Dwa lata leżała w łazience. Wstrząsająca historia matki chrzestnej Tomasza Komendy
Co musisz wiedzieć:
- Ciało pani Stanisławy znaleziono w jej mieszkaniu we Wrocławiu
- Kobieta przez długi czas była uznawana za zaginioną
- Rodzina i sąsiedzi wcześniej alarmowali o jej zniknięciu
Miesiące niepokoju sąsiadów
Pani Stanisława, matka chrzestna Tomasza Komendy, była poszukiwana przez wiele miesięcy. Mimo to jej mieszkanie we Wrocławiu przez długi czas nie zostało dokładnie sprawdzone.
Jak podaje „Gazeta Wyborcza”, jej siostra Teresa Klemańska wielokrotnie apelowała o przeszukanie lokalu. Zwracała uwagę, że kobieta była schorowaną seniorką po siedemdziesiątce i miała poważne problemy z poruszaniem się.
Sąsiedzi wspominali, że ostatni raz widzieli ją w grudniu 2023 roku, gdy prawdopodobnie szła do skrzynki na listy. Później zniknęła.
To był chyba maj 2024 roku, jak pierwszy raz powiedzieliśmy administratorce budynku, że nas martwi, co się stało z panią Stanisławą. Potem jeszcze kilka razy prosiliśmy, żeby sprawdzili jej mieszkanie, a może wezwali straż pożarną, bo robactwo nam już krążyło po klatce, mówiliśmy, że stamtąd idzie. Usłyszeliśmy od administracji, że jak będzie niesłuszne wezwanie, to jeszcze nas obciążą kosztami, i czy wiemy, ile taka akcja kosztuje
- mówi cytowana przez "GW" sąsiadka kobiety.
- ZUS wydał pilny komunikat
- Iran uderzył w Niemców. Baza Bundeswehry w płomieniach po ataku rakietowym
- Komunikat dla mieszkańców Warszawy
- Komunikat dla mieszkańców woj. śląskiego
- Pracownicy nie dostaną pensji? Jarosław Lange o sytuacji w Cegielskim: Firma ma zablokowane konta
- Wyłączenia prądu w woj. pomorskim. Ważny komunikat dla mieszkańców
- Jak fikcyjne faktury kosztują Polskę miliardy – ekspert o kulisach karuzeli VAT
- Straż Graniczna wydała komunikat. Pilne doniesienia z granicy
- Andrzej Gajcy ujawnia: Morawiecki buduje własne zaplecze, ale nie dąży do rozłamu
Rodzina próbowała zgłosić zaginięcie
Teresa Klemańska podkreśla, że rodzina od lat nie utrzymywała z nią kontaktu z powodu konfliktów po skazaniu Tomasza Komendy, a jego matka chrzestna izolowała się od bliskich, wyrzucając ją z mieszkania.
Brak kontaktu z panią Stanisławą przez długi czas budził rosnący niepokój. Teresa Klemańska próbowała zgłosić zaginięcie na policji, jednak jej wniosek nie został przyjęty.
Ostatecznie do działania zmobilizowano syna kobiety. To on 8 maja 2025 roku oficjalnie zgłosił jej zaginięcie.
Odkrycie w mieszkaniu
8 grudnia 2025 roku sąsiedzi usłyszeli hałas w budynku. Firma sprzątająca rozpoczęła opróżnianie mieszkania pani Stanisławy.
W pewnym momencie, było chyba koło 14, usłyszałam, że tam jakaś panika. (...) Zaraz przyjechało pogotowie i policja. I już wiedziałam, że mieliśmy rację z panią Stanisławą
- mówi sąsiadka.
W łazience mieszkania o powierzchni 19 m² znaleziono ciało kobiety. Zwłoki były zmumifikowane i przykryte prześcieradłem.
Pytania rodziny o działania służb
Grzegorz, syn pani Stanisławy, skarży się na brak współpracy między policją a administracją. Jak twierdzi, nie pozwolono mu wejść do mieszkania ani zapoznać się z protokołem spisu rzeczy.
Rodzina nie wie również, co stało się z pieniędzmi i biżuterią kobiety, w tym złotym łańcuszkiem z medalikiem i pierścionkami.
Biuro prasowe Gminy Wrocław poinformowało, że Zarząd Zasobu Komunalnego zlecił opróżnienie lokalu, a podczas prac w ostatnim pomieszczeniu wykonawca natrafił na zwłoki. O sprawie powiadomiono policję.
Urzędnicy przekazali, że nie wiedzieli, iż w mieszkaniu może przebywać osoba zaginiona, a usuwanie przedmiotów było standardowym działaniem sanitarnym.
Głos rodziny
Według adwokata Pawła Marchewki w przypadku zgłoszenia zaginięcia kluczowe są szybkie działania policji, w tym rozmowy z rodziną i osobami znającymi zaginionego oraz przeszukanie ostatniego miejsca pobytu.
Moja siostra była, jaka była. Wybaczyłam jej, choć nigdy nie zapomniałam, co mi zrobiła. Na taką śmierć jednak nie zasłużyła, żeby dwa lata leżeć w łazience na podłodze...
- mówi Teresa Klemańska.
Historia Tomasza Komendy
Tomasz Komenda zmarł w lutym 2024 roku, sześć lat po opuszczeniu więzienia. W zakładzie karnym spędził 18 lat, choć został niesłusznie skazany.
Po uniewinnieniu otrzymał od Skarbu Państwa niemal 13 mln zł zadośćuczynienia.




