Zakłady Chemiczne „Police”. Rosyjskie nawozy, unijna bierność, polskie problemy

Miliardowa strata finansowa, wysokie ceny gazu, rosnący import nawozów ze Wschodu, wysokie koszty uprawnień do emisji CO2 – tak wygląda rzeczywistość, z którą muszą mierzyć się polskie Zakłady Chemiczne „Police”. Związkowcy apelują o wprowadzenie ceł na rosyjskie i białoruskie nawozy, ale Bruksela wciąż się waha.
Pikieta pracowników Zakładów Chemicznych
Pikieta pracowników Zakładów Chemicznych "Police" / fot. Dariusz Malinowski

Działające od ponad 50 lat Zakłady Chemiczne „Police” z Grupy Azoty to największy producent mineralnych nawozów wieloskładnikowych w Polsce i zarazem największy polski eksporter nawozów, pigmentów i chemikaliów.

Wizytówką polskiej firmy jest mocznik, czyli najbardziej bezpieczny dla roślin nawóz azotowy, a także jedyna w Polsce instalacja do produkcji pigmentu bieli tytanowej. „Police” dostarczają na rynek także amoniak, kwas fosforowy i siarkowy, siarczan żelaza potrzebny do redukcji chromu przy produkcji cementu oraz inne produkty w segmencie nawozów ogrodniczych.

„Police” to strategiczny zakład z punktu widzenia bezpieczeństwa żywnościowego Polski, dlatego problemy, z którymi boryka się spółka, powinny budzić niepokój na szczytach władzy.

Związkowcy protestują

Zakłady Chemiczne „Police” to jeden z największych pracodawców w regionie. W przedsiębiorstwie pracuje dwa tysiące pracowników, a wraz ze spółkami zależnymi liczba ta wzrasta do trzech tysięcy. Ludzie obawiają się utraty miejsc pracy w związku z trudną sytuacją finansową przedsiębiorstwa. Ubiegły rok „Police” zakończyły z ponad miliardową stratą.

Gdzie tkwi przyczyna? Największy problem stanowi niekontrolowany napływ nawozów z Rosji i Białorusi oraz wysokie ceny gazu niezbędne do produkcji nawozów.

Prezes Grupy Azoty Zakłady Chemiczne „Police” Andrzej Dawidowski podkreślał, że firma nie ma zamiaru przeprowadzać zwolnień grupowych, ale takie deklaracje nie przekonują wszystkich pracowników. W całej Grupie Azoty planowane jest bowiem wyłączenie 22 instalacji produkcyjnych, a w ostatnim czasie odeszło z pracy – dobrowolnie bądź na emeryturę – 300 osób.

– Ja wierzę panu prezesowi, że zwolnień grupowych nie będzie, bo ludzie po prostu sami odejdą ze względu na niskie zarobki. W ciągu kilku miesięcy straciliśmy trzystu doświadczonych pracowników – w przeważającej mierze ludzi w wieku emerytalnym i przedemerytalnym. Nie przedłużono też umów na czas określony dla młodych pracowników – powiedział nam Andrzej Malicki, przewodniczący „S” w Zakładach Chemicznych „Police”.

Z tych powodów blisko 500 związkowców ze wszystkich central związkowych protestowało 20 listopada w Szczecinie. Demonstranci zgromadzili się przy Nabrzeżu Oko na ul. Dębogórskiej, gdzie znajduje się siedziba firmy importującej nawozy ze Wschodu.
W proteście wspierali ich koledzy i koleżanki z innych zakładów pracy.

Związkowcy zwracali uwagę na pogarszające się warunki pracy w „Policach”, takie jak zawieszenie części świadczeń i przywilejów. Ich zdaniem najlepszym rozwiązaniem byłoby wprowadzanie ceł na rosyjskie i białoruskie nawozy.

Swoje niezadowolenie i postulaty wyrazili na transparentach z hasłami: „Żądamy zamknięcia granic dla nawozów spoza UE”, „Zielony Ład katem Grupy Azoty”, „Polski chleb z polskiego zboża. Polskie zboże z polskich nawozów”, „Restrukturyzacją zatrudnienia nie uratujemy polskiego przemysłu chemicznego” czy „Nawóz rosyjski sprowadzacie i nam pracę zabieracie”.

Import ze Wschodu

To, jak duża jest skala problemu, pokazują dane GUS. Po siedmiu miesiącach tego roku import nawozów z Rosji do Polski wyniósł ponad 721 tys. ton. To niemal trzykrotny wzrost w porównaniu do ubiegłego roku. Jeszcze gorzej sytuacja wygląda w przypadku Białorusi – tutaj import wzrósł z 13 tys. do 185 tys. ton.

Druga sprawa to ceny surowców. Do produkcji nawozów potrzebny jest gaz ziemny, a jego ceny w ostatnich latach drastycznie wzrosły. Rosyjskie i białoruskie nawozy mają zatem przewagę cenową. Rosja posiada ponad 30 fabryk produkujących nawozy i własne zasoby taniego gazu, zresztą największe na świecie. Co więcej, te państwa nie są objęte mechanizmem ETS i nie muszą uiszczać opłat za emisję CO2, które obowiązują w UE. To kolejna przewaga Wschodu nad Zachodem.

Ponadto Rosja i Białoruś mogą również stosować dumping cenowy, aby zdominować europejski rynek i uzależnić unijne państwa od importu nawozów ze Wschodu. Grupa Azoty informowała, że już teraz zaobserwowała celowe zaniżanie ceny importowanych nawozów.
Całkiem niedawno, 20 listopada, Polska wraz z państwami bałtyckimi wystąpiła z wnioskiem do Komisji Europejskiej o wprowadzenie ceł na import nawozów z Rosji i Białorusi.

– Nawozy, zwłaszcza zawierające fosfor, potas i wodór, są kluczowe dla europejskiego sektora rolniczego, ponieważ zapewniają wysoką produkcję i stabilność upraw. Ale uzależnienie UE od importu tych towarów, zwłaszcza z Rosji i Białorusi, naraża Unię na niepewność dostaw, co może zagrozić bezpieczeństwu żywnościowemu w regionie – napisali w piśmie do wiceprzewodniczącego KE Valdisa Dombrovskisa ministrowie Polski, Litwy, Łotwy i Estonii.

Według Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego od momentu agresji Putina na Ukrainę unijne państwa zaimportowały z Rosji nawozy warte 4,67 mld euro.

Z informacji medialnych wynika, że Polska chciałaby, aby cła na nawozy ze Wschodu wyniosły mniej więcej 30–40 procent.
Związkowcy z Solidarności z zadowoleniem przyjęli te doniesienia, ale nadal pozostają sceptyczni. Wskazują na przewlekłość postępowań unijnych i nie mają pewności, kiedy zapadną ostateczne decyzje.

Czy ratunkiem dla odchodzących pracowników może być nowa inwestycja zwiększająca produkcję propylenu oraz polipropylenu?

„Polimery Police”

Zakłady Chemiczne „Police” zadebiutowały na Warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych w 2005 roku, a kilka lat później, w 2011 roku, weszły w skład największej polskiej grupy chemicznej – Grupy Azoty.

Obecnie państwowy gigant realizuje strategiczną inwestycję w przemyśle chemicznym pod nazwą Polimery Police. Chodzi o budowę zintegrowanego kompleksu chemicznego z dwoma instalacjami do produkcji propylenu i polipropylenu.

Do produkcji tych dwóch związków chemicznych wykorzystane zostaną technologie, które pozwolą zmniejszyć zużycie energii i surowców: technologia C3 Oleflex firmy UOP (propylen) oraz technologia UNIPOL firmy Grace (polipropylen).

Zakład Grupa Azoty Polyolefins ma w ciągu roku produkować 429 tys. ton propylenu oraz 437 tys. ton polipropylenu – powszechnego i przyjaznego środowisku tworzywa sztucznego. Do 23 października Grupa Azoty Polyolefins wyprodukowała już łącznie 200 tys. ton polipropylenu.

W skład kompleksu chemicznego wchodzi infrastruktura logistyczna z 60 silosami magazynowymi, instalacje pomocnicze i Morski Terminal Gazowy z trzema zbiornikami, do których dostarczane są kluczowe surowce: propan i etylen.

W czerwcu tego roku prezes Zakładów Chemicznych „Police” poinformował, że Polimery Police produkują na 70 procent swoich zdolności, jeśli chodzi o polipropylen, a pełną moc osiągną pod koniec 2024 roku. Zakłady są w fazie rozruchu, na etapie testów produkcyjnych.

Czy Polimery mogą być ostatnią deską ratunku dla odchodzących pracowników?

– Mówiłem już poprzedniemu prezesowi, że jeżeli mamy zbyt duże zatrudnienie w polickich zakładach, to można tych ludzi przerzucić do Polimerów. Niestety tam przeszła tylko mała grupa ludzi. Na ten moment Polimery Police mają już niemal pełne zatrudnienie, więc to nas nie ratuje – stwierdził przewodniczący Andrzej Malicki.

Sankcje, cła, Zielony Ład

Sprawa polskich Zakładów Chemicznych „Police” ukazuje wiele absurdów współczesnej polityki. Z jednej strony strategiczny sektor gospodarki obciążony jest kosztami uprawnień do emisji CO2 w ramach unijnego systemu ETS.

A z drugiej strony Unia Europejska dopuszcza na swój rynek wewnętrzny rosyjskie i białoruskie nawozy, które nie spełniają wymogów klimatycznych. I to pomimo 14 pakietów sankcji, które miały zdusić putinowską gospodarkę i odciąć paliwo dla rosyjskiej machiny wojennej. Czy to nie absurd?

CZYTAJ TAKŻE:

"Cięta riposta" Zembaczyńskiego pod adresem Mazurka i Stanowskiego. Nagranie hitem w sieci

Komosa przedstawił "propozycje pojednawcze" Jarosławowi Kaczyńskiemu

Daniel Obajtek do pracowników Zakładów Azotowych Puławy: Powiem brutalną prawdę


 

POLECANE
Pałac Buckingham: Zaskakujące doniesienia ws. księcia Williama z ostatniej chwili
Pałac Buckingham: Zaskakujące doniesienia ws. księcia Williama

Książę Walii zdecydował się na wprowadzenie nowego wsparcia w Pałacu Kensington, zatrudniając specjalistę od zarządzania kryzysowego. Jak podaje Daily Mail, chodzi o Lizę Ravenscroft, opisywaną jako „niezawodne słońce”, znaną z tego, że „pracuje ramię w ramię z wielkimi nazwiskami w obliczu najtrudniejszych chwil”.

The Telegraph: Polska wyprzedza Wielką Brytanię Wiadomości
The Telegraph: Polska wyprzedza Wielką Brytanię

Polska staje się coraz bardziej atrakcyjnym miejscem do życia i pracy - nie tylko dla swoich obywateli, którzy wracają z Wielkiej Brytanii, ale też dla samych Brytyjczyków. Według The Telegraph, kraj, który jeszcze niedawno był postrzegany jako postkomunistyczny, dziś dogania i wyprzedza Wielką Brytanię pod wieloma względami.

Tragedia w szwajcarskim kurorcie. Są nowe informacje Wiadomości
Tragedia w szwajcarskim kurorcie. Są nowe informacje

Ciała 34 osób z 40 ofiar pożaru w barze w Crans- Montanie w Szwajcarii znaleziono przy schodach, prowadzących z najniższego poziomu lokalu na parter- poinformowały w niedzielę włoskie media. Według nich największy dramat rozegrał się u stóp schodów, których szerokość zmniejszono o połowę w 2015 r.

Grafzero: Premiery książkowe 2026, czyli na co czekam w tym roku? z ostatniej chwili
Grafzero: Premiery książkowe 2026, czyli na co czekam w tym roku?

Grafzero vlog literacki o to co będzie czytane w 2026 - wznowienie słynnego tomu poetyckiego, dalszy ciąg powieści fantasy, książka dla młodzieży, powieść historyczna i wiele, wiele innych.

Komunikat dla mieszkańców Warszawy Wiadomości
Komunikat dla mieszkańców Warszawy

Warszawski Zarząd Oczyszczania Miasta (ZOM) poinformował, że na ulice stolicy wyjechało 170 pługoposypywarek. Pracują one przede wszystkim na ulicach, po których kursują autobusy miejskie. Akcja zimowego oczyszczania obejmuje łącznie 1500 km dróg.

Blackout w Berlinie. Co wiadomo o Vulkangruppe tylko u nas
Blackout w Berlinie. Co wiadomo o Vulkangruppe

Po blackoutcie, który na początku stycznia sparaliżował część Berlina, niemieckie służby badają działalność radykalnych grup podejrzewanych o sabotaż infrastruktury energetycznej. Według Federalnego Urzędu Ochrony Konstytucji za atakami stoi zdecentralizowana sieć małych komórek znanych jako Vulkangruppe. Co dotąd wiadomo o sprawcach i przebiegu śledztwa?

Kamil Stoch poza finałem w Zakopanem. Trudne pożegnanie na Wielkiej Krokwi Wiadomości
Kamil Stoch poza finałem w Zakopanem. Trudne pożegnanie na Wielkiej Krokwi

Konkurs Pucharu Świata w Zakopanem okazał się wyjątkowo trudny dla polskich skoczków. Z rywalizacją na Wielkiej Krokwi pożegnał się Kamil Stoch, który nie awansował do serii finałowej i był to jego ostatni skok w niedzielnym konkursie.

Ambasada Izraela oskarżyła Polaków o atak na turnieju judo. Organizatorzy: To Izraelczyk uderzył sędziego z ostatniej chwili
Ambasada Izraela oskarżyła Polaków o atak na turnieju judo. Organizatorzy: To Izraelczyk uderzył sędziego

Do incydentu doszło podczas turnieju dzieci i młodzieży w judo w Bielsku-Białej. Ambasada Izraela podała, że drużyna z tego kraju "została zaatakowana słownie i fizycznie". Według organizatorów, to trener jednej z izraelskich ekip zaatakował sędziego.

TOPR podsumowuje początek roku. Liczne interwencje w trudnych warunkach Wiadomości
TOPR podsumowuje początek roku. Liczne interwencje w trudnych warunkach

Pracowity początek roku mają ratownicy TOPR; udzielili pomocy już 23 osobom. Jak informują ratownicy, najwięcej interwencji dotyczyło turystów, którzy doznali urazów w wyniku potknięcia lub poślizgnięcia w trudnych, zimowych warunkach. Zdarzały się też pobłądzenia.

Kwestia zwrotu Polakom majątku skonfiskowanego na Zaolziu po 1945 roku, do dziś pozostaje nierozwiązana tylko u nas
Kwestia zwrotu Polakom majątku skonfiskowanego na Zaolziu po 1945 roku, do dziś pozostaje nierozwiązana

Po II wojnie światowej tysiące Polaków na Zaolziu straciło domy, ziemię i majątek na mocy decyzji władz Czechosłowacji. Choć po 1989 roku Czechy wprowadziły restytucję mienia, większość powojennych konfiskat nie została nią objęta. Dlaczego ta sprawa do dziś pozostaje nierozliczona i jak wygląda jej status obecnie?

REKLAMA

Zakłady Chemiczne „Police”. Rosyjskie nawozy, unijna bierność, polskie problemy

Miliardowa strata finansowa, wysokie ceny gazu, rosnący import nawozów ze Wschodu, wysokie koszty uprawnień do emisji CO2 – tak wygląda rzeczywistość, z którą muszą mierzyć się polskie Zakłady Chemiczne „Police”. Związkowcy apelują o wprowadzenie ceł na rosyjskie i białoruskie nawozy, ale Bruksela wciąż się waha.
Pikieta pracowników Zakładów Chemicznych
Pikieta pracowników Zakładów Chemicznych "Police" / fot. Dariusz Malinowski

Działające od ponad 50 lat Zakłady Chemiczne „Police” z Grupy Azoty to największy producent mineralnych nawozów wieloskładnikowych w Polsce i zarazem największy polski eksporter nawozów, pigmentów i chemikaliów.

Wizytówką polskiej firmy jest mocznik, czyli najbardziej bezpieczny dla roślin nawóz azotowy, a także jedyna w Polsce instalacja do produkcji pigmentu bieli tytanowej. „Police” dostarczają na rynek także amoniak, kwas fosforowy i siarkowy, siarczan żelaza potrzebny do redukcji chromu przy produkcji cementu oraz inne produkty w segmencie nawozów ogrodniczych.

„Police” to strategiczny zakład z punktu widzenia bezpieczeństwa żywnościowego Polski, dlatego problemy, z którymi boryka się spółka, powinny budzić niepokój na szczytach władzy.

Związkowcy protestują

Zakłady Chemiczne „Police” to jeden z największych pracodawców w regionie. W przedsiębiorstwie pracuje dwa tysiące pracowników, a wraz ze spółkami zależnymi liczba ta wzrasta do trzech tysięcy. Ludzie obawiają się utraty miejsc pracy w związku z trudną sytuacją finansową przedsiębiorstwa. Ubiegły rok „Police” zakończyły z ponad miliardową stratą.

Gdzie tkwi przyczyna? Największy problem stanowi niekontrolowany napływ nawozów z Rosji i Białorusi oraz wysokie ceny gazu niezbędne do produkcji nawozów.

Prezes Grupy Azoty Zakłady Chemiczne „Police” Andrzej Dawidowski podkreślał, że firma nie ma zamiaru przeprowadzać zwolnień grupowych, ale takie deklaracje nie przekonują wszystkich pracowników. W całej Grupie Azoty planowane jest bowiem wyłączenie 22 instalacji produkcyjnych, a w ostatnim czasie odeszło z pracy – dobrowolnie bądź na emeryturę – 300 osób.

– Ja wierzę panu prezesowi, że zwolnień grupowych nie będzie, bo ludzie po prostu sami odejdą ze względu na niskie zarobki. W ciągu kilku miesięcy straciliśmy trzystu doświadczonych pracowników – w przeważającej mierze ludzi w wieku emerytalnym i przedemerytalnym. Nie przedłużono też umów na czas określony dla młodych pracowników – powiedział nam Andrzej Malicki, przewodniczący „S” w Zakładach Chemicznych „Police”.

Z tych powodów blisko 500 związkowców ze wszystkich central związkowych protestowało 20 listopada w Szczecinie. Demonstranci zgromadzili się przy Nabrzeżu Oko na ul. Dębogórskiej, gdzie znajduje się siedziba firmy importującej nawozy ze Wschodu.
W proteście wspierali ich koledzy i koleżanki z innych zakładów pracy.

Związkowcy zwracali uwagę na pogarszające się warunki pracy w „Policach”, takie jak zawieszenie części świadczeń i przywilejów. Ich zdaniem najlepszym rozwiązaniem byłoby wprowadzanie ceł na rosyjskie i białoruskie nawozy.

Swoje niezadowolenie i postulaty wyrazili na transparentach z hasłami: „Żądamy zamknięcia granic dla nawozów spoza UE”, „Zielony Ład katem Grupy Azoty”, „Polski chleb z polskiego zboża. Polskie zboże z polskich nawozów”, „Restrukturyzacją zatrudnienia nie uratujemy polskiego przemysłu chemicznego” czy „Nawóz rosyjski sprowadzacie i nam pracę zabieracie”.

Import ze Wschodu

To, jak duża jest skala problemu, pokazują dane GUS. Po siedmiu miesiącach tego roku import nawozów z Rosji do Polski wyniósł ponad 721 tys. ton. To niemal trzykrotny wzrost w porównaniu do ubiegłego roku. Jeszcze gorzej sytuacja wygląda w przypadku Białorusi – tutaj import wzrósł z 13 tys. do 185 tys. ton.

Druga sprawa to ceny surowców. Do produkcji nawozów potrzebny jest gaz ziemny, a jego ceny w ostatnich latach drastycznie wzrosły. Rosyjskie i białoruskie nawozy mają zatem przewagę cenową. Rosja posiada ponad 30 fabryk produkujących nawozy i własne zasoby taniego gazu, zresztą największe na świecie. Co więcej, te państwa nie są objęte mechanizmem ETS i nie muszą uiszczać opłat za emisję CO2, które obowiązują w UE. To kolejna przewaga Wschodu nad Zachodem.

Ponadto Rosja i Białoruś mogą również stosować dumping cenowy, aby zdominować europejski rynek i uzależnić unijne państwa od importu nawozów ze Wschodu. Grupa Azoty informowała, że już teraz zaobserwowała celowe zaniżanie ceny importowanych nawozów.
Całkiem niedawno, 20 listopada, Polska wraz z państwami bałtyckimi wystąpiła z wnioskiem do Komisji Europejskiej o wprowadzenie ceł na import nawozów z Rosji i Białorusi.

– Nawozy, zwłaszcza zawierające fosfor, potas i wodór, są kluczowe dla europejskiego sektora rolniczego, ponieważ zapewniają wysoką produkcję i stabilność upraw. Ale uzależnienie UE od importu tych towarów, zwłaszcza z Rosji i Białorusi, naraża Unię na niepewność dostaw, co może zagrozić bezpieczeństwu żywnościowemu w regionie – napisali w piśmie do wiceprzewodniczącego KE Valdisa Dombrovskisa ministrowie Polski, Litwy, Łotwy i Estonii.

Według Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego od momentu agresji Putina na Ukrainę unijne państwa zaimportowały z Rosji nawozy warte 4,67 mld euro.

Z informacji medialnych wynika, że Polska chciałaby, aby cła na nawozy ze Wschodu wyniosły mniej więcej 30–40 procent.
Związkowcy z Solidarności z zadowoleniem przyjęli te doniesienia, ale nadal pozostają sceptyczni. Wskazują na przewlekłość postępowań unijnych i nie mają pewności, kiedy zapadną ostateczne decyzje.

Czy ratunkiem dla odchodzących pracowników może być nowa inwestycja zwiększająca produkcję propylenu oraz polipropylenu?

„Polimery Police”

Zakłady Chemiczne „Police” zadebiutowały na Warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych w 2005 roku, a kilka lat później, w 2011 roku, weszły w skład największej polskiej grupy chemicznej – Grupy Azoty.

Obecnie państwowy gigant realizuje strategiczną inwestycję w przemyśle chemicznym pod nazwą Polimery Police. Chodzi o budowę zintegrowanego kompleksu chemicznego z dwoma instalacjami do produkcji propylenu i polipropylenu.

Do produkcji tych dwóch związków chemicznych wykorzystane zostaną technologie, które pozwolą zmniejszyć zużycie energii i surowców: technologia C3 Oleflex firmy UOP (propylen) oraz technologia UNIPOL firmy Grace (polipropylen).

Zakład Grupa Azoty Polyolefins ma w ciągu roku produkować 429 tys. ton propylenu oraz 437 tys. ton polipropylenu – powszechnego i przyjaznego środowisku tworzywa sztucznego. Do 23 października Grupa Azoty Polyolefins wyprodukowała już łącznie 200 tys. ton polipropylenu.

W skład kompleksu chemicznego wchodzi infrastruktura logistyczna z 60 silosami magazynowymi, instalacje pomocnicze i Morski Terminal Gazowy z trzema zbiornikami, do których dostarczane są kluczowe surowce: propan i etylen.

W czerwcu tego roku prezes Zakładów Chemicznych „Police” poinformował, że Polimery Police produkują na 70 procent swoich zdolności, jeśli chodzi o polipropylen, a pełną moc osiągną pod koniec 2024 roku. Zakłady są w fazie rozruchu, na etapie testów produkcyjnych.

Czy Polimery mogą być ostatnią deską ratunku dla odchodzących pracowników?

– Mówiłem już poprzedniemu prezesowi, że jeżeli mamy zbyt duże zatrudnienie w polickich zakładach, to można tych ludzi przerzucić do Polimerów. Niestety tam przeszła tylko mała grupa ludzi. Na ten moment Polimery Police mają już niemal pełne zatrudnienie, więc to nas nie ratuje – stwierdził przewodniczący Andrzej Malicki.

Sankcje, cła, Zielony Ład

Sprawa polskich Zakładów Chemicznych „Police” ukazuje wiele absurdów współczesnej polityki. Z jednej strony strategiczny sektor gospodarki obciążony jest kosztami uprawnień do emisji CO2 w ramach unijnego systemu ETS.

A z drugiej strony Unia Europejska dopuszcza na swój rynek wewnętrzny rosyjskie i białoruskie nawozy, które nie spełniają wymogów klimatycznych. I to pomimo 14 pakietów sankcji, które miały zdusić putinowską gospodarkę i odciąć paliwo dla rosyjskiej machiny wojennej. Czy to nie absurd?

CZYTAJ TAKŻE:

"Cięta riposta" Zembaczyńskiego pod adresem Mazurka i Stanowskiego. Nagranie hitem w sieci

Komosa przedstawił "propozycje pojednawcze" Jarosławowi Kaczyńskiemu

Daniel Obajtek do pracowników Zakładów Azotowych Puławy: Powiem brutalną prawdę



 

Polecane