Koniec niemieckiego snu o wodorze?

Niemiecki sen o zielonej energii rozpada się szybciej, niż ktokolwiek przypuszczał. Federalny Trybunał Obrachunkowy ostrzega: miliardy euro wydane na wodór mogą pójść na marne, a cały projekt Energiewende – stanąć pod znakiem zapytania.
Wodór. Ilustracja poglądowa
Wodór. Ilustracja poglądowa / pixabay.com

Co musisz wiedzieć:

  • Niemiecka strategia Energiewende miała być "wzorem dla całej Europy"
  • Jednym z jej elementów miało być finansowanie energii pozyskiwanej z wodoru
  • Tymczasem niemiecki Federalny Trybunał Obrachunkowy w Bonn opublikował druzgocący dla niemieckiej strategii wodorowej raport

 

Niemiecki odpowiednik Najwyższej Izby Kontroli, mający siedzibę w Bonn Federalny Trybunał Obrachunkowy (Bundesrechnungshof), opublikował właśnie druzgocący raport dotyczący strategii wodorowej rządu federalnego.

„Pomimo miliardowych dotacji rząd federalny nie osiąga swoich ambitnych celów dotyczących rozwoju gospodarki wodorowej”

– stwierdził w oficjalnym komunikacie prezes Trybunału Kay Scheller. Choć diagnoza brzmi bardzo technokratycznie, to jej konsekwencje mogą być daleko idące – zarówno w odniesieniu do polityki niemieckiej, jak i szerzej – do polityki unijnej, której ton od lat nadaje Berlin.

 

Energiewende – wizja, która miała inspirować Europę

Początki niemieckiej Energiewende (transformacji energetycznej) sięgają kilkadziesiąt lat wstecz. Koncepcja ta miała swoje początki już w latach 70. i 80. ubiegłego wieku, kiedy to na kanwie dużych kryzysów naftowych i ruchów protestu wobec energetyki jądrowej pojawiły się pierwsze postulaty zmiany polityki energetycznej i zwiększenia bezpieczeństwa energetycznego. W latach 90. nastąpił szybki rozwój OZE a przyjęta przez niemiecki Bundestag w 2000 roku ustawa o energii ze źródeł odnawialnych (Erneuerbare-Energien-Gesetz, EEG) tylko przyspieszyła ten proces wprowadzając gwarantowane taryfy dla energii z wiatru i słońca oraz włączenie nowych technologii do systemu.

Za jeden z kluczowych punktów zwrotnych w niemieckiej Energiewende można uznać przyjęcie przez rząd Angeli Merkel w 2010 roku dokumentu „Koncepcja energetyczna zapewniająca ekologiczne, niezawodne i przystępne cenowo dostawy energii” (Energiekonzept für eine umweltschonende, zuverlässige und bezahlbare Energieversorgung). Koncepcja ta zakładała całkowite przeorientowanie niemieckiego systemu energetycznego. Redukcja emisji gazów cieplarnianych miała przebiegać stopniowo, od redukcji o 55% do 2030, przez 70% do 2040, aż po redukcję o 80-95% do roku 2050. Jednocześnie zwiększyć udział OZE w miksie energetycznym do 60%, zmodernizować sieć przesyłową oraz ograniczyć zużycie energii końcowej o 50%. Kluczowymi zasadami miały być zrównoważenie celów klimatycznych, bezpieczeństwa dostaw i przystępności cenowej. Już wtedy planowano utworzenie infrastruktury inteligentnych sieci (smart grids), wzmocnienie efektywności energetycznej i stopniowe wygaszenie energetyki jądrowej – co ostatecznie potwierdzono po katastrofie w Fukushimie w 2011 roku.

Niemcy "liderem zielonej transformacji"

Przez ponad dekadę Energiewende była dla Berlina źródłem dumy i była prezentowana jako modelowy przykład walki ze zmianami klimatu. Niemcy budowały swoją międzynarodową pozycję nie tylko na silnej, opartej na eksporcie, gospodarcze, ale również na ambicji bycia globalnym liderem zielonej transformacji. Odejście od źródeł kopalnych i zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych było prezentowane jako szansa rozwojowa, całkowicie pomijając przy tym ryzyka i obciążenia finansowe.

 

Powrót gazu i węgla

Narracja ta nie wytrzymała jednak próby czasu. Niemcy okazały się prawie całkowicie zależne od importu gazu z Rosji, czego tragiczne skutki były najlepiej widoczne po lutym 2022 roku. Energiewende, która zakładała wykorzystanie gazu jako paliwa pomostowego, okazała się koncepcją niezwykle podatną na szantaż energetyczny – narzędzie powszechnie wykorzystywane przez Kreml. Zmusiło to Berlin do szybkiego przeorientowana własnej polityki energetycznej, od rezygnacji z gazociągu Nord Stream 2, który jeszcze przed jego zniszczeniem nie wszedł do eksploatacji, przez uruchomienie pływających terminali LNG, po błyskawiczny powrót do węgla jako źródła energii.

Polityka niemiecka w ostatnich kilku latach miała znaczący wpływ na strategię transformacji energetycznej. Za jedną z jej podwalin Berlin uznał wodór, czego wyrazem było przyjęcie w 2020 roku Narodowej Strategii Wodorowej. Jednak jak pokazał wczorajszy raport Federalnego Trybunału Obrachunkowego wiele z założeń tego projektu nie wytrzymało zderzenia z rzeczywistością.

 

Narodowa Strategia Wodorowa – wielkie ambicje, trudne realia

W czerwcu 2020 roku niemiecki rząd, na wniosek ministra gospodarki Petera Altmaiera z CDU, przyjął Narodową Strategię Wodorową (Nationale Wasserstoffstrategie, NWS) jako uzupełnienie dotychczasowej polityki energetycznej. Zielony wodór – produkowany z odnawialnych źródeł energii przez elektrolizę – miał być nie tylko technologią innowacyjną, lecz przede wszystkim nowym filarem Energiewende.

Strategia zakładała budowę 5 GW mocy elektrolizerów do 2030 roku (z potencjałem zwiększenia do 10 GW), rozwój infrastruktury wodorowej, wsparcie dla przemysłu stalowego, chemicznego i transportu ciężkiego oraz pozyskiwanie wodoru z krajów partnerskich w ramach międzynarodowej współpracy. Budżet na pierwszą fazę wdrażania strategii wynosił 9 miliardów euro.

 

Przyspieszenie

Po eskalacji wojny na Ukrainie w lutym 2022 roku i związanym z tym radykalnym wzrostem cen gazu, Berlin przyspieszył plany. W lipcu 2023 roku rząd federalny ogłosił aktualizację NWS, w której rozszerzono cele produkcyjne, zwiększono środki na badania i infrastrukturę, a także uproszczono procedury inwestycyjne. Szczególne nadzieje wiązano z programem H2Global – systemem podwójnych aukcji, w ramach którego rząd miał subsydiować różnicę między ceną zakupu wodoru na rynkach międzynarodowych a sprzedażą krajowym odbiorcom. Ponadto w 2024 roku powstała – oparta na nim – Strategia Importu Wodoru i Pochodnych Wodoru (Importstrategie für Wasserstoff und Wasserstoffderivate), której celem miało być określenie ram dla importu wodoru i która jest uzupełnieniem NWS.

W praktyce jednak realizacja strategii utknęła w miejscu. Inwestycje w elektrolizery rosły zbyt wolno, sieć przesyłowa – tzw. Kernnetz – była zaplanowana zbyt ambitnie wobec realnych potrzeb, a projekty przemysłowe (np. zielona stal) nie osiągnęły skali pozwalającej na wzrost popytu. Koszty zielonego wodoru nadal pozostają wielokrotnie wyższe niż gazu ziemnego, a jego dostępność – znacznie ograniczona. W rezultacie, jak ocenił Federalny Trybunał Obrachunkowy, cele Niemiec na 2030 rok są zagrożone, a model subsydiowania rynku niesie znaczące ryzyko trwałego uzależnienia realizacji strategii od znaczących środków budżetowych.

 

Krytyka Federalnego Trybunału Obrachunkowego – realizm zamiast wishful thinking

28 października 2025 r. Federalny Trybunał Obrachunkowy w Bonn – niemiecki odpowiednik NIK – opublikował specjalny raport, który zdecydowanie i jednoznacznie podważył sens dotychczasowych działań rządu w obszarze gospodarki wodorowej.

„Pomimo miliardowych dotacji rząd federalny nie osiągnął swoich ambitnych celów dotyczących rozwoju gospodarki wodorowej”

– stwierdził prezes Trybunału Kay Scheller. Zdaniem audytorów ani podaż, ani popyt na zielony wodór nie rozwijają się zgodnie z planem, co grozi fiaskiem całej strategii do 2030 roku.

Szczególnie mocna krytyka dotyczyła planowanej infrastruktury. Trybunał ostrzegł, że projekt Kernnetz – czyli ogólnokrajowej sieci rurociągów do transportu wodoru – może stać się kosztownym obciążeniem budżetu federalnego. Jak wskazano w raporcie, jeśli rozwój rynku się nie powiedzie, państwo pozostanie z infrastrukturą, której nikt nie będzie używał. Audyt zakwestionował również zasadność stosowania mechanizmu kont amortyzacyjnych (Amortisationskonto), z którego wypłacane są zaliczki dla operatorów gazociągów wskazując, że środki te są de facto kredytowane przez państwo i mają się zwrócić w przyszłości, co Trybunał uznał za nadmiernie optymistyczne założenie.

Wodór droższy od gazu ziemnego

Jeszcze ostrzejsza była ocena dotycząca zasadności i kosztów subsydiowania wodoru. Trybunał wskazał, że zielony wodór jest obecnie znacznie droższy od gazu ziemnego. I że aby pokryć różnicę cenową, rząd musiałby corocznie dopłacać miliardy euro. To groziłoby powstaniem gospodarki wodorowej, która wymagałaby długotrwałego i znaczącego finansowania przez państwo.

W kontekście skuteczności Narodowej Strategii Wodorowej warto przywołać przykład, który unaocznia reakcje przemysłu na pomysły niemieckiego rządu. AccelorMittal odrzucił niedawno federalną dotację w kwocie 1,3 miliarda euro na produkcję zielonej stali. W opinii kierownictwa koncernu, ale również innych producentów stali, wodór – mimo miliardowych dotacji – wciąż nie jest realnym źródłem energii. Koncern podjął też decyzję o przeniesieniu produkcji ze swoich zakładów w Bremie i Eisenhuttenstadt do Francji, gdzie będzie ona zasilana klasycznym prądem i gazem.

W konkluzji swojego raportu Federalny Trybunał Obrachunkowy w sześciu punktach nie pozostawił suchej nitki na Narodowej Strategii Wodorowej i wskazał, że:

  • Rząd określił wodór jako kluczowy element we wdrażaniu Energiewende i że w sposób centralnie planowany zaczął wdrażać szeroko zakrojone działania, których celem miało być zwiększenie podaży, popytu i powstanie niezbędnej infrastruktury, przeznaczając na ten cel miliardy euro.
  • Mimo to nie przyniosło to dotychczas oczekiwanych efektów i istnieje poważne ryzyko, że określone w NWS cele na 2030 rok nie zostaną osiągnięte. Wyznaczony przez rząd cel zapewnienia bezpiecznego, przystępnego cenowo, przyjaznego dla środowiska i neutralnego dla klimatu zaopatrzenia w wodór pozostaje nadal odległy i nie jest jasne czy i kiedy faza państwowego wsparcia rozwoju gospodarki wodorowej mogłaby zostać zakończona.
  • Kontynuacja realizacji strategii w obecnym kształcie i przy wykorzystaniu dotychczasowych środków, z uwagi na rosnące obciążenia fiskalne i ryzyka, może pogłębić i tak już trudną sytuację finansów publicznych.
  • Dlatego też Trybunał wzywa rząd federalny do „poddania strategii wodorowej i realizowanych dotychczas działań testowi rzeczywistości”, co jest druzgocącą oceną realizacji polityki energetycznej.
  • Dodatkowo „rząd musi zrównoważyć konkurujące ze sobą cele strategii wodorowej z koherentną polityką energetyczną państwa”. Trybunał szczególnie wskazał na konieczność oceny możliwości realizacji celów z wykorzystaniem nowych technologii oraz uwzględnienie różnych opcji dekarbonizacji, szczególnie przy tworzeniu nowej infrastruktury.
  • Oraz iż „rząd powinien monitorować czy, w jaki sposób i w jakim zakresie inne państwa członkowskie UE rozwijają własne gospodarki wodorowe, aby uniknąć podejmowania jednostronnych decyzji i podążania własną ścieżką, w oderwaniu od działań innych gospodarek w ramach UE.

 

Długie ramię Berlina w Europie

Przez ostatnie dwie dekady Niemcy nie tylko kreowały swój wewnętrzny model transformacji energetycznej, ale skutecznie eksportowały jego założenia do Brukseli. Energiewende stała się fundamentem wielu unijnych polityk klimatycznych, a niemieckie pomysły – od systemu taryf gwarantowanych (EEG), przez cele neutralności klimatycznej, po strategię wodorową – wyznaczały kierunki dla całej Wspólnoty.

Europejski model polityki energetycznej z 2007 roku oparty na celach 20-20-20, czyli obniżenie emisji gazów cieplarnianych o 20%, zwiększenie udziału OZE do 20% oraz zwiększenie efektywności energetycznej o 20% do 2020 roku były nie tylko inspirowane przez rząd w Berlinie i niemieckie think tanki, ale zostały przyjęte w czasie niemieckiej prezydencji w Radzie Unii Europejskiej.

Przykłady transferu niemieckich rozwiązań klimatycznych na politykę unijną można mnożyć. Niemiecka ustawa o ochronie klimatu (Klimaschutzgesetz) z 2019 roku, bezpośrednio poprzedzała Europejskie prawo o klimacie z 2021 roku, a opisywana tutaj Narodowa Strategia Wodorowa została przyjęta przez rząd federalny 10 lipca 2020 roku, zaledwie dwa dni po ogłoszeniu przez Komisję Europejską Europejskiej Strategii Wodorowej. Z całą pewnością nie była to zwykła koincydencja czasowa.

H2Global

Berlin, jak zwykle, gdy chodzi o interes gospodarczy Niemiec, działał bardzo sprawnie. Nie tylko realnie kształtował język unijnej debaty, ale też przedstawiciele Niemiec dominowali w gremiach eksperckich, a postulowane przez Berlin rozwiązania – jak system aukcji H2Global czy koncepcja sieci szkieletowej Kernnetz – były inspiracją dla całej UE. Kiedy Komisja Europejska ogłosiła powstanie Europejskiego Banku Wodoru, współpraca z H2Global była naturalnym wyborem. Gdy aktualizowano rozporządzenie TEN-E, to niemiecki projekt stał się trzonem europejskiego kręgosłupa wodorowego.

Tymczasem wczorajszy raport Federalnego Trybunału Obrachunkowego stawia pod znakiem zapytania cały ten dorobek. Jeśli Niemcy – pionierzy i promotorzy zielonej transformacji – nie są w stanie zrealizować własnych założeń, stawia to pod znakiem również cele unijne. Bruksela szczerze odpowiedzieć sobie na pytanie - czy strategia energetyczna pisana pod założenia Berlina odpowiada realiom gospodarczym Zjednoczonej Europy

 

Co to oznacza dla Polski?

Dla Polski kryzys wiarygodności niemieckiej polityki energetycznej jest z jednej strony istotnym zagrożeniem, z drugiej może być szansą.

Zagrożeniem, bo fiasko strategii wodorowej Berlina będzie niechybnie niosło za sobą istotne konsekwencje nie tylko dla Niemiec, ale też dla całej Unii Europejskiej. Jego bezpośrednie i pośrednie skutki mogą być różne, ale już teraz można wskazać na trzy możliwe konsekwencje:

  • Po pierwsze, obnażenie stanu realizacji strategii wodorowej może pogłębić dyskusje i wzmocnić napięcie wokół polityki klimatycznej Unii Europejskiej. Gdy dodamy do tego kontrowersje wokół ETS2 widzimy, że interesy narodowe – wbrew życzeniowemu myśleniu brukselskich biurokratów – są coraz bardziej widoczne i coraz głośniej dochodzą do głosu.
  • Po drugie, zgodnie ze swoim zwyczajowym i wielokrotnie wdrażanym w życie podejściem, możemy się spodziewać, że Berlin – w sposób mniej lub bardziej bezpośredni – będzie próbował przerzucić koszty swojej zielonej porażki na pozostałe państwa Unii Europejskiej. Miliardy, które są niezbędne do sfinansowania niemieckiego planu z całą pewnością już niebawem okażą się „solidarną inwestycją w zieloną stal” lub inną formą uwspólnotowienia kosztów.
  • Po trzecie, druzgocąca ocena strategii a przede wszystkim brak zainteresowania przemysłu oraz de facto brak perspektyw na szybką zmianę tej sytuacji, na co wskazał we wczorajszym raporcie Trybunał, mogą zwiększyć presję na rewizję celów Fit for 55, w których wodór był jednym z narzędzi. Nie mamy oczywiście pewności co do kierunków ewentualnych zmian, ale nie powinniśmy mieć złudzeń czyje interesy w pierwszej linii będzie brała pod uwagę Komisja Europejska.

 

Polska może być głosem zdrowego rozsądku

Warto również pamiętać, że w niemieckim myśleniu o przyszłości Europy najczęściej nie znajduje się żadna refleksja na temat Polski czy szerzej Europy Środkowej i Wschodniej. Berlin jest przyzwyczajony, że to on wyznacza cele i rytm, do którego pozostałe kraje muszą się dostosować.

Dziś jednak ten model zaczyna się coraz bardziej zacinać. I to nie tylko w zakresie polityki wodorowej, która jest najnowszym na to dowodem. Problemy z infrastrukturą, narastająca frustracja przemysłu, ostrzeżenia o utracie konkurencyjności – to wszystko sprawia, że głos Warszawy i innych stolic regionu może zyskać na znaczeniu. Polska – choć często przedstawiana jako hamulcowy – może dzisiaj stać się głosem zdrowego rozsądku. Promować podejście etapowe, technologicznie neutralne, oparte na kalkulacji gospodarczej, a nie ideologii. To moment, w którym warto przypomnieć, że europejska transformacja nie musi być kopiowaniem niemieckich błędów a mogłaby być projektem pluralistycznym, w którym Berlin nie dyktuje jednostronnie warunków, lecz uczy się słuchać.

Choć puenta wczorajszego raportu Federalnego Trybunału Obrachunkowego może nie napawać optymizmem, albowiem wskazuje on, że „tym zadaniom (rewizji strategii wodorowej) rząd federalny musi teraz stawić czoła, aby nie stracić z oczu celu neutralności klimatycznej do roku 2045, aby zachować zdolność konkurencyjną niemieckiego przemysłu oraz aby nie przeciążyć budżetu federalnego”.

 

[Sebastian Meitz - ekspert Instytutu Sobieskiego. 

Menedżer z wieloletnim doświadczeniem w sektorach regulowanych – w tym obronnym i lotniczym. Jako członek zarządów spółek Skarbu Państwa odpowiadał m.in. za obszary strategii, bezpieczeństwa i innowacji. Wcześniej zdobywał doświadczenie w międzynarodowych firmach doradczych, łącząc je z pracą akademicką w Polsce i Niemczech.

Specjalizuje się w analizie przemysłu obronnego, relacjach transatlantyckich oraz stosunkach polsko-niemieckich, łącząc perspektywę zarządczą z praktyką pracy na styku państwa i biznesu.

Absolwent stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Warszawskim, studiów doktoranckich w zakresie ekonomii na SGH oraz Executive MBA w Waszyngtonie. Stypendysta Ludwig-Maximilians-Universität w Monachium i London School of Economics, absolwent Leadership Academy for Poland i European Academy of Diplomacy. Z Instytutem Sobieskiego związany w latach 2006–2007 i ponownie od 2025 r.]

[Lead, sekcje "Co musisz wiedzieć" i FAQ, a także śródtytuły od Redakcji]

 

Najczęściej zadawane pytania (FAQ)

Czym była niemiecka Narodowa Strategia Wodorowa (NWS)? Narodowa Strategia Wodorowa (Nationale Wasserstoffstrategie) to plan rządu Niemiec z 2020 roku, który miał uczynić wodór – zwłaszcza tzw. „zielony wodór” – filarem transformacji energetycznej. Zakładała budowę elektrolizerów o mocy 5 GW do 2030 roku i inwestycje warte miliardy euro.

Dlaczego Federalny Trybunał Obrachunkowy skrytykował strategię wodorową? Trybunał uznał, że pomimo miliardowych nakładów rząd nie osiągnął zakładanych celów. Produkcja wodoru jest zbyt wolna, koszty zbyt wysokie, a popyt przemysłowy niewystarczający. Zdaniem audytorów projekt może stać się trwałym obciążeniem finansowym dla budżetu państwa.

Jakie błędy popełniono w niemieckiej polityce wodorowej? Kluczowym problemem było przeszacowanie możliwości rynku i zbyt optymistyczne założenia. Infrastruktura przesyłowa (tzw. Kernnetz) nie powstaje zgodnie z planem, a przemysł – w tym stalowy – rezygnuje z inwestycji w wodór z powodu wysokich kosztów i niskiej opłacalności.

Jakie konsekwencje może mieć niemiecka porażka z wodorem dla Unii Europejskiej? Ponieważ Berlin był głównym promotorem unijnej strategii wodorowej i Fit for 55, jego problemy mogą zachwiać wiarygodnością całej polityki klimatycznej UE. Możliwe są korekty celów klimatycznych, a Niemcy mogą próbować przerzucać część kosztów swojej „zielonej porażki” na inne kraje członkowskie.

Co ta sytuacja oznacza dla Polski? Dla Polski to zarówno wyzwanie, jak i szansa. Kryzys niemieckiej strategii może wzmocnić głos Warszawy w dyskusji o bardziej realistycznej, technologicznie neutralnej transformacji energetycznej. Polska może stać się rzecznikiem podejścia opartego na rachunku ekonomicznym, a nie na ideologii klimatycznej.

 


 

POLECANE
Politico o wojnie w Brukseli. Kallas miała nazwać von der Leyen „dyktatorem” z ostatniej chwili
Politico o wojnie w Brukseli. Kallas miała nazwać von der Leyen „dyktatorem”

Nieoficjalne doniesienia z Brukseli ujawniają narastające napięcia na samym szczycie Unii Europejskiej. Według ustaleń serwisu „Politico” relacje między szefową unijnej dyplomacji Kają Kallas, a przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulą von der Leyen są wyjątkowo złe. 

Paweł Jędrzejewski: Wielki Kalifat Europy? z ostatniej chwili
Paweł Jędrzejewski: Wielki Kalifat Europy?

Czy Europa stworzy nowe groźne fanatyzmy i mordercze idee? Nie "gabinetowe", jak klimatyzm, czy multikulturalizm, niszczące Europę dzień po dniu, ale prawdziwie "uliczne" - takie, jakimi były komunizm, faszyzm, nazizm - porywające masy i mordujące otwarcie wrogów (klasowych, rasowych, etnicznych). Pamiętamy z kronik tłumy wiwatujące na cześć Hitlera na niemieckich, nazistowskich parteitagach. Tysiące Włochów pod balkonem Mussoliniego. Falujące morze ludzi na bolszewickich wiecach, gdy przemawiał Lenin, Trocki lub Stalin. Do takiego zjednoczenia i wspólnoty zawsze potrzebny jest wspólny wróg i jednocząca nienawiść. Czy pojawią się ich nowe, współczesne odpowiedniki?

Trump stawia Iran pod presją. „Wysłałem do regionu dużą armadę” z ostatniej chwili
Trump stawia Iran pod presją. „Wysłałem do regionu dużą armadę”

Prezydent USA Donald Trump powiedział w poniedziałek portalowi Axios, że sytuacja wokół Iranu „jest zmienna”, bo wysłał na Bliski Wschód „dużą armadę”. Ocenił jednocześnie, że Teheran chciałby zawrzeć porozumienie.

„Wbrew rządowej propagandzie...”. Mariusz Błaszczak studzi emocje ws. pieniędzy z programu SAFE z ostatniej chwili
„Wbrew rządowej propagandzie...”. Mariusz Błaszczak studzi emocje ws. pieniędzy z programu SAFE

W poniedziałek MON poinformował, że Komisja Europejska pozytywnie zaopiniowała dokumenty złożone przez Polskę, które dotyczą pozyskania funduszy w wysokości blisko 44 mld euro z programu SAFE. Narrację rządu krytycznie skomentował były szef MON, Mariusz Błaszczak.

IMGW wydał pilny komunikat. Oto co nas czeka w najbliższych dniach z ostatniej chwili
IMGW wydał pilny komunikat. Oto co nas czeka w najbliższych dniach

Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej przedłużył ostrzeżenia pogodowe dla dużej części kraju. W najbliższych godzinach i dniach Polacy muszą liczyć się z marznącymi opadami, gęstą mgłą, oblodzeniem oraz roztopami. Przed niebezpieczną sytuacją na drogach ostrzega także Rządowe Centrum Bezpieczeństwa.

Jest apel do Rzecznika Praw Obywatelskich ws. Adama Borowskiego z ostatniej chwili
Jest apel do Rzecznika Praw Obywatelskich ws. Adama Borowskiego

Byli działacze opozycji demokratycznej z czasów PRL zwrócili się z pilnym apelem do Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie prawomocnego wyroku sądu wobec Adama Borowskiego. W liście, podpisanym przez blisko sto osób, domagają się interwencji i podnoszą argumenty dotyczące wolności słowa oraz kontrowersyjnego charakteru przepisów, na podstawie których zapadł wyrok.

Karol Nawrocki: Polska nieustannie wspiera Mołdawię w jej drodze do Unii Europejskiej z ostatniej chwili
Karol Nawrocki: Polska nieustannie wspiera Mołdawię w jej drodze do Unii Europejskiej

Polska nieustannie wspiera Mołdawię w jej drodze do członkostwa w UE – powiedział prezydent Karol Nawrocki po spotkaniu z prezydentką Mołdawii. Maia Sandu, dziękując Polsce za bycie adwokatem Kiszyniowa w Europie, podkreśliła zaś, że jej kraj chce m.in. przyciągać więcej polskich inwestycji.

KE podjęła decyzję ws. środków dla Polski z instrumentu SAFE. Kosiniak-Kamysz zabiera głos z ostatniej chwili
KE podjęła decyzję ws. środków dla Polski z instrumentu SAFE. Kosiniak-Kamysz zabiera głos

Jesteśmy coraz bliżej otrzymania prawie 44 mld euro na inwestycje w bezpieczeństwo - przekazał wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz po decyzji KE ws. środków dla Polski z instrumentu SAFE. Jak wskazał, kolejnym krokiem będzie decyzja wykonawcza Rady Europejskiej i finalne podpisanie umów.

Michael Schumacher wreszcie wstał z łóżka! Nowe informacje po 12 latach z ostatniej chwili
Michael Schumacher wreszcie wstał z łóżka! Nowe informacje po 12 latach

Przez lata panowała cisza i ścisła tajemnica. Teraz brytyjskie media ujawniają nowe szczegóły dotyczące zdrowia Michaela Schumachera. Legenda Formuły 1 nie jest już przykuta do łóżka i porusza się na wózku inwalidzkim w swoim domu nad Jeziorem Genewskim. To pierwsze tak konkretne doniesienia od lat.

KRS odpowiada na wtargnięcie służb do siedziby. Będzie zawiadomienie do prokuratury z ostatniej chwili
KRS odpowiada na wtargnięcie służb do siedziby. Będzie zawiadomienie do prokuratury

Prezydium Krajowej Rady Sądownictwa upoważniło szefową KRS do złożenia zażalenia na niedawne przeszukanie biur w siedzibie Rady. Złożone ma zostać też w prokuraturze zawiadomienie w związku z tym, że według prezydium KRS, działania policji i prokuratury uniemożliwiły członkom Rady podjęcie pracy.

REKLAMA

Koniec niemieckiego snu o wodorze?

Niemiecki sen o zielonej energii rozpada się szybciej, niż ktokolwiek przypuszczał. Federalny Trybunał Obrachunkowy ostrzega: miliardy euro wydane na wodór mogą pójść na marne, a cały projekt Energiewende – stanąć pod znakiem zapytania.
Wodór. Ilustracja poglądowa
Wodór. Ilustracja poglądowa / pixabay.com

Co musisz wiedzieć:

  • Niemiecka strategia Energiewende miała być "wzorem dla całej Europy"
  • Jednym z jej elementów miało być finansowanie energii pozyskiwanej z wodoru
  • Tymczasem niemiecki Federalny Trybunał Obrachunkowy w Bonn opublikował druzgocący dla niemieckiej strategii wodorowej raport

 

Niemiecki odpowiednik Najwyższej Izby Kontroli, mający siedzibę w Bonn Federalny Trybunał Obrachunkowy (Bundesrechnungshof), opublikował właśnie druzgocący raport dotyczący strategii wodorowej rządu federalnego.

„Pomimo miliardowych dotacji rząd federalny nie osiąga swoich ambitnych celów dotyczących rozwoju gospodarki wodorowej”

– stwierdził w oficjalnym komunikacie prezes Trybunału Kay Scheller. Choć diagnoza brzmi bardzo technokratycznie, to jej konsekwencje mogą być daleko idące – zarówno w odniesieniu do polityki niemieckiej, jak i szerzej – do polityki unijnej, której ton od lat nadaje Berlin.

 

Energiewende – wizja, która miała inspirować Europę

Początki niemieckiej Energiewende (transformacji energetycznej) sięgają kilkadziesiąt lat wstecz. Koncepcja ta miała swoje początki już w latach 70. i 80. ubiegłego wieku, kiedy to na kanwie dużych kryzysów naftowych i ruchów protestu wobec energetyki jądrowej pojawiły się pierwsze postulaty zmiany polityki energetycznej i zwiększenia bezpieczeństwa energetycznego. W latach 90. nastąpił szybki rozwój OZE a przyjęta przez niemiecki Bundestag w 2000 roku ustawa o energii ze źródeł odnawialnych (Erneuerbare-Energien-Gesetz, EEG) tylko przyspieszyła ten proces wprowadzając gwarantowane taryfy dla energii z wiatru i słońca oraz włączenie nowych technologii do systemu.

Za jeden z kluczowych punktów zwrotnych w niemieckiej Energiewende można uznać przyjęcie przez rząd Angeli Merkel w 2010 roku dokumentu „Koncepcja energetyczna zapewniająca ekologiczne, niezawodne i przystępne cenowo dostawy energii” (Energiekonzept für eine umweltschonende, zuverlässige und bezahlbare Energieversorgung). Koncepcja ta zakładała całkowite przeorientowanie niemieckiego systemu energetycznego. Redukcja emisji gazów cieplarnianych miała przebiegać stopniowo, od redukcji o 55% do 2030, przez 70% do 2040, aż po redukcję o 80-95% do roku 2050. Jednocześnie zwiększyć udział OZE w miksie energetycznym do 60%, zmodernizować sieć przesyłową oraz ograniczyć zużycie energii końcowej o 50%. Kluczowymi zasadami miały być zrównoważenie celów klimatycznych, bezpieczeństwa dostaw i przystępności cenowej. Już wtedy planowano utworzenie infrastruktury inteligentnych sieci (smart grids), wzmocnienie efektywności energetycznej i stopniowe wygaszenie energetyki jądrowej – co ostatecznie potwierdzono po katastrofie w Fukushimie w 2011 roku.

Niemcy "liderem zielonej transformacji"

Przez ponad dekadę Energiewende była dla Berlina źródłem dumy i była prezentowana jako modelowy przykład walki ze zmianami klimatu. Niemcy budowały swoją międzynarodową pozycję nie tylko na silnej, opartej na eksporcie, gospodarcze, ale również na ambicji bycia globalnym liderem zielonej transformacji. Odejście od źródeł kopalnych i zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych było prezentowane jako szansa rozwojowa, całkowicie pomijając przy tym ryzyka i obciążenia finansowe.

 

Powrót gazu i węgla

Narracja ta nie wytrzymała jednak próby czasu. Niemcy okazały się prawie całkowicie zależne od importu gazu z Rosji, czego tragiczne skutki były najlepiej widoczne po lutym 2022 roku. Energiewende, która zakładała wykorzystanie gazu jako paliwa pomostowego, okazała się koncepcją niezwykle podatną na szantaż energetyczny – narzędzie powszechnie wykorzystywane przez Kreml. Zmusiło to Berlin do szybkiego przeorientowana własnej polityki energetycznej, od rezygnacji z gazociągu Nord Stream 2, który jeszcze przed jego zniszczeniem nie wszedł do eksploatacji, przez uruchomienie pływających terminali LNG, po błyskawiczny powrót do węgla jako źródła energii.

Polityka niemiecka w ostatnich kilku latach miała znaczący wpływ na strategię transformacji energetycznej. Za jedną z jej podwalin Berlin uznał wodór, czego wyrazem było przyjęcie w 2020 roku Narodowej Strategii Wodorowej. Jednak jak pokazał wczorajszy raport Federalnego Trybunału Obrachunkowego wiele z założeń tego projektu nie wytrzymało zderzenia z rzeczywistością.

 

Narodowa Strategia Wodorowa – wielkie ambicje, trudne realia

W czerwcu 2020 roku niemiecki rząd, na wniosek ministra gospodarki Petera Altmaiera z CDU, przyjął Narodową Strategię Wodorową (Nationale Wasserstoffstrategie, NWS) jako uzupełnienie dotychczasowej polityki energetycznej. Zielony wodór – produkowany z odnawialnych źródeł energii przez elektrolizę – miał być nie tylko technologią innowacyjną, lecz przede wszystkim nowym filarem Energiewende.

Strategia zakładała budowę 5 GW mocy elektrolizerów do 2030 roku (z potencjałem zwiększenia do 10 GW), rozwój infrastruktury wodorowej, wsparcie dla przemysłu stalowego, chemicznego i transportu ciężkiego oraz pozyskiwanie wodoru z krajów partnerskich w ramach międzynarodowej współpracy. Budżet na pierwszą fazę wdrażania strategii wynosił 9 miliardów euro.

 

Przyspieszenie

Po eskalacji wojny na Ukrainie w lutym 2022 roku i związanym z tym radykalnym wzrostem cen gazu, Berlin przyspieszył plany. W lipcu 2023 roku rząd federalny ogłosił aktualizację NWS, w której rozszerzono cele produkcyjne, zwiększono środki na badania i infrastrukturę, a także uproszczono procedury inwestycyjne. Szczególne nadzieje wiązano z programem H2Global – systemem podwójnych aukcji, w ramach którego rząd miał subsydiować różnicę między ceną zakupu wodoru na rynkach międzynarodowych a sprzedażą krajowym odbiorcom. Ponadto w 2024 roku powstała – oparta na nim – Strategia Importu Wodoru i Pochodnych Wodoru (Importstrategie für Wasserstoff und Wasserstoffderivate), której celem miało być określenie ram dla importu wodoru i która jest uzupełnieniem NWS.

W praktyce jednak realizacja strategii utknęła w miejscu. Inwestycje w elektrolizery rosły zbyt wolno, sieć przesyłowa – tzw. Kernnetz – była zaplanowana zbyt ambitnie wobec realnych potrzeb, a projekty przemysłowe (np. zielona stal) nie osiągnęły skali pozwalającej na wzrost popytu. Koszty zielonego wodoru nadal pozostają wielokrotnie wyższe niż gazu ziemnego, a jego dostępność – znacznie ograniczona. W rezultacie, jak ocenił Federalny Trybunał Obrachunkowy, cele Niemiec na 2030 rok są zagrożone, a model subsydiowania rynku niesie znaczące ryzyko trwałego uzależnienia realizacji strategii od znaczących środków budżetowych.

 

Krytyka Federalnego Trybunału Obrachunkowego – realizm zamiast wishful thinking

28 października 2025 r. Federalny Trybunał Obrachunkowy w Bonn – niemiecki odpowiednik NIK – opublikował specjalny raport, który zdecydowanie i jednoznacznie podważył sens dotychczasowych działań rządu w obszarze gospodarki wodorowej.

„Pomimo miliardowych dotacji rząd federalny nie osiągnął swoich ambitnych celów dotyczących rozwoju gospodarki wodorowej”

– stwierdził prezes Trybunału Kay Scheller. Zdaniem audytorów ani podaż, ani popyt na zielony wodór nie rozwijają się zgodnie z planem, co grozi fiaskiem całej strategii do 2030 roku.

Szczególnie mocna krytyka dotyczyła planowanej infrastruktury. Trybunał ostrzegł, że projekt Kernnetz – czyli ogólnokrajowej sieci rurociągów do transportu wodoru – może stać się kosztownym obciążeniem budżetu federalnego. Jak wskazano w raporcie, jeśli rozwój rynku się nie powiedzie, państwo pozostanie z infrastrukturą, której nikt nie będzie używał. Audyt zakwestionował również zasadność stosowania mechanizmu kont amortyzacyjnych (Amortisationskonto), z którego wypłacane są zaliczki dla operatorów gazociągów wskazując, że środki te są de facto kredytowane przez państwo i mają się zwrócić w przyszłości, co Trybunał uznał za nadmiernie optymistyczne założenie.

Wodór droższy od gazu ziemnego

Jeszcze ostrzejsza była ocena dotycząca zasadności i kosztów subsydiowania wodoru. Trybunał wskazał, że zielony wodór jest obecnie znacznie droższy od gazu ziemnego. I że aby pokryć różnicę cenową, rząd musiałby corocznie dopłacać miliardy euro. To groziłoby powstaniem gospodarki wodorowej, która wymagałaby długotrwałego i znaczącego finansowania przez państwo.

W kontekście skuteczności Narodowej Strategii Wodorowej warto przywołać przykład, który unaocznia reakcje przemysłu na pomysły niemieckiego rządu. AccelorMittal odrzucił niedawno federalną dotację w kwocie 1,3 miliarda euro na produkcję zielonej stali. W opinii kierownictwa koncernu, ale również innych producentów stali, wodór – mimo miliardowych dotacji – wciąż nie jest realnym źródłem energii. Koncern podjął też decyzję o przeniesieniu produkcji ze swoich zakładów w Bremie i Eisenhuttenstadt do Francji, gdzie będzie ona zasilana klasycznym prądem i gazem.

W konkluzji swojego raportu Federalny Trybunał Obrachunkowy w sześciu punktach nie pozostawił suchej nitki na Narodowej Strategii Wodorowej i wskazał, że:

  • Rząd określił wodór jako kluczowy element we wdrażaniu Energiewende i że w sposób centralnie planowany zaczął wdrażać szeroko zakrojone działania, których celem miało być zwiększenie podaży, popytu i powstanie niezbędnej infrastruktury, przeznaczając na ten cel miliardy euro.
  • Mimo to nie przyniosło to dotychczas oczekiwanych efektów i istnieje poważne ryzyko, że określone w NWS cele na 2030 rok nie zostaną osiągnięte. Wyznaczony przez rząd cel zapewnienia bezpiecznego, przystępnego cenowo, przyjaznego dla środowiska i neutralnego dla klimatu zaopatrzenia w wodór pozostaje nadal odległy i nie jest jasne czy i kiedy faza państwowego wsparcia rozwoju gospodarki wodorowej mogłaby zostać zakończona.
  • Kontynuacja realizacji strategii w obecnym kształcie i przy wykorzystaniu dotychczasowych środków, z uwagi na rosnące obciążenia fiskalne i ryzyka, może pogłębić i tak już trudną sytuację finansów publicznych.
  • Dlatego też Trybunał wzywa rząd federalny do „poddania strategii wodorowej i realizowanych dotychczas działań testowi rzeczywistości”, co jest druzgocącą oceną realizacji polityki energetycznej.
  • Dodatkowo „rząd musi zrównoważyć konkurujące ze sobą cele strategii wodorowej z koherentną polityką energetyczną państwa”. Trybunał szczególnie wskazał na konieczność oceny możliwości realizacji celów z wykorzystaniem nowych technologii oraz uwzględnienie różnych opcji dekarbonizacji, szczególnie przy tworzeniu nowej infrastruktury.
  • Oraz iż „rząd powinien monitorować czy, w jaki sposób i w jakim zakresie inne państwa członkowskie UE rozwijają własne gospodarki wodorowe, aby uniknąć podejmowania jednostronnych decyzji i podążania własną ścieżką, w oderwaniu od działań innych gospodarek w ramach UE.

 

Długie ramię Berlina w Europie

Przez ostatnie dwie dekady Niemcy nie tylko kreowały swój wewnętrzny model transformacji energetycznej, ale skutecznie eksportowały jego założenia do Brukseli. Energiewende stała się fundamentem wielu unijnych polityk klimatycznych, a niemieckie pomysły – od systemu taryf gwarantowanych (EEG), przez cele neutralności klimatycznej, po strategię wodorową – wyznaczały kierunki dla całej Wspólnoty.

Europejski model polityki energetycznej z 2007 roku oparty na celach 20-20-20, czyli obniżenie emisji gazów cieplarnianych o 20%, zwiększenie udziału OZE do 20% oraz zwiększenie efektywności energetycznej o 20% do 2020 roku były nie tylko inspirowane przez rząd w Berlinie i niemieckie think tanki, ale zostały przyjęte w czasie niemieckiej prezydencji w Radzie Unii Europejskiej.

Przykłady transferu niemieckich rozwiązań klimatycznych na politykę unijną można mnożyć. Niemiecka ustawa o ochronie klimatu (Klimaschutzgesetz) z 2019 roku, bezpośrednio poprzedzała Europejskie prawo o klimacie z 2021 roku, a opisywana tutaj Narodowa Strategia Wodorowa została przyjęta przez rząd federalny 10 lipca 2020 roku, zaledwie dwa dni po ogłoszeniu przez Komisję Europejską Europejskiej Strategii Wodorowej. Z całą pewnością nie była to zwykła koincydencja czasowa.

H2Global

Berlin, jak zwykle, gdy chodzi o interes gospodarczy Niemiec, działał bardzo sprawnie. Nie tylko realnie kształtował język unijnej debaty, ale też przedstawiciele Niemiec dominowali w gremiach eksperckich, a postulowane przez Berlin rozwiązania – jak system aukcji H2Global czy koncepcja sieci szkieletowej Kernnetz – były inspiracją dla całej UE. Kiedy Komisja Europejska ogłosiła powstanie Europejskiego Banku Wodoru, współpraca z H2Global była naturalnym wyborem. Gdy aktualizowano rozporządzenie TEN-E, to niemiecki projekt stał się trzonem europejskiego kręgosłupa wodorowego.

Tymczasem wczorajszy raport Federalnego Trybunału Obrachunkowego stawia pod znakiem zapytania cały ten dorobek. Jeśli Niemcy – pionierzy i promotorzy zielonej transformacji – nie są w stanie zrealizować własnych założeń, stawia to pod znakiem również cele unijne. Bruksela szczerze odpowiedzieć sobie na pytanie - czy strategia energetyczna pisana pod założenia Berlina odpowiada realiom gospodarczym Zjednoczonej Europy

 

Co to oznacza dla Polski?

Dla Polski kryzys wiarygodności niemieckiej polityki energetycznej jest z jednej strony istotnym zagrożeniem, z drugiej może być szansą.

Zagrożeniem, bo fiasko strategii wodorowej Berlina będzie niechybnie niosło za sobą istotne konsekwencje nie tylko dla Niemiec, ale też dla całej Unii Europejskiej. Jego bezpośrednie i pośrednie skutki mogą być różne, ale już teraz można wskazać na trzy możliwe konsekwencje:

  • Po pierwsze, obnażenie stanu realizacji strategii wodorowej może pogłębić dyskusje i wzmocnić napięcie wokół polityki klimatycznej Unii Europejskiej. Gdy dodamy do tego kontrowersje wokół ETS2 widzimy, że interesy narodowe – wbrew życzeniowemu myśleniu brukselskich biurokratów – są coraz bardziej widoczne i coraz głośniej dochodzą do głosu.
  • Po drugie, zgodnie ze swoim zwyczajowym i wielokrotnie wdrażanym w życie podejściem, możemy się spodziewać, że Berlin – w sposób mniej lub bardziej bezpośredni – będzie próbował przerzucić koszty swojej zielonej porażki na pozostałe państwa Unii Europejskiej. Miliardy, które są niezbędne do sfinansowania niemieckiego planu z całą pewnością już niebawem okażą się „solidarną inwestycją w zieloną stal” lub inną formą uwspólnotowienia kosztów.
  • Po trzecie, druzgocąca ocena strategii a przede wszystkim brak zainteresowania przemysłu oraz de facto brak perspektyw na szybką zmianę tej sytuacji, na co wskazał we wczorajszym raporcie Trybunał, mogą zwiększyć presję na rewizję celów Fit for 55, w których wodór był jednym z narzędzi. Nie mamy oczywiście pewności co do kierunków ewentualnych zmian, ale nie powinniśmy mieć złudzeń czyje interesy w pierwszej linii będzie brała pod uwagę Komisja Europejska.

 

Polska może być głosem zdrowego rozsądku

Warto również pamiętać, że w niemieckim myśleniu o przyszłości Europy najczęściej nie znajduje się żadna refleksja na temat Polski czy szerzej Europy Środkowej i Wschodniej. Berlin jest przyzwyczajony, że to on wyznacza cele i rytm, do którego pozostałe kraje muszą się dostosować.

Dziś jednak ten model zaczyna się coraz bardziej zacinać. I to nie tylko w zakresie polityki wodorowej, która jest najnowszym na to dowodem. Problemy z infrastrukturą, narastająca frustracja przemysłu, ostrzeżenia o utracie konkurencyjności – to wszystko sprawia, że głos Warszawy i innych stolic regionu może zyskać na znaczeniu. Polska – choć często przedstawiana jako hamulcowy – może dzisiaj stać się głosem zdrowego rozsądku. Promować podejście etapowe, technologicznie neutralne, oparte na kalkulacji gospodarczej, a nie ideologii. To moment, w którym warto przypomnieć, że europejska transformacja nie musi być kopiowaniem niemieckich błędów a mogłaby być projektem pluralistycznym, w którym Berlin nie dyktuje jednostronnie warunków, lecz uczy się słuchać.

Choć puenta wczorajszego raportu Federalnego Trybunału Obrachunkowego może nie napawać optymizmem, albowiem wskazuje on, że „tym zadaniom (rewizji strategii wodorowej) rząd federalny musi teraz stawić czoła, aby nie stracić z oczu celu neutralności klimatycznej do roku 2045, aby zachować zdolność konkurencyjną niemieckiego przemysłu oraz aby nie przeciążyć budżetu federalnego”.

 

[Sebastian Meitz - ekspert Instytutu Sobieskiego. 

Menedżer z wieloletnim doświadczeniem w sektorach regulowanych – w tym obronnym i lotniczym. Jako członek zarządów spółek Skarbu Państwa odpowiadał m.in. za obszary strategii, bezpieczeństwa i innowacji. Wcześniej zdobywał doświadczenie w międzynarodowych firmach doradczych, łącząc je z pracą akademicką w Polsce i Niemczech.

Specjalizuje się w analizie przemysłu obronnego, relacjach transatlantyckich oraz stosunkach polsko-niemieckich, łącząc perspektywę zarządczą z praktyką pracy na styku państwa i biznesu.

Absolwent stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Warszawskim, studiów doktoranckich w zakresie ekonomii na SGH oraz Executive MBA w Waszyngtonie. Stypendysta Ludwig-Maximilians-Universität w Monachium i London School of Economics, absolwent Leadership Academy for Poland i European Academy of Diplomacy. Z Instytutem Sobieskiego związany w latach 2006–2007 i ponownie od 2025 r.]

[Lead, sekcje "Co musisz wiedzieć" i FAQ, a także śródtytuły od Redakcji]

 

Najczęściej zadawane pytania (FAQ)

Czym była niemiecka Narodowa Strategia Wodorowa (NWS)? Narodowa Strategia Wodorowa (Nationale Wasserstoffstrategie) to plan rządu Niemiec z 2020 roku, który miał uczynić wodór – zwłaszcza tzw. „zielony wodór” – filarem transformacji energetycznej. Zakładała budowę elektrolizerów o mocy 5 GW do 2030 roku i inwestycje warte miliardy euro.

Dlaczego Federalny Trybunał Obrachunkowy skrytykował strategię wodorową? Trybunał uznał, że pomimo miliardowych nakładów rząd nie osiągnął zakładanych celów. Produkcja wodoru jest zbyt wolna, koszty zbyt wysokie, a popyt przemysłowy niewystarczający. Zdaniem audytorów projekt może stać się trwałym obciążeniem finansowym dla budżetu państwa.

Jakie błędy popełniono w niemieckiej polityce wodorowej? Kluczowym problemem było przeszacowanie możliwości rynku i zbyt optymistyczne założenia. Infrastruktura przesyłowa (tzw. Kernnetz) nie powstaje zgodnie z planem, a przemysł – w tym stalowy – rezygnuje z inwestycji w wodór z powodu wysokich kosztów i niskiej opłacalności.

Jakie konsekwencje może mieć niemiecka porażka z wodorem dla Unii Europejskiej? Ponieważ Berlin był głównym promotorem unijnej strategii wodorowej i Fit for 55, jego problemy mogą zachwiać wiarygodnością całej polityki klimatycznej UE. Możliwe są korekty celów klimatycznych, a Niemcy mogą próbować przerzucać część kosztów swojej „zielonej porażki” na inne kraje członkowskie.

Co ta sytuacja oznacza dla Polski? Dla Polski to zarówno wyzwanie, jak i szansa. Kryzys niemieckiej strategii może wzmocnić głos Warszawy w dyskusji o bardziej realistycznej, technologicznie neutralnej transformacji energetycznej. Polska może stać się rzecznikiem podejścia opartego na rachunku ekonomicznym, a nie na ideologii klimatycznej.

 



 

Polecane