Szkolna katecheza w kampanii wyborczej

W kampanii wyborczej do parlamentu powróciła kwestia obecności lekcji religii w szkole, formułowana na szerszym tle stosunku poszczególnych ugrupowań politycznych do relacji między Kościołem katolickim a państwem. Padają różne postulaty: od obowiązku organizowania religii na pierwszej lub ostatniej lekcji, przez wykreślenie oceny ze świadectwa, aż po "wyprowadzenie religii ze szkół". Jak natomiast należy je odczytywać w świetle obowiązującego w Polsce stanu prawnego, europejskich standardów oraz praw rodziców i samych uczniów?
zdjęcie poglądowe
zdjęcie poglądowe / pixabay.com/macdeedle

Prześledźmy najpierw, jaki stosunek do szkolnej katechezy mają poszczególne partie polityczne i co o niej mówią w swoich programach wyborczych.

Koalicja Obywatelska

Donald Tusk oraz inni politycy Koalicji Obywatelskiej podczas konwencji programowej w Tarnowie ogłosili swoje programowe "100 konkretów na 100 dni". W podrozdziale "Świeckie państwo" padły m.in. propozycje dotyczące lekcji religii w szkole. KO chce, aby religia była organizowana tylko na pierwszej lub ostatniej lekcji. Jest także postulat wykreślenia oceny z tego przedmiotu ze świadectw szkolnych. Zdanie o likwidacji nauczania religii w szkołach tu nie pada, ale czy kwestia ta nie była poruszana przez największą partię opozycyjną na spotkaniach przedwyborczych?

Podczas spotkań z wyborcami szef Platformy Obywatelskiej prezentował do tej pory raczej swoje ogólne (niechętne, przy jednoczesnej deklaracji, że sam jest katolikiem) stanowisko wobec Kościoła, tematu katechezy w szkole raczej nie poruszając. Jednak w marcu br. na spotkaniu z mieszkańcami Rokietnicy (Wielkopolska) stwierdził: "Nie będę udawał, że mam wyrobione zdanie na temat akurat konkretnie antropologii kulturowej, jako czegoś, co mogłoby zastąpić jako przedmiot religię w szkołach. Ale mam zdanie na temat religii w szkołach. Jak wiadomo, religia w szkołach z różnych powodów stała się jednym z najskuteczniejszych narzędzi laicyzacji młodego pokolenia Polaków".

Poinformował, że jest z tego pokolenia, które chodziło do salek katechetycznych przy kościołach na lekcje religii. "Szczęśliwie nigdy w życiu nie spotkałem księdza, który chciałby zrobić krzywdę. Miałem okazje spotykać fajnych księży i nikomu z nich wtedy do głowy nie przychodziły takie działania, które spowodują, że Kościół stanie się gigantycznym przedsiębiorstwem nastawionym na zysk i właściwie niezainteresowanym ewangelizacją" - powiedział lider PO.

Dodał też: "Uważam, że część hierarchii czy Episkopatu będzie broniła religii w szkołach i będą mieli poparcie PiS i rządzących, gdyż to jest sposób finansowania". "To są setki i tysiące wynagrodzeń, wiadomo, bo przecież nie chodzi o ewangelizację" - ocenił.

Dwa lata temu poseł Sławomir Nitras wywołał burzę medialną, mówiąc o potrzebie "opiłowania" katolików z ich rzekomych przywilejów. Nawiązał też do szkolnej katechezy.

"To jest państwo, w którym Kościół wykracza świadomie poza prawa zapisane - uznał Nitras. - Korzysta z rzeczy, których nie ma prawa robić. Wypowiedział temu państwu posłuszeństwo i ja nie wiem jako polityk, jako poseł (...) czy nam jest potrzebny przyjazny rozdział Kościoła i państwa. A może potrzebny jest jakiś wstrząs? A może potrzebna jest jakaś kara? Na przykład, czy powinniśmy utrzymać religię w szkołach? Wielu wyborców Platformy mówi: powinniśmy. Dlaczego? Bo jest wygodniej, bo ja chcę... A może powinna być jakaś kara, wprost, za to zachowanie, za to wyłamanie się z pewnej konwencji, za złamanie pewnego paktu społecznego - co wam wolno, a czego wam nie wolno".

Prawo i Sprawiedliwość

Prawo i Sprawiedliwość nie podejmowało w swoim programie wyborczym kwestii szkolnej katechezy, a w czasie swoich rządów podjęło tylko próbę uregulowania konieczności wyboru przez uczniów uczęszczania albo na lekcje religii, albo na lekcje etyki. Wszystko po to, aby uniknąć sytuacji, w której uczniowie nie chodzą na żaden z tych przedmiotów. Ostatecznie jednak, przynajmniej na razie, rząd wycofał się z tego pomysłu z powodu nieadekwatnej liczby nauczycieli etyki. Według informacji otrzymanych przez KAI w Ministerstwie Edukacji i Nauki, uczy się tego przedmiotu jedynie w 13 proc. w polskich szkół.

W ankiecie wysłanej przez KAI do władz PiS obecnie rządzące ugrupowanie, przypominając konstytucyjne i konkordatowe umocowanie nauczania religii w polskich szkołach, wyjaśniło, że regulacje te zapewniają z jednej strony nauczanie religii w szkole, a z drugiej strony gwarantują, iż nauczanie religii nie narusza wolności sumienia i religii innych osób.

"Uczestnictwo w lekcjach religii słusznie uzależnione jest od woli zainteresowanych. Prawo i Sprawiedliwość stoi na stanowisku, że wskazane zasady powinny być realizowane i nie zamierza inicjować żadnych działań je osłabiających" - brzmi deklaracja PiS.

Mniejsze ugrupowania

PSL i Polska 2050 Szymona Hołowni, choć zawarły koalicję, nie prezentują jednolitego stanowiska w sprawie szkolnej katechezy. Z jednej strony w dokumencie programowym PL2050 "Państwo i Kościół na swoje miejsca" czytamy, że "m.in. konieczność wprowadzenia obowiązkowych lekcji z etyki lub filozofii oraz zwiększenie udziału wspólnot szkolnych w decydowaniu o wymiarze i sposobie realizacji lekcji religii na ich terenie wciąż zachowują aktualność".

"Kluczowe jest także sprawiedliwe podzielenie finansowania tych lekcji między wspólnoty religijne, samorządowe i państwo oraz oddanie decyzji o (nie)uczęszczaniu na lekcje religii uczniom szkół podstawowych po ukończeniu 15. roku życia" - stwierdza ugrupowanie Szymona Hołowni.

Z drugiej strony są słowne deklaracje Władysława Kosiniak-Kamysza, prezesa PSL. Tylko deklaracje, gdyż w ogólnodostępnym programie ludowców postulatów dotyczących lekcji religii w szkole nie ma. W lutym 2020 r. w wywiadzie dla Onet Rano Kosiniak-Kamysz opowiedział się za dobrowolnością katechezy szkolnej, ale i za podniesieniem jakości lekcji, które jego zdaniem nie są dość atrakcyjne dla uczniów i dlatego z nich rezygnują.

Poruszył też kwestię religii w planie nauczania: "Może więcej religioznawstwa? Może taka atrakcyjność tych lekcji, która zachęci do udziału? To ma być dobrowolne, [lekcje] mają się odbywać na pierwszych lub ostatnich lekcjach. Tego dopilnujmy". Ale podkreślił też: "Ja uważam, że tak jak w 21 czy 22 krajach Unii Europejskiej - w znakomitej większości krajów UE - lekcje religii odbywają się w szkołach i są finansowane z budżetu państwa. Są nawet państwa, gdzie lekcje religii są obowiązkowe i można z nich zdawać maturę".

Lewica w swoim programie wyborczym deklaruje, iż "zapewni, że Polska stanie się państwem świeckim". Państwo świeckie to zdaniem tego ugrupowania m.in. takie, "w którym uczymy dzieci nauki a nie katechezy". Dlatego Lewica chce "wyprowadzenia religii ze szkół", a w punkcie 85 swojego programu informuje: "Wyprowadzimy religię ze szkół do salek katechetycznych i skończymy z finansowaniem z publicznych środków wynagrodzeń katechetów".

Konfederacja nie porusza kwestii religii w szkole w swoim programie wyborczym. Muszą tu wystarczyć wypowiedzi jej lidera Sławomira Mentzena, który w marcu br. powiedział w "Polsat News": "Jak zawsze, nie chciałbym, aby to politycy o tym decydowali; żeby jakiś minister edukacji narodowej o tym decydował, tylko żeby rodzice o tym decydowali, co powinno być uczone w ich szkołach. To powinna być decyzja dyrekcji i rodziców, a nie rządu, nie Sejmu, nie posłów. Natomiast tak, zgadzam się z opinią, że lekcje religii w szkołach raczej się Kościołowi dobrze nie przysługują. Mamy rekordową laicyzację. Ten poziom katechezy jest bardzo niski. Sam miałem lekcje religii w szkole, więc niestety wiem o czym mówię i boję się, że nie wpływa to dobrze na wiarę".

Tyle postulaty przedwyborcze poszczególnych ugrupowań dotyczące obecności lekcji religii w szkole. Z większości z nich wyziera nieznajomość stanu prawnego w tej kwestii w naszym kraju oraz ignorancja wobec praw obywatelskich, a do takich należy m.in. gwarantowane przez państwo prawo rodziców do religijnego wychowania dzieci.

Szkolna katecheza - prawo wszystkich wyznań

Katechizację w szkołach prowadzą Kościoły i związki wyznaniowe zarejestrowane w RP. Czynią to na mocy art. 53 ust. 4 Konstytucji RP oraz m.in. na podstawie ustaw o stosunku państwa do danego Kościoła. Zazwyczaj jest tam zapisane, że Kościół „ma prawo do prowadzenia katechezy i nauczania religii”. Tak wskazuje np. art. 15 ust. 1 ustawy z dnia 4 lipca 1991 r. o stosunku Państwa do Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego.

W przypadku Kościoła katolickiego o prawie do szkolnej katechezy mówi ponadto Konkordat. W art. 12 pkt. 1 zapisano: "Uznając prawo rodziców do religijnego wychowania dzieci oraz zasadę tolerancji, Państwo gwarantuje, że szkoły publiczne podstawowe i ponadpodstawowe oraz przedszkola, prowadzone przez organy administracji państwowej i samorządowej, organizują zgodnie z wolą zainteresowanych naukę religii w ramach planu zajęć szkolnych i przedszkolnych". W pkt. 4 dodano, że: "W sprawach treści nauczania i wychowania religijnego nauczyciele religii podlegają przepisom i zarządzeniom kościelnym, a w innych sprawach przepisom kościelnym".

Nauczanie religii odbywa się w wymiarze dwóch godzin lekcyjnych lub zajęć przedszkolnych tygodniowo. Przy czym lekcja w szkole trwa 45 minut, a w przedszkolu zajęcia dla 3-4-latków – 15 minut, natomiast dla 5-6-latków – pół godziny. Zmniejszenie liczby godzin jest możliwe jedynie za pisemną zgodą biskupa diecezjalnego i w praktyce wynika jedynie z braków kadrowych wśród nauczycieli religii, a z roku na rok są one coraz większe.

Obowiązek organizacji lekcji religii spoczywa na dyrekcji szkoły. Jeśli zgłosi się przynajmniej 7 chętnych, lekcje odbywają się w klasach lub grupach międzyklasowych, natomiast grupy międzyszkolne organizowane są dla 3 chętnych. Analogiczne przepisy jak w przypadku lekcji religii katolickiej, dotyczą organizowania lekcji religii innych wyznań, także dla wyznawców islamu czy judaizmu.

Do kwestii organizacji lekcji religii na pierwszej lub ostatniej godzinie lekcyjnej odniosła się kilka lat temu Komisja Wychowania Katolickiego Konferencji Episkopatu Polski. Było to oświadczenie wydane w marcu 2019 r. w sprawie organizowania zajęć z religii w publicznych przedszkolach i szkołach. Komisja przypomniała wtedy, że nauczanie religii odbywa się w ramach tygodniowego rozkładu zajęć szkolnych w wymiarze dwóch godzin tygodniowo.

"Nie ma podstaw do organizowania zajęć z religii wyłącznie na pierwszych bądź tylko ostatnich godzinach lekcyjnych. Uczniom, którzy nie uczęszczają na lekcje religii, szkoła ma zapewnić opiekę na czas trwania tych zajęć" - napisał ówczesny przewodniczący Komisji Wychowania bp Marek Mendyk.

Z kolei dwa miesiące wcześniej bp Mendyk odniósł się również do kwestii obecności oceny z religii na świadectwie szkolnym. Jak przypomniał, sprawę tę reguluje rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z 14 kwietnia 1992 r. w sprawie warunków i sposobu organizowania nauki religii w publicznych przedszkolach i szkołach.

Zgodnie z nim, lekcje religii/etyki odbywają się w ramach planu szkolnego, nauczyciele są członkami rady pedagogicznej, a oceny z tych przedmiotów są wliczane do średniej ocen i umieszczane na świadectwie.

"Takie rozwiązania gwarantują niedyskryminacyjne traktowanie przedmiotu, mającego istotne znaczenie wychowawcze, organizowanego przez szkołę w celu wsparcia rodziców w wychowaniu dzieci, zgodnie z ich światopoglądem. Proponowane zmiany prawne, gdyby je wprowadzono w życie, doprowadziłyby do zmarginalizowania religii i etyki" - podkreślił przewodniczący Komisji Wychowania Katolickiego.

Zobowiązanie dla katolików

Od strony kościelnej nauczanie religii regulują przepisy prawa kanonicznego oraz Dyrektorium katechetyczne Kościoła katolickiego w Polsce z 2001 r. Zobowiązuje ono w sumieniu katolików do zapisania dzieci na szkolne lekcje religii.

Zgodnie z przepisami tego Dyrektorium oraz w myśl rozporządzenia MEN z 1990 r. obowiązek troski o lekcje religii w szkołach na terenie parafii spoczywa na miejscowym proboszczu. Najczęściej to on rekomenduje biskupowi (a w praktyce - odpowiedniej komórce kurii diecezjalnej) katechetów, którzy posiadają kwalifikacje i z którymi chciałby współpracować.

Nauczyciele religii podejmują pracę w szkole na takich samych zasadach jak nauczyciele innych przedmiotów oraz muszą spełnić dodatkowe warunki. Po pierwsze, muszą posiadać imienne skierowanie do konkretnej placówki wystawione przez biskupa diecezjalnego, po drugie, ich kwalifikacje określa porozumienie zawierane między ministrem edukacji narodowej a Konferencją Episkopatu Polski a nie ustawa lub rozporządzenie ministerialne. Obecnie wymagane jest ukończenie studiów teologicznych oraz uzyskanie przygotowania pedagogicznego.

Już rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z dnia 14 kwietnia 1992 r. w sprawie warunków i sposobu organizowania nauki religii w publicznych przedszkolach i szkołach mówi w par. 5 pkt 1., że: "Przedszkole lub szkoła zatrudnia nauczyciela religii, katechetę przedszkolnego lub szkolnego, zwanego dalej «nauczycielem religii», wyłącznie na podstawie imiennego pisemnego skierowania do danego przedszkola lub szkoły, wydanego przez 1) w przypadku Kościoła Katolickiego - właściwego biskupa diecezjalnego, 2) w przypadku pozostałych kościołów oraz innych związków wyznaniowych - właściwe władze zwierzchnie tych kościołów i związków wyznaniowych".

Z kolei par. 5 pkt. 4 tegoż rozporządzenia dodaje: "Nauczycieli religii zatrudnia się zgodnie z Kartą Nauczyciela".

Finansowanie lekcji religii

Finansowanie nauczania religii w szkole należy traktować nie jako dotację na rzecz Kościoła katolickiego (i innych związków wyznaniowych), ale jako jeden z kosztów systemu edukacji, który - na zasadzie poszanowania prawa do wolności religijnej - gwarantuje tym, którzy sobie tego życzą, możliwość korzystania ze szkolnej katechizacji. Nauczanie religii w szkołach odbywa się bowiem z woli zainteresowanych obywateli (rodziców, opiekunów prawnych, pełnoletnich uczniów). Tak wyjaśniło tę kwestię poproszone przez KAI w 2012 r. Ministerstwo Edukacji Narodowej.

Trzeba zaznaczyć, że ze względu na inne obowiązki księża pracują w szkołach na ogół na pół etatu, a zdecydowaną większość nauczycieli religii stanowią świeccy. Ponadto, rzadko który nauczyciel religii prowadzi wyłącznie katechezę, najczęściej łączy te obowiązki z nauczaniem historii, WOS, języka polskiego lub innych przedmiotów i wówczas łącznie wypełnia cały etat. Wynagrodzenie za prowadzenie religii jest zatem cząstkowe.

Ponadto trzeba podkreślić, że wynagrodzenia za pracę stanowią dochód nauczycieli religii, a nie związków wyznaniowych. W świetle przepisów prawa polskiego władze zwierzchnie związków wyznaniowych nie mogą mieć żadnych roszczeń finansowych w związku z pokrywaniem ze środków publicznych kosztów związanych z nauczaniem religii. Roszczeń takich nie mogą one wysuwać ani w stosunku do władz publicznych, ani też w stosunku do katechetów.

Katecheza - europejski standard

Przypomnijmy na koniec, że we wszystkich krajach, gdzie nauczanie religii obecne jest w państwowym systemie oświaty (w formie obowiązkowej lub dobrowolnej), jest ono finansowane ze środków publicznych. Jest to normalna zasada demokratycznego państwa prawa, które uznaje, że religia jest istotnym elementem dziedzictwa kulturowego, a skoro rodzice odpowiadają za kierunek kształcenia dzieci, to jeśli życzą sobie obecności religii w szkole, państwo zobowiązane jest to zapewnić.

Polska w swym systemie prawnym regulującym kwestie wyznaniowe po uzyskaniu suwerenności dołączyła do większościowego modelu obowiązującego w Europie, polegającego na tym, że lekcje religii są obecne w szkole, uczestnictwo w nich ma charakter dobrowolny a za ich kształt programowy odpowiedzialne są Kościoły.

W 23 krajach Unii Europejskiej religia nauczana jest w szkołach publicznych, a zaledwie w czterech nie ma dla niej miejsca w państwowym systemie edukacji. W 8 krajach UE udział w szkolnych lekcjach religii jest obowiązkowy. Są to: Austria, Cypr, Dania, Finlandia, Grecja, Malta, większość niemieckich landów i Szwecja. Jednakże jeśli rodzice danego ucznia wyrażą wyraźny sprzeciw, to – pomimo, że przedmiot ten jest obowiązkowy – uczeń zostaje z niego zwolniony. Jedynie w Grecji i na Cyprze osoby deklarujące się jako prawosławne są zobligowane do uczęszczania na szkolną katechizację.

W 15 państwach UE udział w szkolnych lekcjach religii jest dobrowolny (ma charakter fakultatywny), w zależności od woli rodziców bądź samych uczniów w klasach licealnych. Są to: Belgia, Chorwacja, Czechy, Estonia, Hiszpania, Holandia, Irlandia, Litwa, Łotwa, Polska, Portugalia, Rumunia, Słowacja, Węgry i Włochy.

Natomiast w czterech państwach UE religia jest nauczana wyłącznie przez związki wyznaniowe poza szkołą publiczną. Są to: Francja, Słowenia, Luksemburg i Bułgaria.

Łukasz Kasper (KAI) / Warszawa


 

POLECANE
Sąd postanowił o areszcie Ziobry. Lewandowski komentuje: „zaskarżymy to orzeczenie” z ostatniej chwili
Sąd postanowił o areszcie Ziobry. Lewandowski komentuje: „zaskarżymy to orzeczenie”

Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa zdecydował w czwartek wieczorem o tymczasowym aresztowaniu byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Jak poinformował jego obrońca Bartosz Lewandowski, decyzja zostanie natychmiast zaskarżona, a obrona wskazuje na poważne zastrzeżenia wobec przebiegu postępowania i argumentacji sądu.

Dzieci zatruły się trutką w przedszkolu. Dramatyczne zdarzenie na Pomorzu Wiadomości
Dzieci zatruły się trutką w przedszkolu. Dramatyczne zdarzenie na Pomorzu

Dwoje sześcioletnich dzieci trafiło do szpitala po spożyciu trutki na gryzonie w przedszkolu w Krokowej. Służby natychmiast podjęły interwencję, a sprawą zajęła się policja.

Szef CPAC Matt Schlapp do Tuska: Zadzierasz z nami wszystkimi z ostatniej chwili
Szef CPAC Matt Schlapp do Tuska: Zadzierasz z nami wszystkimi

Spór wokół zerwania kontaktów USA z marszałkiem Sejmu Włodzimierzem Czarzastym wychodzi poza relacje dyplomatyczne. Po reakcji Donalda Tuska głos zabrał Matt Schlapp, szef CPAC, kierując do premiera Polski jednoznaczne ostrzeżenie.

Prokuratura uderza w wiceszefa Kancelarii Prezydenta. Karol Nawrocki reaguje pilne
Prokuratura uderza w wiceszefa Kancelarii Prezydenta. Karol Nawrocki reaguje

Po latach śledztwa bez zarzutów i mimo jednoznacznych opinii grafologicznych prokuratura wzywa wiceszefa KPRP Adama Andruszkiewicza w charakterze podejrzanego. Sprawa wywołała ostrą reakcję prezydenta Karola Nawrockiego.

Ambasador USA studzi Tuska: Pańska wiadomość trafiła do mnie chyba przez pomyłkę z ostatniej chwili
Ambasador USA studzi Tuska: Pańska wiadomość trafiła do mnie chyba przez pomyłkę

Decyzja Stanów Zjednoczonych o zerwaniu kontaktów z marszałkiem Sejmu Włodzimierzem Czarzastym wywołała polityczną burzę. Po wpisie Donalda Tuska głos zabrał ambasador USA Tom Rose, odpowiadając premierowi w zdecydowanym tonie.

MKOl dopuścił Rosjan do zimowej olimpiady. Politycy alarmują: weryfikacja była fikcją z ostatniej chwili
MKOl dopuścił Rosjan do zimowej olimpiady. Politycy alarmują: weryfikacja była fikcją

Dwudziestu sportowców z Rosji i Białorusi wystąpi w igrzyskach olimpijskich Mediolan–Cortina d’Ampezzo 2026 jako zawodnicy neutralni. Decyzja MKOl wywołała spór - część polityków uważa, że weryfikacja była zbyt pobieżna, inni przekonują, że obecne zasady są wystarczająco restrykcyjne.

Tusk staje murem za Czarzastym po decyzji ambasadora USA z ostatniej chwili
Tusk staje murem za Czarzastym po decyzji ambasadora USA

Po zerwaniu kontaktów przez stronę amerykańską z marszałkiem Sejmu Włodzimierzem Czarzastym głos zabrał Donald Tusk. Premier publicznie skomentował decyzję ambasadora USA, stając w obronie polityka Lewicy.

Sytuacja niemieckiej gospodarki w niektórych sektorach krytyczna. Analiza Bundestagu tylko u nas
Sytuacja niemieckiej gospodarki w niektórych sektorach krytyczna. Analiza Bundestagu

Wysokie ceny energii, spadające inwestycje i rosnące koszty pracy coraz mocniej uderzają w niemiecką gospodarkę. Najnowsza analiza Bundestagu pokazuje, że w kluczowych sektorach Niemcy tracą konkurencyjność na tle USA, Chin i innych państw G7, a część problemów ma już charakter strukturalny.

Pouczał Polskę o praworządności, a sam miał brać pieniądze od Epsteina i utrzymywać z nim kontakty gorące
Pouczał Polskę o praworządności, a sam miał brać pieniądze od Epsteina i utrzymywać z nim kontakty

Mowa o byłym premierze Norwegii i byłym przewodniczącym Rady Europy Thorbjornie Jaglandzie. Jak poinformowała norweska gazeta VG, Jagland nie tylko że miał intensywne kontakty z Jeffreyem Epsteinem, ale... miał wziąć od niego pieniądze na kupno mieszkania. Polityk nie odniósł się jeszcze do stawianych mu zarzutów.

Rekordowa liczba cudzoziemców na polskim rynku pracy. ZUS podaje liczby Wiadomości
Rekordowa liczba cudzoziemców na polskim rynku pracy. ZUS podaje liczby

Mimo pogorszenia sytuacji na rynku pracy i wzrostu bezrobocia, liczba cudzoziemców legalnie zatrudnionych w Polsce osiągnęła historyczny rekord. Dane ZUS pokazują wyraźny trend, który zmienia strukturę zatrudnienia w kluczowych branżach.

REKLAMA

Szkolna katecheza w kampanii wyborczej

W kampanii wyborczej do parlamentu powróciła kwestia obecności lekcji religii w szkole, formułowana na szerszym tle stosunku poszczególnych ugrupowań politycznych do relacji między Kościołem katolickim a państwem. Padają różne postulaty: od obowiązku organizowania religii na pierwszej lub ostatniej lekcji, przez wykreślenie oceny ze świadectwa, aż po "wyprowadzenie religii ze szkół". Jak natomiast należy je odczytywać w świetle obowiązującego w Polsce stanu prawnego, europejskich standardów oraz praw rodziców i samych uczniów?
zdjęcie poglądowe
zdjęcie poglądowe / pixabay.com/macdeedle

Prześledźmy najpierw, jaki stosunek do szkolnej katechezy mają poszczególne partie polityczne i co o niej mówią w swoich programach wyborczych.

Koalicja Obywatelska

Donald Tusk oraz inni politycy Koalicji Obywatelskiej podczas konwencji programowej w Tarnowie ogłosili swoje programowe "100 konkretów na 100 dni". W podrozdziale "Świeckie państwo" padły m.in. propozycje dotyczące lekcji religii w szkole. KO chce, aby religia była organizowana tylko na pierwszej lub ostatniej lekcji. Jest także postulat wykreślenia oceny z tego przedmiotu ze świadectw szkolnych. Zdanie o likwidacji nauczania religii w szkołach tu nie pada, ale czy kwestia ta nie była poruszana przez największą partię opozycyjną na spotkaniach przedwyborczych?

Podczas spotkań z wyborcami szef Platformy Obywatelskiej prezentował do tej pory raczej swoje ogólne (niechętne, przy jednoczesnej deklaracji, że sam jest katolikiem) stanowisko wobec Kościoła, tematu katechezy w szkole raczej nie poruszając. Jednak w marcu br. na spotkaniu z mieszkańcami Rokietnicy (Wielkopolska) stwierdził: "Nie będę udawał, że mam wyrobione zdanie na temat akurat konkretnie antropologii kulturowej, jako czegoś, co mogłoby zastąpić jako przedmiot religię w szkołach. Ale mam zdanie na temat religii w szkołach. Jak wiadomo, religia w szkołach z różnych powodów stała się jednym z najskuteczniejszych narzędzi laicyzacji młodego pokolenia Polaków".

Poinformował, że jest z tego pokolenia, które chodziło do salek katechetycznych przy kościołach na lekcje religii. "Szczęśliwie nigdy w życiu nie spotkałem księdza, który chciałby zrobić krzywdę. Miałem okazje spotykać fajnych księży i nikomu z nich wtedy do głowy nie przychodziły takie działania, które spowodują, że Kościół stanie się gigantycznym przedsiębiorstwem nastawionym na zysk i właściwie niezainteresowanym ewangelizacją" - powiedział lider PO.

Dodał też: "Uważam, że część hierarchii czy Episkopatu będzie broniła religii w szkołach i będą mieli poparcie PiS i rządzących, gdyż to jest sposób finansowania". "To są setki i tysiące wynagrodzeń, wiadomo, bo przecież nie chodzi o ewangelizację" - ocenił.

Dwa lata temu poseł Sławomir Nitras wywołał burzę medialną, mówiąc o potrzebie "opiłowania" katolików z ich rzekomych przywilejów. Nawiązał też do szkolnej katechezy.

"To jest państwo, w którym Kościół wykracza świadomie poza prawa zapisane - uznał Nitras. - Korzysta z rzeczy, których nie ma prawa robić. Wypowiedział temu państwu posłuszeństwo i ja nie wiem jako polityk, jako poseł (...) czy nam jest potrzebny przyjazny rozdział Kościoła i państwa. A może potrzebny jest jakiś wstrząs? A może potrzebna jest jakaś kara? Na przykład, czy powinniśmy utrzymać religię w szkołach? Wielu wyborców Platformy mówi: powinniśmy. Dlaczego? Bo jest wygodniej, bo ja chcę... A może powinna być jakaś kara, wprost, za to zachowanie, za to wyłamanie się z pewnej konwencji, za złamanie pewnego paktu społecznego - co wam wolno, a czego wam nie wolno".

Prawo i Sprawiedliwość

Prawo i Sprawiedliwość nie podejmowało w swoim programie wyborczym kwestii szkolnej katechezy, a w czasie swoich rządów podjęło tylko próbę uregulowania konieczności wyboru przez uczniów uczęszczania albo na lekcje religii, albo na lekcje etyki. Wszystko po to, aby uniknąć sytuacji, w której uczniowie nie chodzą na żaden z tych przedmiotów. Ostatecznie jednak, przynajmniej na razie, rząd wycofał się z tego pomysłu z powodu nieadekwatnej liczby nauczycieli etyki. Według informacji otrzymanych przez KAI w Ministerstwie Edukacji i Nauki, uczy się tego przedmiotu jedynie w 13 proc. w polskich szkół.

W ankiecie wysłanej przez KAI do władz PiS obecnie rządzące ugrupowanie, przypominając konstytucyjne i konkordatowe umocowanie nauczania religii w polskich szkołach, wyjaśniło, że regulacje te zapewniają z jednej strony nauczanie religii w szkole, a z drugiej strony gwarantują, iż nauczanie religii nie narusza wolności sumienia i religii innych osób.

"Uczestnictwo w lekcjach religii słusznie uzależnione jest od woli zainteresowanych. Prawo i Sprawiedliwość stoi na stanowisku, że wskazane zasady powinny być realizowane i nie zamierza inicjować żadnych działań je osłabiających" - brzmi deklaracja PiS.

Mniejsze ugrupowania

PSL i Polska 2050 Szymona Hołowni, choć zawarły koalicję, nie prezentują jednolitego stanowiska w sprawie szkolnej katechezy. Z jednej strony w dokumencie programowym PL2050 "Państwo i Kościół na swoje miejsca" czytamy, że "m.in. konieczność wprowadzenia obowiązkowych lekcji z etyki lub filozofii oraz zwiększenie udziału wspólnot szkolnych w decydowaniu o wymiarze i sposobie realizacji lekcji religii na ich terenie wciąż zachowują aktualność".

"Kluczowe jest także sprawiedliwe podzielenie finansowania tych lekcji między wspólnoty religijne, samorządowe i państwo oraz oddanie decyzji o (nie)uczęszczaniu na lekcje religii uczniom szkół podstawowych po ukończeniu 15. roku życia" - stwierdza ugrupowanie Szymona Hołowni.

Z drugiej strony są słowne deklaracje Władysława Kosiniak-Kamysza, prezesa PSL. Tylko deklaracje, gdyż w ogólnodostępnym programie ludowców postulatów dotyczących lekcji religii w szkole nie ma. W lutym 2020 r. w wywiadzie dla Onet Rano Kosiniak-Kamysz opowiedział się za dobrowolnością katechezy szkolnej, ale i za podniesieniem jakości lekcji, które jego zdaniem nie są dość atrakcyjne dla uczniów i dlatego z nich rezygnują.

Poruszył też kwestię religii w planie nauczania: "Może więcej religioznawstwa? Może taka atrakcyjność tych lekcji, która zachęci do udziału? To ma być dobrowolne, [lekcje] mają się odbywać na pierwszych lub ostatnich lekcjach. Tego dopilnujmy". Ale podkreślił też: "Ja uważam, że tak jak w 21 czy 22 krajach Unii Europejskiej - w znakomitej większości krajów UE - lekcje religii odbywają się w szkołach i są finansowane z budżetu państwa. Są nawet państwa, gdzie lekcje religii są obowiązkowe i można z nich zdawać maturę".

Lewica w swoim programie wyborczym deklaruje, iż "zapewni, że Polska stanie się państwem świeckim". Państwo świeckie to zdaniem tego ugrupowania m.in. takie, "w którym uczymy dzieci nauki a nie katechezy". Dlatego Lewica chce "wyprowadzenia religii ze szkół", a w punkcie 85 swojego programu informuje: "Wyprowadzimy religię ze szkół do salek katechetycznych i skończymy z finansowaniem z publicznych środków wynagrodzeń katechetów".

Konfederacja nie porusza kwestii religii w szkole w swoim programie wyborczym. Muszą tu wystarczyć wypowiedzi jej lidera Sławomira Mentzena, który w marcu br. powiedział w "Polsat News": "Jak zawsze, nie chciałbym, aby to politycy o tym decydowali; żeby jakiś minister edukacji narodowej o tym decydował, tylko żeby rodzice o tym decydowali, co powinno być uczone w ich szkołach. To powinna być decyzja dyrekcji i rodziców, a nie rządu, nie Sejmu, nie posłów. Natomiast tak, zgadzam się z opinią, że lekcje religii w szkołach raczej się Kościołowi dobrze nie przysługują. Mamy rekordową laicyzację. Ten poziom katechezy jest bardzo niski. Sam miałem lekcje religii w szkole, więc niestety wiem o czym mówię i boję się, że nie wpływa to dobrze na wiarę".

Tyle postulaty przedwyborcze poszczególnych ugrupowań dotyczące obecności lekcji religii w szkole. Z większości z nich wyziera nieznajomość stanu prawnego w tej kwestii w naszym kraju oraz ignorancja wobec praw obywatelskich, a do takich należy m.in. gwarantowane przez państwo prawo rodziców do religijnego wychowania dzieci.

Szkolna katecheza - prawo wszystkich wyznań

Katechizację w szkołach prowadzą Kościoły i związki wyznaniowe zarejestrowane w RP. Czynią to na mocy art. 53 ust. 4 Konstytucji RP oraz m.in. na podstawie ustaw o stosunku państwa do danego Kościoła. Zazwyczaj jest tam zapisane, że Kościół „ma prawo do prowadzenia katechezy i nauczania religii”. Tak wskazuje np. art. 15 ust. 1 ustawy z dnia 4 lipca 1991 r. o stosunku Państwa do Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego.

W przypadku Kościoła katolickiego o prawie do szkolnej katechezy mówi ponadto Konkordat. W art. 12 pkt. 1 zapisano: "Uznając prawo rodziców do religijnego wychowania dzieci oraz zasadę tolerancji, Państwo gwarantuje, że szkoły publiczne podstawowe i ponadpodstawowe oraz przedszkola, prowadzone przez organy administracji państwowej i samorządowej, organizują zgodnie z wolą zainteresowanych naukę religii w ramach planu zajęć szkolnych i przedszkolnych". W pkt. 4 dodano, że: "W sprawach treści nauczania i wychowania religijnego nauczyciele religii podlegają przepisom i zarządzeniom kościelnym, a w innych sprawach przepisom kościelnym".

Nauczanie religii odbywa się w wymiarze dwóch godzin lekcyjnych lub zajęć przedszkolnych tygodniowo. Przy czym lekcja w szkole trwa 45 minut, a w przedszkolu zajęcia dla 3-4-latków – 15 minut, natomiast dla 5-6-latków – pół godziny. Zmniejszenie liczby godzin jest możliwe jedynie za pisemną zgodą biskupa diecezjalnego i w praktyce wynika jedynie z braków kadrowych wśród nauczycieli religii, a z roku na rok są one coraz większe.

Obowiązek organizacji lekcji religii spoczywa na dyrekcji szkoły. Jeśli zgłosi się przynajmniej 7 chętnych, lekcje odbywają się w klasach lub grupach międzyklasowych, natomiast grupy międzyszkolne organizowane są dla 3 chętnych. Analogiczne przepisy jak w przypadku lekcji religii katolickiej, dotyczą organizowania lekcji religii innych wyznań, także dla wyznawców islamu czy judaizmu.

Do kwestii organizacji lekcji religii na pierwszej lub ostatniej godzinie lekcyjnej odniosła się kilka lat temu Komisja Wychowania Katolickiego Konferencji Episkopatu Polski. Było to oświadczenie wydane w marcu 2019 r. w sprawie organizowania zajęć z religii w publicznych przedszkolach i szkołach. Komisja przypomniała wtedy, że nauczanie religii odbywa się w ramach tygodniowego rozkładu zajęć szkolnych w wymiarze dwóch godzin tygodniowo.

"Nie ma podstaw do organizowania zajęć z religii wyłącznie na pierwszych bądź tylko ostatnich godzinach lekcyjnych. Uczniom, którzy nie uczęszczają na lekcje religii, szkoła ma zapewnić opiekę na czas trwania tych zajęć" - napisał ówczesny przewodniczący Komisji Wychowania bp Marek Mendyk.

Z kolei dwa miesiące wcześniej bp Mendyk odniósł się również do kwestii obecności oceny z religii na świadectwie szkolnym. Jak przypomniał, sprawę tę reguluje rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z 14 kwietnia 1992 r. w sprawie warunków i sposobu organizowania nauki religii w publicznych przedszkolach i szkołach.

Zgodnie z nim, lekcje religii/etyki odbywają się w ramach planu szkolnego, nauczyciele są członkami rady pedagogicznej, a oceny z tych przedmiotów są wliczane do średniej ocen i umieszczane na świadectwie.

"Takie rozwiązania gwarantują niedyskryminacyjne traktowanie przedmiotu, mającego istotne znaczenie wychowawcze, organizowanego przez szkołę w celu wsparcia rodziców w wychowaniu dzieci, zgodnie z ich światopoglądem. Proponowane zmiany prawne, gdyby je wprowadzono w życie, doprowadziłyby do zmarginalizowania religii i etyki" - podkreślił przewodniczący Komisji Wychowania Katolickiego.

Zobowiązanie dla katolików

Od strony kościelnej nauczanie religii regulują przepisy prawa kanonicznego oraz Dyrektorium katechetyczne Kościoła katolickiego w Polsce z 2001 r. Zobowiązuje ono w sumieniu katolików do zapisania dzieci na szkolne lekcje religii.

Zgodnie z przepisami tego Dyrektorium oraz w myśl rozporządzenia MEN z 1990 r. obowiązek troski o lekcje religii w szkołach na terenie parafii spoczywa na miejscowym proboszczu. Najczęściej to on rekomenduje biskupowi (a w praktyce - odpowiedniej komórce kurii diecezjalnej) katechetów, którzy posiadają kwalifikacje i z którymi chciałby współpracować.

Nauczyciele religii podejmują pracę w szkole na takich samych zasadach jak nauczyciele innych przedmiotów oraz muszą spełnić dodatkowe warunki. Po pierwsze, muszą posiadać imienne skierowanie do konkretnej placówki wystawione przez biskupa diecezjalnego, po drugie, ich kwalifikacje określa porozumienie zawierane między ministrem edukacji narodowej a Konferencją Episkopatu Polski a nie ustawa lub rozporządzenie ministerialne. Obecnie wymagane jest ukończenie studiów teologicznych oraz uzyskanie przygotowania pedagogicznego.

Już rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z dnia 14 kwietnia 1992 r. w sprawie warunków i sposobu organizowania nauki religii w publicznych przedszkolach i szkołach mówi w par. 5 pkt 1., że: "Przedszkole lub szkoła zatrudnia nauczyciela religii, katechetę przedszkolnego lub szkolnego, zwanego dalej «nauczycielem religii», wyłącznie na podstawie imiennego pisemnego skierowania do danego przedszkola lub szkoły, wydanego przez 1) w przypadku Kościoła Katolickiego - właściwego biskupa diecezjalnego, 2) w przypadku pozostałych kościołów oraz innych związków wyznaniowych - właściwe władze zwierzchnie tych kościołów i związków wyznaniowych".

Z kolei par. 5 pkt. 4 tegoż rozporządzenia dodaje: "Nauczycieli religii zatrudnia się zgodnie z Kartą Nauczyciela".

Finansowanie lekcji religii

Finansowanie nauczania religii w szkole należy traktować nie jako dotację na rzecz Kościoła katolickiego (i innych związków wyznaniowych), ale jako jeden z kosztów systemu edukacji, który - na zasadzie poszanowania prawa do wolności religijnej - gwarantuje tym, którzy sobie tego życzą, możliwość korzystania ze szkolnej katechizacji. Nauczanie religii w szkołach odbywa się bowiem z woli zainteresowanych obywateli (rodziców, opiekunów prawnych, pełnoletnich uczniów). Tak wyjaśniło tę kwestię poproszone przez KAI w 2012 r. Ministerstwo Edukacji Narodowej.

Trzeba zaznaczyć, że ze względu na inne obowiązki księża pracują w szkołach na ogół na pół etatu, a zdecydowaną większość nauczycieli religii stanowią świeccy. Ponadto, rzadko który nauczyciel religii prowadzi wyłącznie katechezę, najczęściej łączy te obowiązki z nauczaniem historii, WOS, języka polskiego lub innych przedmiotów i wówczas łącznie wypełnia cały etat. Wynagrodzenie za prowadzenie religii jest zatem cząstkowe.

Ponadto trzeba podkreślić, że wynagrodzenia za pracę stanowią dochód nauczycieli religii, a nie związków wyznaniowych. W świetle przepisów prawa polskiego władze zwierzchnie związków wyznaniowych nie mogą mieć żadnych roszczeń finansowych w związku z pokrywaniem ze środków publicznych kosztów związanych z nauczaniem religii. Roszczeń takich nie mogą one wysuwać ani w stosunku do władz publicznych, ani też w stosunku do katechetów.

Katecheza - europejski standard

Przypomnijmy na koniec, że we wszystkich krajach, gdzie nauczanie religii obecne jest w państwowym systemie oświaty (w formie obowiązkowej lub dobrowolnej), jest ono finansowane ze środków publicznych. Jest to normalna zasada demokratycznego państwa prawa, które uznaje, że religia jest istotnym elementem dziedzictwa kulturowego, a skoro rodzice odpowiadają za kierunek kształcenia dzieci, to jeśli życzą sobie obecności religii w szkole, państwo zobowiązane jest to zapewnić.

Polska w swym systemie prawnym regulującym kwestie wyznaniowe po uzyskaniu suwerenności dołączyła do większościowego modelu obowiązującego w Europie, polegającego na tym, że lekcje religii są obecne w szkole, uczestnictwo w nich ma charakter dobrowolny a za ich kształt programowy odpowiedzialne są Kościoły.

W 23 krajach Unii Europejskiej religia nauczana jest w szkołach publicznych, a zaledwie w czterech nie ma dla niej miejsca w państwowym systemie edukacji. W 8 krajach UE udział w szkolnych lekcjach religii jest obowiązkowy. Są to: Austria, Cypr, Dania, Finlandia, Grecja, Malta, większość niemieckich landów i Szwecja. Jednakże jeśli rodzice danego ucznia wyrażą wyraźny sprzeciw, to – pomimo, że przedmiot ten jest obowiązkowy – uczeń zostaje z niego zwolniony. Jedynie w Grecji i na Cyprze osoby deklarujące się jako prawosławne są zobligowane do uczęszczania na szkolną katechizację.

W 15 państwach UE udział w szkolnych lekcjach religii jest dobrowolny (ma charakter fakultatywny), w zależności od woli rodziców bądź samych uczniów w klasach licealnych. Są to: Belgia, Chorwacja, Czechy, Estonia, Hiszpania, Holandia, Irlandia, Litwa, Łotwa, Polska, Portugalia, Rumunia, Słowacja, Węgry i Włochy.

Natomiast w czterech państwach UE religia jest nauczana wyłącznie przez związki wyznaniowe poza szkołą publiczną. Są to: Francja, Słowenia, Luksemburg i Bułgaria.

Łukasz Kasper (KAI) / Warszawa



 

Polecane