Jarasz: ​​​​​​​34 dźgnięcia i tylko 15 lat więzienia, choć prokuratura żądała surowej kary dla zabójcy

Na 15 lat więzienia skazał Sąd Okręgowy w Gliwicach 44-letniego dziś mężczyznę – sprawcę okrutnej i głośnej zbrodni sprzed półtora roku w Zabrzu. W obecności zaledwie rocznej córeczki, okrutnie uśmiercił on swą 33-letnią partnerkę w ich mieszkaniu przy ul. Czarnieckiego. Dramat rozegrał się dokładnie w Dniu Kobiet 2018 roku. Jak potwierdzono w toku śledztwa i procesu sądowego, zabrzanin zadał swej ukochanej, a zarazem matce swego dziecka ponad 30 ciosów śrubokrętem krzyżakowym w głowę i jej okolice, a także w inne części ciała, ale głównym powodem zgonu okazało się uduszenie i złamanie kości grdykowej. Sprawca został szybko zatrzymany przez policję na miejscu tragedii. Tymczasem już wówczas lokalny Głos Zabrza i Rudy Śl. ustalił, że zamordowana kobieta miesiąc przed tragedią ratowała się ucieczką przed agresywnym partnerem do domu samotnej matki w Zabrzu - Rokitnicy. Dziś wiadomo, iż mordercę do zabójstwa jak w amoku doprowadziła zapowiedź ofiary, iż pozbawi go prawa do opieki nad malutką córeczką.
/ pixabay.com

 
- Wnosiliśmy w sądzie apelacyjnym w Katowicach o znacznie surowszy wyrok 25 lat więzienia wobec sprawcy, gdyż ten orzeczony w Gliwicach uznaliśmy za zbyt łagodny. Ale sąd odwoławczy nie podzielił naszych argumentów i podtrzymał orzeczenie sądu okręgowego. Dla mnie ta zbrodnia była makabryczna. Trudno zresztą wartościować znaczenie śmierci człowieka. Każde zabójstwo jest makabryczne, a naszą rolą jest doprowadzenie do postawienia przed wymiarem sprawiedliwości sprawcy 
– mówi Wojciech Czapczyński, szef prowadzącej śledztwo w tej sprawie Prokuratury Rejonowej w Zabrzu.
 
Uciekła do ochronki, wracała do sprawcy

Przypomnijmy, jak ustaliłem wkrótce zaraz po głośnej zbrodni, późniejsza ofiara wraz z córeczką ewakuowała się z mieszkania przy ul. Czarnieckiego do tzw. domu samotnej matki prowadzonego przez Stowarzyszenie Św. Brata Alberta mieszczącego się przy ul. Ofiar Katynia w Zabrzu-Rokitnicy.
- Wszyscy wraz z innymi pensjonariuszkami naszej placówki jesteśmy głęboko wstrząśnięci tą okrutną zbrodnią. Zwłaszcza, że ta pani była bardzo pozytywną osobą, chętną do działania, wszędzie jej było pełno. Planowała ułożyć sobie życie od nowa
– mówiła nam wówczas na gorąco po zbrodni Barbara Demidowicz, dyrektor placówki.

Jak podkreślała, młoda rodzicielka była otoczona wszelką specjalistyczną opieką zarówno przez personel – także psychologiczny – placówki, jak i pracownika socjalnego MOPRu.
- Próbowaliśmy pomóc jej odseparować się od partnera, przed którym uciekała, ale nie mogliśmy jej niczego nakazać. Niestety, nie słuchała naszych podpowiedzi, by nie kontaktować się z tym mężczyzną i co rusz się z nim spotykała. Kilka razy widzieliśmy, jak wystawał przed bramą ośrodka czekając na nią. Ale nigdy w naszej obecności nie był ani napastliwy, ani wulgarny. Siłą też się nie wdzierał do nas. Zresztą przy pierwszej takiej próbie zaraz byśmy wezwali policję
– zastrzegała dyr. Demidowicz.

Nie ma wątpliwości, że tak makabrycznej zbrodni w Zabrzu nie odnotowano od dawna. Rozegrała się on w środku Dnia Kobiet – około godz. 14 - w zajmowanym wcześniej przez tę parę mieszkaniu dwupiętrowego budynku wielorodzinnego nieopodal stadionu Górnika. Przy ul. Czarnieckiego to jedna z najbardziej wyróżniających się nieruchomości z racji przeprowadzonej termomodernizacji i odmalowania całej elewacji. Zabójca nie stawiał oporu w trakcie zatrzymania przez policję. Podczas przesłuchania przyznał się do winy, jednakże w dużej mierze skorzystał z prawa do odmowy zeznań. Na miejscu zbrodni zabezpieczono główne jej narzędzie – śrubokręt krzyżakowy z żółtą rękojeścią.
 
Krzyk i śmiech

Obecnie dotarliśmy do pełnej treści pisemnego uzasadnienia wyroku, który uprawomocnił się w zaledwie lipcu br. Z lektury tego dokumentu wyłania się obraz nie tylko brutalnej, ale i zupełnie bezsensownej śmierci i dramatu rodzinnego. Wszak w ciągu chwili, Bogu ducha winne niemowlę straciło obydwoje rodziców, a młoda rodzicielka życie.

Jak wykazał proces, konfliktowa sytuacja w rodzinie narastała niestety od dłuższego czasu. Od narodzin dziecka pomiędzy oskarżonym i matką niemowlęcia dochodziło do kłótni i awantur, w trakcie których stosowana była przemoc fizyczna i to z obydwu stron. W efekcie 14 lutego 2018 r. kobieta odeszła od partnera i zamieszkała z dzieckiem we wspomnianym ośrodku dla samotnych matek w Rokitnicy. Mężczyzna chciał jednakże, aby córka mieszkała razem z nim. Planował nawet pozbawić kobietę praw rodzicielskich, szukał w tej sprawie porady u adwokata. Z drugiej strony wobec mężczyzny wszczęto procedurę niebieskiej karty. W związku z tym 7 marca 2018 r. – a więc zaledwie dzień przed zbrodnią – późniejszy zabójca wziął udział w spotkaniu grupy roboczej komisariacie policji. Uruchomiono więc co prawda odpowiednie tryby prawne, ale tragedii nie zdołano uniknąć…

Jak odtworzono w trakcie procesu, feralnego dnia kobieta zadzwoniła do późniejszego zabójcy, aby ten przyjechał po nią i córkę. Razem udali się do mieszkania przy ul. Czarneckiego.
„Pomiędzy oskarżonym i kobietą doszło do kolejnej kłótni, w trakcie której pokrzywdzona krzyczała, że oskarżony nie zobaczy więcej dziecka, że pozbawi go praw do córki. Oskarżony postanowił wyjść z domu. Wziął do ręki śrubokręt, który zamierzał zanieść do piwnicy, gdzie rozmontowywał stare telewizory. Kiedy szedł do drzwi wyjściowych, pokrzywdzona wyszła z kuchni i powiedziała, że jego dziecko będzie wychowywał Ł. (jej nowy partner – przyp. red.). Oskarżony odpowiedział, że „sama może wyp… do tego Ł.”, na co kobieta zaczęła się śmiać”
– czytamy w wyroku.

Na skutek tej ostrej pyskówki mężczyzna zdenerwował się, wszedł do kuchni, gdzie stała odwrócona w jego stronę była już partnerka i uderzył ją śrubokrętem prosto w tył głowy.
„Następnie usiadł na niej okrakiem i zadawał jej kolejne ciosy śrubokrętem w okolicy głowy, karku, przedramienia, kończyn górnych, po czym udusił ją uciskając rękoma za szyję”. „Kiedy oskarżony stwierdził, że kobieta nie żyje, wyszedł z mieszkania i udał się do pobliskiego sklepu, gdzie kupił wódkę. Po spożyciu alkoholu, wrócił do mieszkania i zadzwonił do matki, informując ją, że zabił swą partnerkę.”
– opisuje mechanizm zbrodni sąd pod przewodnictwem sędziego Adama Chodkiewicza.

Rodzicielka zabójcy natychmiast przybiegła do domu. Zastała w nim zdruzgotanego syna, do którego już chyba dotarł dramatyzm sytuacji: - „Co ja zrobiłem?” – krzyczał w niebogłosy. Na miejsce wezwano policję i pogotowie ratunkowe. Sprawca został zatrzymany tego samego dnia o godz. 14.50 bez stawiania oporu…
Długa lista ran
 
Oględziny i sekcja zwłok młodej denatki wykazały bardzo liczne obrażenia: „otarcia naskórka, siniec, wybroczyny krwawe śródskórne i zaczerwienie skóry na szyi, podbiegnięcia krwią tkanki podskórnej oraz powierzchownych i głębokich mięśni szyi, a także ślinianki podżuchwowej, złamanie chrząstki krtani, wybroczyny krwawe podspojówkowe, pod błoną śluzową przedsionka jamy ustnej i podopłucnowe oraz obrzęk i przekrwienie mózgu, a także płynność i zastój krwi w pozostałych narządach wewnętrznych. 34 powierzchownych ran kłutych na głowie, szyi, tułowiu i kończynach górnych, w tym 9, których kanały połączone były z powierzchownym uszkodzeniem czaszki oraz jedną, w przebiegu której stwierdzono drobne uszkodzenie żyły odpromieniowej lewej (bez objawów zatoru powietrznego serca). Na drodze kanałów ran kłutych nie stwierdzono uszkodzeń większych naczyń (tętniczych i żylnych) ani uszkodzeń aparatu kostno-stawowego kręgosłupa szyjnego oraz struktur anatomicznych ośrodkowego układu nerwowego. Sińce oraz otarcia naskórka na głowie i kończynach dolnych, powierzchowne rany tłuczone i podbiegnięcia krwią błony śluzowej przedsionka jamy ustnej.”

Przeprowadzone badanie histopatologiczne wycinków płuc wykazało obraz wieloogniskowego, ostrego rozdęcia płuc. Z kolei badanie mikroskopowe potwierdziło obecność wylewów krwawych w okolicy naczyń szyjnych i tkanek miękkich w obszarze szyi oraz przekrwienie narządów wewnętrznych i obrzęk płuc. Z tego też powodu zdaniem powołanego do sprawy biegłego lekarza, wyniki przeprowadzonych badań pośmiertnych wskazują, że śmierć kobiety miała charakter gwałtowny i związana była z uduszeniem w mechanizmie istotnego utrudnienia dopływu do płuc powietrza i zatkania dróg oddechowych. Choć to może być zaskakujące, w ocenie tegoż biegłego pozostałe obrażenia zmarłej liczone w dziesiątkach nie miały wpływu na zejście śmiertelne.
- Mówiąc wprost, kobieta zmarła bo została uduszona. Gdyby sprawca jej nie udusił, trudno teraz jednoznacznie wyrokować czy przy tak licznych i poważnych obrażeniach mogłaby przeżyć. Może tak, a może nie. Faktem więc pozostaje, że bezpośrednią przyczyną zgonu było uduszenie. I na tym opierał się sąd wydając wyrok
– mówi teraz prokurator Czapczyński.

Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami prokuratury, w toku śledztwa podejrzany został zbadany przez lekarzy psychiatrów i psychologa. Biegli nie rozpoznali u niego żadnej choroby psychicznej, upośledzenia umysłowego czy zespołu otępiennego. Odkryli natomiast zespół zależności alkoholowej oraz łagodne, reaktywne zaburzenia nastroju.

„Biegli stwierdzili, że oskarżony w chwili zarzucanego mu czynu miał zachowaną zdolność do rozpoznania jego znaczenia oraz pokierowania swoim postępowaniem” – brzmi kluczowa konkluzja wyroku.
 
Przemysław Jarasz

 

POLECANE
Media: KE informowała o skażonej wołowinie w listopadzie. Teraz ruszają pilne kontrole z ostatniej chwili
Media: KE informowała o skażonej wołowinie w listopadzie. Teraz ruszają "pilne kontrole"

W poniedziałek ministerstwo rolnictwa zapowiedziało pilne kontrole brazylijskiej wołowiny po doniesieniach o wykryciu estradiolu. RMF FM wskazuje, że KE alarmowała już o sprawie w listopadzie.

Doradca prezydenta: SAFE to element pozatraktatowej UNII OBRONNEJ z ostatniej chwili
Doradca prezydenta: SAFE to element pozatraktatowej UNII OBRONNEJ

„SAFE to element pozatraktatowej realizacji UNII OBRONNEJ, przewidzianej w projekcie nowego Traktatu UE, autorstwa Parlamentu Europejskiego, którego byłem jednym z 6 negocjatorów i kontr-sprawozdawcą” - napisał na platformie X doradca prezydenta ds. europejskich dr Jacek Saryusz-Wolski.

Nawet dziś grozi Węgrom. Orban odpowiada Zełenskiemu z ostatniej chwili
"Nawet dziś grozi Węgrom". Orban odpowiada Zełenskiemu

– Węgry od początku wojny opowiadają się za pokojem, jednak nawet dziś, w rocznicę jej wybuchu, prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski grozi Węgrom, bo nie dajemy się wciągnąć w wojnę, nie wyślemy pieniędzy na Ukrainę i nie zrezygnujemy z niedrogiej rosyjskiej energii – stwierdził premier Viktor Orban.

Prof. Ryszard Piotrowski: SAFE jest niezgodny z Konstytucją i TUE wideo
Prof. Ryszard Piotrowski: SAFE jest niezgodny z Konstytucją i TUE

Prof. Ryszard Piotrowski, konstytucjonalista, wykazał na antenie rozgłośni VOX FM, że program SAFE jest niezgodny m.in. z Konstytucją oraz Traktem o Unii Europejskiej (TUE).

Ostrzeżenie drugiego stopnia przed wezbraniem wody w Widawie. Komunikat dla mieszkańców Wrocławia gorące
Ostrzeżenie drugiego stopnia przed wezbraniem wody w Widawie. Komunikat dla mieszkańców Wrocławia

Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej (IMGW) wydał ostrzeżenie drugiego stopnia przed wezbraniem wody w Widawie. We wtorek 24 lutego nieznacznie przekroczone zostały stany ostrzegawcze. Publikujemy aktualne odczyty z wodowskazów na Widawie.

TAURON wydał ważny komunikat z ostatniej chwili
TAURON wydał ważny komunikat

TAURON Polska Energia zmieni siedzibę 16 marca 2026 roku. Spółka przenosi biura do budynku w centrum Katowic. Czy nowy adres wpływa na ważność umów? Spółka odpowiada.

„Zamykanie się UE na sprzęt z USA osłabia bezpieczeństwo NATO” z ostatniej chwili
„Zamykanie się UE na sprzęt z USA osłabia bezpieczeństwo NATO”

„Ograniczenie udziału amerykańskiego przemysłu zbrojeniowego w europejskich programach zamówień publicznych zagraża temu partnerstwu i osłabia nasze wzajemne bezpieczeństwo” – napisali na łamach Politico amerykański ambasador przy UE Andrew Puzder i Matthew Whitaker, ambasador USA przy NATO.

Pogrzeb Edwarda Linde-Lubaszenki. Oto jak pożegnał go Olaf Lubaszenko z ostatniej chwili
Pogrzeb Edwarda Linde-Lubaszenki. Oto jak pożegnał go Olaf Lubaszenko

W Warszawie odbył się państwowy pogrzeb Edwarda Linde-Lubaszenki. Aktora pożegnali bliscy, artyści i przedstawiciele władz. Podczas uroczystości poruszające słowa do ojca skierował Olaf Lubaszenko.

Zełenski: Jestem gotowy na spotkanie z Putinem z ostatniej chwili
Zełenski: Jestem gotowy na spotkanie z Putinem

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski powiedział w rozmowie z niemiecką telewizją publiczną ARD, że jest gotowy na spotkanie z Władimirem Putinem. Ocenił, że wojna zakończy się wtedy, gdy USA wraz z krajami Europy "postawią do pionu" rosyjskiego przywódcę.

Niemiecka fundacja i władze Zamościa uroczyście przywrócą tablicę Róży Luksemburg gorące
Niemiecka fundacja i władze Zamościa uroczyście przywrócą tablicę Róży Luksemburg

5 marca w Zamościu mają odbyć się uroczystości poświęcone Róży Luksemburg, organizowane przez niemiecką fundację wspólnie z władzami miasta. W planach jest także odsłonięcie tablicy upamiętniającej działaczkę.

REKLAMA

Jarasz: ​​​​​​​34 dźgnięcia i tylko 15 lat więzienia, choć prokuratura żądała surowej kary dla zabójcy

Na 15 lat więzienia skazał Sąd Okręgowy w Gliwicach 44-letniego dziś mężczyznę – sprawcę okrutnej i głośnej zbrodni sprzed półtora roku w Zabrzu. W obecności zaledwie rocznej córeczki, okrutnie uśmiercił on swą 33-letnią partnerkę w ich mieszkaniu przy ul. Czarnieckiego. Dramat rozegrał się dokładnie w Dniu Kobiet 2018 roku. Jak potwierdzono w toku śledztwa i procesu sądowego, zabrzanin zadał swej ukochanej, a zarazem matce swego dziecka ponad 30 ciosów śrubokrętem krzyżakowym w głowę i jej okolice, a także w inne części ciała, ale głównym powodem zgonu okazało się uduszenie i złamanie kości grdykowej. Sprawca został szybko zatrzymany przez policję na miejscu tragedii. Tymczasem już wówczas lokalny Głos Zabrza i Rudy Śl. ustalił, że zamordowana kobieta miesiąc przed tragedią ratowała się ucieczką przed agresywnym partnerem do domu samotnej matki w Zabrzu - Rokitnicy. Dziś wiadomo, iż mordercę do zabójstwa jak w amoku doprowadziła zapowiedź ofiary, iż pozbawi go prawa do opieki nad malutką córeczką.
/ pixabay.com

 
- Wnosiliśmy w sądzie apelacyjnym w Katowicach o znacznie surowszy wyrok 25 lat więzienia wobec sprawcy, gdyż ten orzeczony w Gliwicach uznaliśmy za zbyt łagodny. Ale sąd odwoławczy nie podzielił naszych argumentów i podtrzymał orzeczenie sądu okręgowego. Dla mnie ta zbrodnia była makabryczna. Trudno zresztą wartościować znaczenie śmierci człowieka. Każde zabójstwo jest makabryczne, a naszą rolą jest doprowadzenie do postawienia przed wymiarem sprawiedliwości sprawcy 
– mówi Wojciech Czapczyński, szef prowadzącej śledztwo w tej sprawie Prokuratury Rejonowej w Zabrzu.
 
Uciekła do ochronki, wracała do sprawcy

Przypomnijmy, jak ustaliłem wkrótce zaraz po głośnej zbrodni, późniejsza ofiara wraz z córeczką ewakuowała się z mieszkania przy ul. Czarnieckiego do tzw. domu samotnej matki prowadzonego przez Stowarzyszenie Św. Brata Alberta mieszczącego się przy ul. Ofiar Katynia w Zabrzu-Rokitnicy.
- Wszyscy wraz z innymi pensjonariuszkami naszej placówki jesteśmy głęboko wstrząśnięci tą okrutną zbrodnią. Zwłaszcza, że ta pani była bardzo pozytywną osobą, chętną do działania, wszędzie jej było pełno. Planowała ułożyć sobie życie od nowa
– mówiła nam wówczas na gorąco po zbrodni Barbara Demidowicz, dyrektor placówki.

Jak podkreślała, młoda rodzicielka była otoczona wszelką specjalistyczną opieką zarówno przez personel – także psychologiczny – placówki, jak i pracownika socjalnego MOPRu.
- Próbowaliśmy pomóc jej odseparować się od partnera, przed którym uciekała, ale nie mogliśmy jej niczego nakazać. Niestety, nie słuchała naszych podpowiedzi, by nie kontaktować się z tym mężczyzną i co rusz się z nim spotykała. Kilka razy widzieliśmy, jak wystawał przed bramą ośrodka czekając na nią. Ale nigdy w naszej obecności nie był ani napastliwy, ani wulgarny. Siłą też się nie wdzierał do nas. Zresztą przy pierwszej takiej próbie zaraz byśmy wezwali policję
– zastrzegała dyr. Demidowicz.

Nie ma wątpliwości, że tak makabrycznej zbrodni w Zabrzu nie odnotowano od dawna. Rozegrała się on w środku Dnia Kobiet – około godz. 14 - w zajmowanym wcześniej przez tę parę mieszkaniu dwupiętrowego budynku wielorodzinnego nieopodal stadionu Górnika. Przy ul. Czarnieckiego to jedna z najbardziej wyróżniających się nieruchomości z racji przeprowadzonej termomodernizacji i odmalowania całej elewacji. Zabójca nie stawiał oporu w trakcie zatrzymania przez policję. Podczas przesłuchania przyznał się do winy, jednakże w dużej mierze skorzystał z prawa do odmowy zeznań. Na miejscu zbrodni zabezpieczono główne jej narzędzie – śrubokręt krzyżakowy z żółtą rękojeścią.
 
Krzyk i śmiech

Obecnie dotarliśmy do pełnej treści pisemnego uzasadnienia wyroku, który uprawomocnił się w zaledwie lipcu br. Z lektury tego dokumentu wyłania się obraz nie tylko brutalnej, ale i zupełnie bezsensownej śmierci i dramatu rodzinnego. Wszak w ciągu chwili, Bogu ducha winne niemowlę straciło obydwoje rodziców, a młoda rodzicielka życie.

Jak wykazał proces, konfliktowa sytuacja w rodzinie narastała niestety od dłuższego czasu. Od narodzin dziecka pomiędzy oskarżonym i matką niemowlęcia dochodziło do kłótni i awantur, w trakcie których stosowana była przemoc fizyczna i to z obydwu stron. W efekcie 14 lutego 2018 r. kobieta odeszła od partnera i zamieszkała z dzieckiem we wspomnianym ośrodku dla samotnych matek w Rokitnicy. Mężczyzna chciał jednakże, aby córka mieszkała razem z nim. Planował nawet pozbawić kobietę praw rodzicielskich, szukał w tej sprawie porady u adwokata. Z drugiej strony wobec mężczyzny wszczęto procedurę niebieskiej karty. W związku z tym 7 marca 2018 r. – a więc zaledwie dzień przed zbrodnią – późniejszy zabójca wziął udział w spotkaniu grupy roboczej komisariacie policji. Uruchomiono więc co prawda odpowiednie tryby prawne, ale tragedii nie zdołano uniknąć…

Jak odtworzono w trakcie procesu, feralnego dnia kobieta zadzwoniła do późniejszego zabójcy, aby ten przyjechał po nią i córkę. Razem udali się do mieszkania przy ul. Czarneckiego.
„Pomiędzy oskarżonym i kobietą doszło do kolejnej kłótni, w trakcie której pokrzywdzona krzyczała, że oskarżony nie zobaczy więcej dziecka, że pozbawi go praw do córki. Oskarżony postanowił wyjść z domu. Wziął do ręki śrubokręt, który zamierzał zanieść do piwnicy, gdzie rozmontowywał stare telewizory. Kiedy szedł do drzwi wyjściowych, pokrzywdzona wyszła z kuchni i powiedziała, że jego dziecko będzie wychowywał Ł. (jej nowy partner – przyp. red.). Oskarżony odpowiedział, że „sama może wyp… do tego Ł.”, na co kobieta zaczęła się śmiać”
– czytamy w wyroku.

Na skutek tej ostrej pyskówki mężczyzna zdenerwował się, wszedł do kuchni, gdzie stała odwrócona w jego stronę była już partnerka i uderzył ją śrubokrętem prosto w tył głowy.
„Następnie usiadł na niej okrakiem i zadawał jej kolejne ciosy śrubokrętem w okolicy głowy, karku, przedramienia, kończyn górnych, po czym udusił ją uciskając rękoma za szyję”. „Kiedy oskarżony stwierdził, że kobieta nie żyje, wyszedł z mieszkania i udał się do pobliskiego sklepu, gdzie kupił wódkę. Po spożyciu alkoholu, wrócił do mieszkania i zadzwonił do matki, informując ją, że zabił swą partnerkę.”
– opisuje mechanizm zbrodni sąd pod przewodnictwem sędziego Adama Chodkiewicza.

Rodzicielka zabójcy natychmiast przybiegła do domu. Zastała w nim zdruzgotanego syna, do którego już chyba dotarł dramatyzm sytuacji: - „Co ja zrobiłem?” – krzyczał w niebogłosy. Na miejsce wezwano policję i pogotowie ratunkowe. Sprawca został zatrzymany tego samego dnia o godz. 14.50 bez stawiania oporu…
Długa lista ran
 
Oględziny i sekcja zwłok młodej denatki wykazały bardzo liczne obrażenia: „otarcia naskórka, siniec, wybroczyny krwawe śródskórne i zaczerwienie skóry na szyi, podbiegnięcia krwią tkanki podskórnej oraz powierzchownych i głębokich mięśni szyi, a także ślinianki podżuchwowej, złamanie chrząstki krtani, wybroczyny krwawe podspojówkowe, pod błoną śluzową przedsionka jamy ustnej i podopłucnowe oraz obrzęk i przekrwienie mózgu, a także płynność i zastój krwi w pozostałych narządach wewnętrznych. 34 powierzchownych ran kłutych na głowie, szyi, tułowiu i kończynach górnych, w tym 9, których kanały połączone były z powierzchownym uszkodzeniem czaszki oraz jedną, w przebiegu której stwierdzono drobne uszkodzenie żyły odpromieniowej lewej (bez objawów zatoru powietrznego serca). Na drodze kanałów ran kłutych nie stwierdzono uszkodzeń większych naczyń (tętniczych i żylnych) ani uszkodzeń aparatu kostno-stawowego kręgosłupa szyjnego oraz struktur anatomicznych ośrodkowego układu nerwowego. Sińce oraz otarcia naskórka na głowie i kończynach dolnych, powierzchowne rany tłuczone i podbiegnięcia krwią błony śluzowej przedsionka jamy ustnej.”

Przeprowadzone badanie histopatologiczne wycinków płuc wykazało obraz wieloogniskowego, ostrego rozdęcia płuc. Z kolei badanie mikroskopowe potwierdziło obecność wylewów krwawych w okolicy naczyń szyjnych i tkanek miękkich w obszarze szyi oraz przekrwienie narządów wewnętrznych i obrzęk płuc. Z tego też powodu zdaniem powołanego do sprawy biegłego lekarza, wyniki przeprowadzonych badań pośmiertnych wskazują, że śmierć kobiety miała charakter gwałtowny i związana była z uduszeniem w mechanizmie istotnego utrudnienia dopływu do płuc powietrza i zatkania dróg oddechowych. Choć to może być zaskakujące, w ocenie tegoż biegłego pozostałe obrażenia zmarłej liczone w dziesiątkach nie miały wpływu na zejście śmiertelne.
- Mówiąc wprost, kobieta zmarła bo została uduszona. Gdyby sprawca jej nie udusił, trudno teraz jednoznacznie wyrokować czy przy tak licznych i poważnych obrażeniach mogłaby przeżyć. Może tak, a może nie. Faktem więc pozostaje, że bezpośrednią przyczyną zgonu było uduszenie. I na tym opierał się sąd wydając wyrok
– mówi teraz prokurator Czapczyński.

Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami prokuratury, w toku śledztwa podejrzany został zbadany przez lekarzy psychiatrów i psychologa. Biegli nie rozpoznali u niego żadnej choroby psychicznej, upośledzenia umysłowego czy zespołu otępiennego. Odkryli natomiast zespół zależności alkoholowej oraz łagodne, reaktywne zaburzenia nastroju.

„Biegli stwierdzili, że oskarżony w chwili zarzucanego mu czynu miał zachowaną zdolność do rozpoznania jego znaczenia oraz pokierowania swoim postępowaniem” – brzmi kluczowa konkluzja wyroku.
 
Przemysław Jarasz


 

Polecane