Krzysztof "Toyah" Osiejuk: Kto zabił Patrycję z Kętrzyna?

Temat? Proszę bardzo. Oto temat. Kto temu Kubusiowi pokazał, że aborcja jest rozwiązaniem? Kto tej Patrycji powiedział, że 15 lat to świetny wiek na rozpoczęcie życia seksualnego?
 Krzysztof "Toyah" Osiejuk: Kto zabił Patrycję z Kętrzyna?
/ screen YouTube
      




      Wprawdzie w całej Polsce od rana pogoda jest taka sama dokładnie, jak intencje, jakie stoją za tak zwanym „czarnym protestem”, niemniej jednak gdzieś tam, jak można podejrzewać, grupki tych opętańców się gromadzą i wykrzykują swoje tak samo czarne, jak ów marsz, hasła. To z myślą o nich chciałbym przypomnieć swój stary, ale jakże niestety aktualny tekst, jeszcze z kwietnia roku 2009.
 
 
 
      21 Marca 1963 roku w Los Angeles odbył się pojedynek bokserski o mistrzostwo świata w wadze piórkowej między Sugarem Ramosem - pretendentem, a obrońcą tytułu – Davey Moorem. W dziesiątej rundzie Ramos powalił Moore’a potężnym prawym sierpowym,. Moore upadł, uderzył tyłem głowy w linę ringu, uszkodził pień mózgu, po czym zmarł. Parę lat później, wybitny muzyk i kompozytor Bob Dylan napisał piosenkę zatytułowaną „Who Killed Davey Moore?” Dylan nigdy nie nagrał piosenki o śmierci Moore’a na płycie, jednak wykonywał ja niekiedy na koncertach, zawsze wzbudzając zrozumiały entuzjazm.
      O co chodziło Dylanowi? Otóż uznał on, że tak naprawdę Ramos był w najmniejszym stopniu winnym śmierci Moore’a. Dla Dylana, galeria osób, którzy ponoszą odpowiedzialność za tę śmierć, jest o wiele poważniejsza. Oto publiczność, która żądała dobrej, mocnej walki Nie mieli żadnych złych intencji. Oni chcieli tylko „odrobiny potu”. Oto sędzia, który – widząc, że sytuacja Moore’a jest dramatyczna – mógł walkę przerwać „w ósmej, ale tłum by, cholera, buczał, że tylko stracili pieniądze”. Jest też dziennikarz sportowy, który zapewnia, że boks wcale nie jest jedynym niebezpiecznym sportem, że „w takim footballu jest dokładnie tyle samo ryzyka”. Słyszymy menadżera Moore’a, który oczywiście wie, ze „to okropne dla jego żony i dzieci, że umarł”, ale jednocześnie ma pretensje, że Moore go nie uprzedził, że się źle czuje. Mamy też nawet człowieka, który osobiście postawił na zwycięstwo Moore’a pieniądze. I on też przysięga, że go nawet nie tknął. I, podobnie jak cała reszta, krzyczy: „Nie ja!” I wreszcie mamy samego Ramosa, który w ogóle nic nie rozumie, bo on wie, że to co on robi to jego zawód, a to co się stało, to „przeznaczenie i wola boża”.
      A Dylan z uporem pyta: „Kto zabił Davey’a Moore’a? Dlaczego? I z jakiego powodu?”
Naprawdę świetna piosenka. Tylko czemu przyszło mi dziś do głowy, żeby o niej wspomnieć? Otóż przez minione święta nadrabiałem zaległości czytelnicze i w pewnym momencie przeczytałem wiadomość, że na 25 lat więzienia został skazany niejaki Jakub Wereszczyński, który udusił pewną Patrycję, następnie zbezcześcił jej zwłoki, by w końcu je podpalić. On miał 19 lat, dziewczyna miała lat 15, była z chłopcem w ciąży, on namawiał ją żeby ciążę przerwała, ona nie chciała, więc ją udusił. Oto prosta historia. Historia, jak z piosenki. Piosenki której nie ma. Bo nikt jakoś, cholera, takiej piosenki nie napisał. Niestety.
      A tak bardzo bym chciał, żeby refleksja, która na wieść o tej zbrodni przyszła mi do głowy, również zainteresowała kogoś, kto ma zdolności, talent i serce. Tak bardzo bym chciał, żeby pytanie, które mi dziś przychodzi do głowy – Kto zabił Patrycję? Dlaczego? Z jakiego powodu? – zainspirowało kogoś, kto potrafiłby mu nadać wymiar artystyczny. Bo mam tyle pytań i do wielu ludzi te pytania chciałbym zaadresować. A wśród nich, to podstawowe: Jak do tego doszło, że ów Kubuś uznał, że aborcja to zwykłe rozwiązanie na codzienne kłopoty. Jak to się stało, ze on – człowiek z pewnością niezbyt wykształcony, niezbyt oczytany, nie aż tak bardzo wrażliwy – może za wiele nie wiedział, ale to akurat wiedział. Że jest coś takiego jak aborcja i ona właśnie stanowi wyjście w sytuacjach trudnych.
      Boję się jednak, że nic z tego. Nie będzie z tego ani piosenki, ani opowiadania, ani nawet zwykłej zadumy, która by sięgnęła dalej niż poza tę stronę. Oczywiście, podstawowy problem jest taki, że artyści klasy Boba Dylana nie rodzą się na pniu. Nie rodzą się też na pniu artyści o jego wrażliwości. Ale też, nie da się ukryć, że u nas akurat nie za bardzo można znaleźć nawet zwykłych ludzi o choćby drobnym śladzie tego typu czułości. Jesteśmy wszyscy zajęci albo swoimi codziennymi sprawami, a – jeśli czas pozwoli – możemy się trochę powściekać na polityków i na to, co ostatnio zrobili lub powiedzieli. A i tu też tylko w wymiarze wybitnie podstawowym.
      Jednak spróbuję. Chciałbym zaproponować temat. Może jakiś zdolny piosenkarz, choćby ten sprytny, wyszczekany, niezmiernie przebiegły Tomasz Szwed, który regularnie w „Szkle Kontaktowym” przedstawia swoje komentarze na tematy bieżące, z towarzyszeniem głosu i gitary. On by z pewnością umiał opowiedzieć taką prostą historię. Wzór już nawet ma. A temat? Proszę bardzo. Oto temat. Kto temu Kubusiowi pokazał, że aborcja jest rozwiązaniem? Kto tej Patrycji powiedział, że 15 lat to świetny wiek na rozpoczęcie życia seksualnego. A mam tu parę osób, które mogłyby stworzyć nie gorszą scenę, niż bohaterowie piosenki Dylana.
      Oto mówi red. Piotr Pacewicz z Gazety Wyborczej: „To nie ja! Przecież ja nie kazałem mu zabić tej dziewczyny. Ja tylko zwracałem uwagę na cały szereg dramatów. Osobistych dramatów. Niechciane ciąże, życiowe problemy, złamane kariery. Poza tym, zastanówmy się, jak potoczyłoby się jej życie, gdyby jednak to dziecko urodziła. Kto by się nią zajął. Kto by zatroszczył się o to dziecko. Czy taka sytuacja nie doprowadziłaby do większych nieszczęść? Nie przesadzajmy z tym wszystkim. I proszę mnie nie winić. Przecież ja jej nawet nie tknąłem”.
      Oto minister zdrowia Ewa Kopacz: „Przepraszam, czy to może do mnie pretensje? Proszę nie wskazywać na mnie palcem. Osobiście uważam, że aborcja nie jest żadnym rozwiązaniem. Sama zresztą jestem katoliczką i osobiście ani bym nie zgodziła się na aborcję dla własnego dziecka, ani nigdy bym do aborcji nikogo nie namawiała. A że w życiu bywa różnie? To niczyja wina. Zresztą moja sytuacja jest szczególna. Jestem urzędnikiem państwowym i swoje poglądy siłą rzeczy muszę zostawić za drzwiami swojego urzędu. Jak ktoś może ode mnie wymagać, żebym narzucała innym swój światopogląd?”
      A teraz opinia publiczna: „Cóż można chcieć od nas? Człowiek haruje od rana do nocy, żeby związać koniec z końcem, od czasu do czasu sobie coś ładnego kupić i od pierwszego do pierwszego zasłużyć na tę odrobinę przyjemności. A poglądy? Każdy z nas przecież ma swoje poglądy. A jak człowiek czyta gazety, ogląda telewizję, to przecież trudno powiedzieć, co jest prawdą, a co kłamstwem. Nie każdy musi być znowu taki mądry. Kościół twierdzi, że aborcja to zło. Ale ja, mimo że uważam się za człowieka Kościoła, to wciąż zadaję sobie pytanie: ‘A cóż to jest to zło?’”
     Wystąpiłby tu też z pewnością ten lekarz ginekolog, który zupełnie niedawno przeprowadził aborcje u niejakiej Agaty: „Nie wiem, czego ona się bała. Przecież w dzisiejszych czasach taki zabieg, to nic wielkiego. Rozumiem, że mogła nie mieć pieniędzy. Ale przecież nie ona jedyna. Jest kryzys, bywa ciężko, ale człowiek ma przyjaciół, rodziców. Nie rozumiem, czemu jej nikt nie pomógł. Ale żeby do mnie pretensje. Przecież to nie ja ją udusiłem. Mogę nawet zapewnić, że gdybym wiedział, co się stanie, to wyskrobałbym ją nawet za pół ceny”.
      Mogłaby tez głos zabrać feministka, Magdalena Środa: „To prawdziwa tragedia! Ale czemu ani szkoła, ani Kościół, ani dom, nie uświadomił tej dziewczynie, że to ona przede wszystkim decyduje o swoim życiu? Czemu nikt jej nie powiedział, że nie powinna się bać? Mogła przyjść do nas. Mamy przecież najróżniejsze organizacje, gdzie służymy i radą i pomocą i żadna dziewczyna, czy kobieta nie odejdzie od nas bez odpowiedniej porady. Ale żeby mieć pretensje do nas! Za co? Przecież to nawet nie kobieta ją zabiła. To nie żadna z nas, prawda?”
       I w końcu też na pewno zechciałby coś powiedzieć coś ten Kuba: „Co chcecie ode mnie? No dobra. Udusiłem ja. Ale zdenerwowała mnie. Przecież mogła się tak nie upierać. Wszyscy wiedzą, że aborcja to nic takiego. I gazety to piszą i w telewizji to mówią i różni politycy też swoje wiedzą. A ja mam dopiero dziewiętnaście lat. Przede mną całe życie. Czemu się tak uparła? Co jej szkodziło? Ale tak to jest. To wszystko przez ten Kościół. Mieszają ludziom w głowach i z tego tylko kłopoty”.
      Taka piosenka mi się marzy. Ale – jak mówię – nie można na nią liczyć. Na nic za bardzo nie można liczyć. W świecie, który zajęty jest głównie aspirowaniem, nie ma czasu na sentymenty A o poezji, to już nawet nie wypada myśleć. Wczorajszej nocy, kiedy cała Polska cieszyła się malowanymi jajkami, barankami z ciasta, zastawionymi pięknie stołami, cudowną pogodą, na jednym kraju Polski powódź nie pozwoliła ludziom nawet pewnie złożyć sobie porządnie życzeń. Na drugim końcu naszej Polski, wybuchł pożar w tzw. hotelu społecznym. Rozumiem, że hotel społeczny to takie miejsce, gdzie mieszkają rodziny eksmitowane, choćby z powodu nie płaconego czynszu. Więc część tych rodzin spłonęła. W noc z niedzieli na poniedziałek.
      Prezydent ogłosił żałobę narodową. I się zaczęło liczenie. Właśnie tak. W społeczeństwach aspirujących, jedyne co jako tako się potrafi robić, to liczyć. Przede wszystkim liczyć.
 

 

POLECANE
Magdalena Środa niezadowolona z wyników wyborów: Kompletny dramat gorące
Magdalena Środa niezadowolona z wyników wyborów: "Kompletny dramat"

Na godz. 5:30 oficjalne wyniki pierwszej tury wyborów prezydenckich, po zliczeniu 97,06 proc. obwodów, prezentują się następująco: Rafał Trzaskowski – 31,09 proc., Karol Nawrocki – 29,74 proc. Wyniki dalece odbiegają od wyników w sondażach przedwyborczych. Z wyników wyborów niezadowolenie wyraża prof. Magdalena Środa.

Panika w Onecie: Rafał Trzaskowski pod ścianą. Projekt Tuska może się zawalić gorące
Panika w Onecie: "Rafał Trzaskowski pod ścianą. Projekt Tuska może się zawalić"

Na godz. 5:30 oficjalne wyniki pierwszej tury wyborów prezydenckich, po zliczeniu 97,06 proc. obwodów, prezentują się następująco: Rafał Trzaskowski – 31,09 proc., Karol Nawrocki – 29,74 proc. Wyniki dalece odbiegają od wyników w sondażach przedwyborczych. W tzw. "wiodących mediach" wywołuje to rodzaj paniki.

Dane z 97 proc. obwodów. Oto wyniki z ostatniej chwili
Dane z 97 proc. obwodów. Oto wyniki

Rafał Trzaskowski przed Karolem Nawrockim po pierwszej turze wyborów prezydenckich. PKW podała dane z 97,06 proc. obwodów.

Wybory prezydenckie 2025. Są wyniki late poll Ipsos z ostatniej chwili
Wybory prezydenckie 2025. Są wyniki late poll Ipsos

Tuż po północy pracownia Ipsos opublikowała wyniki late poll. Rafał Trzaskowski zdobył 31,1 proc. głosów, a Karol Nawrocki 29,1 proc. i to oni zmierzą się w drugiej turze wyborów prezydenckich.

Joe Biden ciężko chory. Agresywna forma raka z ostatniej chwili
Joe Biden ciężko chory. "Agresywna forma raka"

Były prezydent USA Joe Biden zmaga się z agresywnym rakiem prostaty Gleason 9 z przerzutami do kości.

Jarosław Kaczyński dla Tysol.pl: Prawica wyraźnie wygrała z ostatniej chwili
Jarosław Kaczyński dla Tysol.pl: Prawica wyraźnie wygrała

- Wynik jest z naszego punktu widzenia bardzo korzystny i dający otwarcie na zwycięstwo - powiedział dziś w rozmowie z Tysol.pl Jarosław Kaczyński, prezes PiS.

Trzaskowski kontra Nawrocki w drugiej turze. Pierwszy taki sondaż z ostatniej chwili
Trzaskowski kontra Nawrocki w drugiej turze. Pierwszy taki sondaż

Rafał Trzaskowski w drugiej turze wyborów prezydenckich może liczyć na 46 proc. głosów. Karol Nawrocki cieszy się poparciem 44 proc. — wynika z sondażu Opinia24 dla TVN24.

Polonia z Kanady wybrała Karola Nawrockiego pilne
Polonia z Kanady wybrała Karola Nawrockiego

Karol Nawrocki okazał się zwycięzcą wśród osób głosujących w Kanadzie - wynika z danych Państwowej Komisji Wyborczej. Kandydat wspierany przez PiS zdobył 42,65 proc. głosów, podczas gdy Rafał Trzaskowski - 27,73 proc.

Kogo poprą wyborcy Razem? Zandberg: Wyborcy to mądrzy ludzie, którzy mają swoje poglądy pilne
Kogo poprą wyborcy Razem? Zandberg: "Wyborcy to mądrzy ludzie, którzy mają swoje poglądy"

Jak wynika z sondażu exit poll wykonanego przez Ipsos dla TVP, TVN24 i Polsat News, Adrian Zandberg uzyskał 5,2 proc. poparcia zajmując piąte miejsce w niedzielnych wyborach prezydenckich.

Kogo poprze Mentzen w drugiej turze? Znamienne słowa z ostatniej chwili
Kogo poprze Mentzen w drugiej turze? Znamienne słowa

Sławomir Mentzen zabrał głos po ogłoszeniu wyników exit poll pierwszej tury wyborów prezydenckich.

REKLAMA

Krzysztof "Toyah" Osiejuk: Kto zabił Patrycję z Kętrzyna?

Temat? Proszę bardzo. Oto temat. Kto temu Kubusiowi pokazał, że aborcja jest rozwiązaniem? Kto tej Patrycji powiedział, że 15 lat to świetny wiek na rozpoczęcie życia seksualnego?
 Krzysztof "Toyah" Osiejuk: Kto zabił Patrycję z Kętrzyna?
/ screen YouTube
      




      Wprawdzie w całej Polsce od rana pogoda jest taka sama dokładnie, jak intencje, jakie stoją za tak zwanym „czarnym protestem”, niemniej jednak gdzieś tam, jak można podejrzewać, grupki tych opętańców się gromadzą i wykrzykują swoje tak samo czarne, jak ów marsz, hasła. To z myślą o nich chciałbym przypomnieć swój stary, ale jakże niestety aktualny tekst, jeszcze z kwietnia roku 2009.
 
 
 
      21 Marca 1963 roku w Los Angeles odbył się pojedynek bokserski o mistrzostwo świata w wadze piórkowej między Sugarem Ramosem - pretendentem, a obrońcą tytułu – Davey Moorem. W dziesiątej rundzie Ramos powalił Moore’a potężnym prawym sierpowym,. Moore upadł, uderzył tyłem głowy w linę ringu, uszkodził pień mózgu, po czym zmarł. Parę lat później, wybitny muzyk i kompozytor Bob Dylan napisał piosenkę zatytułowaną „Who Killed Davey Moore?” Dylan nigdy nie nagrał piosenki o śmierci Moore’a na płycie, jednak wykonywał ja niekiedy na koncertach, zawsze wzbudzając zrozumiały entuzjazm.
      O co chodziło Dylanowi? Otóż uznał on, że tak naprawdę Ramos był w najmniejszym stopniu winnym śmierci Moore’a. Dla Dylana, galeria osób, którzy ponoszą odpowiedzialność za tę śmierć, jest o wiele poważniejsza. Oto publiczność, która żądała dobrej, mocnej walki Nie mieli żadnych złych intencji. Oni chcieli tylko „odrobiny potu”. Oto sędzia, który – widząc, że sytuacja Moore’a jest dramatyczna – mógł walkę przerwać „w ósmej, ale tłum by, cholera, buczał, że tylko stracili pieniądze”. Jest też dziennikarz sportowy, który zapewnia, że boks wcale nie jest jedynym niebezpiecznym sportem, że „w takim footballu jest dokładnie tyle samo ryzyka”. Słyszymy menadżera Moore’a, który oczywiście wie, ze „to okropne dla jego żony i dzieci, że umarł”, ale jednocześnie ma pretensje, że Moore go nie uprzedził, że się źle czuje. Mamy też nawet człowieka, który osobiście postawił na zwycięstwo Moore’a pieniądze. I on też przysięga, że go nawet nie tknął. I, podobnie jak cała reszta, krzyczy: „Nie ja!” I wreszcie mamy samego Ramosa, który w ogóle nic nie rozumie, bo on wie, że to co on robi to jego zawód, a to co się stało, to „przeznaczenie i wola boża”.
      A Dylan z uporem pyta: „Kto zabił Davey’a Moore’a? Dlaczego? I z jakiego powodu?”
Naprawdę świetna piosenka. Tylko czemu przyszło mi dziś do głowy, żeby o niej wspomnieć? Otóż przez minione święta nadrabiałem zaległości czytelnicze i w pewnym momencie przeczytałem wiadomość, że na 25 lat więzienia został skazany niejaki Jakub Wereszczyński, który udusił pewną Patrycję, następnie zbezcześcił jej zwłoki, by w końcu je podpalić. On miał 19 lat, dziewczyna miała lat 15, była z chłopcem w ciąży, on namawiał ją żeby ciążę przerwała, ona nie chciała, więc ją udusił. Oto prosta historia. Historia, jak z piosenki. Piosenki której nie ma. Bo nikt jakoś, cholera, takiej piosenki nie napisał. Niestety.
      A tak bardzo bym chciał, żeby refleksja, która na wieść o tej zbrodni przyszła mi do głowy, również zainteresowała kogoś, kto ma zdolności, talent i serce. Tak bardzo bym chciał, żeby pytanie, które mi dziś przychodzi do głowy – Kto zabił Patrycję? Dlaczego? Z jakiego powodu? – zainspirowało kogoś, kto potrafiłby mu nadać wymiar artystyczny. Bo mam tyle pytań i do wielu ludzi te pytania chciałbym zaadresować. A wśród nich, to podstawowe: Jak do tego doszło, że ów Kubuś uznał, że aborcja to zwykłe rozwiązanie na codzienne kłopoty. Jak to się stało, ze on – człowiek z pewnością niezbyt wykształcony, niezbyt oczytany, nie aż tak bardzo wrażliwy – może za wiele nie wiedział, ale to akurat wiedział. Że jest coś takiego jak aborcja i ona właśnie stanowi wyjście w sytuacjach trudnych.
      Boję się jednak, że nic z tego. Nie będzie z tego ani piosenki, ani opowiadania, ani nawet zwykłej zadumy, która by sięgnęła dalej niż poza tę stronę. Oczywiście, podstawowy problem jest taki, że artyści klasy Boba Dylana nie rodzą się na pniu. Nie rodzą się też na pniu artyści o jego wrażliwości. Ale też, nie da się ukryć, że u nas akurat nie za bardzo można znaleźć nawet zwykłych ludzi o choćby drobnym śladzie tego typu czułości. Jesteśmy wszyscy zajęci albo swoimi codziennymi sprawami, a – jeśli czas pozwoli – możemy się trochę powściekać na polityków i na to, co ostatnio zrobili lub powiedzieli. A i tu też tylko w wymiarze wybitnie podstawowym.
      Jednak spróbuję. Chciałbym zaproponować temat. Może jakiś zdolny piosenkarz, choćby ten sprytny, wyszczekany, niezmiernie przebiegły Tomasz Szwed, który regularnie w „Szkle Kontaktowym” przedstawia swoje komentarze na tematy bieżące, z towarzyszeniem głosu i gitary. On by z pewnością umiał opowiedzieć taką prostą historię. Wzór już nawet ma. A temat? Proszę bardzo. Oto temat. Kto temu Kubusiowi pokazał, że aborcja jest rozwiązaniem? Kto tej Patrycji powiedział, że 15 lat to świetny wiek na rozpoczęcie życia seksualnego. A mam tu parę osób, które mogłyby stworzyć nie gorszą scenę, niż bohaterowie piosenki Dylana.
      Oto mówi red. Piotr Pacewicz z Gazety Wyborczej: „To nie ja! Przecież ja nie kazałem mu zabić tej dziewczyny. Ja tylko zwracałem uwagę na cały szereg dramatów. Osobistych dramatów. Niechciane ciąże, życiowe problemy, złamane kariery. Poza tym, zastanówmy się, jak potoczyłoby się jej życie, gdyby jednak to dziecko urodziła. Kto by się nią zajął. Kto by zatroszczył się o to dziecko. Czy taka sytuacja nie doprowadziłaby do większych nieszczęść? Nie przesadzajmy z tym wszystkim. I proszę mnie nie winić. Przecież ja jej nawet nie tknąłem”.
      Oto minister zdrowia Ewa Kopacz: „Przepraszam, czy to może do mnie pretensje? Proszę nie wskazywać na mnie palcem. Osobiście uważam, że aborcja nie jest żadnym rozwiązaniem. Sama zresztą jestem katoliczką i osobiście ani bym nie zgodziła się na aborcję dla własnego dziecka, ani nigdy bym do aborcji nikogo nie namawiała. A że w życiu bywa różnie? To niczyja wina. Zresztą moja sytuacja jest szczególna. Jestem urzędnikiem państwowym i swoje poglądy siłą rzeczy muszę zostawić za drzwiami swojego urzędu. Jak ktoś może ode mnie wymagać, żebym narzucała innym swój światopogląd?”
      A teraz opinia publiczna: „Cóż można chcieć od nas? Człowiek haruje od rana do nocy, żeby związać koniec z końcem, od czasu do czasu sobie coś ładnego kupić i od pierwszego do pierwszego zasłużyć na tę odrobinę przyjemności. A poglądy? Każdy z nas przecież ma swoje poglądy. A jak człowiek czyta gazety, ogląda telewizję, to przecież trudno powiedzieć, co jest prawdą, a co kłamstwem. Nie każdy musi być znowu taki mądry. Kościół twierdzi, że aborcja to zło. Ale ja, mimo że uważam się za człowieka Kościoła, to wciąż zadaję sobie pytanie: ‘A cóż to jest to zło?’”
     Wystąpiłby tu też z pewnością ten lekarz ginekolog, który zupełnie niedawno przeprowadził aborcje u niejakiej Agaty: „Nie wiem, czego ona się bała. Przecież w dzisiejszych czasach taki zabieg, to nic wielkiego. Rozumiem, że mogła nie mieć pieniędzy. Ale przecież nie ona jedyna. Jest kryzys, bywa ciężko, ale człowiek ma przyjaciół, rodziców. Nie rozumiem, czemu jej nikt nie pomógł. Ale żeby do mnie pretensje. Przecież to nie ja ją udusiłem. Mogę nawet zapewnić, że gdybym wiedział, co się stanie, to wyskrobałbym ją nawet za pół ceny”.
      Mogłaby tez głos zabrać feministka, Magdalena Środa: „To prawdziwa tragedia! Ale czemu ani szkoła, ani Kościół, ani dom, nie uświadomił tej dziewczynie, że to ona przede wszystkim decyduje o swoim życiu? Czemu nikt jej nie powiedział, że nie powinna się bać? Mogła przyjść do nas. Mamy przecież najróżniejsze organizacje, gdzie służymy i radą i pomocą i żadna dziewczyna, czy kobieta nie odejdzie od nas bez odpowiedniej porady. Ale żeby mieć pretensje do nas! Za co? Przecież to nawet nie kobieta ją zabiła. To nie żadna z nas, prawda?”
       I w końcu też na pewno zechciałby coś powiedzieć coś ten Kuba: „Co chcecie ode mnie? No dobra. Udusiłem ja. Ale zdenerwowała mnie. Przecież mogła się tak nie upierać. Wszyscy wiedzą, że aborcja to nic takiego. I gazety to piszą i w telewizji to mówią i różni politycy też swoje wiedzą. A ja mam dopiero dziewiętnaście lat. Przede mną całe życie. Czemu się tak uparła? Co jej szkodziło? Ale tak to jest. To wszystko przez ten Kościół. Mieszają ludziom w głowach i z tego tylko kłopoty”.
      Taka piosenka mi się marzy. Ale – jak mówię – nie można na nią liczyć. Na nic za bardzo nie można liczyć. W świecie, który zajęty jest głównie aspirowaniem, nie ma czasu na sentymenty A o poezji, to już nawet nie wypada myśleć. Wczorajszej nocy, kiedy cała Polska cieszyła się malowanymi jajkami, barankami z ciasta, zastawionymi pięknie stołami, cudowną pogodą, na jednym kraju Polski powódź nie pozwoliła ludziom nawet pewnie złożyć sobie porządnie życzeń. Na drugim końcu naszej Polski, wybuchł pożar w tzw. hotelu społecznym. Rozumiem, że hotel społeczny to takie miejsce, gdzie mieszkają rodziny eksmitowane, choćby z powodu nie płaconego czynszu. Więc część tych rodzin spłonęła. W noc z niedzieli na poniedziałek.
      Prezydent ogłosił żałobę narodową. I się zaczęło liczenie. Właśnie tak. W społeczeństwach aspirujących, jedyne co jako tako się potrafi robić, to liczyć. Przede wszystkim liczyć.
 


 

Polecane
Emerytury
Stażowe