Jak Karol Nawrocki zmienił układ sił w polskiej polityce
Co musisz wiedzieć:
- Karol Nawrocki po pół roku prezydentury jawi się jako twardy recenzent rządu Donald Tusk, aktywnie korzystający z weta i inicjatywy ustawodawcze.
- W warunkach ostrej kohabitacji Nawrocki konsekwentnie blokuje część ustaw (23 weta, 4 skierowane do TK), zgłosił 15 własnych projektów i prowadzi intensywną politykę zagraniczną.
- Mimo silnych ataków prezydent utrzymuje spójny wizerunek i plasuje się w sondażach tuż za Aleksandrem Kwaśniewskim jako jeden z najlepiej ocenianych prezydentów III RP.
W drugie półrocze swej kadencji Nawrocki wkracza w dość gorącym politycznie momencie. Jednym z atutów prezydentury Karola Nawrockiego jeszcze w czasie kampanii wyborczej okazały się dobre relacje z administracją USA i prezydentem Donaldem Trumpem. Dobre przyjęcie kandydata PiS w Stanach unieważniło narrację, w myśl której szef IPN miał być postacią niepotrafiącą poruszać się w światowej polityce.
W kontrze
Dziś, gdy – jak się zdaje – za zgodą czołowych polityków koalicji marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty konfliktuje się (zarazem próbując wciągnąć w ten konflikt całe państwo) z Amerykanami, to na Nawrockiego spada podtrzymanie naszego partnerstwa. Zarazem to prezydent ma możliwości, by wymusić przeanalizowanie coraz bardziej niepokojących informacji dotyczących powiązań marszałka z rosyjskimi biznesmenami i fanami reżimu Putina. Po raz kolejny mogliśmy przekonać się o tym na niedawnej Radzie Bezpieczeństwa Narodowego, podczas której prezydent zadał rządzącym wiele niewygodnych pytań. Choć na wiele z nich odpowiedź nie padła, wiemy już całkiem sporo i zapewne wkrótce dowiemy się jeszcze więcej.
Podobną rolę prezydent spełnia w wielu innych dziedzinach i trzeba przyznać, że jak dotąd udaje mu się to lepiej niż znajdującym się w podobnej sytuacji jego poprzednikom. Jako historyk i bokser zarazem Nawrocki przyswoił sobie lekcję, którą była kohabitacja z końcówki prezydentury Andrzeja Dudy, ale też dużo brutalniejsze doświadczenie przerwanej tragedią smoleńską kadencji śp. Lecha Kaczyńskiego. Nawrocki nie boi się konfrontacji, czując za sobą poparcie swoich wyborców, a zarazem pamiętając, jak wielkie wziął na siebie zobowiązanie.
- Władimir Siemirunnij odda medal. To już pewne
- Pilne doniesienia z granicy. Jest komunikat Straży Granicznej
- Ważny komunikat dla mieszkańców Krakowa
- Niemcy niezadowoleni z decyzji Nawrockiego. Obietnica Tuska "zagrożona"
- PKO BP wydał pilny komunikat
Mocny początek
Słychać to było już podczas prezydenckiej inauguracji, będącej zwieńczeniem czasu politycznej niepewności wokół uznania ważności wyborów. Nawrocki w swoim pierwszym w nowej roli wystąpieniu wybudował całkiem sporo mostów w stronę ugrupowań parlamentarnych, również tworzących Koalicję 13 grudnia, równocześnie jednak wyraźnie wytyczył granice wokół kwestii praworządności. I ku zdziwieniu wielu prezydent faktycznie trzymał się tych granic, odmawiając nominacji 46 sędziów w listopadzie zeszłego roku czy blokując oficerskie awanse funkcjonariuszom, wokół których nagromadziły się wątpliwości dotyczące ich udziału w politycznie motywowanych działaniach w kampanii prezydenckiej.
Ta ostatnia sytuacja była tłem do starcia w mediach społecznościowych, które Karol Nawrocki z Donaldem Tuskiem wygrał spokojnym, lecz bezkompromisowym nazwaniem po imieniu faktycznych aktywności lidera rządu ograniczających się do szukania zaczepki za pomocą wpisów.
Konflikt nie szkodzi
W warunkach kohabitacji, zwłaszcza z tak konfrontacyjnie nastawionym rządem, o konflikt jest bardzo łatwo. Styl tego współistnienia w olbrzymim stopniu otoczenie premiera zaprojektowało jeszcze w czasie kampanii wyborczej, a zwłaszcza w jej ostatniej fazie. W pierwszych miesiącach kandydata próbowano raczej zlekceważyć i przedstawiać jako postać całkowicie nieznaną (nawet w PiS), a tym samym pozbawioną szans. Od początku było to co najmniej nierozsądne, a od pewnego momentu stało się wręcz niemożliwe. Nawrocki ciężką pracą na kolejnych spotkaniach wyborczych, podczas debat czy wywiadów przełamywał ten dorabiany mu przez sceptyków wizerunek. Łatwo można znaleźć tu kilka momentów granicznych, z których kluczowe to rozmowa z Krzysztofem Stanowskim w Kanale Zero i debaty telewizyjne.
Wyborczy wieczór zapamiętamy nie tylko z dwugodzinnej prezydentury Rafała Trzaskowskiego, lecz i spokojnej pewności jego kontrkandydata, że pierwsze podane wyniki przez resztę wieczoru i noc odwrócą się na jego korzyść – i tak też się stało. Nim jednak do tego doszło, na Nawrockiego skierowano całą moc wprawionego już w bojach przemysłu pogardy, oskarżano go o powiązania ze światem przestępczym, narkomanię, sutenerstwo, a jedną z większych przewin okazało się… opublikowanie książki pod pseudonimem. Do dziś przeciwnicy nazywają Karola Nawrockiego „Batyrem”, nieświadomi tego, że nie jest to dla niego żadną ujmą. Słowo „batyr” w kulturach azjatyckich i stepowych, od Turcji po Mongolię, oznacza bohatera, człowieka odważnego, obrońcę ludu. W tej politycznej walce granice przekroczono wielokrotnie, a niektóre z ówczesnych działań mają trwające do dziś konsekwencje.
Poza wspomnianym już wyżej zaangażowaniem służb mieliśmy jeszcze skierowanie wszystkich niemal sił Najwyższej Izby Kontroli pod ówczesnym kierownictwem Mariana Banasia do szukania rzekomych nieprawidłowości w Instytucie Pamięci Narodowej (co ciekawe w głośnym z innych powodów niedawnym wywiadzie Banasia w Kanale Zero ocenił on Nawrockiego jako polityka na piątkę), a także badane dziś przez prokuraturę sponsorowane z zagranicy wyborcze reklamy, atakujące Karola Nawrockiego i Sławomira Mentzena poza oficjalnym systemem finansowania kampanii.
Nie tylko weto
Po zaprzysiężeniu Nawrocki został z miejsca oskarżony o brak woli współpracy z rządem, a każde prezydenckie weto wywołało propagandową lawinę, groźną dla tych, którzy nie mają czasu na wgłębianie się w uzasadnienia. Zablokowana ustawa wiatrakowa została nazwana pozbawieniem Polaków taniego prądu, weto do ustawy łańcuchowej natomiast miało sprawić, że prezydent odpowiadał za zły los zwierząt. Równocześnie jednak prezydenckie ustawy, które były w dużym stopniu powtórzeniem propozycji rządu w formie oczyszczonej z podejrzanych, niebezpiecznych dla obywateli lub wyglądających na spełnianie zamówień lobbystów naleciałości, utknęły w sejmowej zamrażarce.
Potrzeba ulżenia wydającym krocie obywatelom czy cierpiącym zwierzętom przegrała z realiami politycznej wojenki. Jednak ta próba przerzucenia na prezydenta politycznych kosztów własnej nieudolności (a może raczej obojętności na sprawy Polaków) nie przełożyła się na wyczekiwany przez rządzących spadek popularności Nawrockiego pozostającego liderem sondaży sympatii i zaufania. Nie pomogły nawet nazwanie go „wetomatem” i próby wytworzenia wrażenia, że prezydent Nawrocki wetuje wszystko, co do podpisu wysyła mu rząd.
Jednak choć faktycznie Karol Nawrocki częściej od poprzedników sięga po swoje prawo do weta, manipulacją jest sprowadzenie jego podejścia do ustaw do tej jednej formy aktywności. W ciągu pół roku prezydentury podpis Karola Nawrockiego pojawił się pod 147 ustawami. Z prawa weta Nawrocki skorzystał 23 razy, a cztery ustawy skierował do Trybunału Konstytucyjnego. Sam złożył do Sejmu 15 inicjatyw ustawodawczych, niestety napotykając brak współpracy ze strony marszałka Włodzimierza Czarzastego, który na długo przed wybuchem afery związanej z jego podejrzanymi rosyjskimi znajomościami zapowiedział stosowanie nieistniejącego w polskim prawodawstwie „marszałkowskiego weta”, które faktycznie sprowadza się do przetrzymywania projektów w sejmowej zamrażarce.
Aktywność międzynarodowa
Aktywność prezydenta to jednak nie tylko ustawy, lecz także spotkania oraz wizyty zagraniczne u większości naszych kluczowych sojuszników (USA, Wielka Brytania, Francja, kraje bałtyckie, kraje Grupy Wyszehradzkiej), w tym pamiętna z uwagi na mocne wystąpienie wizyta w Berlinie, a także udział w Zgromadzeniu Ogólnym ONZ czy Światowym Forum Ekonomicznym w Davos. Podczas tych wizyt prezydent kontynuował te wątki polityki zagranicznej, ale też historycznej, które przez rząd zostały porzucone lub są traktowane całkowicie po macoszemu, takie jak choćby inicjatywa Trójmorza. Łącznie od początku kadencji Karol Nawrocki odbył 18 wizyt zagranicznych, 10 razy przyjmował głowy państw i szefów rządów oraz przyjął 15 listów uwierzytelniających. Prezydent uczestniczył też w obchodach wielu rocznic, w tym tych związanych z NSZZ „Solidarność”.
Wciąż ten sam Karol
Dla społecznego odbioru prezydentury kluczowe wydaje się to, że przynajmniej na razie wizerunek Karola Nawrockiego jako prezydenta jest spójny z wizerunkiem Karola Nawrockiego z kampanii. Nawrocki nie unika ludzi, podchodzi nieraz do swoich zwolenników, a nawet – jak ostatnio – przeciwników, zapamiętamy też jego spotkanie z grupą uczniów, którym obiecał, że wybierze się z nimi na kebab. Pomimo medialnej nagonki dużą sympatię zdobywa też Marta Nawrocka, która ostatnio rozpoczęła działanie w fundacji charytatywnej – Blisko Ludzkich Spraw.
Nie sądzę, by Nawrocki chciał porównywać się z Aleksandrem Kwaśniewskim, trzeba jednak odnotować, że w przeprowadzonym niedawno sondażu UCE RESEARCH dla Onetu, w którym pytano Polaków o to, kto był najlepszym prezydentem Polski, tradycyjnie wygrywający tego typu badania Kwaśniewski już teraz tylko nieznacznie wyprzedza Nawrockiego – 29 do 25. Pozostali prezydenci wypadają dużo słabiej, co pokazuje, jak silna jest dziś sympatia dla głowy państwa.
[Tytuł, niektóre śródtytułu i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]




