Piotr Skwieciński: Nazistowskie państwo polskie

Dyskutanci spierający się o sławetną wystawę „Nasi chłopcy” koncentrowali się z reguły na polskiej tożsamości, na tym, czy w wystarczającym stopniu obejmuje ona okupacyjne doświadczenia Polaków spoza Generalnego Gubernatorstwa. I na tym, jaki nagłaśnianie losu Polaków wcielonych przymusowo do Wehrmachtu może wywrzeć efekt na Zachodzie, czyli przede wszystkim w Niemczech.
/ Piotr Skwieciński / Tygodnik Solidarność

Co musisz wiedzieć:

  • Obcując z rosyjską propagandą, można łatwo odnieść wrażenie, że wszystkie inne fronty II wojny były jedynie mało istotnym dodatkiem do tej Ojczyźnianej.
  • Periodycznie w Rosji pojawiają się aluzje bądź otwarte apele, aby Niemcy przypomniały sobie o swoich dawnych wschodnich kresach.
  • Udawanie, że Polska nikogo w Rosji nie obchodzi, zawsze było ulubioną psychopolityczną grą Rosjan wobec Polaków.

 

Bezchmurne niebo nad Śląskiem

Polacy najczęściej wiedzą, że zwycięstwo w II wojnie światowej (czy raczej w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej, jak Rosjanie nazywają konflikt ZSRR z Trzecią Rzeszą) jest dla tych drugich czymś istotnym. Nie zdają sobie najczęściej jednak sprawy z tego, jak kluczowym.

Kluczowym, ponieważ Rosjanie wierzą (jedni bardziej, inni mniej, ale propaganda chce, by wierzyli wszyscy, i to bardzo), że w tej wojnie uratowali nie tylko siebie, ale cały świat. I cały świat ma w związku z tym odczuwać wobec Rosji wieczną wdzięczność. Pokonanie faszyzmu metafizycznie rozgrzesza Rosję z całego zła, które uczyniła samej sobie i innym krajom, przy czym moc działania tego sakramentu jest nieskończona w czasie – „dobicie faszystowskiego zwierza w jego legowisku – Berlinie” w 1945 roku usprawiedliwia wszystko, co rządzący Kremlem mogą uczynić w roku 2025 czy 2045. Daje to Rosji nie tylko rozgrzeszenie, ale i wieczne specjalne prawa.

Zyski z posiadania takiego narracyjnego oręża są dla Moskwy tak ogromne, że prowokują ją do narracyjnej eskalacji. Obcując z rosyjską propagandą, można łatwo odnieść wrażenie, że wszystkie inne fronty II wojny były jedynie mało istotnym dodatkiem do tej Ojczyźnianej. Bo, aby domknąć ten obraz rzeczywistości, Rosjanie mają teraz uwierzyć nie tylko w to, że kiedyś uratowali świat, ale również, że ratowali go w istocie sami. Więcej – że tak naprawdę cały świat zachodni był po stronie Hitlera, bo czeskie fabryki produkowały dla niego armaty, Belgowie, Holendrzy, Francuzi (i neutralni Szwedzi) wysyłali mu ochotników, a zachodni alianci w zasadzie nie walczyli. Że, jak to ujął nacjonalistyczny pisarz Zachar Prilepin, „uratowaliśmy Europę przed nią samą”. Kto to był w tej optyce Hitler? Hitler był przywódcą antyrosyjskiej krucjaty „kolektywnego Zachodu”.

Ta wizja historii nie została stworzona w jednym momencie. Narastała przez lata. I zawsze Polska była dla propagatorów tej narracji problemem, bo jej historię trudno wpisać w ów obraz. Dlatego o naszym kraju najlepiej milczeć (skądinąd udawanie, że Polska nikogo w Rosji nie obchodzi, zawsze było ulubioną psychopolityczną grą Rosjan wobec Polaków). Ale można też wstecznie zmienić Polakom historię, uczynić ją koherentną z rosyjską narracją.

Dlatego już od kliku lat (co najmniej od grudnia 2019 roku, kiedy to Władimir Putin, jak to ktoś skrupulatnie obliczył, w ciągu 9 dni znalazł czas, by pięć razy, z czego dwa bardzo długo, mówić o polskiej historii) Rosjanie podejmują idące w tą stronę wysiłki. I poczesne miejsce zajmuje tu (oprócz rzecz jasna oskarżeń o mordowanie Żydów, o rzekomy pakt z Hitlerem, jak określa się polsko-niemiecką deklarację o nieagresji z 1934 roku, o zajęcie Zaolzia czy wręcz o sprowokowanie Niemców w roku 1939) właśnie kwestia „polskich żołnierzy Trzeciej Rzeszy”. Periodycznie rosyjskie media czy internetowi influencerzy odkrywają ten temat, przy czym rzucając ogromne liczby owych Polaków z Wehrmachtu, najczęściej nawet nie zająkują się o tym, że w niemieckiej armii znaleźli się oni pod przymusem. Czytając i słuchając ich, można odnieść wrażenie, że byli to ochotnicy, wiedzeni – zapewne – wrodzoną Polakom rusofobią.

Burza, jaka wybuchła w naszym kraju na skutek prowokacyjnego tytułu gdańskiej wystawy („Nasi chłopcy”), oczywiście doskonale wpisuje się w tę narrację.

„Polskie władze starannie pielęgnują mit o Polsce jako o ofierze nazizmu” – pisze np. portal rosyjskiej „Fundacji Kultury Strategicznej”. „Jednak Polska planowała napaść razem z Niemcami na ZSRR, w czasie hitlerowskiej okupacji Polacy pomagali nazistom eksterminować Żydów. Publicysta [„Myśli Polskiej” – przyp. P.S.] Łukasz Jastrzębski, którego wielu krewnych służyło w Wehrmachcie, stwierdza, że niemieckie mundury założyło [na rosyjskim portalu dosłownie tak; nie ma ani słowa o tym, że przymusowo – przyp. P.S.] co najmniej 375 tysięcy Polaków, w tym tak znanych jak generał Sylwester Kaliski, podróżnik Tony Halik, arcybiskup Szczepan Wesoły i piłkarze Karol Pazurek, Teodor Wieczorek, Gerard Wodarz, Edmund Giemsa i Karol Kossok” – cieszy się „Fundacja Kultury Strategicznej” i konkluduje: „fakt, że Warszawa aktywnie wspiera neonazistów w Kijowie, świadczy o pronazistowskim charakterze polskiego państwa”.

To w ostatnich dniach nie jest odosobniony przykład.

Nawiasem mówiąc, sprawa polskich żołnierzy w Wehrmachcie nie jest jedyną związaną z zachodnimi częściami Polski kwestią budzącą zainteresowanie rosyjskiej propagandy. Periodycznie pojawiają się tam aluzje bądź otwarte apele, aby Niemcy przypomniały sobie o swoich dawnych wschodnich kresach. Przychylne zaciekawienie budzą też śląscy autonomiści. Dotyczy ich na przykład jeden z wątków emitowanego w zeszłym roku serialu typu historii alternatywnej „Warszawa 2021”. Ślązakowcy są tam przedstawieni jako poważne zagrożenie dla rządzonej przez rusofobiczne jastrzębie, prześladującej rosyjskich dyplomatów Polski, a rosyjski ambasador (co prawda na skutek szantażu) ma zażądać wprowadzenia na Śląsk rosyjskiego kontyngentu wojskowego. Rosyjskie służby specjalne przekazują zaś temuż dyplomacie zaszyfrowaną informację o odniesionym przez nie wielkim sukcesie za pomocą zaszyfrowanego hasła „nad całym Śląskiem niebo jest bezchmurne” („nad całą Hiszpanią niebo jest bezchmurne” – tak brzmiało nadane przez radiostację w Ceucie hasło rozpoczynające pucz generała Franco).

 

Nie wiedzieli, co rozpętują

Warto też zastanowić się, jak nasze spory na temat Polaków w Wehrmachcie mogą oddziaływać na relacje z innym zainteresowanym naszą historią partnerem – Izraelem i diasporą żydowską.

Banałem byłoby przypominanie, że stałym i chyba głównym elementem polsko-żydowskich dyskusji jest postępowanie Polaków wobec Żydów w czasie okupacji, skala zjawiska wydawania ukrywających się Niemcom lub wręcz samodzielnego ich mordowania. Nie sądzę przy tym, aby te spory kiedyś się zakończyły – nie wierzę w dojście do jakiejkolwiek wspólnej wersji.

Żydowscy partnerzy potrafią zajmować bardzo skrajne stanowisko, przy czym nie tylko w aspekcie dotyczącym postępowania Polaków w czasie okupacji bezpośrednio wobec Żydów. I tak na przykład pochodzący z naszego kraju zmarły kilka lat temu profesor Szlomo Avineri, wybitny izraelski historyk i dyplomata, przy tym o wcale nie antypolskim nastawieniu, krytykował przedwojenny rząd RP za to, że nie wyraził on zgody na wejście na teren Rzeczpospolitej Armii Czerwonej. Bo gdyby nasz kraj postąpił inaczej, to być może, jak pisał, „Polska nie znalazłaby się pod okupacją niemiecką i tym samym nie doszłoby do Zagłady”.

Krytykował również AK za rozpoczęcie Powstania Warszawskiego. A to – jak sugerował – dlatego, że mogło ono spowolnić marsz wojsk radzieckich, które przecież wyzwalały obozy i ratowały Żydów czekających w kolejkach do gazu. W myśleniu części opiniotwórczych środowisk żydowskich o czasach II wojny jako moralnie wątpliwe postrzegane jest bowiem każde działanie, które mogło owocować opóźnieniem ruchu ratujących niedobitki ofiar Holocaustu oddziałów alianckich, i dlatego każdy, kto z jakichkolwiek pobudek działał przeciw Armii Czerwonej, postępował ich zdaniem nieetycznie. I, jakby tego wszystkiego było mało, Avineri stawiał zupełnie na poważnie pytanie: dlaczego Armia Krajowa nie wywołała w Polsce powszechnego powstania, kiedy Żydzi zaczęli likwidować warszawskie getto…?

Nie ma tu miejsca na polemikę z tymi ekstrawaganckimi tezami jako ahistorycznymi i skrajnie judeocentrycznymi. Ważne jest coś innego. Oto w większości polsko-izraelskich i polsko-żydowskich dyskusji nasi partnerzy, nawet zajmując bardzo radykalne stanowisko, z reguły zastrzegali dotąd, że jeśli chodzi o sam stosunek do Hitlera, do Niemców, to Polacy kolaborantami nie byli, i z Trzecią Rzeszą przez cały czas walczyli. Nieco łagodziło to ogólną wymowę ich potępiającego przesłania, a w konsekwencji i formułowanych żądań.

Pojawia się jednak pytanie, jak na ich stanowisko, a zatem i na przebieg tych dyskusji, może wpłynąć upowszechnienie się narracji o „polskich żołnierzach Hitlera”? Zwłaszcza gdyby komuś po tamtej stronie przyszło do głowy złośliwe wyjęcie tych żołnierzy, wzorem propagandzistów rosyjskich, z historycznego kontekstu?

Ci, którzy wymyślili tytuł „Nasi chłopcy”, chcieli, po prostu, sprowokować polską prawicę. Cieszyli się na tzw. imbę. Nie przewidzieli chyba, że mogą rozpętać żywioły przekraczające ich wyobraźnię.


 

POLECANE
Tragiczny pożar w Warszawie. Cztery osoby nie żyją z ostatniej chwili
Tragiczny pożar w Warszawie. Cztery osoby nie żyją

Najpierw zapalił się bus, potem ogień objął remontowaną strzelnicę. Bilans pożaru na warszawskim Ursynowie jest tragiczny: nie żyją cztery osoby.

Reforma szkolnictwa? Barbara Nowak: „Depolonizacja, deprawacja i debilizacja społeczeństwa polskiego” tylko u nas
Reforma szkolnictwa? Barbara Nowak: „Depolonizacja, deprawacja i debilizacja społeczeństwa polskiego”

„Depolonizacja, deprawacja i debilizacja społeczeństwa polskiego” - tymi słowami była małopolska kurator oświaty Barbara Nowak oceniła w rozmowie z portalem Tysol.pl reformę polskiego szkolnictwa dokonywaną przez Barbarę Nowacką i Donalda Tuska.

Prezes PiS: Dziś inwestycje są opóźnione, zamrożone albo porzucone z ostatniej chwili
Prezes PiS: Dziś inwestycje są opóźnione, zamrożone albo porzucone

– Dziś inwestycje należy dzielić na te, które są opóźnione, zamrożone i takie, które są porzucone. Żadnych nowych nie ma, wszystko zostało zaplanowane za naszych czasów – powiedział w sobotę w Łomży prezes PiS Jarosław Kaczyński.

Unijna polityka klimatyczna wyklucza produkcję uzbrojenia tylko u nas
Unijna polityka klimatyczna wyklucza produkcję uzbrojenia

Prowadzona przez Komisję Europejską polityka dekarbonizacji w ramach Zielonego Ładu stoi w sprzeczności z nawoływaniem przez Ursulę von der Leyen do zbrojeń i do odbudowy przemysłu zbrojeniowego. W co gra szefowa KE?

Rz: Lesko nie tylko bez porodówki. Nie będzie nawet tzw. pokoju narodzin z ostatniej chwili
"Rz": Lesko nie tylko bez porodówki. Nie będzie nawet tzw. pokoju narodzin

Porodówka w Lesku w woj. podkarpackim zniknęła z początkiem 2026 r., a szpital nie planuje nawet utworzenia tzw. pokoju narodzin – informuje w sobotę "Rzeczpospolita". Tymczasem w piątek Donald Tusk przekonywał, że porodówka… nie została zamknięta.

Widzowie prosili o to od miesięcy. Ekipa Warszawski Koks oficjalnie zaprosiła prezydenta Karola Nawrockiego z ostatniej chwili
Widzowie prosili o to od miesięcy. Ekipa "Warszawski Koks" oficjalnie zaprosiła prezydenta Karola Nawrockiego

Znani twórcy z grupy Warszawski Koks wystosowali oficjalne zaproszenie do prezydenta Karola Nawrockiego.

Kongres Polski 2050. Podano nową nazwę partii z ostatniej chwili
Kongres Polski 2050. Podano nową nazwę partii

Polska 2050 Szymona Hołowni zmieniła nazwę na Polska 2050 Rzeczpospolitej Polskiej. O nowej nazwie poinformowała w sobotę przewodnicząca partii Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz podczas Kongresu Nowego Otwarcia w Warszawie.

Wielka awaria w aptekach. Jest pilny komunikat z ostatniej chwili
Wielka awaria w aptekach. Jest pilny komunikat

Europejska awaria systemu weryfikacji leków sparaliżowała w sobotę pracę części aptek i hurtowni farmaceutycznych. Po południu pojawiły się informacje o stopniowym przywracaniu działania.

Wiadomości
Czy torebka listonoszka to najlepszy wybór dla kobiet śledzących aktualne trendy modowe?

Zmienność trendów sprawia, że często szukasz dodatków łączących w sobie estetykę oraz niebywałą funkcjonalność. Ten konkretny model torebki towarzyszy nam od lat, regularnie pojawiając się w nowych, odświeżonych odsłonach na światowych wybiegach. Warto sprawdzić, czy to właśnie ten fason okaże się Twoim ulubionym kompanem podczas codziennych wyzwań.

Wiadomości
Ile kosztuje domek letniskowy w 2026 roku? Co wpływa na cenę i jak nie przepłacić

Działka rekreacyjna kiedyś kojarzyła się głównie z warzywnikiem i altanką. Dziś coraz częściej wygląda to inaczej: ludzie chcą mieć swoje miejsce „na reset”, bez rezerwacji noclegów i bez zastanawiania się, czy akurat będzie wolny apartament w długi weekend. I wtedy pojawia się pomysł domku letniskowego. Tylko że zanim w ogóle przejdzie się do wyboru projektu, zaczyna się klasyczne pytanie: ile to kosztuje w 2026 roku — i dlaczego jedna oferta jest o kilkadziesiąt tysięcy tańsza od drugiej, choć na zdjęciach wygląda podobnie?

REKLAMA

Piotr Skwieciński: Nazistowskie państwo polskie

Dyskutanci spierający się o sławetną wystawę „Nasi chłopcy” koncentrowali się z reguły na polskiej tożsamości, na tym, czy w wystarczającym stopniu obejmuje ona okupacyjne doświadczenia Polaków spoza Generalnego Gubernatorstwa. I na tym, jaki nagłaśnianie losu Polaków wcielonych przymusowo do Wehrmachtu może wywrzeć efekt na Zachodzie, czyli przede wszystkim w Niemczech.
/ Piotr Skwieciński / Tygodnik Solidarność

Co musisz wiedzieć:

  • Obcując z rosyjską propagandą, można łatwo odnieść wrażenie, że wszystkie inne fronty II wojny były jedynie mało istotnym dodatkiem do tej Ojczyźnianej.
  • Periodycznie w Rosji pojawiają się aluzje bądź otwarte apele, aby Niemcy przypomniały sobie o swoich dawnych wschodnich kresach.
  • Udawanie, że Polska nikogo w Rosji nie obchodzi, zawsze było ulubioną psychopolityczną grą Rosjan wobec Polaków.

 

Bezchmurne niebo nad Śląskiem

Polacy najczęściej wiedzą, że zwycięstwo w II wojnie światowej (czy raczej w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej, jak Rosjanie nazywają konflikt ZSRR z Trzecią Rzeszą) jest dla tych drugich czymś istotnym. Nie zdają sobie najczęściej jednak sprawy z tego, jak kluczowym.

Kluczowym, ponieważ Rosjanie wierzą (jedni bardziej, inni mniej, ale propaganda chce, by wierzyli wszyscy, i to bardzo), że w tej wojnie uratowali nie tylko siebie, ale cały świat. I cały świat ma w związku z tym odczuwać wobec Rosji wieczną wdzięczność. Pokonanie faszyzmu metafizycznie rozgrzesza Rosję z całego zła, które uczyniła samej sobie i innym krajom, przy czym moc działania tego sakramentu jest nieskończona w czasie – „dobicie faszystowskiego zwierza w jego legowisku – Berlinie” w 1945 roku usprawiedliwia wszystko, co rządzący Kremlem mogą uczynić w roku 2025 czy 2045. Daje to Rosji nie tylko rozgrzeszenie, ale i wieczne specjalne prawa.

Zyski z posiadania takiego narracyjnego oręża są dla Moskwy tak ogromne, że prowokują ją do narracyjnej eskalacji. Obcując z rosyjską propagandą, można łatwo odnieść wrażenie, że wszystkie inne fronty II wojny były jedynie mało istotnym dodatkiem do tej Ojczyźnianej. Bo, aby domknąć ten obraz rzeczywistości, Rosjanie mają teraz uwierzyć nie tylko w to, że kiedyś uratowali świat, ale również, że ratowali go w istocie sami. Więcej – że tak naprawdę cały świat zachodni był po stronie Hitlera, bo czeskie fabryki produkowały dla niego armaty, Belgowie, Holendrzy, Francuzi (i neutralni Szwedzi) wysyłali mu ochotników, a zachodni alianci w zasadzie nie walczyli. Że, jak to ujął nacjonalistyczny pisarz Zachar Prilepin, „uratowaliśmy Europę przed nią samą”. Kto to był w tej optyce Hitler? Hitler był przywódcą antyrosyjskiej krucjaty „kolektywnego Zachodu”.

Ta wizja historii nie została stworzona w jednym momencie. Narastała przez lata. I zawsze Polska była dla propagatorów tej narracji problemem, bo jej historię trudno wpisać w ów obraz. Dlatego o naszym kraju najlepiej milczeć (skądinąd udawanie, że Polska nikogo w Rosji nie obchodzi, zawsze było ulubioną psychopolityczną grą Rosjan wobec Polaków). Ale można też wstecznie zmienić Polakom historię, uczynić ją koherentną z rosyjską narracją.

Dlatego już od kliku lat (co najmniej od grudnia 2019 roku, kiedy to Władimir Putin, jak to ktoś skrupulatnie obliczył, w ciągu 9 dni znalazł czas, by pięć razy, z czego dwa bardzo długo, mówić o polskiej historii) Rosjanie podejmują idące w tą stronę wysiłki. I poczesne miejsce zajmuje tu (oprócz rzecz jasna oskarżeń o mordowanie Żydów, o rzekomy pakt z Hitlerem, jak określa się polsko-niemiecką deklarację o nieagresji z 1934 roku, o zajęcie Zaolzia czy wręcz o sprowokowanie Niemców w roku 1939) właśnie kwestia „polskich żołnierzy Trzeciej Rzeszy”. Periodycznie rosyjskie media czy internetowi influencerzy odkrywają ten temat, przy czym rzucając ogromne liczby owych Polaków z Wehrmachtu, najczęściej nawet nie zająkują się o tym, że w niemieckiej armii znaleźli się oni pod przymusem. Czytając i słuchając ich, można odnieść wrażenie, że byli to ochotnicy, wiedzeni – zapewne – wrodzoną Polakom rusofobią.

Burza, jaka wybuchła w naszym kraju na skutek prowokacyjnego tytułu gdańskiej wystawy („Nasi chłopcy”), oczywiście doskonale wpisuje się w tę narrację.

„Polskie władze starannie pielęgnują mit o Polsce jako o ofierze nazizmu” – pisze np. portal rosyjskiej „Fundacji Kultury Strategicznej”. „Jednak Polska planowała napaść razem z Niemcami na ZSRR, w czasie hitlerowskiej okupacji Polacy pomagali nazistom eksterminować Żydów. Publicysta [„Myśli Polskiej” – przyp. P.S.] Łukasz Jastrzębski, którego wielu krewnych służyło w Wehrmachcie, stwierdza, że niemieckie mundury założyło [na rosyjskim portalu dosłownie tak; nie ma ani słowa o tym, że przymusowo – przyp. P.S.] co najmniej 375 tysięcy Polaków, w tym tak znanych jak generał Sylwester Kaliski, podróżnik Tony Halik, arcybiskup Szczepan Wesoły i piłkarze Karol Pazurek, Teodor Wieczorek, Gerard Wodarz, Edmund Giemsa i Karol Kossok” – cieszy się „Fundacja Kultury Strategicznej” i konkluduje: „fakt, że Warszawa aktywnie wspiera neonazistów w Kijowie, świadczy o pronazistowskim charakterze polskiego państwa”.

To w ostatnich dniach nie jest odosobniony przykład.

Nawiasem mówiąc, sprawa polskich żołnierzy w Wehrmachcie nie jest jedyną związaną z zachodnimi częściami Polski kwestią budzącą zainteresowanie rosyjskiej propagandy. Periodycznie pojawiają się tam aluzje bądź otwarte apele, aby Niemcy przypomniały sobie o swoich dawnych wschodnich kresach. Przychylne zaciekawienie budzą też śląscy autonomiści. Dotyczy ich na przykład jeden z wątków emitowanego w zeszłym roku serialu typu historii alternatywnej „Warszawa 2021”. Ślązakowcy są tam przedstawieni jako poważne zagrożenie dla rządzonej przez rusofobiczne jastrzębie, prześladującej rosyjskich dyplomatów Polski, a rosyjski ambasador (co prawda na skutek szantażu) ma zażądać wprowadzenia na Śląsk rosyjskiego kontyngentu wojskowego. Rosyjskie służby specjalne przekazują zaś temuż dyplomacie zaszyfrowaną informację o odniesionym przez nie wielkim sukcesie za pomocą zaszyfrowanego hasła „nad całym Śląskiem niebo jest bezchmurne” („nad całą Hiszpanią niebo jest bezchmurne” – tak brzmiało nadane przez radiostację w Ceucie hasło rozpoczynające pucz generała Franco).

 

Nie wiedzieli, co rozpętują

Warto też zastanowić się, jak nasze spory na temat Polaków w Wehrmachcie mogą oddziaływać na relacje z innym zainteresowanym naszą historią partnerem – Izraelem i diasporą żydowską.

Banałem byłoby przypominanie, że stałym i chyba głównym elementem polsko-żydowskich dyskusji jest postępowanie Polaków wobec Żydów w czasie okupacji, skala zjawiska wydawania ukrywających się Niemcom lub wręcz samodzielnego ich mordowania. Nie sądzę przy tym, aby te spory kiedyś się zakończyły – nie wierzę w dojście do jakiejkolwiek wspólnej wersji.

Żydowscy partnerzy potrafią zajmować bardzo skrajne stanowisko, przy czym nie tylko w aspekcie dotyczącym postępowania Polaków w czasie okupacji bezpośrednio wobec Żydów. I tak na przykład pochodzący z naszego kraju zmarły kilka lat temu profesor Szlomo Avineri, wybitny izraelski historyk i dyplomata, przy tym o wcale nie antypolskim nastawieniu, krytykował przedwojenny rząd RP za to, że nie wyraził on zgody na wejście na teren Rzeczpospolitej Armii Czerwonej. Bo gdyby nasz kraj postąpił inaczej, to być może, jak pisał, „Polska nie znalazłaby się pod okupacją niemiecką i tym samym nie doszłoby do Zagłady”.

Krytykował również AK za rozpoczęcie Powstania Warszawskiego. A to – jak sugerował – dlatego, że mogło ono spowolnić marsz wojsk radzieckich, które przecież wyzwalały obozy i ratowały Żydów czekających w kolejkach do gazu. W myśleniu części opiniotwórczych środowisk żydowskich o czasach II wojny jako moralnie wątpliwe postrzegane jest bowiem każde działanie, które mogło owocować opóźnieniem ruchu ratujących niedobitki ofiar Holocaustu oddziałów alianckich, i dlatego każdy, kto z jakichkolwiek pobudek działał przeciw Armii Czerwonej, postępował ich zdaniem nieetycznie. I, jakby tego wszystkiego było mało, Avineri stawiał zupełnie na poważnie pytanie: dlaczego Armia Krajowa nie wywołała w Polsce powszechnego powstania, kiedy Żydzi zaczęli likwidować warszawskie getto…?

Nie ma tu miejsca na polemikę z tymi ekstrawaganckimi tezami jako ahistorycznymi i skrajnie judeocentrycznymi. Ważne jest coś innego. Oto w większości polsko-izraelskich i polsko-żydowskich dyskusji nasi partnerzy, nawet zajmując bardzo radykalne stanowisko, z reguły zastrzegali dotąd, że jeśli chodzi o sam stosunek do Hitlera, do Niemców, to Polacy kolaborantami nie byli, i z Trzecią Rzeszą przez cały czas walczyli. Nieco łagodziło to ogólną wymowę ich potępiającego przesłania, a w konsekwencji i formułowanych żądań.

Pojawia się jednak pytanie, jak na ich stanowisko, a zatem i na przebieg tych dyskusji, może wpłynąć upowszechnienie się narracji o „polskich żołnierzach Hitlera”? Zwłaszcza gdyby komuś po tamtej stronie przyszło do głowy złośliwe wyjęcie tych żołnierzy, wzorem propagandzistów rosyjskich, z historycznego kontekstu?

Ci, którzy wymyślili tytuł „Nasi chłopcy”, chcieli, po prostu, sprowokować polską prawicę. Cieszyli się na tzw. imbę. Nie przewidzieli chyba, że mogą rozpętać żywioły przekraczające ich wyobraźnię.



 

Polecane