„Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?” [Łk 18,8]

„Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?” (Łk 18,8). To pytanie dla polskiego katolika jeszcze kilka lat temu było raczej z tych abstrakcyjnych. Dzisiaj nabiera już niepokojącej treści. Wielu chrześcijan żyje w przekonaniu czasów ostatecznych.
„Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?” - zdjęcie poglądowe
„Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?” - zdjęcie poglądowe / fot. pixabay.com

Pascha Jezusa dokonała się według tradycji w czasie najważniejszego i najstarszego święta Żydów, Pesach. Pascha to misterium przejścia, dokonywana w ciemności nocy jest przełomem, punktem granicznym, po którym życie nie będzie już takie samo. Kiedy Żydzi wychodzili w nocy z Egiptu, szli pośród ciszy, mijali zawodzących Egipcjan trzymających na rękach swoje martwe pierworodne dzieci. Po dziesięciu plagach zesłanych na Egipt przez Boga Izraelici wychodzili z kraju będącego w ruinie, nad którym wisi realna perspektywa klęski głodu. Pyszny Egipt został pobity przez Boga niewolników. Śmierć Jezusa w Dzień Przygotowania o „godzinie dziewiątej” opisana przez św. Jana dokonywała się akurat w czasie, gdy w świątyni zabijano baranki na Pesach. Krew baranka paschalnego chroniła Żydów przed aniołem śmierci. Krew Chrystusa chroni wierzących od grzechu i wiecznego potępienia.

Pascha – czas próby

Według starej tradycji chrześcijańskiej ponowne przyjście Jezusa może nastąpić właśnie w czasie Paschy. W wielu wspólnotach chrześcijańskich takie nadzieje przechowywane są do dzisiaj.

„Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?” (Łk 18,8). To pytanie dla polskiego katolika jeszcze kilka lat temu było raczej z tych abstrakcyjnych. Dzisiaj nabiera już niepokojącej treści wobec przyspieszonego kursu sekularyzacji w naszym kraju i bezpardonowej walki z Kościołem, w tym z Janem Pawłem II.

Pytanie Jezusa było i jest wstrząsające. Wstrząsające było w momencie, gdy je zadawał, ponieważ były to czasy, kiedy prawie każdy w coś wierzył, a ateizm traktowany był jako coś nienaturalnego. Pytanie Jezusa jest wstrząsające również dzisiaj, gdy ateizm i sekularyzacja osiągnęły rozmiary nieznane nigdy wcześniej w dziejach ludzkości.

Sytuacja dzisiejszych chrześcijan żyjących w Europie bardzo przypomina tę, w jakiej znalazł się św. Paweł dwa tysiące lat temu na Areopagu opisaną w Dziejach Apostolskich. Pyszni wiedzą i wysoką kulturą Grecy z ciekawości łaskawie go wysłuchali. „Niektórzy z filozofów epikurejskich i stoickich rozmawiali z nim: «Cóż chce powiedzieć ten nowinkarz» – mówili jedni, a drudzy: – «Zdaje się, że jest zwiastunem nowych bogów» – bo głosił Jezusa i zmartwychwstanie (…) «Czy moglibyśmy się dowiedzieć, jaką to nową naukę głosisz? Bo jakieś nowe rzeczy wkładasz nam do głowy. Chcielibyśmy więc dowiedzieć się, o co właściwie chodzi»”. Paweł z zapałem zaczął głosić kerygmat. Gdy w ostatnim zdaniu powiedział o zmartwychwstaniu, „jedni się wyśmiewali, a inni powiedzieli: «Posłuchamy cię o tym innym razem»”. W domyśle, pierdoło.

Dzisiaj cała Europa i większość zachodniego świata ma postawę tamtych Greków. Dlatego pytanie: „Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?” jest obecnie bardziej realne niż kiedykolwiek wcześniej. Warto sobie uzmysłowić, że we wszystkich poprzednich wiekach i epokach czynnikiem socjalizującym do życia w społeczeństwie była właśnie religia i wynikające z niej kodeksy etyczne, normy obyczajowe. W epoce ponowoczesnej, a szczególnie mniej więcej od stulecia, czynnikami socjalizującymi są ateizm, sekularyzm i niewiara.

Jeszcze nigdy ateizm nie rozpowszechniał się tak szybko i nie przenikał z niezwykłą łatwością do systemu kulturowego jak obecnie. W Polsce podobnie jak wcześniej w Europie mowa o Bogu traci swój sens, oczywistość, tworzy się trudny do przekroczenia dystans obojętności i areligijności uniemożliwiający traktowanie spraw duchowych serio.

Ateizm masowy

Obecnie ateizm jest już tak masowy w Europie, że można się zastanawiać, jakie wartości społeczeństwo zateizowane pozwoli chrześcijaństwu wnosić do świata cywilizacji ateistycznej?

Oczywiście „Koniec chrześcijaństwa nie sprawi, że powstaną społeczeństwa ateistyczne, ponieważ coś takiego po prostu nie istnieje. Społeczeństwa to nie kółka intelektualistów, to szerokie rzesze, którym zdrowy rozsądek podpowiada, że za rogiem kryje się wiele tajemnic, jeśli zaś rzesze te nie są wierzące, ich nastawienie jest przynajmniej agnostyczne. Uczeń Habermasa, Hans Jonas, ironizuje, że „można wyobrazić sobie przyszłość bez religii, podobnie jak bez muzyki, tańca, teatru” itd. Ideały podlegają różnego rodzaju przeformułowaniom, jednak utrata pewnych złudzeń nie oznacza nadejścia panowania ateizmu i wszechpotężnego racjonalizmu” – mówi prof. Chantal Delsol w wykładzie „Koniec chrześcijańskiego świata” wygłoszonym w ramach „Wykładów Janopawłowych” organizowanych przez Instytut Kultury św. Jana Pawła II na Angelicum i udostępniony na stronie Teologii Politycznej. Prof. Delsol bardziej chodzi o christianitas jako sposób urządzenia życia społecznego opartego na chrześcijaństwie niż o poziom jednostkowy.

Niemniej „Nigdy dotąd indagowany i poszukujący chrześcijanin nie znajdował się w tak wielkim odosobnieniu. Dotychczas zawsze istniał jakiś punkt wyjścia do nawiązania religijnego dialogu, a przynajmniej zdawało się, że istnieje wspólny grunt, na którym można się oprzeć; jedynie drugorzędne różnice wymagają, aby się z nimi rozprawić. Sytuacja Pawła na Areopagu, po odbyciu porannej przechadzki po świątyniach i sanktuariach Aten, wydaje się nam wprost godna pozazdroszczenia. Jego partnerzy są bardzo bogobojni (…) Chrześcijanin rozgląda się bezradnie, szukając pomocy; co dawniej otaczało go jako ochronna i ciepła warstwa odzieży, rozpadło się; czuje się wstydliwie nagi. Czuje się jak człowiek kopalny z pradawnej epoki” – pisze Hans Urs von Balthasar w książce „Kim jest chrześcijanin?”.

Wybitny religioznawca prof. Peter Berger pisał wiele lat temu: „Treści religijne podlegają deobiektywizacji, pozbawia się je statusu przyjmowanego dotychczas jako rzecz oczywistą, pozbawia się je obiektywnej realności tkwiącej w świadomości” i dodawał, że „religijne legitymizacje państwa są albo zupełnie odrzucane, albo utrzymują się jako symboliczna ornamentacja pozbawiona związków z rzeczywistością społeczną”.

Berger twierdził, iż „dla mieszkańców każdego poszczególnego świata religijnego coraz trudniejsze staje się przebywanie we współczesnym społeczeństwie”. Tutaj na myśl przychodzi obraz pierwszych chrześcijan i katakumby św. Kaliksta. Powstały około połowy drugiego wieku z siecią galerii o długości prawie 20 kilometrów. Pochowano w nich chrześcijan, męczenników i 16 papieży. W niektórych miejscach w Europie Kościół coraz częściej zaczyna przypominać pierwotne wspólnoty chrześcijańskie, gdzie wierni spotykają się po domach na liturgiach domowych lub nawet Eucharystiach.

Kościół i anty-Kościół

Kardynał Karol Wojtyła, odwiedzając Stany Zjednoczone w 1976 roku, stwierdził wprost: „Stoimy dziś w obliczu największej konfrontacji, jaką kiedykolwiek przeżyła ludzkość. Nie przypuszczam, by szerokie kręgi społeczeństwa amerykańskiego ani najszersze kręgi wspólnot chrześcijańskich zdawały sobie z tego w pełni sprawę. Stoimy w obliczu ostatecznej konfrontacji między Kościołem a anty-Kościołem, Ewangelią a jej zaprzeczeniem. Ta konfrontacja została wpisana w plany Boskiej Opatrzności. To czas próby, w który musi wejść cały Kościół, a polski w szczególności. Jest to próba nie tylko naszego narodu i Kościoła. Jest to w pewnym sensie test na dwutysiącletnią kulturę i cywilizację chrześcijańską ze wszystkimi jej konsekwencjami: ludzką godnością, prawami osoby, prawami społeczeństw i narodów”.

Europa i świat kultury chrześcijańskiej, świat zachodni w dającej się przewidzieć przyszłości na przestrzeni następnych kilkudziesięciu lat będzie światem postępującej dechrystianizacji i rugowania religii chrześcijańskiej z przestrzeni publicznej. Można by nawet przypuszczać, że pytanie zadane przez Jezusa nie było na wtedy, ale na teraz.

W dniach przeżywania Wielkanocy u sporej części chrześcijan w myślach pojawiają się natrętne pytania, czy to już teraz jest ten zapowiedziany koniec czasów, gdzie panoszy się zepsucie, odstępstwo od wiary, a nawet „ohyda spustoszenia”?

Wielu katolickich intelektualistów, zarówno świeckich, jak i duchownych, coraz głośniej odnosi się bardzo poważnie do słów św. Pawła z 2 Listu do Tesaloniczan: „W sprawie przyjścia Pana naszego Jezusa Chrystusa i naszego zgromadzenia się wokół Niego, prosimy was, bracia, abyście się nie dali zbyt łatwo zachwiać w waszym rozumieniu ani zastraszyć bądź przez ducha, bądź przez mowę, bądź przez list, rzekomo od nas pochodzący, jakoby już nastawał dzień Pański. Niech was w żaden sposób nikt nie zwodzi, bo [dzień ten nie nadejdzie], dopóki nie przyjdzie najpierw odstępstwo i nie objawi się człowiek grzechu, syn zatracenia, który się sprzeciwia i wynosi ponad wszystko, co nazywa się Bogiem lub tym, co odbiera cześć, tak że zasiądzie w świątyni Boga, dowodząc, że sam jest Bogiem”.

Tekst pochodzi z 14 (1784) numeru „Tygodnika Solidarność”.


 

POLECANE
Strzelanina na uczelni w USA. Są ofiary z ostatniej chwili
Strzelanina na uczelni w USA. Są ofiary

Dwie osoby zginęły, a jedna została ranna w wyniku strzelaniny, do której doszło w czwartek wieczorem czasu lokalnego na terenie kampusu Uniwersytetu Stanowego Karoliny Południowej – informuje w piątek rano ABC News.

RPP obniży stopy procentowe? To otwiera drogę z ostatniej chwili
RPP obniży stopy procentowe? "To otwiera drogę"

– Inflacja w styczniu 2026 r. obniżyła się do 1,7 proc. z 2,4 proc. – twierdzi ekonomista Kamil Pastor z PKO BP i dodaje, że powrót inflacji do celu ma trwały charakter, co otwiera RPP drogę do obniżki stóp w marcu.

Komunikat dla mieszkańców woj. lubelskiego z ostatniej chwili
Komunikat dla mieszkańców woj. lubelskiego

MSWiA kupiło 140 tys. czujek dymu i tlenku węgla za blisko 5 mln zł. Strażacy bezpłatnie zamontują je u osób najbardziej potrzebujących. Do woj. lubelskiego trafi blisko 8 tys. urządzeń.

Nie żyje Bożena Dykiel, legenda polskiego kina i teatru z ostatniej chwili
Nie żyje Bożena Dykiel, legenda polskiego kina i teatru

W wieku 77 lat zmarła legendarna aktorka teatralna i filmowa Bożena Dykiel – poinformowała w piątek rano Polska Agencja Prasowa, powołując się na informacje podane przez ks. Andrzeja Lutera.

Wiadomości
Hotel przyjazny dzieciom w górach pod logo Mercure

Hotele przyjazne dzieciom przywiązują szczególną wagę do komfortu najmłodszych gości i młodzieży. Tego typu obiekty ma w swoim portfolio również międzynarodowa sieć hoteli Mercure. Przykładem z Polski jest hotel w górach Mercure Szczyrk Resort, który oferuje m.in. salę zabaw, salę gier i strefę basenową.

Komisje finansów i obrony odrzuciły poprawki PiS do projektu o SAFE z ostatniej chwili
Komisje finansów i obrony odrzuciły poprawki PiS do projektu o SAFE

Sejmowe komisje finansów i obrony narodowej negatywnie zaopiniowały w czwartek zgłoszone przez PiS poprawki do projektu ustawy wdrażającej program SAFE. Sejm nad projektem będzie głosować w piątek rano.

Prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę o rynku kryptoaktywów z ostatniej chwili
Prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę o rynku kryptoaktywów

Prezydent Karol Nawrocki w czwartek po raz drugi zawetował ustawę o rynku kryptoaktywów. Podkreślił, że nowa ustawa była praktycznie taka sama jak ta, którą wcześniej zawetował i nie uwzględniono zgłaszanych zastrzeżeń. Zaprosił rząd do wspólnego przygotowania rozwiązań w tej sprawie.

Zajączkowska: PE przeciwko poprawce mówiącej, że tylko kobieta może zajść w ciążę z ostatniej chwili
Zajączkowska: PE przeciwko poprawce mówiącej, że tylko kobieta może zajść w ciążę

„Parlament Europejski właśnie zagłosował... PRZECIWKO poprawce stwierdzającej, że "Tylko biologiczna kobieta może zajść w ciążę" – poinformowała na Facebooku eurodeputowana Ewa Zajączkowska-Hernik (Konfederacja).

Karol Nawrocki zawetował ustawę uznającą język śląski za regionalny wideo
Karol Nawrocki zawetował ustawę uznającą język śląski za regionalny

Prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę uznającą język śląski za regionalny - poinformowała jego kancelaria. Ustawa była drugą w tej kadencji Sejmu, a w sumie - jak podliczono podczas prac parlamentarnych - dziewiątą próbą legislacyjną w tej sprawie.

KO, PSL i Lewica zablokowały zaskarżenie do TSUE tymczasowego stosowania umowy z Mercosur pilne
KO, PSL i Lewica zablokowały zaskarżenie do TSUE tymczasowego stosowania umowy z Mercosur

„KO, PSL i Lewica blokują pomysł zaskarżenia do TSUE decyzji Rady UE z 9 stycznia 2026 r. w sprawie tymczasowego stosowania umowy z krajami Mercosur” - poinformował na platformie X poseł Krzysztof Ciecióra.

REKLAMA

„Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?” [Łk 18,8]

„Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?” (Łk 18,8). To pytanie dla polskiego katolika jeszcze kilka lat temu było raczej z tych abstrakcyjnych. Dzisiaj nabiera już niepokojącej treści. Wielu chrześcijan żyje w przekonaniu czasów ostatecznych.
„Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?” - zdjęcie poglądowe
„Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?” - zdjęcie poglądowe / fot. pixabay.com

Pascha Jezusa dokonała się według tradycji w czasie najważniejszego i najstarszego święta Żydów, Pesach. Pascha to misterium przejścia, dokonywana w ciemności nocy jest przełomem, punktem granicznym, po którym życie nie będzie już takie samo. Kiedy Żydzi wychodzili w nocy z Egiptu, szli pośród ciszy, mijali zawodzących Egipcjan trzymających na rękach swoje martwe pierworodne dzieci. Po dziesięciu plagach zesłanych na Egipt przez Boga Izraelici wychodzili z kraju będącego w ruinie, nad którym wisi realna perspektywa klęski głodu. Pyszny Egipt został pobity przez Boga niewolników. Śmierć Jezusa w Dzień Przygotowania o „godzinie dziewiątej” opisana przez św. Jana dokonywała się akurat w czasie, gdy w świątyni zabijano baranki na Pesach. Krew baranka paschalnego chroniła Żydów przed aniołem śmierci. Krew Chrystusa chroni wierzących od grzechu i wiecznego potępienia.

Pascha – czas próby

Według starej tradycji chrześcijańskiej ponowne przyjście Jezusa może nastąpić właśnie w czasie Paschy. W wielu wspólnotach chrześcijańskich takie nadzieje przechowywane są do dzisiaj.

„Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?” (Łk 18,8). To pytanie dla polskiego katolika jeszcze kilka lat temu było raczej z tych abstrakcyjnych. Dzisiaj nabiera już niepokojącej treści wobec przyspieszonego kursu sekularyzacji w naszym kraju i bezpardonowej walki z Kościołem, w tym z Janem Pawłem II.

Pytanie Jezusa było i jest wstrząsające. Wstrząsające było w momencie, gdy je zadawał, ponieważ były to czasy, kiedy prawie każdy w coś wierzył, a ateizm traktowany był jako coś nienaturalnego. Pytanie Jezusa jest wstrząsające również dzisiaj, gdy ateizm i sekularyzacja osiągnęły rozmiary nieznane nigdy wcześniej w dziejach ludzkości.

Sytuacja dzisiejszych chrześcijan żyjących w Europie bardzo przypomina tę, w jakiej znalazł się św. Paweł dwa tysiące lat temu na Areopagu opisaną w Dziejach Apostolskich. Pyszni wiedzą i wysoką kulturą Grecy z ciekawości łaskawie go wysłuchali. „Niektórzy z filozofów epikurejskich i stoickich rozmawiali z nim: «Cóż chce powiedzieć ten nowinkarz» – mówili jedni, a drudzy: – «Zdaje się, że jest zwiastunem nowych bogów» – bo głosił Jezusa i zmartwychwstanie (…) «Czy moglibyśmy się dowiedzieć, jaką to nową naukę głosisz? Bo jakieś nowe rzeczy wkładasz nam do głowy. Chcielibyśmy więc dowiedzieć się, o co właściwie chodzi»”. Paweł z zapałem zaczął głosić kerygmat. Gdy w ostatnim zdaniu powiedział o zmartwychwstaniu, „jedni się wyśmiewali, a inni powiedzieli: «Posłuchamy cię o tym innym razem»”. W domyśle, pierdoło.

Dzisiaj cała Europa i większość zachodniego świata ma postawę tamtych Greków. Dlatego pytanie: „Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?” jest obecnie bardziej realne niż kiedykolwiek wcześniej. Warto sobie uzmysłowić, że we wszystkich poprzednich wiekach i epokach czynnikiem socjalizującym do życia w społeczeństwie była właśnie religia i wynikające z niej kodeksy etyczne, normy obyczajowe. W epoce ponowoczesnej, a szczególnie mniej więcej od stulecia, czynnikami socjalizującymi są ateizm, sekularyzm i niewiara.

Jeszcze nigdy ateizm nie rozpowszechniał się tak szybko i nie przenikał z niezwykłą łatwością do systemu kulturowego jak obecnie. W Polsce podobnie jak wcześniej w Europie mowa o Bogu traci swój sens, oczywistość, tworzy się trudny do przekroczenia dystans obojętności i areligijności uniemożliwiający traktowanie spraw duchowych serio.

Ateizm masowy

Obecnie ateizm jest już tak masowy w Europie, że można się zastanawiać, jakie wartości społeczeństwo zateizowane pozwoli chrześcijaństwu wnosić do świata cywilizacji ateistycznej?

Oczywiście „Koniec chrześcijaństwa nie sprawi, że powstaną społeczeństwa ateistyczne, ponieważ coś takiego po prostu nie istnieje. Społeczeństwa to nie kółka intelektualistów, to szerokie rzesze, którym zdrowy rozsądek podpowiada, że za rogiem kryje się wiele tajemnic, jeśli zaś rzesze te nie są wierzące, ich nastawienie jest przynajmniej agnostyczne. Uczeń Habermasa, Hans Jonas, ironizuje, że „można wyobrazić sobie przyszłość bez religii, podobnie jak bez muzyki, tańca, teatru” itd. Ideały podlegają różnego rodzaju przeformułowaniom, jednak utrata pewnych złudzeń nie oznacza nadejścia panowania ateizmu i wszechpotężnego racjonalizmu” – mówi prof. Chantal Delsol w wykładzie „Koniec chrześcijańskiego świata” wygłoszonym w ramach „Wykładów Janopawłowych” organizowanych przez Instytut Kultury św. Jana Pawła II na Angelicum i udostępniony na stronie Teologii Politycznej. Prof. Delsol bardziej chodzi o christianitas jako sposób urządzenia życia społecznego opartego na chrześcijaństwie niż o poziom jednostkowy.

Niemniej „Nigdy dotąd indagowany i poszukujący chrześcijanin nie znajdował się w tak wielkim odosobnieniu. Dotychczas zawsze istniał jakiś punkt wyjścia do nawiązania religijnego dialogu, a przynajmniej zdawało się, że istnieje wspólny grunt, na którym można się oprzeć; jedynie drugorzędne różnice wymagają, aby się z nimi rozprawić. Sytuacja Pawła na Areopagu, po odbyciu porannej przechadzki po świątyniach i sanktuariach Aten, wydaje się nam wprost godna pozazdroszczenia. Jego partnerzy są bardzo bogobojni (…) Chrześcijanin rozgląda się bezradnie, szukając pomocy; co dawniej otaczało go jako ochronna i ciepła warstwa odzieży, rozpadło się; czuje się wstydliwie nagi. Czuje się jak człowiek kopalny z pradawnej epoki” – pisze Hans Urs von Balthasar w książce „Kim jest chrześcijanin?”.

Wybitny religioznawca prof. Peter Berger pisał wiele lat temu: „Treści religijne podlegają deobiektywizacji, pozbawia się je statusu przyjmowanego dotychczas jako rzecz oczywistą, pozbawia się je obiektywnej realności tkwiącej w świadomości” i dodawał, że „religijne legitymizacje państwa są albo zupełnie odrzucane, albo utrzymują się jako symboliczna ornamentacja pozbawiona związków z rzeczywistością społeczną”.

Berger twierdził, iż „dla mieszkańców każdego poszczególnego świata religijnego coraz trudniejsze staje się przebywanie we współczesnym społeczeństwie”. Tutaj na myśl przychodzi obraz pierwszych chrześcijan i katakumby św. Kaliksta. Powstały około połowy drugiego wieku z siecią galerii o długości prawie 20 kilometrów. Pochowano w nich chrześcijan, męczenników i 16 papieży. W niektórych miejscach w Europie Kościół coraz częściej zaczyna przypominać pierwotne wspólnoty chrześcijańskie, gdzie wierni spotykają się po domach na liturgiach domowych lub nawet Eucharystiach.

Kościół i anty-Kościół

Kardynał Karol Wojtyła, odwiedzając Stany Zjednoczone w 1976 roku, stwierdził wprost: „Stoimy dziś w obliczu największej konfrontacji, jaką kiedykolwiek przeżyła ludzkość. Nie przypuszczam, by szerokie kręgi społeczeństwa amerykańskiego ani najszersze kręgi wspólnot chrześcijańskich zdawały sobie z tego w pełni sprawę. Stoimy w obliczu ostatecznej konfrontacji między Kościołem a anty-Kościołem, Ewangelią a jej zaprzeczeniem. Ta konfrontacja została wpisana w plany Boskiej Opatrzności. To czas próby, w który musi wejść cały Kościół, a polski w szczególności. Jest to próba nie tylko naszego narodu i Kościoła. Jest to w pewnym sensie test na dwutysiącletnią kulturę i cywilizację chrześcijańską ze wszystkimi jej konsekwencjami: ludzką godnością, prawami osoby, prawami społeczeństw i narodów”.

Europa i świat kultury chrześcijańskiej, świat zachodni w dającej się przewidzieć przyszłości na przestrzeni następnych kilkudziesięciu lat będzie światem postępującej dechrystianizacji i rugowania religii chrześcijańskiej z przestrzeni publicznej. Można by nawet przypuszczać, że pytanie zadane przez Jezusa nie było na wtedy, ale na teraz.

W dniach przeżywania Wielkanocy u sporej części chrześcijan w myślach pojawiają się natrętne pytania, czy to już teraz jest ten zapowiedziany koniec czasów, gdzie panoszy się zepsucie, odstępstwo od wiary, a nawet „ohyda spustoszenia”?

Wielu katolickich intelektualistów, zarówno świeckich, jak i duchownych, coraz głośniej odnosi się bardzo poważnie do słów św. Pawła z 2 Listu do Tesaloniczan: „W sprawie przyjścia Pana naszego Jezusa Chrystusa i naszego zgromadzenia się wokół Niego, prosimy was, bracia, abyście się nie dali zbyt łatwo zachwiać w waszym rozumieniu ani zastraszyć bądź przez ducha, bądź przez mowę, bądź przez list, rzekomo od nas pochodzący, jakoby już nastawał dzień Pański. Niech was w żaden sposób nikt nie zwodzi, bo [dzień ten nie nadejdzie], dopóki nie przyjdzie najpierw odstępstwo i nie objawi się człowiek grzechu, syn zatracenia, który się sprzeciwia i wynosi ponad wszystko, co nazywa się Bogiem lub tym, co odbiera cześć, tak że zasiądzie w świątyni Boga, dowodząc, że sam jest Bogiem”.

Tekst pochodzi z 14 (1784) numeru „Tygodnika Solidarność”.



 

Polecane