„Rosyjskie służby odnoszą większe sukcesy niż rosyjska armia na Ukrainie”

„Rosyjskie służby bezpieczeństwa i agencje wywiadu odnoszą większe sukcesy niż moskiewska armia na Ukrainie” – twierdzi raport wiodącego brytyjskiego think tanku Royal United Services Institute, który zajmuje się obronnością. Agresywna aktywność rosyjskich służb specjalnych i wywiadu zagranicznego to poważne zagrożenie dla Zachodu.
Flaga Rosji
Flaga Rosji / fot. pixabay.com

Brytyjski think tank Royal United Services Institute (RUSI) przedstawił niedawno 39-stronicowy raport zatytułowany „Wstępne wnioski z niekonwencjonalnych operacji Rosji podczas wojny rosyjsko-ukraińskiej, luty 2022 – luty 2023” (Preliminary Lessons from Russia’s Unconventional Operations During the Russo-Ukrainian War, February 2022 – February 2023).

Uwaga – rosyjskie specsłużby

Raport ma na celu ostrzeżenie krajów Zachodu. Adresowany jest do rządów i informuje o rosyjskich tajnych operacjach i metodach wspierających militarny podbój ukraińskiego państwa. Raport został opracowany na podstawie starannie zweryfikowanych źródeł, w tym przechwyconych dokumentów. Przyczyniły się również do niego ukraińskie służby wywiadowcze, przejęte rosyjskie komunikaty, nasłuchy i badania satelitarne.

Według analityków RUSI szef rosyjskiego wywiadu zagranicznego SWZ FR powiedział Putinowi, że potrzeba więcej czasu na dobre przygotowanie ataku. Poprosił więc o opóźnienie inwazji. Jego prośba została jednak odrzucona. Tymczasem w ocenie brytyjskich analityków szpiedzy Rosji odnieśli większy sukces niż inwazja jej armii.

Główny autor raportu dr Jack Watling zwraca uwagę na wysokiego rangą funkcjonariusza niemieckiego wywiadu (niedawno aresztowanego), oskarżonego o przekazywanie Moskwie ściśle tajnych informacji. W raporcie napisano: „Jest oczywiste, że rosyjskim służbom specjalnym udało się zwerbować przed inwazją dużą siatkę agentów na Zachodzie i na Ukrainie. Znaczna część tej siatki pozostała nadal sprawna po rozpoczęciu wojny. Zapewnia stały dopływ danych wywiadowczych siłom rosyjskim”.

Tymczasowe grupy operacyjne

W samej Ukrainie rosyjska FSB, współcześni następcy sowieckiego KGB, w zdobytych większych miejscowościach o szczególnym znaczeniu strategicznym tworzy tymczasowe grupy operacyjne. W tych miejscowościach funkcjonariusze FSB przejmowali ukraińskie akta rządowe z lokalnych urzędów, pobierali twarde dyski komputerów, co pozwoliło im utworzyć dokładne listy osób pracujących dla państwa ukraińskiego. Mieli też adresy tych osób. Niejednokrotnie także znaczną wiedzę o ich prywatnym życiu i rodzinach.

„Przeszukania domu po domu kończyły się aresztowaniami i przesłuchaniami wielu osób. Często stosowane były tortury – zwraca uwagę dr Watling – nie tyle w celu wydobycia informacji, bardziej w celu zastraszenia ludności ukraińskiej oraz przekonania jej, że nie warto stawiać oporu rosyjskim władzom okupacyjnym”. Rosja wprawdzie konsekwentnie zaprzecza oskarżeniom o łamanie praw człowieka na Ukrainie, w tym torturowaniu przesłuchiwanych. Jednak nie należy w to wierzyć.

Jest w każdym razie faktem to, że około 800 ukraińskich urzędników władz lokalnych zostało zmuszonych do współpracy z FSB. W tym samym czasie jednostki specjalne pracowały nad odcięciem lokalnych odbiorców od ukraińskiej telewizji, radia i internetu, izolując ludność ukraińską na okupowanych terenach. „FSB – stwierdza dr Watling – oceniła, że wystarczy kontrolować 8 proc. dorosłej populacji, aby podporządkować sobie ludność zdobytego obszaru”.

Wprowadzili w błąd Putina

Ogólna ocena raportu jest następująca – rosyjski wywiad i służby specjalne odniosły większy sukces na Ukrainie niż moskiewskie siły zbrojne, które poniosły liczne klęski.

Jednak służby wywiadu i FSB także doznały dotkliwej porażki. To była ich podstawowa prognoza przekazana Putinowi przed inwazją. Według niej siły rosyjskie miały zostać powitane z otwartymi ramionami, zaś rząd w Kijowie miał szybko upaść. Prognoza okazała się katastrofalnie błędna dla Moskwy.

„Rosyjskim służbom specjalnym – czytamy w raporcie – brakuje uczciwości, by dokładnie przekazywać posiadane informacje”. Ich problem w systemach wywiadu to przesadzony przekaz o ich sukcesach i ukrywanie słabości przed „górą”.

Dr Jack Watling wskazuje przykład rosyjskiego generała wywiadu wojskowego GRU, który był odpowiedzialny za „usunięcie” dezertera KGB Siergieja Skripala w 2018 roku. Zastosowano wówczas środek paralityczny nowiczok, jednak zamach się nie udał. Co więcej, cała operacja w Salisbury wyszła na jaw. Jednak Moskwa awansowała w nagrodę generała.

W Niemczech – korpus rosyjskich szpiegów

Ostatnio także władze federalne Niemiec muszą się bardziej zajmować rosyjskim wywiadem. Internetowe wydanie gazety „Frankfurter Allgemeine Zeitung” próbuje w tym aspekcie przeanalizować stan relacji między Rosją a Niemcami. Chodzi o wydalanie rosyjskich szpiegów przebywających w RFN-ie pod przykrywką statusu dyplomatycznego. Ostatnio dotknęło to około 50 rosyjskich agentów wywiadu uprawiających udowodnione, aktywne szpiegostwo w Niemczech w ramach korpusu dyplomatycznego.

22 kwietnia br. rosyjski samolot wylądował na berlińskim lotnisku, by zabrać tajnych agentów z powrotem do Moskwy. Rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych zareagowało, mówiąc, że było to „masowe wysiedlenie” uczciwych rosyjskich dyplomatów. Ostrzegło, że w odpowiedzi wydalonych zostanie ponad 20 niemieckich dyplomatów. Jednak na razie niemieckie MSZ nie potwierdziło takiej decyzji. Tajemnicą poliszynela jest niebywale liczna szpiegowska agentura w rosyjskich placówkach dyplomatycznych w Niemczech, więc niemiecki rząd federalny od pewnego czasu negocjuje z Rosją zmniejszenie liczby tej agentury.

Wiadomo, że rosyjskie służby wywiadowcze szpiegują Niemcy w takim samym stopniu jak podczas zimnej wojny. To druga strona niedawnej aktywnej współpracy gospodarczej.

Według szacunków Federalnego Urzędu Ochrony Konstytucji RFN około jednej trzeciej z 540 dyplomatów akredytowanych w Ambasadzie Rosji w Berlinie to w rzeczywistości tajni oficerowie wywiadu. Pracują dla wywiadu zagranicznego (SWZ FR), wywiadu wojskowego (GRU), a także krajowego wywiadu FSB. To dla Moskwy doskonałe rozwiązanie – agenci akredytowani jako dyplomaci korzystają z immunitetu i nie mogą być ścigani za działalność szpiegowską w Niemczech.

Usunięcie rosyjskich 50 dyplomatów-agentów z Niemiec odbywa się w porozumieniu z innymi krajami europejskimi, w ramach którego ponad 400 rosyjskich agentów wydalono z państw Unii Europejskiej w ciągu ostatnich miesięcy.

Trzej mieszkańcy Saint Louis i wroga prorosyjska propaganda w USA

Federalna wielka ława przysięgłych 18 kwietnia br. oskarżyła trzech mieszkańców Saint Louis o nielegalne szerzenie prorosyjskiej propagandy i dezinformacji na temat Ukrainy. A także o prowokowanie konfliktów społecznych w Missouri, Georgii i na Florydzie za pośrednictwem Afrykańskiej Partii Ludowo-Socjalistycznej. Jej długoletni przywódca Omali Yeshitela to były aktywista „czarnego” ruchu komunistycznego i afrykańskiego internacjonalizmu założonego w 1972 roku.

W akcie oskarżenia zarzuca się, że przewodniczący Afrykańskiej Partii Ludowo-Socjalistycznej Omali Yeshitela oraz członkowie zarządu tej partii – Penny Joanne Hess i Jesse Nevel – działali jako nielegalni agenci rosyjskiego rządu wbrew interesom USA. Po udowodnieniu za ten zarzut każdemu z nich grozi do 10 lat więzienia. Grozi im również do pięciu lat więzienia za spiskowanie w celu nakłonienia obywateli USA do działalności jako nielegalni agenci rosyjskiego wywiadu.

W akcie oskarżenia wymieniony jest też obywatel Rosji Aleksander Wiktorowicz Ionow, który założył Antyglobalistyczny Ruch Rosji. Jest to rosyjska organizacja wspierana przez Kreml w celu szerzenia prorosyjskiej propagandy i prowadzenia kampanii wpływu na grupy polityczne w Stanach Zjednoczonych, w tym na Afrykańską Ludową Partię Socjalistyczną. Akt oskarżenia stwierdza także, że Ionow starał się promować rosyjską inwazję na Ukrainę. Pojawiał się w programach nadawanych przez tę partię, przekonując, że wsparcie dla Ukrainy to wspieranie rasizmu, nazistów oraz „białej supremacji”. Przekonany przez Rosjanina Yeshitela składał oświadczenia popierające Rosję i atakował Ukrainę „za rasizm”.

Akt oskarżenia pojawił się kilka miesięcy po przeszukaniu przez FBI partyjnego ośrodka „Uhuru” w południowej dzielnicy Saint Louis. Agenci dokonali również przeglądu w biurze Afrykańskiej Ludowej Partii Socjalistycznej w Saint Petersburgu na Florydzie. Yeshitela powiedział potem, że nic nie znaleźli, bo jego organizacja nigdy nie brała pieniędzy od rosyjskiego rządu. W wywiadzie dla portalu St. Louis on the Air Yeshitela przyznał, że odwiedził Rosję. –Tak, byłem w Rosji, byłem w Afryce Południowej, byłem w Ghanie, byłem w różnych innych miejscach w Afryce, byłem w Nikaragui – powiedział mediom. – Byłem we wszystkich miejscach, w których organizują się uciskani ludzie, ponieważ Czarni nie mogą być osamotnieni.

Akt oskarżenia zarzuca Ionowowi i dwóm innym obywatelom Rosji spisek mający na celu wpłynięcie na kampanie polityczne w USA, zwłaszcza wykorzystanie do celów Kremla nadchodzących demokratycznych wyborów prezydenckich i parlamentarnych w Stanach Zjednoczonych. Wszystkim trzem grozi do 10 lat więzienia za działanie w charakterze rosyjskich nielegałów. Cała trójka tymczasem jest w Rosji. Akt oskarżenia to tylko zarzut. Wszystkich oskarżonych uważa się za niewinnych, dopóki wina nie zostanie udowodniona w sądzie.

Uszy i oczy Putina

Jeden na trzech rosyjskich dyplomatów w państwach skandynawskich pracuje dla wojskowego wywiadu GRU lub dla Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB). Tę informację podał 25 kwietnia fiński serwis medialny YLE. Akurat tego samego dnia Szwecja wydaliła pięciu rosyjskich dyplomatów, którzy prowadzili działalność zupełnie sprzeczną z ich statusem dyplomatycznym.
Według informacji fińskich dziennikarzy szpiedzy rosyjscy w krajach skandynawskich nie mają ściśle określonej misji dyplomatycznej. Mają tytuły „ekspertów dyplomatycznych” lub „młodszych attaché”. Przysługuje im dyplomatyczny immunitet zapewniający nietykalność w działalności szpiegowskiej. Ambasadorowie rosyjscy rzadko są oficerami wywiadu – czytamy w artykule YLE – ale stanowią ochronę dla działalności młodszych dyplomatów.

Tekst pochodzi z 19 (1789) numeru „Tygodnika Solidarność”.


 

POLECANE
Komisje finansów i obrony odrzuciły poprawki PiS do projektu o SAFE z ostatniej chwili
Komisje finansów i obrony odrzuciły poprawki PiS do projektu o SAFE

Sejmowe komisje finansów i obrony narodowej negatywnie zaopiniowały w czwartek zgłoszone przez PiS poprawki do projektu ustawy wdrażającej program SAFE. Sejm nad projektem będzie głosować w piątek rano.

Prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę o rynku kryptoaktywów z ostatniej chwili
Prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę o rynku kryptoaktywów

Prezydent Karol Nawrocki w czwartek po raz drugi zawetował ustawę o rynku kryptoaktywów. Podkreślił, że nowa ustawa była praktycznie taka sama jak ta, którą wcześniej zawetował i nie uwzględniono zgłaszanych zastrzeżeń. Zaprosił rząd do wspólnego przygotowania rozwiązań w tej sprawie.

Zajączkowska: PE przeciwko poprawce mówiącej, że tylko kobieta może zajść w ciążę z ostatniej chwili
Zajączkowska: PE przeciwko poprawce mówiącej, że tylko kobieta może zajść w ciążę

„Parlament Europejski właśnie zagłosował... PRZECIWKO poprawce stwierdzającej, że "Tylko biologiczna kobieta może zajść w ciążę" – poinformowała na Facebooku eurodeputowana Ewa Zajączkowska-Hernik (Konfederacja).

Karol Nawrocki zawetował ustawę uznającą język śląski za regionalny wideo
Karol Nawrocki zawetował ustawę uznającą język śląski za regionalny

Prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę uznającą język śląski za regionalny - poinformowała jego kancelaria. Ustawa była drugą w tej kadencji Sejmu, a w sumie - jak podliczono podczas prac parlamentarnych - dziewiątą próbą legislacyjną w tej sprawie.

KO, PSL i Lewica zablokowały zaskarżenie do TSUE tymczasowego stosowania umowy z Mercosur pilne
KO, PSL i Lewica zablokowały zaskarżenie do TSUE tymczasowego stosowania umowy z Mercosur

„KO, PSL i Lewica blokują pomysł zaskarżenia do TSUE decyzji Rady UE z 9 stycznia 2026 r. w sprawie tymczasowego stosowania umowy z krajami Mercosur” - poinformował na platformie X poseł Krzysztof Ciecióra.

Wyrok TSUE ws. WIBOR. Ekspert tłumaczy co oznacza dla kredytobiorców tylko u nas
Wyrok TSUE ws. WIBOR. Ekspert tłumaczy co oznacza dla kredytobiorców

12 lutego 2026 r. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał wyrok w sprawie C-471/24 (PKO BP). Wbrew oczekiwaniom części środowisk procesowych, które zapowiadały prawne trzęsienie ziemi, orzeczenie okazało się raczej chłodnym uporządkowaniem podstawowych zasad niż zaproszeniem do masowego podważania kredytów opartych na WIBOR.

Szefowie KPRP i BBN rozpoczęli prace nad poprawkami do projektu ustawy o SAFE z ostatniej chwili
Szefowie KPRP i BBN rozpoczęli prace nad poprawkami do projektu ustawy o SAFE

Szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki i szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Sławomir Cenckiewicz rozpoczęli prace nad poprawkami do projektu ustawy dotyczącej programu SAFE - poinformował rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz. Będą dotyczyć m.in. warunków udzielenia i spłaty pożyczki w ramach SAFE.

Jarosław Kaczyński: Nikt kto chce silnej i suwerennej armii, nie powinien popierać funduszu SAFE z ostatniej chwili
Jarosław Kaczyński: Nikt kto chce silnej i suwerennej armii, nie powinien popierać funduszu SAFE

„Nikt kto chce silnej i suwerennej armii, nie powinien popierać funduszu SAFE” - napisał na platformie X prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński.

Klub PiS składa poprawki do projektu ustawy o SAFE z ostatniej chwili
Klub PiS składa poprawki do projektu ustawy o SAFE

Podczas dyskusji plenarnej w Sejmie nad projektem ustawy wdrażający program SAFE poseł PiS Andrzej Śliwka złożył poprawki związane m.in. z kontrolą wydawania pieniędzy z programu; projekt wraca więc do komisji. W dyskusji minister finansów Andrzej Domański zapewnił, że pożyczki nie będą spłacane z budżetu MON.

Belgijska policja zrobiła nalot na biura KE. W tle 900 mln euro gorące
Belgijska policja zrobiła nalot na biura KE. W tle 900 mln euro

Belgijska policja przeszukała w czwartek biura Komisji Europejskiej w związku z podejrzeniami zaistnienia nieprawidłowości podczas sprzedaży należących do niej 23 nieruchomości w 2024 roku państwowemu funduszowi majątkowemu Belgii (SFPIM) za 900 mln euro - podała AFP, powołując się na źródła.

REKLAMA

„Rosyjskie służby odnoszą większe sukcesy niż rosyjska armia na Ukrainie”

„Rosyjskie służby bezpieczeństwa i agencje wywiadu odnoszą większe sukcesy niż moskiewska armia na Ukrainie” – twierdzi raport wiodącego brytyjskiego think tanku Royal United Services Institute, który zajmuje się obronnością. Agresywna aktywność rosyjskich służb specjalnych i wywiadu zagranicznego to poważne zagrożenie dla Zachodu.
Flaga Rosji
Flaga Rosji / fot. pixabay.com

Brytyjski think tank Royal United Services Institute (RUSI) przedstawił niedawno 39-stronicowy raport zatytułowany „Wstępne wnioski z niekonwencjonalnych operacji Rosji podczas wojny rosyjsko-ukraińskiej, luty 2022 – luty 2023” (Preliminary Lessons from Russia’s Unconventional Operations During the Russo-Ukrainian War, February 2022 – February 2023).

Uwaga – rosyjskie specsłużby

Raport ma na celu ostrzeżenie krajów Zachodu. Adresowany jest do rządów i informuje o rosyjskich tajnych operacjach i metodach wspierających militarny podbój ukraińskiego państwa. Raport został opracowany na podstawie starannie zweryfikowanych źródeł, w tym przechwyconych dokumentów. Przyczyniły się również do niego ukraińskie służby wywiadowcze, przejęte rosyjskie komunikaty, nasłuchy i badania satelitarne.

Według analityków RUSI szef rosyjskiego wywiadu zagranicznego SWZ FR powiedział Putinowi, że potrzeba więcej czasu na dobre przygotowanie ataku. Poprosił więc o opóźnienie inwazji. Jego prośba została jednak odrzucona. Tymczasem w ocenie brytyjskich analityków szpiedzy Rosji odnieśli większy sukces niż inwazja jej armii.

Główny autor raportu dr Jack Watling zwraca uwagę na wysokiego rangą funkcjonariusza niemieckiego wywiadu (niedawno aresztowanego), oskarżonego o przekazywanie Moskwie ściśle tajnych informacji. W raporcie napisano: „Jest oczywiste, że rosyjskim służbom specjalnym udało się zwerbować przed inwazją dużą siatkę agentów na Zachodzie i na Ukrainie. Znaczna część tej siatki pozostała nadal sprawna po rozpoczęciu wojny. Zapewnia stały dopływ danych wywiadowczych siłom rosyjskim”.

Tymczasowe grupy operacyjne

W samej Ukrainie rosyjska FSB, współcześni następcy sowieckiego KGB, w zdobytych większych miejscowościach o szczególnym znaczeniu strategicznym tworzy tymczasowe grupy operacyjne. W tych miejscowościach funkcjonariusze FSB przejmowali ukraińskie akta rządowe z lokalnych urzędów, pobierali twarde dyski komputerów, co pozwoliło im utworzyć dokładne listy osób pracujących dla państwa ukraińskiego. Mieli też adresy tych osób. Niejednokrotnie także znaczną wiedzę o ich prywatnym życiu i rodzinach.

„Przeszukania domu po domu kończyły się aresztowaniami i przesłuchaniami wielu osób. Często stosowane były tortury – zwraca uwagę dr Watling – nie tyle w celu wydobycia informacji, bardziej w celu zastraszenia ludności ukraińskiej oraz przekonania jej, że nie warto stawiać oporu rosyjskim władzom okupacyjnym”. Rosja wprawdzie konsekwentnie zaprzecza oskarżeniom o łamanie praw człowieka na Ukrainie, w tym torturowaniu przesłuchiwanych. Jednak nie należy w to wierzyć.

Jest w każdym razie faktem to, że około 800 ukraińskich urzędników władz lokalnych zostało zmuszonych do współpracy z FSB. W tym samym czasie jednostki specjalne pracowały nad odcięciem lokalnych odbiorców od ukraińskiej telewizji, radia i internetu, izolując ludność ukraińską na okupowanych terenach. „FSB – stwierdza dr Watling – oceniła, że wystarczy kontrolować 8 proc. dorosłej populacji, aby podporządkować sobie ludność zdobytego obszaru”.

Wprowadzili w błąd Putina

Ogólna ocena raportu jest następująca – rosyjski wywiad i służby specjalne odniosły większy sukces na Ukrainie niż moskiewskie siły zbrojne, które poniosły liczne klęski.

Jednak służby wywiadu i FSB także doznały dotkliwej porażki. To była ich podstawowa prognoza przekazana Putinowi przed inwazją. Według niej siły rosyjskie miały zostać powitane z otwartymi ramionami, zaś rząd w Kijowie miał szybko upaść. Prognoza okazała się katastrofalnie błędna dla Moskwy.

„Rosyjskim służbom specjalnym – czytamy w raporcie – brakuje uczciwości, by dokładnie przekazywać posiadane informacje”. Ich problem w systemach wywiadu to przesadzony przekaz o ich sukcesach i ukrywanie słabości przed „górą”.

Dr Jack Watling wskazuje przykład rosyjskiego generała wywiadu wojskowego GRU, który był odpowiedzialny za „usunięcie” dezertera KGB Siergieja Skripala w 2018 roku. Zastosowano wówczas środek paralityczny nowiczok, jednak zamach się nie udał. Co więcej, cała operacja w Salisbury wyszła na jaw. Jednak Moskwa awansowała w nagrodę generała.

W Niemczech – korpus rosyjskich szpiegów

Ostatnio także władze federalne Niemiec muszą się bardziej zajmować rosyjskim wywiadem. Internetowe wydanie gazety „Frankfurter Allgemeine Zeitung” próbuje w tym aspekcie przeanalizować stan relacji między Rosją a Niemcami. Chodzi o wydalanie rosyjskich szpiegów przebywających w RFN-ie pod przykrywką statusu dyplomatycznego. Ostatnio dotknęło to około 50 rosyjskich agentów wywiadu uprawiających udowodnione, aktywne szpiegostwo w Niemczech w ramach korpusu dyplomatycznego.

22 kwietnia br. rosyjski samolot wylądował na berlińskim lotnisku, by zabrać tajnych agentów z powrotem do Moskwy. Rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych zareagowało, mówiąc, że było to „masowe wysiedlenie” uczciwych rosyjskich dyplomatów. Ostrzegło, że w odpowiedzi wydalonych zostanie ponad 20 niemieckich dyplomatów. Jednak na razie niemieckie MSZ nie potwierdziło takiej decyzji. Tajemnicą poliszynela jest niebywale liczna szpiegowska agentura w rosyjskich placówkach dyplomatycznych w Niemczech, więc niemiecki rząd federalny od pewnego czasu negocjuje z Rosją zmniejszenie liczby tej agentury.

Wiadomo, że rosyjskie służby wywiadowcze szpiegują Niemcy w takim samym stopniu jak podczas zimnej wojny. To druga strona niedawnej aktywnej współpracy gospodarczej.

Według szacunków Federalnego Urzędu Ochrony Konstytucji RFN około jednej trzeciej z 540 dyplomatów akredytowanych w Ambasadzie Rosji w Berlinie to w rzeczywistości tajni oficerowie wywiadu. Pracują dla wywiadu zagranicznego (SWZ FR), wywiadu wojskowego (GRU), a także krajowego wywiadu FSB. To dla Moskwy doskonałe rozwiązanie – agenci akredytowani jako dyplomaci korzystają z immunitetu i nie mogą być ścigani za działalność szpiegowską w Niemczech.

Usunięcie rosyjskich 50 dyplomatów-agentów z Niemiec odbywa się w porozumieniu z innymi krajami europejskimi, w ramach którego ponad 400 rosyjskich agentów wydalono z państw Unii Europejskiej w ciągu ostatnich miesięcy.

Trzej mieszkańcy Saint Louis i wroga prorosyjska propaganda w USA

Federalna wielka ława przysięgłych 18 kwietnia br. oskarżyła trzech mieszkańców Saint Louis o nielegalne szerzenie prorosyjskiej propagandy i dezinformacji na temat Ukrainy. A także o prowokowanie konfliktów społecznych w Missouri, Georgii i na Florydzie za pośrednictwem Afrykańskiej Partii Ludowo-Socjalistycznej. Jej długoletni przywódca Omali Yeshitela to były aktywista „czarnego” ruchu komunistycznego i afrykańskiego internacjonalizmu założonego w 1972 roku.

W akcie oskarżenia zarzuca się, że przewodniczący Afrykańskiej Partii Ludowo-Socjalistycznej Omali Yeshitela oraz członkowie zarządu tej partii – Penny Joanne Hess i Jesse Nevel – działali jako nielegalni agenci rosyjskiego rządu wbrew interesom USA. Po udowodnieniu za ten zarzut każdemu z nich grozi do 10 lat więzienia. Grozi im również do pięciu lat więzienia za spiskowanie w celu nakłonienia obywateli USA do działalności jako nielegalni agenci rosyjskiego wywiadu.

W akcie oskarżenia wymieniony jest też obywatel Rosji Aleksander Wiktorowicz Ionow, który założył Antyglobalistyczny Ruch Rosji. Jest to rosyjska organizacja wspierana przez Kreml w celu szerzenia prorosyjskiej propagandy i prowadzenia kampanii wpływu na grupy polityczne w Stanach Zjednoczonych, w tym na Afrykańską Ludową Partię Socjalistyczną. Akt oskarżenia stwierdza także, że Ionow starał się promować rosyjską inwazję na Ukrainę. Pojawiał się w programach nadawanych przez tę partię, przekonując, że wsparcie dla Ukrainy to wspieranie rasizmu, nazistów oraz „białej supremacji”. Przekonany przez Rosjanina Yeshitela składał oświadczenia popierające Rosję i atakował Ukrainę „za rasizm”.

Akt oskarżenia pojawił się kilka miesięcy po przeszukaniu przez FBI partyjnego ośrodka „Uhuru” w południowej dzielnicy Saint Louis. Agenci dokonali również przeglądu w biurze Afrykańskiej Ludowej Partii Socjalistycznej w Saint Petersburgu na Florydzie. Yeshitela powiedział potem, że nic nie znaleźli, bo jego organizacja nigdy nie brała pieniędzy od rosyjskiego rządu. W wywiadzie dla portalu St. Louis on the Air Yeshitela przyznał, że odwiedził Rosję. –Tak, byłem w Rosji, byłem w Afryce Południowej, byłem w Ghanie, byłem w różnych innych miejscach w Afryce, byłem w Nikaragui – powiedział mediom. – Byłem we wszystkich miejscach, w których organizują się uciskani ludzie, ponieważ Czarni nie mogą być osamotnieni.

Akt oskarżenia zarzuca Ionowowi i dwóm innym obywatelom Rosji spisek mający na celu wpłynięcie na kampanie polityczne w USA, zwłaszcza wykorzystanie do celów Kremla nadchodzących demokratycznych wyborów prezydenckich i parlamentarnych w Stanach Zjednoczonych. Wszystkim trzem grozi do 10 lat więzienia za działanie w charakterze rosyjskich nielegałów. Cała trójka tymczasem jest w Rosji. Akt oskarżenia to tylko zarzut. Wszystkich oskarżonych uważa się za niewinnych, dopóki wina nie zostanie udowodniona w sądzie.

Uszy i oczy Putina

Jeden na trzech rosyjskich dyplomatów w państwach skandynawskich pracuje dla wojskowego wywiadu GRU lub dla Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB). Tę informację podał 25 kwietnia fiński serwis medialny YLE. Akurat tego samego dnia Szwecja wydaliła pięciu rosyjskich dyplomatów, którzy prowadzili działalność zupełnie sprzeczną z ich statusem dyplomatycznym.
Według informacji fińskich dziennikarzy szpiedzy rosyjscy w krajach skandynawskich nie mają ściśle określonej misji dyplomatycznej. Mają tytuły „ekspertów dyplomatycznych” lub „młodszych attaché”. Przysługuje im dyplomatyczny immunitet zapewniający nietykalność w działalności szpiegowskiej. Ambasadorowie rosyjscy rzadko są oficerami wywiadu – czytamy w artykule YLE – ale stanowią ochronę dla działalności młodszych dyplomatów.

Tekst pochodzi z 19 (1789) numeru „Tygodnika Solidarność”.



 

Polecane