Muzułmańscy imigranci nigdy nie będą się integrować. Stanowią zagrożenie większe niż się wydaje
Co musisz wiedzieć:
- Islam jest antytezą chrześcijaństwa.
- Religia zabrania muzułmanom integrowania się z „niewiernymi”, stąd imigranci nigdy nie będą się integrować.
- Islam nie zna podziału na „umiarkowany” i „radykalny” - islam jest jeden o mocno radykalnym ostrzu, chociaż nie zawsze to widać.
W czwartek 22 stycznia centroprawicowa partia Les Républicains (LR) przejęła kontrolę nad porządkiem obrad parlamentu, aby przedstawić wybrane przez siebie projekty ustaw do rozpatrzenia przez parlamentarzystów. Stosunkiem głosów 157 do 101 udało im się przyjąć uchwałę o wszczęciu procedury mającej na celu wpisanie Bractwa Muzułmańskiego na listę organizacji terrorystycznych na szczeblu europejskim. Niewiążący tekst wzywa Unię Europejską do przeprowadzenia “oceny prawnej i faktycznej transnarodowej sieci Bractwa Muzułmańskiego”.
- Ekspert: Siłowe wejście do KRS nie miało podstawy prawnej
- Komunikat Straży Granicznej. Pilne doniesienia z granicy
- Nowa prognoza IMGW. Oto co nas czeka w najbliższych dniach
- Komunikat dla mieszkańców woj. kujawsko-pomorskiego
Infiltracja
Sprawozdawca bronił tekstu przed “ruchem politycznym”, którego celem jest “sprawienie, aby prawo szariatu zatriumfowało nad prawem Republiki”, argumentując, że taka klasyfikacja umożliwiłaby zamrożenie finansowania publicznego (na przykład szkół i meczetów) oraz ułatwiłaby wymianę informacji między państwami. W ciągu ostatniej dekady około 10% meczetów, które otworzyły swoje podwoje, jest powiązanych z Bractwem Muzułmańskim lub z nim bliskich.
Rezolucja ta jest zwieńczeniem wielu miesięcy ostrzegania francuskiej opinii publicznej o niebezpieczeństwie stwarzanym przez Bractwo Muzułmańskie. W maju 2025 r. w oficjalnym raporcie podkreślono wysoki stopień infiltracji tego ruchu islamistycznego na wszystkich poziomach francuskiego społeczeństwa.
Problem z politykami
Problem w tym, że cały islam jest dokładnie tak skrajny, jak Bractwo Muzułmańskie i stanowi poważne zagrożenie dla europejskich społeczeństw. Niestety wskutek braku wiedzy na temat rzeczywistego charakteru islamu państwa nie są w stanie adekwatnie zareagować na to zagrożenie. Tym bardziej, że część polityków – w szczególności z lewej strony sceny politycznej - widzi w islamie sprzymierzeńca do rozprawienia się ze znienawidzonym chrześcijaństwem.
Czym jest islam?
Należy zacząć od tego, że islam jest antytezą chrześcijaństwa, paradoksalnie opartą na jego zdeformowanym nauczaniu, na zniekształconej wersji katolickiego Pisma Świętego, co widać wyraźnie, kiedy czyta się Koran (księgę późniejszą w stosunku do Biblii Starego i Nowego Testamentu). Zamiast miłości bliźniego mamy w nim umiłowanie ummy, czyli muzułmańskiej wspólnoty, oraz nawoływanie do mordów na wszystkich, którzy nie uznają Allaha za boga, w tym przede wszystkim na chrześcijanach, którzy zdaniem muzułmanów są bluźniercami, bowiem „dodają Allahowi towarzyszy” (chodzi oczywiście o dogmat istnienia Trójcy Świętej). W surach Koranu w kilkudziesięciu miejscach mamy do czynienia z nawoływaniem do mordowania „niewiernych”, do dżihadu.
Islam „umiarkowany” to bajka
W Europie bardzo często rozróżnia się – w sposób zupełnie fałszywy – islam umiarkowany od radykalnego. W świecie muzułmańskim taki podział nie istnieje – nie ma „umiarkowanych” wyznawców Allaha, każdy chce być gorliwy, ponieważ w religii tej nie istnieje miłosierdzie boże i odpuszczenie grzechów. Zdając sobie zatem sprawę z własnych słabości – bo któż jest od nich wolny – muzułmanie usiłują „nadrabiać” te „braki” gorliwością w wyznawaniu wiary.
Islam to zresztą bardziej ideologia niż religia, ponieważ nie ma tam miejsca na transcendencję w życiu codziennym, za to jest poddaństwo. Czego Europejczycy absolutnie nie rozumieją, to że meczety w rzeczywistości nie spełniają definicji „domu modlitwy” - są to miejsca, w którym gorliwi muzułmanie wysłuchują nauk imamów utwierdzających ich w poddaństwie Allahowi i oddają mu pokłony na znak owego poddaństwa.
Duchowym pokarmem muzułmanina jest Szahada i ogół związanych z nią wersetów Koranu, a wszystko składa się na „dżihad”, czyli ideę ustawicznej wojny za Allaha. Szahada nie jest modlitwą, ale powtarzaną 25 razy dziennie frazą Koranu: „Nie ma bóstwa prócz Boga, a Mahomet jest Jego Prorokiem”, będącą muzułmańskim wyznaniem wiary.
Islam wyklucza integrację
Islam jako religia wyklucza jakąkolwiek integrację – wszelkie jej przejawy są pozorne i tymczasowe w ramach słynnego arabskiego powiedzenia: „całuj rękę, której nie możesz odciąć”. Muzułmanie między sobą bronią czystości swojej wiary, często wykonując egzekucje na „zbyt mało gorliwych” wyznawcach. Każde odstępstwo, czy spowinowacenie z osobą spoza kręgu muzułmańskiego jest karane śmiercią. Przykłady tego przeżywała nie tak znowu dawno Szwecja, gdzie dochodziło do sytuacji, w których rodzina (ojciec, bracia) podrzynali gardło córce/siostrze, która związała się z „niewiernym”. Taka sytuacja miała miejsce kilka lat temu w szwedzkim Malmö, ale nie tylko tam.
Zresztą jak islam mógłby się poddawać procesom integracji skoro jego fundamentalnym założeniem jest dystansowanie się i odrzucanie wszystkiego, co nie jest nim samym? Integracji zabraniają także duchowni przywódcy, czy to lokalni, czy wyższego szczebla. Muzułmanie są posłuszni tym instrukcjom, ponieważ w tym wyznaniu nie istnieje coś takiego, jak wolność. Słowa przywódcy duchowego są arbitralne, stanowią wyrocznię, z którą się nie dyskutuje, tylko wykonuje rozkazy.
Rozsadnik terroryzmu
Nie raz w mediach pojawiały się informacje o imamach zachęcających wiernych muzułmanów do aktów terroru. Nie są to przypadki odosobnione, ani szczególne – islam jest religią wojny nastawioną na nawracanie przy pomocy przemocy każdego, kto nie chce przyjąć muzułmańskiej „prawdy objawionej”. Warto w tym momencie podkreślić, że społeczeństwa europejskie są postrzegane przez muzułmańskich imigrantów jako potencjalni kandydaci do „nawrócenia”, albo do wyrżnięcia, za to terytoria europejskich państw – jako obszar do podbicia. To że obecnie duża część muzułmanów zachowuje się spokojnie jest stanem tymczasowym. Wystarczy żeby główny przywódca religijny rzucił hasło do dżihadu, a nie będzie ani jednego muzułmanina, który by nie miał krwi na rękach.
Narracja o „pokojowym islamie”, „szanującym chrześcijan” - a z takimi często się spotykałam – to bajka i zaklinanie rzeczywistości. Wystarczy spojrzeć, co dzieje się w krajach rządzących się prawem szariatu – skala prześladowań chrześcijan, mordów i gwałtów jest ogromna, chociaż najczęściej przemilczana przez europejskie media w imię źle rozumianej politycznej poprawności.
Brak logiki?
Zresztą zwróćmy uwagę, ubiegający się o azyl w Europie muzułmanie z Afryki i Azji przybywają na nasz kontynent z krajów rządzących się prawem szariatu. I teraz pytanie: skoro uciekli stamtąd, rzekomo przed prześladowaniami, to czemu dążą do wprowadzenia w Europie dokładnie takiego samego prawa szariatu, przed którym uciekli? Więcej, w zamkniętych enklawach Paryża, Berlina, czy innych europejskich miast rządzą się owym prawem szariatu i nikt, kto nie jest muzułmaninem nie ma odwagi się tam zapuszczać w obawie o swoje życie. Ów pozorny brak logiki w zachowaniu imigrantów wynika bezpośrednio z ich rzeczywistych intencji. Przecież nie powiedzą, że przyjechali do Europy podbijać jej tereny, bo zostaliby w najlepszym razie odesłani z powrotem. Zdecydowanie lepszą strategią jest grać na uczuciach naiwnych Europejczyków i grać „biednych uchodźców”, w czym aktywnie pomagają im lewicowo-liberalne organizacje oraz politycy.
Prawo
W islamie nie ma rozdziału prawa religijnego od prawa cywilnego – prawo szariatu, czyli prawo religijne, reguluje wszystkie obszary życia. Jeżeli spojrzymy na kraje rządzone przez muzułmanów, będące stricte państwami wyznaniowymi, to zauważymy, że na przykład chrześcijanie – jeżeli w ogóle jacykolwiek tam ocaleli – unikają wnoszenia spraw do sądów, nawet jeżeli sprawiedliwość jest obiektywnie rzecz ujmując po ich stronie. Wynika to z faktu, że w islamskim państwie wyznaniowym „niewierny” nie posiada żadnych praw – posiada niemalże status niewolnika, który nie ma co liczyć na sprawiedliwość. Musimy sobie uzmysłowić, że dokładnie taki scenariusz czeka społeczeństwa europejskie z chwilą, kiedy wybrana w demokratycznych wyborach islamska większość (a stanie się to mniej więcej za 20 lat, patrząc na statystyki) wprowadzi prawo szariatu.
Kolonizacja oddolna
Jeżeli spojrzymy na metody działania muzułmańskich imigrantów, łatwo można zauważyć, że mamy do czynienia z oddolną kolonizacją. Dokonywaną metodą kropelkową, stopniowo i przy przychylności wielu środowisk europejskich: od polityków, przez społeczności, po media. Owa kolonizacja nie niesie jednak ze sobą żadnej wartości dodanej, ponieważ wyznawcy islamu bardzo często są ludźmi prostymi, niewykształconymi, w wielu przypadkach analfabetami. Nie mogą zatem wnieść niczego do kultury czy innych dziedzin, a jedynie siać zniszczenie.
Nie jest przypadkiem, że muzułmanie rzadko kiedy uzyskują tytuły naukowe, czy osiągają sukcesy w błyskotliwych karierach zawodowych. Zdecydowana większość tej społeczności celowo utrzymywana jest w niewiedzy, ignorancji i ciemnocie, ponieważ ludźmi pozbawionymi samodzielnego myślenia łatwiej się steruje, a przez to skuteczniej osiąga się zakładane cele. A tym celem jest dżihad na wszystkich płaszczyznach życia.
Samobójcza polityka UE
W tym kontekście polityka Ursuli von der Leyen i Berlina sprowadzania do Europy rzesz muzułmańskich imigrantów jest samobójcza i wymierzona bezpośrednio w rdzenne narody europejskie. Tymczasem szefowa KE Ursula von der Leyen podczas ostatniej konferencji poświęconej migracji przekonywała, że nie tylko że należy ułatwić migrantom przedostanie się na europejski kontynent, ale i zalegalizować a priori ich pobyt, aby nie byli oni nielegalnymi imigrantami. Jest to nic innego, jak tylko programowanie ludobójstwa, na niespotykaną dotychczas skalę.




