Policja myśli staje się faktem – jak sztuczna inteligencja buduje nowy system kontroli
Co musisz wiedzieć?
- Autorka zauważa, że mechanizmy opisane przez Orwella w „1984” roku, jak: masowy nadzór, profilowanie i „prewencyjne” karanie stają się realne dzięki sztucznej inteligencji wykorzystywanej przez państwa i korporacje.
- Pisze też, że rozwój AI sprzyja koncentracji władzy, kapitału i danych w rękach wąskich elit powiązanych z polityką i wojskiem, co osłabia demokrację i odpowiedzialność.
- Technokracja przedstawiana jako neutralny postęp ma także wymiar ideologiczny i duchowy, który może zastępować tradycyjne religie i legitymizować nową formę totalnej kontroli.
Wielki Brat patrzy
„Policja myśli” to opisana w powieści „Rok 1984” Orwella organizacja podlegająca Ministerstwu Miłości zapewniająca porządek w superpaństwie. Jej rola polegała na identyfikowaniu na wczesnym etapie tzw. myślozbrodni, czyli pojawiających się w ludzkich umysłach treści mogących stanowić zagrożenie dla porządku publicznego.
„Życie członka Partii, od urodzin po śmierć, przebiega pod okiem Policji Myśli. Nawet gdy jest sam, nie może być całkowicie pewien, że nikt go nie śledzi”
– pisał Orwell. Innym słynnym cytatem z powieści „Rok 1984” stało się powiedzenie:
„Wielki Brat patrzy”.
W roku 2026 opisane przez angielskiego autora mechanizmy nie wydają się już scenami rodem z fantastyki, ale stają się niepokojąco „zwyczajne”.
Jest już wiedzą powszechną, że sztuczna inteligencja nas „śledzi”, premiuje określone treści lub ogranicza zasięgi, tworzy nasze profile psychologiczne, personalizuje reklamy etc. Każde nasze działanie w internecie pozostawia cyfrowy ślad. O ile używanie sztucznej inteligencji do celów komercyjnych wydaje się może irytujące, ale niespecjalnie groźne, o tyle jej powszechność w agencjach wywiadowczych oraz w technologiach militarnych jest już niezwykle groźna. Przykładów nie trzeba szukać daleko. Damian Soból, Polak pracujący w World Central Kitchen, który został w 2024 roku zabity w izraelskim ataku rakietowym w Deir al Balah, kiedy zmierzał z konwojem humanitarnym do Strefy Gazy, najprawdopodobniej zginął właśnie w wyniku „decyzji” podjętej przez odpowiednio zaprogramowany do niszczenia wrogich celów algorytm. Pojawia się tutaj oczywiste pytanie o kwestię odpowiedzialności za tego rodzaju zbrodnie i możliwość ich osądzenia przez jakikolwiek powojenny trybunał. Nietrudno wyobrazić sobie linię obrony polegającą na wyrażeniu ubolewania nad zawodnością urządzeń technicznych.
- Komunikat dla mieszkańców woj. lubelskiego
- Pilne doniesienia z granicy. Jest komunikat Straży Granicznej
- NFZ wydał pilny komunikat
- Kukiz przekazał tragiczne wieści. "Nie dawałeś sobie pomóc…"
- Komunikat dla mieszkańców woj. śląskiego
- Awaria kabla podwodnego łączącego Polskę ze Szwecją
- Wyłączenia prądu. Ważny komunikat dla mieszkańców Warszawy
- Wyłączenia prądu w Wielkopolsce. Ważny komunikat dla mieszkańców
- ZUS wydał pilny komunikat
- Zajączkowska: PE przeciwko poprawce mówiącej, że tylko kobieta może zajść w ciążę
- Komunikat dla mieszkańców woj. podkarpackiego
- "Nadajecie się tylko do tępienia ludzi!". Pracownicy Silesii pikietowali w obronie miejsc pracy
- Obraduje Sztab Akcji Protestacyjnej NSZZ "Solidarność"
Nowy silnik parowy
Kolejne zagrożenie związane ze sztuczną inteligencją to nadmierna koncentracja pieniędzy, władzy oraz danych w tych samych rękach. Świat opracowujących nowe technologie inżynierów z Doliny Krzemowej przenika się ze światem wielkiej polityki i wielkiego kapitału. Pierwszym z brzegu przykładem może być tu firma Palantir założona przez Petera Thiela i tworząca produkty do analizy dużych zbiorów danych. Współpracuje ona z głównymi amerykańskimi agencjami wywiadowczymi oraz z amerykańskim sektorem wojskowym. Szef Palantira jest z kolei głównym sponsorem kariery politycznej wiceprezydenta USA J.D. Vance’a. Ten ostatni na zorganizowanym w Paryżu szczycie poświęconym sztucznej inteligencji opowiadał się za zniesieniem regulacji dotyczących tego rynku. Amerykański wiceprezydent porównał erę sztucznej inteligencji z rewolucją, jaka nastąpiła w wyniku wynalezienia silnika parowego.
„Ale nigdy do niej [rewolucji AI] nie dojdzie, jeśli nadmierna regulacja zniechęci innowatorów do podejmowania ryzyka niezbędnego do osiągnięcia postępu”
– powiedział.
„Ogłoszony przez administrację Trumpa, OpenAI, Oracle i japoński SoftBank projekt Stargate ma pomóc Stanom Zjednoczonym w osiągnięciu przewagi na rynku sztucznej inteligencji. Prezydent USA Donald Trump, Sam Altman, prezes firmy OpenAI, Larry Ellison, szef koncernu Oracle oraz Masayoshi Son, prezes Softbanku wspólnie ogłosili w Białym Domu rozpoczęcie projektu Stargate, czyli gigantycznej inwestycji w infrastrukturę mającą wspierać rozwój sztucznej inteligencji w Stanach Zjednoczonych. SoftBank, Oracle oraz OpenAI wyłożą wspólnie na ten cel przez cztery lata łącznie 500 mld USD. Na początek zainwestują 100 mld USD. Ma to doprowadzić do stworzenia w USA ponad 100 tys. nowych miejsc pracy. Jedna z inwestycji realizowanych w ramach projektu Stargate – budowa wielkiego centrum przetwarzania danych w Teksasie – już się rozpoczęła”
– podała „Rzeczpospolita” na początku ubiegłego roku.
„W ramach projektu Stargate będzie budowana fizyczna oraz wirtualna infrastruktura wspierająca następną generację sztucznej inteligencji”
– zapowiadał wówczas amerykański prezydent.
Sztuczna inteligencja już od dawna zmienia nasz sposób komunikowania się i budowania relacji społecznych, a ten proces będzie się pogłębiał. Nie jest tajemnicą, że pokolenie nieznające świata bez internetu ma tendencję do przenoszenia swojego życia towarzyskiego do świata wirtualnego, co wpływa nie tylko na jego sposób postrzegania siebie w strukturach międzyludzkich, ale także na jego neurobiologię.
Technokracja jako nowa religia
Skoro o tym mowa, warto zwrócić uwagę na psychologiczną i duchową stronę mechanizmów kierujących światem rzeczywistości wirtualnej. Obok tych powszechnie już znanych, jakimi są uzależnienia behawioralne i zmiany na poziomie wydzielania neuroprzekaźników, takich jak dopamina czy adrenalina, istnieje mniej znany opinii publicznej wymiar duchowości związany zarówno ze źródłami technokratycznych projektów, jak i z ich społecznymi celami.
„[Era technetronyczna] polega na stopniowym pojawianiu się bardziej kontrolowanego i ukierunkowanego społeczeństwa. Takie społeczeństwo byłoby zdominowane przez elitę, której roszczenia do władzy politycznej opierałyby się na rzekomo wyższej wiedzy naukowej. Niepowstrzymana przez ograniczenia tradycyjnych wartości liberalnych ta elita nie wahałaby się osiągać swoich politycznych celów, stosując najnowsze nowoczesne techniki wpływania na zachowania publicznego i utrzymywania społeczeństwa pod ścisłą kontrolą i nadzorem”
– pisał Patrick M. Wood na łamach książki „Technokracja – koń trojański globalnej przemiany”.
„Technokracja okaże się całkowicie antychrześcijańską i całkowicie nietolerancyjną wobec myśli biblijnej. To zawsze był znak rozpoznawczy w religiach i praktykach bałwochwalców”
– stwierdzał.
Jego tezy jeszcze kilka lat temu mogły wydawać się przesadzone, choć już wówczas wielu zwracało uwagę na „niechęć” algorytmów Google’a do treści konserwatywnych czy chrześcijańskich. Obecnie przechodzimy już chyba do kolejnego etapu cyfrowej rewolucji, tj. do projektu powolnego zastępowania przez nią wielkich religii monoteistycznych.
„Wszystko, co składa się ze słów, zostanie przejęte przez sztuczną inteligencję. Jeśli prawa składają się ze słów, SI przejmie władzę nad systemem sprawiedliwości. Jeśli książki są tylko ciągami słów, sztuczna inteligencja przejmie książki. Jeśli religia oparta jest na słowach, to SI opanuje religię”
– mówił podczas tegorocznego Światowego Forum Ekonomicznego w Davos izraelski pisarz Noval Yuval Harari.
Można oczywiście stwierdzić, że to tezy wariata, jednak z jakichś powodów co roku ten „wariat” prowadzi m.in. w Davos wykłady dla światowych elit, ciesząc się poparciem wielu prominentnych przedstawicieli świata polityki i biznesu. O roli sztucznej inteligencji w globalnym systemie zarządzania świadczy także samo objęcie schedy po Klausie Schwabie przez Larry’ego Finka, szefa funduszu inwestycyjnego BlackRock, inwestora takich spółek, jak Microsoft czy Apple.
„Ciemne oświecenie”
W powszechnym rozumieniu sztuczna inteligencja stanowi rezultat wysiłku autystycznych „nerdów” z Doliny Krzemowej i po części jest to prawda, jednak pracujący po 12 godzin w ciemnych piwnicach pasjonaci systemów informatycznych to niekoniecznie twórcy, ale raczej wykonawcy precyzyjnie określonego projektu. Rozwój rzeczywistości wirtualnej nie jest tak „organiczny”, jak by się mogło wydawać. Warto wiedzieć, że założenia technokratycznego świata zostały sformułowane już prawie sto lat temu, a ich gorącym zwolennikiem był… dziadek Elona Muska.
Urodzony w 1902 roku Joshua Norman Haldeman był wspierającym ruch technokracji (rządów „ekspertów” przewodzących głupszym od nich masom) politykiem, liderem Partii Kredytu Społecznego. W broszurach technokratów publikowanych jeszcze przed II wojną światową pojawiały się także idee przypominające dzisiejszą koncepcję minimalnego dochodu gwarantowanego. Jak twierdzi zięć Haldemana, polityk ten wspierał nie tylko technokrację, ale również nagi totalitaryzm nazistowskich Niemiec, podobnie zresztą jak Klaus Thiel, ojciec Petera. Peter Thiel według informacji amerykańskiego serwisu BuzzFeed ma być z kolei bliskim znajomym Curtisa Yarvina, założyciela firm technologicznych i twórcy filozofii tzw. ciemnego oświecenia postulującego zniesienie demokracji i nauczania uniwersyteckiego. Yarvin otwarcie głosi tezę o tym, że ludzie nie są sobie równi. Znów niebezpiecznie zbliżamy się do Orwella, tym razem do jego „Folwarku zwierzęcego” i słynnego zdania o tym, że „wszystkie zwierzęta są równe, ale niektóre są równiejsze”.
„Jest w pełni oświecony, tylko bardzo ostrożny z tym”
– miał powiedzieć o Thielu Yarvin. Również J.D. Vance wymienił Yarvina (zwanego „Machiavellim administracji Trumpa”) jako osobę, która miała na niego wpływ.
Policja myśli (za nas)
Kontynuując przyglądanie się duchowemu i filozoficznemu „zapleczu” twórców nowych ideologii, warto zauważyć, że firma Elona Muska Neuralink, rozwijająca innowacyjne implanty mózgowe umożliwiające bezpośrednią komunikację między neuronami a urządzeniami elektronicznymi, jest zarządzana przez Jareda Birchalla, praktykującego członka sekty Świętych Dni Ostatnich. Inżynierowie pracujący w firmie Neuralink opracowali czip „Telepatia” umożliwiający użytkownikom bezprzewodowe sterowanie komputerami, smartfonami czy protezami kończyn za pomocą myśli. Czip jest obecnie w fazie testów na ludziach. Oczywiście, wykorzystanie tej technologii u osób sparaliżowanych czy cierpiących na ciężkie schorzenia neurologiczne, może stanowić niezwykły przełom w medycynie. Jednak – jak każda technologia, wynalazek ten to miecz obosieczny. Wszystko zależy od tego, w czyje ręce trafi. Nietrudno bowiem zauważyć, jak niebezpiecznie blisko od czipa „Telepatia” do faktycznej „policji myśli”.
Kierunek rozwoju nowych technologii warto widzieć w kontekście kierunku przemian społecznych, a także kondycji współczesnych „elit” posiadających ogrom władzy i środków. Szczytne hasła walki ze światowym terroryzmem, nielegalną imigracją, pandemiami oraz przestępczością stanowią niezwykłą okazję (jak mówił o pandemii Klaus Schwab: „okno możliwości”) do rozwoju i testowania rozmaitych systemów inwigilacji i kontroli obywateli, gotowych na ograniczanie wolności w imię zwiększania poziomu bezpieczeństwa. Obok cyfrowych dokumentów, systemów biometrycznych, digitalizacji finansów, robotyzacji usług publicznych etc., w ostatnich latach pojawiły się programy „przywidywania możliwości popełnienia przestępstwa”. Początkowo taki program prowadziło brytyjskie Ministerstwo Sprawiedliwości, obecnie podobne systemy są wdrażane w USA. Analiza danych dotyczących dotychczasowych zachowań danego obywatela ma służyć do ocenienia prawdopodobieństwa dopuszczenia się przez niego zbrodni. Czy także myślozbrodni? Czas pokaże.
[Tytuł i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]




