„Restrukturyzacja” PKP Cargo. Zarząd uznał, że największym zbędnym kosztem spółki są jej pracownicy

Przeprowadzone w ostatnich miesiącach zwolnienia grupowe w PKP Cargo były nie tylko jednymi z największych w ostatnich latach. Stały się też symbolem braku poszanowania dla pracowników i reguł współżycia społecznego.
Protest pracowników PKP Cargo
Protest pracowników PKP Cargo / fot. G. Zawadzki

„Ślubuję uroczyście w wykonywaniu zawodu radcy prawnego przyczyniać się do ochrony i umacniania porządku prawnego Rzeczypospolitej Polskiej, obowiązki zawodowe wypełniać sumiennie i zgodnie z przepisami prawa, zachować tajemnicę zawodową, postępować godnie i uczciwie, kierując się zasadami etyki radcy prawnego i sprawiedliwości”. To rota radcy prawnego. Składa ją każdy, kto zostaje radcą, na początku swojej drogi zawodowej. Składał ją niegdyś także Marcin Wojewódka, doktor nauk ekonomicznych, specjalista z zakresu prawa pracy i świadczeń pracowniczych z ponad dwudziestopięcioletnim stażem. Doradzał kilkudziesięciu pracodawcom w tym zakresie. Od stycznia tego roku jest także społecznym doradcą ministra Adama Bodnara.

Teraz jego nazwisko jednak bardziej niż z profesjonalizmem kojarzy się z bezdusznym wyrzucaniem ludzi na bruk i działaniami na granicy prawa, a także z wycinaniem z firmy przedstawicieli Solidarności. Jak tego dokonał?

Nie ma pomysłu, jak odzyskać pozycję rynkową

Cofnijmy się do 2020 roku. PKP Cargo ma zupełnie innego prezesa. Jest nim Czesław Warsewicz. Już wówczas sytuacja spółki była zła. „PKP Cargo zaprzestało starań na rzecz odzyskania małych klientów, jednocześnie nie potrafiąc powstrzymać utraty wielkich kontrahentów. Konkurencyjni przewoźnicy zdołali przechwycić kolejne duże zlecenia na transport kontenerów i węgla. Tylko tracąc zlecenia na obsługę elektrowni w Połańcu, spółka PKP Cargo pogorszyła swój wynik przewozowy o 2,2 mln ton” – pisał Karol Trammer w „Z Biegiem Szyn”. To właśnie wtedy na biurko prezesa PKP i przewodniczącego Rady Nadzorczej PKP Cargo Krzysztofa Mamińskiego trafia list napisany przez Jana Majdera, przewodniczącego Solidarności w PKP Cargo. Tego samego, którego nie tak dawno temu Wojewódka nazwał osobą, która przychodzi do pracy, by wypić kawę.

W liście przewodniczący pisze o nieudolnym zarządzaniu spółką i braku działań, które powstrzymałyby drastyczny spadek przewozów. Solidarność stała na stanowisku, że poszczególne zakłady powinny mieć większą swobodę w ustalaniu szczegółów kontraktów z klientami. „Brak możliwości samodzielnego decydowania o stawkach przewozowych na poziomie zakładów, długie terminy udzielanych odpowiedzi dla klientów, brak elastyczności cenowej doprowadziły do stałej tendencji spadkowej przewożonych towarów” – pisano w liście.
List najwidoczniej nie odniósł oczekiwanego skutku, ponieważ już dziewięć miesięcy później przedstawiciele trzech największych organizacji: Solidarności, Federacji Związków Zawodowych Kolejarzy oraz Związku Zawodowego Maszynistów napisali do Rady Nadzorczej: „Spółka pogrąża się, tracąc pozycję rynkową i zdolności do realizacji przewozów. W ciągu raptem kilku lat z lidera rynku stała się przewoźnikiem ostatniego wyboru dla klientów, obiektem szyderstw i drwin”. Związki utworzyły wówczas Międzyzwiązkowy Komitet Protestacyjny PKP Cargo S.A.

18 września 2020 r. związkowcy spotkali się z prezesem Mamińskim. Załagodzono sytuację. Jednak pozycja PKP Cargo wciąż słabła, a związkowcy nie odpuszczali.

„Pozwalamy sobie przypomnieć, że narodowy kolejowy przewoźnik towarowy PKP Cargo – na skutek braku decyzyjności ze strony Ministra Aktywów Państwach był pozbawiony Zarządu przez blisko pół roku, co znalazło swoje odbicie w sytuacji spółki. Zarząd do tej pory nie wypracował strategii naprawczej i wydaje się nie mieć żadnego pomysłu, jak odzyskać pozycję rynkową. Spółka nadal systematycznie traci udziały w rynku. Wzrost przewozów notowany u prywatnych przewoźników, często z kapitałem zagranicznym, jest tego najlepszym przykładem” – to już cytat z listu do premiera, który wystosowali związkowcy pięciu związków zawodowych działających w PKP Cargo w 2022 roku.

„Odnosimy wrażenie, że zarządowi PKP Cargo nie zależy na realizacji zleconego przez Pana Premiera zadania przewozu węgla ani na naprawie i przyszłości Spółki. Dlatego przekazywane informacje o kłopotach co do realizacji procesu przewozowego są zakłamywane” – stwierdzają sygnatariusze listu.

W związku z powyższym zwrócili się do premiera z prośbą o interwencję.

„Związki Zawodowe od 2020 roku wielokrotnie występowały do Ministrów, Rady Nadzorczej i Zarządów o pilne wdrożenie procesów naprawczych w Spółce. Niestety nasze wystąpienia spotkały się z całkowitą biernością, a Spółka dalej pogrążała się w utracie rynku, spadkiem przewozów i niespotykanym w historii Spółki zadłużeniem” – napisali związkowcy z kolei już na początku tego roku.
„W związku z dramatyczną sytuacją Spółki apelujemy do Pana Premiera o zainteresowanie sprawą i podjęcie pilnych działań właścicielskich, które mamy nadzieję uratują Spółkę przed upadłością” – podkreślali związkowcy.

Gdy w kwietniu tego roku p.o. prezesem PKP Cargo został Marcin Wojewódka, dialog – jak oceniają związkowcy – się skończył. „Jestem przekonany, że naprawimy PKP Cargo, ponieważ spółka ma wielki potencjał i możliwości rozwoju. Musimy ją tylko przeorganizować” – mówił wówczas na antenie TVN24 Wojewódka.

Gdzie jest plan?

Reorganizacja (nazywana przez p.o. prezesa restrukturyzacją) ma jednak podstawowy mankament. Nie ma planu. Takiego planu naprawczego związki zawodowe, w tym Solidarność, domagały się od początku działań nowego p.o. prezesa. Nie otrzymały go do dziś. Co więcej, o taki plan pytali przedstawicieli rządu posłowie opozycji. Także bez rezultatu.

„Poseł Płażyński powiedział, że minister infrastruktury Dariusz Klimczak zapewniał, że jest to ważna dla premiera spółka, a jednocześnie w odpowiedzi na interpelacje przedstawicieli PiS przyznał, że nie ma dla niej planu naprawczego. – Czy to jest nadzór nad tym, co dzieje się w jednej z najważniejszych spółek Skarbu Państwa? – pytał” – podawało na początku listopada „DoRzeczy”.

Pracownicy – zbędny koszt

Zarząd PKP Cargo uznał, że największym zbędnym kosztem spółki są jej pracownicy. I postanowił wysłać ich najpierw na nieświadczenie pracy, a potem zwolnić niemal 30 proc. załogi. Dlaczego aż tyle? Do dziś pytający nie otrzymali ugruntowanej odpowiednią analizą odpowiedzi. Prezes jednak niejednokrotnie powtarzał, że zwalnia 4 tysiące pracowników, „żeby utrzymać 10 tys. miejsc pracy”. To ostre cięcie, nie tylko jeśli chodzi o jego rozmiary, budziło od początku wątpliwości samych pracowników i ich przedstawicieli. Szybko okazało się, że także dobór osób do zwolnienia jest kontrowersyjny. Wypowiedzenia otrzymywali pracownicy chronieni – w wieku przedemerytalnym, kobiety na urlopach macierzyńskich czy słynna kobieta w ciąży, której po interwencji Solidarności wypowiedzenie cofnięto. Zwolnieni zostali także działacze związkowi. W tym zdecydowana większość działaczy NSZZ „Solidarność”. I choć zarząd PKP Cargo przekonywał, że zwolnienia dotykają w podobnym procencie przedstawicieli wszystkich związków zawodowych, eksperci NSZZ „Solidarność” nie mają wątpliwości, że celem jest Solidarność. Sam p.o. prezes zresztą wreszcie przyznał to niedawno w mediach, nazywając działaczy Solidarności oligarchami.

O tym, że zwolnienia mogą być przeprowadzane niezgodnie z prawem, świadczą pierwsze wydane przez sądy zabezpieczenia, które nakazują dalsze zatrudnianie zwolnionych pracowników chronionych z PKP Cargo aż do rozstrzygnięcia sprawy o przywrócenie do pracy. W uzasadnieniu jednego z nich czytamy: „Co do zasady otwarcie postępowania sanacyjnego, tak samo jak ogłoszenie upadłości, wyłącza szczególną ochronę pracowników, jednak wspomniany art. 32 ust. 1 uzz zawiera w tym przedmiocie samodzielną regulację szczególną, a przewidziana tam ochrona jest wyłączona tylko w przypadku upadłości lub likwidacji, a nie postępowania restrukturyzacyjnego. W przeciwnym wypadku powtórzenie w tym przepisie treści art. 411 § 1 k.p. byłoby pozbawione sensu. Przepis art. 300 prawa restrukturyzacyjnego nie jest przepisem odrębnym, który by sam w sobie dopuszczał rozwiązanie umowy z chronionym działaczem związkowym”.

To nie jedyne przepisy, których powinno się przestrzegać, przeprowadzając zwolnienia grupowe w spółce będącej w postępowaniu sanacyjnym. Pracownicy chronieni są także konwencjami MOP-u. Art. 1 Konwencji nr 98 Międzynarodowej Organizacji Pracy dotyczącej stosowania zasad prawa organizowania się i rokowań zbiorowych stanowi, iż pracownicy powinni korzystać z należytej ochrony przed wszelkimi aktami dyskryminacji, dążącymi do naruszenia wolności związkowej w dziedzinie pracy. Taka ochrona powinna odnosić się w szczególności do czynów mających na celu: [...] wydalenie pracownika lub skrzywdzenie go we wszelki inny sposób z powodu jego przynależności do związku zawodowego lub udział w działalności związkowej poza godzinami pracy, lub za zgodą pracodawcy. Konwencja MOP nr 98 jest tzw. konwencją fundamentalną i na mocy art. 91 ust. 2 Konstytucji RP ma pierwszeństwo przed ustawą polskiego prawa. Jej przepisy więc obowiązują nawet wówczas, gdy polskie przepisy dotyczące ochrony pracowników (a jak przekonują przedstawiciele PKP Cargo, tak się dzieje, gdy spółka znajduje się w sanacji) nie obowiązują.

Pracowników nie ma, pieniędzy też

– Mamy informacje, że wyłuskiwani byli działacze związkowi i co aktywniejsi członkowie Związku i zwalniani. Działacze i członkowie Solidarności stanowią dużą część zwalnianych i nie jest to przypadek. To zdecydowanie zamach na Związek – mówi Henryk Grymel, przewodniczący Rady Krajowej Sekcji Kolejarzy NSZZ „Solidarność”. Sam został zwolniony, choć na początku stycznia osiąga wiek emerytalny. – To celowe działanie mające na celu rozbicie Związku w PKP Cargo – dodaje. Zresztą p.o. prezes przyznał w mediach, że w trakcie zwolnień grupowych celowo rozstaje się z działaczami Związku.

Kilka tygodni temu spółka poinformowała z kolei, że nie ma pieniędzy, by wypłacić zwolnionym odprawy i inne świadczenia. – Nie znam innego przypadku, w którym firma decyduje się na zwolnienia grupowe, nie mając na ten cel zabezpieczonych funduszy – mówi Jan Majder, przewodniczący NSZZ „S” w PKP Cargo.

Po interwencji Solidarności i liście przewodniczącego Komisji Krajowej NSZZ „S” Piotra Dudy do głównego inspektora pracy Marcina Staneckiego, PIP rozpoczęła kontrolę procesu zwolnień. „Zakresem kontroli objęto przestrzeganie przez pracodawcę przepisów prawa pracy, w tym szczególnie prawidłowość i terminowość wypłaty wynagrodzenia za pracę oraz innych świadczeń związanych z pracą, jak również przestrzeganie przepisów w zakresie rozwiązywania stosunku pracy z pracownikami Spółek należących do Grupy” – podaje główny inspektor pracy. Nie ma jednak jeszcze wyników kontroli. „Z uwagi na obszerność i złożoność materiału trudno określić termin zakończenia prowadzonych kontroli” – dodaje.

– W czerwcu 2024 r. spółka znajdowała się w tragicznej sytuacji finansowej. Było to kilkaset milionów straty, które zaraportowaliśmy na 30 czerwca, dlatego też musieliśmy pod koniec czerwca złożyć wniosek o sanację, żeby tak naprawdę „uciec spod noża”. To się udało, jesteśmy dzisiaj dalej na dnie, ale jak powiedziałem, przestawiliśmy zwrotnicę i teraz spokojnie, odpowiedzialnie, organicznie naprawiamy spółkę w różnych obszarach oraz procesach – mówi p.o. prezes PKP Cargo Marcin Wojewódka, cytowany przez Money.pl.

ZOBACZ TAKŻE: Nagrody Głównego Inspektora Pracy 2024. Stanisław Lech Zalewski wśród wyróżnionych

ZOBACZ TAKŻE: Sejm uchwalił ustawę ws. wolnej Wigilii. Alfred Bujara: "Odbywa się to kosztem pracowników handlu"


 

POLECANE
Częściowy paraliż rządu w USA. Kongres nie zdążył z budżetem z ostatniej chwili
Częściowy paraliż rządu w USA. Kongres nie zdążył z budżetem

Amerykański Senat przyjął w piątek projekt budżetu dla licznych agencji federalnych. Pakiet musi być jeszcze przegłosowany przez Izbę Reprezentantów. Termin przyjęcia projektu upływa o północy, a Izba zbierze się dopiero w poniedziałek, dlatego w kraju od soboty zacznie się częściowy shutdown.

ONZ grozi bankructwo z ostatniej chwili
ONZ grozi bankructwo

Cytowany przez BBC szef organu ostrzegł, że Organizacji Narodów Zjednoczonych grozi „bezpośrednie załamanie finansowe" z powodu niepłacenia przez państwa członkowskie składek.

Premier Belgii wezwał przywódców UE do “rozprawienia się” z Komisją Europejską z ostatniej chwili
Premier Belgii wezwał przywódców UE do “rozprawienia się” z Komisją Europejską

Jak poinformował portal brusselsreport.eu. przemawiając na noworocznym wydarzeniu „Przyszłość Europy” belgijskiego dziennika De Tijd, premier Belgii Bart De Wever oświadczył, że europejscy przywódcy muszą podjąć „represje” wobec Komisji Europejskiej.

Tragedia w Hamburgu. Imigrant z Sudanu wciągnął pod pociąg metra przypadkową dziewczynę z ostatniej chwili
Tragedia w Hamburgu. Imigrant z Sudanu wciągnął pod pociąg metra przypadkową dziewczynę

W czwartek wieczorem na stacji metra Wandsbek Markt w Hamburgu imigrant z Sudanu wciągnął pod nadjeżdżający pociąg przypadkową dziewczynę. Zginęli oboje. Wydział zabójstw (LKA 41) przejął śledztwo w sprawie podejrzenia zabójstwa.

Tȟašúŋke Witkó: O Europie bez Europy tylko u nas
Tȟašúŋke Witkó: O Europie bez Europy

Czy ja kiedykolwiek pisałem Państwu, że Europa jest rządzona przez osobników, których charakteryzuje skrajny infantylizm? Pewnie pisałem i to wielokrotnie, ale dopiero wtedy, kiedy człowiek uświadomi sobie, że taka Francja – kraj zamieszkiwany przez niemalże 70 mln ludzi – kierowana jest batutą Emmanuela Macrona, człeka o intelekcie pośledniejszym, niż rozum Ewy Kopacz, może ogarnąć autentyczne przerażenie.

Zmarła znana hollywoodzka aktorka z ostatniej chwili
Zmarła znana hollywoodzka aktorka

Aktorka Catherine O'Hara zmarła w piątek w swoim domu w Los Angeles - poinformowała agencja reprezentująca artystkę. Urodzona w Kanadzie O'Hara miała 71 lat. Była znana m.in. z roli w filmie „Kevin sam w domu”, gdzie wcieliła się w matkę tytułowego chłopca czy kreacji w „Soku z żuka”.

Zdrowe państwo strzela do najeźdźców. Upadające – atakuje obrońców granic tylko u nas
Zdrowe państwo strzela do najeźdźców. Upadające – atakuje obrońców granic

Prokuratura postawiła żołnierzowi broniącemu granic zarzuty, a nielegalny imigrant domaga się odszkodowania. Agresor jest chroniony, a obrońca granic atakowany z urzędu. Ten scenariusz znamy z krajów Zachodu, a jest on elementem głębokiej inżynierii społecznej mającej na celu uczynienie wojska i obywateli niezdolnymi do obrony granic.

Rada Europy nie uderza w terapie konwersyjne tylko w wolność tylko u nas
Rada Europy nie uderza w "terapie konwersyjne" tylko w wolność

Rada Europy przyjęła właśnie rezolucję, która zakazuje „terapii konwersyjnych”. Nawet na Zachodzie Europy, gdzie było to częstą praktyką nie stosuje się od dawna niebezpiecznych praktyk "konwersyjnych", za to Rada Europy wrzuca nieszkodliwe praktyki religijne do jednego worka z torturami. Nowa rezolucja wspiera też ideologię gender, zaprzeczając ludzkiej biologii.

Sąd Najwyższy: legitymowanie nie jest dowolną władzą Policji tylko u nas
Sąd Najwyższy: legitymowanie nie jest dowolną władzą Policji

Czy obywatel ma obowiązek podać swoje dane osobowe zawsze, gdy funkcjonariusz tego zażąda? Sąd Najwyższy w wyroku z 17 grudnia 2025 r. (II KK 473/25) odpowiada jednoznacznie: nie.

Byłem na obchodach wyzwolenia Auschwitz. Karol Nawrocki stanął na wysokości zadania tylko u nas
Byłem na obchodach "wyzwolenia" Auschwitz. Karol Nawrocki stanął na wysokości zadania

Jak co roku 27 stycznia, pragniemy uczcić pamięć naszych Przodków w Muzeum Auschwitz-Birkenau. Jak co roku, towarzyszą nam te same procedury. Nikt bez zgody muzeum nie zostaje wpuszczony, by oddać hołd wszystkim ofiarom niemieckich zbrodni, w tym także Polakom. Świadczy temu szereg procedur, które działają tam od dłuższego już czasu. Procedur, które w żadnym innym byłym obozie czy to w Polsce czy na zachodzie, nie są praktykowane.

REKLAMA

„Restrukturyzacja” PKP Cargo. Zarząd uznał, że największym zbędnym kosztem spółki są jej pracownicy

Przeprowadzone w ostatnich miesiącach zwolnienia grupowe w PKP Cargo były nie tylko jednymi z największych w ostatnich latach. Stały się też symbolem braku poszanowania dla pracowników i reguł współżycia społecznego.
Protest pracowników PKP Cargo
Protest pracowników PKP Cargo / fot. G. Zawadzki

„Ślubuję uroczyście w wykonywaniu zawodu radcy prawnego przyczyniać się do ochrony i umacniania porządku prawnego Rzeczypospolitej Polskiej, obowiązki zawodowe wypełniać sumiennie i zgodnie z przepisami prawa, zachować tajemnicę zawodową, postępować godnie i uczciwie, kierując się zasadami etyki radcy prawnego i sprawiedliwości”. To rota radcy prawnego. Składa ją każdy, kto zostaje radcą, na początku swojej drogi zawodowej. Składał ją niegdyś także Marcin Wojewódka, doktor nauk ekonomicznych, specjalista z zakresu prawa pracy i świadczeń pracowniczych z ponad dwudziestopięcioletnim stażem. Doradzał kilkudziesięciu pracodawcom w tym zakresie. Od stycznia tego roku jest także społecznym doradcą ministra Adama Bodnara.

Teraz jego nazwisko jednak bardziej niż z profesjonalizmem kojarzy się z bezdusznym wyrzucaniem ludzi na bruk i działaniami na granicy prawa, a także z wycinaniem z firmy przedstawicieli Solidarności. Jak tego dokonał?

Nie ma pomysłu, jak odzyskać pozycję rynkową

Cofnijmy się do 2020 roku. PKP Cargo ma zupełnie innego prezesa. Jest nim Czesław Warsewicz. Już wówczas sytuacja spółki była zła. „PKP Cargo zaprzestało starań na rzecz odzyskania małych klientów, jednocześnie nie potrafiąc powstrzymać utraty wielkich kontrahentów. Konkurencyjni przewoźnicy zdołali przechwycić kolejne duże zlecenia na transport kontenerów i węgla. Tylko tracąc zlecenia na obsługę elektrowni w Połańcu, spółka PKP Cargo pogorszyła swój wynik przewozowy o 2,2 mln ton” – pisał Karol Trammer w „Z Biegiem Szyn”. To właśnie wtedy na biurko prezesa PKP i przewodniczącego Rady Nadzorczej PKP Cargo Krzysztofa Mamińskiego trafia list napisany przez Jana Majdera, przewodniczącego Solidarności w PKP Cargo. Tego samego, którego nie tak dawno temu Wojewódka nazwał osobą, która przychodzi do pracy, by wypić kawę.

W liście przewodniczący pisze o nieudolnym zarządzaniu spółką i braku działań, które powstrzymałyby drastyczny spadek przewozów. Solidarność stała na stanowisku, że poszczególne zakłady powinny mieć większą swobodę w ustalaniu szczegółów kontraktów z klientami. „Brak możliwości samodzielnego decydowania o stawkach przewozowych na poziomie zakładów, długie terminy udzielanych odpowiedzi dla klientów, brak elastyczności cenowej doprowadziły do stałej tendencji spadkowej przewożonych towarów” – pisano w liście.
List najwidoczniej nie odniósł oczekiwanego skutku, ponieważ już dziewięć miesięcy później przedstawiciele trzech największych organizacji: Solidarności, Federacji Związków Zawodowych Kolejarzy oraz Związku Zawodowego Maszynistów napisali do Rady Nadzorczej: „Spółka pogrąża się, tracąc pozycję rynkową i zdolności do realizacji przewozów. W ciągu raptem kilku lat z lidera rynku stała się przewoźnikiem ostatniego wyboru dla klientów, obiektem szyderstw i drwin”. Związki utworzyły wówczas Międzyzwiązkowy Komitet Protestacyjny PKP Cargo S.A.

18 września 2020 r. związkowcy spotkali się z prezesem Mamińskim. Załagodzono sytuację. Jednak pozycja PKP Cargo wciąż słabła, a związkowcy nie odpuszczali.

„Pozwalamy sobie przypomnieć, że narodowy kolejowy przewoźnik towarowy PKP Cargo – na skutek braku decyzyjności ze strony Ministra Aktywów Państwach był pozbawiony Zarządu przez blisko pół roku, co znalazło swoje odbicie w sytuacji spółki. Zarząd do tej pory nie wypracował strategii naprawczej i wydaje się nie mieć żadnego pomysłu, jak odzyskać pozycję rynkową. Spółka nadal systematycznie traci udziały w rynku. Wzrost przewozów notowany u prywatnych przewoźników, często z kapitałem zagranicznym, jest tego najlepszym przykładem” – to już cytat z listu do premiera, który wystosowali związkowcy pięciu związków zawodowych działających w PKP Cargo w 2022 roku.

„Odnosimy wrażenie, że zarządowi PKP Cargo nie zależy na realizacji zleconego przez Pana Premiera zadania przewozu węgla ani na naprawie i przyszłości Spółki. Dlatego przekazywane informacje o kłopotach co do realizacji procesu przewozowego są zakłamywane” – stwierdzają sygnatariusze listu.

W związku z powyższym zwrócili się do premiera z prośbą o interwencję.

„Związki Zawodowe od 2020 roku wielokrotnie występowały do Ministrów, Rady Nadzorczej i Zarządów o pilne wdrożenie procesów naprawczych w Spółce. Niestety nasze wystąpienia spotkały się z całkowitą biernością, a Spółka dalej pogrążała się w utracie rynku, spadkiem przewozów i niespotykanym w historii Spółki zadłużeniem” – napisali związkowcy z kolei już na początku tego roku.
„W związku z dramatyczną sytuacją Spółki apelujemy do Pana Premiera o zainteresowanie sprawą i podjęcie pilnych działań właścicielskich, które mamy nadzieję uratują Spółkę przed upadłością” – podkreślali związkowcy.

Gdy w kwietniu tego roku p.o. prezesem PKP Cargo został Marcin Wojewódka, dialog – jak oceniają związkowcy – się skończył. „Jestem przekonany, że naprawimy PKP Cargo, ponieważ spółka ma wielki potencjał i możliwości rozwoju. Musimy ją tylko przeorganizować” – mówił wówczas na antenie TVN24 Wojewódka.

Gdzie jest plan?

Reorganizacja (nazywana przez p.o. prezesa restrukturyzacją) ma jednak podstawowy mankament. Nie ma planu. Takiego planu naprawczego związki zawodowe, w tym Solidarność, domagały się od początku działań nowego p.o. prezesa. Nie otrzymały go do dziś. Co więcej, o taki plan pytali przedstawicieli rządu posłowie opozycji. Także bez rezultatu.

„Poseł Płażyński powiedział, że minister infrastruktury Dariusz Klimczak zapewniał, że jest to ważna dla premiera spółka, a jednocześnie w odpowiedzi na interpelacje przedstawicieli PiS przyznał, że nie ma dla niej planu naprawczego. – Czy to jest nadzór nad tym, co dzieje się w jednej z najważniejszych spółek Skarbu Państwa? – pytał” – podawało na początku listopada „DoRzeczy”.

Pracownicy – zbędny koszt

Zarząd PKP Cargo uznał, że największym zbędnym kosztem spółki są jej pracownicy. I postanowił wysłać ich najpierw na nieświadczenie pracy, a potem zwolnić niemal 30 proc. załogi. Dlaczego aż tyle? Do dziś pytający nie otrzymali ugruntowanej odpowiednią analizą odpowiedzi. Prezes jednak niejednokrotnie powtarzał, że zwalnia 4 tysiące pracowników, „żeby utrzymać 10 tys. miejsc pracy”. To ostre cięcie, nie tylko jeśli chodzi o jego rozmiary, budziło od początku wątpliwości samych pracowników i ich przedstawicieli. Szybko okazało się, że także dobór osób do zwolnienia jest kontrowersyjny. Wypowiedzenia otrzymywali pracownicy chronieni – w wieku przedemerytalnym, kobiety na urlopach macierzyńskich czy słynna kobieta w ciąży, której po interwencji Solidarności wypowiedzenie cofnięto. Zwolnieni zostali także działacze związkowi. W tym zdecydowana większość działaczy NSZZ „Solidarność”. I choć zarząd PKP Cargo przekonywał, że zwolnienia dotykają w podobnym procencie przedstawicieli wszystkich związków zawodowych, eksperci NSZZ „Solidarność” nie mają wątpliwości, że celem jest Solidarność. Sam p.o. prezes zresztą wreszcie przyznał to niedawno w mediach, nazywając działaczy Solidarności oligarchami.

O tym, że zwolnienia mogą być przeprowadzane niezgodnie z prawem, świadczą pierwsze wydane przez sądy zabezpieczenia, które nakazują dalsze zatrudnianie zwolnionych pracowników chronionych z PKP Cargo aż do rozstrzygnięcia sprawy o przywrócenie do pracy. W uzasadnieniu jednego z nich czytamy: „Co do zasady otwarcie postępowania sanacyjnego, tak samo jak ogłoszenie upadłości, wyłącza szczególną ochronę pracowników, jednak wspomniany art. 32 ust. 1 uzz zawiera w tym przedmiocie samodzielną regulację szczególną, a przewidziana tam ochrona jest wyłączona tylko w przypadku upadłości lub likwidacji, a nie postępowania restrukturyzacyjnego. W przeciwnym wypadku powtórzenie w tym przepisie treści art. 411 § 1 k.p. byłoby pozbawione sensu. Przepis art. 300 prawa restrukturyzacyjnego nie jest przepisem odrębnym, który by sam w sobie dopuszczał rozwiązanie umowy z chronionym działaczem związkowym”.

To nie jedyne przepisy, których powinno się przestrzegać, przeprowadzając zwolnienia grupowe w spółce będącej w postępowaniu sanacyjnym. Pracownicy chronieni są także konwencjami MOP-u. Art. 1 Konwencji nr 98 Międzynarodowej Organizacji Pracy dotyczącej stosowania zasad prawa organizowania się i rokowań zbiorowych stanowi, iż pracownicy powinni korzystać z należytej ochrony przed wszelkimi aktami dyskryminacji, dążącymi do naruszenia wolności związkowej w dziedzinie pracy. Taka ochrona powinna odnosić się w szczególności do czynów mających na celu: [...] wydalenie pracownika lub skrzywdzenie go we wszelki inny sposób z powodu jego przynależności do związku zawodowego lub udział w działalności związkowej poza godzinami pracy, lub za zgodą pracodawcy. Konwencja MOP nr 98 jest tzw. konwencją fundamentalną i na mocy art. 91 ust. 2 Konstytucji RP ma pierwszeństwo przed ustawą polskiego prawa. Jej przepisy więc obowiązują nawet wówczas, gdy polskie przepisy dotyczące ochrony pracowników (a jak przekonują przedstawiciele PKP Cargo, tak się dzieje, gdy spółka znajduje się w sanacji) nie obowiązują.

Pracowników nie ma, pieniędzy też

– Mamy informacje, że wyłuskiwani byli działacze związkowi i co aktywniejsi członkowie Związku i zwalniani. Działacze i członkowie Solidarności stanowią dużą część zwalnianych i nie jest to przypadek. To zdecydowanie zamach na Związek – mówi Henryk Grymel, przewodniczący Rady Krajowej Sekcji Kolejarzy NSZZ „Solidarność”. Sam został zwolniony, choć na początku stycznia osiąga wiek emerytalny. – To celowe działanie mające na celu rozbicie Związku w PKP Cargo – dodaje. Zresztą p.o. prezes przyznał w mediach, że w trakcie zwolnień grupowych celowo rozstaje się z działaczami Związku.

Kilka tygodni temu spółka poinformowała z kolei, że nie ma pieniędzy, by wypłacić zwolnionym odprawy i inne świadczenia. – Nie znam innego przypadku, w którym firma decyduje się na zwolnienia grupowe, nie mając na ten cel zabezpieczonych funduszy – mówi Jan Majder, przewodniczący NSZZ „S” w PKP Cargo.

Po interwencji Solidarności i liście przewodniczącego Komisji Krajowej NSZZ „S” Piotra Dudy do głównego inspektora pracy Marcina Staneckiego, PIP rozpoczęła kontrolę procesu zwolnień. „Zakresem kontroli objęto przestrzeganie przez pracodawcę przepisów prawa pracy, w tym szczególnie prawidłowość i terminowość wypłaty wynagrodzenia za pracę oraz innych świadczeń związanych z pracą, jak również przestrzeganie przepisów w zakresie rozwiązywania stosunku pracy z pracownikami Spółek należących do Grupy” – podaje główny inspektor pracy. Nie ma jednak jeszcze wyników kontroli. „Z uwagi na obszerność i złożoność materiału trudno określić termin zakończenia prowadzonych kontroli” – dodaje.

– W czerwcu 2024 r. spółka znajdowała się w tragicznej sytuacji finansowej. Było to kilkaset milionów straty, które zaraportowaliśmy na 30 czerwca, dlatego też musieliśmy pod koniec czerwca złożyć wniosek o sanację, żeby tak naprawdę „uciec spod noża”. To się udało, jesteśmy dzisiaj dalej na dnie, ale jak powiedziałem, przestawiliśmy zwrotnicę i teraz spokojnie, odpowiedzialnie, organicznie naprawiamy spółkę w różnych obszarach oraz procesach – mówi p.o. prezes PKP Cargo Marcin Wojewódka, cytowany przez Money.pl.

ZOBACZ TAKŻE: Nagrody Głównego Inspektora Pracy 2024. Stanisław Lech Zalewski wśród wyróżnionych

ZOBACZ TAKŻE: Sejm uchwalił ustawę ws. wolnej Wigilii. Alfred Bujara: "Odbywa się to kosztem pracowników handlu"



 

Polecane