Przewidziałem tę wiktorię - klucz widziałem w mobilizacji

Przewidziałem zwycięstwo!! Jako historyk ze specjalnością "archiwista" pozwalam sobie z mojego archiwum zaprezentować wywiad,którego niemal tydzień przed wyborami europejskimi udzieliłem Radiu dla Ciebie, a konkretnie red. Michałowi Kolanko.

Witam Państwa bardzo serdecznie, „Polityka w południe”, dzisiaj moim i Państwa gościem jest europoseł Prawa i Sprawiedliwości Ryszard Czarnecki 
 - Witam Pana, Witam Państwa 
Kandydat do Parlamentu Europejskiego z Warszawy i z okolic Warszawy , z tzw. „obwarzanka” i za dwa tygodnie są wybory, sondaż dla „Rzeczpospolitej” pokazuje, że PiS ma umiarkowaną, ale wyraźną przewagę 5 punktów procentowych nad Koalicją Europejską. Czy ten dobry sondaż uśpi, czy ogólnie dobre sondaże będą usypiać wyborców Prawa i Sprawiedliwości? 
-Tendencja w ostatnich kilkunastu  sondażach jest dla nas dobra, ale absolutnie, Boże broń, to nie może nas demobilizować. Ja przypomnę, zwłaszcza naszym wyborcom, że przed wyborami samorządowymi nasza przewaga nad  Platformą Obywatelską była znacznie większa, a potem to się „spłaszczyło” w tym ostatnim tygodniu. A więc dlatego, obawiając się podobnej sytuacji, apeluję o mobilizację, maksymalną mobilizację. Tak, aby potem nie okazało się, że na finiszu jednak, Koalicja Europejska nas dogodni. 
A jest takie ryzyko, Pana zdaniem? 
- Ja uważam, że należy dmuchać nawet na zimne i trzeba mobilizować wyborców. Myślę, że , jest wielka szansa, że wygramy. Ale musimy zmobilizować wyborców. Jest inaczej niż w latach poprzednich, kiedy nasi wyborcy  uznawali, że te wybory są mniej dla Polski ważne i koncentrowali się na wyborach parlamentarnych czy prezydenckich. To błąd. Te wybory takze dlatego są bardzo ważne, bo ¾ polskiego ustawodawstwa decyduje się  tak naprawdę w Brukseli i Strasburgu – podobnie jak taka sama wielka część ustawodawstwa francuskiego, niemieckiego czy czeskiego. 
Pytanie też o inne ryzyka dla Prawa i Sprawiedliwości, na przykład ten sojusz sił narodowych i wolnościowych czyli Konfederacja, w sobotę był marsz Konfederacji, było wiele osób w Warszawie przeciwko tzw. ustawie 447. Czyli ustawie „Just Act”, którą przyjął senat USA, a która dotyczy tzw. mienia bezspadkowego. Pytanie czy Konfederacja sen z powiek Panu spędza jako  lista, która może zabrać nieco elektoratu Prawu i Sprawiedliwości? 
 - Ja rzeczywiście sypiam mało, ale to dlatego, że ciężko pracuję w kampanii wyborczej, spotykając się bardzo często bezpośrednio z wyborcami. Natomiast  co do tej kwestii, w tej sprawie Jarosław Kaczyński był absolutnie jednoznaczny, premier Morawiecki podczas swojej wizyty w USA również. Nie ma mowy o jakichkolwiek roszczeniach wobec Polski. Owszem, w drugą stronę – to Polska będzie miała roszczenia odszkodowawcze mówiąc językiem precyzyjnym, prawniczym  - wobec Niemiec, kraju, który na nas napadł i tym samym rozpoczął drugą wojnę światową. 
Myśli Pan, że realnie  ten zespół pod przewodnictwem posła Mularczyka, który zresztą też kandyduje w tych wyborach, ale z Małopolski i Świętokrzyskiego , ze on i jego prace rzeczywiście doprowadzą w perspektywie pięciu – dziesięciu lat  do tego, że Niemcy będą wypłacać reparacje odszkodowawcze Polsce? 
 - Myślę, że to jest nieuchronne, zespół pana posła Arkadiusza Mularczyka oszacuje straty, te pojawią się na stole negocjacyjnym w rozmowach Warszawy z Berlinem. Myślę, że teraz Berlin po pierwsze zechce pokazać, że nie ma tematu, że rzekomo nie ma podstaw prawnych (taką taktykę przyjął), a druga sprawa  - chce ten problem realny zamilczeć, żeby udać ,ze ten problem w ogóle nie istnieje. I dlatego uważam, że trzeba bardzo twardo i jednoznacznie się tego domagać.  Ale – uwaga- jeśli nie będzie zgody politycznej w relacjach bilateralnych, dwustronnych miedzy Warszawą a Berlinem, to trzeba te sprawę umiędzynarodowić tak, aby po prostu na forum czy Parlamentu Europejskiego czy Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy, czy ONZ sprawa ta stanęła. Bo myślę, że presji międzynarodowej Niemcy będą chcieli uniknąć, bo to jednak na skalę całego globu przypomni kto wywołał drugą wojnę światową, kto dokonał agresji na Polskę. 
 A wracając jeszcze do tematów bezpośrednio związanych z kampania europejską. Jest też pytanie o rolę Donalda Tuska, bo niektórzy politycy Platformy czy sztabowcy Platformy są przekonani, że Donald Tusk będzie mobilizował czy zmobilizował elektorat Platformy w tych wyborach. Myśli Pan, że rzeczywiście tak będzie, jeśli się jeszcze pojawi w tej kampanii? 
 - Rzeczywiście, życie pokaże.  Zwracam uwagę i proszę zwrócić na to uwagę, że Donald Tusk mobilizuje też naszych wyborców, bo jednak nasi wyborcy pamiętają, kto podwyższył wiek emerytalny, kto odpowiada za nierozliczone afery, zamiecione pod dywan: aferę hazardową, negocjacje na cmentarzu, aferę Amber Gold, szereg innych. Kto doprowadził do upadku przemysłu stoczniowego, dzięki czemu niemieckie stocznie odetchnęły. Jednym słowem – kto prowadził taką politykę, która w zasadzie sprowadzała się do abdykacji państwa. Sprowadzala się do tego, ze minister w rządzie Donalda Tuska, pan Sienkiewicz  powiedział o stanie państwa polskiego o tym, ze jest to „ch…, d… i kamieni kupa”, więc… 
 Ale czy wyborcy będą jeszcze to pamiętać? 
- Ja myślę, że akurat wyborcy PiS, a także rozczarowani wyborcy Platformy będą to pamiętać, a więc im więcej Tuska, tym myślę, dla nas lepiej. Ja się akurat wcale nie martwię jego wystąpieniami, ponieważ one też są przyjmowane u nas jako sygnał: „jeżeli się nie zmobilizujemy, jeżeli nie poprzemy PiS, to będziemy mieć deja vu, powrót tej kiepskiej rozrywki, powrót do kiepskiego rządzenia, czyli Donald Tusk 2.0”. 
Donald Tusk chce tymczasem, by na  czerwcowym szczycie pojawiły się już nazwiska obsady tych najważniejszych urzędów w Brukseli. Myśli Pan, że to jest przygotowanie do tego, żeby Donald Tusk szybciej skończył swoją kadencję? Czy o czymś takim się mówi w kuluarach? 
-Kalendarz jest jednoznaczny. Na początku lipca ukonstytuuje się Parlament Europejski, w listopadzie  ukonstytuuje się Komisja Europejska. Co do skrócenia kadencji szefa Rady Europejskiej – takiego precedensu nie było. Ponadto, myślę, to się nie opłaca panu Tuskowi, który będzie chciał jak najdłużej być w tej roli i w tej roli  przyjeżdżać do Polski. Im szybciej tu wróci, tym szybciej się zużyje. Zatem nie sądzę, żeby ten wariant, ten scenariusz, o którym Pan mówi był prawdopodobny. 
 A jakie scenariusze, pana zdaniem, są prawdopodobne, jeśli chodzi o obsadę stanowisk w Unii Europejskiej. Myśli pan, że ta rola tych „Spitzekandidaten”, takich jak Frans Timmermans czy Manfred Weber oczywiście zakończy się tym, że któryś z nich będzie szefem nowej Komisji? Czy to będzie już w czerwcu? 
 - Na pewno nie w czerwcu.  Podkreślam ponownie: późna jesień, zresztą podobnie jak to było 10 lat temu, bo 5 lat temu było inaczej – Komisja powstała już w lipcu, ale myślę, że w tym roku będzie inaczej, będzie powstawała dłużej. Natomiast  najpierw Parlament Europejski musi się ukonstytuować, dostać kandydatów na komisarzy. To potrwa. A co do wyścigów kandydatów wiodących, to  w moim przekonaniu ich rola jest mniejsza niż była 5 lat temu, kiedy konkurował Juncker z Schulzem i był to pojedynek bokserów wagi ciężkiej. 
 A kto inny na szefa Komisji? Bo w kuluarach, z tego co czytam pojawia się nazwisko Michela Barniera, obecnego negocjatora Unii w sprawie Brexitu; komisarza UE do spraw konkurencji Margrethe Vestager i inne nazwiska  też się pojawiają  - jak wspomniany Frans Timmermans czy Manfred Weber. 
 - No cóż, tylko przypomnę, bo może ktoś mało pamięta, że Michel Barnier już był kandydatem na kandydata, były nawet prawybory w Europejskiej Partii Ludowej i wtedy uzyskał bardzo dobry wynik, wygrał wprawdzie Juncker, ale Barnier miał bardzo dobry wynik, duże poparcie. Być może do tego wrócą. Natomiast gdyby został szefem KE Manfred Weber z CSU z Bawarii, to  byłby to pierwszy niemiecki szef Komisji Europejskiej od ostatnich 50 lat, ostatnim -i pierwszym zarazem -był Walter Hallstein, który pełnił tę funkcję w latach 1959-69. 
Ale uważa Pan, że Polak ma szansę na jakieś wysokie stanowiska unijne po tym, jak Donald Tusk przestanie być szefem Rady Europejskiej? Uważa Pan, że Polak może się w tej układance znaleźć jako kandydat „nowej Unii”? 
 - Jest tak, że Unia Europejska bardzo pilnuje tego parytetu geograficznego  - to znaczy teraz  stanowisk będą domagać się przedstawiciele Europy Północnej czy Południowej, natomiast co do Europy Środkowo-Wschodniej, to myślę, że inne kraje poza Polską będą podkreślać: „Zaraz, zaraz, Polacy mieli szefa Parlamentu Europejskiego, szefa Rady Europejskiej, to teraz może czas na nas”.. – Mam też wrażenie, że Pan tylko mówi „Unia”, a ja też myślę o NATO – tam też będą ważne stanowiska – ta paleta jest szersza. 
 A jak blisko jesteśmy tego, kiedy PiS przedstawi  kandydata na komisarza, bo kiedy ostatni raz rozmawialiśmy, mówił Pan, że ta lista jest szeroka, liczyła - jak Pan powiedział - dziesięć osób. Czy podjęto już decyzję, kto będzie kandydatem? 
 - Po pierwsze żaden kraj członkowski UE nie ogłosił kandydata na komisarza, więc Polska nie musi wychodzić przed szereg w tej kwestii. Po drugie nie było  takiej decyzji Prawa i Sprawiedliwości. Podkreślam: mamy jeszcze  około pół roku, bo mam nadzieje, że dopiero w listopadzie Komisja Europejska się ukonstytuuje. I wtedy przedstawimy naszego kandydata. Czy to będzie technokrata czy polityk – zobaczymy... 
 Wracając jeszcze do samej kampanii, w tym sondażu , o którym wspomniałem na samym  początku, frekwencja deklarowana wynosiła aż 54% , czyli podobnie jak w wyborach samorządowych. Myśli Pan, że frekwencja może się „odtworzyć” -  czyli będzie taka sama jak w wyborach samorządowych? Co by to oznaczało dla wyniku? 
 -Przede wszystkim, powiem że Polska do tej pory była krajem o jednej z najniższych frekwencji wyborczych, gdy chodzi o wybory europejskie. Były one  trzykrotnie w naszym kraju, raz byliśmy na drugim miejscu od końca pod tym względem, dwukrotnie na trzecim: Litwa i Słowacja tylko miały większą absencję niż my. Uważam, ze to poprawimy. Znam badania, Czechy na poziomie 18% frekwencji , Słowacja na poziomie 13% - to jest dramat. U nas powinna być wyższa, powinna przekroczyć 30%. Ja apeluję za pośrednictwem „Radia Dla Ciebie”, by Państwo poszli na te wybory europejskie, także dlatego, że jak powiedział Jarosław Kaczyński wybory  europejskie to jest pierwsza tura, a druga to będą wybory parlamentarne. 
 Czyli jeśli nie będzie zwycięstwa PiS teraz, to nie będzie jesienią? 
 - Myślę, ze wybory europejskie to są wybory najtrudniejsze dla nas z racji tego, że nasz elektorat, jak już powiedziałem bardzo
 

 

POLECANE
Dagmara Pawełczyk-Woicka krytyczna wobec propozycji prezydenta ws. sędziów z ostatniej chwili
Dagmara Pawełczyk-Woicka krytyczna wobec propozycji prezydenta ws. sędziów

„Zakończenie rebelii w sądownictwie jest niezbędne dla utrzymania stabilności RP” - napisała na platformie X przewodnicząca Krajowej Rady Sądownictwa Dagmara Pawełczyk-Woicka. Wskazała jednak mankamenty prezydenckiego projektu w tej sprawie.

Ukraina wejdzie do UE w ramach „odwróconego członkostwa”? z ostatniej chwili
Ukraina wejdzie do UE w ramach „odwróconego członkostwa”?

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski chce, by w porozumieniu pokojowym zapisano 2027 rok jako datę wejścia jego państwa do UE. Zwolenniczką przyspieszonego, tzw. odwróconego członkostwa Ukrainy jest przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen, która we wtorek w czwartą rocznicę wybuchu wojny odwiedzi Kijów.

Doradca prezydenta: SAFE to kwestia suwerenności i bezpieczeństwa z ostatniej chwili
Doradca prezydenta: SAFE to kwestia suwerenności i bezpieczeństwa

„SAFE to kwestia suwerenności i bezpieczeństwa, ZBYT POWAŻNA, by oprzeć się na ocenach środowisk analityków defence i osint, czasami wręcz amatorskich ws. unijnych” - napisał na platformie X doradca prezydenta ds. europejskich dr Jacek Saryusz-Wolski.

Coraz mniej szefów firm chce, by Polska przyjęła euro. Wolą złotego gorące
Coraz mniej szefów firm chce, by Polska przyjęła euro. Wolą złotego

23 proc. badanych szefów średnich i dużych firm chciałoby, aby Polska przyjęła euro; w 2011 roku odsetek ten wynosił 85 proc. - wynika badania przeprowadzonego na zlecenie Grant Thornton. Co trzeci respondent uważa, że Polska nigdy nie wejdzie do strefy euro.

Stan wyjątkowy w Nowym Jorku. Nadciąga potężna śnieżyca Wiadomości
Stan wyjątkowy w Nowym Jorku. Nadciąga potężna śnieżyca

Burmistrz Nowego Jorku Zohran Mamdani ogłosił w niedzielę stan wyjątkowy w mieście z powodu prognozowanej niezwykle silnej śnieżycy. Wprowadził zakaz przemieszczania się oraz zdecydował o zamknięciu w poniedziałek szkół publicznych. Władze ostrzegają przed zagrożeniem życia i całkowitym paraliżem komunikacyjnym.

GIS wydał ostrzeżenie. Na ten produkt trzeba uważać Wiadomości
GIS wydał ostrzeżenie. Na ten produkt trzeba uważać

Z półek sklepów sieci ALDI znika popularny makaron. Decyzja o wycofaniu zapadła po tym, jak wykryto błąd w oznakowaniu - na etykiecie nie wyróżniono obecności pszenicy, czyli alergenu zawierającego gluten. O sprawie poinformował Główny Inspektorat Sanitarny.

Gratka dla miłośników astronomii. Nie przegap tego zjawiska Wiadomości
Gratka dla miłośników astronomii. Nie przegap tego zjawiska

28 lutego na wieczornym niebie będzie można zobaczyć tzw. paradę planet. To zjawisko polega na tym, że kilka planet – z perspektywy Ziemi – wydaje się ustawiać w jednej linii. Choć w rzeczywistości dzielą je ogromne odległości, na niebie pojawiają się w tym samym czasie wzdłuż jednej linii zwanej ekliptyką.

Awaria na kolei w Opolu: pociągi kursują z opóźnieniami Wiadomości
Awaria na kolei w Opolu: pociągi kursują z opóźnieniami

Na trasie Opole - Suchy Bór doszło do wykolejenia lokomotywy elektrycznej. Nikt nie został ranny. Na miejscu pracują strażacy i policja. Utrudnienia w ruchu dotyczą pociągów jadących trasą Tarnowskie Góry - Opole Główne.

Burza po niedzielnej „Familiadzie”. Widzowie podzieleni Wiadomości
Burza po niedzielnej „Familiadzie”. Widzowie podzieleni

Ostatni odcinek kultowego teleturnieju „Familiada” wywołał kolejną falę komentarzy w internecie. W studiu rywalizowały drużyny „Aniołki Weroniki” i „Kwartet Podatkowy”, a emocje wywołała szczególnie odpowiedź na pytanie o białego, rasowego psa. Ostatecznie zabrakło 28 punktów do wygranej, a najwyżej punktowaną odpowiedzią, jak podano na profilu programu, był maltańczyk.

Zima na finiszu? W najbliższych dniach temperatury pójdą w górę z ostatniej chwili
Zima na finiszu? W najbliższych dniach temperatury pójdą w górę

Najbliższe dni przyniosą wyraźne ocieplenie i odejście od zimowej aury. Jak zapowiada znany synoptyk, czeka nas zupełnie nowy trend pogodowy, a mróz stanie się jedynie epizodem.

REKLAMA

Przewidziałem tę wiktorię - klucz widziałem w mobilizacji

Przewidziałem zwycięstwo!! Jako historyk ze specjalnością "archiwista" pozwalam sobie z mojego archiwum zaprezentować wywiad,którego niemal tydzień przed wyborami europejskimi udzieliłem Radiu dla Ciebie, a konkretnie red. Michałowi Kolanko.

Witam Państwa bardzo serdecznie, „Polityka w południe”, dzisiaj moim i Państwa gościem jest europoseł Prawa i Sprawiedliwości Ryszard Czarnecki 
 - Witam Pana, Witam Państwa 
Kandydat do Parlamentu Europejskiego z Warszawy i z okolic Warszawy , z tzw. „obwarzanka” i za dwa tygodnie są wybory, sondaż dla „Rzeczpospolitej” pokazuje, że PiS ma umiarkowaną, ale wyraźną przewagę 5 punktów procentowych nad Koalicją Europejską. Czy ten dobry sondaż uśpi, czy ogólnie dobre sondaże będą usypiać wyborców Prawa i Sprawiedliwości? 
-Tendencja w ostatnich kilkunastu  sondażach jest dla nas dobra, ale absolutnie, Boże broń, to nie może nas demobilizować. Ja przypomnę, zwłaszcza naszym wyborcom, że przed wyborami samorządowymi nasza przewaga nad  Platformą Obywatelską była znacznie większa, a potem to się „spłaszczyło” w tym ostatnim tygodniu. A więc dlatego, obawiając się podobnej sytuacji, apeluję o mobilizację, maksymalną mobilizację. Tak, aby potem nie okazało się, że na finiszu jednak, Koalicja Europejska nas dogodni. 
A jest takie ryzyko, Pana zdaniem? 
- Ja uważam, że należy dmuchać nawet na zimne i trzeba mobilizować wyborców. Myślę, że , jest wielka szansa, że wygramy. Ale musimy zmobilizować wyborców. Jest inaczej niż w latach poprzednich, kiedy nasi wyborcy  uznawali, że te wybory są mniej dla Polski ważne i koncentrowali się na wyborach parlamentarnych czy prezydenckich. To błąd. Te wybory takze dlatego są bardzo ważne, bo ¾ polskiego ustawodawstwa decyduje się  tak naprawdę w Brukseli i Strasburgu – podobnie jak taka sama wielka część ustawodawstwa francuskiego, niemieckiego czy czeskiego. 
Pytanie też o inne ryzyka dla Prawa i Sprawiedliwości, na przykład ten sojusz sił narodowych i wolnościowych czyli Konfederacja, w sobotę był marsz Konfederacji, było wiele osób w Warszawie przeciwko tzw. ustawie 447. Czyli ustawie „Just Act”, którą przyjął senat USA, a która dotyczy tzw. mienia bezspadkowego. Pytanie czy Konfederacja sen z powiek Panu spędza jako  lista, która może zabrać nieco elektoratu Prawu i Sprawiedliwości? 
 - Ja rzeczywiście sypiam mało, ale to dlatego, że ciężko pracuję w kampanii wyborczej, spotykając się bardzo często bezpośrednio z wyborcami. Natomiast  co do tej kwestii, w tej sprawie Jarosław Kaczyński był absolutnie jednoznaczny, premier Morawiecki podczas swojej wizyty w USA również. Nie ma mowy o jakichkolwiek roszczeniach wobec Polski. Owszem, w drugą stronę – to Polska będzie miała roszczenia odszkodowawcze mówiąc językiem precyzyjnym, prawniczym  - wobec Niemiec, kraju, który na nas napadł i tym samym rozpoczął drugą wojnę światową. 
Myśli Pan, że realnie  ten zespół pod przewodnictwem posła Mularczyka, który zresztą też kandyduje w tych wyborach, ale z Małopolski i Świętokrzyskiego , ze on i jego prace rzeczywiście doprowadzą w perspektywie pięciu – dziesięciu lat  do tego, że Niemcy będą wypłacać reparacje odszkodowawcze Polsce? 
 - Myślę, że to jest nieuchronne, zespół pana posła Arkadiusza Mularczyka oszacuje straty, te pojawią się na stole negocjacyjnym w rozmowach Warszawy z Berlinem. Myślę, że teraz Berlin po pierwsze zechce pokazać, że nie ma tematu, że rzekomo nie ma podstaw prawnych (taką taktykę przyjął), a druga sprawa  - chce ten problem realny zamilczeć, żeby udać ,ze ten problem w ogóle nie istnieje. I dlatego uważam, że trzeba bardzo twardo i jednoznacznie się tego domagać.  Ale – uwaga- jeśli nie będzie zgody politycznej w relacjach bilateralnych, dwustronnych miedzy Warszawą a Berlinem, to trzeba te sprawę umiędzynarodowić tak, aby po prostu na forum czy Parlamentu Europejskiego czy Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy, czy ONZ sprawa ta stanęła. Bo myślę, że presji międzynarodowej Niemcy będą chcieli uniknąć, bo to jednak na skalę całego globu przypomni kto wywołał drugą wojnę światową, kto dokonał agresji na Polskę. 
 A wracając jeszcze do tematów bezpośrednio związanych z kampania europejską. Jest też pytanie o rolę Donalda Tuska, bo niektórzy politycy Platformy czy sztabowcy Platformy są przekonani, że Donald Tusk będzie mobilizował czy zmobilizował elektorat Platformy w tych wyborach. Myśli Pan, że rzeczywiście tak będzie, jeśli się jeszcze pojawi w tej kampanii? 
 - Rzeczywiście, życie pokaże.  Zwracam uwagę i proszę zwrócić na to uwagę, że Donald Tusk mobilizuje też naszych wyborców, bo jednak nasi wyborcy pamiętają, kto podwyższył wiek emerytalny, kto odpowiada za nierozliczone afery, zamiecione pod dywan: aferę hazardową, negocjacje na cmentarzu, aferę Amber Gold, szereg innych. Kto doprowadził do upadku przemysłu stoczniowego, dzięki czemu niemieckie stocznie odetchnęły. Jednym słowem – kto prowadził taką politykę, która w zasadzie sprowadzała się do abdykacji państwa. Sprowadzala się do tego, ze minister w rządzie Donalda Tuska, pan Sienkiewicz  powiedział o stanie państwa polskiego o tym, ze jest to „ch…, d… i kamieni kupa”, więc… 
 Ale czy wyborcy będą jeszcze to pamiętać? 
- Ja myślę, że akurat wyborcy PiS, a także rozczarowani wyborcy Platformy będą to pamiętać, a więc im więcej Tuska, tym myślę, dla nas lepiej. Ja się akurat wcale nie martwię jego wystąpieniami, ponieważ one też są przyjmowane u nas jako sygnał: „jeżeli się nie zmobilizujemy, jeżeli nie poprzemy PiS, to będziemy mieć deja vu, powrót tej kiepskiej rozrywki, powrót do kiepskiego rządzenia, czyli Donald Tusk 2.0”. 
Donald Tusk chce tymczasem, by na  czerwcowym szczycie pojawiły się już nazwiska obsady tych najważniejszych urzędów w Brukseli. Myśli Pan, że to jest przygotowanie do tego, żeby Donald Tusk szybciej skończył swoją kadencję? Czy o czymś takim się mówi w kuluarach? 
-Kalendarz jest jednoznaczny. Na początku lipca ukonstytuuje się Parlament Europejski, w listopadzie  ukonstytuuje się Komisja Europejska. Co do skrócenia kadencji szefa Rady Europejskiej – takiego precedensu nie było. Ponadto, myślę, to się nie opłaca panu Tuskowi, który będzie chciał jak najdłużej być w tej roli i w tej roli  przyjeżdżać do Polski. Im szybciej tu wróci, tym szybciej się zużyje. Zatem nie sądzę, żeby ten wariant, ten scenariusz, o którym Pan mówi był prawdopodobny. 
 A jakie scenariusze, pana zdaniem, są prawdopodobne, jeśli chodzi o obsadę stanowisk w Unii Europejskiej. Myśli pan, że ta rola tych „Spitzekandidaten”, takich jak Frans Timmermans czy Manfred Weber oczywiście zakończy się tym, że któryś z nich będzie szefem nowej Komisji? Czy to będzie już w czerwcu? 
 - Na pewno nie w czerwcu.  Podkreślam ponownie: późna jesień, zresztą podobnie jak to było 10 lat temu, bo 5 lat temu było inaczej – Komisja powstała już w lipcu, ale myślę, że w tym roku będzie inaczej, będzie powstawała dłużej. Natomiast  najpierw Parlament Europejski musi się ukonstytuować, dostać kandydatów na komisarzy. To potrwa. A co do wyścigów kandydatów wiodących, to  w moim przekonaniu ich rola jest mniejsza niż była 5 lat temu, kiedy konkurował Juncker z Schulzem i był to pojedynek bokserów wagi ciężkiej. 
 A kto inny na szefa Komisji? Bo w kuluarach, z tego co czytam pojawia się nazwisko Michela Barniera, obecnego negocjatora Unii w sprawie Brexitu; komisarza UE do spraw konkurencji Margrethe Vestager i inne nazwiska  też się pojawiają  - jak wspomniany Frans Timmermans czy Manfred Weber. 
 - No cóż, tylko przypomnę, bo może ktoś mało pamięta, że Michel Barnier już był kandydatem na kandydata, były nawet prawybory w Europejskiej Partii Ludowej i wtedy uzyskał bardzo dobry wynik, wygrał wprawdzie Juncker, ale Barnier miał bardzo dobry wynik, duże poparcie. Być może do tego wrócą. Natomiast gdyby został szefem KE Manfred Weber z CSU z Bawarii, to  byłby to pierwszy niemiecki szef Komisji Europejskiej od ostatnich 50 lat, ostatnim -i pierwszym zarazem -był Walter Hallstein, który pełnił tę funkcję w latach 1959-69. 
Ale uważa Pan, że Polak ma szansę na jakieś wysokie stanowiska unijne po tym, jak Donald Tusk przestanie być szefem Rady Europejskiej? Uważa Pan, że Polak może się w tej układance znaleźć jako kandydat „nowej Unii”? 
 - Jest tak, że Unia Europejska bardzo pilnuje tego parytetu geograficznego  - to znaczy teraz  stanowisk będą domagać się przedstawiciele Europy Północnej czy Południowej, natomiast co do Europy Środkowo-Wschodniej, to myślę, że inne kraje poza Polską będą podkreślać: „Zaraz, zaraz, Polacy mieli szefa Parlamentu Europejskiego, szefa Rady Europejskiej, to teraz może czas na nas”.. – Mam też wrażenie, że Pan tylko mówi „Unia”, a ja też myślę o NATO – tam też będą ważne stanowiska – ta paleta jest szersza. 
 A jak blisko jesteśmy tego, kiedy PiS przedstawi  kandydata na komisarza, bo kiedy ostatni raz rozmawialiśmy, mówił Pan, że ta lista jest szeroka, liczyła - jak Pan powiedział - dziesięć osób. Czy podjęto już decyzję, kto będzie kandydatem? 
 - Po pierwsze żaden kraj członkowski UE nie ogłosił kandydata na komisarza, więc Polska nie musi wychodzić przed szereg w tej kwestii. Po drugie nie było  takiej decyzji Prawa i Sprawiedliwości. Podkreślam: mamy jeszcze  około pół roku, bo mam nadzieje, że dopiero w listopadzie Komisja Europejska się ukonstytuuje. I wtedy przedstawimy naszego kandydata. Czy to będzie technokrata czy polityk – zobaczymy... 
 Wracając jeszcze do samej kampanii, w tym sondażu , o którym wspomniałem na samym  początku, frekwencja deklarowana wynosiła aż 54% , czyli podobnie jak w wyborach samorządowych. Myśli Pan, że frekwencja może się „odtworzyć” -  czyli będzie taka sama jak w wyborach samorządowych? Co by to oznaczało dla wyniku? 
 -Przede wszystkim, powiem że Polska do tej pory była krajem o jednej z najniższych frekwencji wyborczych, gdy chodzi o wybory europejskie. Były one  trzykrotnie w naszym kraju, raz byliśmy na drugim miejscu od końca pod tym względem, dwukrotnie na trzecim: Litwa i Słowacja tylko miały większą absencję niż my. Uważam, ze to poprawimy. Znam badania, Czechy na poziomie 18% frekwencji , Słowacja na poziomie 13% - to jest dramat. U nas powinna być wyższa, powinna przekroczyć 30%. Ja apeluję za pośrednictwem „Radia Dla Ciebie”, by Państwo poszli na te wybory europejskie, także dlatego, że jak powiedział Jarosław Kaczyński wybory  europejskie to jest pierwsza tura, a druga to będą wybory parlamentarne. 
 Czyli jeśli nie będzie zwycięstwa PiS teraz, to nie będzie jesienią? 
 - Myślę, ze wybory europejskie to są wybory najtrudniejsze dla nas z racji tego, że nasz elektorat, jak już powiedziałem bardzo
 


 

Polecane