Imperium kontratakuje. Nowa afrykańska polityka Trumpa zagraża wpływom Rosji

Stany Zjednoczone wracają do gry w Afryce i robią to na twardych zasadach. Administracja Donalda Trumpa stawia na bezpieczeństwo i dostęp do surowców, porzucając dotychczasową politykę wartości. To ruch, który może osłabić rosyjskie wpływy w Sahelu i zmienić układ sił na całym kontynencie.

Co musisz wiedzieć:

  • USA zmieniają strategię w Afryce – administracja Donalda Trumpa odchodzi od warunkowania współpracy demokracją i prawami człowieka, stawiając na bezpieczeństwo, walkę z islamizmem i interesy gospodarcze.
  • Sahel jest kluczowym polem rywalizacji – Mali, Burkina Faso i Niger, dotąd opierające się na wsparciu Rosji, są coraz bardziej rozczarowane skutecznością rosyjskich najemników w walce z dżihadystami.
  • Stawką są surowce i wpływy – USA chcą dostępu do złota, uranu i metali ziem rzadkich, co może osłabić pozycję Rosji i zmienić układ sił w Afryce Zachodniej.

 

Ostatnie lata to seria porażek Zachodu w Afryce i budowa wpływów rosyjskich. Widać to było szczególnie w Sahelu, skąd junty wojskowe wyrzuciły Francuzów, a rykoszetem oberwali też Amerykanie (utrata ważnych baz w Nigrze). Administracja Donalda Trumpa zamierza to zmienić. 

 

Nowe amerykańskie otwarcie w Afryce

USA wracają do gry, zmieniając priorytety w swej afrykańskiej polityce, co powinno sprawić, że będzie dużo skuteczniejsza. Mówią krótko: bezpieczeństwo ważniejsze od demokracji, a biznes od praw człowieka. Taka strategia przynosiła dotąd sukcesy choćby Rosji. Teraz może ją to pogrążyć.

Stany Zjednoczone ogłosiły radykalną zmianę w swoim podejściu do trzech krajów Sahelu – Mali, Burkina Faso i Nigru – których junty, po przewrotach wojskowych, zerwały z Francją i postawiły na sojusz z Rosją. Kilka dni temu w wydanym oświadczeniu Departament Stanu przyznał się do popełnionych w przeszłości błędów politycznych i zasygnalizował gotowość do współpracy z tymi walczącymi z dżihadystami krajami Sahelu w zakresie „wspólnego bezpieczeństwa i interesów gospodarczych”.

Nowa strategia

W nowym otwarciu nie ma tego, co od wielu lat charakteryzowało politykę USA na Czarnym Lądzie, czyli narzucania partnerom demokracji i praw człowieka. Liczą się bezpieczeństwo i biznes. Amerykanie przyjmują więc – jak doświadczenie pokazuje, skuteczną – strategię stosowaną w Afryce przez takie kraje, jak Rosja, Chiny, Iran, Turcja czy Zjednoczone Emiraty Arabskie. Administracja Trumpa zamierza walczyć o dostęp do zasobów złota i minerałów ziem rzadkich, w tym litu i uranu. Z dużych rezerw złota słynie Mali, z kolei światowym potentatem w produkcji uranu jest Niger. Stany Zjednoczone wydają się też poważnie traktować zagrożenie islamizmem i potencjalną destabilizację regionu.

 

Mali, Burkina Faso i Niger

Mali, Burkina Faso i Niger wyszły regionalnej organizacji ECOWAS skupiającej kraje Afryki Zachodniej i stworzyły własny Sojusz Państw Sahelu (AES). Obecnie w każdym z tych krajów stacjonują rosyjscy najemnicy z Korpusu Afrykańskiego (dawniej w większości wagnerowcy). Najwięcej w Mali, gdzie może być ich nawet 1,5 tys. Wcześniej władze wojskowe tych krajów pozbyły się żołnierzy francuskich i amerykańskich, którzy od lat pomagali w walce z dżihadystami powiązanymi z al-Kaidą i ISIS.

Amerykanie mają szansę wykorzystać pewne pęknięcia w sojuszu krajów AES z Rosją. Junty są coraz bardziej niezadowolone z jakości wsparcia wojskowego Moskwy w walce z dżihadystami. Najemnicy mało skutecznie pomagają w opieraniu się rebelii, za to co i rusz słychać o kolejnych zbrodniach dokonywanych przez Rosjan na cywilach. Grupy terrorystyczne nie tylko rozszerzają swój zasięg w regionie Sahelu, ale też coraz bardziej rozprzestrzeniają się na południe i infiltrują takie kraje jak Benin, Wybrzeże Kości Słoniowej, Ghana i Togo.

Pierwsze oznaki na AFRICOM

Pierwsze oznaki, że administracja Trumpa dąży do przywrócenia stosunków z trzema krajami AES, pojawiły się w grudniu ubiegłego roku, kiedy zastępca szefa Dowództwa Sił Zbrojnych Stanów Zjednoczonych w Afryce (AFRICOM) generał John Brennan zasugerował, że Stany Zjednoczone rozważają „ukierunkowaną, ograniczoną wymianę informacji wywiadowczych” z tymi krajami w ramach „bardziej agresywnego” podejścia AFRICOM do bezpieczeństwa regionalnego.

 

Podróże analityka CIA Nicka Checkera

Podczas prezydentury Joe Bidena Waszyngton w dużej mierze przestrzegał długoletniego amerykańskiego ustawodawstwa zakazującego pomocy „jakiemukolwiek krajowi, którego prawidłowo wybrany szef rządu został obalony w wyniku wojskowego zamachu stanu lub dekretu”. Teraz to się zmienia, więc nie ma w tym przypadku, że twarzą nowego kursu jest były analityk CIA Nick Checker, szef Biura ds. Afryki w Departamencie Stanu. 

Kilka dni temu wybrał się z wizytą do stolicy Mali, Bamako, wcześniej, 18 stycznia, Checker reprezentował Waszyngton podczas ceremonii inauguracji byłego przywódcy puczu i nowo wybranego prezydenta Gwinei Mamadiego Doumbuyo w Konakry. Gwinea nie należy do bloku AES, ale utrzymuje bliskie relacje z Mali, Nigrem i Burkina Faso.

Checker jest odpowiedzialny za zarządzanie codziennymi stosunkami z 49 krajami Afryki

Checker pracuje w Departamencie Stanu dopiero od czterech miesięcy, a przez ostatnią dekadę pełnił funkcję analityka wojskowego w Centralnej Agencji Wywiadowczej. W CIA skupiał się na „konfliktach w regionie Bliskiego Wschodu i Rogu Afryki”, jak wynika z jego biografii opublikowanej przez Departament Stanu. Część 2025 r. spędził w Białym Domu, pełniąc funkcję zastępcy sekretarza wykonawczego w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego. Teraz to Checker jest odpowiedzialny za zarządzanie codziennymi stosunkami z 49 krajami Afryki (Algieria, Egipt, Libia i Tunezja są przypisane do Biura ds. Bliskiego Wschodu).

 

Strategia dyplomacji handlowej

W maju administracja Trumpa ogłosiła swoją strategię dyplomacji handlowej, w której priorytetem jest dostęp do metali ziem rzadkich i innych kluczowych minerałów oraz promowanie możliwości biznesowych dla amerykańskich firm. W lipcu prezydent Stanów Zjednoczonych gościł pięciu przywódców z nadbrzeżnych krajów Sahelu: Liberii, Senegalu, Gabonu, Mauretanii i Gwinei Bissau, podczas których Trump mówił o „niesamowitych możliwościach handlowych”, które mogą zmienić stosunki „z pomocy na handel”. Zapewnienie dostępu do kluczowych zasobów zostało uznane za jeden z priorytetów administracji w Strategii Bezpieczeństwa Narodowego (NSS): „Stany Zjednoczone powinny przejść od relacji z Afryką opartej na pomocy do relacji opartej na handlu i inwestycjach, faworyzując partnerstwa z zdolnymi, wiarygodnymi państwami zaangażowanymi w otwieranie swoich rynków na amerykańskie towary i usługi”.

Chociaż NSS zawiera tylko jedno zdanie dotyczące „odradzającej się działalności terrorystycznej islamistów w niektórych częściach Afryki”, wskazuje na potrzebę „zachowania ostrożności” przy jednoczesnym „unikaniu długoterminowej obecności lub zaangażowania Ameryki”. W ubiegłym roku nastąpił gwałtowny wzrost aktywności militarnej USA w Afryce. W samej tylko Somalii przeprowadzono 128 operacji powietrznych, dronowych i lądowych – najwięcej w ciągu jednego roku od czasu rozpoczęcia tajnych działań w tym kraju w 2003 r. Najbardziej nagłośnioną operacją wojskową USA w Afryce w zeszłym roku było jednak zbombardowanie w Boże Narodzenie obozów w Nigerii, które miały powiązania z bojownikami powiązanymi z Państwem Islamskim.

 

Fatalna informacja dla Rosji

Handel i inwestycje, wspierane siłą militarną i interwencjami prezydenta, zastępują tradycyjną dyplomację w polityce Stanów Zjednoczonych wobec Afryki, dyplomację, która charakteryzowała się promowaniem i wspieraniem lewicowo-liberalnej agendy (vide finansowanie polityki aborcji i nadanie priorytetu prawom człowieka i demokracji). To fatalna informacja choćby dla Rosji, bo teraz jej afrykańscy sojusznicy – różni dyktatorzy i junty wojskowe – mają wybór. Wszak Waszyngton nie traktuje ich już trędowatych, lecz stosuje politykę bliższą zimnowojennej strategii USA, symbolizowaną słynnymi słowy „może i sku***syn, ale to nasz sku***syn”.

[Lead, sekcje "Co musisz wiedzieć", "Dlaczego to zmienia układ sił w Afryce", FAQ i śródtytuły od Redakcji]

 

Dlaczego to zmienia układ sił w Afryce:

  • USA przejmują narrację Rosji – Waszyngton zaczyna grać według reguł, które wcześniej dawały Moskwie przewagę: bez ideologii, z naciskiem na bezpieczeństwo i twarde interesy gospodarcze. To odbiera Rosji jej główny atut.
  • Junty zyskują alternatywę – państwa Sahelu nie są już skazane wyłącznie na rosyjskich najemników. Możliwość współpracy z USA zwiększa ich pole manewru i osłabia polityczne uzależnienie od Kremla.
  • Stawką są surowce i stabilność regionu – dostęp do uranu, złota i metali ziem rzadkich oraz skuteczniejsza walka z dżihadystami mogą przesunąć centrum wpływów w Afryce Zachodniej z Rosji z powrotem w stronę Zachodu.

 

Najczęściej zadawane pytania (FAQ)

  1. Na czym polega nowa polityka USA wobec Afryki? Administracja Donalda Trumpa odchodzi od uzależniania współpracy od demokracji i praw człowieka, koncentrując się na bezpieczeństwie, walce z islamizmem oraz dostępie do strategicznych surowców.
  2. Dlaczego Sahel stał się kluczowy dla USA i Rosji? Region jest jednocześnie niestabilny, zagrożony przez dżihadystów i bogaty w surowce takie jak uran, złoto i metale ziem rzadkich, co czyni go strategicznym polem rywalizacji mocarstw.
  3. Czy Rosja może stracić swoje wpływy w Afryce? Tak. Junty wojskowe coraz częściej krytycznie oceniają skuteczność rosyjskich najemników, a amerykańska oferta bezpieczeństwa i biznesu daje im realną alternatywę.
  4. Jaką rolę odgrywa w tym strategia „handel zamiast pomocy”? USA chcą budować wpływy poprzez inwestycje i obecność firm, a nie programy pomocowe, co zwiększa trwałość relacji i wzmacnia ich pozycję gospodarczą oraz polityczną.
  5. Co ta zmiana oznacza dla stabilności Afryki? Może przynieść skuteczniejszą walkę z dżihadystami, ale jednocześnie oznacza mniejsze znaczenie kwestii demokratycznych i praw człowieka w relacjach z Zachodem.

 

POLECANE
Eksplozja w szkole w Amsterdamie. Władze zabrały głos z ostatniej chwili
Eksplozja w szkole w Amsterdamie. Władze zabrały głos

W Amsterdamie doszło do eksplozji przy żydowskiej szkole w dzielnicy Buitenveldert.

USA zbombardowały wyspę Chark. Strzał ostrzegawczy z ostatniej chwili
USA zbombardowały wyspę Chark. "Strzał ostrzegawczy"

Przez irańską wyspę Chark, zaatakowaną w piątek przez USA, przechodzi 80-90 proc. eksportu ropy Iranu. Prezydent USA Donald Trump zapewnił, że tamtejsze obiekty naftowe nie zostały zniszczone, lecz może zrewidować swoją decyzję, jeśli cieśnina Ormuz będzie dalej blokowana. Axios ocenił, że atak był „strzałem ostrzegawczym”.

Komunikat dla mieszkańców Warszawy z ostatniej chwili
Komunikat dla mieszkańców Warszawy

Utrudnienia na linii M2 w Warszawie. Metro kursuje w dwóch pętlach, wyłączono stacje Szwedzka i Targówek Mieszkaniowy.

Państwa narodowe są podstawą wolności tylko u nas
Państwa narodowe są podstawą wolności

Państwo narodowe, wolność słowa i niezależność energetyczna – to trzy filary, które zdominowały dyskusję podczas konferencji Alliance of Sovereign Nations 2026 w Waszyngtonie. Wystąpienia amerykańskiej kongresmen Anny Pauliny Luny oraz rumuńskiego lidera prawicy George Simiona pokazały rosnące znaczenie debat o suwerenności państw w świecie Zachodu.

Uszkodzono kilkadziesiąt nagrobków. Policja szuka sprawców Wiadomości
Uszkodzono kilkadziesiąt nagrobków. Policja szuka sprawców

Policja wyjaśnia okoliczności dewastacji nagrobków, do której doszło w nocy z czwartku na piątek na cmentarzu parafialnym w Niestępowie w gminie Żukowo (woj. pomorskie). Lokalna społeczność apeluje o pomoc w odnalezieniu sprawców.

Tȟašúŋke Witkó: Friedrich Merz – europejski Judasz tylko u nas
Tȟašúŋke Witkó: Friedrich Merz – europejski Judasz

3 marca 2026 roku Friedrich Merz został przyjęty w Białym Domu przez Donalda Trumpa. Dziś mało kto o tym pamięta, ale pierwotnym celem wizyty kanclerza Niemiec w Waszyngtonie była jego debata z prezydentem USA o ogólnoświatowych cłach w wysokości 10 procent, nałożonych na podmioty eksportujące swoje produkty na rynek amerykański.

Prezydent: Decyzje dotyczące bezpieczeństwa są decyzjami Polski, a nie Brukseli Wiadomości
Prezydent: Decyzje dotyczące bezpieczeństwa są decyzjami Polski, a nie Brukseli

Decyzje dotyczące polskiej suwerenności, bezpieczeństwa czy sił zbrojnych są decyzjami zwierzchnika sił zbrojnych, a nie Brukseli - powiedział prezydent Karol Nawrocki podczas spotkania z sympatykami w Chmielniku (woj. świętokrzyskie). Są granice centralizacji UE; wyznacza je polski ustrój - dodał.

System ETS niezgodny z Konstytucją? Jest wniosek do TK Wiadomości
System ETS niezgodny z Konstytucją? Jest wniosek do TK

Podczas zorganizowanej dziś w Sejmie konferencji prasowej posłowie PiS przekazali, że skierowali do Trybunału Konstytucyjnego wniosek dotyczący przepisów ustawy o systemie handlu uprawnieniami do emisji (ETS). Jak napisał w mediach społecznościowych Michał Moskal, przepisy mogą doprowadzić do destabilizacji polskiego przemysłu energochłonnego i ciepłownictwa oraz drastycznego wzrostu kosztów ogrzewania i energii dla milionów Polaków.

Rzadkie zjawisko na niebie. W Polsce też będzie widoczne Wiadomości
Rzadkie zjawisko na niebie. W Polsce też będzie widoczne

12 sierpnia 2026 roku nad Europą pojawi się całkowite zaćmienie Słońca. To rzadkie zjawisko, które od lat fascynuje obserwatorów na całym świecie.

Prace techniczne w bankach. Klienci muszą przygotować się na utrudnienia Wiadomości
Prace techniczne w bankach. Klienci muszą przygotować się na utrudnienia

W najbliższy weekend część usług bankowych może być czasowo niedostępna. O planowanych pracach technicznych poinformowały trzy duże instytucje finansowe: mBank, PKO Bank Polski oraz ING Bank Śląski. Banki apelują do klientów, aby ważne operacje finansowe wykonali wcześniej.

REKLAMA

Imperium kontratakuje. Nowa afrykańska polityka Trumpa zagraża wpływom Rosji

Stany Zjednoczone wracają do gry w Afryce i robią to na twardych zasadach. Administracja Donalda Trumpa stawia na bezpieczeństwo i dostęp do surowców, porzucając dotychczasową politykę wartości. To ruch, który może osłabić rosyjskie wpływy w Sahelu i zmienić układ sił na całym kontynencie.

Co musisz wiedzieć:

  • USA zmieniają strategię w Afryce – administracja Donalda Trumpa odchodzi od warunkowania współpracy demokracją i prawami człowieka, stawiając na bezpieczeństwo, walkę z islamizmem i interesy gospodarcze.
  • Sahel jest kluczowym polem rywalizacji – Mali, Burkina Faso i Niger, dotąd opierające się na wsparciu Rosji, są coraz bardziej rozczarowane skutecznością rosyjskich najemników w walce z dżihadystami.
  • Stawką są surowce i wpływy – USA chcą dostępu do złota, uranu i metali ziem rzadkich, co może osłabić pozycję Rosji i zmienić układ sił w Afryce Zachodniej.

 

Ostatnie lata to seria porażek Zachodu w Afryce i budowa wpływów rosyjskich. Widać to było szczególnie w Sahelu, skąd junty wojskowe wyrzuciły Francuzów, a rykoszetem oberwali też Amerykanie (utrata ważnych baz w Nigrze). Administracja Donalda Trumpa zamierza to zmienić. 

 

Nowe amerykańskie otwarcie w Afryce

USA wracają do gry, zmieniając priorytety w swej afrykańskiej polityce, co powinno sprawić, że będzie dużo skuteczniejsza. Mówią krótko: bezpieczeństwo ważniejsze od demokracji, a biznes od praw człowieka. Taka strategia przynosiła dotąd sukcesy choćby Rosji. Teraz może ją to pogrążyć.

Stany Zjednoczone ogłosiły radykalną zmianę w swoim podejściu do trzech krajów Sahelu – Mali, Burkina Faso i Nigru – których junty, po przewrotach wojskowych, zerwały z Francją i postawiły na sojusz z Rosją. Kilka dni temu w wydanym oświadczeniu Departament Stanu przyznał się do popełnionych w przeszłości błędów politycznych i zasygnalizował gotowość do współpracy z tymi walczącymi z dżihadystami krajami Sahelu w zakresie „wspólnego bezpieczeństwa i interesów gospodarczych”.

Nowa strategia

W nowym otwarciu nie ma tego, co od wielu lat charakteryzowało politykę USA na Czarnym Lądzie, czyli narzucania partnerom demokracji i praw człowieka. Liczą się bezpieczeństwo i biznes. Amerykanie przyjmują więc – jak doświadczenie pokazuje, skuteczną – strategię stosowaną w Afryce przez takie kraje, jak Rosja, Chiny, Iran, Turcja czy Zjednoczone Emiraty Arabskie. Administracja Trumpa zamierza walczyć o dostęp do zasobów złota i minerałów ziem rzadkich, w tym litu i uranu. Z dużych rezerw złota słynie Mali, z kolei światowym potentatem w produkcji uranu jest Niger. Stany Zjednoczone wydają się też poważnie traktować zagrożenie islamizmem i potencjalną destabilizację regionu.

 

Mali, Burkina Faso i Niger

Mali, Burkina Faso i Niger wyszły regionalnej organizacji ECOWAS skupiającej kraje Afryki Zachodniej i stworzyły własny Sojusz Państw Sahelu (AES). Obecnie w każdym z tych krajów stacjonują rosyjscy najemnicy z Korpusu Afrykańskiego (dawniej w większości wagnerowcy). Najwięcej w Mali, gdzie może być ich nawet 1,5 tys. Wcześniej władze wojskowe tych krajów pozbyły się żołnierzy francuskich i amerykańskich, którzy od lat pomagali w walce z dżihadystami powiązanymi z al-Kaidą i ISIS.

Amerykanie mają szansę wykorzystać pewne pęknięcia w sojuszu krajów AES z Rosją. Junty są coraz bardziej niezadowolone z jakości wsparcia wojskowego Moskwy w walce z dżihadystami. Najemnicy mało skutecznie pomagają w opieraniu się rebelii, za to co i rusz słychać o kolejnych zbrodniach dokonywanych przez Rosjan na cywilach. Grupy terrorystyczne nie tylko rozszerzają swój zasięg w regionie Sahelu, ale też coraz bardziej rozprzestrzeniają się na południe i infiltrują takie kraje jak Benin, Wybrzeże Kości Słoniowej, Ghana i Togo.

Pierwsze oznaki na AFRICOM

Pierwsze oznaki, że administracja Trumpa dąży do przywrócenia stosunków z trzema krajami AES, pojawiły się w grudniu ubiegłego roku, kiedy zastępca szefa Dowództwa Sił Zbrojnych Stanów Zjednoczonych w Afryce (AFRICOM) generał John Brennan zasugerował, że Stany Zjednoczone rozważają „ukierunkowaną, ograniczoną wymianę informacji wywiadowczych” z tymi krajami w ramach „bardziej agresywnego” podejścia AFRICOM do bezpieczeństwa regionalnego.

 

Podróże analityka CIA Nicka Checkera

Podczas prezydentury Joe Bidena Waszyngton w dużej mierze przestrzegał długoletniego amerykańskiego ustawodawstwa zakazującego pomocy „jakiemukolwiek krajowi, którego prawidłowo wybrany szef rządu został obalony w wyniku wojskowego zamachu stanu lub dekretu”. Teraz to się zmienia, więc nie ma w tym przypadku, że twarzą nowego kursu jest były analityk CIA Nick Checker, szef Biura ds. Afryki w Departamencie Stanu. 

Kilka dni temu wybrał się z wizytą do stolicy Mali, Bamako, wcześniej, 18 stycznia, Checker reprezentował Waszyngton podczas ceremonii inauguracji byłego przywódcy puczu i nowo wybranego prezydenta Gwinei Mamadiego Doumbuyo w Konakry. Gwinea nie należy do bloku AES, ale utrzymuje bliskie relacje z Mali, Nigrem i Burkina Faso.

Checker jest odpowiedzialny za zarządzanie codziennymi stosunkami z 49 krajami Afryki

Checker pracuje w Departamencie Stanu dopiero od czterech miesięcy, a przez ostatnią dekadę pełnił funkcję analityka wojskowego w Centralnej Agencji Wywiadowczej. W CIA skupiał się na „konfliktach w regionie Bliskiego Wschodu i Rogu Afryki”, jak wynika z jego biografii opublikowanej przez Departament Stanu. Część 2025 r. spędził w Białym Domu, pełniąc funkcję zastępcy sekretarza wykonawczego w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego. Teraz to Checker jest odpowiedzialny za zarządzanie codziennymi stosunkami z 49 krajami Afryki (Algieria, Egipt, Libia i Tunezja są przypisane do Biura ds. Bliskiego Wschodu).

 

Strategia dyplomacji handlowej

W maju administracja Trumpa ogłosiła swoją strategię dyplomacji handlowej, w której priorytetem jest dostęp do metali ziem rzadkich i innych kluczowych minerałów oraz promowanie możliwości biznesowych dla amerykańskich firm. W lipcu prezydent Stanów Zjednoczonych gościł pięciu przywódców z nadbrzeżnych krajów Sahelu: Liberii, Senegalu, Gabonu, Mauretanii i Gwinei Bissau, podczas których Trump mówił o „niesamowitych możliwościach handlowych”, które mogą zmienić stosunki „z pomocy na handel”. Zapewnienie dostępu do kluczowych zasobów zostało uznane za jeden z priorytetów administracji w Strategii Bezpieczeństwa Narodowego (NSS): „Stany Zjednoczone powinny przejść od relacji z Afryką opartej na pomocy do relacji opartej na handlu i inwestycjach, faworyzując partnerstwa z zdolnymi, wiarygodnymi państwami zaangażowanymi w otwieranie swoich rynków na amerykańskie towary i usługi”.

Chociaż NSS zawiera tylko jedno zdanie dotyczące „odradzającej się działalności terrorystycznej islamistów w niektórych częściach Afryki”, wskazuje na potrzebę „zachowania ostrożności” przy jednoczesnym „unikaniu długoterminowej obecności lub zaangażowania Ameryki”. W ubiegłym roku nastąpił gwałtowny wzrost aktywności militarnej USA w Afryce. W samej tylko Somalii przeprowadzono 128 operacji powietrznych, dronowych i lądowych – najwięcej w ciągu jednego roku od czasu rozpoczęcia tajnych działań w tym kraju w 2003 r. Najbardziej nagłośnioną operacją wojskową USA w Afryce w zeszłym roku było jednak zbombardowanie w Boże Narodzenie obozów w Nigerii, które miały powiązania z bojownikami powiązanymi z Państwem Islamskim.

 

Fatalna informacja dla Rosji

Handel i inwestycje, wspierane siłą militarną i interwencjami prezydenta, zastępują tradycyjną dyplomację w polityce Stanów Zjednoczonych wobec Afryki, dyplomację, która charakteryzowała się promowaniem i wspieraniem lewicowo-liberalnej agendy (vide finansowanie polityki aborcji i nadanie priorytetu prawom człowieka i demokracji). To fatalna informacja choćby dla Rosji, bo teraz jej afrykańscy sojusznicy – różni dyktatorzy i junty wojskowe – mają wybór. Wszak Waszyngton nie traktuje ich już trędowatych, lecz stosuje politykę bliższą zimnowojennej strategii USA, symbolizowaną słynnymi słowy „może i sku***syn, ale to nasz sku***syn”.

[Lead, sekcje "Co musisz wiedzieć", "Dlaczego to zmienia układ sił w Afryce", FAQ i śródtytuły od Redakcji]

 

Dlaczego to zmienia układ sił w Afryce:

  • USA przejmują narrację Rosji – Waszyngton zaczyna grać według reguł, które wcześniej dawały Moskwie przewagę: bez ideologii, z naciskiem na bezpieczeństwo i twarde interesy gospodarcze. To odbiera Rosji jej główny atut.
  • Junty zyskują alternatywę – państwa Sahelu nie są już skazane wyłącznie na rosyjskich najemników. Możliwość współpracy z USA zwiększa ich pole manewru i osłabia polityczne uzależnienie od Kremla.
  • Stawką są surowce i stabilność regionu – dostęp do uranu, złota i metali ziem rzadkich oraz skuteczniejsza walka z dżihadystami mogą przesunąć centrum wpływów w Afryce Zachodniej z Rosji z powrotem w stronę Zachodu.

 

Najczęściej zadawane pytania (FAQ)

  1. Na czym polega nowa polityka USA wobec Afryki? Administracja Donalda Trumpa odchodzi od uzależniania współpracy od demokracji i praw człowieka, koncentrując się na bezpieczeństwie, walce z islamizmem oraz dostępie do strategicznych surowców.
  2. Dlaczego Sahel stał się kluczowy dla USA i Rosji? Region jest jednocześnie niestabilny, zagrożony przez dżihadystów i bogaty w surowce takie jak uran, złoto i metale ziem rzadkich, co czyni go strategicznym polem rywalizacji mocarstw.
  3. Czy Rosja może stracić swoje wpływy w Afryce? Tak. Junty wojskowe coraz częściej krytycznie oceniają skuteczność rosyjskich najemników, a amerykańska oferta bezpieczeństwa i biznesu daje im realną alternatywę.
  4. Jaką rolę odgrywa w tym strategia „handel zamiast pomocy”? USA chcą budować wpływy poprzez inwestycje i obecność firm, a nie programy pomocowe, co zwiększa trwałość relacji i wzmacnia ich pozycję gospodarczą oraz polityczną.
  5. Co ta zmiana oznacza dla stabilności Afryki? Może przynieść skuteczniejszą walkę z dżihadystami, ale jednocześnie oznacza mniejsze znaczenie kwestii demokratycznych i praw człowieka w relacjach z Zachodem.


 

Polecane