Niemiecka polityka społeczna – „nowe rozdanie”?

Niemiecka lewica w lutym przedstawiła swój program „Państwo socjalne 2025” .Przewiduje on choćby wprowadzenie emerytury podstawowej dla osób, które przez minimum 35 lat dokonywały wpłat do kasy emerytalnej. SPD chce też podwyższenia płacy minimalnej z 9,19 euro do 12 euro na godzinę, a więc chce wzrostu o około 30%. Partia dawnych liderów Schroedera i Schulza chce też ograniczenia sankcji dla bezrobotnych. Także w kontekście tej grupy domaga się przedłużenia z dwóch do trzech lat okresu państwowych zasiłków dla bezrobotnych pod warunkiem, że dłuższy czas opłacali oni składki.
W kontekście „Piątki Kaczyńskiego” oraz w kontekście zeszłorocznej „Piątki Morawieckiego” warto zainteresować się tym,jakie plany odnośnie polityki społecznej mają nasi najbliższy sąsiedzi na Zachodzie- Niemcy. Mówię oczywiście o formacjach mających realne instrumenty realizacji swojej polityki czyli na przykład współrządzącej Republika Federalna partii socjaldemokratycznej - SPD. Niemiecka lewica w lutym przedstawiła swój program „Państwo socjalne 2025” .Przewiduje on choćby  wprowadzenie emerytury podstawowej dla osób, które przez minimum 35 lat dokonywały wpłat do kasy emerytalnej. SPD chce tez podwyższenia płacy minimalnej z 9,19 euro do 12 euro na godzinę, a więc chce wzrostu o około 30%. Partia dawnych liderów  Schroedera i Schulza chce też ograniczenia sankcji dla bezrobotnych. Także w kontekście tej grupy domaga się przedłużenia z dwóch  do trzech lat okresu państwowych zasiłków dla bezrobotnych pod warunkiem, że dłuższy czas opłacali oni składki. 
Niemiecka lewica o polityce społecznej 
Na ile te propozycje są strzelistym manifestem pobożnych życzeń, a na ile uzyskają akceptację rządu federalnego, będzie przedmiotem wewnątrz koalicyjnych negocjacji w „czarno-czerwonym” rządze. Na razie partie Angeli Merkel – CDU oraz nowego lidera CSU -Markusa Soedera protestują przeciw konkretnym zapisom socjalistów . Skądinąd tym propozycjom przeciwni są liberałowie spod sztandaru FDP, których lider Christian Lindner tak chwalony przez przewodniczącego frakcji liberalnej w PE (ALDE) Guy Verhofstadta  ma być jednym z patronów, obok prezydenta Macrona, nowej neoliberalnej grupy politycznej w PE.  „Centrowej” – jak podkreśla Verhofstadt… Jednak reszta niemieckiej opozycji „establismentowej” czyli postkomunistyczna „die Linke” grupująca dawny aktyw enerdowskiej SED oraz lewaków z Republiki Federalnej, a także Zieloni poparli tę propozycję. Charakterystyczne, że te postulaty zyskały zdecydowane poparcie niemieckiego społeczeństwa – poza jednym, o czym za chwilę. W zależności od propozycji są one wspierane przez 2/3 do  4/5 Niemców (od 67-82%). Inaczej nasi zachodni sąsiedzi reagują na ograniczenie sankcji Hartz IV dla młodych bezrobotnych (do 25 roku życia). Sprzeciwia się tu przeszło 3/5 społeczeństwa (62%). 
Wszyscy tracą czyli fenomen Republiki Federalnej 
Cześć komentatorów określa to wszystko jako rozpaczliwą próbę socjaldemokratów zahamowania dramatycznie spadkowych tendencji sondażowych. W tej chwili współrządząca SPD nie tylko totalnie przegrywa z CDU/CSU (w partii Frau Kanzlerin skończył się okres wewnętrznych sporów po wybraniu Annegret Kramp-Karrebauer na następczynię Merkel na stanowisku przewodniczącej partii), ale także coraz bardziej z Zielonymi. Póki co niemiecka lewica ściga się o miejsce na sondażowym podium ze skrajnie prawicową, eurosceptyczną i antyemigracyjną „Alternative fuer Deutschland” („Alternatywą dla Niemiec”). Według sondaży ośrodka IMSA, CDU dostaje mniej niż w ostatnich wyborach do Bundestagu (tyle samo co w ostatnim sondażu – czyli 30%), wyprzedzając Zielonych -17% (spadek o 0,5%) i SPD właśnie -15% (spadek o 1,5 %). Na czwartym jest AfD, mająca największy spadek ze wszystkich notowań (o 2,5%) -popierana  teraz przez 12% wyborców . Potem, na tym samym poziomie poparcia (8%),  jest postkomunistyczna „die Linke” i liberalna FDP, przy czym skrajna lewica straciła 1,5%, a liberałowie 1%.  Ten sondaż pokazuje swoisty fenomen niemieckiego społeczeństwa, w którym, uwaga, traci wszystkie sześć głównych partii politycznych! Kto zatem zyskuje, skoro nie ma praktycznie przepływu elektoratu między tymi ugrupowaniami, które  dostały się do Bundestagu półtora  roku temu ? Otóż zyskują małe partie, które nigdy jeszcze nie były reprezentowane w niemieckim parlamencie, ale niektóre z nich są obecne w PE. Dlaczego? Bo w Republice Federalnej Niemiec zmieniono ordynację wybroczą do Parlamentu Europejskiego, realnie obniżając próg krajowego limitu 5%  do łatwego do osiągniecia progu 1%. W tej „ drobnicy” największe poparcie uzyskuje „Freie Waehler” czyli „Wolni Wyborcy”mające 3%. 
Sondażowa równia pochyla niemieckich socjalistów 
Socjalna ofensywa SPD godna jest wnikliwej analizy, choć jest oczywistą polityczną reakcją na fakt katastrofalnego spadku w sondażach: w porównaniu z wyborami do izby niższej niemieckiego parlamentu sprzed kilkunastu miesięcy SPD straciła aż 12,3%! O skali tej rzadko spotykanej w Europie katastrofy świadczy fakt, że ich wynik wyborczy z jesieni 2017 roku i tak był najgorszym wynikiem socjalistów od czasów Trzeciej Rzeszy Niemieckiej. Tyle, że „czarna dziura”, w którą wpadła niemiecka lewica jest tą samą, w której znalazła się lewica austriacka(oddala władze), lewica francuska zastąpiona przez liberałów, czeska (to samo), włoska (oddała rząd dwóm partiom eurosceptycznym), holenderska (musiała wyjść z rządu), węgierska(z kretesem przegrała po raz kolejny) i polska (po raz pierwszy nie weszła w ogóle do parlamentu). Cóż, jak epidemia porażek, to lewica jest pierwsza. 
Rozpocząłem ten tekst od przypomnienia „Piątki Kaczyńskiego” i, siłą rzeczy, porównania tych imponujących prospołecznych i pronatalistycznych decyzji rządu RP z jednak dość skromnymi, zachowawczymi obietnicami niemieckich socjaldemokratów. Warto przypomnieć, że program 500 plus- wtedy jeszcze od drugiego dziecka -udało się właściwie bezproblemowo zrealizować w Polsce dzięki bardzo sprawnej operacji logistyczno-informatycznej (sic!). Myślałem o tym, śledząc dane dotyczące niskiego zaufania Niemców do własnego rządu w kwestii cyfryzacji. Tylko trochę więcej niż co trzeci Niemiec uważa, że władza w Berlinie posiada potrzebne zdolności, aby rozwinąć cyfrowy potencjał Republiki Federalnej. Niewiele więcej niż 2/5 naszych zachodnich sąsiadów (44%) ma poczucie, że rząd tego naprawdę chce. Wyniki badań przeprowadzonych przed „Vodafone Institut fuer Gesselschaft und Komunikation” szacują Niemców w okolicach europejskiej średniej (40% „dobrej woli” rządu i 34% „mocy sprawczej”). Skądinąd  na tle Niemców katastrofalnie wypadają Szwedzi, wśród których tylko co siódmy (14%) uważa, że rząd ma ku temu stosowne kompetencje i Bułgarzy (co czwarty Bułgar – 24%). Ciekawostka: swojemu rządowi znacznie bardziej niż Niemcy ufają Hiszpanie – 45%. Choć to i tak nic w porównaniu z  Indiami, gdzie aż ¾ społeczeństwa uważa, że rząd w New Delhi ma i plan i instrumenty do dalszej cyfryzacji tego państwa. Państwa, które i tak jest zagłębiem informatycznym dla wielu krajów, nie tylko w sensie ściągania tysięcy informatyków, ale także obsługi najważniejszych firm. Mało kto na przykład wie, że niemiecka Lufthansa informatycznie obsługiwana jest właśnie w Indii, w Bangalore - hinduskim odpowiedniku Doliny Krzemowej. 

 *tekst ukazał się w "Gazecie Polskiej Codziennie" (11.03.2019)

 

 

POLECANE
Błaszczak ostrzega: MON po prostu zbankrutuje z ostatniej chwili
Błaszczak ostrzega: MON po prostu zbankrutuje

Kilka tygodni temu przedstawiłem korespondencję między Ministerstwem Finansów a MON, gdzie minister finansów zobowiązywał szefa MON do tego, żeby spłacał zobowiązania wyłącznie z części budżetowej MON. Jeżeli tak będzie dalej, to w ciągu trzech, czterech lat MON po prostu zbankrutuje – stwierdził w Polsat News były minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak.

Donald Trump chce anulować miliardy dolarów na USAID z ostatniej chwili
Donald Trump chce anulować miliardy dolarów na USAID

Donald Trump chce cofnąć 4,9 mld dolarów z programów pomocy zagranicznej Departamentu Stanu i USAID. W tym celu ma zamiar wykorzystać manewr prawny, który po raz ostatni zastosowano blisko 50 lat temu.

Komunikat dla mieszkańców Dolnego Śląska z ostatniej chwili
Komunikat dla mieszkańców Dolnego Śląska

Od 31 sierpnia wchodzi jesienna korekta rozkładu Kolei Dolnośląskich – informuje serwis kolejedolnoslaskie.pl.

Po decyzji ws. 800 plus Ukrainiec groził Polakom podpaleniami. Został zatrzymany z ostatniej chwili
Po decyzji ws. 800 plus Ukrainiec groził Polakom podpaleniami. Został zatrzymany

Zatrzymano 29-letniego obywatela Ukrainy, który po decyzji ws. 800 plus groził Polakom podpaleniami. Straż Graniczna przekazała także, że zostanie skierowany wniosek o deportację.

Adam Niedzielski pobity. Jest decyzja sądu z ostatniej chwili
Adam Niedzielski pobity. Jest decyzja sądu

Siedlecki sąd zdecydował o aresztowaniu Aleksandra B. i Rafała G., podejrzanych o pobicie w środę byłego ministra zdrowia Adama Niedzielskiego – poinformowała w piątek rozgłośnia RMF FM.

Tak źle nie było od dawna. Niemcy z rekordowym bezrobociem z ostatniej chwili
Tak źle nie było od dawna. Niemcy z rekordowym bezrobociem

Rekordowe bezrobocie w Niemczech. Najnowszy odczyt mówi o 6,4%. Zauważono, że to najwyższy wynik od 15 lat.

IMGW wydał komunikat. Oto co nas czeka z ostatniej chwili
IMGW wydał komunikat. Oto co nas czeka

IMGW informuje, że nad kontynentem dominują układy niskiego ciśnienia znad Wysp Brytyjskich i Zatoki Fińskiej, a wraz z nimi fronty atmosferyczne.

Porażka Prokuratury Żurka przed Trybunałem Stanu z ostatniej chwili
Porażka Prokuratury Żurka przed Trybunałem Stanu

Trybunał Stanu miał rozstrzygać w przedmiocie wniosku Prokuratury Krajowej o uchyleniu immunitetu I Prezes Sądu Najwyższego prof. Małgorzaty Manowskiej. Jednak tak się nie stanie.

Pomnik Rzezi Wołyńskiej w Domostawie wychodzi z cienia tylko u nas
Pomnik Rzezi Wołyńskiej w Domostawie wychodzi z cienia

Jest letnie lipcowe popołudnie. Rok po poświęceniu i odsłonięciu pomnika „Rzeź Wołyńska”, który uchwałą Społecznego Komitetu Budowy stał się Narodowym Pomnikiem „Rzeź Wołyńska”, znów zbierają się setki ludzi. „Wyklęty” ten pomnik, obłożony szczelnie całunem zamilczenia, w wyniku nieprzewidzianego żadnym sondażem rezultatu prezydenckich wyborów, zaczął w ostatniej chwili przed lipcowymi uroczystościami wydobywać się z mgły infamii.

Fundacja im. Kamilka z Częstochowy: Weto prezydenta przywraca nadzieję z ostatniej chwili
Fundacja im. Kamilka z Częstochowy: Weto prezydenta przywraca nadzieję

– Decyzja Prezydenta Karola Nawrockiego o zawetowaniu nowelizacji tzw. ustawy Kamilka przywraca nadzieję na realną ochronę najmłodszych przed przemocą i innymi zagrożeniami – ocenił prezes Fundacji im. Kamilka Mroza z Częstochowy Piotr Kucharczyk.

REKLAMA

Niemiecka polityka społeczna – „nowe rozdanie”?

Niemiecka lewica w lutym przedstawiła swój program „Państwo socjalne 2025” .Przewiduje on choćby wprowadzenie emerytury podstawowej dla osób, które przez minimum 35 lat dokonywały wpłat do kasy emerytalnej. SPD chce też podwyższenia płacy minimalnej z 9,19 euro do 12 euro na godzinę, a więc chce wzrostu o około 30%. Partia dawnych liderów Schroedera i Schulza chce też ograniczenia sankcji dla bezrobotnych. Także w kontekście tej grupy domaga się przedłużenia z dwóch do trzech lat okresu państwowych zasiłków dla bezrobotnych pod warunkiem, że dłuższy czas opłacali oni składki.
W kontekście „Piątki Kaczyńskiego” oraz w kontekście zeszłorocznej „Piątki Morawieckiego” warto zainteresować się tym,jakie plany odnośnie polityki społecznej mają nasi najbliższy sąsiedzi na Zachodzie- Niemcy. Mówię oczywiście o formacjach mających realne instrumenty realizacji swojej polityki czyli na przykład współrządzącej Republika Federalna partii socjaldemokratycznej - SPD. Niemiecka lewica w lutym przedstawiła swój program „Państwo socjalne 2025” .Przewiduje on choćby  wprowadzenie emerytury podstawowej dla osób, które przez minimum 35 lat dokonywały wpłat do kasy emerytalnej. SPD chce tez podwyższenia płacy minimalnej z 9,19 euro do 12 euro na godzinę, a więc chce wzrostu o około 30%. Partia dawnych liderów  Schroedera i Schulza chce też ograniczenia sankcji dla bezrobotnych. Także w kontekście tej grupy domaga się przedłużenia z dwóch  do trzech lat okresu państwowych zasiłków dla bezrobotnych pod warunkiem, że dłuższy czas opłacali oni składki. 
Niemiecka lewica o polityce społecznej 
Na ile te propozycje są strzelistym manifestem pobożnych życzeń, a na ile uzyskają akceptację rządu federalnego, będzie przedmiotem wewnątrz koalicyjnych negocjacji w „czarno-czerwonym” rządze. Na razie partie Angeli Merkel – CDU oraz nowego lidera CSU -Markusa Soedera protestują przeciw konkretnym zapisom socjalistów . Skądinąd tym propozycjom przeciwni są liberałowie spod sztandaru FDP, których lider Christian Lindner tak chwalony przez przewodniczącego frakcji liberalnej w PE (ALDE) Guy Verhofstadta  ma być jednym z patronów, obok prezydenta Macrona, nowej neoliberalnej grupy politycznej w PE.  „Centrowej” – jak podkreśla Verhofstadt… Jednak reszta niemieckiej opozycji „establismentowej” czyli postkomunistyczna „die Linke” grupująca dawny aktyw enerdowskiej SED oraz lewaków z Republiki Federalnej, a także Zieloni poparli tę propozycję. Charakterystyczne, że te postulaty zyskały zdecydowane poparcie niemieckiego społeczeństwa – poza jednym, o czym za chwilę. W zależności od propozycji są one wspierane przez 2/3 do  4/5 Niemców (od 67-82%). Inaczej nasi zachodni sąsiedzi reagują na ograniczenie sankcji Hartz IV dla młodych bezrobotnych (do 25 roku życia). Sprzeciwia się tu przeszło 3/5 społeczeństwa (62%). 
Wszyscy tracą czyli fenomen Republiki Federalnej 
Cześć komentatorów określa to wszystko jako rozpaczliwą próbę socjaldemokratów zahamowania dramatycznie spadkowych tendencji sondażowych. W tej chwili współrządząca SPD nie tylko totalnie przegrywa z CDU/CSU (w partii Frau Kanzlerin skończył się okres wewnętrznych sporów po wybraniu Annegret Kramp-Karrebauer na następczynię Merkel na stanowisku przewodniczącej partii), ale także coraz bardziej z Zielonymi. Póki co niemiecka lewica ściga się o miejsce na sondażowym podium ze skrajnie prawicową, eurosceptyczną i antyemigracyjną „Alternative fuer Deutschland” („Alternatywą dla Niemiec”). Według sondaży ośrodka IMSA, CDU dostaje mniej niż w ostatnich wyborach do Bundestagu (tyle samo co w ostatnim sondażu – czyli 30%), wyprzedzając Zielonych -17% (spadek o 0,5%) i SPD właśnie -15% (spadek o 1,5 %). Na czwartym jest AfD, mająca największy spadek ze wszystkich notowań (o 2,5%) -popierana  teraz przez 12% wyborców . Potem, na tym samym poziomie poparcia (8%),  jest postkomunistyczna „die Linke” i liberalna FDP, przy czym skrajna lewica straciła 1,5%, a liberałowie 1%.  Ten sondaż pokazuje swoisty fenomen niemieckiego społeczeństwa, w którym, uwaga, traci wszystkie sześć głównych partii politycznych! Kto zatem zyskuje, skoro nie ma praktycznie przepływu elektoratu między tymi ugrupowaniami, które  dostały się do Bundestagu półtora  roku temu ? Otóż zyskują małe partie, które nigdy jeszcze nie były reprezentowane w niemieckim parlamencie, ale niektóre z nich są obecne w PE. Dlaczego? Bo w Republice Federalnej Niemiec zmieniono ordynację wybroczą do Parlamentu Europejskiego, realnie obniżając próg krajowego limitu 5%  do łatwego do osiągniecia progu 1%. W tej „ drobnicy” największe poparcie uzyskuje „Freie Waehler” czyli „Wolni Wyborcy”mające 3%. 
Sondażowa równia pochyla niemieckich socjalistów 
Socjalna ofensywa SPD godna jest wnikliwej analizy, choć jest oczywistą polityczną reakcją na fakt katastrofalnego spadku w sondażach: w porównaniu z wyborami do izby niższej niemieckiego parlamentu sprzed kilkunastu miesięcy SPD straciła aż 12,3%! O skali tej rzadko spotykanej w Europie katastrofy świadczy fakt, że ich wynik wyborczy z jesieni 2017 roku i tak był najgorszym wynikiem socjalistów od czasów Trzeciej Rzeszy Niemieckiej. Tyle, że „czarna dziura”, w którą wpadła niemiecka lewica jest tą samą, w której znalazła się lewica austriacka(oddala władze), lewica francuska zastąpiona przez liberałów, czeska (to samo), włoska (oddała rząd dwóm partiom eurosceptycznym), holenderska (musiała wyjść z rządu), węgierska(z kretesem przegrała po raz kolejny) i polska (po raz pierwszy nie weszła w ogóle do parlamentu). Cóż, jak epidemia porażek, to lewica jest pierwsza. 
Rozpocząłem ten tekst od przypomnienia „Piątki Kaczyńskiego” i, siłą rzeczy, porównania tych imponujących prospołecznych i pronatalistycznych decyzji rządu RP z jednak dość skromnymi, zachowawczymi obietnicami niemieckich socjaldemokratów. Warto przypomnieć, że program 500 plus- wtedy jeszcze od drugiego dziecka -udało się właściwie bezproblemowo zrealizować w Polsce dzięki bardzo sprawnej operacji logistyczno-informatycznej (sic!). Myślałem o tym, śledząc dane dotyczące niskiego zaufania Niemców do własnego rządu w kwestii cyfryzacji. Tylko trochę więcej niż co trzeci Niemiec uważa, że władza w Berlinie posiada potrzebne zdolności, aby rozwinąć cyfrowy potencjał Republiki Federalnej. Niewiele więcej niż 2/5 naszych zachodnich sąsiadów (44%) ma poczucie, że rząd tego naprawdę chce. Wyniki badań przeprowadzonych przed „Vodafone Institut fuer Gesselschaft und Komunikation” szacują Niemców w okolicach europejskiej średniej (40% „dobrej woli” rządu i 34% „mocy sprawczej”). Skądinąd  na tle Niemców katastrofalnie wypadają Szwedzi, wśród których tylko co siódmy (14%) uważa, że rząd ma ku temu stosowne kompetencje i Bułgarzy (co czwarty Bułgar – 24%). Ciekawostka: swojemu rządowi znacznie bardziej niż Niemcy ufają Hiszpanie – 45%. Choć to i tak nic w porównaniu z  Indiami, gdzie aż ¾ społeczeństwa uważa, że rząd w New Delhi ma i plan i instrumenty do dalszej cyfryzacji tego państwa. Państwa, które i tak jest zagłębiem informatycznym dla wielu krajów, nie tylko w sensie ściągania tysięcy informatyków, ale także obsługi najważniejszych firm. Mało kto na przykład wie, że niemiecka Lufthansa informatycznie obsługiwana jest właśnie w Indii, w Bangalore - hinduskim odpowiedniku Doliny Krzemowej. 

 *tekst ukazał się w "Gazecie Polskiej Codziennie" (11.03.2019)

 


 

Polecane
Emerytury
Stażowe