[Tylko u nas] Prof. Marek Jan Chodakiewicz: Gene Poteat: szpieg dżentelmen

Gene Poteat (1930–2022) był moim kolegą z pracy w The Institute of World Politics (IWP). Ale przede wszystkim był dżentelmenem z amerykańskiego Południa. Zawsze elegancko ubrany, bez bycia ostentacyjnym, mierzył nas i innych swoimi twardymi, lecz dobrymi niebieskimi oczyma.
/ Foto T. Gutry

Gene to również „Q”. Tak przynajmniej lubiłem go przedstawiać. Tak jak w filmie o Jamesie Bondzie, z tym, że nasz „Q” był szefem nowych technologii w CIA. Tak jak większość jego środowiska sprawy wywiadu i kontrwywiadu traktował jako powołanie. Służył sprawie większej niż my sami. Chyba najważniejszą cechą rzucającą się zaraz w oczy była odruchowa dyskrecja charakteryzująca tego wywiadowcę.

Miał nieskazitelne maniery. Nie był gadatliwy. Nauczył się sztuki wymieniania uprzejmości bez widocznego wysiłku, w niewymuszony sposób, który był zupełnie autentyczny, niezakłamany. Nawet wśród bliskich osób, u przyjaciół, którzy zaskarbili sobie jego zaufanie, Gene nie popisywał się gadatliwością. Naturalnie dzielił się rozmaitymi wiadomościami, choćby opowiadał o swoich dzieciach z dumą. Jedna z córek była ekspertką od kontrterroryzmu w Departamencie Sprawiedliwości. Szczególnie lubił uśmiechać się, wspominając o jednej z córek, która była pilotem jak on. Gene uwielbiał latać, tak zresztą jak jego zmarła wcześniej żona, z którą przeżyli w małżeństwie ponad 50 lat.

Skrywał wiele tajemnic swojego fachu, ale właściwie niczym się nie dzielił. Był bardzo dyskretny. Na przykład na temat działalności CIA w Skandynawii w połowie lat siedemdziesiątych opowiedział mi taką historię: „Gdy wracałem samolotem z Norwegii, wylądowałem na fotelu obok Jimmy’ego Cartera. I mu powiedziałem: «Gdy zostanie Pan prezydentem...». Zapamiętał to sobie. Potem mi przypomniał, że nie powiedziałem: «Jeśli zostanie Pan prezydentem», tylko «Gdy zostanie Pan prezydentem»”. „Bardzo intrygujące” – odparłem, ale Gene nigdy nie podzielił się ze mną historią, dlaczego był w Norwegii (oprócz tego, że zrobił malutką aluzję, że była to operacja). Ani nie wspomniał, dlaczego prezydent Carter go potem odszukał. Uważał, że takich rzeczy po prostu się nie mówi. Tajemnica obowiązywała go na zawsze.

Pamiętam, jak rozmawiałem z nim o zdrajcy Edwardzie Snowdenie. Ja uważałem (i dalej tak uważam), że powinniśmy go porwać i postawić przed sądem. Można by poprosić Czeczeńców, aby go porwali z Moskwy do Krakowa, ale nie ma gwarancji, że przeżyje serdeczność kaukaskich górali po drodze do ciepłych uścisków ze strony FBI. Jednak w tym wypadku postanowiłem zagrać adwokata diabła. Przywołałem obronę libertariańską. Snowden chciał tylko wolności i transparentności. Chciał nas ocalić od wszędobylskiego państwa. Gene był całkiem niezadowolony. „Istnieją odpowiednie kanały, aby ostrzec społeczeństwo” (whistleblowing). To się spytałem: „A co robić, gdy potworni biurokraci zablokują wszystkie istniejące kanały?”. Gene odparł: „Wtedy musisz honorowo zrezygnować z pracy. Nie chodzi się do mediów, nie sprzedaje się tajemnic ościennemu państwu”.

Profesor Poteat doskonale o tym wiedział. Dekady temu „Q” odegrał rolę osoby informującej na temat bardzo ważnej sprawy wywiadowczej, której korzenie ukryto. Wtedy to, w połowie lat sześćdziesiątych, powiedział władzy prawdę. Chodziło o sprawę okrętu wojennego amerykańskiego USS Maddox w 1964 r., który miał być rzekomo zaatakowany przez wietnamskich komunistów w Zatoce Tonkińskiej. Gene ocenił, że ten atak nigdy nie nastąpił. Biały Dom odmówił uznania tego werdyktu i wymusił na Kongresie rezolucję Tonkin Gulf, która oficjalnie doprowadziła do eskalacji wojny w Wietnamie.

Ostatnią krucjatą naszego przyjaciela była sprawa smoleńska dotycząca tragedii polskiego samolotu prezydenckiego w kwietniu 2010 r. Zginął w nim prezydent Lech Kaczyński i jego ekipa. Lecieli do Katynia. Gene zgadzał się z innym naszym profesorem, a swoim kolegą, Kenem deGraffenreidem, który zawsze podkreślał, że „czekiści są winni, dopóki nie udowodnią, że są niewinni”. Profesor Poteat działał pro bono na tym polu z wielkim oddaniem, dzięki niemu posiadamy techniczną analizę katastrofy na najwyższym poziomie. Kilku Polaków, którzy to wiedzieli, dziękowali mu wylewnie. Gene działał zwykle bardzo dyskretnie. Rzadko zgadzał się na wywiad prasowy czy pisał coś o Smoleńsku. Jednak czynił tak, mimo że było to niezgodne z jego zwykłym stylem. Naciskał, że w sprawie Smoleńska należy dojść do prawdy. Sprawiedliwość musi być, nawet za cenę wyjścia z cienia przez Gene’a.

Raz Gene Poteat współorganizował w Langley konferencję czy też uroczystość upamiętniającą płk. Ryszarda Kuklińskiego, który właśnie zmarł na Florydzie. Zbigniew Brzeziński nazwał go „pierwszym polskim oficerem w NATO”. CIA chciała zaprosić ambasadora RP, ale dyplomata ten, wywodzący się z komuny, się wymigiwał. Napisałem prywatny e-mail do ministra spraw zagranicznych Radka Sikorskiego, który nakazał dyplomacie obecność. Przybył ze swoją eskortą do Langley. Podczas akademii zwróciłem się do Gene’a i powiedziałem: „Kukliński musiał być najwspanialszym oficerem wywiadu w historii. Ukradł przynajmniej 40 000 stron tajnych sowieckich dokumentów”.

Inny nasz profesor z IWP, śp. generał Walter Jajko z wywiadu wojskowego (DIA) powiedział mi, że zdobycz zawierała plany czołgów krasnoarmiejskich, co pozwoliło USA na opracowanie technologii niszczenia tanków, które były niezbędne do zwycięstwa nad bronią pancerną wywodzącą się z Sowdepii w obu wojnach irackich.
Gene przyznał, że płk Kukliński był świetny. Ale dodał chochlikowato: „Był on naszym najlepszym szpiegiem, o którym publiczność wie”. Czyli, że USA ma jeszcze inne, znacznie bardziej poważne sukcesy i penetracje, ale pozostają one wciąż tajemnicą. A profesor Poteat nie zamierzał o tym mówić. Jak zwykle.


Innym razem rozmawialiśmy o sztuce obserwacji i tzw. martwych podrzutkach („dead drops”) – tajnych miejscach, gdzie zostawia się wartościowe przedmioty czy raporty. Czasami mogą przypominać kamienie czy skamieliny wydrążone w środku, świetne na mikrofilmy czy diamenty. Zostawia się je tam, a inny szpieg odbiera te przedmioty po jakimś czasie. „Są też inne ich zastosowania – stwierdził Gene z tajemniczym uśmiechem. – Wiem o kamieniach w pewnym moskiewskim parku, które wysyłają wciąż do mnie sygnały, po tylu latach! A w Estonii istniały drzewa, które robiły to samo. Sam sprawdziłem to miejsce, gdy państwa bałtyckie odzyskały niepodległość”. Gene powiedział w ten sposób, że sprzęt, który jego sekcja zainstalowała podczas zimnej wojny w Sowdepii, działał jeszcze w latach dziewięćdziesiątych. Był to wielki sukces inżynierii i kunsztu szpiegowskiego. Ale proszę nie pytać mnie o szczegóły, bo ich nie znam.


Samuel Eugene Poteat („Gene”) był oficerem wywiadowcą oraz wykładowcą w IWP. Zresztą ukończył naszą uczelnię z trzema stopniami magistra. I został, aby uczyć (techint – techniczny wywiad; SIGINT – wywiad sygnałowy; oraz o kobietach w służbach wywiadowczych) – zamiast wylegiwać się na plażach Florydy czy grać w golfa w Arizonie. Otrzymał honorowy stopień doktorski w IWP. I bawił się z nami tak długo, jak mu na to pozwoliło zdrowie. Gene Poteat urodził się i wychował w Karolinie Północnej i Południowej. Służył w wojsku podczas II wojny światowej w Europe. Potem wrócił do domu, studiował w Citadel, gdzie otrzymał stopień bakałarza (licencjat) w inżynierii elektrycznej. Pracował w Bell Labs, gdzie skoncentrował się na systemach naprowadzających rakiet. Stamtąd został zrekrutowany do CIA. Zajmował się m.in. U-2 samolotem szpiegowskim oraz samolotem Lockheed Martin S-71, do którego skonstruował system kamuflujący (cloaking device). Skoncentrował się następnie na systemach rekonesansu kosmicznego i morskiego. Doglądał system monitorujący na całym świecie dla CIA. Pełnił służbę m.in. w Wielkiej Brytanii, Skandynawii, Azji oraz na Bliskim Wschodzie. W rezultacie CIA odznaczyła go Medalem Zasługi, a Narodowe Biuro Rozpoznania – Odznaką Zasług Cywilnych.
Po oficjalnym odejściu na emeryturę (ludzie tacy jak on nigdy nie przechodzą na emeryturę w rzeczywistości) Gene nadal uczył w IWP, szefował organizacji byłych oficerów wywiadu – The Association of Former Intelligence Officers (AFIO), oraz służył w zarządzie Międzynarodowego Muzeum Szpiegostwa w Waszyngtonie.
Dżentelmen z Południa Gene Poteat odszedł od nas, prawdopodobnie tańczy przed naszym Panem, co było jego drugim najbardziej ulubionym hobby po lataniu samolotami.

Marek Jan Chodakiewicz
Waszyngton, DC, 9 listopada 2022 r.
Intel z DC

 

 

 

 


 

POLECANE
Igrzyska 2026. Polski reprezentant ze srebrnym medalem Wiadomości
Igrzyska 2026. Polski reprezentant ze srebrnym medalem

Władimir Semirunnij wywalczył srebrny medal olimpijski w łyżwiarstwie szybkim na 10000 m w Mediolanie. Wygrał Czech Metodej Jilek, a brąz zdobył Holender Jorrit Bergsma.

Prezydent: Budowa bezpieczeństwa to najważniejsze wyzwanie XXI wieku Wiadomości
Prezydent: Budowa bezpieczeństwa to najważniejsze wyzwanie XXI wieku

Do najważniejszych wyzwań, które stoją przed Polską w XXI wieku należy budowa bezpieczeństwa i odporności państwa polskiego - podkreślił prezydent Karol Nawrocki podczas spotkania z mieszkańcami Hajnówki (woj. podlaskie). Jak dodał, te kwestie szczególnie dotyczą ściany wschodniej naszego kraju.

Komunikat dla mieszkańców Lublina Wiadomości
Komunikat dla mieszkańców Lublina

Mieszkańcy bloku przy ul. Sympatycznej 1 na osiedlu Skarpa w Lublinie muszą liczyć się z czasowym brakiem wody. Przerwa w dostawie zarówno zimnej, jak i ciepłej wody została zaplanowana na poniedziałek 16 lutego w godzinach od 10:00 do 12:00.

Rząd Tuska szykuje państwowy rejestr zwierząt i grzywny Wiadomości
Rząd Tuska szykuje państwowy rejestr zwierząt i grzywny

Resort rolnictwa planuje wprowadzenie obowiązkowej rejestracji wszystkich psów (dobrowolnej w przypadku kotów) w nowym, państwowym systemie. Projekt przygotowało Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, a rejestr ma działać w ramach Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (ARiMR). Przyjęcie ustawy zaplanowano na I kwartał 2026 roku.

Zbigniew Ziobro otrzymuje groźby zabójstwa. Grożą też jego dziecku i adwokatowi gorące
Zbigniew Ziobro otrzymuje groźby zabójstwa. Grożą też jego dziecku i adwokatowi

„W ostatnim czasie otrzymuję liczne groźby, w tym groźby zabójstwa. Na ulicach Warszawy zawisły nawet plakaty oferujące pieniądze za Zbigniewa Ziobro - żywego lub martwego. Po przejęciu władzy Donald Tusk świadomie rozpętuje w Polsce atmosferę nienawiści” - napisał na Facebooku eurodeputowany Zbigniew Ziobro (Suwerenna Polska).

Luwr w trudnej sytuacji. Muzeum mierzy się z kolejnymi problemami z ostatniej chwili
Luwr w trudnej sytuacji. Muzeum mierzy się z kolejnymi problemami

Luwr, jedno z najczęściej odwiedzanych muzeów świata, zmaga się ostatnio z kilkoma problemami. W nocy z 12 na 13 lutego 2026 roku doszło do wycieku wody, który uszkodził malowidło na suficie i zmusił muzeum do zamknięcia kilku sal, w tym sali 707 w skrzydle Denon, prowadzącej do Mona Lisy.

Ambasador Niemiec: „SAFE wzmocni europejskie zdolności obronne”. A co z polskimi? z ostatniej chwili
Ambasador Niemiec: „SAFE wzmocni europejskie zdolności obronne”. A co z polskimi?

Ambasador Niemiec w Polsce Miguel Berger przyznał na swoim profilu na platformie X, że „SAFE ma na celu wzmocnienie europejskich zdolności obronnych”. Wygląda na to, że Niemcy chcą to uczynić polskimi pieniędzmi.

Utrudnienia w kursowaniu pociągów do Szczecina. Zastępcze autobusy w trasie Wiadomości
Utrudnienia w kursowaniu pociągów do Szczecina. Zastępcze autobusy w trasie

Z powodu problemów kadrowych niemieckich kolei (Deutsche Bahn) większość połączeń między Pasewalkiem a Szczecinem została odwołana. Ponad 40-kilometrową trasę obsługują autobusy zastępcze. W przyszłym tygodniu pociągi mają kursować normalnie.

„Ambasador Niemiec otwarcie 'nadzoruje' w Sejmie obrady z ostatniej chwili
„Ambasador Niemiec otwarcie 'nadzoruje' w Sejmie obrady"

Ambasador Niemiec w Polsce Miguel Berger pochwalił się w mediach społecznościowych, że wraz z innymi ambasadorami był obecny w polskim Sejmie podczas głosowania ustawy o związkach partnerskich, aby okazać „wsparcie” dla tego. Był obecny również podczas głosowania nad SAFE.

Ostrzeżenia przed oblodzeniem. Dwanaście województw na liście Wiadomości
Ostrzeżenia przed oblodzeniem. Dwanaście województw na liście

Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wydał dla 12 województw ostrzeżenia I stopnia przed oblodzeniem. Prognozuje na ich obszarze zamarzanie mokrej nawierzchni dróg i chodników po opadach deszczu, deszczu ze śniegiem i mokrego śniegu.

REKLAMA

[Tylko u nas] Prof. Marek Jan Chodakiewicz: Gene Poteat: szpieg dżentelmen

Gene Poteat (1930–2022) był moim kolegą z pracy w The Institute of World Politics (IWP). Ale przede wszystkim był dżentelmenem z amerykańskiego Południa. Zawsze elegancko ubrany, bez bycia ostentacyjnym, mierzył nas i innych swoimi twardymi, lecz dobrymi niebieskimi oczyma.
/ Foto T. Gutry

Gene to również „Q”. Tak przynajmniej lubiłem go przedstawiać. Tak jak w filmie o Jamesie Bondzie, z tym, że nasz „Q” był szefem nowych technologii w CIA. Tak jak większość jego środowiska sprawy wywiadu i kontrwywiadu traktował jako powołanie. Służył sprawie większej niż my sami. Chyba najważniejszą cechą rzucającą się zaraz w oczy była odruchowa dyskrecja charakteryzująca tego wywiadowcę.

Miał nieskazitelne maniery. Nie był gadatliwy. Nauczył się sztuki wymieniania uprzejmości bez widocznego wysiłku, w niewymuszony sposób, który był zupełnie autentyczny, niezakłamany. Nawet wśród bliskich osób, u przyjaciół, którzy zaskarbili sobie jego zaufanie, Gene nie popisywał się gadatliwością. Naturalnie dzielił się rozmaitymi wiadomościami, choćby opowiadał o swoich dzieciach z dumą. Jedna z córek była ekspertką od kontrterroryzmu w Departamencie Sprawiedliwości. Szczególnie lubił uśmiechać się, wspominając o jednej z córek, która była pilotem jak on. Gene uwielbiał latać, tak zresztą jak jego zmarła wcześniej żona, z którą przeżyli w małżeństwie ponad 50 lat.

Skrywał wiele tajemnic swojego fachu, ale właściwie niczym się nie dzielił. Był bardzo dyskretny. Na przykład na temat działalności CIA w Skandynawii w połowie lat siedemdziesiątych opowiedział mi taką historię: „Gdy wracałem samolotem z Norwegii, wylądowałem na fotelu obok Jimmy’ego Cartera. I mu powiedziałem: «Gdy zostanie Pan prezydentem...». Zapamiętał to sobie. Potem mi przypomniał, że nie powiedziałem: «Jeśli zostanie Pan prezydentem», tylko «Gdy zostanie Pan prezydentem»”. „Bardzo intrygujące” – odparłem, ale Gene nigdy nie podzielił się ze mną historią, dlaczego był w Norwegii (oprócz tego, że zrobił malutką aluzję, że była to operacja). Ani nie wspomniał, dlaczego prezydent Carter go potem odszukał. Uważał, że takich rzeczy po prostu się nie mówi. Tajemnica obowiązywała go na zawsze.

Pamiętam, jak rozmawiałem z nim o zdrajcy Edwardzie Snowdenie. Ja uważałem (i dalej tak uważam), że powinniśmy go porwać i postawić przed sądem. Można by poprosić Czeczeńców, aby go porwali z Moskwy do Krakowa, ale nie ma gwarancji, że przeżyje serdeczność kaukaskich górali po drodze do ciepłych uścisków ze strony FBI. Jednak w tym wypadku postanowiłem zagrać adwokata diabła. Przywołałem obronę libertariańską. Snowden chciał tylko wolności i transparentności. Chciał nas ocalić od wszędobylskiego państwa. Gene był całkiem niezadowolony. „Istnieją odpowiednie kanały, aby ostrzec społeczeństwo” (whistleblowing). To się spytałem: „A co robić, gdy potworni biurokraci zablokują wszystkie istniejące kanały?”. Gene odparł: „Wtedy musisz honorowo zrezygnować z pracy. Nie chodzi się do mediów, nie sprzedaje się tajemnic ościennemu państwu”.

Profesor Poteat doskonale o tym wiedział. Dekady temu „Q” odegrał rolę osoby informującej na temat bardzo ważnej sprawy wywiadowczej, której korzenie ukryto. Wtedy to, w połowie lat sześćdziesiątych, powiedział władzy prawdę. Chodziło o sprawę okrętu wojennego amerykańskiego USS Maddox w 1964 r., który miał być rzekomo zaatakowany przez wietnamskich komunistów w Zatoce Tonkińskiej. Gene ocenił, że ten atak nigdy nie nastąpił. Biały Dom odmówił uznania tego werdyktu i wymusił na Kongresie rezolucję Tonkin Gulf, która oficjalnie doprowadziła do eskalacji wojny w Wietnamie.

Ostatnią krucjatą naszego przyjaciela była sprawa smoleńska dotycząca tragedii polskiego samolotu prezydenckiego w kwietniu 2010 r. Zginął w nim prezydent Lech Kaczyński i jego ekipa. Lecieli do Katynia. Gene zgadzał się z innym naszym profesorem, a swoim kolegą, Kenem deGraffenreidem, który zawsze podkreślał, że „czekiści są winni, dopóki nie udowodnią, że są niewinni”. Profesor Poteat działał pro bono na tym polu z wielkim oddaniem, dzięki niemu posiadamy techniczną analizę katastrofy na najwyższym poziomie. Kilku Polaków, którzy to wiedzieli, dziękowali mu wylewnie. Gene działał zwykle bardzo dyskretnie. Rzadko zgadzał się na wywiad prasowy czy pisał coś o Smoleńsku. Jednak czynił tak, mimo że było to niezgodne z jego zwykłym stylem. Naciskał, że w sprawie Smoleńska należy dojść do prawdy. Sprawiedliwość musi być, nawet za cenę wyjścia z cienia przez Gene’a.

Raz Gene Poteat współorganizował w Langley konferencję czy też uroczystość upamiętniającą płk. Ryszarda Kuklińskiego, który właśnie zmarł na Florydzie. Zbigniew Brzeziński nazwał go „pierwszym polskim oficerem w NATO”. CIA chciała zaprosić ambasadora RP, ale dyplomata ten, wywodzący się z komuny, się wymigiwał. Napisałem prywatny e-mail do ministra spraw zagranicznych Radka Sikorskiego, który nakazał dyplomacie obecność. Przybył ze swoją eskortą do Langley. Podczas akademii zwróciłem się do Gene’a i powiedziałem: „Kukliński musiał być najwspanialszym oficerem wywiadu w historii. Ukradł przynajmniej 40 000 stron tajnych sowieckich dokumentów”.

Inny nasz profesor z IWP, śp. generał Walter Jajko z wywiadu wojskowego (DIA) powiedział mi, że zdobycz zawierała plany czołgów krasnoarmiejskich, co pozwoliło USA na opracowanie technologii niszczenia tanków, które były niezbędne do zwycięstwa nad bronią pancerną wywodzącą się z Sowdepii w obu wojnach irackich.
Gene przyznał, że płk Kukliński był świetny. Ale dodał chochlikowato: „Był on naszym najlepszym szpiegiem, o którym publiczność wie”. Czyli, że USA ma jeszcze inne, znacznie bardziej poważne sukcesy i penetracje, ale pozostają one wciąż tajemnicą. A profesor Poteat nie zamierzał o tym mówić. Jak zwykle.


Innym razem rozmawialiśmy o sztuce obserwacji i tzw. martwych podrzutkach („dead drops”) – tajnych miejscach, gdzie zostawia się wartościowe przedmioty czy raporty. Czasami mogą przypominać kamienie czy skamieliny wydrążone w środku, świetne na mikrofilmy czy diamenty. Zostawia się je tam, a inny szpieg odbiera te przedmioty po jakimś czasie. „Są też inne ich zastosowania – stwierdził Gene z tajemniczym uśmiechem. – Wiem o kamieniach w pewnym moskiewskim parku, które wysyłają wciąż do mnie sygnały, po tylu latach! A w Estonii istniały drzewa, które robiły to samo. Sam sprawdziłem to miejsce, gdy państwa bałtyckie odzyskały niepodległość”. Gene powiedział w ten sposób, że sprzęt, który jego sekcja zainstalowała podczas zimnej wojny w Sowdepii, działał jeszcze w latach dziewięćdziesiątych. Był to wielki sukces inżynierii i kunsztu szpiegowskiego. Ale proszę nie pytać mnie o szczegóły, bo ich nie znam.


Samuel Eugene Poteat („Gene”) był oficerem wywiadowcą oraz wykładowcą w IWP. Zresztą ukończył naszą uczelnię z trzema stopniami magistra. I został, aby uczyć (techint – techniczny wywiad; SIGINT – wywiad sygnałowy; oraz o kobietach w służbach wywiadowczych) – zamiast wylegiwać się na plażach Florydy czy grać w golfa w Arizonie. Otrzymał honorowy stopień doktorski w IWP. I bawił się z nami tak długo, jak mu na to pozwoliło zdrowie. Gene Poteat urodził się i wychował w Karolinie Północnej i Południowej. Służył w wojsku podczas II wojny światowej w Europe. Potem wrócił do domu, studiował w Citadel, gdzie otrzymał stopień bakałarza (licencjat) w inżynierii elektrycznej. Pracował w Bell Labs, gdzie skoncentrował się na systemach naprowadzających rakiet. Stamtąd został zrekrutowany do CIA. Zajmował się m.in. U-2 samolotem szpiegowskim oraz samolotem Lockheed Martin S-71, do którego skonstruował system kamuflujący (cloaking device). Skoncentrował się następnie na systemach rekonesansu kosmicznego i morskiego. Doglądał system monitorujący na całym świecie dla CIA. Pełnił służbę m.in. w Wielkiej Brytanii, Skandynawii, Azji oraz na Bliskim Wschodzie. W rezultacie CIA odznaczyła go Medalem Zasługi, a Narodowe Biuro Rozpoznania – Odznaką Zasług Cywilnych.
Po oficjalnym odejściu na emeryturę (ludzie tacy jak on nigdy nie przechodzą na emeryturę w rzeczywistości) Gene nadal uczył w IWP, szefował organizacji byłych oficerów wywiadu – The Association of Former Intelligence Officers (AFIO), oraz służył w zarządzie Międzynarodowego Muzeum Szpiegostwa w Waszyngtonie.
Dżentelmen z Południa Gene Poteat odszedł od nas, prawdopodobnie tańczy przed naszym Panem, co było jego drugim najbardziej ulubionym hobby po lataniu samolotami.

Marek Jan Chodakiewicz
Waszyngton, DC, 9 listopada 2022 r.
Intel z DC

 

 

 

 



 

Polecane