Waldemar Krysiak: Odbiorą rodzicom dzieci

Największe zbrodnie wyrządzono w imię rzekomego dobra. Tak dzieje się właśnie w stanie Washington w USA: Izba Reprezentantów zatwierdza tam projekt ustawy, który pozwala ukrywać przed rodzicami proces zmiany płci nieletnich. Tęczowi aktywiści będą więc mieli dostęp do dzieci, nawet jeżeli rodziny nieletnich się temu sprzeciwią.
Smutna dziewczyna. Ilustracja poglądowa
Smutna dziewczyna. Ilustracja poglądowa / Pixabay.com

Izba Reprezentantów stanu Waszyngton zatwierdziła projekt ustawy, który pozwala nieletnim na dokonanie zmiany płci bez wiedzy i zgody ich rodziców. Wprowadzenie tej ustawy spowodowałoby (niedługo spowoduje?), że szkoły, poradnie i służby medyczne mogłyby przeprowadzać zmiany hormonalne i chirurgiczne na nieletnich bez wymaganej zgody ich rodziców. Lub nawet wbrew ich woli.

 

Ustawa HB 1141

Projekt ustawy pt. HB 1141 został zatwierdzony w Izbie Reprezentantów stanu Waszyngton w tym tygodniu, a teraz przechodzi do Senatu. Według ustawy „opieka medyczna związana z płcią” – pod takim określeniem lewicowi aktywiści maskują kaleczenie dzieci – obejmuje wszelkie procedury chemiczne lub chirurgiczne, czyli hormony, ich blokery i operacje plastyczne.

Krytycy ustawy zwracają uwagę, że pozwolenie nieletnim na dokonanie takiej decyzji bez zgody rodziców jest szkodliwe i może prowadzić do trudnych sytuacji medycznych i psychologicznych w przyszłości. Z kolei zwolennicy projektu ustawy argumentują, że pozwoli ona na ochronę nieletnich, którzy nie czują się bezpiecznie w swoim własnym ciele i nie chcą mówić o swojej sytuacji rodzicom.

Kontrolowane przez demokratów regiony w Stanach Zjednoczonych planują wprowadzać podobne ustawy, które pozwalają dzieciom na zmianę płci bez zgody rodziny. Szczególnie perfidne są argumenty stosowane jako rzekome uzasadnienie takich praktyk: transowanie dzieci ma być legalizowanie w ich ochronie. Demokraci bowiem w ostatnich dekadach zmienili swoje podejście do władzy rodzicielskiej i zaburzeń tożsamości płciowej. Kiedyś celowali – przynajmniej w swojej narracji i legislacji – w tolerancję dla osób nieakceptujących swojego ciała z jednoczesnym zrozumieniem, że tzw. tranzycja powinna mieć miejsce tylko pod nadzorem specjalistów takich jak psychiatra i endokrynolog, i tylko u dorosłych. Narracja jednak zmieniła się w polityce po tym, jak zmieniła się w środowisku aktywistycznym: zamiast „medykalizacji” pomocy dla transseksualistów i nadzoru lekarzy promowany jest model self-ID, czyli samoidentyfikacji. Samoidentyfikacja jest zaś tym, co sugeruje: jeżeli ktoś sam zdecyduje, nawet z dnia na dzień, że jest innej płci, to prawo ma to obowiązek rozpoznać bez potwierdzenia od ekspertów z dziedziny medycyny i psychologii. Mówisz, masz!

Jeżeli jesteś mężczyzną, który uzna się za kobietę, to możesz dostać zapomogę państwową jako kobieta, wsparcie w karierze politycznej na podstawie parytetów i hormony niezbędne do modyfikacji swojego ciała. Możesz też – jako „dorosły chłop” – przebierać się razem z małymi dziewczynkami w tej samej szatni i nawet, jeżeli jesteś gwałcicielem, to trafisz do jednej celi z prawdziwymi kobietami. Nic dziwnego więc, że takie zmiany budzą opór wielu feministek, które zrzeszają się w grupach „gender critical”, sceptycznych wobec ideologii denializmu płciowego i atakowanych przez transaktywistów jako „Terfy”. Terfy, czyli feministki wykluczające transseksualistów z kobiecych ruchów (ang. trans exclusionary radical feminists).

 

Państwo zamiast rodzica

Self-ID uderza jednak nie tylko w prawa i przywileje kobiet i miejsca dla nich zarezerwowane. Transowa samoidentyfikacja ogranicza również prawo do wychowywania dzieci w zgodzie z własnymi przekonaniami. Self-ID sprawia bowiem, że władza nad rozwojem dziecka trafia w ręce Tatusia Państwo zamiast prawdziwego ojca lub matki. W Waszyngtonie na przykład zamiast kontaktować się z rodzicami, schroniska i przytułki będą mogły skontaktować się z Waszyngtońskim Departamentem ds. Dzieci, Młodzieży i Rodzin (DCYF). To ten urząd zdecyduje o przyszłości nieletnich i jeżeli urzędnik zatrzyma „transseksualne dziecko” u siebie, to nie wróci ono do „transfobicznej” rodziny.

Według aktywistów gender przekonującym powodem do nieinformowania rodziców o pobycie dzieci w domu tymczasowym są „okoliczności, która wskazują, że poinformowanie rodzica lub prawnego opiekuna spowoduje narażenie nieletniego na nadużycie lub zaniedbanie”. Jako zaniedbanie w tym przypadku rozumiane jest np. ograniczanie dostępu do hormonów płci przeciwnej, a jako nadużycie? Sprawowanie władzy rodzicielskiej, która sprzeciwia się transowaniu własnego potomstwa. Mówiąc wprost: jeśli dziecko uzna, że chce okaleczać swoje ciało, to rodzic nie będzie mu tego miał prawa zabronić, jeżeli ustawa przejdzie przez lokalny senat, bo inaczej zostanie uznany za rodzica wyrodnego, który krzywdzi swojego syna lub córkę.

 

„Znęcanie się nad dzieckiem”

Na światowej scenie politycznej projekt z Waszyngtonu nie jest wyjątkiem: podobne prawa już zostały wcielone gdzie indziej. Klasycznym już przykładem jest kanadyjska ustawa pt. Bill C-16, wprowadzająca kategorię chronionej prawnie „ekspresji płciowej”, rozumianej jako każdy wyraz związanego z płcią i wyglądem zachowania. W Kanadzie protransowa zmiana miała miejsce w trzech krokach.

Najpierw ekspresję płciową dodano do Kanadyjskiego Aktu Praw Człowieka, dołączając ją do listy rozpoznawalnych grup, które są chronione przed dyskryminacją. Grupy te obejmowały wcześniej wiek, rasę, płeć, religię i niepełnosprawność. Później mgliście zdefiniowaną ekspresję dodano do sekcji Kodeksu karnego, która ma na celu zwalczanie mowy nienawiści, definiowanej uprzednio jako nawoływanie do ludobójstwa i publiczne podżeganie do „hejtu”. Na sam koniec „gender expression” dołączono do sekcji Kodeksu karnego dotyczącej wymierzania kary za przestępstwa motywowane nienawiścią. Sekcja ta ustala, że jeżeli istnieją dowody, że dane przestępstwo jest motywowane uprzedzeniem, nietolerancją lub silną niechęcią do ofiary, może ono być karane ze szczególną surowością przez sądy.

W ten sposób zagwarantowano, że wszystkie zachowania związane z mową, ubiorem i modą muszą być respektowane, jeżeli są elementem wyrażania swojej identyfikacji gender. Jeżeli więc chłopiec chce ubierać się w sukienki, to ojciec nie może mu tego zabronić, i jeżeli córka chce dokonać amputacji swoich rozwijających się piersi, to matka nie powinna jej w tym przeszkadzać. Przeciwnie: opór wobec self-ID potomstwa może być przez prawników postrzegany tak, jak chce go traktować również projekt z Waszyngtonu: jako oznaka znęcania się nad dzieckiem i zaniedbywania go. Dla takiego prawa nie ma też znaczenia współpraca obojga rodziców: ojcowie muszą więc w Kanadzie patrzeć, jak byłe partnerki (transowanie dzieci wychodzi częściej od matek) zamieniają ich synów w parodię kobiet i jak ich córki okaleczane są przez przychylnych „postępowej” ideologii lekarzy. A nawet jeżeli i matka, i ojciec sprzeciwiają się okaleczaniu wspólnych dzieci, to nieletni mogą uciec się do władz państwowych, które wkroczą, by transować dzieci wbrew woli ich rodziców.

 

To się będzie działo w Polsce

Jeżeli więc ktoś myśli, że aktywiści gender nie chcą przejmować władzy nad rodzinami, ten się myli. To już dzieje się na Zachodzie, a – jeżeli lewica kiedyś przejmie u nas władzę – będzie się też działo w Polsce. Polscy działacze lewicy popierają bowiem – tak samo jak ich amerykańscy i kanadyjscy odpowiednicy – samodecyzyjność nieletnich w sprawach płci, dojrzewania i kaleczenia własnego ciała. Nie jest to też żaden sekret! Tylko w ostatnich tygodniach tęczowi społecznicy podejmowali ten temat w mediach społecznościowych, pisząc o rzekomym musie odebrania rodzicom praw do własnych dzieci władzy:

(…) Slogan tranzycji w publicznej opiece zdrowia nie wystarcza – trzeba poluzowania władzy rodzicielskiej nad dziećmi, trzeba demedykalizacji zniesienia diagnostyki, trzeba kompletnego przeformułowania relacji między osobą trans a specjalistą

– grzmiał w ostatnich dniach jeden z najbardziej agresywnych polskich działaczy i transseksualistów.

Polko i Polaku! Musicie więc przygotować się na to, że w Polsce – która kopiuje zachodnie pomysły w tempie ekspresowym – zostaniesz pewnego dnia pozbawiona lub pozbawiony swoich praw rodzicielskich. Jeżeli twoje dziecko, które niedawno jeszcze nie umiało się samemu ubrać i wierzyło w św. Mikołaja, postanowi, że chce przyjmować hormony płci przeciwnej, to trzeba mu będzie na to pozwolić. Inaczej przyjdzie urzędnik i ci dziecko odbierze, bo przecież ochrona potomstwa przed lewicową ideologią jest strasznie dyskryminująca.


 

POLECANE
Program Orka bez kluczowego uzbrojenia. Rząd rezygnuje z Tomahawków pilne
Program Orka bez kluczowego uzbrojenia. Rząd rezygnuje z Tomahawków

Polska planuje zakup nowych okrętów podwodnych, ale bez pocisków manewrujących. Podczas posiedzenia sejmowych komisji potwierdzono, że w negocjacjach programu Orka nie ma mowy ani o Tomahawkach, ani o przystosowaniu jednostek do takiego uzbrojenia w przyszłości.

Emerytowany nauczyciel dostał z sądu astronomiczny rachunek tylko u nas
Emerytowany nauczyciel dostał z sądu astronomiczny rachunek

Wyobraźcie sobie, że jesteście emerytowanym nauczycielem i byłym członkiem rady szkolnej, który przez lata żył sobie spokojnie w swojej ojczyźnie. Nagle dostajecie rachunek z sądu na 750 tysięcy dolarów (kanadyjskich) – nie za kradzież czy oszustwo, ale za publiczne wypowiedzi na Facebooku i w różnych wywiadach. To nie fikcja, a rzeczywistość Barry'ego Neufelda, 80-letniego mieszkańca Chilliwack w Kolumbii Brytyjskiej (BC).

Minister rolnictwa zostaje. Wotum nieufności nie przeszło z ostatniej chwili
Minister rolnictwa zostaje. Wotum nieufności nie przeszło

Wniosek o odwołanie ministra rolnictwa Stefana Krajewskiego nie uzyskał poparcia większości Sejmu. Za jego odrzuceniem zagłosowało 235 posłów, co oznacza, że szef resortu pozostaje na stanowisku.

Komunikat o wystąpieniu wody z koryta rzeki Wkry Wiadomości
Komunikat o wystąpieniu wody z koryta rzeki Wkry

Dzisiaj około godziny 17 Wody Polskie otrzymały zgłoszenie dot. wystąpienia wody z koryta rzeki Wkry w Błędowie. Przyczyną lokalnego wystąpienia wody z koryta jest zator lodowy czołowy zlokalizowany poniżej miejscowości.

Sąd nie zgodził się na areszt prezydenta Częstochowy. W tle zarzuty o korupcję z ostatniej chwili
Sąd nie zgodził się na areszt prezydenta Częstochowy. W tle zarzuty o korupcję

Prezydent Częstochowy Krzysztof M. usłyszał dzisiaj dwa zarzuty dotyczące przyjmowania korzyści majątkowych. Mimo wniosku prokuratury o trzymiesięczny areszt, sąd nie przychylił się do tego żądania.

Turyści w Barcelonie zapłacą więcej. Nowa decyzja lewicy Wiadomości
Turyści w Barcelonie zapłacą więcej. Nowa decyzja lewicy

Od 1 kwietnia pobyt w Barcelonie stanie się wyraźnie droższy. Regionalny parlament Katalonii zatwierdził podwyżkę podatku turystycznego do poziomu, który stawia miasto wśród najdroższych w Europie.

Tusk zaczepił Orbana po węgiersku. Dostał szybką ripostę - po niemiecku pilne
Tusk zaczepił Orbana po węgiersku. Dostał szybką ripostę - po niemiecku

Publiczna wymiana zdań między premierami Polski i Węgier pokazała, jak głęboki jest dziś spór między Warszawą a Budapesztem. Viktor Orban odpowiedział Donaldowi Tuskowi jednym zdaniem - i zrobił to w języku niemieckim.

Samochody spoza UE mogą jeździć w Polsce bez przeglądów technicznych Wiadomości
Samochody spoza UE mogą jeździć w Polsce bez przeglądów technicznych

Przez lata zagraniczne samochody mogły poruszać się po polskich drogach bez obowiązkowych badań technicznych. Teraz Ministerstwo Infrastruktury zapowiada zmiany, które mogą objąć kierowców spoza Unii Europejskiej.

Niemcy chcą być suwerenne tylko u nas
Niemcy chcą być suwerenne

Cyfrowa suwerenność stała się jednym z kluczowych haseł niemieckiej polityki. Kanclerz Friedrich Merz zapowiada ograniczanie technologicznych zależności, a eksperci z Deutsche Gesellschaft für Auswärtige Politik ostrzegają przed strategiczną podatnością Europy na USA i Chiny. O co naprawdę chodzi w sporze o kontrolę nad danymi i infrastrukturą cyfrową?

Pilny komunikat dla klientów PKO BP Wiadomości
Pilny komunikat dla klientów PKO BP

PKO BP poinformował o utrudnieniach w korzystaniu z części swoich usług elektronicznych. Bank zapewnia, że karty płatnicze działają bez zakłóceń i trwają prace nad usunięciem problemu.

REKLAMA

Waldemar Krysiak: Odbiorą rodzicom dzieci

Największe zbrodnie wyrządzono w imię rzekomego dobra. Tak dzieje się właśnie w stanie Washington w USA: Izba Reprezentantów zatwierdza tam projekt ustawy, który pozwala ukrywać przed rodzicami proces zmiany płci nieletnich. Tęczowi aktywiści będą więc mieli dostęp do dzieci, nawet jeżeli rodziny nieletnich się temu sprzeciwią.
Smutna dziewczyna. Ilustracja poglądowa
Smutna dziewczyna. Ilustracja poglądowa / Pixabay.com

Izba Reprezentantów stanu Waszyngton zatwierdziła projekt ustawy, który pozwala nieletnim na dokonanie zmiany płci bez wiedzy i zgody ich rodziców. Wprowadzenie tej ustawy spowodowałoby (niedługo spowoduje?), że szkoły, poradnie i służby medyczne mogłyby przeprowadzać zmiany hormonalne i chirurgiczne na nieletnich bez wymaganej zgody ich rodziców. Lub nawet wbrew ich woli.

 

Ustawa HB 1141

Projekt ustawy pt. HB 1141 został zatwierdzony w Izbie Reprezentantów stanu Waszyngton w tym tygodniu, a teraz przechodzi do Senatu. Według ustawy „opieka medyczna związana z płcią” – pod takim określeniem lewicowi aktywiści maskują kaleczenie dzieci – obejmuje wszelkie procedury chemiczne lub chirurgiczne, czyli hormony, ich blokery i operacje plastyczne.

Krytycy ustawy zwracają uwagę, że pozwolenie nieletnim na dokonanie takiej decyzji bez zgody rodziców jest szkodliwe i może prowadzić do trudnych sytuacji medycznych i psychologicznych w przyszłości. Z kolei zwolennicy projektu ustawy argumentują, że pozwoli ona na ochronę nieletnich, którzy nie czują się bezpiecznie w swoim własnym ciele i nie chcą mówić o swojej sytuacji rodzicom.

Kontrolowane przez demokratów regiony w Stanach Zjednoczonych planują wprowadzać podobne ustawy, które pozwalają dzieciom na zmianę płci bez zgody rodziny. Szczególnie perfidne są argumenty stosowane jako rzekome uzasadnienie takich praktyk: transowanie dzieci ma być legalizowanie w ich ochronie. Demokraci bowiem w ostatnich dekadach zmienili swoje podejście do władzy rodzicielskiej i zaburzeń tożsamości płciowej. Kiedyś celowali – przynajmniej w swojej narracji i legislacji – w tolerancję dla osób nieakceptujących swojego ciała z jednoczesnym zrozumieniem, że tzw. tranzycja powinna mieć miejsce tylko pod nadzorem specjalistów takich jak psychiatra i endokrynolog, i tylko u dorosłych. Narracja jednak zmieniła się w polityce po tym, jak zmieniła się w środowisku aktywistycznym: zamiast „medykalizacji” pomocy dla transseksualistów i nadzoru lekarzy promowany jest model self-ID, czyli samoidentyfikacji. Samoidentyfikacja jest zaś tym, co sugeruje: jeżeli ktoś sam zdecyduje, nawet z dnia na dzień, że jest innej płci, to prawo ma to obowiązek rozpoznać bez potwierdzenia od ekspertów z dziedziny medycyny i psychologii. Mówisz, masz!

Jeżeli jesteś mężczyzną, który uzna się za kobietę, to możesz dostać zapomogę państwową jako kobieta, wsparcie w karierze politycznej na podstawie parytetów i hormony niezbędne do modyfikacji swojego ciała. Możesz też – jako „dorosły chłop” – przebierać się razem z małymi dziewczynkami w tej samej szatni i nawet, jeżeli jesteś gwałcicielem, to trafisz do jednej celi z prawdziwymi kobietami. Nic dziwnego więc, że takie zmiany budzą opór wielu feministek, które zrzeszają się w grupach „gender critical”, sceptycznych wobec ideologii denializmu płciowego i atakowanych przez transaktywistów jako „Terfy”. Terfy, czyli feministki wykluczające transseksualistów z kobiecych ruchów (ang. trans exclusionary radical feminists).

 

Państwo zamiast rodzica

Self-ID uderza jednak nie tylko w prawa i przywileje kobiet i miejsca dla nich zarezerwowane. Transowa samoidentyfikacja ogranicza również prawo do wychowywania dzieci w zgodzie z własnymi przekonaniami. Self-ID sprawia bowiem, że władza nad rozwojem dziecka trafia w ręce Tatusia Państwo zamiast prawdziwego ojca lub matki. W Waszyngtonie na przykład zamiast kontaktować się z rodzicami, schroniska i przytułki będą mogły skontaktować się z Waszyngtońskim Departamentem ds. Dzieci, Młodzieży i Rodzin (DCYF). To ten urząd zdecyduje o przyszłości nieletnich i jeżeli urzędnik zatrzyma „transseksualne dziecko” u siebie, to nie wróci ono do „transfobicznej” rodziny.

Według aktywistów gender przekonującym powodem do nieinformowania rodziców o pobycie dzieci w domu tymczasowym są „okoliczności, która wskazują, że poinformowanie rodzica lub prawnego opiekuna spowoduje narażenie nieletniego na nadużycie lub zaniedbanie”. Jako zaniedbanie w tym przypadku rozumiane jest np. ograniczanie dostępu do hormonów płci przeciwnej, a jako nadużycie? Sprawowanie władzy rodzicielskiej, która sprzeciwia się transowaniu własnego potomstwa. Mówiąc wprost: jeśli dziecko uzna, że chce okaleczać swoje ciało, to rodzic nie będzie mu tego miał prawa zabronić, jeżeli ustawa przejdzie przez lokalny senat, bo inaczej zostanie uznany za rodzica wyrodnego, który krzywdzi swojego syna lub córkę.

 

„Znęcanie się nad dzieckiem”

Na światowej scenie politycznej projekt z Waszyngtonu nie jest wyjątkiem: podobne prawa już zostały wcielone gdzie indziej. Klasycznym już przykładem jest kanadyjska ustawa pt. Bill C-16, wprowadzająca kategorię chronionej prawnie „ekspresji płciowej”, rozumianej jako każdy wyraz związanego z płcią i wyglądem zachowania. W Kanadzie protransowa zmiana miała miejsce w trzech krokach.

Najpierw ekspresję płciową dodano do Kanadyjskiego Aktu Praw Człowieka, dołączając ją do listy rozpoznawalnych grup, które są chronione przed dyskryminacją. Grupy te obejmowały wcześniej wiek, rasę, płeć, religię i niepełnosprawność. Później mgliście zdefiniowaną ekspresję dodano do sekcji Kodeksu karnego, która ma na celu zwalczanie mowy nienawiści, definiowanej uprzednio jako nawoływanie do ludobójstwa i publiczne podżeganie do „hejtu”. Na sam koniec „gender expression” dołączono do sekcji Kodeksu karnego dotyczącej wymierzania kary za przestępstwa motywowane nienawiścią. Sekcja ta ustala, że jeżeli istnieją dowody, że dane przestępstwo jest motywowane uprzedzeniem, nietolerancją lub silną niechęcią do ofiary, może ono być karane ze szczególną surowością przez sądy.

W ten sposób zagwarantowano, że wszystkie zachowania związane z mową, ubiorem i modą muszą być respektowane, jeżeli są elementem wyrażania swojej identyfikacji gender. Jeżeli więc chłopiec chce ubierać się w sukienki, to ojciec nie może mu tego zabronić, i jeżeli córka chce dokonać amputacji swoich rozwijających się piersi, to matka nie powinna jej w tym przeszkadzać. Przeciwnie: opór wobec self-ID potomstwa może być przez prawników postrzegany tak, jak chce go traktować również projekt z Waszyngtonu: jako oznaka znęcania się nad dzieckiem i zaniedbywania go. Dla takiego prawa nie ma też znaczenia współpraca obojga rodziców: ojcowie muszą więc w Kanadzie patrzeć, jak byłe partnerki (transowanie dzieci wychodzi częściej od matek) zamieniają ich synów w parodię kobiet i jak ich córki okaleczane są przez przychylnych „postępowej” ideologii lekarzy. A nawet jeżeli i matka, i ojciec sprzeciwiają się okaleczaniu wspólnych dzieci, to nieletni mogą uciec się do władz państwowych, które wkroczą, by transować dzieci wbrew woli ich rodziców.

 

To się będzie działo w Polsce

Jeżeli więc ktoś myśli, że aktywiści gender nie chcą przejmować władzy nad rodzinami, ten się myli. To już dzieje się na Zachodzie, a – jeżeli lewica kiedyś przejmie u nas władzę – będzie się też działo w Polsce. Polscy działacze lewicy popierają bowiem – tak samo jak ich amerykańscy i kanadyjscy odpowiednicy – samodecyzyjność nieletnich w sprawach płci, dojrzewania i kaleczenia własnego ciała. Nie jest to też żaden sekret! Tylko w ostatnich tygodniach tęczowi społecznicy podejmowali ten temat w mediach społecznościowych, pisząc o rzekomym musie odebrania rodzicom praw do własnych dzieci władzy:

(…) Slogan tranzycji w publicznej opiece zdrowia nie wystarcza – trzeba poluzowania władzy rodzicielskiej nad dziećmi, trzeba demedykalizacji zniesienia diagnostyki, trzeba kompletnego przeformułowania relacji między osobą trans a specjalistą

– grzmiał w ostatnich dniach jeden z najbardziej agresywnych polskich działaczy i transseksualistów.

Polko i Polaku! Musicie więc przygotować się na to, że w Polsce – która kopiuje zachodnie pomysły w tempie ekspresowym – zostaniesz pewnego dnia pozbawiona lub pozbawiony swoich praw rodzicielskich. Jeżeli twoje dziecko, które niedawno jeszcze nie umiało się samemu ubrać i wierzyło w św. Mikołaja, postanowi, że chce przyjmować hormony płci przeciwnej, to trzeba mu będzie na to pozwolić. Inaczej przyjdzie urzędnik i ci dziecko odbierze, bo przecież ochrona potomstwa przed lewicową ideologią jest strasznie dyskryminująca.



 

Polecane