Wprowadzana w UE fiskalna rewolucja obróci w gruzy państwa narodowe, doprowadzi do wywłaszczeń i zniewolenia
Co musisz wiedzieć:
- UE jest obecnie piątym co do wielkości ponadnarodowym pożyczkobiorcą w Europie.
- KE poprzez wspólnotowy dług usiłuje zbudować zręby europejskiej państwowości.
- Niemcom marzy się dominacja w UE.
UE ma dalej się zadłużać
UE jest obecnie piątym co do wielkości ponadnarodowym pożyczkobiorcą w Europie, a zgodnie z zapowiedziami unijnych urzędników, nadal będzie się zadłużać. Dlaczego? Europejski lewicowo-liberalny mainstream, któremu marzy się dominacja Niemiec w Europie, zdając sobie sprawę z oporu społeczeństw wobec takiego scenariusza, zdecydował przyjąć nieco okrężną taktykę centralizacji. Jednym z jej elementów jest właśnie zaciąganie kolejnych wspólnotowych długów i tym samym tworzenie niejako „od kuchni” zrębów europejskiego systemu fiskalnego, charakterystycznego dla funkcjonowania pełnoprawnego państwa. Rzecz jasna wszystko dzieje się z pominięciem traktatów.
- Wyłączenia prądu w woj. pomorskim. Ważny komunikat dla mieszkańców
- Ważny komunikat dla mieszkańców Łodzi
- ZUS wydał ważny komunikat
- Komunikat dla mieszkańców Warszawy
- Pilny komunikat Polskiej Agencji Kosmicznej. Chińska rakieta może przelecieć nad Polską
- Komunikat Straży Granicznej. Pilne doniesienia z granicy
- Ważny komunikat dla mieszkańców Gdańska
- W Polsce otwiera się największy hotel nad Bałtykiem – Niemcy w panice
- Sztorm Kristin wyrządził szkody na terenie sanktuarium w Fatimie
- Brak przesłanek do zawieszenia? Nauczycielka z Kielna może wrócić do pracy
- Qatargate to przy tej aferze będzie pikuś
- Donald Trump jest nam potrzebny
Konsekwencje zwiększania długu
Zwiększanie wspólnotowego długu niesie ryzyko wzrostu kosztów obsługi długu, wyższych stóp procentowych oraz presji podatkowej na obywateli. Może to prowadzić do ograniczenia suwerenności fiskalnej państw, spowolnienia gospodarczego oraz konieczności długofalowej konsolidacji budżetowej. Oznacza to, że przestrzeń na inne wydatki budżetowe może zostać ograniczona. Co więcej, może wymusić na rządach państw członkowskich podniesienie podatków oraz redukcję wydatków krajowych. Może też doprowadzić do sytuacji, w której to instytucje unijne przejmą prerogatywy państw członkowskich i zaczną nakładać podatki na obywateli, co zresztą już się dzieje.
Unijne podatki
Warto przypomnieć, że Komisja Europejska przedstawiła projekt nowego budżetu UE na lata 2028-2034, który zakłada pozyskanie dodatkowych 44 mld euro rocznie z nowych źródeł dochodów. Wśród nich znalazły się wpływy z systemu handlu uprawnieniami do emisji CO2 z sektora energetycznego i przemysłowego (ETS1). Komisja zaproponowała, aby część tych dochodów zasilała bezpośrednio budżet unijny, co ma przynosić około 9,6 mld euro rocznie.
CBAM
Kolejnym źródłem dochodów ma być mechanizm dostosowywania cen na granicach z uwzględnieniem emisji dwutlenku węgla, znany jako CBAM. Jest to podatek nałożony na towary importowane z krajów o mniej restrykcyjnej polityce klimatycznej, który ma przynosić około 1,4 mld euro rocznie. Oficjalnym celem CBAM jest wyrównanie szans europejskich producentów i ograniczenie zjawiska przenoszenia emisji CO2 poza granice UE.
Podatek za sprzęt elektroniczny
Trzecim elementem nowej struktury dochodów UE ma być opłata związana ze zużytym sprzętem elektrycznym i elektronicznym. Ma ona zwiększyć dochody budżetu UE o 15 mld euro rocznie oraz zachęcać państwa członkowskie do bardziej ekologicznych działań. Każde państwo członkowskie będzie zobowiązane do informowania Brukseli o ilości e-odpadów na mieszkańca, które nie zostały zebrane i na tej podstawie naliczana będzie opłata. W praktyce zapewne będzie wyglądało to tak, że nastąpi naliczenie podatku od każdego używanego przez obywateli urządzenia do czasu, aż zostanie ono zezłomowane i poddane utylizacji.
Akcyza na wyroby tytoniowe
Dalej KE planuje pobierać akcyzę od wyrobów tytoniowych - dochody miałyby pochodzić z jednolitej stawki w państwach UE, co ma dostarczać średnio 11,2 mld euro rocznie.
CORE
Zostanie też wprowadzony podatek od dużych firm, które osiągają roczny obrót powyżej 100 mln euro (CORE). KE szacuje, że wpływy z jego tytułu wyniosą około 6,8 mld euro rocznie.
VAT
Już w tej chwili np. część podatku VAT jest wpłacana do unijnej kasy. Część dochodów z VAT każdego państwa członkowskiego trafia do tzw. zasobów własnych UE – jednego ze źródeł finansowania budżetu UE. Mówiąc ściślej, do podstawy VAT każdego państwa członkowskiego stosuje się stawkę podstawową w wysokości 0,3%. Aby zapewnić sprawiedliwe zasady, wkład ten nie może być wyższy niż 50% dochodu narodowego brutto (DNB) danego kraju. Zasoby oparte na VAT stanowią około 10% dochodów z tytułu zasobów własnych UE.
Inne podatki
Oprócz tego do unijnej kasy trafia podatek od plastiku. Obywatele płacą też horrendalne sumy w ramach podatku ETS1, a wkrótce (od 2028 roku) zostanie na nich nałożony podatek ETS2 - jeszcze bardziej inwazyjny niż ETS1.
Zręby superpaństwa
Należy przypomnieć, że zarówno emisja długu, jak i tworzenie własnego budżetu czy nakładanie podatków to są prerogatywy państwa. Do takiej właśnie roli aspiruje Unia Europejska pod egidą Niemiec. Ponieważ nie ma zgody państw członkowskich na przekazanie suwerenności w zarząd Brukseli/Berlina, unijny establishment zdecydował się na dokonanie tego metodą okrężną i kropelkową. Szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen mówi wprost, że misją KE jest „budowanie niepodległej Europy” i do tego dąży za wszelką cenę, nawet za cenę łamania prawa i praworządności rozumianej jako zasada legalizmu.
Pułapka zadłużenia
Wprawdzie plan tworzenia zrębów państwowości poprzez budowanie wspólnego systemu fiskalnego wydaje się skutecznym planem, ale nie do końca. Wysoki poziom zadłużenia zwiększa wrażliwość na szoki zewnętrzne – to po pierwsze. Po drugie – tak scementowana Europa stanie się zapewne zakładnikiem tych, którzy tego kapitału jej udzielą, czyli wielkich finansistów, czy korporacji. Zagrożenie jest zupełnie realne i kompletnie lekceważone, chociaż już nie raz owe dwie wymienione przeze mnie grupy pokazały, jak silna jest ich władza.
Zadłużenie może zatem okazać się pułapką, z której nie będzie wyjścia.
Wywłaszczenia
Warto w tym momencie zauważyć, że zadłużanie wspólnoty to także zadłużanie obywateli należących do niej państw. Dokładnie tych samych obywateli, którzy dodatkowo będą zmuszeni niejako odgórnie do osobistego zadłużania się na poczet remontów wymaganych dyrektywą budynkową, która ma zostać wdrożona do prawa krajowego do 29 maja 2026 r. Tak silne obłożenie długami może spowodować, że normą staną się odwrócone hipoteki i wywłaszczenia, które wspólnotowy dług będzie jedynie multiplikował, ponieważ uszczupli zasobność i tak już mocno obciążonych podatkami portfeli.
Pandemiczna rewolucja
Przed wybuchem pandemii Covid-19 wspólne zaciąganie pożyczek w UE miało w dużej mierze charakter teoretyczny. Pierwsze znaczące emisje miały miejsce podczas kryzysu zadłużenia państwowego w strefie euro w latach 2011–13, kiedy niespłacony dług UE wzrósł do około €55 miliardów. W 2020 r. Komisja wyemitowała €40 mld długu – ponad dwukrotnie więcej niż w roku poprzednim – w celu sfinansowania programów kryzysowych, takich jak SURE oraz funduszu NextGenerationEU Recovery Fund €750 mld. Roczna emisja wzrosła do prawie €200 miliardów do 2025 r., podczas gdy całkowite zadłużenie wzrosło powyżej €670 miliardów. Duża część tej kwoty pozostanie w bilansie UE co najmniej do 2058 r., lub jeszcze dłużej, jeśli Komisja zdecyduje się na refinansowanie zapadających obligacji zamiast ich natychmiastowej spłaty. Do tego dochodzi zadłużenie z tytułu programów ReArmEU, SAFE i bezzwrotnej de facto pożyczki dla Ukrainy. Tymczasem unijne instytucje przewidują dalsze zadłużanie wspólnoty.
Polityka zadłużania wywoła szereg kryzysów
Planowana przez unijne instytucje polityka dalszego zadłużania UE siłą rzeczy wywoła szereg kryzysów w różnych obszarach życia wspólnoty. Kryzys finansowy niewątpliwie przełoży się na wywołanie kryzysu społecznego na niespotykaną dotychczas skalę. Nie jest jednak wykluczone, że taki jest cel eurokratów – zgodnie z postulatami zawartymi w komunistycznym Manifeście z Ventotene przyjętym jako trzon Białej księgi w sprawie przyszłości Europy z 2017 roku, której założenia – zrewidowane nieznacznie w 2019 roku – obowiązują do dnia dzisiejszego. W tym kontekście rzeczywiście można przyznać rację Seamusowi Bolandowi: „Tylko więcej wspólnego długu może uratować Europę”, ale nie państwa narodowe zrzeszone we wspólnocie, ale ponadnarodowy projekt ideologicznych spadkobierców Altiero Spinellego, który z założenia ma doprowadzić do pozbawienia obywateli, w tym również przedsiębiorców, prywatnej własności i stworzyć współczesny kolektyw mający do dyspozycji wynajmowane mieszkania, meble, samochody oraz na tyle niski dochód gwarantowany, aby ledwo starczył na podtrzymanie życia.
Współczesne niewolnictwo?
Takie są zamierzenia eurokratów – zostały one zebrane na piśmie – a wspólne zadłużenie to jedynie jedno z wielu narzędzi prowadzących do zniewolenia. Nie oszukujmy się, zadłużanie się ponad miarę musi prowadzić wcześniej czy później do wytworzenia się systemu niewolnictwa, nawet jeżeli nie zostanie on tak nazwany. Mamy do czynienia z fiskalną rewolucją, która ma potencjał obrócenia w gruzy świata, który znamy: państw narodowych i ich społeczeństw. Jest jeszcze czas, aby się wycofać.




