Co mówi o Polsce fenomen Grzegorza Brauna

Gdy w połowie stycznia 2025 roku Grzegorz Braun został wykluczony z Konfederacji, wielu komentatorów chwaliło liderów ugrupowania za tę decyzję. Nowa, bardziej „casualowa” Konfederacja miała dalej być formacją o wyrazistym profilu ideowym, ale już pozbawioną niesfornych polityków lubujących się w politycznych ekscesach i często kontrowersyjnych, krzykliwych happeningach, które według kierownictwa partii zniechęcały do niej bardziej umiarkowany elektorat.
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun / Screenshot YT z kanału Grzegorz Braun

Co musisz wiedzieć:

  • Autor pokazuje, że sukces Grzegorza Brauna po wyrzuceniu z Konfederacji nie jest anomalią, lecz skutkiem polaryzacji, kryzysu autorytetów i logiki mediów społecznościowych, które wzmacniają antysystemowe emocje.
  • Fenomen Konfederacji Korony Polskiej wynika nie tylko z buntu wobec „systemu”, ale także z języka politycznego konfliktu, w którym obie strony przedstawiają się jako ofiary wrogich, zewnętrznych sił.
  • Narracja Brauna buduje wspólnotę bez wizji dobra wspólnego i bez projektu utopijnego, opartą wyłącznie na poczuciu oblężenia, co czyni ją szczególnie atrakcyjną w warunkach trwałej polaryzacji.

 

Partia sezonowa czy trwała zmiana?

Dla radykalnego demagoga, Grzegorza Brauna, miał to być koniec politycznej drogi. Niektórzy przewidywali jeszcze dla niego jakąś dekoracyjną rolę na obrzeżach polityki, ale niewiele ponadto. Tymczasem zeszłoroczna kampania prezydencka okazała się dla Brauna i skupionego wokół niego środowiska politycznego ogromnym sukcesem. Co więcej, w odróżnieniu od Sławomira Mentzena lider Konfederacji Korony Polskiej nie zmarnował czasu, który nastąpił po wyborach, i konsekwentnie wzmacniał swoją pozycję na scenie politycznej wyrazistym i bardzo radykalnym przekazem. W rezultacie ugrupowanie Brauna zaczęło według rozmaitych sondaży stale przekraczać próg wyborczy, a według niektórych – bardziej sensacyjnych – „przeskakiwać” Konfederację kierowaną przez Mentzena i Bosaka.

Skąd wziął się ten swoisty polityczny fenomen? Tu wielu analityków sceny politycznej zdaje się być bezradnych, a proponowane przez nich wyjaśnienia dość naskórkowe. Ostatecznie w wypadku tego ugrupowania nie wiemy, z czym w istocie mamy do czynienia. Czy Konfederacja Korony Polskiej to kolejna partia sezonowa, chwilowy fenomenem, który zniknie równie niespodziewanie, jak się pojawił, czy jednak to element większej zmiany i formacja ta stanie się trwałym elementem sceny politycznej? Czy to kolejna partia protestu kanalizująca społeczne niezadowolenie, czy może źródła jej poparcia sięgają głębiej? Spróbujmy się temu przyjrzeć.

 

Produkt czasów

Oczywiście samo zjawisko „partii protestu” jest tak samo stare, jak sama demokracja. Jednak to, jak dziś wyglądają, jak się komunikują i do jakich wrażliwości oraz emocji odnoszą się dzisiejsi „antysystemowcy”, jest wprost produktem naszych czasów. Rozwój internetu, a w szczególności mediów społecznościowych, dokonał tego, co nazwać możemy symbolicznym spłaszczeniem relacji społecznych. Internet jako medium o anarchicznym charakterze nie uznaje autorytetów. Wszelkie struktury społeczne mają w nim postać poziomą, symbolicznie zrównującą ze sobą każdy głos i każdego użytkownika, nie zaś pionową, narzucającą podległość i hierarchię. To znacząco zmienia relacje na linii media i ich odbiorcy. Nazywane niegdyś „czwartą władzą” nie są już postrzegane w kategoriach autorytetu – jako arbiter, którego etycznym posłannictwem jest objaśnianie odbiorcom świata, tylko jako jeden z uczestników politycznej gry.

Co więcej, dawniej to polityczny mainstream wraz z jego medialną otuliną panował nad przekazem informacyjnym. Wszelkie ,,głosy ekspertów” wspierające rozmaite mainstreamowe narracje miały tę zasadniczą przewagę, że nawet jeśli ktoś miał co do nich wątpliwości, to trudno było takim osobom nie tylko się policzyć, lecz także znaleźć dla tych wątpliwości skuteczne narzędzie artykulacji. Internet wraz z jego „poziomą strukturą” spowodował, że wszelki uzasadniony i nieuzasadniony sceptycyzm, a także teorie spiskowe o różnym stopniu wiarygodności otrzymały potężne narzędzie. Obecnie każdy odbiorca wszelkich „oficjalnych narracji”, który chce głośno wyrazić swój sceptyczny do nich stosunek, ma przestrzeń, by to zrobić. W tak naszkicowanej przestrzeni rozwój wszelkich antysystemowych ugrupowań, których liderzy podważają wszelkie „oficjalne wersje”, nie powinien nikogo dziwić.

Jakkolwiek banalnie to zabrzmi, żyjemy w czasach naznaczonych wielką niepewnością, zanikiem wszelkich autorytetów i stopniowej utraty wiary we wszystko, co kiedyś konstytuowało nasz świat, a wszelkie formacje odwołujące się do sprzeciwu wobec „oficjalnych narracji” jako jednej z najważniejszych politycznych emocji są tylko oczywistym produktem obecnej rzeczywistości. Czy czymś takim jest formacja Grzegorza Brauna? Do jakiegoś stopnia tak. Jednak jeśli chcielibyśmy zrozumieć jej obecną polityczną siłę jedynie przy użyciu tego klucza, to dostalibyśmy obraz dalece niepełny. By go uzupełnić, warto przyjrzeć się niezwykle ważnemu aspektowi formującemu przestrzeń uprawiana polityki – sferze dyskursu publicznego.

 

Produkt dyskursu

Obóz liberalny po przejęciu władzy w 2023 roku zarzucił wszelkie wizje modernizacyjne. Całość zasobów legitymacyjnych obozu władzy ma wynikać z nieustannego podsycania lęku w społeczeństwie. Polityczni oponenci to nie partnerzy w dyskusji o kształt i przyszłość kraju, lecz zdrajcy zagrażający Polsce, opłacani przez Putina, a ich wyborcy to ,,motłoch”. Prawica odpowiadała opowieścią, w której jej przeciwnicy portretowani są wprost jako ekspozytura zagranicy. Wskazuje też, że główne źródło problemów jest za granicą, jest obce – „Niemcy” i „Bruksela”. Polityczny spór przestaje być dyskusją na argumenty, a staje się przerzuceniem wzajemnych oskarżeń o bycie obcą agenturą.

Braun i jego polityczna opowieść to jedynie podsumowanie tej dyskusji, swoista kropka nad „i”. W końcu, czy snuta przez to środowisko historia o polskim narodzie, któremu nieustannie zagrażają ,,niewdzięczni Ukraińcy”, ,,podstępni Niemcy” oraz ,,zdradzieccy Żydzi”, nie jest przynajmniej pewną możliwą konkluzją dla politycznego dyskursu prowadzonego w Polsce przez ostatnie lata? Co warto dostrzec, w całej tej narracji jest zaszyte marzenie o byciu wspólnotą – także w wymiarze miejsca, gdzie można się schronić. W końcu, jeśli połowa politycznych elit, to „agenci Putina”, a druga połowa to „agenci Berlina i Brukseli”, to gdzie, jeśli nie we wspólnocie, szukać bezpieczeństwa i punktów odniesienia?

 

Brak rysu utopijnego

Tym, co na pierwszy rzut oka bardzo trudno dostrzec w politycznej opowieści snutej przez Grzegorza Brauna i jego środowisko – ale co trzeba uchwycić, jeśli chce się zobaczyć jej obraz w całości – jest całkowity brak rysu utopijnego. Taki rys jest obecny w polityce PiS, PO, Lewicy obojga wyznań, Hołowni czy w Konfederacji. PSL w przeszłości funkcjonał w oparciu o walkę o konkretne interesy, preferując model polityki czysto taktyczny i transakcyjny, stąd miał zawsze słaby rys utopijny, co bywało również dużą zaletą, bo dzięki temu mógł odgrywać ważną rolę, stabilizując instytucje bez podbijania stawek. Dzisiejszy PSL przestał stabilizować instytucje i sam nie wie, co chce reprezentować, co jest tematem na osobny tekst.

U Brauna nigdy żadnego rysu utopijnego nie było. W przypadku braku tego metapolitycznego wymiaru oparciem jest to, co socjologia nazywa ,,więziami pierwotnymi” (prymordialnymi), czyli naród, plemię, rodzina, lecz bez odniesienia ich do wymiaru wartości, wobec których byłyby odpowiedzialne. Jesteśmy wspólnotą i nie potrzebujemy żadnego dobra wspólnego, by nią być – tak można by streścić tę charakterystykę. Widać to bardzo dokładnie w wypowiedziach czołowych przedstawicieli Konfederacji Korony Polskiej. Jej wiceprezes Roman Fritz mówił niedawno, że jego formacja jest przeciwna płacy minimalnej. Cały program gospodarczy partii Brauna to darwinizm społeczny na sterydach, zatem to nie troska o siebie nawzajem konstytuuje braunową ,,wspólnotę”.

Pytanie więc, co jest tu czynnikiem konstytuującym? Funkcjonowanie pod ciągłym atakiem wrogich zewnętrznych sił. Skoro wrogie dyspozytury rozmaitych zagranicznych interesów nas nieustannie z każdej strony atakują, to znaczy, że ,,istniejmy” jako wspólnota, i skoro chcą nam ,,coś” odebrać, to znaczy, że ,,coś” mamy i że jest to cenne. Oparcie na tym polityki byłoby niemożliwe w normalnych czasach, gdy najważniejsi polityczni aktorzy prowadzą politykę opartą na zdrowym balansie między polityką z rysem utopijnym, a polityką czysto taktyczną i transakcyjną. Jednak w dzisiejszych, dalekich od normalności czasach okazało się to bardzo skuteczne.

 

Co z tym Braunem?

Odpowiadając na pytanie o polityczny fenomen Grzegorza Brauna, można stwierdzić, że w ogromnej mierze jest on skutkiem tego, jaki model konfrontowania się z politycznym przeciwnikiem wybrały najważniejsze podmioty na scenie politycznej. W tym sensie formacja Bruna jest pierwszym produktem politycznej polaryzacji, który nie wzmacnia tego procesu. Nawet jeśli sam Grzegorz Braun na skutek słabości swoich kadr czy też popełnionych przez siebie błędów nie zdoła w pełni wykorzystać przestrzeni, która się wytworzyła, nie jest wykluczone, że pojawi się jakiś post-Braun, któremu ta sztuka się uda. Ostatecznie przy tym modelu polaryzacji i wytwarzanej przez nią polityki sama przestrzeń wydaje się czynnikiem stałym. To, czy takim pozostanie, zależy od głównych aktorów na scenie politycznej.

Niedawno prezes PiS Jarosław Kaczyński odrzucił możliwość, by Prawo i Sprawiedliwość weszło w koalicję z partią Grzegorza Brauna.

– Nigdy z nim nie rozmawiałem i uważam go za polityka, który dalece przekroczył te granice, które są nieprzekraczalne dla polityków w naszej sferze cywilizacyjnej

– powiedział Kaczyński. Były premier wyraził nadzieję, że Konfederacja Korony Polskiej w przyszłych wyborach do Sejmu nie przekroczy progu wyborczego. Wśród polityków PiS pojawiają się nadzieje, że po tak zdecydowanej deklaracji cześć elektoratu, która przepłynęła do Konfederacji Korony Polskiej, teraz powróci, bo ich priorytetem będzie wsparcie jednolitego obozu, który odsunie ekipę Donalda Tuska od władzy. Na razie nic nie wskazuje na to, by takie zjawisko miało wystąpić.

To, co PiS mógłby zrobić, by zawalczyć o swój dawny elektorat, to mniejsze skupianie się na „obrzydzaniu” politycznego przeciwnika, a większe na kreowaniu opowieści o tym, jaki model polityki sam chciałby uprawiać. Powinien również porzucić pojawiające się w tej formacji koncepcje ścigania się z Konfederacją na modele polityki indywidualistycznej i powrócić do opowieści o wspólnocie budowanej na społecznym solidaryzmie. PiS już kiedyś taką wspólnotę budował. Nie jest to przypadek, że były to czasy, kiedy nie istniał polityczny fenomen Grzegorza Brauna.

[Tytuł i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]


 

POLECANE
Skazana na 6 lat działaczka KO z Kłodzka: „Czuję się ofiarą”. Szokujące słowa po wyroku pilne
Skazana na 6 lat działaczka KO z Kłodzka: „Czuję się ofiarą”. Szokujące słowa po wyroku

Mimo wyroku ponad 6 lat więzienia kobieta nie przyznaje się do winy i przekonuje w mediach, że sama padła ofiarą sytuacji. Sąd uznał jednak materiał dowodowy za wystarczający do skazania.

Kosiniak-Kamysz chce poprawiać SAFE 0 proc. W tle wsparcie dla unijnej inicjatywy pilne
Kosiniak-Kamysz chce poprawiać SAFE 0 proc. W tle wsparcie dla unijnej inicjatywy

Szef MON deklaruje poparcie dla programu SAFE 0 proc., ale jednocześnie zapowiada konieczność jego zmian. Równolegle wskazuje na unijny mechanizm jako realne źródło finansowania obronności.

Prezydent Nawrocki leci na Węgry. Zbigniew Bogucki zabiera głos z ostatniej chwili
Prezydent Nawrocki leci na Węgry. Zbigniew Bogucki zabiera głos

Poniedziałkowa wizyta prezydenta Karola Nawrockiego w Budapeszcie ma na celu realizację polskich interesów - powiedział szef kancelarii prezydenta Zbigniew Bogucki. Pytany o ewentualne udzielenie poparcia premierowi Węgier tuż przed wyborami, stwierdził, że „nie chce uprzedzać faktów”.

Ruszają Wieczory z historią w Sali BHP. Pierwsze spotkanie wokół postaci Króla Kaszubów i Solidarności tylko u nas
Ruszają "Wieczory z historią w Sali BHP. Pierwsze spotkanie wokół postaci "Króla Kaszubów i Solidarności"

Ksiądz prałat Hilary Jastak, nazywany „Królem Kaszubów”, nierozerwalnie związany z historią „Solidarnością” (jako pierwszy kapłan wsparł strajkujących robotników w sierpniu 1980 roku, odprawiając mszę św. w Stoczni im. Komuny Paryskiej w Gdyni), będzie bohaterem pierwszego spotkania z cyklu „Wieczory z historią w Sali BHP”, które odbędzie się w środę 25 marca o godz. 17 w Sali BHP w Gdańsku przy ul. Ks. Popiełuszki 6.

Eksplozja we Wrocławiu. Podejrzany już w areszcie pilne
Eksplozja we Wrocławiu. Podejrzany już w areszcie

Policja zatrzymała mężczyznę podejrzanego o przygotowanie i zdetonowanie ładunków wybuchowych we Wrocławiu. W jego pomieszczeniach znaleziono broń własnej produkcji oraz materiały do tworzenia ładunków.

Pogoda w Wielkanoc może zaskoczyć. Najnowsza prognoza Wiadomości
Pogoda w Wielkanoc może zaskoczyć. Najnowsza prognoza

Obecnie nad Polską utrzymuje się pas wysokiego ciśnienia, rozciągający się od Atlantyku po Rosję, co zapewnia stabilne i umiarkowanie ciepłe warunki. Najbliższe tygodnie przyniosą zmienną pogodę, ale są już pierwsze prognozy na Wielkanoc.

Iran grozi atakiem na instalacje wody pitnej. Kraje Zatoki Perskiej zostaną bez wody z ostatniej chwili
Iran grozi atakiem na instalacje wody pitnej. Kraje Zatoki Perskiej zostaną bez wody

Rosnące napięcie na Bliskim Wschodzie może uderzyć w podstawy życia milionów ludzi. Kluczowa infrastruktura dostarczająca wodę pitną w krajach Zatoki Perskiej znalazła się w centrum zagrożenia po ostrzeżeniach Iranu.

Podwójne ceny paliwa na Słowacji. Cudzoziemcy zapłacą więcej z ostatniej chwili
Podwójne ceny paliwa na Słowacji. Cudzoziemcy zapłacą więcej

Słowacki rząd wprowadził wyższe ceny oleju napędowego dla kierowców z zagranicy. Decyzja ma ograniczyć tzw. turystykę paliwową, a wśród wskazywanych powodów pojawiają się m.in. masowe zakupy paliwa przez Polaków.

Burza po wypowiedzi Schetyny. KO w sojuszu z Konfederacją? polityka
Burza po wypowiedzi Schetyny. KO w sojuszu z Konfederacją?

Polityczna burza po słowach Grzegorza Schetyny. Prawo i Sprawiedliwość jednoznacznie odcina się od jakiejkolwiek współpracy z Donaldem Tuskiem, a jego politycy ostrzegają przed możliwymi powyborczymi układami.

Wypadek na lotnisku w Nowym Jorku, piloci w ciężkim stanie. Wstrzymano wszystkie loty Wiadomości
Wypadek na lotnisku w Nowym Jorku, piloci w ciężkim stanie. Wstrzymano wszystkie loty

Lotnisko LaGuardia w Nowym Jorku zostało całkowicie zamknięte po groźnym wypadku na pasie startowym. Odrzutowiec pasażerski zderzył się z pojazdem służb, a wśród rannych są piloci w ciężkim stanie. Ruch lotniczy wstrzymano, a samoloty przekierowano na inne lotniska.

REKLAMA

Co mówi o Polsce fenomen Grzegorza Brauna

Gdy w połowie stycznia 2025 roku Grzegorz Braun został wykluczony z Konfederacji, wielu komentatorów chwaliło liderów ugrupowania za tę decyzję. Nowa, bardziej „casualowa” Konfederacja miała dalej być formacją o wyrazistym profilu ideowym, ale już pozbawioną niesfornych polityków lubujących się w politycznych ekscesach i często kontrowersyjnych, krzykliwych happeningach, które według kierownictwa partii zniechęcały do niej bardziej umiarkowany elektorat.
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun / Screenshot YT z kanału Grzegorz Braun

Co musisz wiedzieć:

  • Autor pokazuje, że sukces Grzegorza Brauna po wyrzuceniu z Konfederacji nie jest anomalią, lecz skutkiem polaryzacji, kryzysu autorytetów i logiki mediów społecznościowych, które wzmacniają antysystemowe emocje.
  • Fenomen Konfederacji Korony Polskiej wynika nie tylko z buntu wobec „systemu”, ale także z języka politycznego konfliktu, w którym obie strony przedstawiają się jako ofiary wrogich, zewnętrznych sił.
  • Narracja Brauna buduje wspólnotę bez wizji dobra wspólnego i bez projektu utopijnego, opartą wyłącznie na poczuciu oblężenia, co czyni ją szczególnie atrakcyjną w warunkach trwałej polaryzacji.

 

Partia sezonowa czy trwała zmiana?

Dla radykalnego demagoga, Grzegorza Brauna, miał to być koniec politycznej drogi. Niektórzy przewidywali jeszcze dla niego jakąś dekoracyjną rolę na obrzeżach polityki, ale niewiele ponadto. Tymczasem zeszłoroczna kampania prezydencka okazała się dla Brauna i skupionego wokół niego środowiska politycznego ogromnym sukcesem. Co więcej, w odróżnieniu od Sławomira Mentzena lider Konfederacji Korony Polskiej nie zmarnował czasu, który nastąpił po wyborach, i konsekwentnie wzmacniał swoją pozycję na scenie politycznej wyrazistym i bardzo radykalnym przekazem. W rezultacie ugrupowanie Brauna zaczęło według rozmaitych sondaży stale przekraczać próg wyborczy, a według niektórych – bardziej sensacyjnych – „przeskakiwać” Konfederację kierowaną przez Mentzena i Bosaka.

Skąd wziął się ten swoisty polityczny fenomen? Tu wielu analityków sceny politycznej zdaje się być bezradnych, a proponowane przez nich wyjaśnienia dość naskórkowe. Ostatecznie w wypadku tego ugrupowania nie wiemy, z czym w istocie mamy do czynienia. Czy Konfederacja Korony Polskiej to kolejna partia sezonowa, chwilowy fenomenem, który zniknie równie niespodziewanie, jak się pojawił, czy jednak to element większej zmiany i formacja ta stanie się trwałym elementem sceny politycznej? Czy to kolejna partia protestu kanalizująca społeczne niezadowolenie, czy może źródła jej poparcia sięgają głębiej? Spróbujmy się temu przyjrzeć.

 

Produkt czasów

Oczywiście samo zjawisko „partii protestu” jest tak samo stare, jak sama demokracja. Jednak to, jak dziś wyglądają, jak się komunikują i do jakich wrażliwości oraz emocji odnoszą się dzisiejsi „antysystemowcy”, jest wprost produktem naszych czasów. Rozwój internetu, a w szczególności mediów społecznościowych, dokonał tego, co nazwać możemy symbolicznym spłaszczeniem relacji społecznych. Internet jako medium o anarchicznym charakterze nie uznaje autorytetów. Wszelkie struktury społeczne mają w nim postać poziomą, symbolicznie zrównującą ze sobą każdy głos i każdego użytkownika, nie zaś pionową, narzucającą podległość i hierarchię. To znacząco zmienia relacje na linii media i ich odbiorcy. Nazywane niegdyś „czwartą władzą” nie są już postrzegane w kategoriach autorytetu – jako arbiter, którego etycznym posłannictwem jest objaśnianie odbiorcom świata, tylko jako jeden z uczestników politycznej gry.

Co więcej, dawniej to polityczny mainstream wraz z jego medialną otuliną panował nad przekazem informacyjnym. Wszelkie ,,głosy ekspertów” wspierające rozmaite mainstreamowe narracje miały tę zasadniczą przewagę, że nawet jeśli ktoś miał co do nich wątpliwości, to trudno było takim osobom nie tylko się policzyć, lecz także znaleźć dla tych wątpliwości skuteczne narzędzie artykulacji. Internet wraz z jego „poziomą strukturą” spowodował, że wszelki uzasadniony i nieuzasadniony sceptycyzm, a także teorie spiskowe o różnym stopniu wiarygodności otrzymały potężne narzędzie. Obecnie każdy odbiorca wszelkich „oficjalnych narracji”, który chce głośno wyrazić swój sceptyczny do nich stosunek, ma przestrzeń, by to zrobić. W tak naszkicowanej przestrzeni rozwój wszelkich antysystemowych ugrupowań, których liderzy podważają wszelkie „oficjalne wersje”, nie powinien nikogo dziwić.

Jakkolwiek banalnie to zabrzmi, żyjemy w czasach naznaczonych wielką niepewnością, zanikiem wszelkich autorytetów i stopniowej utraty wiary we wszystko, co kiedyś konstytuowało nasz świat, a wszelkie formacje odwołujące się do sprzeciwu wobec „oficjalnych narracji” jako jednej z najważniejszych politycznych emocji są tylko oczywistym produktem obecnej rzeczywistości. Czy czymś takim jest formacja Grzegorza Brauna? Do jakiegoś stopnia tak. Jednak jeśli chcielibyśmy zrozumieć jej obecną polityczną siłę jedynie przy użyciu tego klucza, to dostalibyśmy obraz dalece niepełny. By go uzupełnić, warto przyjrzeć się niezwykle ważnemu aspektowi formującemu przestrzeń uprawiana polityki – sferze dyskursu publicznego.

 

Produkt dyskursu

Obóz liberalny po przejęciu władzy w 2023 roku zarzucił wszelkie wizje modernizacyjne. Całość zasobów legitymacyjnych obozu władzy ma wynikać z nieustannego podsycania lęku w społeczeństwie. Polityczni oponenci to nie partnerzy w dyskusji o kształt i przyszłość kraju, lecz zdrajcy zagrażający Polsce, opłacani przez Putina, a ich wyborcy to ,,motłoch”. Prawica odpowiadała opowieścią, w której jej przeciwnicy portretowani są wprost jako ekspozytura zagranicy. Wskazuje też, że główne źródło problemów jest za granicą, jest obce – „Niemcy” i „Bruksela”. Polityczny spór przestaje być dyskusją na argumenty, a staje się przerzuceniem wzajemnych oskarżeń o bycie obcą agenturą.

Braun i jego polityczna opowieść to jedynie podsumowanie tej dyskusji, swoista kropka nad „i”. W końcu, czy snuta przez to środowisko historia o polskim narodzie, któremu nieustannie zagrażają ,,niewdzięczni Ukraińcy”, ,,podstępni Niemcy” oraz ,,zdradzieccy Żydzi”, nie jest przynajmniej pewną możliwą konkluzją dla politycznego dyskursu prowadzonego w Polsce przez ostatnie lata? Co warto dostrzec, w całej tej narracji jest zaszyte marzenie o byciu wspólnotą – także w wymiarze miejsca, gdzie można się schronić. W końcu, jeśli połowa politycznych elit, to „agenci Putina”, a druga połowa to „agenci Berlina i Brukseli”, to gdzie, jeśli nie we wspólnocie, szukać bezpieczeństwa i punktów odniesienia?

 

Brak rysu utopijnego

Tym, co na pierwszy rzut oka bardzo trudno dostrzec w politycznej opowieści snutej przez Grzegorza Brauna i jego środowisko – ale co trzeba uchwycić, jeśli chce się zobaczyć jej obraz w całości – jest całkowity brak rysu utopijnego. Taki rys jest obecny w polityce PiS, PO, Lewicy obojga wyznań, Hołowni czy w Konfederacji. PSL w przeszłości funkcjonał w oparciu o walkę o konkretne interesy, preferując model polityki czysto taktyczny i transakcyjny, stąd miał zawsze słaby rys utopijny, co bywało również dużą zaletą, bo dzięki temu mógł odgrywać ważną rolę, stabilizując instytucje bez podbijania stawek. Dzisiejszy PSL przestał stabilizować instytucje i sam nie wie, co chce reprezentować, co jest tematem na osobny tekst.

U Brauna nigdy żadnego rysu utopijnego nie było. W przypadku braku tego metapolitycznego wymiaru oparciem jest to, co socjologia nazywa ,,więziami pierwotnymi” (prymordialnymi), czyli naród, plemię, rodzina, lecz bez odniesienia ich do wymiaru wartości, wobec których byłyby odpowiedzialne. Jesteśmy wspólnotą i nie potrzebujemy żadnego dobra wspólnego, by nią być – tak można by streścić tę charakterystykę. Widać to bardzo dokładnie w wypowiedziach czołowych przedstawicieli Konfederacji Korony Polskiej. Jej wiceprezes Roman Fritz mówił niedawno, że jego formacja jest przeciwna płacy minimalnej. Cały program gospodarczy partii Brauna to darwinizm społeczny na sterydach, zatem to nie troska o siebie nawzajem konstytuuje braunową ,,wspólnotę”.

Pytanie więc, co jest tu czynnikiem konstytuującym? Funkcjonowanie pod ciągłym atakiem wrogich zewnętrznych sił. Skoro wrogie dyspozytury rozmaitych zagranicznych interesów nas nieustannie z każdej strony atakują, to znaczy, że ,,istniejmy” jako wspólnota, i skoro chcą nam ,,coś” odebrać, to znaczy, że ,,coś” mamy i że jest to cenne. Oparcie na tym polityki byłoby niemożliwe w normalnych czasach, gdy najważniejsi polityczni aktorzy prowadzą politykę opartą na zdrowym balansie między polityką z rysem utopijnym, a polityką czysto taktyczną i transakcyjną. Jednak w dzisiejszych, dalekich od normalności czasach okazało się to bardzo skuteczne.

 

Co z tym Braunem?

Odpowiadając na pytanie o polityczny fenomen Grzegorza Brauna, można stwierdzić, że w ogromnej mierze jest on skutkiem tego, jaki model konfrontowania się z politycznym przeciwnikiem wybrały najważniejsze podmioty na scenie politycznej. W tym sensie formacja Bruna jest pierwszym produktem politycznej polaryzacji, który nie wzmacnia tego procesu. Nawet jeśli sam Grzegorz Braun na skutek słabości swoich kadr czy też popełnionych przez siebie błędów nie zdoła w pełni wykorzystać przestrzeni, która się wytworzyła, nie jest wykluczone, że pojawi się jakiś post-Braun, któremu ta sztuka się uda. Ostatecznie przy tym modelu polaryzacji i wytwarzanej przez nią polityki sama przestrzeń wydaje się czynnikiem stałym. To, czy takim pozostanie, zależy od głównych aktorów na scenie politycznej.

Niedawno prezes PiS Jarosław Kaczyński odrzucił możliwość, by Prawo i Sprawiedliwość weszło w koalicję z partią Grzegorza Brauna.

– Nigdy z nim nie rozmawiałem i uważam go za polityka, który dalece przekroczył te granice, które są nieprzekraczalne dla polityków w naszej sferze cywilizacyjnej

– powiedział Kaczyński. Były premier wyraził nadzieję, że Konfederacja Korony Polskiej w przyszłych wyborach do Sejmu nie przekroczy progu wyborczego. Wśród polityków PiS pojawiają się nadzieje, że po tak zdecydowanej deklaracji cześć elektoratu, która przepłynęła do Konfederacji Korony Polskiej, teraz powróci, bo ich priorytetem będzie wsparcie jednolitego obozu, który odsunie ekipę Donalda Tuska od władzy. Na razie nic nie wskazuje na to, by takie zjawisko miało wystąpić.

To, co PiS mógłby zrobić, by zawalczyć o swój dawny elektorat, to mniejsze skupianie się na „obrzydzaniu” politycznego przeciwnika, a większe na kreowaniu opowieści o tym, jaki model polityki sam chciałby uprawiać. Powinien również porzucić pojawiające się w tej formacji koncepcje ścigania się z Konfederacją na modele polityki indywidualistycznej i powrócić do opowieści o wspólnocie budowanej na społecznym solidaryzmie. PiS już kiedyś taką wspólnotę budował. Nie jest to przypadek, że były to czasy, kiedy nie istniał polityczny fenomen Grzegorza Brauna.

[Tytuł i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]



 

Polecane