Polska ma prawo weta!!!

Polecam lekturę zapisu radiowego wywiadu, jakiego udzieliłem red. Michałowi Kolanko. Rozmowa została wyemitowana w warszawskim „Radiu Dla Ciebie”.
Dzień dobry, Michał Kolanko, audycja „Polityka w południe”, Państwa i moim gościem jest dzisiaj europoseł Ryszard Czarnecki, witam serdecznie. 
- Witam Pana, witam Państwa! 
Chciałbym zacząć od nowej Komisji Europejskiej, została już oficjalnie powołana, kilka dni temu. Pytanie teraz myślę mają nasi słuchacze, co ona będzie w ogóle robić? 
- Powołana została na ostatniej sesji Parlamentu Europejskiego w Strasburgu, a dzisiaj działa formalnie dziesiąty dzień, więc to pierwsze „eurokoty za płoty” – można rzec. A zadaniem najważniejszym tej Komisji jest na „short therm”, na krótki dystans, przygotowanie – co dla Polski jest bardzo ważne – nowej polityki klimatycznej i zdefiniowanie neutralności klimatycznej do połowy wieku, do 2050 roku konkretnie, co oczywiście będzie za sobą niosło pewne wyzwania, także natury ekonomicznej dla szeregu krajów, może szczególnie krajów naszego regionu, może szczególnie Polski. Tutaj będziemy pewnie twardo negocjować z Unią Europejską kwestię kosztów tej transformacji energetycznej. To jest zadanie dla Komisji Europejskiej, ale uwaga, w tym tygodniu mamy również szczyt Rady Europejskiej, gdzie ta sprawa również stanie. No i to jest takie trochę dziwne z punktu widzenia obserwatora tego, co dzieje się w Unii Europejskiej, że Rada Europejska swoje, Komisja Europejska swoje za trzy miesiące, Parlament Europejski już stwierdził, co na ten temat myśli. A więc widać, że nie ma jednolitego stanowiska w tej kwestii. A to dobrze może z punktu widzenia Polski, bo Polska może grać na tych różnicach między tymi trzema głównymi instytucjami UE. Przy czym tutaj jest kwestia bardzo konkretna – mówi się w kuluarach w Brukseli … 
Chodzi o pieniądze 
- Tak, oczywiście. Chodzi o pieniądze. Pytanie właśnie o jaką ich skalę. Mówi się w kuluarach, że to jest kwestia wyasygnowania przez Brukselę pięciu miliardów euro dla Polski z tego tytułu. Tymczasem polscy eksperci mówią, że gdyby tak policzyć te wszystkie koszty długofalowe, które Polska musiałaby ponieść to jest kwestia, uwaga, nawet 210 miliardów euro na długi dystans czasowy.
Mówimy tu, żeby nasi słuchacze mieli jasność, o osiągnięciu  przez UE celu, jakim jest neutralność klimatyczna do roku 2050. A, żeby to zrobić, trzeba dokonać transformacji przemysłu, zwłaszcza przemysłu ciężkiego, transportu, infrastruktury. To niesie za sobą ogromne koszty. 
- Zatem tutaj na razie mamy rozbieżność między nami a Unią 1:42. My w wymiarze negocjacyjnym przedstawiamy koszty, które są przeszło 40 razy większe niż to, co Unia jest nam gotowa dać na dzień dobry w negocjacjach. Zobaczymy, będzie to twardy bój, ja tylko przypomnę, że Polska tak jak każdy inny kraj członkowski Unii Europejskiej ma prawo weta. A więc jeżeli nie dojdziemy do porozumienia, jeżeli nasze potrzeby nie będą uwzględnione przez naszych partnerów w Brukseli, to wówczas rząd Rzeczpospolitej Polskiej może to zawetować. I wtedy regulacji nie ma. Ale na pewno na ten ten okres , jak powiedziałem „short therm”, krótkoterminowy, to jest największe wyzwanie dla Komisji Europejskiej, a drugie to jest budżet, budżet unijny na kolejne siedem lat. 
Czyli żywotnie intersujące naszych słuchaczy tematy. 
- To będzie ostatni budżet, Panie Redaktorze, ostatni unijny budżet siedmioletni, gdzie nasza ojczyzna będzie przez cały okres jego trwania beneficjentem. To znaczy – więcej będzie otrzymywać z Unii w formie środków na różnego rodzaju projekty niż będzie tam dawać w formie składki członkowskiej. Uwaga, ten kolejny budżet 2028-2034 to będzie budżet, gdzie Polska już stanie się -może nie od pierwszego roku, może nie od drugiego, ale w trakcie trwania tego siedmioletniego budżetu 2028-2034 - Polska stanie się płatnikiem netto. A więc w perspektywie 10 lat, może trochę więcej, Polska będzie w rzędzie takich krajów jak Belgia, Francja, Holandia, Szwecja, Niemcy, itd.  Będzie wowczas więcej płacić do kasy z Brukseli niż stamtąd brać. 
Ale wracając jeszcze do samych założeń budżetu to w tym roku bardzo ważna była kwestia praworządności w sprawie budżetu. Pamiętam wiele tekstów o tym, że praworządność, jej przestrzeganie będzie powiązane właśnie z kwestiami budżetowymi i pytanie jak na grudzień 2019 roku Polska, mówiąc tak kolokwialnie, stoi z tym tematem? 
- Przyjeżdża do Polski pani komisarz Vera Jourova, Czeszka,  jedna z siedmiu wiceprzewodniczących Komisji Europejskiej. Komisarzem jest już kolejną, druga kadencję i myślę, że będzie ona miała więcej zrozumienia dla sytuacji Polski, ponieważ sama pochodzi właśnie z naszego regionu, jest naszą sąsiadką i myślę, że siłą rzeczy będzie lepiej zrozumieć tę sytuację w naszym kraju niż panu komisarzowi Timmermansowi, który ani nie rozumiał, ani nie chciał rozumieć. Sama zresztą pani Jourova ma takie doświadczenie bardzo ciekawe. Sama była ofiarą wymiaru niesprawiedliwości w Czechach, ona przecież siedziała w więzieniu przez miesiąc oskarżona o korupcję. Wyszła z więzienia, została oczyszczona, dostała odszkodowanie finansowe, ale jakby na własnej skórze pani wiceprzewodnicząca KE, Jourova, w czasie kiedy była wiceministrem w czeskim rządzie poznała jak funkcjonuje wadliwie ten system „sprawiedliwości” w kraju postkomunistycznym, w kraju z naszego regionu. A więc jest nadzieja, że będzie bardziej merytoryczna, że będzie bardziej obiektywna, sama to powiedziała w wywiadzie dla „Deutsche Welle”, że „będę sprawiedliwa” w kontekście Polski ,rozumiem, że bardziej niż komisarz Timmermans. Natomiast tutaj zwracam uwagę na decyzję pani Ursuli von der Leyen, przewodniczącej Komisji Europejskiej, która zapowiedziała przegląd stanu praworządności we wszystkich 28  krajach -na razie, a być może za półtora miesiąca okaże się, że będzie to już tylko 27 krajów członkowskich Unii. I to jest bardzo ważne, że pani von der Leyen mówi inaczej niż pan Timmermans, że Polska - be, Węgry - be, Czechy - be , Słowacja – be, Rumunia – be. Tymczasem pani von der Leyen proponuje, żeby zrobić przegląd stanu praworządności we wszystkich krajach członkowskich Unii, a  nie fokusować się tylko, koncentrować się tylko na krajach naszego regionu. 
Z drugiej strony pamiętam, słuchałem, byłem wtedy w Parlamencie Europejskim, i słuchałem wtedy wystąpienia pani przewodniczącej KE, von der Leyen i ona mówiła wyraźnie, że praworządność jest fundamentem Unii Europejskiej. Tutaj nie było żadnego pola do kompromisu. 
- Tak, tu jest pełna zgoda. Też tak uważamy, też tak uważa polski rząd. Praworządność to jest kwestia fundamentalna. Tyle, że nie może być elementem pewnej politycznej hucpy, jak to było ze strony pana Timmermansa. Jeżeli już oceniamy, to oceniajmy sprawiedliwie. I gdy pan prezydent Francji Macron podejmuje inicjatywę znaczącego zwiększenia wpływu prezydenta Republiki Francuskiej na powoływanie sędziów i Komisja Europejska się nawet nie zająknie na ten temat, a czepiają się Polski, która przeprowadza zamianę wymiaru niesprawiedliwości na wymiar sprawiedliwości korzystając z rozwiązań niemieckich, holenderskich, francuskich, hiszpańskich, to przyzna Pan, że jest to pewna hipokryzja ze strony Unii Europejskiej i na taką hipokryzję, na takie „double standards”, podwójne standardy nie może być zgody. 
Skoro już o praworządności mowa, to w jakimś sensie dyskusja o przestrzeganiu samorządności toczy się też w Stanach Zjednoczonych, mówię oczywiście o impeachmencie -potencjalnym- Donalda Trumpa i tu jest pytanie – czy Pana zdaniem do tego impeachmentu dojdzie? Bo z tego, co wiem, był Pan niedawno w Waszyngtonie. Jaki jest tam klimat jeśli chodzi o ten właśnie impeachment? I czy polskie strategiczne interesy, międzynarodowe relacje transatlantyckie, relacje ze Stanami Zjednoczonymi ulegną potencjalnie zmianie? 
- Tak, rzeczywiście byłem w czwartek w Waszyngtonie, to czwarta wizyta w USA w  ostatnich kilku tygodniach. Taka scena filmowa, wie Pan, ja byłem ostatnio na bardzo ważnym spotkaniu w hotelu, który należy do Donalda Johna Trumpa i w tym czasie na telewizorach przedstawiano cztery różne kanały telewizyjne, przedstawiały one wszystkie przesłuchanie w kongresie USA dotyczące impeachmentu – w hotelu właśnie Donalda Trumpa to oglądałem... Skądinąd muszę powiedzieć, że w karcie dań był polski akcent – wódka „Chopin”, Panie Redaktorze. Ale już teraz mówiąc całkiem poważnie – oczywiście nie będzie impeachmentu, bo demokraci nie mają wystarczającej liczby szabel na to, żeby to zrobić w sensie liczby kongresmenów. 
W Izbie Reprezentantów chyba mają, w Senacie nie mają. 
- No tak, ale to jednak trzeba obu izb, to po pierwsze, a nawet jeżeli niektórzy Republikanie by na to zagłosowali, to jest takich znikoma mniejszość – to nie mają Demokraci  tej większości. Ale tu przecież nie chodzi o to, żeby króliczka łapać, tylko, żeby go gonić :  grillować, grillować prezydenta Trumpa. Teraz pytanie o polski punkt widzenia, polski interes narodowy – kluczowe. Za to pytanie dziękuję. Ja powiem tak, może Pana zaskoczę, ja nie uważam, żeby wybór Demokraty w sposób znaczący zmienił politykę międzynarodową USA. Ba, więcej w tej chwili tak sytuacyjnie, bo przecież chodzi o grillowanie właśnie Donalda Trumpa, jego zaangażowanie w Ukrainę, odciąganie Ukrainy od Rosji jest faktem -  można powiedzieć, że w tej chwili Demokraci ścigają się z Trumpem i nawet go prześcigają, gdy chodzi o taki stosunek sceptyczny do Rosji. Są bardziej „antyrosyjscy” niż Donald Trump – a więc zupełnie inaczej niż to było za pierwszej kadencji prezydenta Obamy, kiedy Sekretarzem Stanu czyli szefem MSZ amerykańskiego była pani Hillary Rodham Clinton. Wtedy to był „reset”, wtedy  na ołtarzu ocieplenia relacji z Kremlem Biały Dom składał na ołtarzu Polskę i inne kraje naszego regionu. I do tego powrotu nie ma. 
Pamiętam, to był rok 2008 czy 2009 kiedy nie było mowy o wybuchu konfliktu na Ukrainie. 
- Tak, ale już była Gruzja. Już była Gruzja. A więc to jakby pokazuje, że Amerykanie wtedy, niestety, oślepli. Ale też ja nie lubię Barracka Obamy – bo nie lubię ludzi, którzy mówią o „polskich obozach śmierci”, a  on to powiedział i niestety za to nie przeprosił. Muszę jednak przyznać, że w drugiej kadencji już otrzeźwiał, gdy chodzi o stosunek do Rosji i był dużo bardziej  w tej kwestii realistyczny, zdroworozsądkowy i chwała mu za to. Natomiast uważam, że tak, polityka międzynarodowa USA , nie obawiajmy się, ona się nie zmieni, gdy chodzi o Waszyngton – po styczniu 2021 roku, kiedy będzie nowy albo stary lokator Białego Domu. Ja bym chciał, żeby Trump wygrał. Mówię to wprost. Jest to zgodne z polskim interesem, ponieważ to nam gwarantuje, że USA nie będą ingerować w nasze sprawy wewnętrzne. I to jest bardzo ważne. 
Pytanie też, na ile w Waszyngtonie jest Trump faworytem, czy się utrzyma, czy utrzyma stanowisko, wygra drugą kadencję? 
- Pamiętam takie hasło z  kampanii amerykańskiej, prezydenckiej : „Gospodarka, głupcze!” . To było hasło Demokratów - trawestując to hasło, dzisiaj największym atutem Donald Trumpa jest właśnie ta „gospodarka, głupcze” – czyli to, że USA dynamicznie się rozwijają, że gospodarka hula i wyborcy patrząc przez ten pryzmat Trumpa wybiorą. Natomiast oczywiście impeachment obniża jego szanse. Ale jest też pytanie, na ile te media, które sączą niechęć do Trumpa będą w stanie przekonać Amerykanów. Nie przekonały ich cztery lata temu, kiedy to był zmasowany atak mediów na Donalda Trumpa, a tymczasem on sobie poradził. Jedna taka uwaga: rośnie rola Polaków – bo w tych „swing states”, w stanach, gdzie sympatie przechodzą z obozu Republikanów do Demokratów i odwrotnie – i które decydują o wyborze tych decydujących elektorów do kolegium elektorów, bo formalnie to oni decydują o wyborze prezydenta USA. To są stany takie, jak Michigan, Wisconsin, gdzie jest bardzo dużo Polaków – w Michigan 10% i jest takie poczucie w obozie Trumpa i  w ogóle, że to Polacy, podobnie jak cztery lata temu zdecydują o wyniku wyborów w USA. Będą to oczywiście Amerykanie polskiego pochodzenia, Amerykanie o polskich korzeniach. Skądinąd mamy spis narodowościowy w przyszłym roku – zobaczymy zatem jaka będzie liczba Polaków, na razie mówimy o 10 milionach. Zobaczymy, czy będzie ich więcej. Taka ciekawostka, po wyborze polskiego papieża i przyjeździe papieża do USA, to był rok 1979, a  spis narodowościowy w USA był w 1980 –  uwaga, przybyło wtedy 1,5 miliona Polaków! To znaczy tyle ludzi zaczęło przyznawać się do polskości, rzecz ciekawa. 
Przechodząc już do kampanii w Polsce, jak Pan odebrał start Szymona Hołowni? Zagrozi jako kandydat centro-konserwatywny, tak mi się wydaje przynajmniej, zagrozi prezydentowi Dudzie? Odbierze mu glosy w pierwszej turze? 
- Mam wrażenie, że przede wszystkim będzie odbierał głosy kandydatowi, kandydatce Platformy, PO. I myślę zresztą, że jego start to jest tak pewna sztuczka, szans na zwycięstwo nie ma. I myślę, że każdy, kto się na polityce zna, to przyznaje. No, ale jego wezwanie, żeby przekazać głosy na kandydata opozycji przed drugą turą może być ważne dla opozycji. I myślę, że po to właśnie startuje. 
A czy zagrozi? Jest zagrożeniem przez to? 
- W moim przekonaniu pan prezydent Andrzej Duda ma duża szansę na reelekcję. Także dlatego, że jest człowiekiem skromnym, bardzo pracowitym. Na pewno wie, że nikt mu tego zwycięstwa nie ofiaruje, musi sam je wywalczyć, wyszarpać, inaczej niż pan prezydent Komorowski, prezydent Duda prowadzi kampanię w zasadzie w sensie nieformalnym oczywiście, prowadzi kampanię  w  zgodzie  amerykańskim - a propos – powiedzeniem, że „kampania wyborcza zaczyna się następnego dnia po wyborach”. Prezydent Andrzej Duda to doskonale wie. On to czyni. Ma duże sukcesy międzynarodowe i ma naprawdę bardzo duże szanse na to, żeby ponownie wygrać. Ale podkreślam :  to będą trudne wybory, trudna kampania. To, co się stało z Senatem, mówię otwartym tekstem, nie jestem dyplomatą, to, że straciliśmy Senat musi uświadomić naszym wyborcom konieczność mobilizacji – bo to nie jest tak, że PiS nie ma z kim przegrać. Tak nie jest. I tak nie wolno mówić. Tutaj jest kampania wyborcza, która będzie naprawdę bardzo trudna i trzeba megamobilizacji, żeby ją wygrać. 
Ale to jest właśnie pytanie czy może nie powinno być tak, że jednak prezydent Duda ogłosi rzecz politycznie jasno – że startuje, że jest kandydatem, że prosi o poparcie już teraz, bo z tego, co słyszałem plan jest taki, żeby to się stało dopiero w lutym. 
- Panie Redaktorze, Pan jako człowiek, który jest wytrawnym komentatorem politycznym dobrze wie, że w interesie każdego prezydenta urzędującego, obojętnie czy jest to Polska czy USA czy Francja czy jakikolwiek inny kraj, gdzie prezydenta wybiera naród - bo oczywiście są takie kraje jak Niemcy czy Austria czy Izrael, gdzie prezydenta wybiera Bundestag czy Kneset czyli parlamenty- ale w tych krajach, gdzie wybiera naród to w interesie urzędującego prezydenta jest, aby kampania zaczęła się jak najpóźniej. To jest oczywiste. I gdybym ja był doradcą pana prezydenta Andrzeja Dudy, to bym właśnie tak poradził. 
Na koniec pytanie, czy będzie Pan czytał książkę Donalda Tuska „Szczerze” 
- Szczerze? 
- Szczerze.... 
- Całkiem szczerze, to mnie Pan zainspirował. Przemyślę ten temat. Materiał do przemyślenia jak mówił Stirlitz z rosyjskiego serialu „Siedemnaście mgnień wiosny”. 
Premiera książki Donalda Tuska „Szczerze” w tym tygodniu i będziemy mogli wszyscy się z książką zapoznać, jeśli będziemy tego chcieć. Teraz już dziękuję za rozmowę, Państwa i moim gościem był Ryszard Czarnecki, europoseł Prawa i Sprawiedliwości, eurodeputowany z Warszawy. Dziękuję bardzo. 
- Dziękuję bardzo. 
 
 
 

 

POLECANE
Trump na wojnie z narcos. Amerykanie wkroczą do Meksyku? tylko u nas
Trump na wojnie z narcos. Amerykanie wkroczą do Meksyku?

„Narcos. Mexico” już pewnie wracają do czołówki seriali najchętniej oglądanych na platformach streamingowych. Nagle wszyscy zainteresowali się kartelami w Meksyku. Powód wiadomy. Bezprecedensowa fala przemocy po zabiciu lidera jednej z najpotężniejszych grup przestępczych w tym kraju. Donald Trump dostał prezent. Okazuje się, że wszystko to, co mówił o Meksyku, potwierdza się. Można się więc spodziewać jeszcze większej presji USA na południowego sąsiada.

Rosja grozi możliwym starciem między potęgami jądrowymi z ostatniej chwili
Rosja grozi możliwym starciem między potęgami jądrowymi

Służby Wywiadu Zagranicznego (SVR) Federacji Rosyjskiej i rosyjskie MSZ zarzuciły władzom brytyjskim i francuskim, że chcą dozbroić Kijów w broń nuklearną, aby podbić pozycję Ukrainy w negocjacjach pokojowych z Rosją.

Władze Zamościa chcą upamiętnić komunistyczną działaczkę. To podlega karze z ostatniej chwili
Władze Zamościa chcą upamiętnić komunistyczną działaczkę. "To podlega karze"

Instytutu Pamięci Narodowej skierował do władz Zamościa oświadczenie, w którym wyraża swoje oburzenie planowanym przywróceniem tablicy upamiętniającej komunistyczną działaczkę Różę Luksemburg.

Likwidacja CBA 1 października? Jest projekt ustawy z ostatniej chwili
Likwidacja CBA 1 października? Jest projekt ustawy

1 października br. ma przestać istnieć Centralne Biuro Antykorupcyjne - zakłada nowa wersja projektu ustawy przyjęta we wtorek przez sejmową komisję administracji i spraw wewnętrznych. Kompetencje CBA mają przejąć policja, ABW i KAS, a ochroną antykorupcyjną zajmować się policja, ABW i SKW.

Starcie Bąkiewicza z Tuskiem. „Kanclerz znad Wisły” gorące
Starcie Bąkiewicza z Tuskiem. „Kanclerz znad Wisły”

Robert Bąkiewicz starł się na platformie X z Donaldem Tuskiem. Poszło o „zakute łby”.

Wybór kandydatów do KRS. „Niebywały szantaż instytucjonalny” gorące
Wybór kandydatów do KRS. „Niebywały szantaż instytucjonalny”

„To jest po prostu przykład szantażu instytucjonalnego niebywałego, niespotykanego i naruszającego podstawowe zasady państwa prawa oraz wartości, na których opiera się Unia Europejska” - napisała na platformie X sędzia Kamila Borszowska-Moszowska odnosząc się do doniesień radia RMF odnośnie do sposobu wyboru kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa.

Data wejścia Ukrainy do UE? Jest stanowisko Von der Leyen z ostatniej chwili
Data wejścia Ukrainy do UE? Jest stanowisko Von der Leyen

Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen oświadczyła we wtorek w Kijowie, że podanie konkretnej daty wejścia Ukrainy do UE z jej strony nie jest możliwe. Podkreśliła jednak, że Ukraina może liczyć na wszelkie wsparcie w dążeniu do tego celu.

Wyłączenia prądu w Małopolsce. Ważny komunikat dla mieszkańców z ostatniej chwili
Wyłączenia prądu w Małopolsce. Ważny komunikat dla mieszkańców

Mieszkańcy wielu powiatów w województwie małopolskim powinni przygotować się na planowane przerwy w dostawie energii elektrycznej. Operator Tauron opublikował aktualne harmonogramy wyłączeń dla wielu rejonów dystrybucji; na liście znalazły się duże miasta, takie jak Kraków czy Nowy Sącz, jak i wiele mniejszych miejscowości. Sprawdź, czy Twoja ulica znajduje się na liście.

Groźne ogniska ptasiej grypy w Polsce. Wybito dziesiątki tysięcy ptaków z ostatniej chwili
Groźne ogniska ptasiej grypy w Polsce. Wybito dziesiątki tysięcy ptaków

– Ogniska grypy ptaków wykryto w woj. kujawsko-pomorskim w hodowlach 8,5 tys. gęsi w Kołudzie Wielkiej koło Janikowa i 55,6 tys. kur niosek w miejscowości Okrąg koło Lipna – poinformował we wtorek wojewódzki lekarz weterynarii Wojciech Młynarek.

W UE powstała nowa instytucja. Zajmie się ingerowaniem w wybory i cenzurą z ostatniej chwili
W UE powstała nowa instytucja. Zajmie się ingerowaniem w wybory i cenzurą

Na wtorkowym posiedzeniu Rady do Spraw Ogólnych ministrowie UE zostali zaproszeni przez Komisję i prezydencję Rady UE, aby zainaugurować rozpoczęcie prac Europejskiego Centrum Odporności Demokratycznej. Jego celem będzie ingerowanie w procesy demokratyczne oraz przestrzeń publiczną państw członkowskich, cenzurowanie dostępnych treści i reakcja na „zagrożenia” w postaci prawicowych treści czy tendencji politycznych. KE zaangażowała w to nawet unijny wywiad, czyli Europejską Służbę Działań Wewnętrznych.

REKLAMA

Polska ma prawo weta!!!

Polecam lekturę zapisu radiowego wywiadu, jakiego udzieliłem red. Michałowi Kolanko. Rozmowa została wyemitowana w warszawskim „Radiu Dla Ciebie”.
Dzień dobry, Michał Kolanko, audycja „Polityka w południe”, Państwa i moim gościem jest dzisiaj europoseł Ryszard Czarnecki, witam serdecznie. 
- Witam Pana, witam Państwa! 
Chciałbym zacząć od nowej Komisji Europejskiej, została już oficjalnie powołana, kilka dni temu. Pytanie teraz myślę mają nasi słuchacze, co ona będzie w ogóle robić? 
- Powołana została na ostatniej sesji Parlamentu Europejskiego w Strasburgu, a dzisiaj działa formalnie dziesiąty dzień, więc to pierwsze „eurokoty za płoty” – można rzec. A zadaniem najważniejszym tej Komisji jest na „short therm”, na krótki dystans, przygotowanie – co dla Polski jest bardzo ważne – nowej polityki klimatycznej i zdefiniowanie neutralności klimatycznej do połowy wieku, do 2050 roku konkretnie, co oczywiście będzie za sobą niosło pewne wyzwania, także natury ekonomicznej dla szeregu krajów, może szczególnie krajów naszego regionu, może szczególnie Polski. Tutaj będziemy pewnie twardo negocjować z Unią Europejską kwestię kosztów tej transformacji energetycznej. To jest zadanie dla Komisji Europejskiej, ale uwaga, w tym tygodniu mamy również szczyt Rady Europejskiej, gdzie ta sprawa również stanie. No i to jest takie trochę dziwne z punktu widzenia obserwatora tego, co dzieje się w Unii Europejskiej, że Rada Europejska swoje, Komisja Europejska swoje za trzy miesiące, Parlament Europejski już stwierdził, co na ten temat myśli. A więc widać, że nie ma jednolitego stanowiska w tej kwestii. A to dobrze może z punktu widzenia Polski, bo Polska może grać na tych różnicach między tymi trzema głównymi instytucjami UE. Przy czym tutaj jest kwestia bardzo konkretna – mówi się w kuluarach w Brukseli … 
Chodzi o pieniądze 
- Tak, oczywiście. Chodzi o pieniądze. Pytanie właśnie o jaką ich skalę. Mówi się w kuluarach, że to jest kwestia wyasygnowania przez Brukselę pięciu miliardów euro dla Polski z tego tytułu. Tymczasem polscy eksperci mówią, że gdyby tak policzyć te wszystkie koszty długofalowe, które Polska musiałaby ponieść to jest kwestia, uwaga, nawet 210 miliardów euro na długi dystans czasowy.
Mówimy tu, żeby nasi słuchacze mieli jasność, o osiągnięciu  przez UE celu, jakim jest neutralność klimatyczna do roku 2050. A, żeby to zrobić, trzeba dokonać transformacji przemysłu, zwłaszcza przemysłu ciężkiego, transportu, infrastruktury. To niesie za sobą ogromne koszty. 
- Zatem tutaj na razie mamy rozbieżność między nami a Unią 1:42. My w wymiarze negocjacyjnym przedstawiamy koszty, które są przeszło 40 razy większe niż to, co Unia jest nam gotowa dać na dzień dobry w negocjacjach. Zobaczymy, będzie to twardy bój, ja tylko przypomnę, że Polska tak jak każdy inny kraj członkowski Unii Europejskiej ma prawo weta. A więc jeżeli nie dojdziemy do porozumienia, jeżeli nasze potrzeby nie będą uwzględnione przez naszych partnerów w Brukseli, to wówczas rząd Rzeczpospolitej Polskiej może to zawetować. I wtedy regulacji nie ma. Ale na pewno na ten ten okres , jak powiedziałem „short therm”, krótkoterminowy, to jest największe wyzwanie dla Komisji Europejskiej, a drugie to jest budżet, budżet unijny na kolejne siedem lat. 
Czyli żywotnie intersujące naszych słuchaczy tematy. 
- To będzie ostatni budżet, Panie Redaktorze, ostatni unijny budżet siedmioletni, gdzie nasza ojczyzna będzie przez cały okres jego trwania beneficjentem. To znaczy – więcej będzie otrzymywać z Unii w formie środków na różnego rodzaju projekty niż będzie tam dawać w formie składki członkowskiej. Uwaga, ten kolejny budżet 2028-2034 to będzie budżet, gdzie Polska już stanie się -może nie od pierwszego roku, może nie od drugiego, ale w trakcie trwania tego siedmioletniego budżetu 2028-2034 - Polska stanie się płatnikiem netto. A więc w perspektywie 10 lat, może trochę więcej, Polska będzie w rzędzie takich krajów jak Belgia, Francja, Holandia, Szwecja, Niemcy, itd.  Będzie wowczas więcej płacić do kasy z Brukseli niż stamtąd brać. 
Ale wracając jeszcze do samych założeń budżetu to w tym roku bardzo ważna była kwestia praworządności w sprawie budżetu. Pamiętam wiele tekstów o tym, że praworządność, jej przestrzeganie będzie powiązane właśnie z kwestiami budżetowymi i pytanie jak na grudzień 2019 roku Polska, mówiąc tak kolokwialnie, stoi z tym tematem? 
- Przyjeżdża do Polski pani komisarz Vera Jourova, Czeszka,  jedna z siedmiu wiceprzewodniczących Komisji Europejskiej. Komisarzem jest już kolejną, druga kadencję i myślę, że będzie ona miała więcej zrozumienia dla sytuacji Polski, ponieważ sama pochodzi właśnie z naszego regionu, jest naszą sąsiadką i myślę, że siłą rzeczy będzie lepiej zrozumieć tę sytuację w naszym kraju niż panu komisarzowi Timmermansowi, który ani nie rozumiał, ani nie chciał rozumieć. Sama zresztą pani Jourova ma takie doświadczenie bardzo ciekawe. Sama była ofiarą wymiaru niesprawiedliwości w Czechach, ona przecież siedziała w więzieniu przez miesiąc oskarżona o korupcję. Wyszła z więzienia, została oczyszczona, dostała odszkodowanie finansowe, ale jakby na własnej skórze pani wiceprzewodnicząca KE, Jourova, w czasie kiedy była wiceministrem w czeskim rządzie poznała jak funkcjonuje wadliwie ten system „sprawiedliwości” w kraju postkomunistycznym, w kraju z naszego regionu. A więc jest nadzieja, że będzie bardziej merytoryczna, że będzie bardziej obiektywna, sama to powiedziała w wywiadzie dla „Deutsche Welle”, że „będę sprawiedliwa” w kontekście Polski ,rozumiem, że bardziej niż komisarz Timmermans. Natomiast tutaj zwracam uwagę na decyzję pani Ursuli von der Leyen, przewodniczącej Komisji Europejskiej, która zapowiedziała przegląd stanu praworządności we wszystkich 28  krajach -na razie, a być może za półtora miesiąca okaże się, że będzie to już tylko 27 krajów członkowskich Unii. I to jest bardzo ważne, że pani von der Leyen mówi inaczej niż pan Timmermans, że Polska - be, Węgry - be, Czechy - be , Słowacja – be, Rumunia – be. Tymczasem pani von der Leyen proponuje, żeby zrobić przegląd stanu praworządności we wszystkich krajach członkowskich Unii, a  nie fokusować się tylko, koncentrować się tylko na krajach naszego regionu. 
Z drugiej strony pamiętam, słuchałem, byłem wtedy w Parlamencie Europejskim, i słuchałem wtedy wystąpienia pani przewodniczącej KE, von der Leyen i ona mówiła wyraźnie, że praworządność jest fundamentem Unii Europejskiej. Tutaj nie było żadnego pola do kompromisu. 
- Tak, tu jest pełna zgoda. Też tak uważamy, też tak uważa polski rząd. Praworządność to jest kwestia fundamentalna. Tyle, że nie może być elementem pewnej politycznej hucpy, jak to było ze strony pana Timmermansa. Jeżeli już oceniamy, to oceniajmy sprawiedliwie. I gdy pan prezydent Francji Macron podejmuje inicjatywę znaczącego zwiększenia wpływu prezydenta Republiki Francuskiej na powoływanie sędziów i Komisja Europejska się nawet nie zająknie na ten temat, a czepiają się Polski, która przeprowadza zamianę wymiaru niesprawiedliwości na wymiar sprawiedliwości korzystając z rozwiązań niemieckich, holenderskich, francuskich, hiszpańskich, to przyzna Pan, że jest to pewna hipokryzja ze strony Unii Europejskiej i na taką hipokryzję, na takie „double standards”, podwójne standardy nie może być zgody. 
Skoro już o praworządności mowa, to w jakimś sensie dyskusja o przestrzeganiu samorządności toczy się też w Stanach Zjednoczonych, mówię oczywiście o impeachmencie -potencjalnym- Donalda Trumpa i tu jest pytanie – czy Pana zdaniem do tego impeachmentu dojdzie? Bo z tego, co wiem, był Pan niedawno w Waszyngtonie. Jaki jest tam klimat jeśli chodzi o ten właśnie impeachment? I czy polskie strategiczne interesy, międzynarodowe relacje transatlantyckie, relacje ze Stanami Zjednoczonymi ulegną potencjalnie zmianie? 
- Tak, rzeczywiście byłem w czwartek w Waszyngtonie, to czwarta wizyta w USA w  ostatnich kilku tygodniach. Taka scena filmowa, wie Pan, ja byłem ostatnio na bardzo ważnym spotkaniu w hotelu, który należy do Donalda Johna Trumpa i w tym czasie na telewizorach przedstawiano cztery różne kanały telewizyjne, przedstawiały one wszystkie przesłuchanie w kongresie USA dotyczące impeachmentu – w hotelu właśnie Donalda Trumpa to oglądałem... Skądinąd muszę powiedzieć, że w karcie dań był polski akcent – wódka „Chopin”, Panie Redaktorze. Ale już teraz mówiąc całkiem poważnie – oczywiście nie będzie impeachmentu, bo demokraci nie mają wystarczającej liczby szabel na to, żeby to zrobić w sensie liczby kongresmenów. 
W Izbie Reprezentantów chyba mają, w Senacie nie mają. 
- No tak, ale to jednak trzeba obu izb, to po pierwsze, a nawet jeżeli niektórzy Republikanie by na to zagłosowali, to jest takich znikoma mniejszość – to nie mają Demokraci  tej większości. Ale tu przecież nie chodzi o to, żeby króliczka łapać, tylko, żeby go gonić :  grillować, grillować prezydenta Trumpa. Teraz pytanie o polski punkt widzenia, polski interes narodowy – kluczowe. Za to pytanie dziękuję. Ja powiem tak, może Pana zaskoczę, ja nie uważam, żeby wybór Demokraty w sposób znaczący zmienił politykę międzynarodową USA. Ba, więcej w tej chwili tak sytuacyjnie, bo przecież chodzi o grillowanie właśnie Donalda Trumpa, jego zaangażowanie w Ukrainę, odciąganie Ukrainy od Rosji jest faktem -  można powiedzieć, że w tej chwili Demokraci ścigają się z Trumpem i nawet go prześcigają, gdy chodzi o taki stosunek sceptyczny do Rosji. Są bardziej „antyrosyjscy” niż Donald Trump – a więc zupełnie inaczej niż to było za pierwszej kadencji prezydenta Obamy, kiedy Sekretarzem Stanu czyli szefem MSZ amerykańskiego była pani Hillary Rodham Clinton. Wtedy to był „reset”, wtedy  na ołtarzu ocieplenia relacji z Kremlem Biały Dom składał na ołtarzu Polskę i inne kraje naszego regionu. I do tego powrotu nie ma. 
Pamiętam, to był rok 2008 czy 2009 kiedy nie było mowy o wybuchu konfliktu na Ukrainie. 
- Tak, ale już była Gruzja. Już była Gruzja. A więc to jakby pokazuje, że Amerykanie wtedy, niestety, oślepli. Ale też ja nie lubię Barracka Obamy – bo nie lubię ludzi, którzy mówią o „polskich obozach śmierci”, a  on to powiedział i niestety za to nie przeprosił. Muszę jednak przyznać, że w drugiej kadencji już otrzeźwiał, gdy chodzi o stosunek do Rosji i był dużo bardziej  w tej kwestii realistyczny, zdroworozsądkowy i chwała mu za to. Natomiast uważam, że tak, polityka międzynarodowa USA , nie obawiajmy się, ona się nie zmieni, gdy chodzi o Waszyngton – po styczniu 2021 roku, kiedy będzie nowy albo stary lokator Białego Domu. Ja bym chciał, żeby Trump wygrał. Mówię to wprost. Jest to zgodne z polskim interesem, ponieważ to nam gwarantuje, że USA nie będą ingerować w nasze sprawy wewnętrzne. I to jest bardzo ważne. 
Pytanie też, na ile w Waszyngtonie jest Trump faworytem, czy się utrzyma, czy utrzyma stanowisko, wygra drugą kadencję? 
- Pamiętam takie hasło z  kampanii amerykańskiej, prezydenckiej : „Gospodarka, głupcze!” . To było hasło Demokratów - trawestując to hasło, dzisiaj największym atutem Donald Trumpa jest właśnie ta „gospodarka, głupcze” – czyli to, że USA dynamicznie się rozwijają, że gospodarka hula i wyborcy patrząc przez ten pryzmat Trumpa wybiorą. Natomiast oczywiście impeachment obniża jego szanse. Ale jest też pytanie, na ile te media, które sączą niechęć do Trumpa będą w stanie przekonać Amerykanów. Nie przekonały ich cztery lata temu, kiedy to był zmasowany atak mediów na Donalda Trumpa, a tymczasem on sobie poradził. Jedna taka uwaga: rośnie rola Polaków – bo w tych „swing states”, w stanach, gdzie sympatie przechodzą z obozu Republikanów do Demokratów i odwrotnie – i które decydują o wyborze tych decydujących elektorów do kolegium elektorów, bo formalnie to oni decydują o wyborze prezydenta USA. To są stany takie, jak Michigan, Wisconsin, gdzie jest bardzo dużo Polaków – w Michigan 10% i jest takie poczucie w obozie Trumpa i  w ogóle, że to Polacy, podobnie jak cztery lata temu zdecydują o wyniku wyborów w USA. Będą to oczywiście Amerykanie polskiego pochodzenia, Amerykanie o polskich korzeniach. Skądinąd mamy spis narodowościowy w przyszłym roku – zobaczymy zatem jaka będzie liczba Polaków, na razie mówimy o 10 milionach. Zobaczymy, czy będzie ich więcej. Taka ciekawostka, po wyborze polskiego papieża i przyjeździe papieża do USA, to był rok 1979, a  spis narodowościowy w USA był w 1980 –  uwaga, przybyło wtedy 1,5 miliona Polaków! To znaczy tyle ludzi zaczęło przyznawać się do polskości, rzecz ciekawa. 
Przechodząc już do kampanii w Polsce, jak Pan odebrał start Szymona Hołowni? Zagrozi jako kandydat centro-konserwatywny, tak mi się wydaje przynajmniej, zagrozi prezydentowi Dudzie? Odbierze mu glosy w pierwszej turze? 
- Mam wrażenie, że przede wszystkim będzie odbierał głosy kandydatowi, kandydatce Platformy, PO. I myślę zresztą, że jego start to jest tak pewna sztuczka, szans na zwycięstwo nie ma. I myślę, że każdy, kto się na polityce zna, to przyznaje. No, ale jego wezwanie, żeby przekazać głosy na kandydata opozycji przed drugą turą może być ważne dla opozycji. I myślę, że po to właśnie startuje. 
A czy zagrozi? Jest zagrożeniem przez to? 
- W moim przekonaniu pan prezydent Andrzej Duda ma duża szansę na reelekcję. Także dlatego, że jest człowiekiem skromnym, bardzo pracowitym. Na pewno wie, że nikt mu tego zwycięstwa nie ofiaruje, musi sam je wywalczyć, wyszarpać, inaczej niż pan prezydent Komorowski, prezydent Duda prowadzi kampanię w zasadzie w sensie nieformalnym oczywiście, prowadzi kampanię  w  zgodzie  amerykańskim - a propos – powiedzeniem, że „kampania wyborcza zaczyna się następnego dnia po wyborach”. Prezydent Andrzej Duda to doskonale wie. On to czyni. Ma duże sukcesy międzynarodowe i ma naprawdę bardzo duże szanse na to, żeby ponownie wygrać. Ale podkreślam :  to będą trudne wybory, trudna kampania. To, co się stało z Senatem, mówię otwartym tekstem, nie jestem dyplomatą, to, że straciliśmy Senat musi uświadomić naszym wyborcom konieczność mobilizacji – bo to nie jest tak, że PiS nie ma z kim przegrać. Tak nie jest. I tak nie wolno mówić. Tutaj jest kampania wyborcza, która będzie naprawdę bardzo trudna i trzeba megamobilizacji, żeby ją wygrać. 
Ale to jest właśnie pytanie czy może nie powinno być tak, że jednak prezydent Duda ogłosi rzecz politycznie jasno – że startuje, że jest kandydatem, że prosi o poparcie już teraz, bo z tego, co słyszałem plan jest taki, żeby to się stało dopiero w lutym. 
- Panie Redaktorze, Pan jako człowiek, który jest wytrawnym komentatorem politycznym dobrze wie, że w interesie każdego prezydenta urzędującego, obojętnie czy jest to Polska czy USA czy Francja czy jakikolwiek inny kraj, gdzie prezydenta wybiera naród - bo oczywiście są takie kraje jak Niemcy czy Austria czy Izrael, gdzie prezydenta wybiera Bundestag czy Kneset czyli parlamenty- ale w tych krajach, gdzie wybiera naród to w interesie urzędującego prezydenta jest, aby kampania zaczęła się jak najpóźniej. To jest oczywiste. I gdybym ja był doradcą pana prezydenta Andrzeja Dudy, to bym właśnie tak poradził. 
Na koniec pytanie, czy będzie Pan czytał książkę Donalda Tuska „Szczerze” 
- Szczerze? 
- Szczerze.... 
- Całkiem szczerze, to mnie Pan zainspirował. Przemyślę ten temat. Materiał do przemyślenia jak mówił Stirlitz z rosyjskiego serialu „Siedemnaście mgnień wiosny”. 
Premiera książki Donalda Tuska „Szczerze” w tym tygodniu i będziemy mogli wszyscy się z książką zapoznać, jeśli będziemy tego chcieć. Teraz już dziękuję za rozmowę, Państwa i moim gościem był Ryszard Czarnecki, europoseł Prawa i Sprawiedliwości, eurodeputowany z Warszawy. Dziękuję bardzo. 
- Dziękuję bardzo. 
 
 
 


 

Polecane