Dr Michał Sopiński: Ustawa o "neosędziach" ma charakter norymberski
Co musisz wiedzieć:
- Według rozmówcy po 2023 roku w Polsce doszło do „odwróconej zasady legalizmu”, która rozbija mechanizm checks and balances i prowadzi do miękkiego autorytaryzmu.
- Praworządność stała się hasłem politycznym bez realnego standardu, a w zdecentralizowanym i aksjologicznie rozbitym systemie prawa dominuje logika siły zamiast ochrony praw obywateli.
- Kryzys ma charakter strukturalny i długofalowy, dlatego jego rozwiązanie wymaga symbolicznego „momentu konstytucyjnego” oraz zmian ustrojowych.
Gdzie są standardy praworządności?
Jakub Pacan (Tygodnik Solidarność): Licytował Pan na rzecz WOŚP obiad z ministrem sprawiedliwości podczas akcji „żurek z Żurkiem”?
Dr Michał Sopiński (doktor nauk prawnych i nauczyciel akademicki): Nie, ale uważam, że „żurek z Żurkiem” to chyba i tak najbardziej przyzwoita z zaproponowanych przez polityków licytacji na rzecz WOŚP, ponieważ nie tworzy ona żadnego zobowiązania finansowego po stronie państwa. Zresztą można uznać, że „żurek z Żurkiem” jest w jakiejś mierze dowcipny i jeżeli dla kogoś zjedzenie posiłku z panem ministrem jest aż taką wartością, to nie widzę w tym nic zdrożnego. Mam za to wiele zarzutów do aukcji z panią Marią Ejchart, która wystawiła na licytację „zwiedzanie” – samo to słowo jest według mnie słowem złym – zakładu karnego w Piotrkowie Trybunalskim. Osadzeni tam więźniowie zostali bowiem potraktowani niehumanitarnie. Odebrano im tym samym podmiotowość i postawiono w roli małpek, które pokazuje się w ramach wycieczki z Marią Ejchart. To podważanie fundamentalnej zasady działań penitencjarystyki, czyli traktowanie drugiego człowieka z należną mu z godnością. Kodeks karny wykonawczy mówi wprost, że kary wykonuje się w sposób humanitarny, z poszanowaniem godności ludzkiej. Jest to elementarna zasada pobytu osadzonych w zakładzie karnym.
- Komunikat dla mieszkańców woj. kujawsko-pomorskiego
- Komunikat Straży Granicznej. Pilne doniesienia z granicy
- Pilny komunikat dla klientów Alior Banku
- TVN kontra szef Telewizji Republika. Sąd zdecydował
- Ważny komunikat dla mieszkańców Katowic
- Wyłączenia prądu w Małopolsce. Ważny komunikat dla mieszkańców
- TV Republika: Funkcjonariusz SOP chciał zabić naszego dziennikarza
- Ważne doniesienia z granicy. Komunikat Straży Granicznej
- Komunikat dla mieszkańców woj. małopolskiego
- Wyłączenia prądu w Warszawie. Komunikat dla mieszkańców
- Tusk wezwał Czarzastego. Trwa pilne spotkanie
- Amerykanie ujawniają: KE wpływa na media społecznościowe, by cenzurowały treści przed wyborami
Odwrócona zasada legalizmu
– Po 2023 roku praworządność w Polsce miała wrócić na łono „europejskich” standardów. W 2026 roku sytuacja nie zadowala nikogo i niezależnie od afiliacji politycznych prawnicy mówią krótko – to chaos.
– Dwa lata temu stworzyłem nawet pojęcie, które wtedy niektórym wydawało się nieco na wyrost. Była to „odwrócona zasada legalizmu” stanowiąca zaprzeczenie zawartej w art. 7 konstytucji zasady legalizmu, zgodnie z którą organy władzy publicznej muszą działać wyłącznie na podstawie i w granicach prawa. Wszystko, co się wydarzyło w Polsce po 13 grudnia 2023 roku, począwszy od sławetnego przejęcia mediów publicznych, przez siłowe usunięcie z funkcji prokuratora krajowego Dariusza Barskiego, nielegalne odwoływanie bez podstawy prawnej rzeczników dyscyplinarnych sądów powszechnych, niewypłacanie środków trybunałom, KRS, obniżanie rangi wielu instytucji bądź realizowanie czystek kadrowych wobec ludzi, których główną przewiną było to, że pracowali w strukturach państwa w latach 2015–2023, nie ma nic wspólnego z zasadą legalizmu.
Odwrócona zasada legalizmu oznacza działanie bez podstawy prawnej, poza granicami prawa. Z tym wszystkim mamy dzisiaj do czynienia. Tych definicji obecnego bezprawia jest zresztą więcej, niektórzy mówią o „demokracji walczącej”, inni o „dyktacie praworządności”. Sędzia Dariusz Łubowski w niedawnym orzeczeniu uchylającym ENA dla Marcina Romanowskiego użył zaś jeszcze mocniejszego sformułowania – „kryptodyktatura”.
– Faktycznie słychać głosy nie tylko ze świata publicystyki o rosnących wskaźnikach miękkiego autorytaryzmu.
– Z punktu widzenia teorii i filozofii prawa tak to niestety wygląda. Władza wykonawcza, wykorzystując władzę sądowniczą, próbuje zagarnąć możliwość wpływu na całe państwo. System checks and balances, który jest podstawą całej demokracji i ustroju parlamentarnego, rozsypuje się, ponieważ ostatnie dwa lata zaprzeczyły podstawowej zasadzie, zgodnie z którą zmiana na poziomie legislacyjnym, ustawowym wymaga faktycznego uprawnienia do jej przeprowadzenia, tzn. wymaga woli suwerena. Tymczasem w 2023 roku suweren, powierzając władzę określonym stronnictwom parlamentarnym, nie dał im takiego zakresu władzy, jakie stronnictwa te chciałyby realizować. W demokracji parlamentarnej władza rządzi na tyle, na ile pozwala jej mandat suwerena. To granica, której nie można przekraczać. W efekcie już półtora roku po przejęciu władzy przez obecną koalicję elektorat nie powierzył jej nawet centymetra władzy więcej. Prezydentem RP został dr Karol Nawrocki.
– Czyli praworządność jest jak złoty cielec służący do tego, by go czcić, ale wyabstrahowany z rzeczywistości?
– Praworządność w tej chwili jest jak pałka do okładania przeciwników politycznych. Albo nic nieznaczącym banałem, który w zależności od potrzeb albo się wyjmuje z szuflady, albo do niej chowa, tylko po to, by wskazać, że nam coś pasuje bądź nie. Uprawia się ustrojowe cherry picking, czyli wybiera się jakąś instytucję państwa, po czym ogłasza się, że ona jest niezgodna z praworządnością i należy ją zlikwidować. Jednocześnie nikt nie wie, czym jest ten standard praworządności, z którym ta instytucja miałaby być niezgodna, bo to, co dzieje się w Polsce, nie wpisuje się w żadne europejskie standardy praworządności, o których przez osiem lat tyle słyszeliśmy. Dzisiaj ustawy procedowane przez Sejm są niezgodne z prawem europejskim, niezgodne z opiniami Komisji Weneckiej, idą w poprzek utrwalonego orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.
Moment konstytucyjny
– Nierealizowanie orzeczeń TK przez obecny rząd, brak uwzględnienia w budżecie środków na wynagrodzenie sędziów TK, wejście policji do KRS, ile tych rubikonów będzie jeszcze przekroczonych i do czego to na końcu doprowadzi?
– W dłuższej perspektywie w mojej ocenie doprowadzi to do konieczności zmiany, która może mieć charakter instytucjonalny lub symboliczny. Znana jest teoria słynnego amerykańskiego politologa i konstytucjonalisty Bruce’a Ackermana, który stworzył pojęcie tzw. momentu konstytucyjnego. To moment, w którym suweren, samo społeczeństwo, jest przekonany, że musi nastąpić zmiana lub reinterpretacja ustawy zasadniczej, ponieważ obecny stan rzeczy nie może dłużej trwać. Jako prawnik uważam, że obecnie formalnej możliwości zmiany konstytucji nie ma. To wynika nie tylko z prostej arytmetyki sejmowej, ale też i samej procedury zmiany konstytucji. Dlatego myślę, że taka zmiana nastąpi w sposób bardziej symboliczny bez drogi formalnej, co będzie się wprost wpisywało w koncepcję Ackermana.
– Bruce Ackerman to jednak amerykańska kultura prawna.
– Tak, Ackerman wywiódł swoją teorię z analizy okresu, w którym Stanami Zjednoczonymi rządził Franklin Delano Roosevelt. Będąc wybrany na cztery kadencje, Roosevelt zmienił w Ameryce wszystko, co dało się zmienić. Zainicjował serię reform i programów oraz powołał wiele agencji rządowych, które miały na celu ulżenie społeczeństwu, uzdrowienie gospodarki i zreformowanie amerykańskiego systemu politycznego.
– Marzy mi się prawo niezależne aksjologicznie. Obecna koalicja rządząca szła do władzy z hasłami postawienia prawa na gruncie neutralnym, jak dzisiaj wyglądają aksjologiczne determinanty wykładni prawa?
– Możemy mówić o aksjologii konstytucji, która w preambule wskazuje na pewne wartości. Mamy zresztą utrwalone orzecznictwo TK w przedmiocie wartości konstytucyjnych. Czy jednak przyświecają one dzisiejszej władzy wykonawczej i sądowniczej? Powiedziałbym, że nie. W Polsce mamy bowiem, z punktu widzenia członkostwa w UE, działania międzynarodowych standardów i organizacji praw człowieka, czy też bycia stroną międzynarodowych arbitraży, do czynienia ze zdecentralizowanym systemem prawa. To oznacza, że nie ma jednego systemu wartości prawnych, który by nad tym miał pieczę i miał formę sterującą. Skoro tego nie ma, to dochodzi do swoistego pluralizmu wartości, który może przerodzić się w nihilizm. Można powiedzieć, że to anything goes, czyli wszystko jedno, jak będzie. To zaś prowadzi do nadużyć. Dziś czysta naga siła wydaje się naczelną wartością, ale przecież to antywartość. Oznacza przyjęcie perspektywy siły, czyli za legalne uznaje to, co można skutecznie zrealizować bez względu na użyte środki.
– Czy jest możliwy powrót do świata uniwersalizmu jednych wartości na poziomie prawnym i konstytucyjnym?
– Wydaje mi się, że na tym poziomie już nie.
Retrybalizacja?
– Czy my nie wchodzimy w epokę retrybalizacji prawa, gdzie siła i plemienność decydują o jakości, skuteczności i egzekwowaniu prawa? To jest widoczne nie tylko w Polsce, ale też w świecie.
– To prawda. To dla osób zajmujących się teorią prawa jest wręcz fascynujące, ponieważ to powrót do pierwotnego myślenia o prawie. Klasyczna definicja pozytywizmu prawniczego Johna Austina brzmi, że prawo jest to rozkaz zabezpieczony sankcją możliwą do wyegzekwowania. Prawo powstaje wtedy, kiedy mamy kogoś, kto może oceniać, czy ono zostało złamane, czy nie, i w przypadku złamania może spowodować określoną dolegliwość. Dlatego np. słynny brytyjski filozof prawa Herbert Hart mówił, że prawo międzynarodowe to nie prawo, lecz zbiór reguł, które nie mają charakteru wiążącego, bo nie ma nikogo, kto mógłby określić faktyczne wykonanie tego prawa. Dzisiejsza sytuacja międzynarodowa wprost wskazuje, że prawo międzynarodowe, ze względu na brak uprawnionych do egzekucji nakazów tego prawa podmiotów, bo Rada Bezpieczeństwa ONZ nie jest tym podmiotem, nie jest wiążące w takim zakresie, jak chociażby prawo karne poszczególnych państw narodowych. To ogromny problem.
– Czy są i w jaki sposób są spełnione na dzisiaj warunki praworządności materialnej w Polsce?
– Faktycznie praworządność możemy podzielić na formalną i materialną. Formalna to ta część, która dotyczy m.in. sposobu wydawania aktów prawnych czy ich wchodzenia w życie. Oczywiście z tym też mamy w Polsce problem, bo uchwała Sejmu czy rozporządzenie ma być rzekomo aktem prawa wyższego rzędu niż ustawa czy konstytucja. Na poziomie materialnym chodzi zaś o zabezpieczanie faktycznych praw obywateli. I na poziomie zawartości treściowej, materialnej obecna praworządność nie jest prawdziwą praworządnością, ponieważ nie zabezpiecza ona żadnego interesu obywatela.
– Dlaczego?
– Podstawowym probierzem praworządności jest kwestia prawa do sądu. To wyzwanie od kilkuset lat. „Są jeszcze sądy w Berlinie” – mówił obywatel-młynarz, który mógł procesować się z Fryderykiem Wielkim. W Prusach była zabezpieczona zasada równości wobec prawa. Dzisiaj tego nie ma. Sprawy ministra Waldemara Żurka są zamiatane pod dywan, sprawy Ewy Wrzosek są umarzane, w sprawach karnych posłów nie stawia się im w ogóle zarzutów. Działa za to tzw. doktryna Neumanna. Druga kwestia odnosi się do tego, że każdy ma prawo do rzetelnego procesu w rozsądnym czasie. A jest to problem w Polsce od ponad dwudziestu lat, bo to nie wina ostatnich dwóch lat rządów Donalda Tuska czy nawet ośmiu lat rządów PiS, lecz jest to błąd systemowy. Praworządność materialna rozumiana jako prawo do procesu w rozsądnym czasie nie istnieje w Polsce. Znam sprawy o sygnaturach z 2002 roku. Dzisiaj wszystko można podważać, przedłużać, nikt nie wierzy w ostateczność decyzji sądowych.
Wyjście z potrzasku
– Właśnie, czy możliwe jest zażegnanie sporu legitymizacyjnego w wymiarze sprawiedliwości?
– „Wszystko może się zdarzyć, wszystko jest możliwe i prawdopodobne” – czytamy we wstępie dramatu „Gra snów” Augusta Strindberga. Kryzys w wymiarze sprawiedliwości dotyczący sędziów na pewno będzie wymagał działań na poziomie symbolicznym i legislacyjnym. Jakiś czas temu była koncepcja okrągłego stołu i jest to jedna z opcji, ponieważ kwestie związane z działalnością sędziów zajmują w konstytucji blisko trzydzieści artykułów.
– Bardzo dużo.
– Tak i na poziomie ustawowym nie da się już tego naprawić. Na pewno konieczne będzie, jeśli ktoś będzie chciał przeprowadzić w Polsce udane odrodzenie wymiaru sprawiedliwości, wprowadzenie do konstytucji zakazu podważalności sędziów. Zasada niepodważalności statusu musi być skorelowana z zasadą jednolitego statusu sędziowskiego. To nie znaczy, że nie może być procedur awansowych, ale status sędziego nie może się zmieniać względem jego kolejnego powołania do Sądu Okręgowego, Apelacyjnego czy Najwyższego.
– Tymczasem statusem tzw. neosędziów ma się zająć ustawa praworządnościowa.
– To ustawa haniebna o charakterze norymberskim procedowana w jeden dzień przez trzy czytania w Sejmie tylko dlatego, by Komisja Wenecka nie była w stanie wskazać, że jest to ustawa niegodna. Historycy prawa nie znajdują w PRL równie haniebnego przykładu legislacyjnego.
– Sposób reformowania wymiaru sprawiedliwości przez obecną władzę spowoduje efekt wahadła i przy zmianie rządów wychyli się w drugą stronę. Dlatego chcę zapytać, jaką formę należałoby przyjąć, by powstał jakikolwiek konsensus?
– Politycy mają to do siebie, że jak raz wejdą w jakiś obszar, to już go nie oddadzą. Zmiana tego stanu rzeczy jest bardzo trudna. Pewnie więc nastąpi efekt wahadła i łupem politycznym każdej następnej ekipy będą prokuratura i sądy. Szczególnie prokuratura, ponieważ mamy do czynienia z brakiem symetryzmu, w konstytucji jest trzydzieści artykułów mówiących o sądach i trybunałach, o prokuraturze nie ma ani słowa. Status prokuratury w ogóle nie jest ujęty w konstytucji, mimo że są w niej ujęte instytucje takie jak Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, Najwyższa Izba Kontroli czy Trybunał Stanu. Uważam jednak, że prokuratura powinna być ujęta w konstytucji.
BIO:
Dr Michał Sopiński, prof. AWS – doktor nauk prawnych i nauczyciel akademicki. Od 24 marca 2023 r. pełni funkcję rektora-komendanta Akademii Wymiaru Sprawiedliwości w Warszawie.
[Tytuł, niektóre śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]




