Wyjątkowe "Wesele" Wyspiańskiego na sali BHP w stoczniowej konwencji

W rozmowie z Agnieszką Żurek, reżyser "Wesela" Janusz Klemens opowiada o swojej adaptacji dzieła Stanisława Wyspiańskiego, która zostanie zaprezentowana w Sali BHP Stoczni Gdańskiej. Zauważył, że polski pisarz pokazywał wady pomiędzy chłopami, a inteligencją. Podkreślił również, że dzięki zorganizowaniu spektaklu w Stoczni Gdańskiej, chce pokazać wpływ robotników na inteligencję.
"Wesele" Wyspiańskiego na Sali BHP w Gdańsku / grafika: Fundacja Promocji Solidarności

– Rozmawiamy w Sali BHP Stoczni Gdańskiej, która niedługo po raz pierwszy w historii stanie się salą weselną. 
– Tak, wystawimy tutaj „Wesele” Stanisława Wyspiańskiego.

– Co by nam dzisiaj powiedział Wyspiański? 
– „Wytężaj, wytężaj słuch” – zależy, której postaci byśmy posłuchali.

– Chochoła.
– W której fazie?

– Ostatniej.
– „Ostał Ci się jeno sznur”? Sznur może być metaforą więzi, pewnego kręgu wzajemnych relacji. Większość ludzi uważa, że jest to sznur dosadnie określony u Miłosza, a moim zdaniem jest to symbol zniszczonej więzi międzypokoleniowej. W czasach opisywanych przez Wyspiańskiego nie było łatwo, podobnie jak nie jest nam łatwo dzisiaj. Konflikty „plemienne” istniały także wtedy. Dzisiejsze pytania o sposób zagospodarowania wolności były dobrze znane pokoleniu Wyspiańskiego. Pod berłem cesarza Franciszka Józefa autonomia dla Polaków była bardzo szeroka, istniała niezwykła jak na owe czasy wolność ekspresji twórczej. Ludzie tamtych czasów, korzystając z tej przestrzeni, w tym sam Gospodarz – Włodzimierz Przerwa-Tetmajer jako poseł do parlamentu wiedeńskiego, zapominali o tym, że wciąż jednak znajdują się w niewoli politycznej. Owszem, można było wyrażać się w ramach polskiej samorządności, ale jednak to była niewola, bo to nie była Polska.

Rzecz ciekawa, Wyspiański dotyka również kwestii pamięci i próbuje się z nią rozliczyć, wspominając czasy chłopskiej rabacji z 1846 r. wymierzonej w przygotowane przez szlachtę powstanie krakowskie. Słyszymy słowa Pana Młodego „Myśmy wszystko zapomnieli” i ripostę Gospodarza „To, co było, może przyjść”. Trudne słowa w czas wesela.

Wyspiański kreśli motyw więzi pomiędzy chłopami a inteligencją wyrosłą z warstwy szlacheckiej, czyli przywódczej. Pokazuje wady obu tych grup, ale także płaszczyzny, na których może między nimi pozytywnie „zaiskrzyć”, gdzie może pojawić się myśl o wolnej Polsce, która była w tamtym czasie myślą rewolucyjną. Pamiętajmy o tym, że był to czas po powstaniu styczniowym, ludzie przebywali jeszcze na Syberii, na terenie Galicji było wielu inwalidów wojennych, dawnych powstańców, którzy odnieśli rany w starciu z Moskalami, pamiętajmy, że kilka kilometrów za Krakowem znajdował się już zabór rosyjski. 

Współczesna adaptacja "Wesela" Stanisława Wyspiańskiego

– Jak możemy odczytać te treści współcześnie?
– Umieszczenie akcji „Wesela” po wystawieniu spektaklu w Rydlówce (miejscu autentycznego wesela Jadwigi Mikołajczykówny i Lucjana Rydla) tym razem w Stoczni Gdańskiej stanowi dopełnienie losów jego bohaterów. Jasiek (Jan Mikołajczyk, brat Panny Młodej) jest metaforą polskich losów. W Stoczni, podobnie jak wcześniej w Rydlówce, doszło do spotkania, tym razem inteligencji już nie z włościanami, a z robotnikami. I tutaj pomyślałem o postaci Wajdowskiego Mateusza Birkuta pochodzącego gdzieś z podkrakowskiej wsi. A czemu nie z Bronowic? A czemu nie miałby to być opisany w „Weselu” Jasiek? Istnieje tutaj oczywiście różnica wieku, pierwowzór Jaśka, czyli Jan Mikołajczyk, umiera w latach pięćdziesiątych, ale chcę poprowadzić tę historię dalej. Mateusz Birkut jest pełen zaangażowania, chce pracować na rzecz swojej ojczyzny, budować coś sensownego, jest otwarty na drugiego człowieka, pełen empatii. Losy jego życia tak się układają, że trafia do Stoczni.

W mojej adaptacji „Wesela”, kiedy wszyscy czekają na Wernyhorę na białym koniu, zamiast niego wbiega Jasiek w kasku stoczniowca. Jak już wspomniałem, Stocznia Gdańska jest miejscem spotkania dwóch racji – inteligenckiej i robotniczej. Gdyby nie robotnicy, inteligenci mogliby nadal powielać i czytać swoją „bibułę”, wzajemnie się oklaskiwać i dyskutować. I na tym by się to skończyło. Aby stworzyć ruch mający siłę sprawczą, potrzebna była grupa, która daną ideę zrozumie i przyjmie jako swoją – nie dlatego, że czegoś się boi lub że ktoś jej coś narzuca, ale dlatego, że poczuje ją sercem, uzna za swoją.

– Tak jak było w przypadku narodzin Solidarności. 
– Tak, rewolucja bolszewicka okazała się dla robotników nie do przyjęcia, czego wyraz dano podczas wojny polsko-bolszewickiej, podobnie jak metody jej narzucania – naganem i kłamstwem. Nie do przyjęcia była także zawarta w systemie komunistycznym programowa walka z wolnością przed momentem odzyskaną, i religią, która stanowiła silny komponent polskości. Jednocześnie sama myśl zawarta w nurcie socjalistycznym reprezentowanym przez PPS miała wielu zwolenników, szczególnie w Galicji. Odrzucony został jednak system represji i kłamstwa oraz narzucany odgórnie materializm. Niezwykłym fenomenem był papież Jan Paweł II, jego nauczanie o etyce pracy, to „policzenie się” w czerwcu 1979 r. pozwoliło w kolejnym roku powstać Solidarności, a samo połączenie świata pracy i religijności zszokowało Zachód. A potem stan wojenny i proces tworzenie „społeczeństwa alternatywnego”, słynne „Zło dobrem zwyciężaj” okupione męczeńską śmiercią ks. Jerzego Popiełuszki. Symboliczny jest zresztą sam fakt, że Sala BHP Stoczni Gdańskiej znajduje się przy ulicy Popiełuszki. Ksiądz Jerzy jest obecny także w spektaklu „Wesele” jako jeden z pojawiających się w nim głosów. 

– Jakie jeszcze głosy słychać w „Weselu”?
– Kiedy kończy się taniec Chochoła, przemawia gen. Władysław Anders – jest to nawiązanie do losów Gospodyni – Anny Mikołajczykówny, żony Włodzimierza Przerwy-Tetmajera, która została wywieziona na Syberię, przebywała w łagrach, po czym z wielkimi trudami powróciła przez Indie do Polski. Była ikoną swoich czasów, jednak w epoce stalinowskiej o takich ludziach się milczało. Nie mamy niestety nagrania jej głosu, jeśli ktoś dysponuje takowym, proszę o kontakt ze mną, wykorzystamy je w spektaklu. Oprócz głosu gen. Andersa pojawia się fragment przemówienia Józefa Cyrankiewicza z Poznania z 28 czerwca 1956 r., jest głos Edwarda Gierka, który tutaj, w Stoczni, pyta: „Pomożecie?”. Jeszcze wcześniej słyszymy Władysława Gomułkę, który mówi, że my wprawdzie nikogo nie dyskryminujemy, ale jeśli ktoś nie czuje się Polakiem, to zapraszamy go do wyjazdu do Izraela. Ten głos nawiązuje do postaci Rachel i całej symboliki narodu żydowskiego zawartej w „Weselu”. Po przemówieniu Gierka pojawia się głos Lecha Wałęsy ogłaszającego z bramy Stoczni powstanie niezależnych, samorządnych związków zawodowych. Dalej mamy kontrapunkt, czyli przemówienie Wojciecha Jaruzelskiego ogłaszającego wprowadzenie stanu wojennego. Pojawia się także głos Jana Pawła II oraz Joanny Szczepkowskiej ogłaszającej, że 4 czerwca 1989 r. skończył się w Polsce komunizm. 

Porównanie robotników z inteligencją

– „Wesele” w Pańskiej reżyserii kończy się nietypowo.
– Trwa jeszcze chocholi taniec symbolizujący stan niemożności. Ku sprawczości wyprowadza ludzi z tańca Stańczyk. Aktorzy za sprawą dotyku Stańczyka, który jest dla mnie zbiorową mądrością narodu, przybierają z powrotem własną postać. Przechodzą na widownię i siadają na miejscach widzów. Okazuje, że tak naprawdę to my, jako widzowie, jesteśmy postaciami dramatu.

To my przenosimy to wszystko, co w „Weselu” i co poza nim, na dzisiejszy czas. I bez względu na to, z czym przyszliśmy na „Wesele”, z jakimi myślami, poglądami itd., razem śpiewamy: „A to Polska właśnie”. Śpiewamy o tym, że jesteśmy Polakami. Bez względu na wszystko. I z taką myślą chciałem zostawić widzów. Chciałbym, żeby mocno wybrzmiało to w czasach, kiedy z uwagi na różnice poglądów mamy tyle komunikacyjnych problemów międzyludzkich.

Coś nas jednak musi łączyć. Wspólne przeżycie kilkugodzinnego „Wesela” i tego wszystkiego, co dzieje na „Weselu” Wyspiańskiego w czasie spektaklu, powoduje wyzwolenie emocji, które budują nas od dzieciństwa.

To nie ideologia jest wówczas głównym komponentem życia, ale jest to raczej wzrastanie patriotyczne poprzez rodzinę, dom, szkołę, jest to nasza tożsamość. Ważne, żebyśmy to poczuli, wrócili do tego, wyciągnęli to z podświadomości. Dzięki temu będziemy mieli szansę odnaleźć się takimi, jakimi byliśmy, zanim nas zaczęto „lepić” na inną modłę i kształtować poprzez różne systemy oddziaływań. Jest to proces piękny, ale i bolesny, ponieważ człowiek często krępuje się własnych korzeni, pięknego czasu wzrostu i rozkwitu. Chciałbym, aby każdy z widzów, a jednocześnie gości „Wesela”, poczuł się jak Isia, czyli najmłodsza córka Gospodarzy – Anny Mikołajczykówny i Włodzimierza Przerwy-Tetmajera, która swobodnie przechodzi poprzez różne światy, nie obawia się duchów, które przyprowadza w II akcie dramatu, i służy gościom swoją dziecięcą obecnością.

Miłość do Ojczyzny

– W „Weselu” jest to serce, a w nim „a to Polska właśnie”.
– „Serce” jest chyba najbardziej eksploatowanym słowem w „Weselu”. Pojawia się ono w różnych konfiguracjach i różnych momentach, ale gdybyśmy zastanowili się, o czym opowiada „Wesele”, i gdybym miał odpowiedzieć, o czym ja chciałem tę sztukę zrobić, użyłbym słowa klucza „miłość”. Miłość jest w „Weselu” wszechobecna, istnieje w różnych wymiarach – miłości rodzinnej, ciepłej, serdecznej, miłości erotycznej, namiętnej, miłości małżeńskiej, miłości do Ojczyzny, do kraju, którego nie ma, ale który jest w nas.


 

POLECANE
Tragiczny upadek na oblodzonym chodniku. Nie żyje 73-letni mieszkaniec Otwocka Wiadomości
Tragiczny upadek na oblodzonym chodniku. Nie żyje 73-letni mieszkaniec Otwocka

Zima wciąż zbiera śmiertelne żniwo. W Otwocku na Mazowszu doszło do kolejnej tragedii, tym razem spowodowanej gołoledzią. Na chodniku przed jedną z posesji znaleziono nieprzytomnego 73-letniego mężczyznę. Pomimo szybkiej interwencji służb ratunkowych, jego życia nie udało się uratować.

Rekord olimpijski w Mediolanie. Włoszka mistrzynią na 3000 m Wiadomości
Rekord olimpijski w Mediolanie. Włoszka mistrzynią na 3000 m

Francesca Lollobrigida została pierwszą złotą medalistką igrzysk w Mediolanie w łyżwiarstwie szybkim. Włoszka czasem 3.54,28 ustanowiła rekord olimpijski na 3000 m i wyprzedziła o 2,.26 s Norweżkę Ragne Wiklund i o 2,65 Kanadyjkę Valerie Maltais. Polki nie startowały.

Lubiana postać wraca do „M jak miłość”. Widzowie zobaczą ją w kolejnym odcinku Wiadomości
Lubiana postać wraca do „M jak miłość”. Widzowie zobaczą ją w kolejnym odcinku

Na fanów serialu "M jak miłość" czekają nowe emocjonujące przygody. W najnowszych odcinkach produkcji pojawiły się ciekawe wątki.

Utrudnienia na kolei we Włoszech. Trwa śledztwo w sprawie zerwanej trakcji Wiadomości
Utrudnienia na kolei we Włoszech. Trwa śledztwo w sprawie zerwanej trakcji

Włoska policja wszczęła w sobotę dochodzenie w sprawie zerwania przewodów elektrycznych na kolei w rejonie Bolonii, co spowodowało tego dnia poważne utrudnienia w tym ważnym węźle komunikacyjnym. Jak podała agencja Ansa, rozważana jest hipoteza sabotażu dokonanego przez anarchistów.

Iustitia pozwala swoim sędziom startować do KRS. Dagmara Pawełczyk-Woicka: Zero zaskoczenia z ostatniej chwili
Iustitia pozwala swoim sędziom startować do KRS. Dagmara Pawełczyk-Woicka: Zero zaskoczenia

Szefowa KRS Dagmara Pawełczyk-Woicka poinformowała w sobotę po południu, że Stowarzyszenie Sędziów Iustitia zezwoliło swoim członkom na kandydowanie do Krajowej Rady Sądownictwa na podstawie obowiązującej ustawy.

Ekspert: Za obchodzenie Konstytucji przez Sąd Najwyższy obywatel zapłaci wysoką cenę tylko u nas
Ekspert: Za obchodzenie Konstytucji przez Sąd Najwyższy obywatel zapłaci wysoką cenę

Prawomocne wyroki są uchylane, skazani wychodzą na wolność, a ofiary i obywatele tracą poczucie bezpieczeństwa. Ekspert ostrzega, że sposób, w jaki Sąd Najwyższy sięga dziś po nadzwyczajne instrumenty procesowe, może prowadzić do obejścia Konstytucji – a realną cenę tego chaosu zapłaci całe społeczeństwo.

Nie żyje aktor znany z polskich seriali Wiadomości
Nie żyje aktor znany z polskich seriali

Świat polskiej telewizji pożegnał Kazimierza Szyszkę, aktora, którego widzowie doskonale pamiętają z ról drugoplanowych i epizodycznych. Informację o jego śmierci przekazał serwis filmpolski.pl, prowadzony przez Bibliotekę Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej im. Leona Schillera w Łodzi. Jak potwierdziła rodzina artysty, Kazimierz Szyszka odszedł w czwartek, 5 lutego 2026 roku.

Rosyjskie media: Wiceszef GRU wraca do zdrowia po zamachu z ostatniej chwili
Rosyjskie media: Wiceszef GRU wraca do zdrowia po zamachu

Są nowe informacje po piątkowym zamachu na wysokiego rangą rosyjskiego wojskowego. Wiceszef GRU generał Władimir Aleksiejew odzyskał przytomność po operacji, a lekarze ostrożnie informują, że jego życiu nie zagraża już bezpośrednie niebezpieczeństwo. 

Uwaga na gołoledź. IMGW ostrzega dziewięć województw z ostatniej chwili
Uwaga na gołoledź. IMGW ostrzega dziewięć województw

Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wydał w sobotę ostrzeżenia I stopnia przed marznącymi opadami deszczu powodującymi gołoledź dla dziewięciu województw. W niedzielę w znacznej części kraju zaczną obowiązywać alerty przed oblodzeniem.

Nietrzeźwi kierowcy zablokowali przejazd kolejowy. Dramatyczna akcja policji Wiadomości
Nietrzeźwi kierowcy zablokowali przejazd kolejowy. Dramatyczna akcja policji

W nocy na przejeździe kolejowym przy ulicy Poniatowskiego w Błoniu (pow. warszawski-zachodni) doszło do niebezpiecznej sytuacji, gdy auto zjechało na torowisko i zablokowało ruch pociągów.

REKLAMA

Wyjątkowe "Wesele" Wyspiańskiego na sali BHP w stoczniowej konwencji

W rozmowie z Agnieszką Żurek, reżyser "Wesela" Janusz Klemens opowiada o swojej adaptacji dzieła Stanisława Wyspiańskiego, która zostanie zaprezentowana w Sali BHP Stoczni Gdańskiej. Zauważył, że polski pisarz pokazywał wady pomiędzy chłopami, a inteligencją. Podkreślił również, że dzięki zorganizowaniu spektaklu w Stoczni Gdańskiej, chce pokazać wpływ robotników na inteligencję.
"Wesele" Wyspiańskiego na Sali BHP w Gdańsku / grafika: Fundacja Promocji Solidarności

– Rozmawiamy w Sali BHP Stoczni Gdańskiej, która niedługo po raz pierwszy w historii stanie się salą weselną. 
– Tak, wystawimy tutaj „Wesele” Stanisława Wyspiańskiego.

– Co by nam dzisiaj powiedział Wyspiański? 
– „Wytężaj, wytężaj słuch” – zależy, której postaci byśmy posłuchali.

– Chochoła.
– W której fazie?

– Ostatniej.
– „Ostał Ci się jeno sznur”? Sznur może być metaforą więzi, pewnego kręgu wzajemnych relacji. Większość ludzi uważa, że jest to sznur dosadnie określony u Miłosza, a moim zdaniem jest to symbol zniszczonej więzi międzypokoleniowej. W czasach opisywanych przez Wyspiańskiego nie było łatwo, podobnie jak nie jest nam łatwo dzisiaj. Konflikty „plemienne” istniały także wtedy. Dzisiejsze pytania o sposób zagospodarowania wolności były dobrze znane pokoleniu Wyspiańskiego. Pod berłem cesarza Franciszka Józefa autonomia dla Polaków była bardzo szeroka, istniała niezwykła jak na owe czasy wolność ekspresji twórczej. Ludzie tamtych czasów, korzystając z tej przestrzeni, w tym sam Gospodarz – Włodzimierz Przerwa-Tetmajer jako poseł do parlamentu wiedeńskiego, zapominali o tym, że wciąż jednak znajdują się w niewoli politycznej. Owszem, można było wyrażać się w ramach polskiej samorządności, ale jednak to była niewola, bo to nie była Polska.

Rzecz ciekawa, Wyspiański dotyka również kwestii pamięci i próbuje się z nią rozliczyć, wspominając czasy chłopskiej rabacji z 1846 r. wymierzonej w przygotowane przez szlachtę powstanie krakowskie. Słyszymy słowa Pana Młodego „Myśmy wszystko zapomnieli” i ripostę Gospodarza „To, co było, może przyjść”. Trudne słowa w czas wesela.

Wyspiański kreśli motyw więzi pomiędzy chłopami a inteligencją wyrosłą z warstwy szlacheckiej, czyli przywódczej. Pokazuje wady obu tych grup, ale także płaszczyzny, na których może między nimi pozytywnie „zaiskrzyć”, gdzie może pojawić się myśl o wolnej Polsce, która była w tamtym czasie myślą rewolucyjną. Pamiętajmy o tym, że był to czas po powstaniu styczniowym, ludzie przebywali jeszcze na Syberii, na terenie Galicji było wielu inwalidów wojennych, dawnych powstańców, którzy odnieśli rany w starciu z Moskalami, pamiętajmy, że kilka kilometrów za Krakowem znajdował się już zabór rosyjski. 

Współczesna adaptacja "Wesela" Stanisława Wyspiańskiego

– Jak możemy odczytać te treści współcześnie?
– Umieszczenie akcji „Wesela” po wystawieniu spektaklu w Rydlówce (miejscu autentycznego wesela Jadwigi Mikołajczykówny i Lucjana Rydla) tym razem w Stoczni Gdańskiej stanowi dopełnienie losów jego bohaterów. Jasiek (Jan Mikołajczyk, brat Panny Młodej) jest metaforą polskich losów. W Stoczni, podobnie jak wcześniej w Rydlówce, doszło do spotkania, tym razem inteligencji już nie z włościanami, a z robotnikami. I tutaj pomyślałem o postaci Wajdowskiego Mateusza Birkuta pochodzącego gdzieś z podkrakowskiej wsi. A czemu nie z Bronowic? A czemu nie miałby to być opisany w „Weselu” Jasiek? Istnieje tutaj oczywiście różnica wieku, pierwowzór Jaśka, czyli Jan Mikołajczyk, umiera w latach pięćdziesiątych, ale chcę poprowadzić tę historię dalej. Mateusz Birkut jest pełen zaangażowania, chce pracować na rzecz swojej ojczyzny, budować coś sensownego, jest otwarty na drugiego człowieka, pełen empatii. Losy jego życia tak się układają, że trafia do Stoczni.

W mojej adaptacji „Wesela”, kiedy wszyscy czekają na Wernyhorę na białym koniu, zamiast niego wbiega Jasiek w kasku stoczniowca. Jak już wspomniałem, Stocznia Gdańska jest miejscem spotkania dwóch racji – inteligenckiej i robotniczej. Gdyby nie robotnicy, inteligenci mogliby nadal powielać i czytać swoją „bibułę”, wzajemnie się oklaskiwać i dyskutować. I na tym by się to skończyło. Aby stworzyć ruch mający siłę sprawczą, potrzebna była grupa, która daną ideę zrozumie i przyjmie jako swoją – nie dlatego, że czegoś się boi lub że ktoś jej coś narzuca, ale dlatego, że poczuje ją sercem, uzna za swoją.

– Tak jak było w przypadku narodzin Solidarności. 
– Tak, rewolucja bolszewicka okazała się dla robotników nie do przyjęcia, czego wyraz dano podczas wojny polsko-bolszewickiej, podobnie jak metody jej narzucania – naganem i kłamstwem. Nie do przyjęcia była także zawarta w systemie komunistycznym programowa walka z wolnością przed momentem odzyskaną, i religią, która stanowiła silny komponent polskości. Jednocześnie sama myśl zawarta w nurcie socjalistycznym reprezentowanym przez PPS miała wielu zwolenników, szczególnie w Galicji. Odrzucony został jednak system represji i kłamstwa oraz narzucany odgórnie materializm. Niezwykłym fenomenem był papież Jan Paweł II, jego nauczanie o etyce pracy, to „policzenie się” w czerwcu 1979 r. pozwoliło w kolejnym roku powstać Solidarności, a samo połączenie świata pracy i religijności zszokowało Zachód. A potem stan wojenny i proces tworzenie „społeczeństwa alternatywnego”, słynne „Zło dobrem zwyciężaj” okupione męczeńską śmiercią ks. Jerzego Popiełuszki. Symboliczny jest zresztą sam fakt, że Sala BHP Stoczni Gdańskiej znajduje się przy ulicy Popiełuszki. Ksiądz Jerzy jest obecny także w spektaklu „Wesele” jako jeden z pojawiających się w nim głosów. 

– Jakie jeszcze głosy słychać w „Weselu”?
– Kiedy kończy się taniec Chochoła, przemawia gen. Władysław Anders – jest to nawiązanie do losów Gospodyni – Anny Mikołajczykówny, żony Włodzimierza Przerwy-Tetmajera, która została wywieziona na Syberię, przebywała w łagrach, po czym z wielkimi trudami powróciła przez Indie do Polski. Była ikoną swoich czasów, jednak w epoce stalinowskiej o takich ludziach się milczało. Nie mamy niestety nagrania jej głosu, jeśli ktoś dysponuje takowym, proszę o kontakt ze mną, wykorzystamy je w spektaklu. Oprócz głosu gen. Andersa pojawia się fragment przemówienia Józefa Cyrankiewicza z Poznania z 28 czerwca 1956 r., jest głos Edwarda Gierka, który tutaj, w Stoczni, pyta: „Pomożecie?”. Jeszcze wcześniej słyszymy Władysława Gomułkę, który mówi, że my wprawdzie nikogo nie dyskryminujemy, ale jeśli ktoś nie czuje się Polakiem, to zapraszamy go do wyjazdu do Izraela. Ten głos nawiązuje do postaci Rachel i całej symboliki narodu żydowskiego zawartej w „Weselu”. Po przemówieniu Gierka pojawia się głos Lecha Wałęsy ogłaszającego z bramy Stoczni powstanie niezależnych, samorządnych związków zawodowych. Dalej mamy kontrapunkt, czyli przemówienie Wojciecha Jaruzelskiego ogłaszającego wprowadzenie stanu wojennego. Pojawia się także głos Jana Pawła II oraz Joanny Szczepkowskiej ogłaszającej, że 4 czerwca 1989 r. skończył się w Polsce komunizm. 

Porównanie robotników z inteligencją

– „Wesele” w Pańskiej reżyserii kończy się nietypowo.
– Trwa jeszcze chocholi taniec symbolizujący stan niemożności. Ku sprawczości wyprowadza ludzi z tańca Stańczyk. Aktorzy za sprawą dotyku Stańczyka, który jest dla mnie zbiorową mądrością narodu, przybierają z powrotem własną postać. Przechodzą na widownię i siadają na miejscach widzów. Okazuje, że tak naprawdę to my, jako widzowie, jesteśmy postaciami dramatu.

To my przenosimy to wszystko, co w „Weselu” i co poza nim, na dzisiejszy czas. I bez względu na to, z czym przyszliśmy na „Wesele”, z jakimi myślami, poglądami itd., razem śpiewamy: „A to Polska właśnie”. Śpiewamy o tym, że jesteśmy Polakami. Bez względu na wszystko. I z taką myślą chciałem zostawić widzów. Chciałbym, żeby mocno wybrzmiało to w czasach, kiedy z uwagi na różnice poglądów mamy tyle komunikacyjnych problemów międzyludzkich.

Coś nas jednak musi łączyć. Wspólne przeżycie kilkugodzinnego „Wesela” i tego wszystkiego, co dzieje na „Weselu” Wyspiańskiego w czasie spektaklu, powoduje wyzwolenie emocji, które budują nas od dzieciństwa.

To nie ideologia jest wówczas głównym komponentem życia, ale jest to raczej wzrastanie patriotyczne poprzez rodzinę, dom, szkołę, jest to nasza tożsamość. Ważne, żebyśmy to poczuli, wrócili do tego, wyciągnęli to z podświadomości. Dzięki temu będziemy mieli szansę odnaleźć się takimi, jakimi byliśmy, zanim nas zaczęto „lepić” na inną modłę i kształtować poprzez różne systemy oddziaływań. Jest to proces piękny, ale i bolesny, ponieważ człowiek często krępuje się własnych korzeni, pięknego czasu wzrostu i rozkwitu. Chciałbym, aby każdy z widzów, a jednocześnie gości „Wesela”, poczuł się jak Isia, czyli najmłodsza córka Gospodarzy – Anny Mikołajczykówny i Włodzimierza Przerwy-Tetmajera, która swobodnie przechodzi poprzez różne światy, nie obawia się duchów, które przyprowadza w II akcie dramatu, i służy gościom swoją dziecięcą obecnością.

Miłość do Ojczyzny

– W „Weselu” jest to serce, a w nim „a to Polska właśnie”.
– „Serce” jest chyba najbardziej eksploatowanym słowem w „Weselu”. Pojawia się ono w różnych konfiguracjach i różnych momentach, ale gdybyśmy zastanowili się, o czym opowiada „Wesele”, i gdybym miał odpowiedzieć, o czym ja chciałem tę sztukę zrobić, użyłbym słowa klucza „miłość”. Miłość jest w „Weselu” wszechobecna, istnieje w różnych wymiarach – miłości rodzinnej, ciepłej, serdecznej, miłości erotycznej, namiętnej, miłości małżeńskiej, miłości do Ojczyzny, do kraju, którego nie ma, ale który jest w nas.



 

Polecane