Paweł Jędrzejewski: Oszukujmy piratów drogowych a nie "drogówkę"!

1651 osób zginęło w Polsce w wypadkach samochodowych w roku 2025. Główna przyczyna wypadków, których rezultatem jest śmierć, to nadmierna prędkość. Powód jest prosty: przy każdym podwojeniu prędkości, energia uderzenia podczas kolizji zwiększa się czterokrotnie.
Wypadek drogowy
Wypadek drogowy / pixabay.com

Co musisz wiedzieć:

  • W 2025 roku w Polsce zginęło 1651 osób w wypadkach drogowych, a jedną z głównych przyczyn śmiertelnych zdarzeń była nadmierna prędkość.
  • Trwa proces Sebastiana M., oskarżonego o spowodowanie tragicznego wypadku na autostradzie A1; biegli wskazują, że mógł jechać z prędkością przekraczającą 250 km/h.
  • Autor tekstu postuluje, by rażące przekroczenie prędkości skutkujące śmiercią traktować jako działanie z „zamiarem ewentualnym”, a także proponuje zmianę zwyczaju ostrzegania kierowców przed kontrolą policji – tak, by zniechęcać do szybkiej jazdy, a nie chronić piratów drogowych przed mandatem.

 

Trwa proces Sebastiana M., który - według zeznań świadków - jechał na A1 z prędkością 200-250 km/h. Biegli oceniają jego prędkość na ok.300 km/h. Zapis czarnej skrzynki udowadnia, że prędkość nie była mniejsza niż 253 km/h. Oskarżony przyznał się do jazdy "zaledwie" 160-170 km. Czyli - tak czy inaczej - przekroczył prędkość dopuszczalną i co najwyżej można debatować, o ile. Pojazd, uderzony przez jego samochód, stanął w płomieniach i trzy osoby spłonęły żywcem - małżeństwo z dzieckiem.

 

Nie jeździ się 200 km/h "nieumyślnie"

Prawo, które obowiązuje nie tylko w Polsce, ale w większości państw Europy, jest nieludzko łagodne dla kierowcy. Kodeks Karny kwalifikuje taki czyn, jako "nieumyślne spowodowanie śmierci". I przewiduje karę do zaledwie 8 lat więzienia.

Czy rzeczywiście można w takich przypadkach mówić o „nieumyślnym spowodowaniu śmierci”? Nie. To przecież morderstwo! Dlaczego? Bo konsekwencją jazdy z nadmierną szybkością, podobnie jak po spożyciu alkoholu czy pod wpływem substancji psychoaktywnych, może - z ogromnym prawdopodobieństwem - być wypadek, w którym niewinni ludzie stracą życie.

Czyli jest to przestępstwo umyślne, tyle że popełnione z „zamiarem ewentualnym”. "Zamiar ewentualny" to mądry koncept prawny, który stosowany jest w sytuacji, gdy sprawca wie, że jego zachowanie może mieć skutek przestępczy - że ludzie mogą stracić życie. A mimo to, nie zmienia postępowania.

 

Lekceważenie życia innych ludzi

Spowodowanie wypadku nieumyślnie jest wtedy, gdy np. zawiodą hamulce i wtedy kierowca może zostać uniewinniony, jeśli nie mógł tego przewidzieć. Lub hamulce zaniedbał (nie miał terminowego przeglądu) - i wtedy może zostać uznany za winnego. Z nieumyślnym spowodowaniem wypadku mamy do czynienia wtedy, gdy zostaliśmy zaskoczeni czymś, czego mieliśmy prawo nie przewidzieć lub popełniliśmy błąd, który nie musiał spowodować śmierci, ale jednak do niej doprowadził. Natomiast gdy świadomie przekraczamy znacząco dozwoloną prędkość, nie mamy prawa zakładać, że nic złego się nie stanie. Wręcz przeciwnie: musimy mieć świadomość potwornego ryzyka. Wypadek, w którym będą ofiary śmiertelne, jest tu wysoce prawdopodobny. Nadmierna prędkość to nasza decyzja - nikt nas do tego nie zmusił. Nie tylko łamiemy prawo, ale wykazujemy całkowite lekceważenie wobec cudzego życia.

 

Fałszywa "solidarność kierowców"

Niestety, w Polsce nie tylko prawo jest wyrozumiałe wobec tych, którzy łamią przepisy drogowe, jeżdżąc za szybko lub po pijanemu. Mam na myśli ostrzeganie kierowców jadących z naprzeciwka mrugnięciem światłami, że przy drodze stoi patrol "drogówki", więc powinni zwolnić. Jest to nielegalne, ale powszechnie stosowane. Nigdzie poza Polską nie spotkałem się z tym zwyczajem na porównywalną skalę. To taka "solidarność kierowców".

Zwyczaj istniał już w PRL i prawdopodobnie wyrasta z ducha oporu wobec pańszczyzny, zaborów oraz okupacji niemieckiej i sowieckiej. Oszukanie ekonoma, stójkowego, czy żandarma było aktem wolnościowym i dowodem sprytu oraz odwagi. Teraz wrogiem jest "drogówka". Tylko że mniej mamy powodów do obawiania się policjantów z "drogówki", niż przekraczających dopuszczalną prędkość kierowców. Policjant może nam dać niesprawiedliwie mandat. Kierowca jadący za szybko może nas niesprawiedliwie zabić. Czy nie lepsze to pierwsze? Dlatego ostrzeganie przekraczających prędkość, żeby ich nie namierzyła "drogówka", jest co najmniej nierozsądne.

 

Oszukujmy oszukujących

Dlatego od lat stosuję mruganie światłami, ale w innym celu: nie, żeby uchronić pirata drogowego przed mandatem, ale by uchronić ludzi na drodze przed piratem. Gdy widzę, że jadący z naprzeciwka pojazd drastycznie przekracza dozwoloną prędkość, mrugam ostrzegawczo. Niech kierowca myśli, że za kilkaset metrów stoi policja i niech choć przez następne dwa czy trzy kilometry jedzie wolniej. Lepsze to niż nic. Jest przekonany, że pomogłem mu oszukać policję, a naprawdę to on jest oszukany. Nie ma policji, a on jedzie wolniej. Z korzyścią dla wszystkich. Łącznie z nim.

Proponuję więc zastąpić istniejący zwyczaj - destrukcyjny i bezmyślny - tym "moim". Na ogólnokrajową skalę. Używajmy świateł, żeby oszukać nie "drogówkę", ostrzegając piratów drogowych, ale oszukujmy piratów, żeby - w lęku przed policją - zwalniali. Przecież konsekwencje takiego "oszustwa" mogą być tylko dobre. Jest szansa, że mniej ludzi straci życie na drogach.


 

POLECANE
Biały Dom: Trump nie weźmie udziału w tegorocznej konferencji CPAC z ostatniej chwili
Biały Dom: Trump nie weźmie udziału w tegorocznej konferencji CPAC

Prezydent USA Donald Trump nie weźmie udziału w tegorocznej konferencji środowisk konserwatywnych CPAC w Teksasie – przekazał w środę Biały Dom. Oznacza to, że Trump nie spotka się w Dallas z prezydentem RP Karolem Nawrockim, który w sobotę wystąpi na konferencji.

Samuel Pereira: Ten proces, to Wasz proces, Koalicjo Obywatelska tylko u nas
Samuel Pereira: Ten proces, to Wasz proces, Koalicjo Obywatelska

Mężczyzna spotykał się z dziewczynkami pod pretekstem badań nad wadami postawy. Miał im kazać się rozbierać, dotykać je oraz fotografować. Twierdził, że zdjęcia są po prostu elementem dokumentacji medycznej. Śledczy zajęli się sprawą po tym, jak matka jednej z ofiar złożyła zawiadomienie. Szefa złotowskiej Platformy Obywatelskiej i działacza sportowego Piotra P. zatrzymano pod zarzutem pedofilii 1 grudnia 2023 roku.

Copa-Cogeca: Ustępstwa poczynione przez KE wobec Australii są nie do przyjęcia z ostatniej chwili
Copa-Cogeca: Ustępstwa poczynione przez KE wobec Australii są nie do przyjęcia

„Ogłoszenie zawarcia umowy o wolnym handlu między UE a Australią w Canberze przez przewodniczącą Komisji Europejskiej von der Leyen i premiera Australii Albanese budzi liczne i poważne obawy dotyczące europejskiego rolnictwa, które jest wyraźnie i po raz kolejny kartą przetargową strategii UE mającej na celu zabezpieczenie szerszych celów handlowych i politycznych” – stwierdzają Copa-Cogeca.

Uzależniła się od mediów internetowych. Meta i YouTube mają jej wypłacić 3 mln dol. z ostatniej chwili
Uzależniła się od mediów internetowych. Meta i YouTube mają jej wypłacić 3 mln dol.

Ława przysięgłych w sądzie w Los Angeles uznała, że Meta i YouTube są odpowiedzialne za szkody dla zdrowia psychicznego 20-letniej kobiety, która oskarżyła je o przyczynienie się do uzależnienia, kiedy była dzieckiem. Firmy mają wypłacić kobiecie 3 mln dol. odszkodowania.

Biały Dom: Trump rozpęta piekło, jeśli Iran nie zawrze porozumienia z ostatniej chwili
Biały Dom: Trump "rozpęta piekło", jeśli Iran nie zawrze porozumienia

– Jeśli Iran nie zawrze porozumienia i nie zrozumie, że został pokonany, prezydent Donald Trump gotowy jest rozpętać piekło – zapowiedziała rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt. Potwierdziła, że doniesienia o 15-punktowej propozycji USA są tylko częściowo prawdziwe.

Warszawa przegrała konkurs na siedzibę Urzędu Celnego UE z ostatniej chwili
Warszawa przegrała konkurs na siedzibę Urzędu Celnego UE

W środę Parlament Europejski i Rada UE podjęły decyzję o utworzeniu przyszłego Urzędu Celnego UE w Lille we Francji. O lokalizację unijnej instytucji ubiegała się Warszawa.

Nawrocki odpowiedział Tuskowi zdjęciem. W sieci zawrzało z ostatniej chwili
Nawrocki odpowiedział Tuskowi zdjęciem. W sieci zawrzało

Węgry zapowiadają zakręcanie kurka z gazem dla Ukrainy. Donald Tusk postanowił powiązać tę decyzję z niedawną wizytą Karola Nawrockiego na Węgrzech. Polski prezydent odpowiedział mu zdjęciem.

Sławomir Nowak złożył zawiadomienie na prokuratora, który wcześniej stawiał mu zarzuty z ostatniej chwili
Sławomir Nowak złożył zawiadomienie na prokuratora, który wcześniej stawiał mu zarzuty

Jak poinformował TVN24, Sławomir Nowak złożył zawiadomienie o możliwości popełnienia serii przestępstw przez prokuratora Jana Drelewskiego, który prowadził śledztwa przeciwko niemu.

ZUS wydał pilny komunikat z ostatniej chwili
ZUS wydał pilny komunikat

ZUS zapowiada poradnik dla kobiet w ciąży i uruchamia specjalny adres mailowy dla przyszłych mam. Instytucja podkreśla też, że nadal prowadzi kontrole zgodnie z obowiązującymi przepisami.

ONZ: Konflikt USA i Izraela z Iranem wymyka się spod kontroli z ostatniej chwili
ONZ: Konflikt USA i Izraela z Iranem wymyka się spod kontroli

Sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres oświadczył w środę, że konflikt na Bliskim Wschodzie wymyka się spod kontroli i może się rozwinąć w jeszcze większą wojnę. Wezwał też USA i Izrael do zakończenia tego konfliktu zbrojnego, a Iran - do zaprzestania ataków na inne kraje.

REKLAMA

Paweł Jędrzejewski: Oszukujmy piratów drogowych a nie "drogówkę"!

1651 osób zginęło w Polsce w wypadkach samochodowych w roku 2025. Główna przyczyna wypadków, których rezultatem jest śmierć, to nadmierna prędkość. Powód jest prosty: przy każdym podwojeniu prędkości, energia uderzenia podczas kolizji zwiększa się czterokrotnie.
Wypadek drogowy
Wypadek drogowy / pixabay.com

Co musisz wiedzieć:

  • W 2025 roku w Polsce zginęło 1651 osób w wypadkach drogowych, a jedną z głównych przyczyn śmiertelnych zdarzeń była nadmierna prędkość.
  • Trwa proces Sebastiana M., oskarżonego o spowodowanie tragicznego wypadku na autostradzie A1; biegli wskazują, że mógł jechać z prędkością przekraczającą 250 km/h.
  • Autor tekstu postuluje, by rażące przekroczenie prędkości skutkujące śmiercią traktować jako działanie z „zamiarem ewentualnym”, a także proponuje zmianę zwyczaju ostrzegania kierowców przed kontrolą policji – tak, by zniechęcać do szybkiej jazdy, a nie chronić piratów drogowych przed mandatem.

 

Trwa proces Sebastiana M., który - według zeznań świadków - jechał na A1 z prędkością 200-250 km/h. Biegli oceniają jego prędkość na ok.300 km/h. Zapis czarnej skrzynki udowadnia, że prędkość nie była mniejsza niż 253 km/h. Oskarżony przyznał się do jazdy "zaledwie" 160-170 km. Czyli - tak czy inaczej - przekroczył prędkość dopuszczalną i co najwyżej można debatować, o ile. Pojazd, uderzony przez jego samochód, stanął w płomieniach i trzy osoby spłonęły żywcem - małżeństwo z dzieckiem.

 

Nie jeździ się 200 km/h "nieumyślnie"

Prawo, które obowiązuje nie tylko w Polsce, ale w większości państw Europy, jest nieludzko łagodne dla kierowcy. Kodeks Karny kwalifikuje taki czyn, jako "nieumyślne spowodowanie śmierci". I przewiduje karę do zaledwie 8 lat więzienia.

Czy rzeczywiście można w takich przypadkach mówić o „nieumyślnym spowodowaniu śmierci”? Nie. To przecież morderstwo! Dlaczego? Bo konsekwencją jazdy z nadmierną szybkością, podobnie jak po spożyciu alkoholu czy pod wpływem substancji psychoaktywnych, może - z ogromnym prawdopodobieństwem - być wypadek, w którym niewinni ludzie stracą życie.

Czyli jest to przestępstwo umyślne, tyle że popełnione z „zamiarem ewentualnym”. "Zamiar ewentualny" to mądry koncept prawny, który stosowany jest w sytuacji, gdy sprawca wie, że jego zachowanie może mieć skutek przestępczy - że ludzie mogą stracić życie. A mimo to, nie zmienia postępowania.

 

Lekceważenie życia innych ludzi

Spowodowanie wypadku nieumyślnie jest wtedy, gdy np. zawiodą hamulce i wtedy kierowca może zostać uniewinniony, jeśli nie mógł tego przewidzieć. Lub hamulce zaniedbał (nie miał terminowego przeglądu) - i wtedy może zostać uznany za winnego. Z nieumyślnym spowodowaniem wypadku mamy do czynienia wtedy, gdy zostaliśmy zaskoczeni czymś, czego mieliśmy prawo nie przewidzieć lub popełniliśmy błąd, który nie musiał spowodować śmierci, ale jednak do niej doprowadził. Natomiast gdy świadomie przekraczamy znacząco dozwoloną prędkość, nie mamy prawa zakładać, że nic złego się nie stanie. Wręcz przeciwnie: musimy mieć świadomość potwornego ryzyka. Wypadek, w którym będą ofiary śmiertelne, jest tu wysoce prawdopodobny. Nadmierna prędkość to nasza decyzja - nikt nas do tego nie zmusił. Nie tylko łamiemy prawo, ale wykazujemy całkowite lekceważenie wobec cudzego życia.

 

Fałszywa "solidarność kierowców"

Niestety, w Polsce nie tylko prawo jest wyrozumiałe wobec tych, którzy łamią przepisy drogowe, jeżdżąc za szybko lub po pijanemu. Mam na myśli ostrzeganie kierowców jadących z naprzeciwka mrugnięciem światłami, że przy drodze stoi patrol "drogówki", więc powinni zwolnić. Jest to nielegalne, ale powszechnie stosowane. Nigdzie poza Polską nie spotkałem się z tym zwyczajem na porównywalną skalę. To taka "solidarność kierowców".

Zwyczaj istniał już w PRL i prawdopodobnie wyrasta z ducha oporu wobec pańszczyzny, zaborów oraz okupacji niemieckiej i sowieckiej. Oszukanie ekonoma, stójkowego, czy żandarma było aktem wolnościowym i dowodem sprytu oraz odwagi. Teraz wrogiem jest "drogówka". Tylko że mniej mamy powodów do obawiania się policjantów z "drogówki", niż przekraczających dopuszczalną prędkość kierowców. Policjant może nam dać niesprawiedliwie mandat. Kierowca jadący za szybko może nas niesprawiedliwie zabić. Czy nie lepsze to pierwsze? Dlatego ostrzeganie przekraczających prędkość, żeby ich nie namierzyła "drogówka", jest co najmniej nierozsądne.

 

Oszukujmy oszukujących

Dlatego od lat stosuję mruganie światłami, ale w innym celu: nie, żeby uchronić pirata drogowego przed mandatem, ale by uchronić ludzi na drodze przed piratem. Gdy widzę, że jadący z naprzeciwka pojazd drastycznie przekracza dozwoloną prędkość, mrugam ostrzegawczo. Niech kierowca myśli, że za kilkaset metrów stoi policja i niech choć przez następne dwa czy trzy kilometry jedzie wolniej. Lepsze to niż nic. Jest przekonany, że pomogłem mu oszukać policję, a naprawdę to on jest oszukany. Nie ma policji, a on jedzie wolniej. Z korzyścią dla wszystkich. Łącznie z nim.

Proponuję więc zastąpić istniejący zwyczaj - destrukcyjny i bezmyślny - tym "moim". Na ogólnokrajową skalę. Używajmy świateł, żeby oszukać nie "drogówkę", ostrzegając piratów drogowych, ale oszukujmy piratów, żeby - w lęku przed policją - zwalniali. Przecież konsekwencje takiego "oszustwa" mogą być tylko dobre. Jest szansa, że mniej ludzi straci życie na drogach.



 

Polecane