Łukasz Jasina: Pierwsze informacje o pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę zaczęły nadchodzić o 1.00 w nocy
Co musisz wiedzieć:
- W nocy z 23 na 24 lutego 2022 r. rozpoczęła się pełnoskalowa inwazja Rosji na Ukrainę, której politycznym inicjatorem był Władimir Putin.
- Pierwsze informacje o ataku zaczęły napływać około godziny 1.00 w nocy; w polskim MSZ natychmiast uruchomiono tryb kryzysowy, rozpoczęto ewakuacje placówek i działania koordynacyjne.
- Ówczesny szef MSZ Zbigniew Rau został pilnie sprowadzony do Warszawy, a resort wszedł w stały kontakt z mediami i partnerami zagranicznymi.
- Polska od pierwszych godzin wojny podjęła decyzję o pozostawieniu ambasadora w Kijowie oraz o udzieleniu wsparcia uchodźcom przekraczającym granicę.
Ta wojna trwa znacznie dłużej niż cztery lata że pozwolę sobie aluzyjnie nawiązać do głupiej wypowiedzi kanclerza Merza o II Wojnie Światowej (która jeszcze odbije się nam czkawką), ale dopiero cztery lata temu wielu z nas uświadomiło sobie że na Ukrainie trwa wojna i ze Rosja jest zagrożeniem. Był to przełomowy moment w naszej współczesnej historii. Na wiele sposobów. Nie tylko w historii świata ale też w naszej, własnej polskiej historii.
Trudne dwa tygodnie polskiego MSZ
To nie były łatwe tygodnie dla pracowników MSZ w tym i dla jego rzecznika. Loty do Moskwy, Kijowa, Charkowa, wizyty w Stanach Zjednoczonych a jednocześnie narastająca rosyjska kampania dezinformacyjna i ciągle wykorzystywana przeciwko nam (niestety przy współudziale wielu Polaków) agresja hybrydowa Łukaszenki realizowana przez wykorzystywanych instrumentalnie „uchodźców”. Żaden z twierdzących obecnie że agresję co do godziny przewidzieli, publicystów czy geopolityków - wtedy oczywiście jej nie przewidział.
My tez nie wiedzieliśmy jak będzie bo nikt z nas przecież nie siedział w głowie Władimira Putina. W Moskwie nasi rozmówcy oczywiście albo sami nic nie wiedzieli albo próbowali nas oszukać. Jeszcze ciekawsza sytuacja była na Ukrainie. Tu jej najwyższe władze trzymały fason ale że wojna zbliżała się czuli i nie skrywali tego zwyczajni ludzie. Pamiętam wolną godzinkę w lutowym Charkowie i wypad do restauracji z kolegami z ambasady. Charków leżał przecież na potencjalnej linii frontu. W pełnych knajpach wszyscy wiedzieli że już za parę dni będą spadać tu bomby. Na jedną z tych w której byliśmy zresztą spadły.
Pierwsze informacje o inwazji
W świecie dyplomatycznym latały bezustannie samoloty i trwały rozmowy. Udawano też że dalej trwa normalność. W nocy z 23 na 24 lutego Prezydent wracał z Ukrainy a w MSZ nie odwoływaliśmy planowanego spotkania Szefów MSZ Grupy Wyszehradzkiej w Budapeszcie. Mam do dziś protokolarną książeczkę z planowaną agendą spotkania. Nigdy do niego nie miał dojść i od czterech lat nie doszło do wizyty polskiego szefa dyplomacji w stolicy Węgier.
Sama noc wydawała się spokojna i przyznam się że liczyłem na chwile oddechu. Minister Rau pojechał do swojego podłódzkiego domu i miał wrócić wcześnie rano. Około pierwszej w nocy - czyli w momencie kiedy obchodziłem swoje czterdzieste drugie urodziny - zaczęły nadchodzić wieści o tym co się dzieje. Nie było już odwrotu. Trzeba było wrócić do pracy. Żaden z MSZ-towskich kierowców nie odpowiadał, na szczęście złapanie taksówki nocą w Warszawie jest łatwe. Pusty gmach na Szucha wywierał piorunujące wrażenie ale na łączach wiele się działo. Ewakuacje kolejnych placówek i alarmujące telefony z granicy. Trzeba też było sprowadzić do Warszawy ministra czym zajął się SOP. No i od trzeciej rano permanentny kontakt z dziennikarzami.
Zmieniła się postać świata
Tak. Mieliśmy poczucie że oto zmienia się „postać świata”. Był to tez czas kiedy polskie państwo podjęło słuszne decyzje. Nie mogło podjąć innych. Nie mogliśmy wtedy nie pozostawić naszego ambasadora w Kijowie. Nie mogliśmy nie pomóc prawdziwym uchodźcom przekraczającym granicę pod Przemyślem czy Hrubieszowem. Zwłaszcza że byli legalnie zaproszonymi przez nas gośćmi naszego państwa i narodu. Ci którzy teraz twierdza że zrobiliby to cztery lata temu lepiej, fantazjują.
A na ostateczne pisanie tej historii i tak jest jeszcze za wcześnie.
Co Polska zrobiła w ciągu 48 godzin od wybuchu pełnoskalowej rosyjskiej inwazji na Ukrainę
- Utrzymała obecność dyplomatyczną w Kijowie – Polska nie ewakuowała ambasadora i kluczowego personelu, wysyłając sygnał politycznego wsparcia dla władz Ukrainy.
- Uruchomiła tryb kryzysowy w MSZ i służbach – w nocy z 23 na 24 lutego 2022 r. rozpoczęto koordynację działań z sojusznikami NATO i UE, ewakuacje części placówek oraz stałą komunikację z mediami i partnerami zagranicznymi.
- Zabezpieczyła granicę i przygotowała system przyjęcia uchodźców – przejścia graniczne w rejonie Przemyśla i Hrubieszowa zostały dostosowane do gwałtownie rosnącego ruchu cywilów uciekających przed wojną.
- Rozpoczęła działania humanitarne i logistyczne – skierowano pomoc medyczną, transportową i organizacyjną dla osób przekraczających granicę oraz rozpoczęto koordynację wsparcia samorządów.
- Zintensyfikowała działania dyplomatyczne na forum międzynarodowym – Polska aktywnie zabiegała o szybkie sankcje wobec Rosji oraz wzmocnienie wschodniej flanki NATO.
- Podjęła decyzje polityczne o jednoznacznym wsparciu Ukrainy – od pierwszych godzin konfliktu Warszawa opowiedziała się za realną pomocą wojskową, humanitarną i polityczną dla Kijowa.




