Francuski portal: Niebezpieczeństwa niemieckiej hegemonii militarnej dla Europy
Co musisz wiedzieć:
- Niemcy dążą do hegemonii w Europie.
- Berlin wzmacnia też gwałtownie swój potencjał wojskowy.
- Autorka obawia się, że może to doprowadzić do kolejnej „korekty granic” kosztem Francji i Polski.
Portal przypomina, że Margaret Thatcher sprzeciwiała się zjednoczeniu Niemiec, obawiając się, że doprowadzi ono do powstania zbyt potężnego kraju. Większe Niemcy, ostrzegała w 1989 r., „naraziłyby na szwank stabilność sytuacji międzynarodowej jako całości i mogłyby zagrozić naszemu bezpieczeństwu”.
Chociaż w ostatnich dziesięcioleciach Europa przeszła kilka kryzysów, z których najważniejszym była agresja Rosji na Ukrainę, przywódcy kontynentu znacznie bardziej martwią się jej słabością. 'Obawiam się, że niemiecka władza jest mniejsza niż niemiecka bezczynność' – powiedział Radosław Sikorski, polski minister spraw zagranicznych, w 2011 roku podczas europejskiego kryzysu finansowego. Wyjście tym bardziej niezwykłe, że Polska zawsze była jednym z krajów najbardziej zaniepokojonych niemiecką potęgą. Sekretarz generalny NATO Mark Rutte również uważa, że armia niemiecka musi 'wydawać więcej i produkować więcej'
– zauważa autorka artykułu Liana Fix.
- Władimir Siemirunnij odda medal. To już pewne
- Pilne doniesienia z granicy. Jest komunikat Straży Granicznej
- Ważny komunikat dla mieszkańców Krakowa
- Niemcy niezadowoleni z decyzji Nawrockiego. Obietnica Tuska "zagrożona"
- PKO BP wydał pilny komunikat
Gigantyczne wydatki Niemiec na obronność
Przypomina, że „w 2025 roku Niemcy wydały na obronność więcej niż jakikolwiek inny kraj europejski w wartościach bezwzględnych. Jej budżet wojskowy zajmuje czwarte miejsce na świecie, tuż za budżetem Rosji. Oczekuje się, że do 2029 r. roczne wydatki wojskowe osiągną 189 mld dolarów, czyli ponad trzykrotnie więcej niż w 2022 r. Niemcy rozważają nawet przywrócenie obowiązkowego poboru do wojska, jeśli ich armia, Bundeswehra, nie przyciągnie wystarczającej liczby ochotniczych rekrutów. Jeśli kraj utrzyma kurs, przed 2030 rokiem ponownie stanie się główną potęgą militarną”.
„Niemcy są zdecydowane wykorzystać swoją siłę”
Europejczycy powinni uważać, czego sobie życzą. Niemcy z pewnością są zdecydowane wykorzystać swoją nadmierną siłę militarną, aby pomóc całej Europie. Jeśli jednak nie zostanie kontrolowana, dominacja niemiecka może ostatecznie sprzyjać podziałom na kontynencie. Francja, podobnie jak wielu Polaków, nadal obawia się, że jej sąsiad stanie się znaczącą potęgą militarną, wbrew temu, co powiedział Sikorski. Wraz ze wzrostem władzy Berlina może wzrosnąć podejrzliwość i nieufność. W najgorszym przypadku byłby to powrót rywalizacji w Europie. Francja, Polska i inne państwa mogłyby spróbować zrównoważyć Niemcy, co odwróciłoby uwagę Rosji i pozostawiłoby Europę podzieloną i bezbronną. Francja w szczególności mogłaby starać się potwierdzić swój status pierwszej potęgi militarnej kontynentu i 'wielkiego narodu', co wywołałoby otwartą rywalizację z Berlinem
– przewiduje.
W jej ocenie „takie koszmarne scenariusze są szczególnie prawdopodobne, jeśli Niemcami ostatecznie rządzi AfD, skrajnie prawicowa partia, która zyskuje na popularności w sondażach. Ta nacjonalistyczna grupa od dawna krytykuje Unię Europejską i NATO, a niektórzy jej członkowie formułują rewanżystowskie roszczenia do terytorium sąsiednich krajów. Niemcy kontrolowane przez AfD mogłyby wykorzystać swoją władzę do zastraszania lub przymuszania innych krajów, co prowadziłoby do napięć i konfliktów”.
Skutki przezbrojenia Niemiec
Niemcy rzeczywiście muszą wzmocnić swoją armię. Kontynent jest w niebezpieczeństwie i żaden inny rząd europejski nie ma swoich możliwości finansowych. Berlin musi jednak także uznać ryzyko towarzyszące tym nowym siłom i ograniczyć potęgę Niemiec, integrując je z bardziej zintegrowanymi europejskimi strukturami wojskowymi
– wskazuje badaczka.
Wielu trudno zrozumieć, dlaczego przezbrojenie Niemiec może prowadzić do konkurencji i niestabilności w Europie. Wszyscy Europejczycy znają oczywiście militarystyczną historię kraju. Jednak w dziesięcioleciach następujących po drugiej wojnie światowej Niemcy głęboko zintegrowały swoją gospodarkę i aparat obronny z Europą. Kanclerz Konrad Adenauer stanowczo odrzucił pomysł uczynienia swojego kraju niezależną potęgą militarną i opowiadał się za integracją zachodnioniemieckich sił zbrojnych z armią europejską lub NATO. Po zakończeniu zimnej wojny kraj przyjął podejście powściągliwości militarnej i określił się jako 'potęga cywilna', godna zaufania i niegroźna, mimo że zjednoczenie znacznie ją wzmocniło. Jak stwierdził Helmut Kohl, 'tylko pokój może pochodzić z ziemi niemieckiej'. Integracja gospodarcza i polityczna osiągnięta przez UE stworzyła tożsamość paneuropejską i wzmocniła pogląd, że kraje europejskie, w tym Niemcy, mają wspólne interesy strategiczne i dlatego nigdy nie mogą powrócić do konkurencji
– pisze Liana Fix.
„Rywalizacja nigdy nie zniknęła”
A jednak, jak twierdzą realistyczni badacze, rywalizacja między krajami europejskimi nigdy tak naprawdę nie zniknęła, a już na pewno nie dzięki działaniom samej Unii Europejskiej. Zostało to po prostu osłabione, głównie przez NATO i amerykańską hegemonię. UE była i pozostaje przede wszystkim organizacją gospodarczą. Bezpieczeństwo i obrona w Europie znajdowały się głównie w rękach NATO i armii amerykańskiej
– zauważa, wskazując na znaczenie amerykańskiej obecności w Europie.
W jej ocenie „teraz, gdy wydaje się, że Stany Zjednoczone odwracają swoją uwagę i zasoby historycznie poświęcone Europie, konkurencja ta może powrócić. Inne kraje europejskie są już zaniepokojone rozbudową militarną Niemiec i wydatkami na obronę. Berlin planuje przeznaczyć większość swojego budżetu obronnego na niemieckie przedsiębiorstwa, wykorzystując wyjątek od unijnych reguł konkurencji, który pozwala krajom członkowskim nie przestrzegać procedur powiadamiania i wydawania zezwoleń na finansowanie publiczne krajowego przemysłu obronnego, gdy w grę wchodzą podstawowe interesy bezpieczeństwa. Zakłóci to współpracę i utrudni stworzenie prawdziwych europejskich mistrzów przemysłu w dziedzinie obronności. Przemysł obronny w Europie potrzebuje jednolitego rynku broni, ale polityka Berlina nie zmierza w tym kierunku”.
Niemcy złagodziły hamulec zadłużenia
Niemcy niedawno złagodziły hamulec zadłużenia, aby umożliwić niemal nieograniczone wydatki na obronę, czego nie ma większość krajów europejskich o większych deficytach. Najlepszym rozwiązaniem tego dylematu byłoby zobowiązanie się Komisji Europejskiej do zaciągania wspólnych pożyczek na dużą skalę na rzecz obronności. Istnieje już precedens: euroobligacje wyemitowane przez Komisję podczas kryzysu związanego z Covid-19. Berlin odmówił jednak autoryzacji tak ambitnej inicjatywy obronnej. Zamiast tego zatwierdzono jedynie programy pożyczek warunkowych, takie jak mechanizm Safe, który oferuje tanie pożyczki o wartości do 175 miliardów dolarów na wspólne projekty obronne. Programy te po prostu nie są w stanie zaspokoić stałego zapotrzebowania finansowego na kapitałochłonne projekty obrony przemysłowej. Są one również skromne w porównaniu z planem Niemiec, który zakłada przeznaczenie ponad 750 miliardów dolarów na obronność w ciągu najbliższych czterech lat
– wskazuje ekspertka.
Niemieccy decydenci twierdzą, że nie chcą płacić za ogromne wydatki krajowe rządów, które uważają za mniej odpowiedzialne fiskalnie w UE, zwłaszcza gdy wzrost gospodarczy ich kraju ulega stagnacji. Argument ten jest jednak hipokryzją: przez wiele lat równowaga fiskalna i wzrost gospodarczy Berlina były napędzane eksportem do Chin i tanią rosyjską energią, niezależnie od wpływów Pekinu i agresji Moskwy
– alarmuje Liana Fix.
Niemcy chcą stacjonować w krajach bałtyckich
Niemcy twierdzą, że dążą do partnerstwa z innymi rządami europejskimi, aby zapewnić, że ich wydatki na obronę przyniosą korzyści wszystkim sąsiadom. Według nich, nawet jeśli głównymi beneficjentami są przedsiębiorstwa krajowe, tort jest na tyle duży, że każdy może mieć w nim swój udział. Berlin uważa również, że stacjonowanie wojsk niemieckich w krajach bałtyckich – a być może w przyszłości w innych krajach – jest wystarczającą gwarancją. Ale to prawdopodobnie nie wystarczy, aby złagodzić obawy, szczególnie w kontekście wycofania się USA i niepewności co do NATO. Wielu Europejczyków zaczyna więc kwestionować sposób, w jaki Berlin zamierza zakotwiczyć swoją dominację militarną i przemysłową. Chcą, aby Niemcy odegrały swoją rolę, a nie nadużywały swojej władzy
– pisze badaczka.
Niektórzy polscy urzędnicy obawiają się, że potężne militarnie Niemcy mogą pewnego dnia poczuć się swobodnie i ponownie nawiązać przyjazne stosunki z Rosją. Polacy, i to nie tylko ci, którzy popierają populistyczną partię Prawo i Sprawiedliwość, również wyrazili obawę, że dominujące Niemcy zmarginalizują rolę małych państw UE
– stwierdza.
Polityka Niemiec
Liana Fix przypomina kryzys budżetowy 2010, kiedy kilka krajów UE tonęło w długach i potrzebowało pomocy finansowej ze strony UE. Jak postąpiły wówczas Niemcy? Zamiast okazać solidarność i wykorzystać swoje ogromne bogactwo, aby pomóc tym państwom, Berlin skupił się na odpowiedzialności fiskalnej i w ramach pakietu ratunkowego nałożył surowe środki oszczędnościowe.
Rząd niemiecki był szczególnie surowy wobec Grecji, narzucając drastyczne cięcia w jej programach socjalnych i innych usługach publicznych. Stopa bezrobocia w kraju osiągnęła w 2013 r. prawie 30%, a do połowy dekady PKB skurczył się o jedną czwartą. Grecy z kolei znienawidzili Berlin. Słynny grecki plakat przedstawiał ówczesną kanclerz Niemiec Angelę Merkel ubraną w nazistowski mundur
– dodaje.
Polska nadzieją Europy Środkowej
Jeżeli Niemcy nie podejmą działań mających na celu złagodzenie tej nieufności i niepokoju, sytuacja może się pogorszyć. Aby zrównoważyć siłę militarną Berlina, Polska mogłaby dążyć do bliższego sojuszu z krajami bałtyckimi i nordyckimi oraz Wielką Brytanią w ramach Wspólnych Sił Ekspedycyjnych. Mogłaby także dążyć do przystąpienia do Nordycko-Bałtyckiej Ósemki, ram współpracy regionalnej między Danią, Estonią, Finlandią, Islandią, Łotwą, Litwą, Norwegią i Szwecją. W obu przypadkach spowodowałoby to fragmentację wspólnych europejskich wysiłków obronnych. Francja może ulec pokusie potwierdzenia swojej roli poprzez znaczne zwiększenie wydatków na obronę, aby dogonić Niemcy i powstrzymać je pomimo wewnętrznych trudności budżetowych. Paryż mógłby również dążyć do ściślejszej współpracy z Londynem, aby zrównoważyć Berlin
– analizuje.
Rosyjskie zagrożenie
W jej ocenie Europa zdestabilizowana przez wewnętrzną konkurencję może sparaliżować UE i NATO. Rosja może to postrzegać jako okazję do przetestowania zbiorowej obrony sojuszu atlantyckiego na mocy artykułu 5. Chiny mogłyby eksploatować kontynent gospodarczo, zagrażając jego potędze przemysłowej.
Europa miałaby trudności z obroną, zwłaszcza pod nieobecność Stanów Zjednoczonych. A jeśli ci ostatni staną się wrogą potęgą, jak sugeruje ich plan aneksji Grenlandii, łatwiej będzie im manipulować kontynentem. Innymi słowy, podzielona Europa stałaby się pionkiem w grze wielkich mocarstw
– stwierdza.
Spektrum AfD
Dominujące militarnie Niemcy mogą okazać się szczególnie niebezpieczne w przypadku zwycięstwa AfD, prowadząc w ogólnokrajowych sondażach. Partia ta wyznaje ideologię skrajnie prawicową, nieliberalną i eurosceptyczną. Opowiada się za Rosją, sprzeciwia się wsparciu dla Ukrainy i pragnie odwrócić gospodarczą i wojskową integrację Niemiec z UE i NATO od 1945 r., przynajmniej w ich obecnej formie. Uważa, że siła militarna jest narzędziem rozszerzenia kraju, które powinno być wykorzystywane wyłącznie na rzecz Berlina. Ma nadzieję na rozwój niemieckiego przemysłu obronnego całkowicie niezależnego od przemysłu tradycyjnych sojuszników. Jeśli wygra wybory federalne, AfD wykorzysta armię niemiecką dokładnie tak, jak obawiała się Thatcher: do rzucenia swojej władzy przeciwko sąsiadom Niemiec. W ten sam sposób, w jaki Waszyngton sformułował wcześniej niepojęte roszczenia do Kanady i Grenlandii, Niemcy w rękach AfD mogą ostatecznie rościć sobie prawa do terytoriów francuskich lub polskich
– przewiduje Liana Fix.
Wprawdzie – jak zauważa – niemieckie partie centrowe starały się poddać tę kwestię kwarantannie za pośrednictwem dużych koalicji. Jednak z roku na rok blokowanie AfD staje się coraz trudniejsze. Sondaże pokazują, że w wyborach regionalnych w 2026 r. partia jest na dobrej drodze do uzyskania większości w Meklemburgii-Pomorzu Przednim i Saksonii-Anhalt.
Autorka artykułu
Liana Fix jest badaczką Europy w Radzie Stosunków Zagranicznych. Jej artykuł został pierwotnie opublikowany w „Foreign Affairs”.




