[Tylko u nas] Dr Piotr Łysakowski. Zbrodnia - Ciepielów 1939. "Rycerski" Wehrmacht rozstrzeliwuje jeńców

Każdy z żołnierzy Wehrmachtu w książeczce żołdu noszonej przy sobie miał wklejone do niej „10 przykazań prowadzenia wojny przez niemieckiego żołnierza”. Paradoksalnie nawiązywały do "10 przykazań" i zupełnie nieparadoksalnie nie było takiego, którego nie złamano by w trakcie kampanii 1939 roku.
/ Wikipedia domena publiczna
Zbrodnia w Ciepielowie 8/9 września 1939 rok
 
Zbliża się osiemdziesiąta rocznica wybuchu II Wojny Światowej – warto może już dziś przypomnieć jak prowadzono tę wojnę w Polsce w 1939 roku. Niżej jeden z przykładów.
 
Już pierwsze dni po napaści Niemiec na Polskę w 1939 roku unaoczniły współczesnym , że trwająca wojna przeradzająca Krok po kroku w konflikt światowy nie będzie podobna do poprzedniego konfliktu, który zakończył się w 1918 roku. Zdobycie przewagi / pokonanie przeciwnika miało dokonać się w myśl założeń doktryny Wehrmachtu i pomysłów „Fuehrera” przy pomocy wszystkich dostępnych „sił i środków”. Wśród arsenału tychże znajdowało nie tylko porażenie wroga potęgą militarną ale także paraliżowanie go strachem wywoływanym brutalnością działania niemieckich oddziałów. Atakowano więc nie tylko zwarte formacje Wojska Polskiego. Obiektem napastniczej furii niszczenia i mordowania stawała się bardzo często ludność cywilna, jeńcy wojenni, obiekty oznaczone jako cywilne, szpitale (Wieluń 1.09.39 roku - atak lotniczy wcześniejszy niż salwy na Westerplatte). Warto przypomnieć w tym miejscu, że w dniach od 1 września 1939 do 25 października tegoż roku (okres niemieckiej administracji wojskowej – P.Ł.) na zajmowanych terenach Rzeczpospolitej odnotowano ponad 700 mordów popełnionych przez zorganizowane oddziały niemieckie. Ich ofiarą padło prawie 16 336 obywateli polskich – większa część tych przestępstw została popełniona w trakcie trwania Kampanii Wrześniowej – czyli w pierwszym miesiącu wojny (84% egzekucji i 75% ogólnej liczby zabitych). W tym „nurcie” mieści się mord popełniony na polskich jeńcach wojennych wojennych dniu 8 września 1939 roku przez żołnierzy 11. kompanii 15. pułku 29. Dywizji Pechoty Zmotoryzowanej Wehrmachtu na wziętych do niewoli Polakach – żołnierzach 74 Pułku Piechoty.
Zbrodnia ta ujawniona została przez jednego z jej świadków (lub, co możliwe, wręcz wykonawców) poprzez przekazanie Polskiej Misji Wojskowej w Berlinie (1950 rok) dokumentów wśród, których znajdowały się zdjęcia (przed i po egzekucji) oraz nie podpisany (liczący dwie strony) i nie datowany tekst opisujący utrwalony na zdjęciach dramat.

Nim jednak przejdziemy do opisu tych krwawych zdarzeń z 1939 roku chcielibyśmy pokazać czytelnikowi jak ideologicznie wyposażony przystępował do wojny przeciwko Polsce niemiecki żołnierz. Otóż każdy z nich w książeczce żołdu noszonej przy sobie miał wklejone do niej  „10 przykazań prowadzenia wojny przez niemieckiego żołnierza”. „Towarzyszyły” mu one w boju jak i na popasach, a także podczas zbrodniczych wyczynów.  Pomijając tu wyraźne nadużycie uczuć religijnych poprzez nawiązanie do 10 Przykazań Bożych,  warto je przytoczyć In extenso :
 
  1. W walce o zwycięstwo żołnierz niemiecki będzie przestrzegał zasad rycerskiego prowadzenia wojny. Okrucieństwo i bezmyślne niszczenie są poniżej jego godności,
  2. Walcząc będzie nosił mundur albo specjalnie wprowadzone i z daleka widoczne oznaki. Nigdy nie będzie walczył w ubraniu cywilnym i bez tych oznak,
  3. Nigdy nie zabije nieprzyjaciela, który się poddał, ani nawet partyzantów i szpiegów – ci karani będą we właściwy sposób przez sądy,
  4. Nie będzie maltretować ani znieważać jeńców wojennych. Odbierze im broń, mapy, dokumenty, ale nie tknie rzeczy osobistych,
  5. Nie będzie używać kul dum – dum ani przerabiać innych na dum – dum,
  6. Instytucje czerwonego Krzyża są nienaruszalne. Z rannym nieprzyjacielem obchodzić się będzie po ludzku. Nie będzie przeszkadzał sanitariuszom i kapelanom w niesieniu pomocy lekarskiej i duszpasterskiej,
  7. Ludność cywilna jest nietykalna. Żaden żołnierz nie będzie grabić ani złośliwie niszczyć. Szanować będzie zwłaszcza pomniki historyczne, gmachy służące celom religijnym, sztuce, nauce albo dobroczynności. Od ludności będzie żądać świadczeń w naturze albo w usługach tylko na rozkaz przełożonego i tylko za opłatą,
  8. Nie wkroczy na terytorium neutralne, nie będzie nad nim przelatywał samolotem ani go ostrzeliwał, terytorium neutralne nigdy nie stanie się obiektem jakichkolwiek działań wojennych,
  9. Gdy żołnierz niemiecki dostanie się do niewoli, poda swoje imię i nazwisko oraz rangę wojskową jeżeli go o to zapytają. W żadnych okolicznościach nie wymieni jednostki wojskowej do której należy i nie udzieli żadnych informacji o wojskowej, politycznej i gospodarczej sytuacji w Niemczech. Ani obietnice, ani groźba nie zdołają go do tego skłonić,
  10. Wykroczenia przeciwko wymienionym obowiązkom będą karane. O wykroczeniach nieprzyjaciela przeciwko wyżej podanym zasadom 1 – 8 należy składać raport. Stosowanie odwetu dopuszczalne jest tylko na rozkaz wyższych dowódców.
 
Dla otrzymania pełnego obrazu sytuacji musimy tu przypomnieć, że wkraczający do Polski Wehrmacht miał przygotowany przez niemiecką propagandę obraz Polaków jako urodzonych partyzantów i spiskowców, którym nie wolno nigdy zawierzać. W związku z tym w wielu przypadkach agresywne reakcje napastników wobec ludności cywilnej i jeńców wojennych mogły być pewnego rodzaju transmisją lęków i i fobii potęgowanych jeszcze przez stres pola walki. Tak jednak niewątpliwie (jak się przekonamy) nie było w przypadku mordu ciepielowskiego.
Zacznijmy od relacji wspomnianego wyżej świadka, który dostarczył swój pamiętnik i zdjęcia do placówek mających reprezentować Polskę w strefach okupacyjnych Niemiec:

[...] w lesie ciepielowskim, niedaleko od Zwolenia [...] Słyszę ogień karabinów maszynowych. Szpica jest pod ogniem [...] Skradam się razem ze wszystkimi [...] nie widzę żadnego Polaka. Strzelec strzela jak wściekły z karabinu maszynowego. Brzęczą rykoszety. [...] Polacy także strzelają. Gwizd przy prawym uchu [...] upadł kapitan Lewinsky. Postrzał z góry. Strzelcy muszą być na drzewach. Podziwiam ich odwagę. [...] Kompania ma 14 zabitych, łącznie z kapitanem Lewinskym. Dowódca pułku, pułkownik Wessel z monoklem w oku (z Kassel) szaleje. >>Co za bezczelność, chcieć nas zatrzymać – mojego Lewinskyego mi zastrzelili<<. Nie bierze pod uwagę , że są to żołnierze.[...]”. Walka zakończyła się obustronnymi stratami po wyczerpaniu zapasów amunicji, i polskiej próbie uderzenia na bagnety, potem zaś ataku niemieckiej broni pancernej, która ostatecznie rozstrzygnęła starcie na korzyść Niemców.

Wściekłość pułkownika Wessela przełożyła się na traktowanie wziętych do niewoli Polaków. Dla dokonania zemsty za spowodowane straty potrzeba było pretekstu, a to mogło ułatwić upodobnienie wziętych do niewoli do partyzantów – „freischaerler / partisanen” : „ [...] Wessel twierdzi, że ma do czynienia z partyzantami, jakkolwiek każdy z 300 polskich jeńców ma na sobie uniform [...]”. Na polecenie Niemców zdejmują kurtki mundurowe, zostają w koszulach. Do tego obcina się szelki – to ma utrudnić ewentualną ucieczką i przewidywany opór. Choć w danym momencie był raczej trudny do przewidzenia, bowiem niewątpliwie zmęczeni, głodni i zestresowani walką i odniesioną przed momentem porażką ludzie nie chcieliby natychmiast zaatakować zwycięzców. Patrząc na zdjęcie, na którym wspominany pułkownik Wessel władczym gestem ręki pokazuje im kierunek , w którym mają się udać, można chyba powiedzieć, że byli w danym momencie pogodzeni ze swym losem: „[...] następnie jeńcy muszą iść brzegiem szosy, rzędem jeden za drugim. [...] dokąd się ich prowadzi ? W kierunku tyłów, do taborów, skąd zostaną zabrani do punktu zbornego dla jeńców ? [...] pięć minut później słyszę terkot tuzina [...] automatów. Pospieszyłem w tym kierunku – o sto metrów dalej ujrzałem rozstrzelanych 300 polskich jeńców leżących w przydrożnym rowie. Zaryzykowałem zrobienie [...] zdjęć, wtedy przed obiektywem dumnie stanął jeden z tych zmotoryzowanych strzelców, którzy dokonali tego dzieła na rozkaz pułkownika Wessela”.
Zginął  dowódca pułku major Józef Pelc, a jego zastępca kapitan Cyruliński odebrał sobie życie strzelając sobie w głowę widząc co spotkało żołnierzy z podległej mu jednostki, nie uniknęli też śmierci pułkowi lekarze major doktor Józef Cesarz (74GPP) i major doktor Ajzyk Walberg (27 PP).

Sam przebieg zbrodni mimo istnienia kilku relacji nie jest dokładnie znany. Jedna z nich mówi , że do idących w kolumnie w kierunku Lipska jeńców strzelano z karabinów maszynowych z jadącego za nim półciężarowego auta, inne zaś wspominają (jak przytoczona powyżej) o „formalnym” rozstrzelaniu. O tym , że nie był to „wypadek przy pracy” świadczą to tym kolejne relacje o zachowaniu się  żołnierzy Wessela. Sołtys wsi Anusin (Jan Zuba) następnego dnia (9.09.1939) po starciu wybrał się z sąsiadami i swoim synem do lasu, w którym miało ono miejsce, by pochować zabitych lub udzielić pomocy rannym. Według jego słów nie można było doprowadzić „akcji ratunkowej” do końca ponieważ po lesie krążyły tyraliery niemieckich żołnierzy, które rabowały i dobijały: „ [...] rannych polskich żołnierzy i rozstrzeliwali zdrowych [...]”, kilku z nich udało się ocalić dzięki znajomości języka niemieckiego przez Zubę ale po postrzeleniu przez Niemców jego syna zaprzestał on udzielania pomocy i oddalił się do domu.

Mord ten nie dość tego, że był złamaniem wszystkich z cytowanych wyżej zapisów „10 przykazań...”,  wszelkich paragrafów prawa międzynarodowego odnoszących się do traktowania jeńców wojennych a także i konwencji haskich.

Za jego popełnienie nikt z winnych nie poniósł jakiejkolwiek odpowiedzialności. Nie jest też wiadomo, by takie próby w ogóle miały miejsce.
 
 
Piotr Łysakowski
 
 

 

POLECANE
Nie żyje wybitny polski sportowiec. Olbrzym z Rzeszowa miał 73 lata z ostatniej chwili
Nie żyje wybitny polski sportowiec. "Olbrzym z Rzeszowa" miał 73 lata

W sobotę w wieku 73 lat zmarł w Witten w Niemczech Adam Sandurski, jeden z najwybitniejszych polskich zapaśników w stylu wolnym, medalista olimpijski z Moskwy - poinformowała PAP rodzina sportowca. Mierzący 214 cm zawodnik stawał też na podium mistrzostw Polski, świata i Europy.

Poważna awaria na północy Norwegii. Nie działają telefony i terminale Wiadomości
Poważna awaria na północy Norwegii. Nie działają telefony i terminale

W regionie Finnmark w Norwegii, graniczącym z Rosją, doszło do poważnej awarii sieci komórkowej i internetu wywołana została uszkodzeniem podmorskiego kabla światłowodowego.

Więzień nr 6535. Tajemnica obozowego zdjęcia tylko u nas
Więzień nr 6535. Tajemnica obozowego zdjęcia

Przez dziesięciolecia był tylko numerem – 6535. Anonimowy więzień z obozowego zdjęcia w archiwum Muzeum Auschwitz-Birkenau okazał się bratem legendarnego kuriera Jana Karskiego. Odkrycie rzuca nowe światło na dramatyczne losy Mariana Kozielewskiego – oficera, konspiratora i więźnia Auschwitz.

To jest muzułmańska dzielnica. Nagranie z Londynu obiegło sieć z ostatniej chwili
"To jest muzułmańska dzielnica". Nagranie z Londynu obiegło sieć

Nagranie z londyńskiego Whitechapel ukazuje policjantkę, która broni chrześcijańskiego kaznodziei otoczonego przez tłum muzułmanów. Nagranie wywołało burzę w sieci.

Jedna z ważniejszych decyzji w moim życiu. Znana aktorka przerwała milczenie Wiadomości
"Jedna z ważniejszych decyzji w moim życiu". Znana aktorka przerwała milczenie

W związku ze zbliżającym się Światowym Dniem Walki z Depresją, obchodzonym 23 lutego, gościem programu „Halo, tu Polsat” była Julia Wróblewska. Aktorka wróciła do trudnych doświadczeń sprzed kilku lat i opowiedziała o leczeniu psychiatrycznym oraz życiu po odejściu z show-biznesu.

Grafzero: Bestsellery 2025 - Co czytała Europa? z ostatniej chwili
Grafzero: Bestsellery 2025 - Co czytała Europa?

Grafzero vlog literacki przegląd tego, co w 2025 roku działo się w księgarniach Europy! Polska, Niemcy, UK, Francja, Hiszpania i Rosja – sprawdzamy, jakie tytuły nie schodziły z list przebojów. Od mrocznych thrillerów z Vermont, przez historyczne sagi o średniowieczu, aż po literaturę piękną z Francji.

Nie żyje 23-letni polski żołnierz. Służby badają sprawę z ostatniej chwili
Nie żyje 23-letni polski żołnierz. Służby badają sprawę

W Stargardzie przy ul. Spokojnej w woj. zachodniopomorskim pracuje prokurator i grupa operacyjno-procesowa. Chodzi o sprawę śmierci 23-letniego żołnierza – informuje RMF FM.

Niemcy boją się kosztów rodzicielstwa. Jest sondaż Wiadomości
Niemcy boją się kosztów rodzicielstwa. Jest sondaż

Coraz więcej Niemców uważa, że założenie rodziny wiąże się dziś z ogromnym obciążeniem finansowym. Z najnowszego, reprezentatywnego badania przeprowadzonego przez instytut INSA dla gazety „Bild am Sonntag” wynika, że ponad połowa respondentów ma poważne wątpliwości, czy stać ich na dzieci.

Uzbrojony mężczyzna zastrzelony przy rezydencji Donalda Trumpa pilne
Uzbrojony mężczyzna zastrzelony przy rezydencji Donalda Trumpa

W nocy na Florydzie doszło do groźnego incydentu przy rezydencji Donalda Trumpa. Uzbrojony mężczyzna wtargnął na teren Mar-a-Lago, a interweniujący agenci Secret Service użyli broni.

Utrudnienia dla kierowców. GDDKiA wydała pilny komunikat Wiadomości
Utrudnienia dla kierowców. GDDKiA wydała pilny komunikat

W poniedziałek nastąpi zmiana organizacji ruchu na drodze krajowej nr 1 w Czechowicach-Dziedzicach. Zamknięte zostaną lewe pasy zarówno w stronę Katowic, jak i Bielska-Białej – podał katowicki oddział GDDKiA. Utrudnienia potrwają do 2 marca.

REKLAMA

[Tylko u nas] Dr Piotr Łysakowski. Zbrodnia - Ciepielów 1939. "Rycerski" Wehrmacht rozstrzeliwuje jeńców

Każdy z żołnierzy Wehrmachtu w książeczce żołdu noszonej przy sobie miał wklejone do niej „10 przykazań prowadzenia wojny przez niemieckiego żołnierza”. Paradoksalnie nawiązywały do "10 przykazań" i zupełnie nieparadoksalnie nie było takiego, którego nie złamano by w trakcie kampanii 1939 roku.
/ Wikipedia domena publiczna
Zbrodnia w Ciepielowie 8/9 września 1939 rok
 
Zbliża się osiemdziesiąta rocznica wybuchu II Wojny Światowej – warto może już dziś przypomnieć jak prowadzono tę wojnę w Polsce w 1939 roku. Niżej jeden z przykładów.
 
Już pierwsze dni po napaści Niemiec na Polskę w 1939 roku unaoczniły współczesnym , że trwająca wojna przeradzająca Krok po kroku w konflikt światowy nie będzie podobna do poprzedniego konfliktu, który zakończył się w 1918 roku. Zdobycie przewagi / pokonanie przeciwnika miało dokonać się w myśl założeń doktryny Wehrmachtu i pomysłów „Fuehrera” przy pomocy wszystkich dostępnych „sił i środków”. Wśród arsenału tychże znajdowało nie tylko porażenie wroga potęgą militarną ale także paraliżowanie go strachem wywoływanym brutalnością działania niemieckich oddziałów. Atakowano więc nie tylko zwarte formacje Wojska Polskiego. Obiektem napastniczej furii niszczenia i mordowania stawała się bardzo często ludność cywilna, jeńcy wojenni, obiekty oznaczone jako cywilne, szpitale (Wieluń 1.09.39 roku - atak lotniczy wcześniejszy niż salwy na Westerplatte). Warto przypomnieć w tym miejscu, że w dniach od 1 września 1939 do 25 października tegoż roku (okres niemieckiej administracji wojskowej – P.Ł.) na zajmowanych terenach Rzeczpospolitej odnotowano ponad 700 mordów popełnionych przez zorganizowane oddziały niemieckie. Ich ofiarą padło prawie 16 336 obywateli polskich – większa część tych przestępstw została popełniona w trakcie trwania Kampanii Wrześniowej – czyli w pierwszym miesiącu wojny (84% egzekucji i 75% ogólnej liczby zabitych). W tym „nurcie” mieści się mord popełniony na polskich jeńcach wojennych wojennych dniu 8 września 1939 roku przez żołnierzy 11. kompanii 15. pułku 29. Dywizji Pechoty Zmotoryzowanej Wehrmachtu na wziętych do niewoli Polakach – żołnierzach 74 Pułku Piechoty.
Zbrodnia ta ujawniona została przez jednego z jej świadków (lub, co możliwe, wręcz wykonawców) poprzez przekazanie Polskiej Misji Wojskowej w Berlinie (1950 rok) dokumentów wśród, których znajdowały się zdjęcia (przed i po egzekucji) oraz nie podpisany (liczący dwie strony) i nie datowany tekst opisujący utrwalony na zdjęciach dramat.

Nim jednak przejdziemy do opisu tych krwawych zdarzeń z 1939 roku chcielibyśmy pokazać czytelnikowi jak ideologicznie wyposażony przystępował do wojny przeciwko Polsce niemiecki żołnierz. Otóż każdy z nich w książeczce żołdu noszonej przy sobie miał wklejone do niej  „10 przykazań prowadzenia wojny przez niemieckiego żołnierza”. „Towarzyszyły” mu one w boju jak i na popasach, a także podczas zbrodniczych wyczynów.  Pomijając tu wyraźne nadużycie uczuć religijnych poprzez nawiązanie do 10 Przykazań Bożych,  warto je przytoczyć In extenso :
 
  1. W walce o zwycięstwo żołnierz niemiecki będzie przestrzegał zasad rycerskiego prowadzenia wojny. Okrucieństwo i bezmyślne niszczenie są poniżej jego godności,
  2. Walcząc będzie nosił mundur albo specjalnie wprowadzone i z daleka widoczne oznaki. Nigdy nie będzie walczył w ubraniu cywilnym i bez tych oznak,
  3. Nigdy nie zabije nieprzyjaciela, który się poddał, ani nawet partyzantów i szpiegów – ci karani będą we właściwy sposób przez sądy,
  4. Nie będzie maltretować ani znieważać jeńców wojennych. Odbierze im broń, mapy, dokumenty, ale nie tknie rzeczy osobistych,
  5. Nie będzie używać kul dum – dum ani przerabiać innych na dum – dum,
  6. Instytucje czerwonego Krzyża są nienaruszalne. Z rannym nieprzyjacielem obchodzić się będzie po ludzku. Nie będzie przeszkadzał sanitariuszom i kapelanom w niesieniu pomocy lekarskiej i duszpasterskiej,
  7. Ludność cywilna jest nietykalna. Żaden żołnierz nie będzie grabić ani złośliwie niszczyć. Szanować będzie zwłaszcza pomniki historyczne, gmachy służące celom religijnym, sztuce, nauce albo dobroczynności. Od ludności będzie żądać świadczeń w naturze albo w usługach tylko na rozkaz przełożonego i tylko za opłatą,
  8. Nie wkroczy na terytorium neutralne, nie będzie nad nim przelatywał samolotem ani go ostrzeliwał, terytorium neutralne nigdy nie stanie się obiektem jakichkolwiek działań wojennych,
  9. Gdy żołnierz niemiecki dostanie się do niewoli, poda swoje imię i nazwisko oraz rangę wojskową jeżeli go o to zapytają. W żadnych okolicznościach nie wymieni jednostki wojskowej do której należy i nie udzieli żadnych informacji o wojskowej, politycznej i gospodarczej sytuacji w Niemczech. Ani obietnice, ani groźba nie zdołają go do tego skłonić,
  10. Wykroczenia przeciwko wymienionym obowiązkom będą karane. O wykroczeniach nieprzyjaciela przeciwko wyżej podanym zasadom 1 – 8 należy składać raport. Stosowanie odwetu dopuszczalne jest tylko na rozkaz wyższych dowódców.
 
Dla otrzymania pełnego obrazu sytuacji musimy tu przypomnieć, że wkraczający do Polski Wehrmacht miał przygotowany przez niemiecką propagandę obraz Polaków jako urodzonych partyzantów i spiskowców, którym nie wolno nigdy zawierzać. W związku z tym w wielu przypadkach agresywne reakcje napastników wobec ludności cywilnej i jeńców wojennych mogły być pewnego rodzaju transmisją lęków i i fobii potęgowanych jeszcze przez stres pola walki. Tak jednak niewątpliwie (jak się przekonamy) nie było w przypadku mordu ciepielowskiego.
Zacznijmy od relacji wspomnianego wyżej świadka, który dostarczył swój pamiętnik i zdjęcia do placówek mających reprezentować Polskę w strefach okupacyjnych Niemiec:

[...] w lesie ciepielowskim, niedaleko od Zwolenia [...] Słyszę ogień karabinów maszynowych. Szpica jest pod ogniem [...] Skradam się razem ze wszystkimi [...] nie widzę żadnego Polaka. Strzelec strzela jak wściekły z karabinu maszynowego. Brzęczą rykoszety. [...] Polacy także strzelają. Gwizd przy prawym uchu [...] upadł kapitan Lewinsky. Postrzał z góry. Strzelcy muszą być na drzewach. Podziwiam ich odwagę. [...] Kompania ma 14 zabitych, łącznie z kapitanem Lewinskym. Dowódca pułku, pułkownik Wessel z monoklem w oku (z Kassel) szaleje. >>Co za bezczelność, chcieć nas zatrzymać – mojego Lewinskyego mi zastrzelili<<. Nie bierze pod uwagę , że są to żołnierze.[...]”. Walka zakończyła się obustronnymi stratami po wyczerpaniu zapasów amunicji, i polskiej próbie uderzenia na bagnety, potem zaś ataku niemieckiej broni pancernej, która ostatecznie rozstrzygnęła starcie na korzyść Niemców.

Wściekłość pułkownika Wessela przełożyła się na traktowanie wziętych do niewoli Polaków. Dla dokonania zemsty za spowodowane straty potrzeba było pretekstu, a to mogło ułatwić upodobnienie wziętych do niewoli do partyzantów – „freischaerler / partisanen” : „ [...] Wessel twierdzi, że ma do czynienia z partyzantami, jakkolwiek każdy z 300 polskich jeńców ma na sobie uniform [...]”. Na polecenie Niemców zdejmują kurtki mundurowe, zostają w koszulach. Do tego obcina się szelki – to ma utrudnić ewentualną ucieczką i przewidywany opór. Choć w danym momencie był raczej trudny do przewidzenia, bowiem niewątpliwie zmęczeni, głodni i zestresowani walką i odniesioną przed momentem porażką ludzie nie chcieliby natychmiast zaatakować zwycięzców. Patrząc na zdjęcie, na którym wspominany pułkownik Wessel władczym gestem ręki pokazuje im kierunek , w którym mają się udać, można chyba powiedzieć, że byli w danym momencie pogodzeni ze swym losem: „[...] następnie jeńcy muszą iść brzegiem szosy, rzędem jeden za drugim. [...] dokąd się ich prowadzi ? W kierunku tyłów, do taborów, skąd zostaną zabrani do punktu zbornego dla jeńców ? [...] pięć minut później słyszę terkot tuzina [...] automatów. Pospieszyłem w tym kierunku – o sto metrów dalej ujrzałem rozstrzelanych 300 polskich jeńców leżących w przydrożnym rowie. Zaryzykowałem zrobienie [...] zdjęć, wtedy przed obiektywem dumnie stanął jeden z tych zmotoryzowanych strzelców, którzy dokonali tego dzieła na rozkaz pułkownika Wessela”.
Zginął  dowódca pułku major Józef Pelc, a jego zastępca kapitan Cyruliński odebrał sobie życie strzelając sobie w głowę widząc co spotkało żołnierzy z podległej mu jednostki, nie uniknęli też śmierci pułkowi lekarze major doktor Józef Cesarz (74GPP) i major doktor Ajzyk Walberg (27 PP).

Sam przebieg zbrodni mimo istnienia kilku relacji nie jest dokładnie znany. Jedna z nich mówi , że do idących w kolumnie w kierunku Lipska jeńców strzelano z karabinów maszynowych z jadącego za nim półciężarowego auta, inne zaś wspominają (jak przytoczona powyżej) o „formalnym” rozstrzelaniu. O tym , że nie był to „wypadek przy pracy” świadczą to tym kolejne relacje o zachowaniu się  żołnierzy Wessela. Sołtys wsi Anusin (Jan Zuba) następnego dnia (9.09.1939) po starciu wybrał się z sąsiadami i swoim synem do lasu, w którym miało ono miejsce, by pochować zabitych lub udzielić pomocy rannym. Według jego słów nie można było doprowadzić „akcji ratunkowej” do końca ponieważ po lesie krążyły tyraliery niemieckich żołnierzy, które rabowały i dobijały: „ [...] rannych polskich żołnierzy i rozstrzeliwali zdrowych [...]”, kilku z nich udało się ocalić dzięki znajomości języka niemieckiego przez Zubę ale po postrzeleniu przez Niemców jego syna zaprzestał on udzielania pomocy i oddalił się do domu.

Mord ten nie dość tego, że był złamaniem wszystkich z cytowanych wyżej zapisów „10 przykazań...”,  wszelkich paragrafów prawa międzynarodowego odnoszących się do traktowania jeńców wojennych a także i konwencji haskich.

Za jego popełnienie nikt z winnych nie poniósł jakiejkolwiek odpowiedzialności. Nie jest też wiadomo, by takie próby w ogóle miały miejsce.
 
 
Piotr Łysakowski
 
 


 

Polecane