Mandat dla ministra. Żurek: „Prawnicy mówili, że wygramy to przed sądem”
Co musisz wiedzieć:
- 1500 zł grzywny i 15 punktów karnych.
- Zarzut – nieustąpienie pierwszeństwa pieszej.
- Minister: – Uderzam się w piersi.
.
Nagranie i decyzja policji
Do zdarzenia doszło pod koniec stycznia podczas realizacji internetowego programu ''Duży w Maluchu''. Waldemar Żurek prowadził rozmowę z dziennikarzem, jednocześnie kierując Fiatem 126p.
Na nagraniach opublikowanych w sieci widać, jak samochód zbliża się do przejścia dla pieszych w chwili, gdy na pasy wchodzi kobieta. Prowadzący program zwrócił uwagę ministrowi, że mógł potrącić pieszą.
Nie, no gdzie? Pani była jeszcze daleko
– ocenił minister.
Funkcjonariusze Komendy Miejskiej Policji w Krakowie przeanalizowali materiał i uznali, że doszło do wykroczenia polegającego na nieustąpieniu pierwszeństwa pieszej. Zgodnie z art. 86b Kodeksu wykroczeń czyn ten zagrożony jest mandatem nie niższym niż 1500 zł oraz 15 punktami karnymi. Taka kara została nałożona na ministra, który ją przyjął i opłacił.
''Uderzam się w piersi''
Do sprawy Żurek odniósł się na antenie Radia ZET.
Uderzam się w piersi, bo mogłem zachować większą czujność. Widziałem filmik, nie chcę go opisywać, nie polemizuję z organami ścigania. Chcę wprowadzić nowy standard i pokazać, że jeśli osoba publiczna popełni błąd, to powinna przeprosić i uderzyć się w piersi
– powiedział Żurek.
Prawnicy mi powiedzieli, "80 proc., że wygramy to przed sądem". Ja powiedziałem "nie". Policja uznała, że dzisiaj są takie przepisy, że to ja powinienem uważać bardziej niż pieszy, nawet gdy on wchodzi szybko na to przejście dla pieszych. Oczywiście jechałem cudzym samochodem, nie znałem hamulców, z tyłu miałem samochód, który za mną jechał. Taka decyzja – osoba była na tyle daleko, że mogłem ten manewr wykonać w miarę bezpiecznie
– dodał.
Wspomnienie ''autobusów ogórków''
Minister nawiązał również do dawnych lat. Dodał, że w czasach jego młodości jeździły "autobusy ogórki" i były tam tabliczki: "Nie rozmawiać z kierowcą w trakcie jazdy".
Teraz rozumiem ich sens
– przyznał.




