„Putin chciał finlandyzacji NATO, a dostanie NATO-izowaną Finlandię wraz ze Szwecją”
W czerwcu ub.r. Ankara, Sztokholm i Helsinki podpisały memorandum określające kroki, które zostaną podjęte w celu rozwiązania tureckich obaw związanych z eksportem broni i terroryzmem. Było to na szczycie Sojuszu w Madrycie. Władze NATO postanowiły zaprosić Szwecję i Finlandię do przystąpienia do Sojuszu. Jednak oba skandynawskie państwa wciąż są poza Traktatem Północnoatlantyckim. Parlamenty Węgier i Turcji nie ratyfikowały jeszcze wniosków Szwecji i Finlandii o przystąpienie do NATO. W ubiegłym tygodniu być może przygotowane zostały konkretne decyzje dotyczące poszerzenia NATO. Chodzi o Finlandię. W sprawie tej kandydatury prezydent Turcji Recep Tayyip Erdoğan po rozmowach w ubiegłym tygodniu ze swoim fińskim odpowiednikiem Saulim Niinistö powiedział, że „wszystko jest już na dobrej drodze”. Turcja popiera politykę otwartych drzwi Sojuszu, a wypełnienie przez oba kraje nordyckie zobowiązań zgodnie z memorandum trójstronnym z czerwca 2022 roku przyspieszy ten proces. Erdoğan i Niinistö wymienili poglądy dotyczące przede wszystkim kandydatury Finlandii do członkostwa w NATO, relacji Turcja – UE oraz kwestii regionalnych i międzynarodowych. Niezależnie od tego, czy Finlandię przyjmiemy osobno do Traktatu Północnoatlantyckiego, Ankara „zrobi to, co do niej należy”. – Dotrzymamy zobowiązań przyjętych w memorandum podpisanym w ubiegłym roku w Madrycie – powiedział dziennikarzom Erdoğan po spotkaniu grupy Partii Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP) w tureckim parlamencie. „Turcja być może planuje ratyfikować kandydaturę Finlandii do NATO przed wyborami parlamentarnymi i prezydenckimi 14 maja” – poinformowali kilka dni temu Agencję Reutera funkcjonariusze tureckiego ministerstwa spraw zagranicznych. Oczywiście nie była to informacja oficjalna. Co do Szwecji sprawa wciąż jest niejasna. Aby zatwierdzić członkostwo Szwecji w NATO, Ankara żąda od Sztokholmu podjęcia konkretnych działań w celu zwalczania grup terrorystycznych PKK i Fethullah Terrorist Organization (FETO), grupy stojącej za puczem w Turcji w 2016 roku. Ankara uważa jednak, że Szwecja wciąż nie robi wystarczająco dużo, aby uzyskać aprobatę Turcji.
Formalnie postulaty Ankary zostały spełnione
Spotkanie trójstronne w lutym w Brukseli nie przyniosło przełomu co do Szwecji, nie ustalono także warunków jej przystąpienia do sojuszu obronnego.
Nie jest całkiem jasne, do czego dokładnie dąży Turcja, kontynuując blokadę wobec Szwecji. Formalnie biorąc, postulaty Ankary zostały spełnione, twierdzą szwedzkie media. W ramach Sojuszu spekuluje się, że przeciągający się proces przygotowania ratyfikacji przez parlament turecki jest częściowo spowodowany wewnętrznymi problemami politycznymi prezydenta Recepa Tayyipa Erdoğana. Zwłaszcza że wybory parlamentarne w Turcji odbędą się 14 maja, a sytuacja przedwyborcza jest bardzo niepewna. Trudno jednak dociec, o jakie problemy Erdoğanowi chodzi. Tym bardziej że Szwecja uznała trójstronne spotkanie w Brukseli w lutym br. za krok naprzód – pomimo braku konkretnych rezultatów. „Najważniejsze dzisiaj jest to, że się zebraliśmy” – powiedział dziennikarzom w kwaterze głównej NATO w Brukseli po rozmowach szwedzki negocjator Oscar Stenström. Zaznaczył, że strony „zgodziły się na dalsze spotkania”, ale jednocześnie jako pierwszy powiedział, że „Finlandia prawdopodobnie wejdzie do NATO bez nas”.
Napięcia między Ankarą a Sztokholmem pogłębiły się, szczególnie gdy duński skrajnie prawicowy polityk spalił w styczniu br. kopię Koranu w pobliżu tureckiej ambasady w Sztokholmie. A choć nie jest jasne, do czego dokładnie dąży Turcja, kontynuując blokadę ratyfikacji, w ramach sojuszu spekuluje się, że przeciągający się proces jest częściowo spowodowany wewnętrznymi względami politycznymi prezydenta Recepa Tayyipa Erdoğana – a także próbą zdobycia przewagi w trudnych i coraz bardziej napiętych stosunkach Ankary z Waszyngtonem.
Brak aprobaty dla Szwecji utrzymuje narastającą frustrację w całym sojuszu przed kolejnym szczytem dowództwa NATO, zaplanowanym na lipiec w Wilnie. Zapytany, czy przystąpienie Szwecji do NATO przed szczytem jest realne, Stenström odmówił podania zobowiązującego terminu. – Oczywiście moim celem jako głównego negocjatora Szwecji jest jak najszybsze przystąpienie do Sojuszu, ale nie mogę obiecać daty – powiedział. – Koncentrujemy się, aby wypełnić zobowiązania z memorandum – dodał.
Tym bardziej że opóźnienie skomplikowałoby procesy planowania Sojuszu i mogłoby wpłynąć na jego polityczną wiarygodność. Jak się dowiedzieliśmy, w dowództwie Sojuszu jest jednak nadzieja, że Ankara mogłaby ratyfikować dokument o przystąpieniu Szwecji po wyborach parlamentarnych i prezydenckich w Turcji (czyli po 14 maja), ale jeszcze przed szczytem w Wilnie. Taką nadzieję ma zwłaszcza sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg.
W oświadczeniu po ostatniej sesji w Brukseli szef NATO powiedział, że strony „zgodziły się, że szybka ratyfikacja zarówno dla Finlandii, jak i Szwecji będzie w interesie wszystkich” oraz „zgodziły się na kontynuację współpracy w tym formacie i ponowne spotkanie przed szczytem w Wilnie”.
– Wypełniliśmy wszystko, co powiedzieliśmy, że zamierzamy zrobić – powiedział 9 marca dla Politico szwedzki minister spraw zagranicznych Tobias Billström, wskazując na nową ustawę antyterrorystyczną przyjętą dwa tygodnie temu. – Wprowadzamy do NATO dobrze wyposażone i dobrze wyszkolone siły. Przyczynimy się w bezprecedensowy sposób do zwiększenia bezpieczeństwa zwłaszcza północnej Europy – powiedział Billström. Jednak ani ostatnia ustawa skierowana przeciwko azylantom kurdyjskim, ani wszczęcie energicznego śledztwa w sprawie spalenia Koranu nie wydają się zadowalać strony tureckiej. W związku z czym ratyfikacja dla Szwecji będzie prawdopodobnie głosowana w tureckim parlamencie wybranym 14 maja.
Ankara zamierza stawiać warunki w Waszyngtonie
Poszerzenie NATO o dwa państwa skandynawskie jest niecierpliwie oczekiwane przez Waszyngton. Ankara wysyła sprzeczne wiadomości do Waszyngtonu, ponieważ impas dla F-16 trwa i pomimo przechwalania się przez stronę turecką, że ma inne „alternatywy”, zaangażowanie zarówno w kwestię F-16, jak i trwające sankcje, które wykluczyły Turcję z programu F-35, stanowią poważne problemy. W ubiegłym tygodniu w Waszyngtonie przebywał przedstawiciel i doradca dyplomatyczny prezydenta Erdoğana, Ibrahim Kalin. Spotkał się z doradcą do spraw bezpieczeństwa narodowego Białego Domu Jakiem Sullivanem. A także z podsekretarzem stanu ds. politycznych Victorią Nuland. Sullivan powiedział, że nie widzi powodu, dla którego decyzja o członkostwie Szwecji i Finlandii w NATO nie miałaby zostać podjęta podczas letniego szczytu Sojuszu. Podkreślił też, że w tej sprawie USA nadal będą w kontakcie nie tylko z fińskimi i szwedzkimi władzami, ale także z przedstawicielami Turcji. Temat ten również poruszyła Nuland.
Kalin argumentował, że Turcja i USA powinny przeprowadzić zasadniczą „geopolityczną rozmowę strategiczną” uwzględniającą „wzajemne interesy”. – Z istniejącymi znaczącymi różnicami możemy sobie poradzić – powiedział Kalin, wyjaśniając, że chodzi mu o „niesprawiedliwe” i „krzywdzące” oceny ze strony Białego Domu i Kongresu. Kalin odniósł się do presji w temacie zgody na sprzedaż Turcji myśliwców F-16 pod warunkiem uprzedniego ratyfikowania akcesu Szwecji do NATO.
Powrót do F-35?
Przedstawiciel Turcji ocenił ten warunek oficjalnie jako „absurdalny” i „nie do przyjęcia”. Jego zdaniem „ta presja przynosi efekt odwrotny do zamierzonego”, wysyła Turcji zły sygnał, czyli wprost zniechęca do dalszych negocjacji ze Szwecją.
Nieoficjalnie wiadomo, że Kalin przekonywał oboje przedstawicieli Białego Domu, że realizacja zamówienia Ankary na zakup nowych F-16V oraz na modernizację przestarzałych F-16 jest w interesie USA. – Chodzi o niedopuszczenie do utrwalonej przewagi sił lotniczych Grecji – podkreślił Kalin, „co jest sprzeczne z amerykańską zasadą równowagi sił we wschodniej części Morza Śródziemnego”. Nawet „jeśli obie transakcje będą realizowane (F-16 dla Turcji i F-35 dla Grecji), biorąc pod uwagę program modernizacji 83 greckich F-16 do bloku V 70/72, będzie to pierwszy raz w historii, kiedy USA zapewnią Grecji militarną przewagę technologiczną”. Ponadto chodzi zapewne o umocnienie przed wyborami parlamentarnymi i prezydenckimi pozycji Erdoğana. Dlatego w Ankarze wybrzmiał głos ministra obrony Hulusi Akara o możliwości powrotu do projektu F-35, gdyby Ankara pozbyła się rosyjskiego systemu S-400. Jednak Turcja jest głęboko uwikłana w ten zakup. Departament Stanu ocenia, że anulowanie transakcji (aby następnie USA wycofały CAATSA) oznaczałoby zerwanie tureckich relacji z Rosją. Co z uwagi na energetyczne, handlowe i finansowe powiązania Ankara – Kreml jest zupełnie nierealne. Minister Akar uważa, że dla Turcji sprawa nowych F-16 wobec kontraktu na F-35 dla Grecji jawi się jako żywotna kwestia. Tym bardziej że strona turecka zapłaciła 1,5 mld dol. jako część należności za F-35.
Po ostatnich rozmowach widać jednak, że Biały Dom godzi się na transakcję z nowymi F-16, ale jak wszystko wskazuje, negocjować ją będzie po wyborach w Turcji. Nie wiadomo też, jak ma zamiar przekonać do zgody na transakcję Kongres USA.
Tekst pochodzi z 12 (1782) numeru „Tygodnika Solidarność”.