Ryszard Czarnecki: Strasburg - w cieniu brexitu

W Strassburgu uroczyście obchodzono 20. rocznicę wprowadzenia euro, co sprowadziło się do euroentuzjastycznych i huraoptymistycznych panegiryków. Jedyne emocje, jakie ta dyskusja wzbudziła, to skrytykowany przez jedną z posłanek fakt, że zabierali w niej udział sami mężczyźni: ustępujący szef Europejskiego Banku Centralnego, Włoch Mario Draghi, szef eurogrupy Mario Centeno czy europarlamentarzyści.
/ pixabay.com
Pierwsza w 2019 roku sesja Parlamentu Europejskiego w Strasburgu była jednocześnie pierwszą z pięciu ostatnich przed majowymi wyborami do PE. Ostatnia odbędzie się w kwietniu, a w marcu wyjątkowo będą miały miejsce dwie sesje. O przyśpieszeniu prac świadczy fakt, że w zeszłą środę odbyły się aż dwie tury głosowań – południowa i popołudniowa. Nie pamiętam takiej sytuacji w ciągu ostatnich 15 lat (z wyjątkiem poprzedniej sesji w grudniu 2018), a więc funkcjonowania PE w trzech kadencjach (2004-2009, 2009-2014, 2014-2019).

Polityczna czeluść brexitu

Na pewno najważniejszym wydarzeniem była debata na temat brexitu, która odbyła się kilkanaście godzin po odrzuceniu przez House of Commons „dealu” między Unią Europejską a Zjednoczonym Królestwem Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej. Odrzucenie „miękkiego rozwodu” oznaczać może pójście w dwóch skrajnych kierunkach: „twardego” brexitu bądź ponownego referendum w sprawie pozostania („remain”) lub opuszczenia Unii przez Londyn. Jednak wydaje się mi, że najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest ten, który formalnie nie był przewidywany, a nawet jego możliwość odrzucano ze względów taktycznych. Chodzi o porozumienie „rozwodowe”, którego kształt musi się nieco różnic od tego, co wynegocjowała premier Jej Królewskiej Mości (być może ustępujący…) Theresa May. Oficjalnie żadna ze stron nie dopuszczała możliwości takiego alternatywnego porozumienia na wypadek odrzucenia dotychczasowego „dealu” przez Izbę Gmin. Chodziło o to, aby wahający się członkowie izby niższej brytyjskiego parlamentu pogodzili się z koniecznością glosowania „za” porozumieniem z UE. Operacja ta zakończyła się kompletnym fiaskiem, bo 432 posłów Izby Gmin odrzuciło wypracowaną propozycję − o 230 więcej niż zwolenników przedstawionego dokumentu. Jest zatem bardzo możliwe, że polityczna czeluść brexitu pochłonie już drugiego lokatora 10, Downing Street − choć na razie przywódczyni torysów wygrała głosowanie o wotum zaufania w Izbie Gmin. Po Cameronie może przyjść kolej na May, która przez lata była silnym szefem MSW w rządzie tegoż Camerona, ale nie była w stanie zapanować nad pobrexitowym chaosem. Bo to nie Theresa May rządziła Wielką Brytanią w czasie po podjęciu decyzji o brexicie, tak jak nie rządziła nią królowa Elżbieta II – rządził „Mister Chaos”.
Debata o brexicie w Strasburgu zepchnęła na drugi plan wystąpienie nowego socjalistycznego premiera Hiszpanii Pedro Sancheza Pereza-Castejona na temat przyszłości Europy. Jego mowa miała miejsce w cyklu wystąpień głów państw lub szefów rządów krajów członkowskich UE. Mam wrażenie graniczące z pewnością, że za rok nikt nie będzie pamiętał tej mowy poza samym faktem jej wygłoszenia.
 
Krótka pamięć Wiednia …   
           

Ale w Strasburgu debatowano również na temat zakończonej już półrocznej prezydencji Austrii w Radzie Europejskiej. Choć w Wiedniu rządzą partie, które w wymiarze retorycznym są bardzo sceptyczne wobec imigrantów, co stwarza wspólny mianownik z Warszawą, a gabinet austriacki jest też na pewno dużo bardziej „eurorealistyczny” niż rządzący poprzednio socjaliści – to z punktu widzenia Polski była to prezydencja nijaka. Rząd Sebastiana Kurza wykazywał pewną nadgorliwość w stawianiu Polski pod pręgierzem i zgadzał się bez zastrzeżeń na debaty na temat naszego kraju na posiedzeniach Rady Europejskiej.  Jakby nie pomny, że 19 lat temu, w 1999 roku to Austria była bojkotowana przez Unię, gdy wiedeński rząd tworzyły… te same partie, co obecnie – w tym partia najmłodszego ministra spraw zagranicznych w Europie, a potem najmłodszego premiera Sebastiana Kurza – Austriacka Partia Ludowa. Koalicja z wolnościowcami z FPÖ, która to partia była określana jako ksenofobiczna i nacjonalistyczna, była przyczyną zastosowania przez UE sankcji wobec Austrii – przez osiem miesięcy pozostałe kraje miały zamrożone stosunki z Austrią. Skądinąd sankcje Brukseli nie wpłynęły negatywnie na poparcie dla Austriackiej Partii Ludowej, która zdecydowanie wygrała wybory w 2002.

W Strassburgu uroczyście obchodzono 20. rocznicę wprowadzenia euro, co sprowadziło się do euroentuzjastycznych i huraoptymistycznych panegiryków. Jedyne emocje, jakie ta dyskusja wzbudziła, to skrytykowany przez jedną z posłanek fakt, że zabierali w niej udział sami mężczyźni: ustępujący szef Europejskiego Banku Centralnego, Włoch Mario Draghi, szef eurogrupy Mario Centeno czy europarlamentarzyści.

Rumunia – stop dla Nord Stream II? 

Tradycyjnie nie mogło zabraknąć w agendzie sesji europarlamentu punktu o polityce imigracyjnej (i azylowej). Podkreślono konieczność jej reformy, zwłaszcza w sytuacji kryzysu humanitarnego w rejonie Morza Śródziemnego i Afryki. Tradycyjnie też omówiono posiedzenie Rady Europejskiej. Założę się, że jej konkluzji nie jest w stanie powtórzyć 80% eurodeputowanych. Ponadto zajmowano się rzeczami odległymi od „wielkiej polityki”. Choćby unijną procedurą wydawania zezwoleń na dopuszczenie pestycydów do obrotu (ponad 1000 poprawek do projektu raportu!)  czy „Użytkowania pojazdów najmowanych bez kierowców w celu przewozu drogowego rzeczy”. Zaprezentowano też raporty na temat europejskiego wspólnego przedsięwzięcia na rzecz rozwoju energii. A także ocenę wykonania budżetu UE na potrzeby reformy sektora publicznego. Feministki pewnie ucieszyły się z raportu „Równouprawnienie płci w kontekście polityki podatkowej w UE”. Podobnie jak innego sprawozdania  zajmującego się „Uwzględnianiem aspektów płci w Parlamencie Europejskim”. Dla mnie i wielu Polaków (i nie tylko Polaków) ważniejsze było sprawozdanie na temat „Wytycznych UE i mandatu specjalnego wysłannika UE do ds. promowania wolności religii i przekonań poza UE”. Przegłosowaliśmy tez roczne sprawozdanie Europejskiego Banku Inwestycyjnego z siedzibą w Luksemburgu (za rok 2017) oraz zaakceptowaliśmy zawarcie umowy między Brukselą a Albanią w kontekście działań prowadzonych w tym kraju przez Europejską Agencję Straży Granicznej i Przybrzeżnej. Gdy chodzi o politykę zagraniczną, ważna była debata o „Handlu i stowarzyszeniu w Ameryce Łacińskiej”. Chodzi o umowę handlową z Kolumbią i Peru, a także układ stowarzyszeniowy z Ameryką Środkową. Tradycyjnie też wysłuchaliśmy rocznego  raportu  EBC. Tym razem za rok 2017. Federalistów pewnie ucieszył fakt, że omawialiśmy też roczne sprawozdanie Unii Bankowej (rok 2018). Jednak jednym z najważniejszych punktów było przedstawienie celów  i praktyczne rozpoczęcie prezydencji Rumunii w Unii. Ma się ona zakończyć 30 czerwca 2019 roku. I już „widać, słychać i czuć”, że będzie ona z punktu widzenia Polski dużo bardziej otwarta niż poprzedzające je prezydencje Austrii i Bułgarii. Widać to choćby po stosunku formalnego lidera UE do Nord Stream II. O ile poprzednie prezydencje Wiednia i Sofii faktycznie podtrzymały „zielone światło” dla niemiecko-rosyjskiego Gazociągu Północnego, o tyle Bukareszt już zapowiedział przyspieszenie prac nam przepisami, które realnie mogą utrudnić powstanie Nord Stream II. Chodzi o nowelizację „dyrektywy gazowej” mającej zagwarantować, że wszystkie gazociągi, w tym tzw. importowe i ich morska część na terytorium krajów UE będą objęte „aquis communautaire” czyli prawem unijnym. Przypomniało mi to czasy z pierwszej „polskiej” kadencji PE, kiedy to zablokowaliśmy na poziomie trzech komisji i potem na sali plenarnej Nord Stream I. Czasowo, bo czasowo − ale jednak. Czy to samo stanie się z Nord Stream II?  Zycie pokaże. Teraz Rumunia wspierana przez Polskę i inne kraje – zapala „czerwone światło” na druga nitkę Gazociągu Północnego. To dobry początek 2019 roku.

*tekst ukazał się w „Gazecie Polskiej Codziennie” (21.01.2019)
 

 

POLECANE
Włochy wstrząśnięte. Śmierć 2-latka po transplantacji uszkodzonego serca Wiadomości
Włochy wstrząśnięte. Śmierć 2-latka po transplantacji uszkodzonego serca

W szpitalu w Neapolu zmarł w sobotę dwuletni chłopiec, któremu w grudniu przeszczepiono uszkodzone w transporcie serce - podały włoskie media. Sprawa wstrząsnęła opinią publiczną we Włoszech.

Ważny komunikat dla mieszkańców Torunia gorące
Ważny komunikat dla mieszkańców Torunia

Informacja Toruńskiego Centrum Zarządzania Kryzysowego (TCZK). W związku z możliwością wystąpienia marznących opadów przewiduje się śliskość na drogach i oblodzonych chodnikach oraz utrudnienia komunikacyjne.

5-latka wypadła z wysokiego piętra. Ojciec był pijany Wiadomości
5-latka wypadła z wysokiego piętra. Ojciec był pijany

Do dramatycznego wypadku doszło w sobotę, 21 lutego, w miejscowości Olszyna koło Lubań na Dolnym Śląsku. Z mieszkania na wysokim piętrze wypadła pięcioletnia dziewczynka. Dziecko przeżyło upadek i trafiło do szpitala.

Nowe cła Trumpa jednak wyższe. Globalna stawka rośnie Wiadomości
Nowe cła Trumpa jednak wyższe. Globalna stawka rośnie

Prezydent USA Donald Trump zapowiedział w sobotę, że podniesie z 10 do 15 proc. tymczasową globalną stawkę celną na towary importowane, po tym, jak Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych unieważnił większość taryf nałożonych przez Trumpa w 2025 r.

Nowa prognoza pogody. IMGW wydał komunikat na najbliższe dni Wiadomości
Nowa prognoza pogody. IMGW wydał komunikat na najbliższe dni

Jak informuje Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej, nad północną Europą będą dominowały niże: niż atlantycki z ośrodkami położonymi na północ i północny wschód od Wysp Brytyjskich oraz niż z ośrodkiem nad Zatoką Fińską. Również w południowo wschodniej Europie pogodę będzie kształtował niż z ośrodkiem nad Morzem Czarnym. Pozostałe obszary kontynentu będą pod wpływem wyżów.

Dramat w warszawskim metrze. Nietrzeźwy mężczyzna wpadł na torowisko Wiadomości
Dramat w warszawskim metrze. Nietrzeźwy mężczyzna wpadł na torowisko

W sobotę, 21 lutego, w warszawskim metrze doszło do poważnego incydentu. Nietrzeźwy mężczyzna znalazł się na torach stacji Dworzec Wileński w chwili, gdy wjeżdżał pociąg. Na szczęście funkcjonariusze szybko zareagowali i udzielili mu pomocy - mężczyzna nie odniósł poważnych obrażeń i został przewieziony na izbę wytrzeźwień.

Co dalej z Lewandowskim? Hiszpański dziennikarz zabrał głos Wiadomości
Co dalej z Lewandowskim? Hiszpański dziennikarz zabrał głos

Robert Lewandowski nie jest już podstawowym zawodnikiem w każdym meczu FC Barcelona. 37-letni napastnik często wchodzi z ławki i gra po 25–30 minut. W tym sezonie strzelił 10 goli w lidze i dwa w Lidze Mistrzów.

Fico ostro do Zełenskiego: Zaprzestaniemy dostaw energii z ostatniej chwili
Fico ostro do Zełenskiego: Zaprzestaniemy dostaw energii

„JEŻELI PREZYDENT UKRAINY NIE WZNOWI W PONIEDZIAŁEK DOSTAW ROPY NAFTOWEJ NA SŁOWACJĘ, TEGO SAMEGO DNIA POPROSZĘ ODPOWIEDNIE SŁOWACKIE FIRMY O ZAPRZESTANIE AWARYJNYCH DOSTAW ENERGII ELEKTRYCZNEJ NA UKRAINĘ” - napisał na platformie X Robert Fico.

Tragiczny finał poszukiwań w Tatrach. Znaleziono ciało turysty Wiadomości
Tragiczny finał poszukiwań w Tatrach. Znaleziono ciało turysty

W Tatrach w sobotę zagrożenie lawinowe spadło do drugiego, umiarkowanego stopnia – poinformowało TOPR. Ratownicy podkreślają, że warunki w wyższych partiach gór pozostają wymagające, a głównym problemem są depozyty przewianego śniegu.

Syria nie chce z powrotem swoich obywateli. „Są niebezpieczni” z ostatniej chwili
Syria nie chce z powrotem swoich obywateli. „Są niebezpieczni”

Syria prosi Niemcy, aby nie deportowały swoich obywateli z powrotem do kraju, ostrzegając, że uczyniłoby to kraj „niebezpiecznym” - poinformował portal rmx.news.

REKLAMA

Ryszard Czarnecki: Strasburg - w cieniu brexitu

W Strassburgu uroczyście obchodzono 20. rocznicę wprowadzenia euro, co sprowadziło się do euroentuzjastycznych i huraoptymistycznych panegiryków. Jedyne emocje, jakie ta dyskusja wzbudziła, to skrytykowany przez jedną z posłanek fakt, że zabierali w niej udział sami mężczyźni: ustępujący szef Europejskiego Banku Centralnego, Włoch Mario Draghi, szef eurogrupy Mario Centeno czy europarlamentarzyści.
/ pixabay.com
Pierwsza w 2019 roku sesja Parlamentu Europejskiego w Strasburgu była jednocześnie pierwszą z pięciu ostatnich przed majowymi wyborami do PE. Ostatnia odbędzie się w kwietniu, a w marcu wyjątkowo będą miały miejsce dwie sesje. O przyśpieszeniu prac świadczy fakt, że w zeszłą środę odbyły się aż dwie tury głosowań – południowa i popołudniowa. Nie pamiętam takiej sytuacji w ciągu ostatnich 15 lat (z wyjątkiem poprzedniej sesji w grudniu 2018), a więc funkcjonowania PE w trzech kadencjach (2004-2009, 2009-2014, 2014-2019).

Polityczna czeluść brexitu

Na pewno najważniejszym wydarzeniem była debata na temat brexitu, która odbyła się kilkanaście godzin po odrzuceniu przez House of Commons „dealu” między Unią Europejską a Zjednoczonym Królestwem Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej. Odrzucenie „miękkiego rozwodu” oznaczać może pójście w dwóch skrajnych kierunkach: „twardego” brexitu bądź ponownego referendum w sprawie pozostania („remain”) lub opuszczenia Unii przez Londyn. Jednak wydaje się mi, że najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest ten, który formalnie nie był przewidywany, a nawet jego możliwość odrzucano ze względów taktycznych. Chodzi o porozumienie „rozwodowe”, którego kształt musi się nieco różnic od tego, co wynegocjowała premier Jej Królewskiej Mości (być może ustępujący…) Theresa May. Oficjalnie żadna ze stron nie dopuszczała możliwości takiego alternatywnego porozumienia na wypadek odrzucenia dotychczasowego „dealu” przez Izbę Gmin. Chodziło o to, aby wahający się członkowie izby niższej brytyjskiego parlamentu pogodzili się z koniecznością glosowania „za” porozumieniem z UE. Operacja ta zakończyła się kompletnym fiaskiem, bo 432 posłów Izby Gmin odrzuciło wypracowaną propozycję − o 230 więcej niż zwolenników przedstawionego dokumentu. Jest zatem bardzo możliwe, że polityczna czeluść brexitu pochłonie już drugiego lokatora 10, Downing Street − choć na razie przywódczyni torysów wygrała głosowanie o wotum zaufania w Izbie Gmin. Po Cameronie może przyjść kolej na May, która przez lata była silnym szefem MSW w rządzie tegoż Camerona, ale nie była w stanie zapanować nad pobrexitowym chaosem. Bo to nie Theresa May rządziła Wielką Brytanią w czasie po podjęciu decyzji o brexicie, tak jak nie rządziła nią królowa Elżbieta II – rządził „Mister Chaos”.
Debata o brexicie w Strasburgu zepchnęła na drugi plan wystąpienie nowego socjalistycznego premiera Hiszpanii Pedro Sancheza Pereza-Castejona na temat przyszłości Europy. Jego mowa miała miejsce w cyklu wystąpień głów państw lub szefów rządów krajów członkowskich UE. Mam wrażenie graniczące z pewnością, że za rok nikt nie będzie pamiętał tej mowy poza samym faktem jej wygłoszenia.
 
Krótka pamięć Wiednia …   
           

Ale w Strasburgu debatowano również na temat zakończonej już półrocznej prezydencji Austrii w Radzie Europejskiej. Choć w Wiedniu rządzą partie, które w wymiarze retorycznym są bardzo sceptyczne wobec imigrantów, co stwarza wspólny mianownik z Warszawą, a gabinet austriacki jest też na pewno dużo bardziej „eurorealistyczny” niż rządzący poprzednio socjaliści – to z punktu widzenia Polski była to prezydencja nijaka. Rząd Sebastiana Kurza wykazywał pewną nadgorliwość w stawianiu Polski pod pręgierzem i zgadzał się bez zastrzeżeń na debaty na temat naszego kraju na posiedzeniach Rady Europejskiej.  Jakby nie pomny, że 19 lat temu, w 1999 roku to Austria była bojkotowana przez Unię, gdy wiedeński rząd tworzyły… te same partie, co obecnie – w tym partia najmłodszego ministra spraw zagranicznych w Europie, a potem najmłodszego premiera Sebastiana Kurza – Austriacka Partia Ludowa. Koalicja z wolnościowcami z FPÖ, która to partia była określana jako ksenofobiczna i nacjonalistyczna, była przyczyną zastosowania przez UE sankcji wobec Austrii – przez osiem miesięcy pozostałe kraje miały zamrożone stosunki z Austrią. Skądinąd sankcje Brukseli nie wpłynęły negatywnie na poparcie dla Austriackiej Partii Ludowej, która zdecydowanie wygrała wybory w 2002.

W Strassburgu uroczyście obchodzono 20. rocznicę wprowadzenia euro, co sprowadziło się do euroentuzjastycznych i huraoptymistycznych panegiryków. Jedyne emocje, jakie ta dyskusja wzbudziła, to skrytykowany przez jedną z posłanek fakt, że zabierali w niej udział sami mężczyźni: ustępujący szef Europejskiego Banku Centralnego, Włoch Mario Draghi, szef eurogrupy Mario Centeno czy europarlamentarzyści.

Rumunia – stop dla Nord Stream II? 

Tradycyjnie nie mogło zabraknąć w agendzie sesji europarlamentu punktu o polityce imigracyjnej (i azylowej). Podkreślono konieczność jej reformy, zwłaszcza w sytuacji kryzysu humanitarnego w rejonie Morza Śródziemnego i Afryki. Tradycyjnie też omówiono posiedzenie Rady Europejskiej. Założę się, że jej konkluzji nie jest w stanie powtórzyć 80% eurodeputowanych. Ponadto zajmowano się rzeczami odległymi od „wielkiej polityki”. Choćby unijną procedurą wydawania zezwoleń na dopuszczenie pestycydów do obrotu (ponad 1000 poprawek do projektu raportu!)  czy „Użytkowania pojazdów najmowanych bez kierowców w celu przewozu drogowego rzeczy”. Zaprezentowano też raporty na temat europejskiego wspólnego przedsięwzięcia na rzecz rozwoju energii. A także ocenę wykonania budżetu UE na potrzeby reformy sektora publicznego. Feministki pewnie ucieszyły się z raportu „Równouprawnienie płci w kontekście polityki podatkowej w UE”. Podobnie jak innego sprawozdania  zajmującego się „Uwzględnianiem aspektów płci w Parlamencie Europejskim”. Dla mnie i wielu Polaków (i nie tylko Polaków) ważniejsze było sprawozdanie na temat „Wytycznych UE i mandatu specjalnego wysłannika UE do ds. promowania wolności religii i przekonań poza UE”. Przegłosowaliśmy tez roczne sprawozdanie Europejskiego Banku Inwestycyjnego z siedzibą w Luksemburgu (za rok 2017) oraz zaakceptowaliśmy zawarcie umowy między Brukselą a Albanią w kontekście działań prowadzonych w tym kraju przez Europejską Agencję Straży Granicznej i Przybrzeżnej. Gdy chodzi o politykę zagraniczną, ważna była debata o „Handlu i stowarzyszeniu w Ameryce Łacińskiej”. Chodzi o umowę handlową z Kolumbią i Peru, a także układ stowarzyszeniowy z Ameryką Środkową. Tradycyjnie też wysłuchaliśmy rocznego  raportu  EBC. Tym razem za rok 2017. Federalistów pewnie ucieszył fakt, że omawialiśmy też roczne sprawozdanie Unii Bankowej (rok 2018). Jednak jednym z najważniejszych punktów było przedstawienie celów  i praktyczne rozpoczęcie prezydencji Rumunii w Unii. Ma się ona zakończyć 30 czerwca 2019 roku. I już „widać, słychać i czuć”, że będzie ona z punktu widzenia Polski dużo bardziej otwarta niż poprzedzające je prezydencje Austrii i Bułgarii. Widać to choćby po stosunku formalnego lidera UE do Nord Stream II. O ile poprzednie prezydencje Wiednia i Sofii faktycznie podtrzymały „zielone światło” dla niemiecko-rosyjskiego Gazociągu Północnego, o tyle Bukareszt już zapowiedział przyspieszenie prac nam przepisami, które realnie mogą utrudnić powstanie Nord Stream II. Chodzi o nowelizację „dyrektywy gazowej” mającej zagwarantować, że wszystkie gazociągi, w tym tzw. importowe i ich morska część na terytorium krajów UE będą objęte „aquis communautaire” czyli prawem unijnym. Przypomniało mi to czasy z pierwszej „polskiej” kadencji PE, kiedy to zablokowaliśmy na poziomie trzech komisji i potem na sali plenarnej Nord Stream I. Czasowo, bo czasowo − ale jednak. Czy to samo stanie się z Nord Stream II?  Zycie pokaże. Teraz Rumunia wspierana przez Polskę i inne kraje – zapala „czerwone światło” na druga nitkę Gazociągu Północnego. To dobry początek 2019 roku.

*tekst ukazał się w „Gazecie Polskiej Codziennie” (21.01.2019)
 


 

Polecane