Piotr Nisztor ujawnił kulisy nagrania, na którym oficer SOP formułował groźby pod jego adresem
Co musisz wiedzieć:
- Na nagraniach były nie tylko groźby pod adresem Piotra Nisztora, ale i kwestie obyczajowe.
- Cytowany przez portal DoRzeczy.pl Nisztor ujawnił szerszy kontekst sprawy.
- Telewizja Republika ma w sobotę opublikować więcej nagrań.
Na nagraniach były sprawy obyczajowe
W czwartek na antenie Radia Wnet Krzysztof Skowroński rozmawiał na ten temat z dziennikarzem śledczym Piotrem Nisztorem.
Rozmowa została nagrana w lutym 2024 roku, a on sam zapoznał się z nią niedawno.
Nie zdecydowaliśmy się na publikację całości nagrania. Ono zawiera bardzo wiele kwestii obyczajowych i takich, które w mojej ocenie nie powinny znaleźć się w przestrzeni publicznej. Dlatego skupiliśmy się na wątkach kluczowych – na groźbach, które jeżą włosy na głowie
– mówił.
Z jego relacji wynika, że jest to rozmowa trzech osób: podpułkownika SOP, kobiety oraz jego kolegi, biznesmena. Funkcjonariusz o pseudonimie Biszkop, wówczas członek zespołu ochronnego ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego, jest tą osobą, która opowiada, w jaki sposób zamierza pozbawić dziennikarza Telewizji Republika życia.
- Komunikat dla mieszkańców woj. kujawsko-pomorskiego
- Komunikat Straży Granicznej. Pilne doniesienia z granicy
- Pilny komunikat dla klientów Alior Banku
- TVN kontra szef Telewizji Republika. Sąd zdecydował
- Ważny komunikat dla mieszkańców Katowic
- Wyłączenia prądu w Małopolsce. Ważny komunikat dla mieszkańców
- TV Republika: Funkcjonariusz SOP chciał zabić naszego dziennikarza
- Ważne doniesienia z granicy. Komunikat Straży Granicznej
- Komunikat dla mieszkańców woj. małopolskiego
- Wyłączenia prądu w Warszawie. Komunikat dla mieszkańców
- Tusk wezwał Czarzastego. Trwa pilne spotkanie
- Amerykanie ujawniają: KE wpływa na media społecznościowe, by cenzurowały treści przed wyborami
Sprawa ma szerszy kontekst
Cytowany przez portal DoRzeczy.pl Nisztor ujawnił szerszy kontekst sprawy, sięgający roku 2014, kiedy – jako współpracownik "Wprost" – opublikował artykuł dotyczący handlarza bronią współpracującego z polskim przemysłem zbrojeniowym.
Opisałem, że Pierre Dadak przez lata współpracował z Bumarem i sprzedawał polskie uzbrojenie za granicę. W styczniu 2012 roku leciał samolotem prezydenta Gambii, a ochronę zapewniali mu funkcjonariusze BOR, w tym Wojciech B.
– mówił. Jak podkreślił, sprawa ta – mimo zapowiedzi postępowania wyjaśniającego – ostatecznie nie miała realnych konsekwencji służbowych.
W mojej ocenie historia w dużej mierze została zamieciona pod dywan. Wojciech B. bardzo szybko wrócił do normalnych zadań
– poinformował Nisztor. W następnych latach funkcjonariusz miał trafiać do ochrony m.in. Zbigniewa Ziobry, a po zmianie władzy 13 grudnia 2023 roku ponownie do zespołu ochronnego Radosława Sikorskiego.
''Zajmuję się faktami''
Dziennikarz relacjonował, że groźby zarejestrowane na ujawnionym nagraniu nie dotyczyły jego obecnej pracy, ale były związane z wcześniejszymi publikacjami.
Do momentu, kiedy to nagranie do mnie nie trafiło, tematu dla mnie osobiście nie było. Zajmuję się faktami, nie plotkami, choć różne plotki do mnie dochodziły
– podkreślał.
Groźby pod adresem dziennikarza
Szokujący – jak mówił – jest fragment, w którym funkcjonariusz SOP zapowiada realizację gróźb po odejściu ze służby.
Tam jasno pada stwierdzenie, że te groźby zostaną zrealizowane, gdy on odejdzie ze służby. I teraz jest ten moment, bo on właśnie odchodzi. Stąd też wczoraj w prokuraturze złożyłem zawiadomienie. Ze względów bezpieczeństwa nie chciałbym mówić o szczegółach, ale mogę powiedzieć, że prokuratura podeszła do sprawy profesjonalnie
– relacjonował.
Mam nadzieję, że nie dojdzie do żadnej tragedii
– dodał.
Moim zdaniem z prostego powodu trwa proces zamiatania tej sprawy pod dywan. Wojciech B. to człowiek o ogromnej wiedzy na temat osób, które ochraniał, w tym Radosława Sikorskiego, wicepremiera i szefa MSZ. Moim zdaniem to jest dopiero początek tej sprawy
– ocenił.
Sprawa gróźb pod adresem Piotra Nisztora
We wtorek wieczorem Telewizja Republika poinformowała, że dotarła do nagrania rozmowy, w trakcie której oficer Służby Ochrony Państwa opowiadał o planach "brutalnego zabójstwa dziennikarza Republiki", a także wulgarnie wypowiadał się na temat ministra spraw wewnętrznych i administracji, pod którym miały padać określenia na "k".
We wtorek MSWiA poinformowało, że w Służbie Ochrony Państwa odwołano czterech dyrektorów kluczowych pionów oraz jednego zastępcę dyrektora. Decyzje podjął płk Tomasz Jackowicz (p.o. komendant SOP). Wcześniej wszczęto postępowanie dyscyplinarne wobec dowódcy SOP, gen. bryg. Radosława Jaworskiego i podjęto decyzję o jego zawieszeniu. Rzecznik MSWiA Karolina Gałecka podkreśliła, że audyt wykazał poważne nieprawidłowości (zwłaszcza kadrowe), a minister Marcin Kierwiński zapowiada dalsze odwołania. Sam Kierwiński w rozmowie z TVN24 poinformował, że powodem zawieszenia szefa SOP było to, że ''służba zmierzała w złym kierunku''. – Było tam wiele nieprawidłowości, na które ja jako osoba nadzorująca bezpośrednio SOP musiałem zareagować – powiedział. Dodał, że odwołania czterech dyrektorów SOP są pierwszymi decyzjami personalnymi, które mają uporządkować służbę.
W środę do sprawy odniosła się Służba Ochrony Państwa. Formacja w komunikacie opublikowanym na swojej stronie internetowej podkreśliła, że nie była w posiadaniu materiałów dziennikarskich, zawierających groźby funkcjonariusza SOP wobec jednego z dziennikarzy.
"W związku z powzięciem tych informacji SOP dzisiaj złożyła zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa. Informujemy, że wobec funkcjonariusza SOP, który występuje w materiałach jednej z telewizji, były prowadzone znacznie wcześniej czynności służbowe, związane z poniższymi sprawami" – napisano w komunikacie.
SOP przekazała, że oficer został odsunięty od obowiązków 26 października 2025 roku po tym, jak formacja dowiedziała się o złożeniu na funkcjonariusza doniesienia na policję przez byłą partnerkę. "W tej sprawie podjęto czynności wyjaśniające" – poinformowała SOP.
Dodała, że w związku z kolejnymi informacjami dotyczącymi funkcjonariusza, które trafiły do SOP, komendant tej formacji w poniedziałek wszczął postępowanie dyscyplinarne i zawiesił funkcjonariusza w czynnościach służbowych.




