Hołownia: Koniec czy tylko przełom?

Wśród komentatorów politycznych, nawet sympatyzujących z konserwatywną stroną polskiej sceny politycznej, w okolicach 20 stycznia trudno było o spójną prognozę politycznej przyszłości Szymona Hołowni. Podczas, gdy jedni twierdzili, że na naszych oczach odbywa się właśnie spektakularny upadek tego polityka, inni już malowali obraz, w którym były marszałek Sejmu ponownie sięga po najwyższe urzędy w państwie. Największym paradoksem tej sytuacji jest to, że obie opinie są dziś równie zasadne, a wykluczające się przepowiednie mają takie same szanse, by się wypełnić.
Szymon Hołownia
Szymon Hołownia / Marcin Żegliński/Tygodnik Solidarność

Co musisz wiedzieć:

  • W rządzie ministrowie Polski 2050 stali się twarzami nieudanych zmian, podejrzanych ustaw i kompromitującego podziału środków z KPO.
  • Słychać głosy o tym, że Hołownia może zagrozić zerwaniem koalicji i znów zagrać wysoko, zarówno z KO, jak i z PiS.
  • Hołownia został wybrany na marszałka Sejmu 13 listopada 2023 roku i zaliczył kilka tygodni medialnego uwielbienia.

 

Trudno policzyć, ile razy i w ilu sprawach Szymon Hołownia zmieniał zdanie od rozpoczęcia rok temu kampanii prezydenckiej. Hołownia zdawał się bawić myślą, że w jego rękach może być decyzja o uznaniu lub nieuznaniu wyboru prezydenta RP, po czym jednak zablokował taki właśnie scenariusz. Ogłaszał swoje odejścia z polityki i z partii, po czym nigdzie nie odchodził. Licytował coraz wyżej, mając w perspektywie utratę fotela marszałka Sejmu, po czym został z niczym. Zaczął nawet przegrywać głosowania w partii, która wciąż ma w nazwie jego imię i nazwisko. Wszyscy to widzą, a jednak dla wielu Szymon Hołownia wciąż może mieć przed sobą odegranie roli człowieka, który wywraca do góry nogami całą polską politykę w pierwszych tygodniach 2026 roku.

 

Tratwy ratunkowe

Gdy na początku XXI wieku upadały tworzące rząd Unia Wolności i Akcja Wyborcza Solidarność, a na scenę wchodziły nowe ugrupowania – Platforma Obywatelska oraz Prawo i Sprawiedliwość, wielu działaczy z poprzednich rozdań odnalazło się w nowych partiach i w nowej sytuacji. Jak pamiętamy, po całkowitej degrengoladzie rządów postkomunistów, w 2005 roku do władzy doszło PiS, a w 2007 – Platforma. W międzyczasie między obiema partiami narósł dramatyczny i – jak się zdaje – nierozwiązywalny już konflikt. Dla Polski szkodliwy, dla partii chwilami korzystny, ponieważ wykluczający wzajemne przepływy przynajmniej na poziomie żelaznych elektoratów. Po stronie prawicowej sytuacja wygląda trochę inaczej, natomiast liberalne centrum wykształciło w sobie pewien specyficzny mechanizm obronny: gdy główna partia traciła społeczne zaufanie, regularnie powstawały ugrupowania obiecujące nową jakość i nowe polityczne lub gospodarcze rozwiązania, tak naprawdę będące jednak nie alternatywą, a co najwyżej tymczasową ofertą dla zniechęconego wyborcy liberalnego. W 2011 roku takim ugrupowaniem był Ruch Palikota, w 2015 – Nowoczesna, a w 2023 – Polska 2050, do Sejmu startująca wspólnie z PSL pod szyldem Trzeciej Drogi.

Partia Palikota po krótkiej karierze została niejako rozparcelowana między inne, głównie lewicowe ugrupowania, jednak większość jej działaczy, którzy nie zniknęli zupełnie w politycznym niebycie, z różnych stron i pozycji wspierają dziś koalicję rządzącą. Nowoczesna zebrała całkiem spore poparcie wśród osób, które chciały kontynuacji liberalnej polityki i korekty kursu państwa w duchu balcerowiczowskim, a już będąc w Sejmie, przez pierwszy rok mogła jawić się jako alternatywa dla niemogącej pozbierać się po podwójnej przegranej roku 2015 Platformie. Jednak po romantycznej wyprawie na Maderę Ryszarda Petru z jedną z posłanek wszystko zaczęło się sypać. Najpierw partię stracił sam Petru, choć formalnie był zapisany nawet w jej nazwie, potem – na raty – była ona zjadana przez Platformę aż do ostatecznej unifikacji w zeszłym roku. Alternatywą dla PO Nowoczesna przestała być o wiele wcześniej, tworząc z nią kolejne koalicje w wyborach samorządowych i ogólnopolskich.

 

Medialny rozbieg

Szymon Hołownia urodził się w 1976 roku w Białymstoku. Na początku XXI w. studiował na warszawskiej SWPS, lecz studiów tych nie ukończył, co stanie się przyczyną części jego późniejszych kłopotów. Dwukrotnie przebywał w nowicjacie dominikanów, księdzem jednak nie został, co będzie mu później wypominane przez krytyków, co ciekawe – głównie z okolic farm trolli kojarzonych z Platformą. Nim to się stanie, da się poznać jako dziennikarz wielu tytułów. Publikował książki o tematyce religijnej, kierował też należącą do TVN stacją Religia.tv, która jednak nie znalazła większego uznania widzów. Na całkiem dużą skalę zajął się działalnością charytatywną, organizując pomoc dla mieszkańców wielu odległych od Polski ubogich państw, równocześnie coraz śmielej wchodząc na rynek telewizyjnej rozrywki. Tu dał się poznać jako współprowadzący talent show, co wykorzysta potem (należy to odebrać jednak jako psucie polskiej polityki) przy sprawowaniu funkcji marszałka Sejmu.

Jeśli nie liczyć nieudanego startu w wyborach samorządowych w 1998 roku z ramienia Unii Wolności, w politykę Hołownia wejdzie pod koniec 2019 roku, ogłaszając swój start w wyborach prezydenckich. Towarzystwo, które znalazło się u jego boku, mówiło wiele o naturze tego projektu. Kampanię Szymon Hołownia inaugurował, mając u boku między innymi ministra do spraw służb w rządzie Donalda Tuska Jacka Cichockiego, gen. Mirosława Różańskiego, wojskowego robiącego wielką karierę w III RP, który w stanie wojennym zapisał się do PZPR, związanego z Nowoczesną burmistrza Nowej Soli Wadima Tyszkiewicza, byłą pracownicę MSZ i ambasador w Moskwie w czasach polityki resetu Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz. Wyborcy jednak zaczęli interesować się nową inicjatywą, a w mediach społecznościowych znaleźć można było wzruszające historie o wspólnym spędzaniu walentynek 2020 na zbieraniu podpisów pod kandydaturą Hołowni.

 

Towarzystwo, które znalazło się u boku Hołowni w Polsce 2050, mówiło wiele o naturze tego projektu. Kampanię Szymon Hołownia inaugurował, mając u boku między innymi ministra do spraw służb w rządzie Donalda Tuska Jacka Cichockiego, gen. Mirosława Różańskiego

 

Show marszałka

Jak możemy pamiętać, na ówczesnej kampanii wyborczej cieniem położyła się pandemia COVID-19. Ugrupowania opozycyjne wobec rządu wywołały histerię, która wskutek postawy Jarosława Gowina umożliwiła odejście od pierwotnego, konstytucyjnego terminu wyborów i przeprowadzenie głosowania w formule tradycyjnej lub korespondencyjnej. Sam Hołownia suflował wówczas władzom wprowadzenie stanu wyjątkowego, które umożliwiłoby przesunięcie terminu głosowania. Szybko dowiedzieliśmy się jednak tego, czego głosząc opóźnienie wyborów, zapewne nie wiedział sam kandydat. Gdy już doszło do upublicznienia nowej daty, Platforma Obywatelska postanowiła wymienić pikującą w sondażach Małgorzatę Kidawę-Błońską na Rafała Trzaskowskiego i dokonać całkowitego restartu swojej kampanii. Trzaskowski odbudował poparcie w sondażach, topiąc całkiem realne wcześniej marzenia Szymona Hołowni i Władysława Kosiniaka-Kamysza o prezydenturze. Sondaże z późnej wiosny 2020 roku wskazywały bowiem, że każdy z nich, wchodząc do drugiej tury, miałby szansę na wygraną z Andrzejem Dudą. Stało się inaczej: Duda wygrał, Trzaskowski zbudował bardzo mocne poparcie, Hołownia zdobył 13,87%, a Kosiniak-Kamysz jedynie 2,36%. Dobry, choć niedający drugiej tury wynik Hołownia zdyskontował, zapowiadając powstanie partii Polska 2050, która została zarejestrowana w marcu 2021 roku.

Co ciekawe, jej pierwszym szefem został Michał Kobosko, jednak później Hołownia zgodnie ze stanem faktycznym przejął funkcję jej przewodniczącego. I znów powtórzyła się sytuacja z początku drogi tego polityka do prezydentury. Partia, która miała być nową jakością i alternatywą dla Platformy i PiS, postanowiła na skróty, bez weryfikacji w wyborach parlamentarnych, w parlamencie zaistnieć. Aby tak się stało, trzeba było jednak sięgnąć po mających już doświadczenie i własny bagaż polityków, którzy miejsca zdobyli z list innych partii politycznych – Platformy, Nowoczesnej i Zielonych.

Wiosną 2023 roku Polska 2050 nawiązała współpracę z PSL, co doprowadziło do wspólnego startu obu ugrupowań w kolejnych wyborach parlamentarnych. Trzecia Droga w sondażach wypadała różnie, gdy jednak Donald Tusk zaapelował, by taktycznie oddawać na nią głosy, by PO miała w Sejmie pewnego koalicjanta i mogła stworzyć większość nawet w sytuacji wygranej PiS, zaowocowało to poparciem na poziomie 14,4%, a więc trochę słabszym od wyników obu liderów w wyborach prezydenckich. Nowa koalicja zdobyła 65 mandatów, z czego ludziom Hołowni przypadły 33. On sam wybrany został na marszałka Sejmu i zaliczył kilka tygodni medialnego uwielbienia. To wtedy telewizyjne celebrytki wyznawały mu na antenie miłość, obrady Sejmu były emitowane w kinach, a Gracjan Roztocki nagrał piosenkę z entuzjazmem wychwalającą nową gwiazdę polityki. Ta jednak okazała się brutalna. Gdy w grudniu Donald Tusk został premierem, medialne hołdy dla Hołowni skończyły się natychmiast, zaś jemu samemu pozostała rola bycia człowiekiem od czarnej, niekoniecznie legalnej, roboty. Wszedł w nią bez oporów, łamiąc kilka procedur w sprawach mandatów posłów PiS, Michała Wąsika i Mariusza Kamińskiego. W rządzie ministrowie Polski 2050 stali się twarzami nieudanych zmian, podejrzanych ustaw i kompromitującego podziału środków z KPO. Pierwszym sygnałem ostrzegawczym były wybory do PE, w których Trzecia Droga nie powtórzyła już wyniku z października 2023 roku. W wyborach prezydenckich, które odbyły się w zeszłym roku, PSL nie wystawiło swojego kandydata, ale też ich poparcie dla Hołowni było dość oszczędne. Marszałek Sejmu, choć do końca wierzył, że ma szanse na drugą turę, wypadł bardzo słabo, przegrywając nie tylko z pierwszą trójką mocnych kandydatów, lecz nawet z Grzegorzem Braunem.

 

Gdy w grudniu Donald Tusk został premierem, medialne hołdy dla Hołowni skończyły się natychmiast, zaś jemu samemu pozostała rola bycia człowiekiem od czarnej, niekoniecznie legalnej, roboty.

 

Czy to już koniec?

To właśnie kampania prezydencka 2025 roku jest – jak się zdaje – momentem przełomowym, pełnym niespodziewanych wzlotów i upadków Szymona Hołowni. Jego postawa wobec debat organizowanych przez TVP i TV Republika uniemożliwiła zabetonowanie sceny na użytek sztabu Rafała Trzaskowskiego przez pierwszą ze stacji. Jak pamiętamy, Telewizja Polska chciała od razu spolaryzować scenę i jeszcze przed pierwszą turą do debaty zaprosiła jedynie dwóch z kandydatów, jednak w kontrze do niej Republika ogłosiła własne spotkanie ze startującymi ww wyborach. Hołownia pojawił się na imprezie Republiki, przez co przestała ona być wyłącznie opozycyjną rozmową liderów i kandydatów egzotycznych. Zachowanie marszałka było też jednym z czynników, który wymusił na TVP zmianę formuły i zaproszenie w ostatniej chwili wszystkich kandydatów. Lider Polski 2050 niewątpliwie pomógł tym samym demokracji i debacie publicznej w naszym kraju. Czy pomógł sobie? Wielu komentatorów spodziewało się, że na pokazaniu się nowym grupom wyborców Hołownia zyska, jednak wynik w wysokości 4,99% dał mu jedynie mało chwalebny tytuł „marszałka promocyjnego”.

Po wyborach Hołownia kompletnie się pogubi, choć to pogubienie zaprowadzi go bardzo blisko wielkości, gdy wbrew swoim koalicjantom i internetowym farmom trolli zdecyduje się zaprzysiąc Karola Nawrockiego na prezydenta i współuczestniczyć w organizacji naprawdę godnej ceremonii inauguracyjnej nowej głowy państwa. Niestety, Hołownia moment ten szybko zmarnował, wdając się w groteskowe targi mające na celu pozostanie na stanowisku marszałka Sejmu, które w myśl umowy koalicyjnej piastować miał dwa lata, lub znalezienie dla siebie innego stanowiska w kraju czy za granicą, na co nie miał szans. W tle zaczęły powracać doniesienia o udziale polityka w aferze Collegium Humanum – jak wspomniałem, nieukończenie studiów w młodości zemściło się po latach, gdy marszałka oskarżono o fikcyjne studia w skompromitowanej szkole wyższej.

Ostatecznie nie został ani marszałkiem, ani wicepremierem, ani ambasadorem w USA, ani komisarzem ONZ. Wydając wiele sprzecznych deklaracji, nie wziął też udziału w wyborach nowego lidera swojej partii, choć już w trakcie ich trwania zaczął sygnalizować, że decyzji tej żałuje. Być może również dlatego załamanie wyborczej procedury, w której system zawiesił się w trakcie drugiej tury (przypadkiem przegrywanej przez popieraną przez niego Pełczyńską-Nałęcz), był przez wielu odbierany jako ingerencja w wybory. Partia, oskarżając o sabotaż obce służby, dopełniła dzieła ośmieszenia siebie oraz byłych i przyszłych liderów. Równocześnie jednak wciąż słychać głosy o tym, że Hołownia może zagrozić zerwaniem koalicji i znów zagrać wysoko, zarówno z KO, jak i z PiS – ratując rząd lub odwracając sojusze, na co wciąż liczy część prawicowych publicystów. W ten sposób Polska polityka wciąż wisieć będzie na liczącej 800 osób partii i jej zmieniającym co pięć minut zdanie założycielu.


 

POLECANE
Pluton wróci do grona planet? Jest apel NASA Wiadomości
Pluton wróci do grona planet? Jest apel NASA

Czy Pluton powinien znów być planetą? Ten temat od lat budzi emocje i właśnie ponownie wrócił do debaty publicznej.

Atak nożownika w centrum Warszawy. Dramatyczne sceny w tramwaju Wiadomości
Atak nożownika w centrum Warszawy. Dramatyczne sceny w tramwaju

Do niebezpiecznego zdarzenia doszło w poniedziałek wieczorem w jednym z tramwajów w Warszawie. 28-letni mężczyzna zaatakował innego pasażera nożem. Dzięki szybkiej reakcji świadków oraz policji nikt nie odniósł obrażeń.

Karta NSDAP dziadka Merza obiegła sieć. Sprawa była znana już wcześniej z ostatniej chwili
Karta NSDAP dziadka Merza obiegła sieć. Sprawa była znana już wcześniej

Amerykańskie archiwum narodowe opublikowało w sieci akta członków NSDAP. Wśród dokumentów, które znów przyciągnęły uwagę, znalazła się karta dziadka kanclerza Niemiec Friedricha Merza.

Prezydent Niemiec: Ramadan stał się częścią życia religijnego naszego kraju z ostatniej chwili
Prezydent Niemiec: Ramadan stał się częścią życia religijnego naszego kraju

Frank-Walter Steinmeier złożył życzenia muzułmanom z okazji końca ramadanu. Prezydent Niemiec stwierdził, że święto jest już zakorzenione w życiu religijnym Niemiec.

Małżeństwa jednopłciowe w Polsce. Naczelny Sąd Administracyjny zdecydował z ostatniej chwili
"Małżeństwa jednopłciowe" w Polsce. Naczelny Sąd Administracyjny zdecydował

Naczelny Sąd Administracyjny zobowiązał w piątek urząd stanu cywilnego do wpisania do polskiego rejestru aktu małżeństwa jednopłciowego zawartego za granicą.

Cenckiewicz nie odpuścił. Jest sądowy zakaz dla Gazety Wyborczej z ostatniej chwili
Cenckiewicz nie odpuścił. Jest sądowy zakaz dla "Gazety Wyborczej"

Sąd stanął po stronie szefa BBN prof. Sławomira Cenckiewicza. Po kontrowersyjnych publikacjach dotyczących jego stanu zdrowia zapadła decyzja, która może poważnie uderzyć w "Gazetę Wyborczą" i jej dziennikarzy.

Nie żyje znana polska aktorka z ostatniej chwili
Nie żyje znana polska aktorka

Smutne wieści w piątkowy poranek dla fanów kina i teatru. Nie żyje Halina Kowalska-Nowak. Miała 84 lata.

Komunikat Straży Granicznej. Pilne doniesienia z granicy z ostatniej chwili
Komunikat Straży Granicznej. Pilne doniesienia z granicy

Straż Graniczna opublikowała najnowsze dane dotyczące sytuacji na granicach Polski. 19 marca 2026 r. Straż Graniczna skontrolowała łącznie ponad 8 tys. osób na granicach z Litwą i Niemcami. Poinformowano też o sytuacji na granicy z Białorusią.

Von der Leyen ostrzega przed masową migracją. Znany europoseł nie wytrzymał z ostatniej chwili
Von der Leyen ostrzega przed masową migracją. Znany europoseł nie wytrzymał

Ursula von der Leyen ostrzegła przed wzrostem migracji w związku z konfliktem na Bliskim Wschodzie. Na słowa szefowej Komisji Europejskiej zareagował europoseł PiS Patryk Jaki.

Plan na wybory mniejszości niemieckiej. Jest nowa nazwa komitetu z ostatniej chwili
Plan na wybory mniejszości niemieckiej. Jest nowa nazwa komitetu

W najbliższych wyborach parlamentarnych środowisko śląskich samorządowców i mniejszości niemieckiej będzie reprezentowane przez własny komitet pod nazwą Śląscy Samorządowcy – poinformował w czwartek przewodniczący Śląskich Samorządowców Łukasz Jastrzembski.

REKLAMA

Hołownia: Koniec czy tylko przełom?

Wśród komentatorów politycznych, nawet sympatyzujących z konserwatywną stroną polskiej sceny politycznej, w okolicach 20 stycznia trudno było o spójną prognozę politycznej przyszłości Szymona Hołowni. Podczas, gdy jedni twierdzili, że na naszych oczach odbywa się właśnie spektakularny upadek tego polityka, inni już malowali obraz, w którym były marszałek Sejmu ponownie sięga po najwyższe urzędy w państwie. Największym paradoksem tej sytuacji jest to, że obie opinie są dziś równie zasadne, a wykluczające się przepowiednie mają takie same szanse, by się wypełnić.
Szymon Hołownia
Szymon Hołownia / Marcin Żegliński/Tygodnik Solidarność

Co musisz wiedzieć:

  • W rządzie ministrowie Polski 2050 stali się twarzami nieudanych zmian, podejrzanych ustaw i kompromitującego podziału środków z KPO.
  • Słychać głosy o tym, że Hołownia może zagrozić zerwaniem koalicji i znów zagrać wysoko, zarówno z KO, jak i z PiS.
  • Hołownia został wybrany na marszałka Sejmu 13 listopada 2023 roku i zaliczył kilka tygodni medialnego uwielbienia.

 

Trudno policzyć, ile razy i w ilu sprawach Szymon Hołownia zmieniał zdanie od rozpoczęcia rok temu kampanii prezydenckiej. Hołownia zdawał się bawić myślą, że w jego rękach może być decyzja o uznaniu lub nieuznaniu wyboru prezydenta RP, po czym jednak zablokował taki właśnie scenariusz. Ogłaszał swoje odejścia z polityki i z partii, po czym nigdzie nie odchodził. Licytował coraz wyżej, mając w perspektywie utratę fotela marszałka Sejmu, po czym został z niczym. Zaczął nawet przegrywać głosowania w partii, która wciąż ma w nazwie jego imię i nazwisko. Wszyscy to widzą, a jednak dla wielu Szymon Hołownia wciąż może mieć przed sobą odegranie roli człowieka, który wywraca do góry nogami całą polską politykę w pierwszych tygodniach 2026 roku.

 

Tratwy ratunkowe

Gdy na początku XXI wieku upadały tworzące rząd Unia Wolności i Akcja Wyborcza Solidarność, a na scenę wchodziły nowe ugrupowania – Platforma Obywatelska oraz Prawo i Sprawiedliwość, wielu działaczy z poprzednich rozdań odnalazło się w nowych partiach i w nowej sytuacji. Jak pamiętamy, po całkowitej degrengoladzie rządów postkomunistów, w 2005 roku do władzy doszło PiS, a w 2007 – Platforma. W międzyczasie między obiema partiami narósł dramatyczny i – jak się zdaje – nierozwiązywalny już konflikt. Dla Polski szkodliwy, dla partii chwilami korzystny, ponieważ wykluczający wzajemne przepływy przynajmniej na poziomie żelaznych elektoratów. Po stronie prawicowej sytuacja wygląda trochę inaczej, natomiast liberalne centrum wykształciło w sobie pewien specyficzny mechanizm obronny: gdy główna partia traciła społeczne zaufanie, regularnie powstawały ugrupowania obiecujące nową jakość i nowe polityczne lub gospodarcze rozwiązania, tak naprawdę będące jednak nie alternatywą, a co najwyżej tymczasową ofertą dla zniechęconego wyborcy liberalnego. W 2011 roku takim ugrupowaniem był Ruch Palikota, w 2015 – Nowoczesna, a w 2023 – Polska 2050, do Sejmu startująca wspólnie z PSL pod szyldem Trzeciej Drogi.

Partia Palikota po krótkiej karierze została niejako rozparcelowana między inne, głównie lewicowe ugrupowania, jednak większość jej działaczy, którzy nie zniknęli zupełnie w politycznym niebycie, z różnych stron i pozycji wspierają dziś koalicję rządzącą. Nowoczesna zebrała całkiem spore poparcie wśród osób, które chciały kontynuacji liberalnej polityki i korekty kursu państwa w duchu balcerowiczowskim, a już będąc w Sejmie, przez pierwszy rok mogła jawić się jako alternatywa dla niemogącej pozbierać się po podwójnej przegranej roku 2015 Platformie. Jednak po romantycznej wyprawie na Maderę Ryszarda Petru z jedną z posłanek wszystko zaczęło się sypać. Najpierw partię stracił sam Petru, choć formalnie był zapisany nawet w jej nazwie, potem – na raty – była ona zjadana przez Platformę aż do ostatecznej unifikacji w zeszłym roku. Alternatywą dla PO Nowoczesna przestała być o wiele wcześniej, tworząc z nią kolejne koalicje w wyborach samorządowych i ogólnopolskich.

 

Medialny rozbieg

Szymon Hołownia urodził się w 1976 roku w Białymstoku. Na początku XXI w. studiował na warszawskiej SWPS, lecz studiów tych nie ukończył, co stanie się przyczyną części jego późniejszych kłopotów. Dwukrotnie przebywał w nowicjacie dominikanów, księdzem jednak nie został, co będzie mu później wypominane przez krytyków, co ciekawe – głównie z okolic farm trolli kojarzonych z Platformą. Nim to się stanie, da się poznać jako dziennikarz wielu tytułów. Publikował książki o tematyce religijnej, kierował też należącą do TVN stacją Religia.tv, która jednak nie znalazła większego uznania widzów. Na całkiem dużą skalę zajął się działalnością charytatywną, organizując pomoc dla mieszkańców wielu odległych od Polski ubogich państw, równocześnie coraz śmielej wchodząc na rynek telewizyjnej rozrywki. Tu dał się poznać jako współprowadzący talent show, co wykorzysta potem (należy to odebrać jednak jako psucie polskiej polityki) przy sprawowaniu funkcji marszałka Sejmu.

Jeśli nie liczyć nieudanego startu w wyborach samorządowych w 1998 roku z ramienia Unii Wolności, w politykę Hołownia wejdzie pod koniec 2019 roku, ogłaszając swój start w wyborach prezydenckich. Towarzystwo, które znalazło się u jego boku, mówiło wiele o naturze tego projektu. Kampanię Szymon Hołownia inaugurował, mając u boku między innymi ministra do spraw służb w rządzie Donalda Tuska Jacka Cichockiego, gen. Mirosława Różańskiego, wojskowego robiącego wielką karierę w III RP, który w stanie wojennym zapisał się do PZPR, związanego z Nowoczesną burmistrza Nowej Soli Wadima Tyszkiewicza, byłą pracownicę MSZ i ambasador w Moskwie w czasach polityki resetu Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz. Wyborcy jednak zaczęli interesować się nową inicjatywą, a w mediach społecznościowych znaleźć można było wzruszające historie o wspólnym spędzaniu walentynek 2020 na zbieraniu podpisów pod kandydaturą Hołowni.

 

Towarzystwo, które znalazło się u boku Hołowni w Polsce 2050, mówiło wiele o naturze tego projektu. Kampanię Szymon Hołownia inaugurował, mając u boku między innymi ministra do spraw służb w rządzie Donalda Tuska Jacka Cichockiego, gen. Mirosława Różańskiego

 

Show marszałka

Jak możemy pamiętać, na ówczesnej kampanii wyborczej cieniem położyła się pandemia COVID-19. Ugrupowania opozycyjne wobec rządu wywołały histerię, która wskutek postawy Jarosława Gowina umożliwiła odejście od pierwotnego, konstytucyjnego terminu wyborów i przeprowadzenie głosowania w formule tradycyjnej lub korespondencyjnej. Sam Hołownia suflował wówczas władzom wprowadzenie stanu wyjątkowego, które umożliwiłoby przesunięcie terminu głosowania. Szybko dowiedzieliśmy się jednak tego, czego głosząc opóźnienie wyborów, zapewne nie wiedział sam kandydat. Gdy już doszło do upublicznienia nowej daty, Platforma Obywatelska postanowiła wymienić pikującą w sondażach Małgorzatę Kidawę-Błońską na Rafała Trzaskowskiego i dokonać całkowitego restartu swojej kampanii. Trzaskowski odbudował poparcie w sondażach, topiąc całkiem realne wcześniej marzenia Szymona Hołowni i Władysława Kosiniaka-Kamysza o prezydenturze. Sondaże z późnej wiosny 2020 roku wskazywały bowiem, że każdy z nich, wchodząc do drugiej tury, miałby szansę na wygraną z Andrzejem Dudą. Stało się inaczej: Duda wygrał, Trzaskowski zbudował bardzo mocne poparcie, Hołownia zdobył 13,87%, a Kosiniak-Kamysz jedynie 2,36%. Dobry, choć niedający drugiej tury wynik Hołownia zdyskontował, zapowiadając powstanie partii Polska 2050, która została zarejestrowana w marcu 2021 roku.

Co ciekawe, jej pierwszym szefem został Michał Kobosko, jednak później Hołownia zgodnie ze stanem faktycznym przejął funkcję jej przewodniczącego. I znów powtórzyła się sytuacja z początku drogi tego polityka do prezydentury. Partia, która miała być nową jakością i alternatywą dla Platformy i PiS, postanowiła na skróty, bez weryfikacji w wyborach parlamentarnych, w parlamencie zaistnieć. Aby tak się stało, trzeba było jednak sięgnąć po mających już doświadczenie i własny bagaż polityków, którzy miejsca zdobyli z list innych partii politycznych – Platformy, Nowoczesnej i Zielonych.

Wiosną 2023 roku Polska 2050 nawiązała współpracę z PSL, co doprowadziło do wspólnego startu obu ugrupowań w kolejnych wyborach parlamentarnych. Trzecia Droga w sondażach wypadała różnie, gdy jednak Donald Tusk zaapelował, by taktycznie oddawać na nią głosy, by PO miała w Sejmie pewnego koalicjanta i mogła stworzyć większość nawet w sytuacji wygranej PiS, zaowocowało to poparciem na poziomie 14,4%, a więc trochę słabszym od wyników obu liderów w wyborach prezydenckich. Nowa koalicja zdobyła 65 mandatów, z czego ludziom Hołowni przypadły 33. On sam wybrany został na marszałka Sejmu i zaliczył kilka tygodni medialnego uwielbienia. To wtedy telewizyjne celebrytki wyznawały mu na antenie miłość, obrady Sejmu były emitowane w kinach, a Gracjan Roztocki nagrał piosenkę z entuzjazmem wychwalającą nową gwiazdę polityki. Ta jednak okazała się brutalna. Gdy w grudniu Donald Tusk został premierem, medialne hołdy dla Hołowni skończyły się natychmiast, zaś jemu samemu pozostała rola bycia człowiekiem od czarnej, niekoniecznie legalnej, roboty. Wszedł w nią bez oporów, łamiąc kilka procedur w sprawach mandatów posłów PiS, Michała Wąsika i Mariusza Kamińskiego. W rządzie ministrowie Polski 2050 stali się twarzami nieudanych zmian, podejrzanych ustaw i kompromitującego podziału środków z KPO. Pierwszym sygnałem ostrzegawczym były wybory do PE, w których Trzecia Droga nie powtórzyła już wyniku z października 2023 roku. W wyborach prezydenckich, które odbyły się w zeszłym roku, PSL nie wystawiło swojego kandydata, ale też ich poparcie dla Hołowni było dość oszczędne. Marszałek Sejmu, choć do końca wierzył, że ma szanse na drugą turę, wypadł bardzo słabo, przegrywając nie tylko z pierwszą trójką mocnych kandydatów, lecz nawet z Grzegorzem Braunem.

 

Gdy w grudniu Donald Tusk został premierem, medialne hołdy dla Hołowni skończyły się natychmiast, zaś jemu samemu pozostała rola bycia człowiekiem od czarnej, niekoniecznie legalnej, roboty.

 

Czy to już koniec?

To właśnie kampania prezydencka 2025 roku jest – jak się zdaje – momentem przełomowym, pełnym niespodziewanych wzlotów i upadków Szymona Hołowni. Jego postawa wobec debat organizowanych przez TVP i TV Republika uniemożliwiła zabetonowanie sceny na użytek sztabu Rafała Trzaskowskiego przez pierwszą ze stacji. Jak pamiętamy, Telewizja Polska chciała od razu spolaryzować scenę i jeszcze przed pierwszą turą do debaty zaprosiła jedynie dwóch z kandydatów, jednak w kontrze do niej Republika ogłosiła własne spotkanie ze startującymi ww wyborach. Hołownia pojawił się na imprezie Republiki, przez co przestała ona być wyłącznie opozycyjną rozmową liderów i kandydatów egzotycznych. Zachowanie marszałka było też jednym z czynników, który wymusił na TVP zmianę formuły i zaproszenie w ostatniej chwili wszystkich kandydatów. Lider Polski 2050 niewątpliwie pomógł tym samym demokracji i debacie publicznej w naszym kraju. Czy pomógł sobie? Wielu komentatorów spodziewało się, że na pokazaniu się nowym grupom wyborców Hołownia zyska, jednak wynik w wysokości 4,99% dał mu jedynie mało chwalebny tytuł „marszałka promocyjnego”.

Po wyborach Hołownia kompletnie się pogubi, choć to pogubienie zaprowadzi go bardzo blisko wielkości, gdy wbrew swoim koalicjantom i internetowym farmom trolli zdecyduje się zaprzysiąc Karola Nawrockiego na prezydenta i współuczestniczyć w organizacji naprawdę godnej ceremonii inauguracyjnej nowej głowy państwa. Niestety, Hołownia moment ten szybko zmarnował, wdając się w groteskowe targi mające na celu pozostanie na stanowisku marszałka Sejmu, które w myśl umowy koalicyjnej piastować miał dwa lata, lub znalezienie dla siebie innego stanowiska w kraju czy za granicą, na co nie miał szans. W tle zaczęły powracać doniesienia o udziale polityka w aferze Collegium Humanum – jak wspomniałem, nieukończenie studiów w młodości zemściło się po latach, gdy marszałka oskarżono o fikcyjne studia w skompromitowanej szkole wyższej.

Ostatecznie nie został ani marszałkiem, ani wicepremierem, ani ambasadorem w USA, ani komisarzem ONZ. Wydając wiele sprzecznych deklaracji, nie wziął też udziału w wyborach nowego lidera swojej partii, choć już w trakcie ich trwania zaczął sygnalizować, że decyzji tej żałuje. Być może również dlatego załamanie wyborczej procedury, w której system zawiesił się w trakcie drugiej tury (przypadkiem przegrywanej przez popieraną przez niego Pełczyńską-Nałęcz), był przez wielu odbierany jako ingerencja w wybory. Partia, oskarżając o sabotaż obce służby, dopełniła dzieła ośmieszenia siebie oraz byłych i przyszłych liderów. Równocześnie jednak wciąż słychać głosy o tym, że Hołownia może zagrozić zerwaniem koalicji i znów zagrać wysoko, zarówno z KO, jak i z PiS – ratując rząd lub odwracając sojusze, na co wciąż liczy część prawicowych publicystów. W ten sposób Polska polityka wciąż wisieć będzie na liczącej 800 osób partii i jej zmieniającym co pięć minut zdanie założycielu.



 

Polecane