M. Staniszewski: PiS-owscy "królowie rolek" przemieszczają swój elektorat w kierunku Brauna

Złapać zasięgi, lajki, powiększyć grono obserwujących, zaskoczyć bon motem czy złośliwością – tak politycy mierzą dziś swoją siłę. Tyle tylko że to ułuda społecznościowych mediów, gdzie emocje są chwilowe, a sympatie niestałe. Zdobycie i sprawowanie władzy wymaga znacznie większych umiejętności.
Mężczyzna wciskający lajka
Mężczyzna wciskający lajka / Pixabay

Co musisz wiedzieć:

  • Zdaniem autora trywializacja polityki poprzez sprowadzenie jej do rolek, emocji etc. sprzyja Koalicji Obywatelskiej i nie pozwala realnie rozliczać władzy.
  • Twierdzi też, że „Królowie rolek” z PiS, w praktyce zamykają się w bańkach, radykalizują własny elektorat i przesuwają go w stronę Grzegorza Brauna, zamiast poszerzać bazę poparcia.

 

Skupienie się PiS na wojnie na krótkie filmiki wrzucane na TikToka, Instagrama, Facebooka, X czy YouTube’a jest jednym z najcięższych grzechów tej formacji. Politycy tej partii weszli na pole przeciwnika, na którym nie są w stanie wygrać. Nawet nie dlatego, że działacze prawicy mają gorszych fachowców, są mniej inteligentni czy błyskotliwi. Jest raczej odwrotnie, co pokazują zasięgi PiS-owców.

Główny błąd polega na tym, że trywializacja polityki sprzyja Koalicji Obywatelskiej i jej przystawkom. Jałowość, która jest cechą charakterystyczną obecnego rządu, łatwo można ukryć w prymitywnej nawalance na kilkudziesięciosekundowe filmiki. Tu nie liczą się fakty, ale bezczelność, chamstwo i prostacki przekaz. Na tym froncie z formacją Donalda Tuska wygrać nie można.

 

Zgubne sukcesy

Wielomilionowe zasięgi rolek (krótkich filmów publikowanych na platformach mediów społecznościowych) posłów Dariusza Mateckiego, Jacka Ozdoby czy Jana Kanthaka z jednej strony pokazują umiejętność poruszania się młodszych polityków PiS w nowych mediach – przynosząc im zresztą spore dochody – ale z drugiej są przekleństwem tej formacji. Oczywiście w ten sposób docierają do szerokich rzesz wyborców – wbrew pozorom nie tylko młodych – wzbudzając w nich niechęć do rządzących. Tyle tylko że najczęściej ze swoim przekazem trafiają do zamkniętych grup odbiorców o poglądach konserwatywnych. Przekonują więc przekonanych. Uproszczony obraz świata – bo jaki inny można przedstawić w materiale trwającym krócej niż minuta – nie spowoduje refleksji u osób myślących inaczej. Nie zasieje wątpliwości, nie zachęci do analizy. Filmiki są przecież jak uderzenia cepem: mocne, ale tępe.

W rzeczywistości więc posłowie zdobywający ogromną popularność w mediach społecznościowych walczą ze swoimi kolegami z tej samej listy. Zapewniają sobie jedynie poparcie zamkniętej grupy wyborców. Gwarantują własny sukces wyborczy, ale wcale nie powiększają liczby osób skłonnych poprzeć całą formację.
Wiele badań wskazuje zresztą na to, że nawet zawężają bazę wyborczą PiS. Coraz bardziej zaostrzając przekaz – tylko taki ma przecież szansę wzbudzenia emocji – radykalizują także swoich zwolenników. Ci nie domagają się już przecież tylko odsunięcia od władzy Donalda Tuska, ale wyjścia Polski z Unii Europejskiej, poniżania prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego czy nacjonalizacji niemieckich mediów w naszym kraju. To napędza ruch.

Wyborcy nie chcą już więc słuchać merytorycznego Mateusza Morawieckiego, staroświeckiego Jarosława Kaczyńskiego czy nawet krewkiego, ale rozumiejącego polityczne niuanse Przemysława Czarnka. Domagają się prostych recept na poprawę rzeczywistości, takich jakie serwuje Grzegorz Braun. PiS-owscy królowie rolek w dużej mierze odpowiadają więc także za przemieszczanie się własnego elektoratu w kierunku Konfederacji Korony Polskiej. To oni w znacznym stopniu odpowiadają za rosnące poparcie dla formacji Brauna.

 

Bez programu

Wyjaławianie polityki powoduje, że planowanie wielkich inwestycji i kierunków rozwoju kraju przestaje mieć znaczenie. Wszystko, czego nie da się opowiedzieć przez mniej niż minutę, staje się nudne i niepotrzebne. Liczy się wystrzelenie mocnego ładunku emocji – najlepiej prostych i maksymalnie negatywnych.
I tu pojawia się kolejny paradoks. Internetowy sukces wyrazistych i radykalnych polityków PiS daje wytchnienie partii Tuska. Nie da się przecież w kilkadziesiąt sekund skutecznie opowiedzieć na przykład o tym, dlaczego program SAFE będzie katastrofą dla finansów naszego kraju. W rolce zmieści się tylko kilka zdań o tym, że zarobią na tym Niemcy i Francuzi, a Polacy wezmą kredyt, który będą spłacać latami.

Gdy politycy PO w tym samym prymitywnym tonie odpowiedzą – bez podawania żadnych faktów i planów – że osiemdziesiąt procent pieniędzy z tego programu trafi do rodzimego przemysłu, to wyborcy mogą wierzyć jednym albo drugim. Ich decyzja nie wynika z siły i trafności przedstawionych argumentów, faktów oraz liczb, ale z sympatii lub wyrazistości mówiącego. Tę może wywołać groźna mina, szeroki uśmiech czy użycie kilku dosadnych, wpadających w ucho słów. Kto głośniej krzyczy, ten wygrywa.

Coraz bardziej prymitywny przekaz sprawia także, że fatalna polityka obecnego rządu pozostaje w zasadzie nierozliczona. Skandaliczne zaniedbania, błędy czy wręcz działania na szkodę własnego kraju są przykrywane idiotycznymi filmikami Donalda Tuska pokazującymi wizytę u fryzjera, zbieranie grzybów czy rysowanie pieska. Za nim do boju ruszają zastępy tępawych polityków KO – np. Konrad Frysztak, Witold Zembaczyński, Michał Szczerba, Dariusz Joński czy Marta Wcisło. Zasypują oni internet chamskimi wykwitami własnych przemyśleń, a częściej przygotowanych przekazów dnia. To zaspokaja emocjonalne i intelektualne oczekiwania większości zwolenników Koalicji Obywatelskiej, ale wyborcy o poglądach konserwatywnych, a szczególnie umiarkowanie konserwatywnych, mają większe wymagania. Oczekują konkretu, nie banału.

 

Prawdziwy dialog

Utrzymujące się wysokie poparcie Koalicji Obywatelskiej wynika więc w dużej mierze z nieumiejętności pokazania, jak słaby i nieudolny jest ten rząd. Tego nie zrobi się za pomocą rolek, a już na pewno nie może to być główne narzędzie. Strategia komunikacyjna obecnej partii rządzącej – o ile taka w ogóle istnieje – opiera się na nudnawych konferencjach prasowych oraz bombardowaniu platform społecznościowych dosadnymi, przerysowanymi treściami. Najmniej w tym wszystkim jest dialogu z wyborcami. Tymi wiernymi, ale także zawiedzionymi, którzy w 2023 r. zagłosowali na Trzecią Drogę czy mniejsze prawicowe partyjki.

Wydaje się, że zaledwie kilkoro polityków PiS zrozumiało, że do sukcesu prowadzi inna droga. Widać to na spotkaniach z wyborcami Mateusza Morawieckiego, Daniela Obajtka, Beaty Szydło czy Przemysława Czarnka. Sale są wypełnione po brzegi. Ich siłą nie są kąśliwe żarciki, ale zdolność do jasnego i zrozumiałego wyjaśniania, na czym polegają obłędy obecnego rządu, oraz pokazywania alternatywy. Nie boją się ani konfrontacji z innymi poglądami, ani rozliczania własnych rządów. Umieją wyposażyć zwolenników PiS w wiedzę, którą ci przekażą dalej czy użyją podczas domowych, sąsiedzkich czy kawiarnianych dyskusji o polityce. To właśnie aktywni wyborcy są kluczem do sukcesu wyborczego. Ich zaangażowanie i przekonanie o słuszności proponowanych rozwiązań może wpłynąć na trwałą zmianę nastrojów społecznych.

O ile ostre internetowe przekazy tworzą bańki informacyjne, polityczne, światopoglądowe i emocjonalne, a więc w rzeczywistości izolują obywateli, ograniczając zwykłą, codzienną wymianę opinii, o tyle zaszczepienie w świadomych obywatelach przekonania o konieczności zmian powoduje nawiązanie więzi społecznych. To właśnie one są prawdziwym kapitałem. Nie tylko politycznym, ale również społecznym.

 

Stracona szansa

Od przynajmniej dwóch miesięcy rząd pikuje w korkociąg wpadek, afer, skandali i błędów. Niemal każdego dnia pojawia się nowy powód do kpin i żartów. Na nich królowie rolek robią gigantyczne zasięgi. Przejęzyczenie Pauliny Hennig-Kloski, ignorancja Adama Szłapki, brak wiedzy Michała Szczerby, okulary Dariusza Jońskiego, chamstwo Radosława Sikorskiego, no i oczywiście kłamstwa Donalda Tuska dają paliwo do nagrywania niezliczonej liczby filmów. Tyle tylko że główny problem tego rządu leży w kwestiach znacznie poważniejszych.

Zapaść służby zdrowia, deficyt budżetowy, który przybliża nas do scenariusza greckiego, najszybciej w Europie drożejąca energia, narastające zwolnienia grupowe, zagrożone rolnictwo, upadające górnictwo i hutnictwo, całkowity chaos w wymiarze sprawiedliwości – to tylko kilka dziedzin, z którymi zupełnie nie radzi sobie obecna władza. To także miliony rozgoryczonych ludzi, którzy tracą właśnie poczucie bezpieczeństwa. Oni zasługują na więcej niż nagranie kąśliwego filmiku – chcieliby zobaczyć drogę wyjścia z kryzysu. Nie wystarczy im zapewnienie, że gdy uda się odsunąć Tuska od władzy, sytuacja od razu się poprawi. Tak przecież mówiła Izabela Leszczyna i wiadomo, jak się to skończyło dla szpitali. Ani ona, ani PiS nie mają czarodziejskiej różdżki, potrzebne są więc konkrety.

I tego właśnie dziś brakuje największej opozycyjnej partii. Dysponując znacznie większym potencjałem intelektualnym i kadrowym niż Koalicja Obywatelska, nie potrafi rozpocząć poważnej dyskusji o naprawie państwa. Wyjść poza ogólniki, żarciki i złośliwości, by zacząć uprawiać politykę dla dorosłych. Nie zdołała narzucić tonu dyskusji. Aż trudno uwierzyć, że po zwycięstwie Karola Nawrockiego PiS nie potrafiło pójść za ciosem i zepchnąć ekipę Tuska do defensywy. Nie ilością wyemitowanych filmików, ale twardym rozliczaniem błędów i szkodliwych decyzji. Potraktowaniem swoich wyborców, jak ludzi inteligentnych i zasługujących na szacunek. Udowodnieniem, że polityka nie musi być prymitywna i banalna, bo chodzi w niej o coś więcej. To jest jednak znacznie trudniejsze od nagrania rolki.

[Tytuł i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]


 

POLECANE
Dziś poznamy kandydata PiS na premiera. Miejsce nie jest przypadkowe z ostatniej chwili
Dziś poznamy kandydata PiS na premiera. Miejsce nie jest przypadkowe

Dziś w Krakowie PiS wskaże polityka, który ma poprowadzić partię do kolejnych wyborów parlamentarnych. Nazwisko przyszłego kandydata na premiera ma ogłosić Jarosław Kaczyński.

Trump chce wysłać wojska lądowe do Iranu? Media ujawniają kulisy prywatnych rozmów z ostatniej chwili
Trump chce wysłać wojska lądowe do Iranu? Media ujawniają kulisy prywatnych rozmów

Prezydent USA Donald Trump w prywatnych rozmowach z doradcami wyraził poważne zainteresowanie rozmieszczeniem niewielkiej liczby wojsk amerykańskich w Iranie – ujawniła stacja NBC News, powołując się na dwóch przedstawicieli władz USA, byłego urzędnika i inną osobę mającą wiedzę na ten temat.

Dawid Faza Fazowski zatrzymany w Iraku. Znany youtuber dementuje sensacyjne doniesienia z ostatniej chwili
Dawid Faza Fazowski zatrzymany w Iraku. Znany youtuber dementuje sensacyjne doniesienia

Doniesienia o rzekomym aresztowaniu Polaków w Iraku błyskawicznie obiegły internet. Do sprawy odniósł się Dawid Fazowski, który stanowczo zaprzeczył sensacyjnym informacjom.

Komunikat dla mieszkańców woj. lubelskiego z ostatniej chwili
Komunikat dla mieszkańców woj. lubelskiego

Władze województwa lubelskiego zapowiadają upamiętnienie ofiar rzezi wołyńskiej. Pierwszy etap projektu obejmuje 14 miejscowości regionu.

Pogoda w weekend zaskoczy. Nawet 18 st. C z ostatniej chwili
Pogoda w weekend zaskoczy. Nawet 18 st. C

IMGW prognozuje ciepły weekend. W sobotę temperatura miejscami wzrośnie do 18 st. C, ale nocą pojawią się przymrozki.

Pięciu Polaków, w tym znany polski youtuber, zatrzymanych w Iraku pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Izraela? z ostatniej chwili
Pięciu Polaków, w tym znany polski youtuber, zatrzymanych w Iraku pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Izraela?

Według doniesień medialnych w Iraku zatrzymano pięciu obywateli Polski pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Izraela. Według nieoficjalnych doniesień wśród zatrzymanych może być popularny youtuber podróżniczy Dawid Fazowski. Informacje na razie nie zostały oficjalnie potwierdzone przez polskie władze.

Wiceszef irańskiego MSZ grozi Europejczykom: Będą uzasadnionym celem, jeśli dołączą się do wojny z ostatniej chwili
Wiceszef irańskiego MSZ grozi Europejczykom: "Będą uzasadnionym celem, jeśli dołączą się do wojny"

W wywiadzie dla FRANCE 24 wiceminister spraw zagranicznych Iranu Majid Takht-Ravanchi powiedział, że Teheran „poinformował już Europejczyków i wszystkich innych, że powinni uważać, aby nie angażować się w tę wojnę agresywną przeciwko Iranowi". Ostrzegł, że jeśli jakikolwiek kraj „dołączy do Ameryki i Izraela w agresji na Iran, będą one również uzasadnionym celem odwetu ze strony Iranu”.

Polski sprinter nie do zatrzymania. Najlepszy wynik na świecie w tym sezonie Wiadomości
Polski sprinter nie do zatrzymania. Najlepszy wynik na świecie w tym sezonie

Jakub Szymański poprawił rekord Polski w biegu na 60 m przez płotki podczas mityngu w Berlinie. Polak wygrał z czasem 7,37 sekundy, co jest najlepszym wynikiem na świecie w tym sezonie i drugim w historii Europy na tym dystansie.

Szef węgierskiego MSZ: Możliwe powiązania zatrzymanego konwoju z ukraińską mafią wojenną z ostatniej chwili
Szef węgierskiego MSZ: Możliwe powiązania zatrzymanego konwoju z ukraińską mafią wojenną

„Żądamy natychmiastowych odpowiedzi od Kijowa w sprawie dużych transportów gotówki przechodzących przez Węgry, które rodzą poważne pytania o możliwe powiązania z ukraińską mafią wojenną” - napisał na platformie X szef węgierskiego MSZ Peter Szijjarto.

Trump: Iran musi osiągnąć „bezwarunkową kapitulację” Wiadomości
Trump: Iran musi osiągnąć „bezwarunkową kapitulację”

Prezydent USA Donald Trump powiedział w piątek portalowi Axios, że za „bezwarunkową kapitulację” Iranu uzna moment, w którym Teheran nie będzie już w stanie walczyć, bo nie będzie miał ani personelu ani uzbrojenia.

REKLAMA

M. Staniszewski: PiS-owscy "królowie rolek" przemieszczają swój elektorat w kierunku Brauna

Złapać zasięgi, lajki, powiększyć grono obserwujących, zaskoczyć bon motem czy złośliwością – tak politycy mierzą dziś swoją siłę. Tyle tylko że to ułuda społecznościowych mediów, gdzie emocje są chwilowe, a sympatie niestałe. Zdobycie i sprawowanie władzy wymaga znacznie większych umiejętności.
Mężczyzna wciskający lajka
Mężczyzna wciskający lajka / Pixabay

Co musisz wiedzieć:

  • Zdaniem autora trywializacja polityki poprzez sprowadzenie jej do rolek, emocji etc. sprzyja Koalicji Obywatelskiej i nie pozwala realnie rozliczać władzy.
  • Twierdzi też, że „Królowie rolek” z PiS, w praktyce zamykają się w bańkach, radykalizują własny elektorat i przesuwają go w stronę Grzegorza Brauna, zamiast poszerzać bazę poparcia.

 

Skupienie się PiS na wojnie na krótkie filmiki wrzucane na TikToka, Instagrama, Facebooka, X czy YouTube’a jest jednym z najcięższych grzechów tej formacji. Politycy tej partii weszli na pole przeciwnika, na którym nie są w stanie wygrać. Nawet nie dlatego, że działacze prawicy mają gorszych fachowców, są mniej inteligentni czy błyskotliwi. Jest raczej odwrotnie, co pokazują zasięgi PiS-owców.

Główny błąd polega na tym, że trywializacja polityki sprzyja Koalicji Obywatelskiej i jej przystawkom. Jałowość, która jest cechą charakterystyczną obecnego rządu, łatwo można ukryć w prymitywnej nawalance na kilkudziesięciosekundowe filmiki. Tu nie liczą się fakty, ale bezczelność, chamstwo i prostacki przekaz. Na tym froncie z formacją Donalda Tuska wygrać nie można.

 

Zgubne sukcesy

Wielomilionowe zasięgi rolek (krótkich filmów publikowanych na platformach mediów społecznościowych) posłów Dariusza Mateckiego, Jacka Ozdoby czy Jana Kanthaka z jednej strony pokazują umiejętność poruszania się młodszych polityków PiS w nowych mediach – przynosząc im zresztą spore dochody – ale z drugiej są przekleństwem tej formacji. Oczywiście w ten sposób docierają do szerokich rzesz wyborców – wbrew pozorom nie tylko młodych – wzbudzając w nich niechęć do rządzących. Tyle tylko że najczęściej ze swoim przekazem trafiają do zamkniętych grup odbiorców o poglądach konserwatywnych. Przekonują więc przekonanych. Uproszczony obraz świata – bo jaki inny można przedstawić w materiale trwającym krócej niż minuta – nie spowoduje refleksji u osób myślących inaczej. Nie zasieje wątpliwości, nie zachęci do analizy. Filmiki są przecież jak uderzenia cepem: mocne, ale tępe.

W rzeczywistości więc posłowie zdobywający ogromną popularność w mediach społecznościowych walczą ze swoimi kolegami z tej samej listy. Zapewniają sobie jedynie poparcie zamkniętej grupy wyborców. Gwarantują własny sukces wyborczy, ale wcale nie powiększają liczby osób skłonnych poprzeć całą formację.
Wiele badań wskazuje zresztą na to, że nawet zawężają bazę wyborczą PiS. Coraz bardziej zaostrzając przekaz – tylko taki ma przecież szansę wzbudzenia emocji – radykalizują także swoich zwolenników. Ci nie domagają się już przecież tylko odsunięcia od władzy Donalda Tuska, ale wyjścia Polski z Unii Europejskiej, poniżania prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego czy nacjonalizacji niemieckich mediów w naszym kraju. To napędza ruch.

Wyborcy nie chcą już więc słuchać merytorycznego Mateusza Morawieckiego, staroświeckiego Jarosława Kaczyńskiego czy nawet krewkiego, ale rozumiejącego polityczne niuanse Przemysława Czarnka. Domagają się prostych recept na poprawę rzeczywistości, takich jakie serwuje Grzegorz Braun. PiS-owscy królowie rolek w dużej mierze odpowiadają więc także za przemieszczanie się własnego elektoratu w kierunku Konfederacji Korony Polskiej. To oni w znacznym stopniu odpowiadają za rosnące poparcie dla formacji Brauna.

 

Bez programu

Wyjaławianie polityki powoduje, że planowanie wielkich inwestycji i kierunków rozwoju kraju przestaje mieć znaczenie. Wszystko, czego nie da się opowiedzieć przez mniej niż minutę, staje się nudne i niepotrzebne. Liczy się wystrzelenie mocnego ładunku emocji – najlepiej prostych i maksymalnie negatywnych.
I tu pojawia się kolejny paradoks. Internetowy sukces wyrazistych i radykalnych polityków PiS daje wytchnienie partii Tuska. Nie da się przecież w kilkadziesiąt sekund skutecznie opowiedzieć na przykład o tym, dlaczego program SAFE będzie katastrofą dla finansów naszego kraju. W rolce zmieści się tylko kilka zdań o tym, że zarobią na tym Niemcy i Francuzi, a Polacy wezmą kredyt, który będą spłacać latami.

Gdy politycy PO w tym samym prymitywnym tonie odpowiedzą – bez podawania żadnych faktów i planów – że osiemdziesiąt procent pieniędzy z tego programu trafi do rodzimego przemysłu, to wyborcy mogą wierzyć jednym albo drugim. Ich decyzja nie wynika z siły i trafności przedstawionych argumentów, faktów oraz liczb, ale z sympatii lub wyrazistości mówiącego. Tę może wywołać groźna mina, szeroki uśmiech czy użycie kilku dosadnych, wpadających w ucho słów. Kto głośniej krzyczy, ten wygrywa.

Coraz bardziej prymitywny przekaz sprawia także, że fatalna polityka obecnego rządu pozostaje w zasadzie nierozliczona. Skandaliczne zaniedbania, błędy czy wręcz działania na szkodę własnego kraju są przykrywane idiotycznymi filmikami Donalda Tuska pokazującymi wizytę u fryzjera, zbieranie grzybów czy rysowanie pieska. Za nim do boju ruszają zastępy tępawych polityków KO – np. Konrad Frysztak, Witold Zembaczyński, Michał Szczerba, Dariusz Joński czy Marta Wcisło. Zasypują oni internet chamskimi wykwitami własnych przemyśleń, a częściej przygotowanych przekazów dnia. To zaspokaja emocjonalne i intelektualne oczekiwania większości zwolenników Koalicji Obywatelskiej, ale wyborcy o poglądach konserwatywnych, a szczególnie umiarkowanie konserwatywnych, mają większe wymagania. Oczekują konkretu, nie banału.

 

Prawdziwy dialog

Utrzymujące się wysokie poparcie Koalicji Obywatelskiej wynika więc w dużej mierze z nieumiejętności pokazania, jak słaby i nieudolny jest ten rząd. Tego nie zrobi się za pomocą rolek, a już na pewno nie może to być główne narzędzie. Strategia komunikacyjna obecnej partii rządzącej – o ile taka w ogóle istnieje – opiera się na nudnawych konferencjach prasowych oraz bombardowaniu platform społecznościowych dosadnymi, przerysowanymi treściami. Najmniej w tym wszystkim jest dialogu z wyborcami. Tymi wiernymi, ale także zawiedzionymi, którzy w 2023 r. zagłosowali na Trzecią Drogę czy mniejsze prawicowe partyjki.

Wydaje się, że zaledwie kilkoro polityków PiS zrozumiało, że do sukcesu prowadzi inna droga. Widać to na spotkaniach z wyborcami Mateusza Morawieckiego, Daniela Obajtka, Beaty Szydło czy Przemysława Czarnka. Sale są wypełnione po brzegi. Ich siłą nie są kąśliwe żarciki, ale zdolność do jasnego i zrozumiałego wyjaśniania, na czym polegają obłędy obecnego rządu, oraz pokazywania alternatywy. Nie boją się ani konfrontacji z innymi poglądami, ani rozliczania własnych rządów. Umieją wyposażyć zwolenników PiS w wiedzę, którą ci przekażą dalej czy użyją podczas domowych, sąsiedzkich czy kawiarnianych dyskusji o polityce. To właśnie aktywni wyborcy są kluczem do sukcesu wyborczego. Ich zaangażowanie i przekonanie o słuszności proponowanych rozwiązań może wpłynąć na trwałą zmianę nastrojów społecznych.

O ile ostre internetowe przekazy tworzą bańki informacyjne, polityczne, światopoglądowe i emocjonalne, a więc w rzeczywistości izolują obywateli, ograniczając zwykłą, codzienną wymianę opinii, o tyle zaszczepienie w świadomych obywatelach przekonania o konieczności zmian powoduje nawiązanie więzi społecznych. To właśnie one są prawdziwym kapitałem. Nie tylko politycznym, ale również społecznym.

 

Stracona szansa

Od przynajmniej dwóch miesięcy rząd pikuje w korkociąg wpadek, afer, skandali i błędów. Niemal każdego dnia pojawia się nowy powód do kpin i żartów. Na nich królowie rolek robią gigantyczne zasięgi. Przejęzyczenie Pauliny Hennig-Kloski, ignorancja Adama Szłapki, brak wiedzy Michała Szczerby, okulary Dariusza Jońskiego, chamstwo Radosława Sikorskiego, no i oczywiście kłamstwa Donalda Tuska dają paliwo do nagrywania niezliczonej liczby filmów. Tyle tylko że główny problem tego rządu leży w kwestiach znacznie poważniejszych.

Zapaść służby zdrowia, deficyt budżetowy, który przybliża nas do scenariusza greckiego, najszybciej w Europie drożejąca energia, narastające zwolnienia grupowe, zagrożone rolnictwo, upadające górnictwo i hutnictwo, całkowity chaos w wymiarze sprawiedliwości – to tylko kilka dziedzin, z którymi zupełnie nie radzi sobie obecna władza. To także miliony rozgoryczonych ludzi, którzy tracą właśnie poczucie bezpieczeństwa. Oni zasługują na więcej niż nagranie kąśliwego filmiku – chcieliby zobaczyć drogę wyjścia z kryzysu. Nie wystarczy im zapewnienie, że gdy uda się odsunąć Tuska od władzy, sytuacja od razu się poprawi. Tak przecież mówiła Izabela Leszczyna i wiadomo, jak się to skończyło dla szpitali. Ani ona, ani PiS nie mają czarodziejskiej różdżki, potrzebne są więc konkrety.

I tego właśnie dziś brakuje największej opozycyjnej partii. Dysponując znacznie większym potencjałem intelektualnym i kadrowym niż Koalicja Obywatelska, nie potrafi rozpocząć poważnej dyskusji o naprawie państwa. Wyjść poza ogólniki, żarciki i złośliwości, by zacząć uprawiać politykę dla dorosłych. Nie zdołała narzucić tonu dyskusji. Aż trudno uwierzyć, że po zwycięstwie Karola Nawrockiego PiS nie potrafiło pójść za ciosem i zepchnąć ekipę Tuska do defensywy. Nie ilością wyemitowanych filmików, ale twardym rozliczaniem błędów i szkodliwych decyzji. Potraktowaniem swoich wyborców, jak ludzi inteligentnych i zasługujących na szacunek. Udowodnieniem, że polityka nie musi być prymitywna i banalna, bo chodzi w niej o coś więcej. To jest jednak znacznie trudniejsze od nagrania rolki.

[Tytuł i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]



 

Polecane