Rozliczenia, areszty, czystki – co rząd Tuska robi ze swoimi krytykami
Co musisz wiedzieć:
- Autor twierdzi, że po 13 grudnia 2023 r. władza systemowo używa aparatu państwa do represjonowania przeciwników politycznych.
- Jako przykłady wskazuje m.in. sprawę Adama Borowskiego, przejęcie mediów publicznych, aresztowania polityków, konflikt wokół KRS i „neosędziów”, sprawę Funduszu Sprawiedliwości oraz brutalne działania wobec protestujących rolników.
- Tekst stawia tezę, że pod hasłem „praworządności” dochodzi do selektywnego stosowania prawa, naruszania procedur i zastraszania, co zagraża demokracji.
Dopaść, dojechać, zgnoić
Na Borowskim ta historia nie zaczyna się i nie kończy, choć to jego sytuacja stała się inspiracją do tego artykułu. Przeciwko skazaniu Borowskiego na karę bezwzględnego więzienia protestują Solidarność, liczni politycy opozycji, a także dawni działacze podziemia, również bardzo odlegli od dzisiejszych poglądów skazanego. Dość powiedzieć, że pod apelem w jego obronie podpisały się osoby tak nieoczywiste jak Władysław Frasyniuk, Zbigniew Janas czy Paweł Kasprzak.
Adam Borowski to człowiek z piękną solidarnościową kartą (był zaangażowany w organizację pamiętnej ucieczki z więzienia Jana Narożniaka, uwiecznionej w piosence Jana Krzysztofa Kelusa), w Polsce po roku 1989 zaangażowany w obronę praw człowieka, aktywny również w klubach „Gazety Polskiej”. W 2020 roku na antenie TV Republika Borowski zarzucił Giertychowi znajomości z przestępcami i korzystanie w tzw. słupów (zarzuty te podnoszą też inne osoby, choćby od lat zajmujący się tym tematem reporter Leszek Kraskowski). Adwokat poczuł się urażony i oskarżył gościa stacji z artykułu 212 Kodeksu karnego, a sąd nakazał przeprosiny, których Borowski publikować nie zamierza – stąd właśnie groźba uwięzienia. Obecnie nad ułaskawieniem Adama Borowskiego zastanawia się otoczenie prezydenta.
- Wyłączenia prądu w Małopolsce. Ważny komunikat dla mieszkańców
- ZUS wydał ważny komunikat
- TVN kontra szef Telewizji Republika. Sąd zdecydował
- "Nie ma drugiego takiego w Europie". Polska podpisała umowę na system antydronowy San
- Solidarność będzie protestować we Wrocławiu przeciwko Zielonemu Ładowi i umowie z Mercosur
- Współpraca niemiecko-włoska. Z dużej chmury mały deszcz
- Wyłączenia prądu. Ważny komunikat dla mieszkańców Dolnego Śląska
- PKP Cargo w ciągu dwóch lat pozbyło się prawie 5 tysięcy pracowników. Od dziś spółka ma nowego prezesa
Wrogie przejęcia
Pierwszymi ofiarami gniewu nowej władzy byli dziennikarze mediów publicznych i pracownicy PAP. To po nich – już po tygodniu funkcjonowania rządu Donalda Tuska – przyszli policjanci, groźnie wyglądający ochroniarze i nie stroniący od rękoczynów i przepychanek zausznicy nowej ekipy. Część osób straciło pracę z dnia na dzień, inne trafiły na urlopy i wypowiedzenia, często musiały się przy tym porządnie wykłócać o należne im pieniądze. Czystka nie ograniczyła się do kilku najbardziej znanych twarzy, co mieściłoby się w nieprzyjemnym modus operandi każdej zaczynającej rządzić ekipy. Plac Powstańców, ul. Woronicza, siedzibę PAP i Polskiego Radia opuścić musieli wydawcy, serwisanci, szeregowi dziennikarze, a ci, którzy zostali, poddawani byli często mobbingowi i nie cieszyli się zaufaniem nowych przełożonych. Ta bezceremonialność nie wzbudziła początkowo większej reakcji społecznej, wybrano bowiem grupę, która nie cieszyła się uznaniem wielu obywateli jako zaangażowana w propagandę poprzedniej władzy. To oczywiście uproszczenie, bo zmiany dotknęły też wielu specjalistów w dziedzinach takich jak sprawy zagraniczne, a nawet dziennikarzy muzycznych i kulturalnych.
Władza w stylu autorytarnych przewrotów swoje porządki zaczęła od symbolicznej wieży telewizyjnej. Kontynuacji tych działań możemy upatrywać w innych szykanach wobec mediów niezależnych od władzy: notorycznym niedopuszczaniu przedstawicieli TV Republika i wPolsce24 na konferencje prasowe urzędników państwowych, próbach wpływania na reklamodawców i sieci kablowe, czasem w wyzwiskach lub wręcz szarpaninach z dziennikarzami.
Pierwsi więźniowie
Większe emocje od zwolnienia gwiazd, które natychmiast znalazły przystań w Republice lub zaczęły tworzyć własne inicjatywy medialne, wywołało aresztowanie posłów PiS Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika dokonane w styczniu 2024 roku. Zapowiadany przez PiS protest w obronie mediów publicznych został zmieniony na demonstrację, upominającą się o wolność kojarzących się ze zwalczaniem korupcji polityków, i zapewne dzięki tej zmianie stał się wydarzeniem masowym, wciąż chyba największym, które tej partii udało się zwołać po 13 grudnia 2023 roku.
Społeczne emocje dodatkowo podkręcił fakt zatrzymania tych dwóch posłów w Pałacu Prezydenckim pod nieobecność gospodarza i dość zagadkowe zatrzymanie się miejskiego autobusu, który uwięził prezydencką kolumnę w Belwederze. Kamiński i Wąsik przebywali w areszcie, dopóki Andrzej Duda nie zdecydował się na ich ponowne ułaskawienie. W międzyczasie Szymon Hołownia bezprawnie wygasił mandaty polityków. Dziś są oni w Parlamencie Europejskim.
Wojna o prawo
Również w styczniu 2024 roku doszło do siłowego przejęcia prokuratury, którego skutki – pomimo zakwestionowania tej zmiany przez Sąd Najwyższy – trwają do dziś. W efekcie obsadzeni przed nadejściem rządu Tuska prokuratorzy wysokiego szczebla nie mogą normalnie pracować, natomiast decyzje i działania ich następców są przez wielu prawników uznawane za niebyłe, co znajduje odbicie również w wyrokach sądów. Kilkukrotnie, ostatni raz w styczniu tego roku, dochodziło do siłowego wejścia do biur zajmowanych przez Krajową Radę Sądownictwa, dokładniej zaś przez nieuznawanych przez ministerstwo rzeczników dyscyplinarnych, których mandat – również w styczniu – potwierdził wyrok niezależnego sądu. Z biur zabrano liczne dokumenty, w tym akta postępowań dotyczących samego Waldemara Żurka.
Władza najmocniej zwalcza osoby, które ośmieliły się wejść na teren zarezerwowany według niej dla części środowiska prawniczego wpisującego się w stereotyp „nadzwyczajnej kasty”, często tkwiącego korzeniami w PRL i przez lata cementującego patologiczne zależności III RP. Stąd ataki na KRS, Trybunał Konstytucyjny, Akademię Wymiaru Sprawiedliwości i kierującego nią Michała Sopińskiego, stąd wreszcie wytwór partyjnej nowomowy i sędziowskiej kastowości, czyli pojęcie „neosędziów”. Decyzje tych ostatnich są kwestionowane ku udręce zwykłych ludzi, choć nie dotyczy to kilku znanych spraw, w których powołani po 2017 roku sędziowie orzekli na korzyść osób związanych z dzisiejszą władzą. W tych przypadkach decyzje nie są podważane.
Obecnie przez Sejm przepchnięto niemającą szans na podpis prezydenta ustawę, która w teorii powinna porządkować bałagan w zawodach i reprezentacji prawniczej, krytykowaną przez część środowiska, a nawet organizacji praw człowieka. Minister Żurek tworzy również własne zasady, według których prokuratorzy każdorazowo badać mają przeszłość sędziów w sprawach, w których biorą udział, nie tylko pod kątem daty powołania, lecz nawet publicznych wypowiedzi.
Tortury praworządności
W Wielki Czwartek 2024 roku, a więc w Dzień kapłański, zatrzymano ks. Michała Olszewskiego, co było odpryskiem sprawy Funduszu Sprawiedliwości, głównego narzędzia w polowaniu na polityków dawnej Suwerennej Polski i beneficjentów dzielonych przez nich środków finansowych. Zarzuty były absurdalne – choć Fundacja Profeto zgodnie z planem budowała ośrodek pomocy dla ofiar, nowa ekipa uznała, że nie spełniła warunków, by ubiegać się o środki na ten cel. Księdza Olszewskiego poddawano upokarzającym procedurom, wiele podjętych wobec niego działań nosiło znamiona tortur i wraz z długotrwałym aresztem odcisnęło trwały ślad na jego zdrowiu i stanie psychicznym.
Równolegle aresztowano dwie urzędniczki Ministerstwa Sprawiedliwości, wobec których również stosowano tortury, w tym narażanie na hałas, działania na pograniczu molestowania seksualnego, wreszcie szantaż z użyciem zdrowia dziecka wobec jednej z nich. Te zdarzenia pozostaną hańbą Adama Bodnara, przez wielu dziennikarzy o bardzo krótkiej pamięci uważanego za kogoś lepszego i mającego więcej oporów od swego następcy. Wszyscy troje opuścili areszt za poręczeniem majątkowym po siedmiu miesiącach. Ich proces natomiast rozpoczyna się dopiero teraz, jednak od początku towarzyszą mu wątpliwości związane z wyborem zaangażowanej politycznie sędzi czy ręcznym sterowaniem składem ławników.
Fundusz, wieże, śmierć
Mniej więcej w tym samym czasie, co księdza i urzędniczki, zatrzymano również Pawła Szopę, właściciela marki odzieżowej Red is bad, oskarżanego o nadużycia w Państwowej Agencji Rezerw Strategicznych. W opozycyjnych mediach głośno było o tym, że aby uzyskać od niego oczekiwane zeznania, próbowano używać karty przetargowej w postaci aresztowania jego matki. Jednak głównym oskarżonym w sprawie był Michał Kuczmierowski zatrzymany na wniosek polskich władz w Wielkiej Brytanii, która jednak do dziś nie przeprowadziła pełnej procedury ekstradycyjnej, za to zdążyła już aresztowanego Polaka wypuścić za kaucją na wolność. Jego nieobecność w kraju to jedna z większych porażek ekipy Bodnara i Żurka, a zarazem zapowiedź tego, co później stanie się w sprawach najważniejszych polityków, według ludzi Tuska zamieszanych w rzekomą aferę Funduszu Sprawiedliwości.
Dziś zarówno Zbigniew Ziobro, jak i Marcin Romanowski są na Węgrzech. Pewien czas w areszcie spędził natomiast inny polityk PiS i dawnej SP – Dariusz Matecki – któremu w trakcie pozbawienia wolności utrudniano leczenie i udział w zaplanowanych procedurach medycznych. W Polsce natomiast szykanom i medialnej nagonce pod nieobecność przyszłych podsądnych poddaje się ich obrońców, podobnie zresztą dzieje się wokół spraw, które toczą się już przed sądami. Adwokaci w procesach, które możemy uznać za polityczne, mają ograniczany dostęp do akt i klientów, próbuje się stawiać im zarzuty, a czasem oskarża się ich, jak w przypadku Bartosza Lewandowskiego, o kontakty z Rosją. Ze spraw związanych z polityką najdramatyczniej potoczyła się ta dotycząca „dwóch wież” – uniemożliwionej przez miasto stołeczne inwestycji spółki związanej z PiS. Kilka dni po przesłuchaniu bez obecności pełnomocnika zmarła Barbara Skrzypek, wieloletnia sekretarka prezesa Jarosława Kaczyńskiego.
Żywią i bronią
Poza pracownikami wymiaru sprawiedliwości, politykami i ich współpracownikami oraz ludźmi mediów władza Koalicji Obywatelskiej i jej przystawek ma jeszcze inne grupy przeciwników. Niektórzy z nich niechęć rządzących poczuć mogli na własnej skórze, tak jak rolnicy – bici, kopani i gazowani przez policję podczas protestu w marcu 2024 roku. Brutalność służb porządkowych, kompletnie przemilczana przez media głównego nurtu, została odnotowana w mediach społecznościowych. Podobnie jak fakt, że jeden z bardziej brutalnych funkcjonariuszy, sfilmowany podczas ataku na młodego rolnika, widziany był w styczniu tego roku podczas napaści na KRS. Policjant nie poniósł żadnej odpowiedzialności i wysyłany jest dziś do najbardziej medialnych akcji. Pobity i w nieludzki sposób zatrzymany rolnik popełnił natomiast samobójstwo po traumatycznych przeżyciach w areszcie i dalszych szykanach ze strony władz.
Kolejna grupa, której rządzący bardzo nie lubią, to Ruch Obrony Granic, a zwłaszcza jego lider Robert Bąkiewicz. W swoim czasie skazany na prace społeczne za rzekomą napaść na agresywną i niezrównoważoną aktywistę, znaną jako Babcia Kasia, dziś jest oskarżony o znieważanie Straży Granicznej. Przypomnijmy, że za podobny czyn, ale popełniony w poprzedniej kadencji, Platforma „karała” często zatrudnieniem i karierą w mediach publicznych. Taki los spotkał Barbarę Kurdej-Szatan i Piotra Maślaka, choć ten ostatni został nawet skazany przez sąd. Litości władza nie ma natomiast dla krytyków Jerzego Owsiaka. Gdy staruszka skierowała pod jego adresem słowa: „Giń, człeku”, natychmiast zostało to uznane za brzmiącą realnie groźbę karalną, w sprawie interweniowała policja, a w dniu, w którym kończę ten tekst, została skazana na pół roku więzienia w zawieszeniu.
PKW przeciw demokracji
Tę niepełną i wyrywkową listę chciałbym zamknąć inną, świeżą jeszcze i rozwojową sprawą. Kandydat na prezydenta Marek Woch poinformował, że Państwowa Komisja Wyborcza wzywa go do złożenia wyjaśnień w sprawie jego udziału w debatach wyborczych i audycjach Kanału Zero. Jak się zdaje, Komisja zamierza uznać wszystkie audycje i debaty, w których nie brali udziału wszyscy kandydaci, jako element indywidualnej kampanii i szykanować ich uczestników i organizatorów. zamordyzm i równaniE do standardów Białorusi i Rosji wznosi się tym samym na nowy, niespotykany jeszcze poziom.
[Tytuł i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]



