Polska wobec starości. Jak wygląda nasza polityka senioralna?

Polityka senioralna to dość nowe pojęcie zarówno w polskiej debacie politycznej, jak w języku oficjalnych dokumentów. Dość powiedzieć, że studiując od 2001 roku politykę społeczną, w ogóle nie zetknąłem się z tą nazwą. Nie znaczy to jednak, że osoby starsze nie były przedmiotem zainteresowania państwa, choć – powiedzmy sobie uczciwie – różnie na tym zainteresowaniu wychodziły.
Seniorzy
Seniorzy / proj. A. Ch.

Co musisz wiedzieć:

  • Głównym, a często jedynym, obszarem zainteresowania państwa wobec osób starszych, od czasu odzyskania przez Polskę niepodległości, był system emerytalny.

  • Seniorzy potrzebują swojej politycznej reprezentacji, zwłaszcza w czasach dominacji liberalnego podejścia do państwa.

  • Państwowa polityka senioralna pełna jest modnych haseł o aktywizacji, lecz realizacja takich zadań przerzucana jest na samorządy i organizacje pozarządowe

 

Polityka senioralna jako całokształt działań państwa zorientowanych na najstarszych zyskuje na znaczeniu w miarę starzenia się społeczeństwa. Równocześnie proces ten stawia pod znakiem zapytania funkcjonowanie klasycznych systemów emerytalnych, w których pracujący – oczywiście operując wielkim skrótem myślowym – utrzymują obecnych emerytów, by sami swoje emerytury otrzymać dzięki swoim dzieciom, którym na rynku pracy ustąpią miejsca.

 

Przed wojną

Głównym, a często jedynym, obszarem zainteresowania państwa wobec osób starszych, od czasu odzyskania przez Polskę niepodległości, był właśnie system emerytalny. Jak wszystkie dziedziny życia i gospodarki w 1918 roku nowe polskie państwo musiało scalić go z trzech systemów (a właściwie dwóch, w Galicji bowiem nie istniał żaden system), obowiązujących w zaborach. W okresie międzywojennym obowiązywał klasyczny model bismarckowski, nie był on jednak równy i powszechny – im lepsza była pozycja na rynku pracy i pewniejsze zatrudnienie, tym większa była pewność przyzwoitej emerytury. Oczywiście państwo stosowną opieką otaczało szybko kurczącą się grupę weteranów wcześniejszych powstań, którzy otrzymywali specjalne renty, byli też otoczeni szczególną czcią. System emerytalny wprowadzany od lat 30. obejmował głównie pracowników dużych przedsiębiorstw, takich jak huty i kopalnie, jeszcze wcześniej objął pracowników państwowych i umysłowych (w tym część sprzedawców sklepowych), natomiast ludność chłopska była pozostawiona sama sobie. System był niepełny i fragmentaryczny, czego nie udało się przezwyciężyć aż do 1939 roku, choć krokiem w dobrym kierunku było stworzenie pięć lat przed wybuchem wojny znanego nam Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.

 

Stary portfel

We wczesnej PRL emerytury były dramatycznie niskie. Ich wysokość oscylowała wokół kilkunastu procent średniej krajowej, która też nie była przecież imponująca. Dlatego emerytura była raczej wegetacją niż godną starością. „Poziom życia ludzi starszych zaczął się zmieniać w 1958 roku, kiedy nastąpiła pierwsza duża reforma emerytur. W latach 60. coraz więcej starszych osób żyło z emerytury, ale taki model życia upowszechnił się dopiero w latach 70. Gdy kończy się PRL, emeryturę i rentę otrzymuje prawie osiemdziesiąt procent ludzi w stosownym wieku” – opowiadał kilkanaście lat temu prof. Dariusz Jarosz z Uniwersytetu Warszawskiego odpytywany przez dziennikarzy radiowej Dwójki. Od pewnego momentu emerytura pełniła funkcję elementu kontraktu socjalnego – w zamian za lojalność wobec systemu politycznego państwo gwarantowało minimum bezpieczeństwa dochodowego na starość. Kluczowe ustawy z lat 50., 60. i 80. porządkowały system zaopatrzenia emerytalnego pracowników, a w 1977 roku włączono do niego rolników, tworząc odrębny system (KRUS). Starsze pokolenie ludowców z PSL do dziś lubi przypisywać to osiągnięcie Polski Ludowej działaczom ZSL, choć zważywszy na to, że stało się to po ponad 30 latach istnienia państwa uwielbiającego budować swoją propagandę na obrazach dobrobytu nie tylko robotników, ale i chłopów, to raczej powód do wstydu. System był relatywnie stabilny finansowo, głównie dzięki korzystnej strukturze demograficznej i pełnemu zatrudnieniu, jednak cechował się silnymi różnicami między grupami zawodowymi i niską wysokością świadczeń. Przez lata funkcjonowało pojęcie „starego portfela”, opisujące głodowe wręcz stawki emerytów i rencistów, którym świadczenia naliczano według najstarszych, najmniej korzystnych zasad. Ta fraza stała się też tytułem przetrzymywanej na telewizyjnych półkach przez aż 8 lat sztuki w reżyserii Kazimierza Kutza według scenariusza Stanisława Bieniasza (jak pisał Krzysztof Masłoń, czyniło ją to jednym z bardziej wytrwałych „półkowników”).

Bogdan mówi „Bankowy”

Po 1989 r. system zaczął załamywać się, jak większość rozwiązań odziedziczonych po PRL i poddanych szokowym terapiom liberałów. W nowym systemie trudno było utrzymać liczne przywileje emerytalne, którymi komuniści próbowali, oczywiście w duchu sprawiedliwości społecznej, utrzymać poparcie poszczególnych grup. Również tych, w których drzemał duży potencjał buntu i w każdej chwili mógł się przecież obudzić. Równocześnie wraz z likwidacją miejsc pracy, która ruszyła od początku III RP, częstym sposobem na ukrywanie rodzącego się bezrobocia były wcześniejsze emerytury. Tymczasem w kolejnych latach spadał potencjał demograficzny. W 1999 roku rząd Jerzego Buzka przeprowadził reformę wprowadzającą powiązanie emerytur z indywidualną składką. Obok ZUS dla starszych pracowników pojawiły się: filar drugi, kapitałowy – obowiązkowe ubezpieczenie emerytalne w podmiocie komercyjnym (OFE), oraz trzeci – dodatkowe, dobrowolne składki. Z tamtych czasów emeryci zapamiętali i przeklinali później przez lata reklamy, w których konkurujące ze sobą o ich składki fundusze mamiły swoich klientów wizją stabilnej finansowo starości spędzanej na zabawach z wnukami i wakacjach na ekskluzywnych, egzotycznych plażach. Symbolem tego reklamowego oszustwa była idiotyczna reklama ze sloganem „Bogdan mówi: «Bankowy»”, po kilku latach przerobiona na „Bogdan mówi: «Spie…aj»”. Niewiele więcej fundusze miały do powiedzenia ludziom, którzy orientowali się, że rzeczywistość wyglądać będzie trochę inaczej niż reklama. System przesunął dużą część ryzyka z państwa na jednostkę, co budziło narastającą frustrację. Zwłaszcza gdy obywatele zaczęli otrzymywać prognozy wysokości przyszłych świadczeń, znacząco niższe od oczekiwań.

 

Za czasów rządów koalicji PO – PSL wbrew nastrojom społecznym i pomimo protestów podniesiono wiek emerytalny do 67. roku życia. Narastający kryzys finansów publicznych skłonił rządzących do przekazania środków zgromadzonych w OFE do ZUS, co poprawiło wskaźniki ekonomiczne, lecz powszechnie odebrane zostało jako grabież pieniędzy podatników. Oba te fakty przyczyniły się do porażki wyborczej Platformy.

 

PiS swoje rządy zaczęło od cofnięcia podniesienia wieku emerytalnego, a w kolejnych latach system uzupełnił jednorazowymi, lecz powtarzanymi później świadczeniami, takimi jak trzynasta i czternasta emerytura, budzącymi silny sprzeciw liberałów. Nic więc dziwnego, że to te właśnie formy wsparcia były obiektem krytyki (głównie ze strony wyborców PO) w kampanii wyborczej, a po zmianie władzy zostały znacząco ograniczone. Panował przy tym stereotyp, że starszy elektorat częściej wybiera Prawo i Sprawiedliwość, potwierdzający się zresztą w kolejnych wyborach. Dopiero w 2025 roku różnica poparcia dla Karola Nawrockiego i Rafała Trzaskowskiego była dość nieznaczna, zapewne wskutek obliczonej właśnie na zniechęcenie osób starszych do kandydata popieranego przez PiS propagandy. Zauważmy jednak, że elektorat najstarszych będzie coraz bardziej zróżnicowany, a zarazem coraz cenniejszy dla partii politycznych. Te jednak wciąż stawiają na najmłodszych wyborców, których sympatie są na ogół zmienne, a uczestnictwo w wyborach mniej liczne.

 

Stara Polska

 

Polskie społeczeństwo starzeje się bardzo szybko. W 1989 roku Polaków powyżej 60 roku życia było 3 796 000, w 2000 – 4 725 800, w 2010 – 5 190 400, a w 2024 już 7 725 180, widzimy więc stały, szybki przyrost tej grupy społecznej. W tym samym czasie (1990–2024) liczba urodzeń żywych dzieci zmalała o połowę. Równocześnie zwiększa się mediana wieku (granica, którą połowa ludności już przekroczyła, a druga połowa jeszcze nie osiągnęła), która w 2011 roku wynosiła 38, a dziesięć lat później już 42 lata. Jak czytamy w raporcie GUS: „Starzenie się ludności Polski w świetle wyników narodowego spisu powszechnego ludności i mieszkań 2021”, „w 2011 r. w Polsce na 100 wnuczków przypadało 90 dziadków. W 2021 r. jest już ponad jeden do jednego, z przewagą dziadków – indeks starości wynosi 119. W 2021 r. nie było już województw, w których liczba dziadków byłaby niższa niż liczba wnuków. Wyniki spisu 2021 pokazują, że najmniej korzystna sytuacja w tym zakresie jest w województwie świętokrzyskim (146 dziadków na 100 wnuczków), łódzkim (143) oraz opolskim (138)”. Spośród urodzonych w 1981 roku 30% kobiet i ok. 33% mężczyzn nie ma dzieci, w kolejnych rocznikach jest jeszcze gorzej, a równocześnie wydłużyła się długość życia. Współczynnik dzietności w 2024 roku spadł do 1,1 (warunkiem zastępowalności pokoleń jest wartość 2,1). Długość życia mężczyzn wynosi dziś średnio 74,9 lat (w roku 1960 – równo 10 lat mniej), kobiet 82,3 (w 1960 – 70,6). Wszystko to sprawia, że szybko staniemy się najstarszym społeczeństwem Europy, krajem starych ludzi. Oczywiście nie na długo, bo później (jeśli trend zostanie zachowany, zapewne za dwieście lat) nie będzie nas już wcale. Tym samym polityka senioralna, która w dokumentach pojawiła się dopiero po 2010 roku, stanie się najważniejszą agendą państwa. Już nikt nie będzie mógł powiedzieć jak Joanna Mucha, że „starsi ludzie są przyzwyczajeni do traktowania wizyt u lekarza co dwa tygodnie jako rozrywki”. Polityka zdrowotna obejmuje w ostatnich latach darmowe leki dla seniorów, jednak rząd zaczyna zastanawiać się nad ograniczeniem listy z powodu rzekomego marnotrawstwa leków wśród najstarszych pacjentów. Jak bumerang wraca też temat podniesienia wieku emerytalnego.

 

Potrzebna reprezentacja

Państwowa polityka senioralna pełna jest modnych haseł o aktywizacji, natomiast realizacja takich zadań przerzucana jest na samorządy i organizacje pozarządowe. Jak w wielu innych dziedzinach kluczowe są tu programy, dotacje i granty, które spływają do podmiotów odpowiedzialnych za rozmaite domy seniora czy uniwersytety trzeciego wieku. Samotnym najstarszym pomagają organizacje w rodzaju Małych Braci Ubogich. Seniorzy nie szukają jednak na razie własnej reprezentacji politycznej, głosy dzieląc między duże partie polityczne. W takiej sytuacji działalność istniejącej od początku lat 90. Krajowej Partii Emerytów i Rencistów jest raczej ciekawostką, nie – istotną informacją o polskiej scenie politycznej. Jej największym samodzielnym sukcesem było zdobycie prawie 285 tysięcy głosów w wyborach w 1997 roku. W 2001 roku lider KPEiR wszedł nawet do Sejmu z listy SLD, jednak szybko opuścił klub tej partii. W ostatnich latach działacze ugrupowania wspierali rozmaite partie, czasem niemal równocześnie przystępując do różnych koalicji, np. w 2018 roku zasilili zarówno listę tworzącą się na kolejne wybory wokół SLD, jak i powołaną wówczas Koalicję Obywatelską. Po 2020 roku Krajowa Partia Emerytów i Rencistów nie brała już udziału w żadnych wyborach.

 

Seniorzy nie szukają na razie własnej reprezentacji politycznej, głosy dzieląc między duże partie polityczne.

Tymczasem seniorzy potrzebują swojej politycznej reprezentacji, zwłaszcza w czasach dominacji liberalnego podejścia do państwa. W poprzednim numerze „TS” pisaliśmy o problemach polskiej prowincji i rozmaitych formach wykluczenia dotykających jej mieszkańców. Trzeba pamiętać, że osoby starsze, często w swoich domach i miejscowościach coraz bardziej samotne, narażone są na wykluczenie w sposób zwielokrotniony. Brak skomunikowania miejsca zamieszkania z większym ośrodkiem utrudnia załatwienie spraw urzędowych, wizytę u lekarza czy nawet udział w życiu politycznym. Zmniejsza się dostępność opieki medycznej i szpitali. W ostatnich dniach duże poruszenie wywołał krążący po mediach, autentyczny obrazek z Dąbrowy Górniczej. W mieście tym funkcjonuje program „Obiad dla seniora”, na który zapotrzebowanie gwałtownie wzrosło. „Seniorzy stali na mrozie, by zjeść ciepły obiad. Nie wszyscy się załapali” – donosi „Dziennik Zachodni”. Oby ten kłębiący się na zimnie tłum głodnych, zdesperowanych starszych ludzi nie stał się normą ani wróżbą na najbliższe lata.


 

POLECANE
„Potrzebujemy więcej czasu i analiz, aby podjąć dobrą decyzję ws. Rady Pokoju” z ostatniej chwili
„Potrzebujemy więcej czasu i analiz, aby podjąć dobrą decyzję ws. Rady Pokoju”

Potrzebujemy więcej czasu, informacji i analiz, aby podjąć finalnie dobrą decyzję w sprawie Rady Pokoju w zgodzie z polską konstytucją i polskim ustawodawstwem - poinformował w czwartek szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz.

Gen. Kellogg: Jeśli Ukraina przetrwa zimę, przewaga będzie po jej stronie z ostatniej chwili
Gen. Kellogg: Jeśli Ukraina przetrwa zimę, przewaga będzie po jej stronie

Były specjalny przedstawiciel prezydenta USA ds. Ukrainy gen. Keith Kellogg powiedział podczas dyskusji na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos, że jeśli Ukraina przetrwa obecną zimę, przewaga będzie po jej stronie – poinformowała agencja Interfax-Ukraina.

Mercosur ma ruszyć mimo TSUE. Wojciechowski: Decyzja Rady UE już zapadła z ostatniej chwili
Mercosur ma ruszyć mimo TSUE. Wojciechowski: Decyzja Rady UE już zapadła

Były unijny komisarz ds. rolnictwa Janusz Wojciechowski informuje w mediach społecznościowych, że decyzja Parlamentu Europejskiego o skierowaniu umowy UE–Mercosur do Trybunału Sprawiedliwości UE nie zatrzyma wejścia w życie tego porozumienia, gdyż decyzją Rady UE umowa będzie stosowana tymczasowo.

Nieoficjalnie: Umowa ws. Grenlandii może obejmować suwerenność USA nad niewielkimi obszarami z ostatniej chwili
Nieoficjalnie: Umowa ws. Grenlandii może obejmować suwerenność USA nad niewielkimi obszarami

Zapowiedziana przez prezydenta USA Donalda Trumpa umowa dotycząca Grenlandii może obejmować amerykańską suwerenność nad niewielkimi częściami terytorium Grenlandii, na których mogłyby powstać bazy wojskowe – napisał w środę dziennik „The New York Times”.

„To wygląda bardzo źle”. Lewica rozważa zawieszenie Andrzeja Szejny z ostatniej chwili
„To wygląda bardzo źle”. Lewica rozważa zawieszenie Andrzeja Szejny

W Lewicy narasta napięcie wokół majątku jednego z najbardziej rozpoznawalnych polityków formacji, Andrzeja Szejny. Sprawa dotyczy luksusowego zegarka i możliwych konsekwencji, włącznie z zawieszeniem w prawach członka klubu.

Davos: Trump dziś założy Radę Pokoju. Przystąpi do niej około 35 przywódców z ostatniej chwili
Davos: Trump dziś założy Radę Pokoju. Przystąpi do niej około 35 przywódców

Prezydent USA Donald Trump podpisze w czwartek dokument założycielski Rady Pokoju, do której przystąpiło dotąd około 30 przywódców. Zaproszenie otrzymał też prezydent Karol Nawrocki. Potwierdził on swój udział w spotkaniu, ale – jak poinformował Marcin Przydacz – nie złoży podpisu pod dokumentem.

Pierwsze ułaskawienie. Prezydent ujawnił, kogo może dotyczyć z ostatniej chwili
Pierwsze ułaskawienie. Prezydent ujawnił, kogo może dotyczyć

Prezydent Karol Nawrocki został zapytany w środę o kwestię ułaskawienia legendarnego działacza Solidarności Adama Borowskiego. – Jestem przygotowany do podjęcia decyzji w sprawie pana Adama Borowskiego w tym pierwszym pakiecie moich ułaskawień – poinformował.

Karol Nawrocki zabrał głos po spotkaniu z Donaldem Trumpem z ostatniej chwili
Karol Nawrocki zabrał głos po spotkaniu z Donaldem Trumpem

Prezydent Karol Nawrocki przekazał, że jego środowe spotkanie z prezydentem USA Donaldem Trumpem w Davos dotyczyło m.in. kwestii bezpieczeństwa, Rady Pokoju oraz potwierdzenia obecności amerykańskich żołnierzy w Polsce.

Nie nałożę ceł. Trump zmienia zdanie z ostatniej chwili
"Nie nałożę ceł". Trump zmienia zdanie

Prezydent USA Donald Trump zapowiedział, że nie nałoży ceł, które miały wejść w życie 1 lutego.

Samuel Pereira: Krzyk „ciamciaramci” z ostatniej chwili
Samuel Pereira: Krzyk „ciamciaramci”

To, co zobaczyliśmy w siedzibie Krajowej Rady Sądownictwa, nie jest pokazem siły rządu Donalda Tuska – to demonstracja jego słabości.

REKLAMA

Polska wobec starości. Jak wygląda nasza polityka senioralna?

Polityka senioralna to dość nowe pojęcie zarówno w polskiej debacie politycznej, jak w języku oficjalnych dokumentów. Dość powiedzieć, że studiując od 2001 roku politykę społeczną, w ogóle nie zetknąłem się z tą nazwą. Nie znaczy to jednak, że osoby starsze nie były przedmiotem zainteresowania państwa, choć – powiedzmy sobie uczciwie – różnie na tym zainteresowaniu wychodziły.
Seniorzy
Seniorzy / proj. A. Ch.

Co musisz wiedzieć:

  • Głównym, a często jedynym, obszarem zainteresowania państwa wobec osób starszych, od czasu odzyskania przez Polskę niepodległości, był system emerytalny.

  • Seniorzy potrzebują swojej politycznej reprezentacji, zwłaszcza w czasach dominacji liberalnego podejścia do państwa.

  • Państwowa polityka senioralna pełna jest modnych haseł o aktywizacji, lecz realizacja takich zadań przerzucana jest na samorządy i organizacje pozarządowe

 

Polityka senioralna jako całokształt działań państwa zorientowanych na najstarszych zyskuje na znaczeniu w miarę starzenia się społeczeństwa. Równocześnie proces ten stawia pod znakiem zapytania funkcjonowanie klasycznych systemów emerytalnych, w których pracujący – oczywiście operując wielkim skrótem myślowym – utrzymują obecnych emerytów, by sami swoje emerytury otrzymać dzięki swoim dzieciom, którym na rynku pracy ustąpią miejsca.

 

Przed wojną

Głównym, a często jedynym, obszarem zainteresowania państwa wobec osób starszych, od czasu odzyskania przez Polskę niepodległości, był właśnie system emerytalny. Jak wszystkie dziedziny życia i gospodarki w 1918 roku nowe polskie państwo musiało scalić go z trzech systemów (a właściwie dwóch, w Galicji bowiem nie istniał żaden system), obowiązujących w zaborach. W okresie międzywojennym obowiązywał klasyczny model bismarckowski, nie był on jednak równy i powszechny – im lepsza była pozycja na rynku pracy i pewniejsze zatrudnienie, tym większa była pewność przyzwoitej emerytury. Oczywiście państwo stosowną opieką otaczało szybko kurczącą się grupę weteranów wcześniejszych powstań, którzy otrzymywali specjalne renty, byli też otoczeni szczególną czcią. System emerytalny wprowadzany od lat 30. obejmował głównie pracowników dużych przedsiębiorstw, takich jak huty i kopalnie, jeszcze wcześniej objął pracowników państwowych i umysłowych (w tym część sprzedawców sklepowych), natomiast ludność chłopska była pozostawiona sama sobie. System był niepełny i fragmentaryczny, czego nie udało się przezwyciężyć aż do 1939 roku, choć krokiem w dobrym kierunku było stworzenie pięć lat przed wybuchem wojny znanego nam Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.

 

Stary portfel

We wczesnej PRL emerytury były dramatycznie niskie. Ich wysokość oscylowała wokół kilkunastu procent średniej krajowej, która też nie była przecież imponująca. Dlatego emerytura była raczej wegetacją niż godną starością. „Poziom życia ludzi starszych zaczął się zmieniać w 1958 roku, kiedy nastąpiła pierwsza duża reforma emerytur. W latach 60. coraz więcej starszych osób żyło z emerytury, ale taki model życia upowszechnił się dopiero w latach 70. Gdy kończy się PRL, emeryturę i rentę otrzymuje prawie osiemdziesiąt procent ludzi w stosownym wieku” – opowiadał kilkanaście lat temu prof. Dariusz Jarosz z Uniwersytetu Warszawskiego odpytywany przez dziennikarzy radiowej Dwójki. Od pewnego momentu emerytura pełniła funkcję elementu kontraktu socjalnego – w zamian za lojalność wobec systemu politycznego państwo gwarantowało minimum bezpieczeństwa dochodowego na starość. Kluczowe ustawy z lat 50., 60. i 80. porządkowały system zaopatrzenia emerytalnego pracowników, a w 1977 roku włączono do niego rolników, tworząc odrębny system (KRUS). Starsze pokolenie ludowców z PSL do dziś lubi przypisywać to osiągnięcie Polski Ludowej działaczom ZSL, choć zważywszy na to, że stało się to po ponad 30 latach istnienia państwa uwielbiającego budować swoją propagandę na obrazach dobrobytu nie tylko robotników, ale i chłopów, to raczej powód do wstydu. System był relatywnie stabilny finansowo, głównie dzięki korzystnej strukturze demograficznej i pełnemu zatrudnieniu, jednak cechował się silnymi różnicami między grupami zawodowymi i niską wysokością świadczeń. Przez lata funkcjonowało pojęcie „starego portfela”, opisujące głodowe wręcz stawki emerytów i rencistów, którym świadczenia naliczano według najstarszych, najmniej korzystnych zasad. Ta fraza stała się też tytułem przetrzymywanej na telewizyjnych półkach przez aż 8 lat sztuki w reżyserii Kazimierza Kutza według scenariusza Stanisława Bieniasza (jak pisał Krzysztof Masłoń, czyniło ją to jednym z bardziej wytrwałych „półkowników”).

Bogdan mówi „Bankowy”

Po 1989 r. system zaczął załamywać się, jak większość rozwiązań odziedziczonych po PRL i poddanych szokowym terapiom liberałów. W nowym systemie trudno było utrzymać liczne przywileje emerytalne, którymi komuniści próbowali, oczywiście w duchu sprawiedliwości społecznej, utrzymać poparcie poszczególnych grup. Również tych, w których drzemał duży potencjał buntu i w każdej chwili mógł się przecież obudzić. Równocześnie wraz z likwidacją miejsc pracy, która ruszyła od początku III RP, częstym sposobem na ukrywanie rodzącego się bezrobocia były wcześniejsze emerytury. Tymczasem w kolejnych latach spadał potencjał demograficzny. W 1999 roku rząd Jerzego Buzka przeprowadził reformę wprowadzającą powiązanie emerytur z indywidualną składką. Obok ZUS dla starszych pracowników pojawiły się: filar drugi, kapitałowy – obowiązkowe ubezpieczenie emerytalne w podmiocie komercyjnym (OFE), oraz trzeci – dodatkowe, dobrowolne składki. Z tamtych czasów emeryci zapamiętali i przeklinali później przez lata reklamy, w których konkurujące ze sobą o ich składki fundusze mamiły swoich klientów wizją stabilnej finansowo starości spędzanej na zabawach z wnukami i wakacjach na ekskluzywnych, egzotycznych plażach. Symbolem tego reklamowego oszustwa była idiotyczna reklama ze sloganem „Bogdan mówi: «Bankowy»”, po kilku latach przerobiona na „Bogdan mówi: «Spie…aj»”. Niewiele więcej fundusze miały do powiedzenia ludziom, którzy orientowali się, że rzeczywistość wyglądać będzie trochę inaczej niż reklama. System przesunął dużą część ryzyka z państwa na jednostkę, co budziło narastającą frustrację. Zwłaszcza gdy obywatele zaczęli otrzymywać prognozy wysokości przyszłych świadczeń, znacząco niższe od oczekiwań.

 

Za czasów rządów koalicji PO – PSL wbrew nastrojom społecznym i pomimo protestów podniesiono wiek emerytalny do 67. roku życia. Narastający kryzys finansów publicznych skłonił rządzących do przekazania środków zgromadzonych w OFE do ZUS, co poprawiło wskaźniki ekonomiczne, lecz powszechnie odebrane zostało jako grabież pieniędzy podatników. Oba te fakty przyczyniły się do porażki wyborczej Platformy.

 

PiS swoje rządy zaczęło od cofnięcia podniesienia wieku emerytalnego, a w kolejnych latach system uzupełnił jednorazowymi, lecz powtarzanymi później świadczeniami, takimi jak trzynasta i czternasta emerytura, budzącymi silny sprzeciw liberałów. Nic więc dziwnego, że to te właśnie formy wsparcia były obiektem krytyki (głównie ze strony wyborców PO) w kampanii wyborczej, a po zmianie władzy zostały znacząco ograniczone. Panował przy tym stereotyp, że starszy elektorat częściej wybiera Prawo i Sprawiedliwość, potwierdzający się zresztą w kolejnych wyborach. Dopiero w 2025 roku różnica poparcia dla Karola Nawrockiego i Rafała Trzaskowskiego była dość nieznaczna, zapewne wskutek obliczonej właśnie na zniechęcenie osób starszych do kandydata popieranego przez PiS propagandy. Zauważmy jednak, że elektorat najstarszych będzie coraz bardziej zróżnicowany, a zarazem coraz cenniejszy dla partii politycznych. Te jednak wciąż stawiają na najmłodszych wyborców, których sympatie są na ogół zmienne, a uczestnictwo w wyborach mniej liczne.

 

Stara Polska

 

Polskie społeczeństwo starzeje się bardzo szybko. W 1989 roku Polaków powyżej 60 roku życia było 3 796 000, w 2000 – 4 725 800, w 2010 – 5 190 400, a w 2024 już 7 725 180, widzimy więc stały, szybki przyrost tej grupy społecznej. W tym samym czasie (1990–2024) liczba urodzeń żywych dzieci zmalała o połowę. Równocześnie zwiększa się mediana wieku (granica, którą połowa ludności już przekroczyła, a druga połowa jeszcze nie osiągnęła), która w 2011 roku wynosiła 38, a dziesięć lat później już 42 lata. Jak czytamy w raporcie GUS: „Starzenie się ludności Polski w świetle wyników narodowego spisu powszechnego ludności i mieszkań 2021”, „w 2011 r. w Polsce na 100 wnuczków przypadało 90 dziadków. W 2021 r. jest już ponad jeden do jednego, z przewagą dziadków – indeks starości wynosi 119. W 2021 r. nie było już województw, w których liczba dziadków byłaby niższa niż liczba wnuków. Wyniki spisu 2021 pokazują, że najmniej korzystna sytuacja w tym zakresie jest w województwie świętokrzyskim (146 dziadków na 100 wnuczków), łódzkim (143) oraz opolskim (138)”. Spośród urodzonych w 1981 roku 30% kobiet i ok. 33% mężczyzn nie ma dzieci, w kolejnych rocznikach jest jeszcze gorzej, a równocześnie wydłużyła się długość życia. Współczynnik dzietności w 2024 roku spadł do 1,1 (warunkiem zastępowalności pokoleń jest wartość 2,1). Długość życia mężczyzn wynosi dziś średnio 74,9 lat (w roku 1960 – równo 10 lat mniej), kobiet 82,3 (w 1960 – 70,6). Wszystko to sprawia, że szybko staniemy się najstarszym społeczeństwem Europy, krajem starych ludzi. Oczywiście nie na długo, bo później (jeśli trend zostanie zachowany, zapewne za dwieście lat) nie będzie nas już wcale. Tym samym polityka senioralna, która w dokumentach pojawiła się dopiero po 2010 roku, stanie się najważniejszą agendą państwa. Już nikt nie będzie mógł powiedzieć jak Joanna Mucha, że „starsi ludzie są przyzwyczajeni do traktowania wizyt u lekarza co dwa tygodnie jako rozrywki”. Polityka zdrowotna obejmuje w ostatnich latach darmowe leki dla seniorów, jednak rząd zaczyna zastanawiać się nad ograniczeniem listy z powodu rzekomego marnotrawstwa leków wśród najstarszych pacjentów. Jak bumerang wraca też temat podniesienia wieku emerytalnego.

 

Potrzebna reprezentacja

Państwowa polityka senioralna pełna jest modnych haseł o aktywizacji, natomiast realizacja takich zadań przerzucana jest na samorządy i organizacje pozarządowe. Jak w wielu innych dziedzinach kluczowe są tu programy, dotacje i granty, które spływają do podmiotów odpowiedzialnych za rozmaite domy seniora czy uniwersytety trzeciego wieku. Samotnym najstarszym pomagają organizacje w rodzaju Małych Braci Ubogich. Seniorzy nie szukają jednak na razie własnej reprezentacji politycznej, głosy dzieląc między duże partie polityczne. W takiej sytuacji działalność istniejącej od początku lat 90. Krajowej Partii Emerytów i Rencistów jest raczej ciekawostką, nie – istotną informacją o polskiej scenie politycznej. Jej największym samodzielnym sukcesem było zdobycie prawie 285 tysięcy głosów w wyborach w 1997 roku. W 2001 roku lider KPEiR wszedł nawet do Sejmu z listy SLD, jednak szybko opuścił klub tej partii. W ostatnich latach działacze ugrupowania wspierali rozmaite partie, czasem niemal równocześnie przystępując do różnych koalicji, np. w 2018 roku zasilili zarówno listę tworzącą się na kolejne wybory wokół SLD, jak i powołaną wówczas Koalicję Obywatelską. Po 2020 roku Krajowa Partia Emerytów i Rencistów nie brała już udziału w żadnych wyborach.

 

Seniorzy nie szukają na razie własnej reprezentacji politycznej, głosy dzieląc między duże partie polityczne.

Tymczasem seniorzy potrzebują swojej politycznej reprezentacji, zwłaszcza w czasach dominacji liberalnego podejścia do państwa. W poprzednim numerze „TS” pisaliśmy o problemach polskiej prowincji i rozmaitych formach wykluczenia dotykających jej mieszkańców. Trzeba pamiętać, że osoby starsze, często w swoich domach i miejscowościach coraz bardziej samotne, narażone są na wykluczenie w sposób zwielokrotniony. Brak skomunikowania miejsca zamieszkania z większym ośrodkiem utrudnia załatwienie spraw urzędowych, wizytę u lekarza czy nawet udział w życiu politycznym. Zmniejsza się dostępność opieki medycznej i szpitali. W ostatnich dniach duże poruszenie wywołał krążący po mediach, autentyczny obrazek z Dąbrowy Górniczej. W mieście tym funkcjonuje program „Obiad dla seniora”, na który zapotrzebowanie gwałtownie wzrosło. „Seniorzy stali na mrozie, by zjeść ciepły obiad. Nie wszyscy się załapali” – donosi „Dziennik Zachodni”. Oby ten kłębiący się na zimnie tłum głodnych, zdesperowanych starszych ludzi nie stał się normą ani wróżbą na najbliższe lata.



 

Polecane