Ministerstwo Sprawiedliwości Żurka pracuje nad rozporządzeniem umożliwiającym manipulacje składami orzekającymi sądów

Co musisz wiedzieć?
- Waldemar Żurek został niedawno Ministrem Sprawiedliwości w rządzie Donalda Tuska
- Waldemar Żurek jest uznawany za jednego z najbardziej radykalnych aktywistów sędziowskich tzw. "nadzwyczajnej kasty"
- Sędzia Kamila Borszowska-Moszowska zwraca uwagę na zagrożenia związane z konsultowanym właśnie przez ministerstwo Żurka rozporządzeniem
Manipulacja składami orzekającymi
Projektowane zmiany § 50-53 przewidują, że przewodniczący wydziałów będą mieli faktyczną możliwość ingerowania w przydział składów orzekających. W praktyce oznacza to, że zamiast losowego przydziału spraw, który jest przejrzysty i transparentny dla obywatela, pojawi się model uzależniony od decyzji administracyjnych.
To jest odejście od systemu, który daje obywatelowi gwarancję, że jego sprawa trafi do sędziego wyznaczonego według jasnych reguł, a nie na podstawie uznania przełożonego. Bez losowości i przejrzystości obywatel nie ma pewności, że jego sprawę rozpozna sąd „ustanowiony ustawą” lecz skład ukształtowany administracyjnie.
Orzecznictwo ETPC - ostrzeżenie sprzed lat
Europejski Trybunał Praw Człowieka od dawna podkreśla, że sposób wyznaczania składu orzekającego jest integralną częścią prawa do sądu.
W sprawie Daktaras przeciwko Litwie (2000, skarga nr 42095/98) chodziło o sytuację, w której prezes litewskiego Sądu Najwyższego mający uprawnienia organizacyjne publicznie wypowiedział się o winie oskarżonego, a jednocześnie wyznaczał skład orzekający w jego sprawie. ETPC uznał, że takie powiązanie organizacyjnej władzy nad składem z ingerencją w treść procesu narusza art. 6 EKPC. Trybunał wskazał, że sąd „ustanowiony ustawą” oznacza nie tylko instytucję istniejącą w porządku prawnym, ale także skład wyznaczony zgodnie z ustawą i w sposób wolny od uznaniowej decyzji administracyjnej.
W sprawie Kinský przeciwko Czechom (2011, skarga nr 42856/06) badano naciski polityczne na przydział sędziego w sprawie restytucyjnej. Minister sprawiedliwości wywierał presję na przewodniczącego sądu, aby wyznaczyć „odpowiedniego” sędziego. Trybunał uznał, że takie działania niszczą zaufanie obywatela do bezstronności sądu i stanowią naruszenie art. 6 EKPC. ETPC podkreślił, że samo wrażenie manipulacji przydziałem spraw jest wystarczające, by podważyć prawo do rzetelnego procesu.
Te wyroki pokazują jasno: przydział spraw nie może być polem do uznaniowych decyzji administracyjnych. Inaczej obywatel traci gwarancję bezstronności.
Premia za bezczynność zamiast walki z przewlekłością
Projektowany § 67 przewiduje, że sprawy będą odbierane sędziom, którzy przez 12 miesięcy nie podjęli w nich czynności. Na pierwszy rzut oka brzmi to jak recepta na walkę z przewlekłością. Ale w praktyce oznacza to coś zupełnie innego: zachętę do bezczynności.
Sędzia, wiedząc, że i tak sprawa zostanie mu odebrana, nie będzie miał żadnej motywacji, aby ją prowadzić. Zamiast przyspieszenia postępowań, otrzymamy system przerzucania zaległości z jednego biurka na drugie. Ostatecznie obywatel pozostaje w punkcie wyjścia latami czeka na rozstrzygnięcie, a państwo prawa tonie w chaosie organizacyjnym.
Prawo do sądu to nie pusty slogan
Dziś prawo do sądu odmieniane jest przez wszystkie przypadki w Brukseli, w Warszawie, w ustach polityków na wiecach i konferencjach. Ale w praktyce właśnie to prawo jest rozmontowywane projektem rozporządzenia.
Prawo do sądu to nie jest „jakikolwiek proces”. To gwarancja, że sprawę rozpozna niezależny, bezstronny i losowo wyznaczony skład, zgodnie z regułami transparentnymi i ustawowymi. Gdy państwo pozwala na uznaniowe kształtowanie składów i nagradza brak aktywności, to odbiera obywatelowi istotę tego prawa.
Wnioski
Projekt z 14 sierpnia 2025 r. nie jest neutralnym aktem wykonawczym. To jest mechanizm kontroli w przebraniu technicznej nowelizacji. Wprowadza rozwiązania sprzeczne z art. 45 Konstytucji RP i art. 6 EKPC, które wprost zostały zakazane przez orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.
Trzeba to nazwać po imieniu: to nie reforma – to ukryta manipulacja, która podważa fundament prawa do sądu w Polsce.
[Sędzia Kamila Borszowska-Moszowska, zastępca rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych, wykładowca KSSiP i Akademii Nauk Stosowanych im. Angelusa Silesiusa]