Organizacje pozarządowe – pomoc czy polityka?

Organizacje pozarządowe zajmujące się pomocą imigrantom stały się wygodnym i trudnym do kontrolowania narzędziem w grze politycznej.
Ludzie - zdjęcie poglądowe
Ludzie - zdjęcie poglądowe / for. pixabay.com

Europa Zachodnia zbiera gorzkie żniwa bezrefleksyjnego podejścia do kwestii mieszania kultur. Opamiętanie przychodzi, ale na zmiany może być już za późno.

NGO-sy bez kontroli

„Kłopoty, z którymi zmagają się niektóre państwa Europy Zachodniej, na razie Polsce nie grożą, bowiem odsetek cudzoziemców przebywających w Polsce to drobny ułamek tego, czego doświadczają społeczeństwa niektórych krajów Europy Zachodniej. Składa się na to wiele czynników, począwszy od historycznych, kulturowych aż po ekonomiczne. Polska, która nie miała kolonii przed I wojną światową i nie należy do grupy krajów Unii Europejskiej o najwyższym rozwoju gospodarczym, nie jest traktowana przez uchodźców i migrantów jako atrakcyjny kraj docelowy” – czytamy w opracowaniu pt. „Organizacje pozarządowe zajmujące się pomocą dla uchodźców i migrantów” sporządzonym przez Biuro Analiz i Dokumentacji Senatu RP. Wśród cudzoziemców, którzy docierają do naszego kraju, raport wymienia głównie przybyszy z państw byłego ZSRR. Ukraińcy przeważali wśród nich jeszcze przed zaatakowaniem ich kraju przez Rosję, obecnie jest ich w Polsce już kilka milionów. Z pewnością łatwiej jest asymilować się w naszym kraju przybyszom pochodzącym z państwa zbliżonego do nas kulturowo i językowo, toteż Polska faktycznie unika części problemów, z którymi zmaga się Europa Zachodnia, nie unika jednak „czołgania” za swoją politykę wobec imigrantów (mimo przyjęcia ich rekordowej liczby!) przez organy unijne. Jak wskazuje senacki raport na temat organizacji pozarządowych zajmujących się pomocą uchodźcom, trudno nawet oszacować ich dokładną liczbę. „Jest niemal pewne, że nie są to [te wymienione w senackim raporcie – przyp. red.] wszystkie tego typu organizacje i inicjatywy działające w Polsce. Zdarza się bowiem, że mają one charakter lokalny i doraźny, powstają w sytuacji zapotrzebowania na określone działanie, przez co utrudnione jest dotarcie do informacji o ich działalności. Stale powstają nowe takie organizacje, a inne kończą działalność – nie jest łatwo w tej sytuacji ustalić aktualną ich listę. Bardzo istotnym czynnikiem decydującym o być lub nie być organizacji pozarządowej jest dostępność środków finansowych na jej sprawne funkcjonowanie” – piszą senaccy eksperci.

Sprawowanie skutecznej kontroli nad organizacjami pozarządowymi wydaje się niemożliwe i sprzeczne zresztą z samą ideą działania NGO-sów. Nie znaczy to jednak, że są one ciałami apolitycznymi. Przeciwnie, jak podaje raport sporządzony przez Ordo Iuris, „organizacje międzynarodowe są pod ciągłym naciskiem ze strony największych NGO-sów, które wykorzystują swoje środki finansowe jako mechanizm służący uzyskaniu znacznych politycznych wpływów. […] Jak wskazują przedstawiciele European Center for Law and Justice w ich kompleksowym raporcie, potężne organizacje pozarządowe wspierają finansowo największe instytucje międzynarodowe, co przekłada się na ich wpływy w największych instytucjach politycznych oraz stawia ich niezależność pod znakiem zapytania. Należąca do George’a Sorosa fundacja ma wpływy nawet w Europejskim Trybunale Praw Człowieka w Strasburgu, gdzie zasiadają powiązani z nią sędziowie. Jest też mocno zaangażowana w finansowanie Rady Europy, ONZ i WHO. Międzynarodowe gremia notują także wysokie wpływy od firmy Microsoft” – czytamy w opracowaniu. „Należąca do George’a Sorosa organizacja Open Society Foundation i firma Microsoft Billa Gatesa są największymi prywatnymi darczyńcami Rady Europy. Z raportów finansowych Rady Europy wynika, że budżet organizacji otrzymał ponad 1,5 mln euro wsparcia od Open Society w latach 2004–2013. Z kolei Microsoft przekazał Radzie Europy ok. 950 tys. euro w latach 2006–2014. Pytanie o to, w jaki sposób zostały wykorzystane środki oraz upublicznienie dokumentów związanych z wpłatami zostało już wystosowane do Komitetu Ministrów RE” – podają pod rozwagę eksperci Ordo Iuris. „Ten problem nie dotyczy tylko Rady Europy. Międzynarodowe organizacje są pod ciągłym ryzykiem nacisków ze strony «filantropów», którzy przy wykorzystaniu swoich zasobów finansowych próbują uzyskać polityczne wpływy. Kontrybucja Fundacji Billa i Melindy Gatesów do budżetu Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) z wpłatami w wysokości 530 mln dolarów w 2019 r. jest największa po Stanach Zjednoczonych. Regularnych i wysokich wpłat na rzecz organizacji politycznych dokonuje szczególnie George Soros, którego fundacja Open Society wspiera finansowo m.in. ONZ, Międzynarodowy Trybunał Karny czy WHO. Od 1984 r. organizacja Sorosa przekazała i zainwestowała w sektor mediów, polityki i praw człowieka ok. 32 mld dolarów. Jego wpływy dosięgają nawet Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu (ETPC)” – wskazują.

„Kim są, ustali się później”

Jedne z najbardziej prężnych organizacji pozarządowych zajmujących się pomocą uchodźcom w naszym kraju to Caritas Polska, Polska Akcja Humanitarna oraz Helsińska Fundacja Praw Człowieka. O ile Caritas pomagał „zanim to było modne” m.in. uchodźcom wewnętrznym na Ukrainie w okresie toczącego się w rejonie Donbasu konfliktu zbrojnego czy też świadczył pomoc na miejscu ofiarom wojny w Syrii, o tyle działania PAH i Fundacji Helsińskiej – obok tych szczytnych i realnie niosących pomoc poszkodowanym – zbyt często mają charakter jaskrawo polityczny. Wypowiedzi liderki PAH (i jednocześnie posła do PE z ramienia KO) Janiny Ochojskiej w okresie hybrydowego ataku ze strony Białorusi na polską granicę były nie tylko kuriozalne, ale wręcz niebezpieczne. „Ludzie umierają na granicy przez PiS”, „rządzący powinni siedzieć za to, jak traktują migrantów” oraz „mur na granicy z Białorusią powinien zostać rozebrany”, „granic to broniliśmy, jak Niemcy weszli do Polski. Granice można chronić: trzeba wiedzieć, kto ją przekracza i działać zgodnie z prawem” – mówiła wówczas Ochojska. Wybuch wojny na Ukrainie i potężny kryzys imigracyjny, z którym zmaga się Europa Zachodnia, sprawiły, że polityczne zapotrzebowanie na wypowiedzi w rodzaju tych formułowanych przez liderkę PAH znacznie spadło.
W obecnej sytuacji sondażowe słupki podnosić będzie raczej retoryka sceptyczna wobec niekontrolowanego napływu uchodźców z krajów odległych kulturowo niż ta gloryfikująca multikulturową utopię. Za naszą zachodnią granicą, we Włoszech czy Francji powoli przestaje obowiązywać polityczna poprawność nakazująca bezrefleksyjne przyjmowanie wszystkich przybyszów zmierzających do Europy. Hasło posłanki Koalicji Obywatelskiej Iwony Hartwich: „Wpuśćcie tych ludzi do Polski! Kim są, ustali się później!” nie ma już raczej w dzisiejszej Europie szans powodzenia. I tylko szkoda, że cena, którą przychodzi płacić Staremu Kontynentowi za własną głupotę, jest ogromna i będzie rosła. „Och, w pewnym sensie ludzie są jeszcze zdolni do reakcji. Kiedy w porze kolacji dziennik telewizyjny podaje im wiadomość o nowym porwaniu, co w dziewięciu przypadkach na dziesięć oznacza prolog do najstraszliwszego zabójstwa, znajdzie się ktoś, kto chowa twarz w dłoniach albo przeklina. […] Kiedy w dzienniku telewizyjnym obwieszcza się, że nastąpiło potworne zabójstwo, że zakładnikowi obcięto głowę, poderżnięto gardło lub strzelono w potylicę, to samo. «Ach, co za hańba! Co za wstyd!», mówią. Ale potem o wszystkim zapominają” – pisała w 2005 roku Oriana Fallaci. Włoska dziennikarka ostrzegała: „W czerwcu ubiegłego roku Jean Raspail, pisarz, który swoją książką «Obóz świętych» już w roku 1973 ogłosił rozpad naszej cywilizacji, opublikował na łamach «Le Figaro» artykuł, który wydaje się napisany przez Jana Ewangelistę. Proszę go przeczytać. Raspail mówi o tym jazgotliwym biciu w bębny, które także we Francji odbywa się na cześć gościnności, wielokulturowości i praw człowieka przestrzeganych tylko przez jedną ze stron. Zwraca uwagę na represyjne ustawy, które dziś nazywane są antyrasistowskimi. […] A kończy wywód słowami: «Jestem przeświadczony, że los Francji jest już przesądzony. Jestem o tym przeświadczony, ponieważ, jak mówił François Mitterrand, ‘oni czują się w moim domu jak u siebie w domu’. I ponieważ tej sytuacji nie da się zapobiec. W roku 2050 autochtonicznych Francuzów będzie nie więcej niż połowa. Wszyscy w podeszłym wieku. Tę drugą połowę będą stanowić przybysze z Maghrebu, Afrykanie, Azjaci, krótko mówiąc, ludzie pochodzący z tego niewyczerpanego kotła zwanego Trzecim Światem. Cała Europa, cała, zdąża ku własnej zagładzie»”.

Tekst pochodzi z 26 (1796) numeru „Tygodnika Solidarność”.


 

POLECANE
Trump chce ujawnić tajne akta o UFO. Popełnił wielki błąd z ostatniej chwili
Trump chce ujawnić tajne akta o UFO. "Popełnił wielki błąd"

Prezydent USA Donald Trump zapowiedział w czwartek, że poleci zidentyfikowanie i ujawnienie rządowych dokumentów na temat życia pozaziemskiego, niezidentyfikowanych zjawisk powietrznych i UFO.

Duży wzrost przestępczości cudzoziemców w Polsce. Są dane policji z ostatniej chwili
Duży wzrost przestępczości cudzoziemców w Polsce. Są dane policji

Policja odnotowała duży wzrost liczby cudzoziemców podejrzanych o przestępstwa w Polsce – informuje w piątek "Rzeczpospolita".

Nie żyje znany aktor. Miał zaledwie 53 lata z ostatniej chwili
Nie żyje znany aktor. Miał zaledwie 53 lata

Eric Dane, znany szerokiej publiczności jako dr Mark Sloan z serialu "Chirurdzy", zmarł w wieku 53 lat. Informację o śmierci aktora przekazała jego rodzina.

Nowy komunikat IMGW. Oto co nas czeka w najbliższych dniach z ostatniej chwili
Nowy komunikat IMGW. Oto co nas czeka w najbliższych dniach

IMGW prognozuje mróz w całej Polsce, lokalne opady śniegu i silniejszy wiatr w górach. W nocy z piątku na sobotę temperatura spadnie nawet do -17 st. C.

Czy dojdzie do rozłamu w PiS? Polacy odpowiedzieli z ostatniej chwili
Czy dojdzie do rozłamu w PiS? Polacy odpowiedzieli

Polacy mają mieszane odczucia co do przyszłości PiS, ale większość uważa, że przed wyborami parlamentarnymi do rozłamu w partii Jarosława Kaczyńskiego nie dojdzie – wynika z najnowszego sondażu SW Research dla Onetu.

Waszyngton – pierwsze posiedzenie Rady Pokoju. Minister Przydacz zabrał głos polityka
Waszyngton – pierwsze posiedzenie Rady Pokoju. Minister Przydacz zabrał głos

Minęło pierwsze posiedzenie Rady Pokoju w Waszyngtonie. Polskę reprezentował w roli obserwatora Marcin Przydacz, który podkreślił znaczenie budowania relacji z partnerami także poza Europą Wschodnią. "Czego NIE BYŁO, a czym próbowano dezinformować opinię publiczną w Polsce: oczekiwania 1 mld dolarów, oczekiwania wysłania wojsk, obecności Putina i Łukaszenki" – napisał w mediach społecznościowych prezydencki minister.

Koniec anarchii w togach? Ustawa, która mogłaby zamknąć spór o status sędziów tylko u nas
Koniec anarchii w togach? Ustawa, która mogłaby zamknąć spór o status sędziów

Dziś Prezydent RP złożył projekt ustawy o przywróceniu prawa do sądu oraz rozpoznania sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki. Sam tytuł brzmi koncyliacyjnie.

Nowacka: Rząd nie sfinansuje dodatkowych lekcji religii Wiadomości
Nowacka: Rząd nie sfinansuje dodatkowych lekcji religii

Minister edukacji Barbara Nowacka zapowiedziała, że samorządy, które zdecydują się organizować dodatkowe lekcje religii ponad ustawowy wymiar, nie otrzymają z budżetu państwa żadnych rekompensat. Od września w szkołach obowiązuje jedna godzina religii lub etyki tygodniowo.

Aktywiści usiłują oswajać z tzw. etyczną pedofilią tylko u nas
Aktywiści usiłują oswajać z tzw. "etyczną pedofilią"

Dzieci trzeba chronić przed wykorzystaniem seksualnym – zgodzi się z tym praktycznie każdy. Innego zdania są jednak niektórzy aktywiści gender z Ameryki, którzy zorganizowali w Seattle akcję promującą normalizację tego typu zachowań

Kurs dolara w górę. Regres w przemyśle ciągnie złotego w dół pilne
Kurs dolara w górę. Regres w przemyśle ciągnie złotego w dół

Złoty znalazł się pod wyraźną presją. Kurs dolara zbliżył się do 3,60 zł po rozczarowujących danych o produkcji przemysłowej. Jak opisuje money.pl, impulsem do wyprzedaży polskiej waluty stały się czwartkowe dane Głównego Urzędu Statystycznego.

REKLAMA

Organizacje pozarządowe – pomoc czy polityka?

Organizacje pozarządowe zajmujące się pomocą imigrantom stały się wygodnym i trudnym do kontrolowania narzędziem w grze politycznej.
Ludzie - zdjęcie poglądowe
Ludzie - zdjęcie poglądowe / for. pixabay.com

Europa Zachodnia zbiera gorzkie żniwa bezrefleksyjnego podejścia do kwestii mieszania kultur. Opamiętanie przychodzi, ale na zmiany może być już za późno.

NGO-sy bez kontroli

„Kłopoty, z którymi zmagają się niektóre państwa Europy Zachodniej, na razie Polsce nie grożą, bowiem odsetek cudzoziemców przebywających w Polsce to drobny ułamek tego, czego doświadczają społeczeństwa niektórych krajów Europy Zachodniej. Składa się na to wiele czynników, począwszy od historycznych, kulturowych aż po ekonomiczne. Polska, która nie miała kolonii przed I wojną światową i nie należy do grupy krajów Unii Europejskiej o najwyższym rozwoju gospodarczym, nie jest traktowana przez uchodźców i migrantów jako atrakcyjny kraj docelowy” – czytamy w opracowaniu pt. „Organizacje pozarządowe zajmujące się pomocą dla uchodźców i migrantów” sporządzonym przez Biuro Analiz i Dokumentacji Senatu RP. Wśród cudzoziemców, którzy docierają do naszego kraju, raport wymienia głównie przybyszy z państw byłego ZSRR. Ukraińcy przeważali wśród nich jeszcze przed zaatakowaniem ich kraju przez Rosję, obecnie jest ich w Polsce już kilka milionów. Z pewnością łatwiej jest asymilować się w naszym kraju przybyszom pochodzącym z państwa zbliżonego do nas kulturowo i językowo, toteż Polska faktycznie unika części problemów, z którymi zmaga się Europa Zachodnia, nie unika jednak „czołgania” za swoją politykę wobec imigrantów (mimo przyjęcia ich rekordowej liczby!) przez organy unijne. Jak wskazuje senacki raport na temat organizacji pozarządowych zajmujących się pomocą uchodźcom, trudno nawet oszacować ich dokładną liczbę. „Jest niemal pewne, że nie są to [te wymienione w senackim raporcie – przyp. red.] wszystkie tego typu organizacje i inicjatywy działające w Polsce. Zdarza się bowiem, że mają one charakter lokalny i doraźny, powstają w sytuacji zapotrzebowania na określone działanie, przez co utrudnione jest dotarcie do informacji o ich działalności. Stale powstają nowe takie organizacje, a inne kończą działalność – nie jest łatwo w tej sytuacji ustalić aktualną ich listę. Bardzo istotnym czynnikiem decydującym o być lub nie być organizacji pozarządowej jest dostępność środków finansowych na jej sprawne funkcjonowanie” – piszą senaccy eksperci.

Sprawowanie skutecznej kontroli nad organizacjami pozarządowymi wydaje się niemożliwe i sprzeczne zresztą z samą ideą działania NGO-sów. Nie znaczy to jednak, że są one ciałami apolitycznymi. Przeciwnie, jak podaje raport sporządzony przez Ordo Iuris, „organizacje międzynarodowe są pod ciągłym naciskiem ze strony największych NGO-sów, które wykorzystują swoje środki finansowe jako mechanizm służący uzyskaniu znacznych politycznych wpływów. […] Jak wskazują przedstawiciele European Center for Law and Justice w ich kompleksowym raporcie, potężne organizacje pozarządowe wspierają finansowo największe instytucje międzynarodowe, co przekłada się na ich wpływy w największych instytucjach politycznych oraz stawia ich niezależność pod znakiem zapytania. Należąca do George’a Sorosa fundacja ma wpływy nawet w Europejskim Trybunale Praw Człowieka w Strasburgu, gdzie zasiadają powiązani z nią sędziowie. Jest też mocno zaangażowana w finansowanie Rady Europy, ONZ i WHO. Międzynarodowe gremia notują także wysokie wpływy od firmy Microsoft” – czytamy w opracowaniu. „Należąca do George’a Sorosa organizacja Open Society Foundation i firma Microsoft Billa Gatesa są największymi prywatnymi darczyńcami Rady Europy. Z raportów finansowych Rady Europy wynika, że budżet organizacji otrzymał ponad 1,5 mln euro wsparcia od Open Society w latach 2004–2013. Z kolei Microsoft przekazał Radzie Europy ok. 950 tys. euro w latach 2006–2014. Pytanie o to, w jaki sposób zostały wykorzystane środki oraz upublicznienie dokumentów związanych z wpłatami zostało już wystosowane do Komitetu Ministrów RE” – podają pod rozwagę eksperci Ordo Iuris. „Ten problem nie dotyczy tylko Rady Europy. Międzynarodowe organizacje są pod ciągłym ryzykiem nacisków ze strony «filantropów», którzy przy wykorzystaniu swoich zasobów finansowych próbują uzyskać polityczne wpływy. Kontrybucja Fundacji Billa i Melindy Gatesów do budżetu Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) z wpłatami w wysokości 530 mln dolarów w 2019 r. jest największa po Stanach Zjednoczonych. Regularnych i wysokich wpłat na rzecz organizacji politycznych dokonuje szczególnie George Soros, którego fundacja Open Society wspiera finansowo m.in. ONZ, Międzynarodowy Trybunał Karny czy WHO. Od 1984 r. organizacja Sorosa przekazała i zainwestowała w sektor mediów, polityki i praw człowieka ok. 32 mld dolarów. Jego wpływy dosięgają nawet Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu (ETPC)” – wskazują.

„Kim są, ustali się później”

Jedne z najbardziej prężnych organizacji pozarządowych zajmujących się pomocą uchodźcom w naszym kraju to Caritas Polska, Polska Akcja Humanitarna oraz Helsińska Fundacja Praw Człowieka. O ile Caritas pomagał „zanim to było modne” m.in. uchodźcom wewnętrznym na Ukrainie w okresie toczącego się w rejonie Donbasu konfliktu zbrojnego czy też świadczył pomoc na miejscu ofiarom wojny w Syrii, o tyle działania PAH i Fundacji Helsińskiej – obok tych szczytnych i realnie niosących pomoc poszkodowanym – zbyt często mają charakter jaskrawo polityczny. Wypowiedzi liderki PAH (i jednocześnie posła do PE z ramienia KO) Janiny Ochojskiej w okresie hybrydowego ataku ze strony Białorusi na polską granicę były nie tylko kuriozalne, ale wręcz niebezpieczne. „Ludzie umierają na granicy przez PiS”, „rządzący powinni siedzieć za to, jak traktują migrantów” oraz „mur na granicy z Białorusią powinien zostać rozebrany”, „granic to broniliśmy, jak Niemcy weszli do Polski. Granice można chronić: trzeba wiedzieć, kto ją przekracza i działać zgodnie z prawem” – mówiła wówczas Ochojska. Wybuch wojny na Ukrainie i potężny kryzys imigracyjny, z którym zmaga się Europa Zachodnia, sprawiły, że polityczne zapotrzebowanie na wypowiedzi w rodzaju tych formułowanych przez liderkę PAH znacznie spadło.
W obecnej sytuacji sondażowe słupki podnosić będzie raczej retoryka sceptyczna wobec niekontrolowanego napływu uchodźców z krajów odległych kulturowo niż ta gloryfikująca multikulturową utopię. Za naszą zachodnią granicą, we Włoszech czy Francji powoli przestaje obowiązywać polityczna poprawność nakazująca bezrefleksyjne przyjmowanie wszystkich przybyszów zmierzających do Europy. Hasło posłanki Koalicji Obywatelskiej Iwony Hartwich: „Wpuśćcie tych ludzi do Polski! Kim są, ustali się później!” nie ma już raczej w dzisiejszej Europie szans powodzenia. I tylko szkoda, że cena, którą przychodzi płacić Staremu Kontynentowi za własną głupotę, jest ogromna i będzie rosła. „Och, w pewnym sensie ludzie są jeszcze zdolni do reakcji. Kiedy w porze kolacji dziennik telewizyjny podaje im wiadomość o nowym porwaniu, co w dziewięciu przypadkach na dziesięć oznacza prolog do najstraszliwszego zabójstwa, znajdzie się ktoś, kto chowa twarz w dłoniach albo przeklina. […] Kiedy w dzienniku telewizyjnym obwieszcza się, że nastąpiło potworne zabójstwo, że zakładnikowi obcięto głowę, poderżnięto gardło lub strzelono w potylicę, to samo. «Ach, co za hańba! Co za wstyd!», mówią. Ale potem o wszystkim zapominają” – pisała w 2005 roku Oriana Fallaci. Włoska dziennikarka ostrzegała: „W czerwcu ubiegłego roku Jean Raspail, pisarz, który swoją książką «Obóz świętych» już w roku 1973 ogłosił rozpad naszej cywilizacji, opublikował na łamach «Le Figaro» artykuł, który wydaje się napisany przez Jana Ewangelistę. Proszę go przeczytać. Raspail mówi o tym jazgotliwym biciu w bębny, które także we Francji odbywa się na cześć gościnności, wielokulturowości i praw człowieka przestrzeganych tylko przez jedną ze stron. Zwraca uwagę na represyjne ustawy, które dziś nazywane są antyrasistowskimi. […] A kończy wywód słowami: «Jestem przeświadczony, że los Francji jest już przesądzony. Jestem o tym przeświadczony, ponieważ, jak mówił François Mitterrand, ‘oni czują się w moim domu jak u siebie w domu’. I ponieważ tej sytuacji nie da się zapobiec. W roku 2050 autochtonicznych Francuzów będzie nie więcej niż połowa. Wszyscy w podeszłym wieku. Tę drugą połowę będą stanowić przybysze z Maghrebu, Afrykanie, Azjaci, krótko mówiąc, ludzie pochodzący z tego niewyczerpanego kotła zwanego Trzecim Światem. Cała Europa, cała, zdąża ku własnej zagładzie»”.

Tekst pochodzi z 26 (1796) numeru „Tygodnika Solidarność”.



 

Polecane