Prezydent zawetował trzy ustawy, w tym wdrażającą DSA
Co musisz wiedzieć:
- Prezydent Karol Nawrocki zawetował trzy ustawy.
- Ustawa wdrażająca Digital Services Act miała de facto wprowadzić cenzurę w Internecie.
- Dla przeforsowania owej cenzury posłużono się cynicznie dobrem dzieci.
Cenzorska ustawa
Ustawa wdrażająca tzw. DSA – Digital Services Act, czyli unijne rozporządzenie o usługach cyfrowych, w założeniu miała chronić obywateli – w szczególności dzieci. To prawda, wirtualna rzeczywistość niesie dziś wiele zagrożeń. To sprawa niezwykle ważna. Wymagająca roztropnego, skutecznego i mądrego uregulowania. I właśnie dlatego nie wolno było jej zniszczyć złymi wrzutkami legislacyjnymi. Po raz kolejny do dobrych rozwiązań doklejono przepisy, które są nie do obrony i po prostu szkodzą
– wyjaśnił Karol Nawrocki.
Pod koniec października ubiegłego roku, w trakcie procesu legislacyjnego, apelowałem o zgłaszanie uwag do ustawy wdrażającej to unijne rozporządzenie. Już wtedy miałem poważne wątpliwości wobec jej przyjęcia – założeń, które oddają kontrolę nad treściami w Internecie urzędnikom podległym rządowi, a nie niezależnym sądom
– dodał.
Niestety, te wątpliwości nie zostały usunięte. Zamiast realnej kontroli sądowej wprowadzono rozwiązanie absurdalne: sprzeciw wobec decyzji urzędnika, który obywatel musi złożyć w ciągu 14 dni
– podkreślał.
- "Polskę należy wykończyć". Pogarda i antypolonizm Republiki Weimarskiej
- ZUS wydał pilny komunikat
- Wyłączenia prądu w Wielkopolsce. Ważny komunikat dla mieszkańców
- Ważny komunikat dla mieszkańców Gdańska
- Afera finansowa w Trójmieście. Prokuratura stawia pierwsze zarzuty
- Komunikat dla mieszkańców woj. warmińsko-mazurskiego
- Energa wydała pilny komunikat dla woj. warmińsko-mazurskiego
- Komunikat dla mieszkańców woj. lubelskiego
- Związkowcy zbulwersowani. Nauczycielka, która miała wyrzucić krzyż do kosza, została zawieszona przed dyrekcję
- Kurdej-Szatan się doigrała. Decyzja zapadła
- Chciał przechytrzyć policję... Historia z Łeby ma zaskakujący finał
- Niemiecka armia w Polsce? Kanclerz Merz: "Jest gotowa"
- Księżna Kate w szpitalu. Pod oficjalnym komunikatem lawina komentarzy
- Skandal wokół umowy UE–Mercosur. Parlament Europejski pominięty, towary mogą ruszyć już od wtorku
„Ministerstwo Prawdy”
Chcę, aby to mocno wybrzmiało: sytuacja, w której o tym, co wolno w Internecie, decyduje urzędnik podległy rządowi, przypomina konstrukcję Ministerstwa Prawdy z książki Orwella „Rok 1984”. Autor pisał o mechanizmie władzy, który najpierw przejmuje kontrolę nad językiem, nad informacją, a w końcu nad myśleniem obywateli
– mówił prezydent.
Jeśli władza decyduje, co jest „prawdą”, co „dezinformacją,” kto może mówić, a kto nie, wolność znika krok po kroku – pod pozornymi szczytnymi hasłami bezpieczeństwa, dobra wspólnego czy ochrony najsłabszych
– zauważył.
Najskuteczniejszą formą odebrania wolności nie jest zakaz mówienia, lecz narzucenie jedynej dopuszczalnej wersji rzeczywistości. Orwellowskie Ministerstwo Prawdy jest symbolem ostrzegawczym, alarmem – przed momentem, w którym państwo zaczyna mówić obywatelom nie tylko, co wolno robić, ale także, co wolno mówić i myśleć
– wskazywał.
Konstytucja gwarantuje wolność słowa
Karol Nawrocki powołał się na zapisy polskiej Konstytucji, która w art. 54 stanowi: wolność słowa jest prawem obywatela.
Państwo ma wolność gwarantować, a nie reglamentować. Tymczasem proponowane rozwiązania tworzą system, w którym zwykły Polak będzie musiał walczyć z aparatem urzędniczym, aby obronić swoje prawo do wyrażania opinii. Na to zgody być nie może
– oświadczył Nawrocki.
Poważne wątpliwości konstytucyjne zgłosiły również autorytety i instytucje, w tym Sąd Najwyższy. Jako prezydent nie mogę podpisać ustawy, która w praktyce oznacza administracyjną cenzurę. Tym bardziej że ukryto w niej możliwość finansowania tzw. zaufanych sygnalistó', którzy za publiczne pieniądze mieliby wskazywać „nieprawomyślne” treści i obywateli, którzy takie poglądy wyrażają
– wyjaśniał.
„Użyto dobra dzieci”
Szczególnie bulwersujące jest to, że – by przykryć te cenzorskie zapędy – użyto dobra dzieci. Miało ono stać się cynicznym parawanem, za którym ukryta zostanie realna intencja, czyli kontrola swobody wypowiedzi
– nie krył oburzenia prezydent.
Ograniczanie wolności słowa jest niekonstytucyjne. Wykorzystywanie do tego interesu najmłodszych – jest niemoralne
– ocenił.
Karol Nawrocki zwrócił się do rządu z apelem: – Skończcie z patologią wrzutek ustawowych – z praktyką, w której do dobrych rozwiązań przemyca się złe, a obywatelom mówi się: albo wszystko, albo nic. To jest państwo prawa, a nie targ polityczny.
„Na wrzutkę”
W tej ustawie ponownie zastosowano ten patologiczny manewr „na wrzutkę”. Do rozwiązań, które realnie mogłyby chronić dzieci, doklejono przepisy, które czynią całość nie do przyjęcia. Dlatego mówię: weto
– oświadczył.
Zaproszenie do współpracy
Prezydent Karol Nawrocki zaprosił Ministerstwo Cyfryzacji do współpracy nad nowym projektem ustawy wdrażającym DSA.
Wolność słowa musi być chroniona przez sądy – szybko, skutecznie i niezależnie. Warto to poprawić, warto to zrobić dobrze. Nie traćmy czasu, w trosce także o najmłodszych, budujmy państwo wolności, nie państwo cenzury!
– stwierdził.
Ustawa o NCBR
Drugie weto dotyczy ustawy o Narodowym Centrum Badań i Rozwoju (NCBR).
To weto można zawrzeć w jednym zdaniu: nauka dla naukowców, nie dla polityków!
– oświadczył Nawrocki.
Argumentował, że zaproponowana ustawa pozwala rządzącym swobodnie nominować i usuwać naukowców, badaczy, profesorów i przejmować instytuty naukowe na polityczne zawołanie.
To centralizacja, upartyjnienie i zastraszanie środowiska naukowego
– ocenił.
To jasny sygnał: jeśli nie jesteś wygodny dla władzy, gdy dowodzisz coś wbrew niej – możesz wylecieć. Tak nie buduje się rozwoju i innowacji. Tak się je niszczy
– zauważył.
Prezydent przekonywał, że nauka potrzebuje wolności i autonomii, potrzebuje odwagi myślenia – a nie strachu przed tym czy innym ministrem.
Nie mogę podpisać ustawy, która zamienia badania naukowe w narzędzie politycznej kontroli
– poinformował.
Weto dla wzmacniania korporacji
Trzecie weto dotyczy rynku ubezpieczeń.
To ustawa, która wzmacnia duże korporacje kosztem obywateli. Wystarczy przeoczony SMS, e–mail czy komunikat w aplikacji, by człowiek mógł stracić prawo do odszkodowania. Szczególnie dotyka to osoby starsze, słabsze, mniej zaangażowane cyfrowo
– wyjaśniał Nawrocki.
Rolą państwa nie jest ochrona silnych. Rolą państwa jest ochrona obywatela. Konstytucja w artykule 76 stanowi: konsument ma być chroniony przed nieuczciwymi praktykami. Ta ustawa działa dokładnie odwrotnie. Już wcześniej mówiłem „nie” takim rozwiązaniom. I mówię „nie” także dziś
– oświadczył.
„Wolność uwiera ustawodawców”
Zdaniem Karola Nawrockiego ustawę o DSA i ustawę o NCBR łączy jeden bardzo niepokojący wniosek: „wolność uwiera ustawodawców”.
Jedna uderza w wolność słowa, druga w wolność nauki. To zły i niebezpieczny kierunek. Polacy nie dadzą sobie odebrać wolności. Jako prezydent nigdy na to nie pozwolę
– zapowiedział Karol Nawrocki.
Digital Services Act
Unijny dokument występujący pod nazwą Digital Services Act wprowadza w Unii Europejskiej cenzurę Internetu. Zgodnie z jego zapisami to unijni urzędnicy będą decydować o tym, co jest prawdą, co zaś fake newsem, i usuwać z przestrzeni cyfrowej niewygodne treści.




