Prof. Marek Jan Chodakiewicz dla "TS": Narodówka na razie potrafi jedynie maszerować

Pisałem kilka lat temu, że narodówka na razie potrafi jedynie maszerować. To bardzo ważne na płaszczyźnie formowania młodych patriotów i tworzenia zrębów organizacyjnych, lecz wpływy polityczne pozostają na razie poza jej możliwościami.
/ Jakub Pacan
Marek Jan Chodakiewicz

Przez narodówkę wąsko rozumianą mam na myśli Młodzież Wszechpolską, Obóz Narodowo-Radykalny i inne rozmaite organizacje, fundacje i kluby, a w tym grupy rekonstrukcji historycznej, które odwołują się do nacjonalizmu polskiego. Szerzej ujmowana narodówka to wszystkie inicjatywy patriotyczne, od wyżej wymienionych przez kibiców do niezrzeszonych środowisk i jednostek, które tradycję szanują i w których biją polskie serca, chociaż ludzie ci nie należą do żadnej partii czy organizacji.

Z tego właśnie wyrósł Marsz Niepodległości. Z potrzeby pokazania dumy, że przynależymy do ciągłości historycznej, którą warto obronić przed zagrożeniami wynikającymi z liberalizmu i lewactwa, a w tym z marksizmu-lesbianizmu i multikulturalizmu. Marsz Niepodległości to symbol chęci zwycięstwa wobec śmiertelnej pułapki geopolitycznej – położenia między Berlinem a Moskwą, która wymusiła na naszych dziadkach i babciach walkę przeciw dwóm wrogom. To w końcu wyraz czci i chwały dla bohaterów prześladowanych i wymordowanych przez niemieckich narodowych socjalistów i sowieckich socjalistów międzynarodowych (czyli komunistów) oraz ich tubylczych pachołków – volksdeutschów i volkskomunistów, jak to pisała prasa Narodowych Sił Zbrojnych.

To wszystko stara się reprezentować narodówka. Na razie, jak powiadam, w miarę sprawnie organizują marsze. A co dalej? Intelektualnie są raczej niedoszlifowani. Partie prawicy to kanapy. Narodówka to sami aktywiści bez ogólnonarodowych przywódców. Ci spośród pretendentów do władzy nad tą orientacją funkcjonujący na centralnej polskiej scenie są raczej rzecznikami sentymentów, a nie ideologami, a jeszcze mniej kierownikami organizacyjnymi potężnego ruchu narodowego. Potencjał jest. Wiedzy mało. Często działacze lokalni nie dają im posłuchu, a nawet nie zawsze uznają ich przywódczą rolę.

W USA mówi się: „all politics is local” – cała polityka jest lokalna. Stąd wielka waga aktywistów na najniższym szczeblu. Bez nich nie ma polityki oddolnej, nie ma akcji wyborczej. Nawet jak jest kasa.

Marsz Niepodległości istnieje dzięki aktywistom oddolnym. Narodówka nie rozpada się po 11 listopada, aby za rok powrócić ze stanu hibernacji. Coś tam w międzyczasie robią: głównie majstrują w muzyce, mediach społecznościowych, naturalnie w środowisku kibiców. Protestują przeciw rozmaitym patologiom tolerancjonizmu. Dymią. Czyli w dużym stopniu opanowali akcję bezpośrednią.

Ale to nie wystarcza. Ambitniejsi intelektualnie powinni się samodoskonalić. Potrzeba syntezy paniczyków i panienek z dobrych domów z młodzieżą robotniczą, rzemieślniczą i wiejską. Potrzeba solidarności narodowej. I muszą sobie małolaty dobrze przemyśleć, kim są, czy może kim chcieliby być. Na razie zdrowe polskie odruchy graniczą z obcą patologią. Jest galimatias ideowy.

Narodówka musi przezwyciężyć następujące zagrożenia. Po pierwsze musi strzec się ściągniętego z Zachodu tzw. ruchu tożsamościowego z jego neonazizmem, rasizmem, antysemityzmem (maskującym się jako propalestynizm i antysyjonizm) czy pochwałą apartheidu. Tożsamościowość nie tylko powiela rozwiązania, które dały Europie Hitlera, ale przede wszystkim odcina nacjonalizm polski od jego chrześcijańskich korzeni. Niszczy jego uniwersalizm, który obcym pozwalał stawać się Polakami.

#REKLAMA_POZIOMA#
#NOWA_STRONA#

Po drugie narodówka z podobnych powodów musi odciąć się od neopoganizmu. Czy jest to „ruch celtycki” zachodni, czy tubylczy zwolennicy „wiary rodzimej”, w obu wypadkach mamy negację chrześcijaństwa. Ale jednocześnie jest to sprzedawane małolatom polskim jako najnowsze i najbardziej ekscytujące przemyślenia dynamicznej części zachodnich Europejczyków, którzy nie stali się jeszcze ofiarami politycznej poprawności. Już dawno większość z nich straciła wiarę chrześcijańską, a więc siły duchowej durnie szuka w neopogaństwie. I mamy bunt młodych – jak zwykle; w nowoczesnej formie, która grozi zniszczeniem duchowego i intelektualnego dorobku polskich narodowców.

Po trzecie narodówka musi pozbyć się tubylczej chamokomuny. Są to z zasady neomoczarowcy. Bazują na odruchach, przyzwyczajeniach i kliszach 50 lat sowieckiej okupacji. Po 1956 r. aby się zalegitymizować, chamokomuna sięgnęła po symbole patriotyzmu polskiego. Stało się prawie wszystkim bardziej swojsko w okupowanym przez komunę kraju po horrorze lat stalinowskich. Ale i utrwaliło „władzę ludową”. Gomułkowszczyzna udawała patriotyzm, komuna się w polskość zaczęła bawić. W swoim najbardziej zajadłym stanie patologicznym moczarowska wersja gomułkowszczyzny na moskiewski rozkaz straszyła rokiem 1968 r.

W tej chwili czołowi ideologowie neomoczaryzmu oczytali się klasyków konserwatyzmu, monarchizmu oraz nacjonalizmu. Najobrotniejsi z nich liznęli dość dużo ze spuścizny myślicieli prawicy zachodniej XIX-XX w. Nauczyli się kamuflować w pseudokonserwatywnych frazach i kalkach myślowych główne przesłania narodowego bolszewizmu. Po prostu brzmią rzekomo swojsko, a z ich propagandy wynika, że generał Jaruzelski ocalił Polskę, powstańcy antykomunistyczni powinni pozostać wyklęci oraz należy się podporządkować Rosji. In extremis kaznodzieje chamokomuny prawią, że Putin to katechon. Zbawi nas od Szatana.

Narodówka ma wiele do przemyślenia i wiele do przeczytania, choćby z dorobku Jana Żaryna czy Joli i Wojtka Muszyńskich. Musi dorosnąć. Aby zrozumiano, co znaczy hasło „Polska dla Polaków!”, przypomnę ponownie kilku klasyków myśli narodowej. Romana Dmowski stwierdził: „Jestem Polakiem – to znaczy, że należę do narodu polskiego na całym jego obszarze i przez cały czas jego istnienia”. Oznacza to, że Dmowski za swoją uznawał spuściznę wieloetniczną Jagiellońską opartą o rdzeń nadrzędnej kultury polskiej.

Jego przyjaciel, profesor Wincenty Lutosławski pisał dobitniej: „Do polskiego narodu należą spolszczeni Niemcy, Tatarzy, Ormianie, Cyganie, Żydzi, jeśli żyją dla wspólnego ideału Polski... Murzyn lub czerwonoskóry może zostać prawdziwym Polakiem, jeśli przejmie dziedzictwo duchowe polskiego narodu, zawarte w jego literaturze, sztuce, polityce, obyczajach i jeśli ma niezłomną wolę przyczyniania się do rozwoju bytu narodowego Polaków”. A Adam Doboszyński dodawał: „Polska czekać musiała tysiąc lat na pojawienie się hasła, że Rzeczypospolita zamieszkała być powinna wyłącznie przez Polaków. Hasło to wysunęła i urzeczywistniła u nas dopiero agentura sowiecka; nie znajdziemy go u żadnego z polskich myślicieli”. Puentował Stefan kardynał Wyszyński: „Wytworzyła się w Polsce w okresie niewoli szczególna symbioza – powiązanie wartości religijnych i narodowych... «Polak-katolik»”. A kropkę nad i stawiał św. Jan Paweł II Wielki: „Przyszłość Polski zależy od was i musi od was zależeć. To jest nasze «być» i nasze «mieć». I nic nie może pozbawić nas prawa, ażeby przyszłość tego naszego «być» i «mieć» zależała od nas. Każde pokolenie Polaków... stawało przed tym samym problemem, można go nazwać problemem pracy nad sobą, i – trzeba powiedzieć – jeżeli nie wszyscy, to w każdym razie bardzo wielu nie uciekało od odpowiedzi na wyzwania swoich czasów”.

Ze współczesnych myślicieli kierunkowskazem w stronę kontynuacji syntezy między nacjonalizmem polskim a religią katolicką jest Grzegorz Braun. Okazuje się, że również z powodów pragramtycznych należy trzymać się Kościoła: jest to antidotum zarówno na zachodnią polityczną poprawność, jak i na zalewający Europę islam. No i naturalnie na chamokomunę, tożsamościowość i neopogaństwo. Tylko będąc wiernym kontynuacji, naród przetrwa. Może to dostrzeże narodówka.

Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (48/2017) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.

#REKLAMA_POZIOMA#



 

 

POLECANE
Awaria platformy X. Tysiące zgłoszeń z ostatniej chwili
Awaria platformy X. Tysiące zgłoszeń

Coraz więcej użytkowników platformy X (dawniej Twitter) zgłasza problemy z działaniem aplikacji. Na stronie Downdetector od godz. 19 pojawiło się już ponad 1,9 tys. zgłoszeń.

Kolejny polityk odchodzi z Polski 2050 z ostatniej chwili
Kolejny polityk odchodzi z Polski 2050

Była wiceminister spraw zagranicznych Anna Radwan-Röhrenschef poinformowała w poniedziałek, że rezygnuje z członkostwa w Polsce 2050. Wcześniej taką samą decyzję podjął Michał Kobosko.

Tusk i Morawiecki starli się na X. Szczyt bezczelności z ostatniej chwili
Tusk i Morawiecki starli się na X. "Szczyt bezczelności"

Starcie Donalda Tuska i Mateusza Morawieckiego na platformie X. Poszło o konwencję PiS w Stalowej Woli i pieniądze z programu SAFE dla Huty.

IMGW wydał komunikat. Oto co nas czeka w najbliższych dniach z ostatniej chwili
IMGW wydał komunikat. Oto co nas czeka w najbliższych dniach

Śnieg w wielu regionach, lokalnie deszcz marznący i gołoledź. Na południowym zachodzie także mgła, a w górach porywisty wiatr i zamiecie – taka pogoda czeka nas w najbliższą środę i czwartek według informacji przekazanych przez Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej.

Poważny problem Bundeswehry. Niemieccy żołnierze nie chcą służyć w brygadzie na Litwie z ostatniej chwili
Poważny problem Bundeswehry. Niemieccy żołnierze nie chcą służyć w brygadzie na Litwie

Do służby w 45. brygadzie pancernej Bundeswehry „Litwa” zgłosiło się zaledwie 10 proc. potrzebnych żołnierzy. Szef komisji obrony Bundestagu Thomas Roewekamp zapowiedział, że jeśli taka sytuacja się utrzyma, możliwe jest skierowanie żołnierzy do służby na Litwie - podał w poniedziałek portal RND.

Wyłączenia prądu w Małopolsce. Ważny komunikat dla mieszkańców z ostatniej chwili
Wyłączenia prądu w Małopolsce. Ważny komunikat dla mieszkańców

Mieszkańcy wielu powiatów w województwie małopolskim powinni przygotować się na planowane przerwy w dostawie energii elektrycznej. Operator Tauron opublikował aktualne harmonogramy wyłączeń dla wielu rejonów dystrybucji; na liście znalazły się duże miasta, takie jak Kraków, Tarnów, czy Nowy Sącz, jak i wiele mniejszych miejscowości. Sprawdź, czy Twoja ulica znajduje się na liście.

Tusk ma problem. Jest najnowszy sondaż z ostatniej chwili
Tusk ma problem. Jest najnowszy sondaż

Koalicja Obywatelska powiększa przewagę nad ugrupowaniem Jarosława Kaczyńskiego, lecz miałaby problem stworzyć koalicję rządzącą – wynika z najnowszego badania IBRiS dla Wirtualnej Polski.

Michał Kobosko odchodzi z Polski 2050 z ostatniej chwili
Michał Kobosko odchodzi z Polski 2050

Europoseł Michał Kobosko podjął w poniedziałek decyzję o rezygnacji z członkostwa w Polsce 2050 – poinformował Onet. Kobosko był jednym z najbliższych współpracowników Szymona Hołowni.

Pożar bloku mieszkalnego w Ząbkach. Są ranni z ostatniej chwili
Pożar bloku mieszkalnego w Ząbkach. Są ranni

W podwarszawskich Ząbkach doszło do pożaru mieszkania w bloku mieszkalnym. Cztery osoby zostały poszkodowane.

Jarosław Kaczyński wyklucza sojusz z partią Grzegorza Brauna. Padły ostre słowa z ostatniej chwili
Jarosław Kaczyński wyklucza sojusz z partią Grzegorza Brauna. Padły ostre słowa

– Nie ma mowy o żadnych sojuszach z Konfederacją Korony Polskiej, partią europosła Grzegorza Brauna – podkreślił w poniedziałek prezes PiS Jarosław Kaczyński. W jego ocenie jest to ugrupowanie „niepoważne”, tworzone przez ludzi, których – jak stwierdził – nie powinno być w życiu publicznym.

REKLAMA

Prof. Marek Jan Chodakiewicz dla "TS": Narodówka na razie potrafi jedynie maszerować

Pisałem kilka lat temu, że narodówka na razie potrafi jedynie maszerować. To bardzo ważne na płaszczyźnie formowania młodych patriotów i tworzenia zrębów organizacyjnych, lecz wpływy polityczne pozostają na razie poza jej możliwościami.
/ Jakub Pacan
Marek Jan Chodakiewicz

Przez narodówkę wąsko rozumianą mam na myśli Młodzież Wszechpolską, Obóz Narodowo-Radykalny i inne rozmaite organizacje, fundacje i kluby, a w tym grupy rekonstrukcji historycznej, które odwołują się do nacjonalizmu polskiego. Szerzej ujmowana narodówka to wszystkie inicjatywy patriotyczne, od wyżej wymienionych przez kibiców do niezrzeszonych środowisk i jednostek, które tradycję szanują i w których biją polskie serca, chociaż ludzie ci nie należą do żadnej partii czy organizacji.

Z tego właśnie wyrósł Marsz Niepodległości. Z potrzeby pokazania dumy, że przynależymy do ciągłości historycznej, którą warto obronić przed zagrożeniami wynikającymi z liberalizmu i lewactwa, a w tym z marksizmu-lesbianizmu i multikulturalizmu. Marsz Niepodległości to symbol chęci zwycięstwa wobec śmiertelnej pułapki geopolitycznej – położenia między Berlinem a Moskwą, która wymusiła na naszych dziadkach i babciach walkę przeciw dwóm wrogom. To w końcu wyraz czci i chwały dla bohaterów prześladowanych i wymordowanych przez niemieckich narodowych socjalistów i sowieckich socjalistów międzynarodowych (czyli komunistów) oraz ich tubylczych pachołków – volksdeutschów i volkskomunistów, jak to pisała prasa Narodowych Sił Zbrojnych.

To wszystko stara się reprezentować narodówka. Na razie, jak powiadam, w miarę sprawnie organizują marsze. A co dalej? Intelektualnie są raczej niedoszlifowani. Partie prawicy to kanapy. Narodówka to sami aktywiści bez ogólnonarodowych przywódców. Ci spośród pretendentów do władzy nad tą orientacją funkcjonujący na centralnej polskiej scenie są raczej rzecznikami sentymentów, a nie ideologami, a jeszcze mniej kierownikami organizacyjnymi potężnego ruchu narodowego. Potencjał jest. Wiedzy mało. Często działacze lokalni nie dają im posłuchu, a nawet nie zawsze uznają ich przywódczą rolę.

W USA mówi się: „all politics is local” – cała polityka jest lokalna. Stąd wielka waga aktywistów na najniższym szczeblu. Bez nich nie ma polityki oddolnej, nie ma akcji wyborczej. Nawet jak jest kasa.

Marsz Niepodległości istnieje dzięki aktywistom oddolnym. Narodówka nie rozpada się po 11 listopada, aby za rok powrócić ze stanu hibernacji. Coś tam w międzyczasie robią: głównie majstrują w muzyce, mediach społecznościowych, naturalnie w środowisku kibiców. Protestują przeciw rozmaitym patologiom tolerancjonizmu. Dymią. Czyli w dużym stopniu opanowali akcję bezpośrednią.

Ale to nie wystarcza. Ambitniejsi intelektualnie powinni się samodoskonalić. Potrzeba syntezy paniczyków i panienek z dobrych domów z młodzieżą robotniczą, rzemieślniczą i wiejską. Potrzeba solidarności narodowej. I muszą sobie małolaty dobrze przemyśleć, kim są, czy może kim chcieliby być. Na razie zdrowe polskie odruchy graniczą z obcą patologią. Jest galimatias ideowy.

Narodówka musi przezwyciężyć następujące zagrożenia. Po pierwsze musi strzec się ściągniętego z Zachodu tzw. ruchu tożsamościowego z jego neonazizmem, rasizmem, antysemityzmem (maskującym się jako propalestynizm i antysyjonizm) czy pochwałą apartheidu. Tożsamościowość nie tylko powiela rozwiązania, które dały Europie Hitlera, ale przede wszystkim odcina nacjonalizm polski od jego chrześcijańskich korzeni. Niszczy jego uniwersalizm, który obcym pozwalał stawać się Polakami.

#REKLAMA_POZIOMA#
#NOWA_STRONA#

Po drugie narodówka z podobnych powodów musi odciąć się od neopoganizmu. Czy jest to „ruch celtycki” zachodni, czy tubylczy zwolennicy „wiary rodzimej”, w obu wypadkach mamy negację chrześcijaństwa. Ale jednocześnie jest to sprzedawane małolatom polskim jako najnowsze i najbardziej ekscytujące przemyślenia dynamicznej części zachodnich Europejczyków, którzy nie stali się jeszcze ofiarami politycznej poprawności. Już dawno większość z nich straciła wiarę chrześcijańską, a więc siły duchowej durnie szuka w neopogaństwie. I mamy bunt młodych – jak zwykle; w nowoczesnej formie, która grozi zniszczeniem duchowego i intelektualnego dorobku polskich narodowców.

Po trzecie narodówka musi pozbyć się tubylczej chamokomuny. Są to z zasady neomoczarowcy. Bazują na odruchach, przyzwyczajeniach i kliszach 50 lat sowieckiej okupacji. Po 1956 r. aby się zalegitymizować, chamokomuna sięgnęła po symbole patriotyzmu polskiego. Stało się prawie wszystkim bardziej swojsko w okupowanym przez komunę kraju po horrorze lat stalinowskich. Ale i utrwaliło „władzę ludową”. Gomułkowszczyzna udawała patriotyzm, komuna się w polskość zaczęła bawić. W swoim najbardziej zajadłym stanie patologicznym moczarowska wersja gomułkowszczyzny na moskiewski rozkaz straszyła rokiem 1968 r.

W tej chwili czołowi ideologowie neomoczaryzmu oczytali się klasyków konserwatyzmu, monarchizmu oraz nacjonalizmu. Najobrotniejsi z nich liznęli dość dużo ze spuścizny myślicieli prawicy zachodniej XIX-XX w. Nauczyli się kamuflować w pseudokonserwatywnych frazach i kalkach myślowych główne przesłania narodowego bolszewizmu. Po prostu brzmią rzekomo swojsko, a z ich propagandy wynika, że generał Jaruzelski ocalił Polskę, powstańcy antykomunistyczni powinni pozostać wyklęci oraz należy się podporządkować Rosji. In extremis kaznodzieje chamokomuny prawią, że Putin to katechon. Zbawi nas od Szatana.

Narodówka ma wiele do przemyślenia i wiele do przeczytania, choćby z dorobku Jana Żaryna czy Joli i Wojtka Muszyńskich. Musi dorosnąć. Aby zrozumiano, co znaczy hasło „Polska dla Polaków!”, przypomnę ponownie kilku klasyków myśli narodowej. Romana Dmowski stwierdził: „Jestem Polakiem – to znaczy, że należę do narodu polskiego na całym jego obszarze i przez cały czas jego istnienia”. Oznacza to, że Dmowski za swoją uznawał spuściznę wieloetniczną Jagiellońską opartą o rdzeń nadrzędnej kultury polskiej.

Jego przyjaciel, profesor Wincenty Lutosławski pisał dobitniej: „Do polskiego narodu należą spolszczeni Niemcy, Tatarzy, Ormianie, Cyganie, Żydzi, jeśli żyją dla wspólnego ideału Polski... Murzyn lub czerwonoskóry może zostać prawdziwym Polakiem, jeśli przejmie dziedzictwo duchowe polskiego narodu, zawarte w jego literaturze, sztuce, polityce, obyczajach i jeśli ma niezłomną wolę przyczyniania się do rozwoju bytu narodowego Polaków”. A Adam Doboszyński dodawał: „Polska czekać musiała tysiąc lat na pojawienie się hasła, że Rzeczypospolita zamieszkała być powinna wyłącznie przez Polaków. Hasło to wysunęła i urzeczywistniła u nas dopiero agentura sowiecka; nie znajdziemy go u żadnego z polskich myślicieli”. Puentował Stefan kardynał Wyszyński: „Wytworzyła się w Polsce w okresie niewoli szczególna symbioza – powiązanie wartości religijnych i narodowych... «Polak-katolik»”. A kropkę nad i stawiał św. Jan Paweł II Wielki: „Przyszłość Polski zależy od was i musi od was zależeć. To jest nasze «być» i nasze «mieć». I nic nie może pozbawić nas prawa, ażeby przyszłość tego naszego «być» i «mieć» zależała od nas. Każde pokolenie Polaków... stawało przed tym samym problemem, można go nazwać problemem pracy nad sobą, i – trzeba powiedzieć – jeżeli nie wszyscy, to w każdym razie bardzo wielu nie uciekało od odpowiedzi na wyzwania swoich czasów”.

Ze współczesnych myślicieli kierunkowskazem w stronę kontynuacji syntezy między nacjonalizmem polskim a religią katolicką jest Grzegorz Braun. Okazuje się, że również z powodów pragramtycznych należy trzymać się Kościoła: jest to antidotum zarówno na zachodnią polityczną poprawność, jak i na zalewający Europę islam. No i naturalnie na chamokomunę, tożsamościowość i neopogaństwo. Tylko będąc wiernym kontynuacji, naród przetrwa. Może to dostrzeże narodówka.

Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (48/2017) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.

#REKLAMA_POZIOMA#



 


 

Polecane