Politykę klimatyczną zamienić na politykę energetyczną

Polityka klimatyczna Unii Europejskiej szkodzi przemysłowi Europy, jak też jej obywatelom. Szczególnie odczuwamy to w Polsce, gdzie kwestie suwerenności energetycznej są dla nas niezwykle ważne. Szczególnym problemem jest system ETS, który skupia się na karaniu państw i przedsiębiorstw za emisje, zamiast na efektywnej polityce energetycznej. Wobec bierności rządu, Pałac Prezydencki diagnozuje problem i proponuje rozwiązanie. Ideałem byłoby odejście od ETS, ale to jest mało realne z uwagi na polityczne konstelacje w UE. Dlatego doradcy Prezydenta Nawrockiego przygotowali plan reformy systemu, który ma przestać szkodzić, a zachować cechy impulsu do transformacji energetycznej. I to jest właściwy kierunek: politykę klimatyczną zamienić na politykę energetyczną.
Wanda Buk i Karol Rabenda, doradcy prezydenta RP
Wanda Buk i Karol Rabenda, doradcy prezydenta RP / fot. Grzegorz Jakubowski, KPRP

Co musisz wiedzieć

  • System ETS podnosi koszty energii i produkcji w Europie, wpływając bezpośrednio na ceny dla obywateli
  • Europa powinna skupić się na suwerenności energetycznej, a nie wyłącznie na redukcji emisji CO₂
  • Doradcy Prezydenta RP proponują konkretne reformy ETS
  • Zmiany mają ograniczyć spekulacje, ustabilizować ceny i ochronić przemysł oraz gospodarstwa domowe

Trudno nie odnieść wrażenia, że Unia Europejska, zamiast budować siłę, konsekwentnie osłabia potencjał Europy. System ETS, który w teorii miał być narzędziem redukcji emisji, w praktyce stał się podatkiem nakładanym na własną gospodarkę. I to podatkiem szczególnym, bo jego wysokość nie wynika z demokratycznej decyzji, lecz z mechanizmów rynkowych podatnych na spekulację. Unia Europejska postanowiła karać państwa członkowskie i ich przedsiębiorstwa za emisje gazów cieplarnianych, by te jak najszybciej przeszły transformację energetyczną. Nie tędy droga. Taka terapia szokowa za pomocą kija sprawia, że przemysł z Europy ucieka. Unia powinna zadbać w pierwszej kolejności o suwerenność energetyczną, a kwestie emisji zostawić na marginesie swojej polityki.

Europa musi być niezależna

Bezpieczeństwo energetyczne nie jest już kwestią wyboru, lecz przetrwania. Jeśli Europa chce być silna, musi odejść od myślenia w kategoriach abstrakcyjnych celów klimatycznych i zastąpić je czymś znacznie bardziej konkretnym – polityką suwerenności energetycznej. To oznacza prostą, choć dla niektórych niewygodną prawdę: potrzebujemy miksu opartego na atomie, odnawialnych źródłach energii oraz - tam, gdzie to możliwe - własnych surowcach. Węgiel, gaz, biomasa - kto co ma!

Nie chodzi o negowanie transformacji energetycznej. Chodzi o jej racjonalizację i działanie zgodne z interesami oraz potencjałem państw narodowych. Europa już raz zapłaciła wysoką cenę za nadmierną zależność od rosyjskich surowców. Teraz wpływa na nią wojna na Bliskim Wschodzie. Dlatego transformacja powinna polegać na uniezależnieniu się od importowanych paliw, a nie na cięciu emisji CO2, które w globalnym rozrachunku niewiele znaczą.

Całkowite odejście od ETS w obecnej konstelacji politycznej wewnątrz UE wydaje się mało realne, ale jego głęboka reforma – już tak. I co ważniejsze, konieczna. Propozycje przygotowane przez doradców Prezydenta RP Karola Nawrockiego pokazują, że można system ETS uczynić mniej szkodliwym dla europejskich gospodarek i obywateli UE, w tym Polski.

Pałac Prezydencki proponuje reformę ETS

Na tle ogólnej krytyki obecnego systemu ETS, wyróżniają się konkretne propozycje Pałacu Prezydenckiego. Ich wartość polega na tym, że nie są one jedynie publicystycznym sprzeciwem wobec ETS, lecz konkretnymi rozwiązaniami zaprezentowanymi podczas konferencji przez Wandę Buk i Karola Rabendę. Te mają ograniczyć koszty społeczne, nie rezygnując całkowicie z mechanizmu transformacyjnego.

Punktem wyjścia jest diagnoza, że największym problemem systemu nie jest sama idea wyceny emisji, lecz jej oderwanie od realiów gospodarczych. Stąd propozycja wprowadzenia tzw. opłaty zastępczej. W praktyce oznaczałoby to stworzenie alternatywy wobec zakupu uprawnień na niestabilnym rynku – przedsiębiorca mógłby zamiast tego wnieść przewidywalną opłatę do budżetu państwa. Kluczowe jest tu słowo „przewidywalną”, bo właśnie brak stabilności cenowej jest dziś jednym z głównych czynników podnoszących koszty energii i produkcji w Europie.

Drugim elementem jest zmiana logiki działania mechanizmu stabilizacyjnego. Obecny system reaguje na ilość uprawnień w obiegu, a nie na ich cenę, co prowadzi do sytuacji paradoksalnych – ceny rosną, a mechanizm pozostaje bierny. Proponowany limit cenowy CO₂ odwraca tę logikę: w momencie przekroczenia określonego progu na rynek trafiałyby dodatkowe uprawnienia, co działałoby jak bezpiecznik chroniący gospodarkę przed szokami.

Nie mniej istotna jest kwestia spekulacji. Dzisiejszy rynek ETS w dużej mierze przestał być narzędziem polityki klimatycznej, a stał się polem gry instytucji finansowych. Eksperci proponują więc ograniczenie dostępu do systemu dla podmiotów, które nie mają związku z realną emisją. To próba przywrócenia ETS jego pierwotnej funkcji – narzędzia regulacyjnego, a nie instrumentu inwestycyjnego.

Kolejnym postulatem jest utrzymanie bezpłatnych uprawnień dla przemysłu energochłonnego. Ich stopniowe wycofywanie, uzasadniane wprowadzeniem mechanizmu granicznego (mechanizm CBAM), w praktyce może prowadzić do ucieczki produkcji poza Unię Europejską. Problem polega na tym, że globalna konkurencja nie funkcjonuje według tych samych zasad, a europejskie firmy zaczynają przegrywać nie dlatego, że są mniej efektywne, lecz dlatego, że działają w bardziej kosztownym systemie regulacyjnym.

Najbardziej zdecydowanym postulatem pozostaje rezygnacja z rozszerzenia systemu na nowe sektory, czyli tzw. ETS2. Wprowadzenie go oznaczałoby przeniesienie kosztów transformacji bezpośrednio na obywateli – poprzez wyższe ceny paliw i ogrzewania. W ocenie autorów propozycji byłby to krok nie tylko społecznie bolesny, ale również politycznie ryzykowny, mogący podważyć poparcie dla całej transformacji energetycznej.

W sumie mamy więc do czynienia z próbą przesunięcia ciężaru polityki klimatycznej: z niekontrolowanego rynku na bardziej przewidywalne i politycznie odpowiedzialne mechanizmy.

Suwerenność energetyczna Europy

Europa stoi dziś przed wyborem: kontynuować kurs, który prowadzi do rosnących kosztów i malejącej konkurencyjności, czy też dokonać zdecydowanej korekty i postawić na bezpieczeństwo, stabilność oraz własne zasoby. To nie jest spór o klimat. To jest spór o przyszłość europejskiej gospodarki i realną niezależność polityczną.


 

POLECANE
Biały Dom: Trump nie weźmie udziału w tegorocznej konferencji CPAC z ostatniej chwili
Biały Dom: Trump nie weźmie udziału w tegorocznej konferencji CPAC

Prezydent USA Donald Trump nie weźmie udziału w tegorocznej konferencji środowisk konserwatywnych CPAC w Teksasie – przekazał w środę Biały Dom. Oznacza to, że Trump nie spotka się w Dallas z prezydentem RP Karolem Nawrockim, który w sobotę wystąpi na konferencji.

Samuel Pereira: Ten proces, to Wasz proces, Koalicjo Obywatelska tylko u nas
Samuel Pereira: Ten proces, to Wasz proces, Koalicjo Obywatelska

Mężczyzna spotykał się z dziewczynkami pod pretekstem badań nad wadami postawy. Miał im kazać się rozbierać, dotykać je oraz fotografować. Twierdził, że zdjęcia są po prostu elementem dokumentacji medycznej. Śledczy zajęli się sprawą po tym, jak matka jednej z ofiar złożyła zawiadomienie. Szefa złotowskiej Platformy Obywatelskiej i działacza sportowego Piotra P. zatrzymano pod zarzutem pedofilii 1 grudnia 2023 roku.

Copa-Cogeca: Ustępstwa poczynione przez KE wobec Australii są nie do przyjęcia z ostatniej chwili
Copa-Cogeca: Ustępstwa poczynione przez KE wobec Australii są nie do przyjęcia

„Ogłoszenie zawarcia umowy o wolnym handlu między UE a Australią w Canberze przez przewodniczącą Komisji Europejskiej von der Leyen i premiera Australii Albanese budzi liczne i poważne obawy dotyczące europejskiego rolnictwa, które jest wyraźnie i po raz kolejny kartą przetargową strategii UE mającej na celu zabezpieczenie szerszych celów handlowych i politycznych” – stwierdzają Copa-Cogeca.

Uzależniła się od mediów internetowych. Meta i YouTube mają jej wypłacić 3 mln dol. z ostatniej chwili
Uzależniła się od mediów internetowych. Meta i YouTube mają jej wypłacić 3 mln dol.

Ława przysięgłych w sądzie w Los Angeles uznała, że Meta i YouTube są odpowiedzialne za szkody dla zdrowia psychicznego 20-letniej kobiety, która oskarżyła je o przyczynienie się do uzależnienia, kiedy była dzieckiem. Firmy mają wypłacić kobiecie 3 mln dol. odszkodowania.

Biały Dom: Trump rozpęta piekło, jeśli Iran nie zawrze porozumienia z ostatniej chwili
Biały Dom: Trump "rozpęta piekło", jeśli Iran nie zawrze porozumienia

– Jeśli Iran nie zawrze porozumienia i nie zrozumie, że został pokonany, prezydent Donald Trump gotowy jest rozpętać piekło – zapowiedziała rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt. Potwierdziła, że doniesienia o 15-punktowej propozycji USA są tylko częściowo prawdziwe.

Warszawa przegrała konkurs na siedzibę Urzędu Celnego UE z ostatniej chwili
Warszawa przegrała konkurs na siedzibę Urzędu Celnego UE

W środę Parlament Europejski i Rada UE podjęły decyzję o utworzeniu przyszłego Urzędu Celnego UE w Lille we Francji. O lokalizację unijnej instytucji ubiegała się Warszawa.

Nawrocki odpowiedział Tuskowi zdjęciem. W sieci zawrzało z ostatniej chwili
Nawrocki odpowiedział Tuskowi zdjęciem. W sieci zawrzało

Węgry zapowiadają zakręcanie kurka z gazem dla Ukrainy. Donald Tusk postanowił powiązać tę decyzję z niedawną wizytą Karola Nawrockiego na Węgrzech. Polski prezydent odpowiedział mu zdjęciem.

Sławomir Nowak złożył zawiadomienie na prokuratora, który wcześniej stawiał mu zarzuty z ostatniej chwili
Sławomir Nowak złożył zawiadomienie na prokuratora, który wcześniej stawiał mu zarzuty

Jak poinformował TVN24, Sławomir Nowak złożył zawiadomienie o możliwości popełnienia serii przestępstw przez prokuratora Jana Drelewskiego, który prowadził śledztwa przeciwko niemu.

ZUS wydał pilny komunikat z ostatniej chwili
ZUS wydał pilny komunikat

ZUS zapowiada poradnik dla kobiet w ciąży i uruchamia specjalny adres mailowy dla przyszłych mam. Instytucja podkreśla też, że nadal prowadzi kontrole zgodnie z obowiązującymi przepisami.

ONZ: Konflikt USA i Izraela z Iranem wymyka się spod kontroli z ostatniej chwili
ONZ: Konflikt USA i Izraela z Iranem wymyka się spod kontroli

Sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres oświadczył w środę, że konflikt na Bliskim Wschodzie wymyka się spod kontroli i może się rozwinąć w jeszcze większą wojnę. Wezwał też USA i Izrael do zakończenia tego konfliktu zbrojnego, a Iran - do zaprzestania ataków na inne kraje.

REKLAMA

Politykę klimatyczną zamienić na politykę energetyczną

Polityka klimatyczna Unii Europejskiej szkodzi przemysłowi Europy, jak też jej obywatelom. Szczególnie odczuwamy to w Polsce, gdzie kwestie suwerenności energetycznej są dla nas niezwykle ważne. Szczególnym problemem jest system ETS, który skupia się na karaniu państw i przedsiębiorstw za emisje, zamiast na efektywnej polityce energetycznej. Wobec bierności rządu, Pałac Prezydencki diagnozuje problem i proponuje rozwiązanie. Ideałem byłoby odejście od ETS, ale to jest mało realne z uwagi na polityczne konstelacje w UE. Dlatego doradcy Prezydenta Nawrockiego przygotowali plan reformy systemu, który ma przestać szkodzić, a zachować cechy impulsu do transformacji energetycznej. I to jest właściwy kierunek: politykę klimatyczną zamienić na politykę energetyczną.
Wanda Buk i Karol Rabenda, doradcy prezydenta RP
Wanda Buk i Karol Rabenda, doradcy prezydenta RP / fot. Grzegorz Jakubowski, KPRP

Co musisz wiedzieć

  • System ETS podnosi koszty energii i produkcji w Europie, wpływając bezpośrednio na ceny dla obywateli
  • Europa powinna skupić się na suwerenności energetycznej, a nie wyłącznie na redukcji emisji CO₂
  • Doradcy Prezydenta RP proponują konkretne reformy ETS
  • Zmiany mają ograniczyć spekulacje, ustabilizować ceny i ochronić przemysł oraz gospodarstwa domowe

Trudno nie odnieść wrażenia, że Unia Europejska, zamiast budować siłę, konsekwentnie osłabia potencjał Europy. System ETS, który w teorii miał być narzędziem redukcji emisji, w praktyce stał się podatkiem nakładanym na własną gospodarkę. I to podatkiem szczególnym, bo jego wysokość nie wynika z demokratycznej decyzji, lecz z mechanizmów rynkowych podatnych na spekulację. Unia Europejska postanowiła karać państwa członkowskie i ich przedsiębiorstwa za emisje gazów cieplarnianych, by te jak najszybciej przeszły transformację energetyczną. Nie tędy droga. Taka terapia szokowa za pomocą kija sprawia, że przemysł z Europy ucieka. Unia powinna zadbać w pierwszej kolejności o suwerenność energetyczną, a kwestie emisji zostawić na marginesie swojej polityki.

Europa musi być niezależna

Bezpieczeństwo energetyczne nie jest już kwestią wyboru, lecz przetrwania. Jeśli Europa chce być silna, musi odejść od myślenia w kategoriach abstrakcyjnych celów klimatycznych i zastąpić je czymś znacznie bardziej konkretnym – polityką suwerenności energetycznej. To oznacza prostą, choć dla niektórych niewygodną prawdę: potrzebujemy miksu opartego na atomie, odnawialnych źródłach energii oraz - tam, gdzie to możliwe - własnych surowcach. Węgiel, gaz, biomasa - kto co ma!

Nie chodzi o negowanie transformacji energetycznej. Chodzi o jej racjonalizację i działanie zgodne z interesami oraz potencjałem państw narodowych. Europa już raz zapłaciła wysoką cenę za nadmierną zależność od rosyjskich surowców. Teraz wpływa na nią wojna na Bliskim Wschodzie. Dlatego transformacja powinna polegać na uniezależnieniu się od importowanych paliw, a nie na cięciu emisji CO2, które w globalnym rozrachunku niewiele znaczą.

Całkowite odejście od ETS w obecnej konstelacji politycznej wewnątrz UE wydaje się mało realne, ale jego głęboka reforma – już tak. I co ważniejsze, konieczna. Propozycje przygotowane przez doradców Prezydenta RP Karola Nawrockiego pokazują, że można system ETS uczynić mniej szkodliwym dla europejskich gospodarek i obywateli UE, w tym Polski.

Pałac Prezydencki proponuje reformę ETS

Na tle ogólnej krytyki obecnego systemu ETS, wyróżniają się konkretne propozycje Pałacu Prezydenckiego. Ich wartość polega na tym, że nie są one jedynie publicystycznym sprzeciwem wobec ETS, lecz konkretnymi rozwiązaniami zaprezentowanymi podczas konferencji przez Wandę Buk i Karola Rabendę. Te mają ograniczyć koszty społeczne, nie rezygnując całkowicie z mechanizmu transformacyjnego.

Punktem wyjścia jest diagnoza, że największym problemem systemu nie jest sama idea wyceny emisji, lecz jej oderwanie od realiów gospodarczych. Stąd propozycja wprowadzenia tzw. opłaty zastępczej. W praktyce oznaczałoby to stworzenie alternatywy wobec zakupu uprawnień na niestabilnym rynku – przedsiębiorca mógłby zamiast tego wnieść przewidywalną opłatę do budżetu państwa. Kluczowe jest tu słowo „przewidywalną”, bo właśnie brak stabilności cenowej jest dziś jednym z głównych czynników podnoszących koszty energii i produkcji w Europie.

Drugim elementem jest zmiana logiki działania mechanizmu stabilizacyjnego. Obecny system reaguje na ilość uprawnień w obiegu, a nie na ich cenę, co prowadzi do sytuacji paradoksalnych – ceny rosną, a mechanizm pozostaje bierny. Proponowany limit cenowy CO₂ odwraca tę logikę: w momencie przekroczenia określonego progu na rynek trafiałyby dodatkowe uprawnienia, co działałoby jak bezpiecznik chroniący gospodarkę przed szokami.

Nie mniej istotna jest kwestia spekulacji. Dzisiejszy rynek ETS w dużej mierze przestał być narzędziem polityki klimatycznej, a stał się polem gry instytucji finansowych. Eksperci proponują więc ograniczenie dostępu do systemu dla podmiotów, które nie mają związku z realną emisją. To próba przywrócenia ETS jego pierwotnej funkcji – narzędzia regulacyjnego, a nie instrumentu inwestycyjnego.

Kolejnym postulatem jest utrzymanie bezpłatnych uprawnień dla przemysłu energochłonnego. Ich stopniowe wycofywanie, uzasadniane wprowadzeniem mechanizmu granicznego (mechanizm CBAM), w praktyce może prowadzić do ucieczki produkcji poza Unię Europejską. Problem polega na tym, że globalna konkurencja nie funkcjonuje według tych samych zasad, a europejskie firmy zaczynają przegrywać nie dlatego, że są mniej efektywne, lecz dlatego, że działają w bardziej kosztownym systemie regulacyjnym.

Najbardziej zdecydowanym postulatem pozostaje rezygnacja z rozszerzenia systemu na nowe sektory, czyli tzw. ETS2. Wprowadzenie go oznaczałoby przeniesienie kosztów transformacji bezpośrednio na obywateli – poprzez wyższe ceny paliw i ogrzewania. W ocenie autorów propozycji byłby to krok nie tylko społecznie bolesny, ale również politycznie ryzykowny, mogący podważyć poparcie dla całej transformacji energetycznej.

W sumie mamy więc do czynienia z próbą przesunięcia ciężaru polityki klimatycznej: z niekontrolowanego rynku na bardziej przewidywalne i politycznie odpowiedzialne mechanizmy.

Suwerenność energetyczna Europy

Europa stoi dziś przed wyborem: kontynuować kurs, który prowadzi do rosnących kosztów i malejącej konkurencyjności, czy też dokonać zdecydowanej korekty i postawić na bezpieczeństwo, stabilność oraz własne zasoby. To nie jest spór o klimat. To jest spór o przyszłość europejskiej gospodarki i realną niezależność polityczną.



 

Polecane