Ożenić się czy umrzeć, czyli "Dalej jazda 2"
Co musisz wiedzieć:
- „Dalej jazda 2” łączy komedię z refleksją nad śmiercią i chorobami, pokazując, że życie i miłość toczą się mimo przemijania.
- Ukryty morał filmu zachęca do samodzielności, dbania o bliskich i życia pełnią, licząc przede wszystkim na siebie i najbliższych.
Dyskusyjny urok śmierci
Naprawdę wiele scen jest śmiesznych w tym filmie, ale właśnie całość dzieła jest wielobarwna. Osią „niespodziewanych i zabawnych” wydarzeń jest walka kilku par o miłość. Temu miłość ucieka, bo jest stary, tamtemu, bo i stary, i nieśmiały, tamtym, bo się zgubili w codziennych perypetiach, a najmłodszym to trochę nie wiadomo dlaczego (à propos, Bartłomiej Firlet dostał najmniej rozbudowaną rolę, a zagrał najlepiej; ostatni będą pierwszymi...). I cóż, nad całą tą pogonią unosi się dyskusyjny urok śmierci czekającej na każdego.
Może więc nie warto w ogóle gonić? Nie chcę już nadmiarowo opisywać treści filmu – po prostu zapewnię Państwa, że właśnie warto – w każdym razie tak człowiek myśli dłuższą chwilę po obejrzeniu „Dalej jazda 2”. Konwencja pogodnej komedii rodzinnej zestawiona z chorobami i kostuchą oraz, by tak oględnie rzec, jazdami różnych bohaterów oraz czasem głupkowatymi scenkami oraz szpitalnym łóżkiem daje zaskakujący efekt moralitetu.
- IMGW wydał komunikat. Oto co nas czeka w najbliższych dniach
- Wyłączenia prądu. Ważny komunikat dla mieszkańców Wielkopolski
- Komunikat Straży Granicznej. Pilne doniesienia z granicy
- Szef CPAC Matt Schlapp do Tuska: Zadzierasz z nami wszystkimi
- „Cała Polska się zatrzęsie”. Stanowski zapowiada bombę
- Prokuratura uderza w wiceszefa Kancelarii Prezydenta. Karol Nawrocki reaguje
- Komunikat dla mieszkańców woj. kujawsko-pomorskiego
Licz na siebie
A już poza dziedziną filmoznawczą – prawdę mówiąc, wcale nie moją – inna refleksja. Wszyscy bohaterowie radzą sobie, jak umieją, z wyzwaniami przemijania (i życia, i uczuć) niejako prywatnie. Owszem – w rodzinie, czyli nie sami, albo w przyjaźni, czyli również nie sami. Natomiast, co pewnie zmartwi Rafała Wosia o własnych, rodzinnych siłach, nie uczestniczą w programie Narodowego Funduszu Zdrowia „Stary, stara, ale jary, jara” albo w państwowym, finansowanym z funduszu Unii Europejskiej projekcie „Równościowa regionalna rehabilitacja holistyczna”. Są, jak to w Polsce, zosią samosią. Są zaradni, zamożni. Wydarzeniem miesiąca nie są odwiedziny listonosza z emeryturą – w ogóle wygląda raczej na to, że nawet najstarsi bohaterowie mają po prostu e-konto. Inna rzecz, że nie bardzo wiem, jak wpleść w fabułę komedii państwową pomoc dla osób starszych, żeby nie było to zbyt śmieszne.
Jeżeli są jakieś morały uboczne, to właśnie takie: w odpowiednim momencie popracuj, weź kredyt, pojedź za granicę (lub z niej wróć). Dbaj o swoją rodzinę, nie bój się przyjaźni. Nie obrażaj się na Polskę, ale na wszelki wypadek licz na siebie, dzieci, przyjaciół bardziej niż na państwo, nawet gdyby ciągle było w nim coraz lepiej.
[Tytuł, śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]




