Ryszard Czarnecki: Dwa wielkie spory i nowa geografia polityczna UE

Nowa geografia polityczna Europy A. D. 2017 jest jak sensacyjny film z częstymi zmianami akcji. Bardzo wiele rzeczy dzieje się „po raz pierwszy”. A więc po raz pierwszy Rada Europejska, a więc przywódcy państw członkowskich Unii Europejskiej skutecznie oprotestowali wcześniejszą decyzję personalną podjętą przez dwa największe państwa Unii czyli Niemcy i Francję (tradycyjnie poszerzone o „listek figowy” czyli parę kolejnych).
/ źródło: Screen You Tube

Polityczne gry na różnych piętrach

Po raz pierwszy też Parlament Europejski „bryknął” i oprotestował z kolei układankę personalną ułożoną przez Radę Europejską. Tak stało się w przypadku uzgodnionego w Brukseli kandydata na stanowisko przewodniczącego europarlamentu. Rada wskazała byłego premiera Bułgarii Sergeja Staniszewa, a europarlament wybrał też socjalistę, ale przedstawiciela „starej Unii” czyli dawnej „Piętnastki” ,Włocha Davida Marię Sassoli. Po raz pierwszy też odrzucono uzgodnionych wcześniej w ramach demokratycznych reguł gry, parytetów i systemu d’Honte’a polskich kandydatów na wiceprzewodniczącego PE (Zdzisław Krasnodębski)  i przewodniczącą Komisji do Zatrudnienia i Spraw Spolecznych (Beata Szydło). Po raz pierwszy też olbrzymia część lewicy: socjaliści  i komuniści zagłosowali przeciwko  kandydaturze na szefa Komisji Europejskiej (niemal zawsze była ona wynikiem uzgodnień z lewym skrzydłem PE).Wreszcie po raz pierwszy szefem Komisji Europejskiej została Kobieta – Niemka Ursula Gertrud von der Leyen, z domu Albrecht. Skądinąd stało się to w 40-tą rocznicę wyboru pierwszej kobiety na przewodniczącą Parlamentu Europejskiego – w 1979 roku była nią  Francuzka Simone Weil, zresztą w czasie II wojny światowej więzień niemieckich obozów  śmierci. Niemka spotkała się z niemal wszystkimi frakcjami w europarlamencie, przyjmując taktykę: „dla każdego coś miłego”. W Polsce wielu sympatyków prawicy czy szerzej: formacji rządzącej oburzyło się, gdy w swoim wtorkowym wystąpieniu parę godzin przed głosowaniem  ta córka premiera Dolnej Saksonii, przez 14 lat (sic!)  minister w czterech kolejnych rządach Angeli Merkel mówiła kwieciście o ekologii i uczynieniu z Europy terenu „neutralnego klimatycznie”  do 2050 roku, czy też przedstawiała się jako wielki przyjaciel młodocianych imigrantów spoza Europy, czy wreszcie zachwalała wprowadzanie procedur kontroli praworządności w krajach członkowskich Unii. Była to jednak przede wszystkim, przynajmniej na ten moment, gra wyborcza. Frau von der Leyen chodziło z jednej strony o pozyskanie głosów Zielonych, którzy zapowiedzieli wcześniej , że będą głosować przeciwko niej oraz socjalistów. Ci drudzy najpierw głosem swojej nowej przewodniczącej Iratxe Garcíi Pérez ze zwycięskiej w wyborach europejskich Hiszpańskiej Partii Socjalistycznej zapowiedzieli głosowanie przeciwko Niemce, potem najwyraźniej skarceni przez premiera z Madrytu Pedro Sancheza, który uwiarygodnił postanowienia szczytu w Brukseli przed dwoma tygodniami, zapowiedzieli głosowanie „za”, jednak ostatecznie aż siedem delegacji narodowych, w tym najbardziej znaczące: niemiecka i francuska, a także belgijska zapowiedziały głosowanie przeciwko von der Leyen. Godne tu jest podkreślenia, że europosłowie niemieckiej SPD, uwaga, zagłosowali przeciwko kandydaturze wywodzącej się od ich partnera koalicyjnego – CDU. Chwalona przez wielu ,a nawet będąca przedmiotem zazdrości, niemiecka solidarność polityczno-personalna na arenie międzynarodowej, głośno, spektakularnie, legła w gruzach.

Smutek lewicy nie jest naszym smutkiem

Von der Leyen nie wygrałaby, gdyby nie poparcie delegacji polskiej Europejskich Konserwatystów i Reformatorów czyli 26 posłów PiS. Dlaczego tak zagłosowaliśmy? Z kilku powodów. Polska zainicjowała zablokowanie Timmermansa jako kandydata na szefa Komisji Europejskiej. Stworzyliśmy skuteczną koalicję, aby ten cel zrealizować i przy udziale polskiego premiera i polskiego rządu doszło do konsensusu – uznaliśmy, że należy go respektować, pomimo zastrzeżeń, zwłaszcza do wyborczego wystąpienia w Strasburgu minister obrony RFN. Po drugie, ważne było w jakim towarzystwie się znajdziemy. Przeciwko von der Leyen głosowała spora część socjalistów, wszyscy komuniści, część liberałów, wszyscy Zieloni, a także bardzo duża część eurosceptyków (w tym Brytyjczycy z partii „Brexit”, wcześniej krzyczący: „po co wydawać pieniądze na metro w Warszawie?”). Niemal to samo polityczne towarzystwo wzajemnej adoracji (bez części eurosceptyków) obaliło kandydaturę europosła Zdzisława Krasnodębskiego na wiceprzewodniczącego PE. Te same środowiska stały za odrzuceniem kandydatury premier Beaty Szydło na szefa Komisji Zatrudnienia i Spraw Społecznych PE. Ich radość z odrzucenia von der Leyen nie powinna być naszą radością. Ich smutek, gdy tak się nie stało, gdy kandydatka Rady Europejskiej przeszła, nie był  na szczęście naszym smutkiem.

Polityczne europuzzle w europarlamencie w cieniu dwóch konfliktów

Ciekawe polityczne rozdanie jest w samym europarlamencie. Na łamach „Gazety Polskiej Codziennie”, w jej dwóch poniedziałkowych numerach: z 15 lipca („Nowa europejska układanka 2.0”) i 22 lipca („Parlament Europejski: nowe rozdanie, stare numery”) analizowałem skład prezydium większości komisji PE. Nikt jednak szczegółowo nie zanalizował składu prezydium europarlamentu, który jest wykładnią politycznych i narodowych wpływów poszczególnych nacji i frakcji . W poprzednim składzie, który stanowili przewodniczący europarlamentu i 14(!) wiceprzewodniczących było aż trzech Włochów, dwoje Niemców, dwóch Polaków (przez 4 lata piszący te słowa, następnie Zdzisław  Krasnodębski oraz przez ostanie 2,5 roku Bogusław Liberadzki), a także Francuzka, Hiszpan, Czech, Węgierka, Rumun, Irlandka, Grek i Finka. Oznaczało to, że dawna „Piętnastka” miała 2/3 w tym składzie, a „nowa Unia” jedną trzecią. Ciekawe, że proporcje w kadencji 2019-2022 (w styczniu 2022 wybrane będą nowe władze PE na drugą „połówkę” kadencji) pozostały identyczne czyli dwa do jednego. Jednak zmieniła się geografia w tym gronie. W tej chwili Włochy mają nie trzech ,a dwóch przedstawicieli, Niemcy nie dwóch, a trzech, Polska nie dwóch ,a jednego (po odrzuceniu Z. Krasnodębskiego). Stan posiadania zwiększyły Węgry z jednego do dwóch oraz Czechy też z jednego do dwóch. Oznacza to, że oba te kraje niespodziewanie wyprzedziły Polskę. Swój stan posiadania utrzymała Irlandia, Finlandia i Grecja – po jednym. Dwie nowe narodowości, jakie się pojawiły to Austria i Portugalia. Straty poniosła Francja, która nie ma już reprezentacji w 15-sobowym prezydium, którego przedstawiciele mają prawo głosu oraz Rumunia.

Jeszcze krótko o zaledwie pięcioosobowym gronie kwestorów, czyli powiedzmy „skarbników” europarlamentu. W latach 2014-2017 Polska miała tam aż dwóch przedstawicieli: B. Liberadzki, Karol Karski), w latach 2017-2019 został jeden (K. Karski), ale nasz region Europy miał większość, bo zasiadali w tym kolegium również Bułgar i Słowak. Skład uzupełniały Francuzka i Brytyjka będące tam drugą kadencję. W obecnym składzie kwestorów rekordzistą stał się Karol Karski, który zasiada w nim po raz trzeci. Nasz region Europy tym razem ma nie 60,a 40 procent, bo reprezentuje go poza Polakiem tylko Słowaczka, ale „nowa Unia” ma cały czas większość – w miejsce bowiem Bułgara wszedł Maltańczyk. W związku z Brexitem nie ma już Brytyjki (przedstawiciele Zjednoczonego Królestwa nie zostali wybrani do władz PE i komisji europarlamentu), weszło za to dwóch przedstawicieli Francji, która w tej chwili, choć nie ma żadnego wiceprzewodniczącego PE, ma aż dwóch kwestorów.   

Jeżeliby starać się w najkrótszy sposób określić to, co w tej chwili dzieje się w UE-28, to można powiedzieć, że Unia Europejska rozdzierana jest przez dwie osie sporów. Jeden z nich to spór międzyinstytucjonalny, który w sposób spektakularny pojawił się między Radą Europejską a europarlamentem, ale też wcześniej między Europejskim Trybunałem Obrachunkowym a Komisją Europejską (Trybunał w  Luksemburgu zmiażdżył propozycję KE odnośnie powiązania budżetu z praworządnością). Drugi zaś spor narasta w ostatnich latach, a szczególnie w ostatnich tygodniach – to konflikt między „starą Unią”, „Piętnastką”, a „nową Unią”. Jego szczególnie przykre odsłony to odrzucenie uzgodnionych kandydatów z Bułgarii i Polski do władz PE i komisji PE. Niestety, obie te osie sporu będą zapewne wyznaczać unijną przyszłość przez najbliższe lata.

*tekst ukazał się w „Gazecie Polskiej” (24.07.2019)


 

POLECANE
Ujawniono stan zdrowia Szymona Hołowni. Polityk reaguje na przeprosiny z ostatniej chwili
Ujawniono stan zdrowia Szymona Hołowni. Polityk reaguje na przeprosiny

Wyciek informacji o zdrowiu Szymona Hołowni wywołał burzę. "Rzeczpospolita" opublikowała przeprosiny, do których odniósł się były marszałek Sejmu.

Paweł Jędrzejewski: Oszukujmy piratów drogowych a nie drogówkę! tylko u nas
Paweł Jędrzejewski: Oszukujmy piratów drogowych a nie "drogówkę"!

1651 osób zginęło w Polsce w wypadkach samochodowych w roku 2025. Główna przyczyna wypadków, których rezultatem jest śmierć, to nadmierna prędkość. Powód jest prosty: przy każdym podwojeniu prędkości, energia uderzenia podczas kolizji zwiększa się czterokrotnie.

Słowacja wstrzymała dostawy prądu na Ukrainę. Czarzasty zadeklarował pomoc Polski z ostatniej chwili
Słowacja wstrzymała dostawy prądu na Ukrainę. Czarzasty zadeklarował pomoc Polski

Przebywający na Ukrainie marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty zadeklarował pomoc Ukrainie po decyzji słowackiego rządu o wstrzymaniu dostaw energii elektrycznej na Ukrainę.

Spotkanie USA-Chiny ws. zbrojeń nuklearnych. Padła data z ostatniej chwili
Spotkanie USA-Chiny ws. zbrojeń nuklearnych. Padła data

Delegacje USA i Chin na Konferencję Rozbrojeniową ONZ w Genewie odbędą we wtorek rozmowy na temat kontroli zbrojeń – doniósł w poniedziałek Bloomberg. W poniedziałek amerykańska delegacja miała spotkać się z Rosjanami.

Ujawniono stan zdrowia Szymona Hołowni. Prezydencki minister nie przebierał w słowach z ostatniej chwili
Ujawniono stan zdrowia Szymona Hołowni. Prezydencki minister nie przebierał w słowach

Nie milkną echa kontrowersyjnej publikacji dziennika "Rzeczpospolita" dotyczącej Szymona Hołowni. "Obrzydliwa – bo medialna i publiczna – metoda niszczenia człowieka z wykorzystaniem kwestii zdrowotnych" – komentuje sprawę szef BBN Sławomir Cenckiewicz.

200 tys. zł zamiast 800 plus. Zaskakująca propozycja ekspertów z ostatniej chwili
200 tys. zł zamiast 800 plus. Zaskakująca propozycja ekspertów

Analitycy z Klubu Jagiellońskiego proponują zmianę w polityce rodzinnej: zamiast 800 plus rodzice mieliby dostać jednorazowo ponad 200 tys. zł po narodzinach dziecka.

Rachunek za nazistowską grabież. Dlaczego Berlin wciąż chroni owoce „dekretu Göringa”? tylko u nas
Rachunek za nazistowską grabież. Dlaczego Berlin wciąż chroni owoce „dekretu Göringa”?

Pod płaszczykiem europejskiego pojednania Berlin od ponad ośmiu dekad de facto sankcjonuje skutki nazistowskiego bezprawia, odmawiając restytucji miliardów euro zagrabionych Polakom na mocy zbrodniczego „dekretu Göringa”.

Meksyk w ogniu po śmierci El Mencho. Jest apel do Polaków z ostatniej chwili
Meksyk w ogniu po śmierci El Mencho. Jest apel do Polaków

Rzecznik MSZ Maciej Wewiór poinformował w poniedziałek, że w związku z pogorszeniem się sytuacji bezpieczeństwa w niektórych rejonach Meksyku resort dyplomacji zachęca przebywających na miejscu Polaków do rejestrowania się w systemie Odyseusz. – Odradzamy wszelkie podróże, które nie są konieczne – zaznaczył.

Znany polityk zatrzymany przez policję. Jego zdjęcie było w aktach Epsteina z ostatniej chwili
Znany polityk zatrzymany przez policję. Jego zdjęcie było w aktach Epsteina

Brytyjska policja zatrzymała Petera Mandelsona, byłego ministra i ambasadora Wielkiej Brytanii w USA. Nazwisko i zdjęcia polityka pojawiły się w aktach Jeffreya Epsteina.

Naczelna Izba Lekarska reaguje na publikację o Hołowni. Jest apel do państwa z ostatniej chwili
Naczelna Izba Lekarska reaguje na publikację o Hołowni. Jest apel do państwa

W wydanym w poniedziałek oświadczeniu Naczelna Izba Lekarska apeluje mediów o szczególną wrażliwość, a do organów państwa o wyjaśnienie, w jaki sposób doszło do wycieku wrażliwych danych dot. stanu zdrowia Szymona Hołowni.

REKLAMA

Ryszard Czarnecki: Dwa wielkie spory i nowa geografia polityczna UE

Nowa geografia polityczna Europy A. D. 2017 jest jak sensacyjny film z częstymi zmianami akcji. Bardzo wiele rzeczy dzieje się „po raz pierwszy”. A więc po raz pierwszy Rada Europejska, a więc przywódcy państw członkowskich Unii Europejskiej skutecznie oprotestowali wcześniejszą decyzję personalną podjętą przez dwa największe państwa Unii czyli Niemcy i Francję (tradycyjnie poszerzone o „listek figowy” czyli parę kolejnych).
/ źródło: Screen You Tube

Polityczne gry na różnych piętrach

Po raz pierwszy też Parlament Europejski „bryknął” i oprotestował z kolei układankę personalną ułożoną przez Radę Europejską. Tak stało się w przypadku uzgodnionego w Brukseli kandydata na stanowisko przewodniczącego europarlamentu. Rada wskazała byłego premiera Bułgarii Sergeja Staniszewa, a europarlament wybrał też socjalistę, ale przedstawiciela „starej Unii” czyli dawnej „Piętnastki” ,Włocha Davida Marię Sassoli. Po raz pierwszy też odrzucono uzgodnionych wcześniej w ramach demokratycznych reguł gry, parytetów i systemu d’Honte’a polskich kandydatów na wiceprzewodniczącego PE (Zdzisław Krasnodębski)  i przewodniczącą Komisji do Zatrudnienia i Spraw Spolecznych (Beata Szydło). Po raz pierwszy też olbrzymia część lewicy: socjaliści  i komuniści zagłosowali przeciwko  kandydaturze na szefa Komisji Europejskiej (niemal zawsze była ona wynikiem uzgodnień z lewym skrzydłem PE).Wreszcie po raz pierwszy szefem Komisji Europejskiej została Kobieta – Niemka Ursula Gertrud von der Leyen, z domu Albrecht. Skądinąd stało się to w 40-tą rocznicę wyboru pierwszej kobiety na przewodniczącą Parlamentu Europejskiego – w 1979 roku była nią  Francuzka Simone Weil, zresztą w czasie II wojny światowej więzień niemieckich obozów  śmierci. Niemka spotkała się z niemal wszystkimi frakcjami w europarlamencie, przyjmując taktykę: „dla każdego coś miłego”. W Polsce wielu sympatyków prawicy czy szerzej: formacji rządzącej oburzyło się, gdy w swoim wtorkowym wystąpieniu parę godzin przed głosowaniem  ta córka premiera Dolnej Saksonii, przez 14 lat (sic!)  minister w czterech kolejnych rządach Angeli Merkel mówiła kwieciście o ekologii i uczynieniu z Europy terenu „neutralnego klimatycznie”  do 2050 roku, czy też przedstawiała się jako wielki przyjaciel młodocianych imigrantów spoza Europy, czy wreszcie zachwalała wprowadzanie procedur kontroli praworządności w krajach członkowskich Unii. Była to jednak przede wszystkim, przynajmniej na ten moment, gra wyborcza. Frau von der Leyen chodziło z jednej strony o pozyskanie głosów Zielonych, którzy zapowiedzieli wcześniej , że będą głosować przeciwko niej oraz socjalistów. Ci drudzy najpierw głosem swojej nowej przewodniczącej Iratxe Garcíi Pérez ze zwycięskiej w wyborach europejskich Hiszpańskiej Partii Socjalistycznej zapowiedzieli głosowanie przeciwko Niemce, potem najwyraźniej skarceni przez premiera z Madrytu Pedro Sancheza, który uwiarygodnił postanowienia szczytu w Brukseli przed dwoma tygodniami, zapowiedzieli głosowanie „za”, jednak ostatecznie aż siedem delegacji narodowych, w tym najbardziej znaczące: niemiecka i francuska, a także belgijska zapowiedziały głosowanie przeciwko von der Leyen. Godne tu jest podkreślenia, że europosłowie niemieckiej SPD, uwaga, zagłosowali przeciwko kandydaturze wywodzącej się od ich partnera koalicyjnego – CDU. Chwalona przez wielu ,a nawet będąca przedmiotem zazdrości, niemiecka solidarność polityczno-personalna na arenie międzynarodowej, głośno, spektakularnie, legła w gruzach.

Smutek lewicy nie jest naszym smutkiem

Von der Leyen nie wygrałaby, gdyby nie poparcie delegacji polskiej Europejskich Konserwatystów i Reformatorów czyli 26 posłów PiS. Dlaczego tak zagłosowaliśmy? Z kilku powodów. Polska zainicjowała zablokowanie Timmermansa jako kandydata na szefa Komisji Europejskiej. Stworzyliśmy skuteczną koalicję, aby ten cel zrealizować i przy udziale polskiego premiera i polskiego rządu doszło do konsensusu – uznaliśmy, że należy go respektować, pomimo zastrzeżeń, zwłaszcza do wyborczego wystąpienia w Strasburgu minister obrony RFN. Po drugie, ważne było w jakim towarzystwie się znajdziemy. Przeciwko von der Leyen głosowała spora część socjalistów, wszyscy komuniści, część liberałów, wszyscy Zieloni, a także bardzo duża część eurosceptyków (w tym Brytyjczycy z partii „Brexit”, wcześniej krzyczący: „po co wydawać pieniądze na metro w Warszawie?”). Niemal to samo polityczne towarzystwo wzajemnej adoracji (bez części eurosceptyków) obaliło kandydaturę europosła Zdzisława Krasnodębskiego na wiceprzewodniczącego PE. Te same środowiska stały za odrzuceniem kandydatury premier Beaty Szydło na szefa Komisji Zatrudnienia i Spraw Społecznych PE. Ich radość z odrzucenia von der Leyen nie powinna być naszą radością. Ich smutek, gdy tak się nie stało, gdy kandydatka Rady Europejskiej przeszła, nie był  na szczęście naszym smutkiem.

Polityczne europuzzle w europarlamencie w cieniu dwóch konfliktów

Ciekawe polityczne rozdanie jest w samym europarlamencie. Na łamach „Gazety Polskiej Codziennie”, w jej dwóch poniedziałkowych numerach: z 15 lipca („Nowa europejska układanka 2.0”) i 22 lipca („Parlament Europejski: nowe rozdanie, stare numery”) analizowałem skład prezydium większości komisji PE. Nikt jednak szczegółowo nie zanalizował składu prezydium europarlamentu, który jest wykładnią politycznych i narodowych wpływów poszczególnych nacji i frakcji . W poprzednim składzie, który stanowili przewodniczący europarlamentu i 14(!) wiceprzewodniczących było aż trzech Włochów, dwoje Niemców, dwóch Polaków (przez 4 lata piszący te słowa, następnie Zdzisław  Krasnodębski oraz przez ostanie 2,5 roku Bogusław Liberadzki), a także Francuzka, Hiszpan, Czech, Węgierka, Rumun, Irlandka, Grek i Finka. Oznaczało to, że dawna „Piętnastka” miała 2/3 w tym składzie, a „nowa Unia” jedną trzecią. Ciekawe, że proporcje w kadencji 2019-2022 (w styczniu 2022 wybrane będą nowe władze PE na drugą „połówkę” kadencji) pozostały identyczne czyli dwa do jednego. Jednak zmieniła się geografia w tym gronie. W tej chwili Włochy mają nie trzech ,a dwóch przedstawicieli, Niemcy nie dwóch, a trzech, Polska nie dwóch ,a jednego (po odrzuceniu Z. Krasnodębskiego). Stan posiadania zwiększyły Węgry z jednego do dwóch oraz Czechy też z jednego do dwóch. Oznacza to, że oba te kraje niespodziewanie wyprzedziły Polskę. Swój stan posiadania utrzymała Irlandia, Finlandia i Grecja – po jednym. Dwie nowe narodowości, jakie się pojawiły to Austria i Portugalia. Straty poniosła Francja, która nie ma już reprezentacji w 15-sobowym prezydium, którego przedstawiciele mają prawo głosu oraz Rumunia.

Jeszcze krótko o zaledwie pięcioosobowym gronie kwestorów, czyli powiedzmy „skarbników” europarlamentu. W latach 2014-2017 Polska miała tam aż dwóch przedstawicieli: B. Liberadzki, Karol Karski), w latach 2017-2019 został jeden (K. Karski), ale nasz region Europy miał większość, bo zasiadali w tym kolegium również Bułgar i Słowak. Skład uzupełniały Francuzka i Brytyjka będące tam drugą kadencję. W obecnym składzie kwestorów rekordzistą stał się Karol Karski, który zasiada w nim po raz trzeci. Nasz region Europy tym razem ma nie 60,a 40 procent, bo reprezentuje go poza Polakiem tylko Słowaczka, ale „nowa Unia” ma cały czas większość – w miejsce bowiem Bułgara wszedł Maltańczyk. W związku z Brexitem nie ma już Brytyjki (przedstawiciele Zjednoczonego Królestwa nie zostali wybrani do władz PE i komisji europarlamentu), weszło za to dwóch przedstawicieli Francji, która w tej chwili, choć nie ma żadnego wiceprzewodniczącego PE, ma aż dwóch kwestorów.   

Jeżeliby starać się w najkrótszy sposób określić to, co w tej chwili dzieje się w UE-28, to można powiedzieć, że Unia Europejska rozdzierana jest przez dwie osie sporów. Jeden z nich to spór międzyinstytucjonalny, który w sposób spektakularny pojawił się między Radą Europejską a europarlamentem, ale też wcześniej między Europejskim Trybunałem Obrachunkowym a Komisją Europejską (Trybunał w  Luksemburgu zmiażdżył propozycję KE odnośnie powiązania budżetu z praworządnością). Drugi zaś spor narasta w ostatnich latach, a szczególnie w ostatnich tygodniach – to konflikt między „starą Unią”, „Piętnastką”, a „nową Unią”. Jego szczególnie przykre odsłony to odrzucenie uzgodnionych kandydatów z Bułgarii i Polski do władz PE i komisji PE. Niestety, obie te osie sporu będą zapewne wyznaczać unijną przyszłość przez najbliższe lata.

*tekst ukazał się w „Gazecie Polskiej” (24.07.2019)



 

Polecane