Dramat pracowników. Przemysł płaci najwyższą cenę

Zwolnienia grupowe przetaczają się przez wszystkie branże, łącznie z sektorem IT. Najbardziej gorzkie są jednak zwolnienia w przemyśle, o które Solidarność oskarża unijną politykę klimatyczną. Dla związkowców cięcia pracownicze to ostateczność, a nie najlepszy sposób na ratunek dla firmy.
Protestujący ludzie
Protestujący ludzie / Tygodnik Solidarność / fot. Marcin Żegliński

Co musisz wiedzieć:

  • Zwolnienia grupowe obejmują kolejne państwowe i prywatne spółki (m.in. PKP Cargo, Poczta Polska czy Jastrzębska Spółka Węglowa) a redukcje liczone są w tysiącach pracowników.
  • Związek zawodowy NSZZ Solidarność sprzeciwia się zwolnieniom i wskazuje na brak realnych programów naprawczych oraz negatywne skutki unijnej polityki klimatycznej dla świata pracy.
  • Najbardziej dotkliwe skutki redukcji widać w przemyśle, gdzie upadek dużych zakładów oznacza dramat całych lokalnych społeczności.

 

Zwolnienia idą szeroko

Najgłośniejszy przypadek to narodowy operator kolejowych przewozów towarowych, którym jest PKP Cargo. W ciągu zaledwie dwóch lat firma zredukowała zatrudnienie o 5 tysięcy pracowników, a jej stan osobowy zmniejszył się z 13376 do 8415 osób pod koniec 2025 roku. W międzyczasie uszczuplono też spółkę córkę – PKP CargoTabor, gdzie zamknięto regionalne sekcje w Olsztynie, Gdyni, Szczecinie oraz Jaworzynie Śląskiej.
Nie sposób nie wspomnieć, że sam fotel prezesa PKP Cargo stał się mocno „obrotowy”. Po odwołaniu Macieja Jankiewicza zasiadł na nim Marcin Wojewódka, potem stery przejęła Agnieszka Wasilewska-Semail, a w lutym tego roku Zbigniew Prus.

Biorąc pod uwagę, że kolejne przetasowanie polityczne nastąpi dopiero za półtora roku, funkcję prezesa PKP Cargo może pełnić jeszcze nie jeden „uzdrowiciel”. Tak duża rotacja bardzo dobitnie świadczy o tym, że w kolejowej spółce nadal nie dzieje się najlepiej.

– Stanowisko Solidarności jest w tej sprawie od dawna stałe. Ono się nie zmienia. Jesteśmy i byliśmy przeciwko zwolnieniom grupowym, natomiast obecny i poprzedni zarząd spółki nie podejmują działań naprawczych wobec PKP Cargo, a ich jedynym pomysłem na „restrukturyzację” są właśnie zwolnienia pracowników

– mówił nam w połowie zeszłego roku Jan Majder, przewodniczący Solidarności w PKP Cargo.

 

Kurierzy na B2B

Kilka tysięcy osób musiało rozstać się również z inną państwową firmą. Z Poczty Polskiej odeszło ponad 6 tysięcy pracowników i to tylko w okresie od listopada 2024 roku do marca 2025 roku. Dziś pracuje tam przeszło 51 tysięcy pracowników, a prezes Sebastian Mikosz zapowiedział, że w najbliższym czasie nie planuje tego zmieniać. Zmianie ulegnie natomiast sposób zatrudnienia kurierów, którzy zamiast umów o pracę mają przejść na B2B.

Zdaniem Solidarności jest to kolejny przykład tego, że dla Zarządu Poczty „dialog i pracownik nic nie znaczą”.

– Pracodawca od dwóch lat zmniejsza zatrudnienie, zmniejsza etaty. Zmniejszona jest także liczba osób obsługujących placówki pocztowe, jest mniej listonoszy... Oni sami mają coraz większe rejony i coraz dłużej chodzą po nich, żeby je obsłużyć i dostarczyć korespondencję, a widzimy, że nie dają rady. To nie jest wina kolegów i koleżanek, którzy doręczają pocztę, to jest po prostu wina Zarządu, który tak tą firmą kieruje

– mówił na antenie Radia Poznań wiceprzewodniczący „S” w Poczcie Polskiej Marcin Gallo.

– Co gorsza, Zarząd planuje kolejne ruchy związane z listonoszami. Chce ich „zabrać” z urzędu pocztowego i przekazać pod logistykę. Nasze pytanie jako Solidarności jest takie: Czy to nie jest pierwszy krok, aby listonoszy w perspektywie czasu również zatrudniać na umowach B2B i pozbawić ich umów o pracę, czyli bezpieczeństwa, które daje ta forma zatrudnienia?

– pytał związkowiec.

 

PG Silesia walczy

W ostatnim czasie głośno było również o górnikach z PG „Silesia”, którzy przez osiem dni protestowali pod ziemią, gdy dowiedzieli się, że 754 pracowników, czyli cała załoga, ma być objętych zwolnieniami grupowymi. Z jednej strony walczyli o swoje miejsca pracy, a z drugiej – domagali się od rządu osłon socjalnych na wypadek zwolnień.

Świadczenia osłonowe przysługują jednak tylko tym górnikom, których zakłady pracy są wpisane do ustawy górniczej. PG „Silesia” jako prywatna kopalnia nie znajdowała się na tej liście. Ten stan rzeczy ma zmienić porozumienie, które związkowcy zawarli z właścicielem kopalni, zarządcą sądowym oraz Ministerstwem Energii w grudniu 2025 roku. Rząd zobowiązał się w nim, że do końca lutego przygotuje rozwiązania legislacyjne, które umożliwią objęcie alokacją i świadczeniami osłonowymi górników oraz pracowników przeróbki, jeśli dojdzie do upadłości PG „Silesia”.

Właściciel kopalni ponowił chęć dzierżawy kopalni i przejęcia wszystkich pracowników, a Zarządca zadeklarował, że nie będzie wręczał wypowiedzeń – z wyjątkiem sytuacji, gdy dzierżawa nie dojdzie do skutku. Gdy zdawało się, że wszystko idzie w dobrym kierunku, po nowym roku pracownicy „Silesii” zaczęli być zwalniani z pracy.

– Niestety przyszedł frontalny atak na Solidarność, atak na tych bohaterów, którzy spędzili osiem dni pod ziemią. Pomimo zapisów w tym porozumieniu, że nie będą wyciągane wobec nich żadne dyscyplinarne konsekwencje – dzisiaj część tych chłopaków jest na wypowiedzeniach i ma poblokowane wejścia na teren zakładu

– podkreślał na ostatniej pikiecie Grzegorz Babij, szef „S” w PG „Silesia”.

 

Szukanie oszczędności

Jeśli ktokolwiek czuje już przesyt doniesieniami o trudnej sytuacji w tych zakładach, to może zainteresują go najświeższe informacje płynące z Jastrzębskiej Spółki Węglowej? Ten czołowy producent węgla koksowego – surowca niezbędnego do wytopu stali i uznanego przez Unię Europejską za krytyczny – po trzech kwartałach 2025 roku odnotował narastającą stratę netto w wysokości 2,9 mld zł. Firma zaczęła więc szukać oszczędności i znalazła je po stronie załogi. W lutym pracownicy JSW zgodzili się w referendum na zawieszenie części świadczeń, aby ratować spółkę. Ponad 97 procent z 16 tysięcy głosujących przystało na porozumienie, które organizacje związkowe ustaliły wcześniej z Zarządem. Co z niego wynika?

Otóż w 2026 roku górnicy będą mieli zawieszoną 14. pensję, a ubiegłoroczną – firma wypłaci im do końca 2027 roku. Od lutego 2026 roku do końca przyszłego roku zawieszona zostanie wypłata deputatu węglowego oraz biletów z Karty Górnika. Ponadto rozłożono na raty i przesunięto w czasie wypłatę nagród i ekwiwalentów barbórkowych w latach 2025–2028.

Zaciskanie pasa ma objąć także „górę” Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Wiceminister aktywów państwowych Grzegorz Wrona przekazał, że członkowie Zarządu będą wnioskować o obniżenie swoich wynagrodzeń „do aktualnych realiów finansowych spółki”.

– Działanie to stanowi wyraz odpowiedzialności i solidarności kierownictwa Spółki z pracownikami oraz jest elementem szerszych działań zmierzających do stabilizacji sytuacji finansowej JSW. Ponadto Ministerstwo Aktywów Państwowych jako większościowy akcjonariusz zawnioskuje o zwołanie walnego zgromadzenia w celu podjęcia uchwały o obniżeniu wynagrodzenia członków rady nadzorczej

– zapewnił minister Wrona.

W takiej sytuacji można uszczypliwie zapytać: Dlaczego kierownictwo JSW nie dało przykładu i nie obniżyło swoich pensji wcześniej, tylko czekało na decyzję pracowników...?

 

Co dzieje się w przemyśle?

Zwolnienia przetaczają się również przez inne branże. Niedawno polski producent mebli z Jeleniej Góry – Zorka – postanowił, że do końca czerwca rozstanie się z 233 pracownikami. Wcześniej, bo w listopadzie 2025 roku, media obiegła informacja, że Black Red White planuje zwolnienia grupowe około 800 pracowników. Szczególnie ciężka sytuacja panuje w hutnictwie. W grudniu ubiegłego roku po 223 latach zlikwidowano Hutę Królewską w Chorzowie, a jesienią 2024 roku padła Walcownia Rur „Andrzej” w Zawadzkiem, co oznaczało zwolnienia ponad 400 pracowników. Na sprzedaż wystawiono także częstochowski Rurexpol.

Od zamknięcia na cztery spusty uratowano natomiast Hutę Częstochowa, o co walczyła Solidarność, organizując między innymi manifestację w stolicy. Zakład najpierw wstrzymał produkcję, potem ogłosił upadłość i ostatecznie w listopadzie 2024 roku trafił pod skrzydła Węglokoksu. W związku z odchodzeniem od węgla wygaszane są również bloki węglowe. W sierpniu tego roku swoją pracę zakończą ostatnie dwa bloki Elektrowni Dolna Odra, a w następnym roku z mapy zniknie zasilana węglem Elektrownia Rybnik.

Kolejny sektor to motoryzacja. W połowie 2024 roku dobiegła końca likwidacja – zapoczątkowana jeszcze w poprzednim roku – fabryki silników FCA Powertrain w Bielsku-Białej. Majątek fabryki upłynniono, a część maszyn trafiło do zakładu w Brazylii. Od marca 2026 roku Stellantis zrezygnuje zaś z trzeciej zmiany w zakładzie w Tychach, gdzie Solidarność ustaliła już z kierownictwem warunki Programu Dobrowolnych Odejść. Zostanie nim objętych 320 pracowników, ale jak informowali wcześniej związkowcy – łącznie prace może stracić nawet 740 osób, wliczając w to pracowników agencyjnych.

 

Zielony winowajca

Przyczyny tych zwolnień Solidarność upatruje w unijnej polityce klimatycznej, o czym mówił niedawno szef podbeskidzkiej Solidarności Marek Bogusz.

– My na tym terenie mamy bardzo dużo motoryzacji. Spadki produkcyjne są ogromne. Fiata już w Bielsku nie ma, w Tychach już słyszycie, że jedna zmiana jest likwidowana, a w 2028 roku nie będzie Fiata w ogóle, nie będzie Stellantisu. Tak działa Zielony Ład

– ocenił.

Zwolnienia w przemyśle są wyjątkowo bolesne, bo często dotyczą osób najuboższych, ludzi z kilkudziesięcioletnim stażem, niejednokrotnie związanych z firmą od czasu ukończenia szkoły. Takie duże przedsiębiorstwa są zazwyczaj największymi pracodawcami w regionie i największymi płatnikami podatków dla gminy. Ich upadek to prawdziwy horror dla lokalnej społeczności – zwłaszcza w obliczu braku alternatywy.

[Tytuł, niektóre śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]


 

POLECANE
Prezydent zaprasza Tuska na spotkanie. Jest data z ostatniej chwili
Prezydent zaprasza Tuska na spotkanie. Jest data

Prezydent Karol Nawrocki zaprosił premiera Donalda Tuska, wicepremiera, szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza i prezesa NBP Adama Glapińskiego na spotkanie w najbliższy wtorek, o godz. 15.

Nowy sondaż partyjny. KO na czele, ale PiS z największym wzrostem z ostatniej chwili
Nowy sondaż partyjny. KO na czele, ale PiS z największym wzrostem

Choć Koalicja Obywatelska pozostaje liderem, to najnowsze badanie preferencji partyjnych pokazuje zmieniający się układ sił na scenie politycznej. W sondażu przygotowanym przez United Surveys dla "Wirtualnej Polski" wyraźny wzrost notuje Prawo i Sprawiedliwość.

Paliwo będzie jeszcze droższe. Są wyliczenia na przyszły tydzień z ostatniej chwili
Paliwo będzie jeszcze droższe. Są wyliczenia na przyszły tydzień

Przez konflikt na Bliskim Wschodzie ceny ropy poszły w górę, a rynek reaguje nerwowo. Przyszły tydzień przyniesie kolejne podwyżki na stacjach paliw – przewidują analitycy serwisu e-petrol.pl.

Wojna na Bliskim Wschodzie uderza w Ukrainę. Potężny problem z pociskami do Patriotów z ostatniej chwili
Wojna na Bliskim Wschodzie uderza w Ukrainę. Potężny problem z pociskami do Patriotów

Wojna Izraela i USA z Iranem utrudnia rządowi Niemiec zdobycie pocisków do wyrzutni Patriot dla Ukrainy; jeśli Kijów nie otrzyma tego uzbrojenia, to wyczerpanie się ukraińskich zapasów będzie tylko kwestią czasu – ostrzegł w piątek „Der Spiegel”.

Nowy właściciel TVN. Czy stację czeka wyraźny zwrot? z ostatniej chwili
Nowy właściciel TVN. Czy stację czeka wyraźny zwrot?

TVN trafia w nowe ręce. Po przejęciu Warner Bros. Discovery przez Paramount Skydance pojawiają się pytania o przyszły kierunek jednej z największych stacji telewizyjnych w Polsce.

Ważny komunikat dla mieszkańców Łodzi z ostatniej chwili
Ważny komunikat dla mieszkańców Łodzi

Dobra wiadomość dla mieszkańców północnej części Łodzi. Coraz bliżej remontu torowiska tramwajowego na ul. Warszawskiej. Do przetargu zgłosiło się aż dziewięciu wykonawców, a wszystkie złożone oferty mieszczą się w budżecie miasta. To oznacza realną szansę na powrót tramwaju na trasę prowadzącą w kierunku Marysina i Rogów.

Czy sprawy gospodarcze idą w dobrym kierunku? Polacy dosadnie ocenili rząd Tuska [SONDAŻ] z ostatniej chwili
Czy sprawy gospodarcze idą w dobrym kierunku? Polacy dosadnie ocenili rząd Tuska [SONDAŻ]

Ponad połowa Polaków negatywnie ocenia kierunek, w jakim rozwija się gospodarka w kraju – wynika z najnowszego badania Ogólnopolskiej Grupy Badawczej. W lutym 2026 roku optymistyczne spojrzenie na sytuację gospodarczą deklarował zaledwie co trzeci respondent. Wyniki badania pokazują, że nastroje społeczne w tej kwestii pozostają raczej sceptyczne.

Gaz nie popłynie do Polski? Orlen wydał komunikat z ostatniej chwili
Gaz nie popłynie do Polski? Orlen wydał komunikat

Katarska spółka QatarEnergy poinformowała, że czasowo wstrzymuje produkcję gazu LNG. Orlen wydał komunikat, w którym uspokaja: "wstrzymanie części produkcji gazu LNG nie stanowi zagrożenia".

Zaginęła polska aktorka. Policja prosi o pomoc z ostatniej chwili
Zaginęła polska aktorka. Policja prosi o pomoc

Wrocławska policja prowadzi poszukiwania 41-letniej Magdaleny Majtyka, która zaginęła 4 marca 2026 r.

Gigantyczny kredyt UE dla Polski. Kto naprawdę zarobi na programie SAFE? tylko u nas
Gigantyczny kredyt UE dla Polski. Kto naprawdę zarobi na programie SAFE?

Polska chce pożyczyć 43,7 mld euro z unijnego programu SAFE – to największa planowana pożyczka w historii państwa. Rząd przekonuje, że 89 proc. środków trafi do polskiej zbrojeniówki, jednak ekspert, Jakub Krysiewicz, prezes Instytutu Suwerenności uważa to za mało realne. Analiza wskazuje, że duża część pieniędzy może ostatecznie zasilić niemieckie i francuskie koncerny zbrojeniowe.

REKLAMA

Dramat pracowników. Przemysł płaci najwyższą cenę

Zwolnienia grupowe przetaczają się przez wszystkie branże, łącznie z sektorem IT. Najbardziej gorzkie są jednak zwolnienia w przemyśle, o które Solidarność oskarża unijną politykę klimatyczną. Dla związkowców cięcia pracownicze to ostateczność, a nie najlepszy sposób na ratunek dla firmy.
Protestujący ludzie
Protestujący ludzie / Tygodnik Solidarność / fot. Marcin Żegliński

Co musisz wiedzieć:

  • Zwolnienia grupowe obejmują kolejne państwowe i prywatne spółki (m.in. PKP Cargo, Poczta Polska czy Jastrzębska Spółka Węglowa) a redukcje liczone są w tysiącach pracowników.
  • Związek zawodowy NSZZ Solidarność sprzeciwia się zwolnieniom i wskazuje na brak realnych programów naprawczych oraz negatywne skutki unijnej polityki klimatycznej dla świata pracy.
  • Najbardziej dotkliwe skutki redukcji widać w przemyśle, gdzie upadek dużych zakładów oznacza dramat całych lokalnych społeczności.

 

Zwolnienia idą szeroko

Najgłośniejszy przypadek to narodowy operator kolejowych przewozów towarowych, którym jest PKP Cargo. W ciągu zaledwie dwóch lat firma zredukowała zatrudnienie o 5 tysięcy pracowników, a jej stan osobowy zmniejszył się z 13376 do 8415 osób pod koniec 2025 roku. W międzyczasie uszczuplono też spółkę córkę – PKP CargoTabor, gdzie zamknięto regionalne sekcje w Olsztynie, Gdyni, Szczecinie oraz Jaworzynie Śląskiej.
Nie sposób nie wspomnieć, że sam fotel prezesa PKP Cargo stał się mocno „obrotowy”. Po odwołaniu Macieja Jankiewicza zasiadł na nim Marcin Wojewódka, potem stery przejęła Agnieszka Wasilewska-Semail, a w lutym tego roku Zbigniew Prus.

Biorąc pod uwagę, że kolejne przetasowanie polityczne nastąpi dopiero za półtora roku, funkcję prezesa PKP Cargo może pełnić jeszcze nie jeden „uzdrowiciel”. Tak duża rotacja bardzo dobitnie świadczy o tym, że w kolejowej spółce nadal nie dzieje się najlepiej.

– Stanowisko Solidarności jest w tej sprawie od dawna stałe. Ono się nie zmienia. Jesteśmy i byliśmy przeciwko zwolnieniom grupowym, natomiast obecny i poprzedni zarząd spółki nie podejmują działań naprawczych wobec PKP Cargo, a ich jedynym pomysłem na „restrukturyzację” są właśnie zwolnienia pracowników

– mówił nam w połowie zeszłego roku Jan Majder, przewodniczący Solidarności w PKP Cargo.

 

Kurierzy na B2B

Kilka tysięcy osób musiało rozstać się również z inną państwową firmą. Z Poczty Polskiej odeszło ponad 6 tysięcy pracowników i to tylko w okresie od listopada 2024 roku do marca 2025 roku. Dziś pracuje tam przeszło 51 tysięcy pracowników, a prezes Sebastian Mikosz zapowiedział, że w najbliższym czasie nie planuje tego zmieniać. Zmianie ulegnie natomiast sposób zatrudnienia kurierów, którzy zamiast umów o pracę mają przejść na B2B.

Zdaniem Solidarności jest to kolejny przykład tego, że dla Zarządu Poczty „dialog i pracownik nic nie znaczą”.

– Pracodawca od dwóch lat zmniejsza zatrudnienie, zmniejsza etaty. Zmniejszona jest także liczba osób obsługujących placówki pocztowe, jest mniej listonoszy... Oni sami mają coraz większe rejony i coraz dłużej chodzą po nich, żeby je obsłużyć i dostarczyć korespondencję, a widzimy, że nie dają rady. To nie jest wina kolegów i koleżanek, którzy doręczają pocztę, to jest po prostu wina Zarządu, który tak tą firmą kieruje

– mówił na antenie Radia Poznań wiceprzewodniczący „S” w Poczcie Polskiej Marcin Gallo.

– Co gorsza, Zarząd planuje kolejne ruchy związane z listonoszami. Chce ich „zabrać” z urzędu pocztowego i przekazać pod logistykę. Nasze pytanie jako Solidarności jest takie: Czy to nie jest pierwszy krok, aby listonoszy w perspektywie czasu również zatrudniać na umowach B2B i pozbawić ich umów o pracę, czyli bezpieczeństwa, które daje ta forma zatrudnienia?

– pytał związkowiec.

 

PG Silesia walczy

W ostatnim czasie głośno było również o górnikach z PG „Silesia”, którzy przez osiem dni protestowali pod ziemią, gdy dowiedzieli się, że 754 pracowników, czyli cała załoga, ma być objętych zwolnieniami grupowymi. Z jednej strony walczyli o swoje miejsca pracy, a z drugiej – domagali się od rządu osłon socjalnych na wypadek zwolnień.

Świadczenia osłonowe przysługują jednak tylko tym górnikom, których zakłady pracy są wpisane do ustawy górniczej. PG „Silesia” jako prywatna kopalnia nie znajdowała się na tej liście. Ten stan rzeczy ma zmienić porozumienie, które związkowcy zawarli z właścicielem kopalni, zarządcą sądowym oraz Ministerstwem Energii w grudniu 2025 roku. Rząd zobowiązał się w nim, że do końca lutego przygotuje rozwiązania legislacyjne, które umożliwią objęcie alokacją i świadczeniami osłonowymi górników oraz pracowników przeróbki, jeśli dojdzie do upadłości PG „Silesia”.

Właściciel kopalni ponowił chęć dzierżawy kopalni i przejęcia wszystkich pracowników, a Zarządca zadeklarował, że nie będzie wręczał wypowiedzeń – z wyjątkiem sytuacji, gdy dzierżawa nie dojdzie do skutku. Gdy zdawało się, że wszystko idzie w dobrym kierunku, po nowym roku pracownicy „Silesii” zaczęli być zwalniani z pracy.

– Niestety przyszedł frontalny atak na Solidarność, atak na tych bohaterów, którzy spędzili osiem dni pod ziemią. Pomimo zapisów w tym porozumieniu, że nie będą wyciągane wobec nich żadne dyscyplinarne konsekwencje – dzisiaj część tych chłopaków jest na wypowiedzeniach i ma poblokowane wejścia na teren zakładu

– podkreślał na ostatniej pikiecie Grzegorz Babij, szef „S” w PG „Silesia”.

 

Szukanie oszczędności

Jeśli ktokolwiek czuje już przesyt doniesieniami o trudnej sytuacji w tych zakładach, to może zainteresują go najświeższe informacje płynące z Jastrzębskiej Spółki Węglowej? Ten czołowy producent węgla koksowego – surowca niezbędnego do wytopu stali i uznanego przez Unię Europejską za krytyczny – po trzech kwartałach 2025 roku odnotował narastającą stratę netto w wysokości 2,9 mld zł. Firma zaczęła więc szukać oszczędności i znalazła je po stronie załogi. W lutym pracownicy JSW zgodzili się w referendum na zawieszenie części świadczeń, aby ratować spółkę. Ponad 97 procent z 16 tysięcy głosujących przystało na porozumienie, które organizacje związkowe ustaliły wcześniej z Zarządem. Co z niego wynika?

Otóż w 2026 roku górnicy będą mieli zawieszoną 14. pensję, a ubiegłoroczną – firma wypłaci im do końca 2027 roku. Od lutego 2026 roku do końca przyszłego roku zawieszona zostanie wypłata deputatu węglowego oraz biletów z Karty Górnika. Ponadto rozłożono na raty i przesunięto w czasie wypłatę nagród i ekwiwalentów barbórkowych w latach 2025–2028.

Zaciskanie pasa ma objąć także „górę” Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Wiceminister aktywów państwowych Grzegorz Wrona przekazał, że członkowie Zarządu będą wnioskować o obniżenie swoich wynagrodzeń „do aktualnych realiów finansowych spółki”.

– Działanie to stanowi wyraz odpowiedzialności i solidarności kierownictwa Spółki z pracownikami oraz jest elementem szerszych działań zmierzających do stabilizacji sytuacji finansowej JSW. Ponadto Ministerstwo Aktywów Państwowych jako większościowy akcjonariusz zawnioskuje o zwołanie walnego zgromadzenia w celu podjęcia uchwały o obniżeniu wynagrodzenia członków rady nadzorczej

– zapewnił minister Wrona.

W takiej sytuacji można uszczypliwie zapytać: Dlaczego kierownictwo JSW nie dało przykładu i nie obniżyło swoich pensji wcześniej, tylko czekało na decyzję pracowników...?

 

Co dzieje się w przemyśle?

Zwolnienia przetaczają się również przez inne branże. Niedawno polski producent mebli z Jeleniej Góry – Zorka – postanowił, że do końca czerwca rozstanie się z 233 pracownikami. Wcześniej, bo w listopadzie 2025 roku, media obiegła informacja, że Black Red White planuje zwolnienia grupowe około 800 pracowników. Szczególnie ciężka sytuacja panuje w hutnictwie. W grudniu ubiegłego roku po 223 latach zlikwidowano Hutę Królewską w Chorzowie, a jesienią 2024 roku padła Walcownia Rur „Andrzej” w Zawadzkiem, co oznaczało zwolnienia ponad 400 pracowników. Na sprzedaż wystawiono także częstochowski Rurexpol.

Od zamknięcia na cztery spusty uratowano natomiast Hutę Częstochowa, o co walczyła Solidarność, organizując między innymi manifestację w stolicy. Zakład najpierw wstrzymał produkcję, potem ogłosił upadłość i ostatecznie w listopadzie 2024 roku trafił pod skrzydła Węglokoksu. W związku z odchodzeniem od węgla wygaszane są również bloki węglowe. W sierpniu tego roku swoją pracę zakończą ostatnie dwa bloki Elektrowni Dolna Odra, a w następnym roku z mapy zniknie zasilana węglem Elektrownia Rybnik.

Kolejny sektor to motoryzacja. W połowie 2024 roku dobiegła końca likwidacja – zapoczątkowana jeszcze w poprzednim roku – fabryki silników FCA Powertrain w Bielsku-Białej. Majątek fabryki upłynniono, a część maszyn trafiło do zakładu w Brazylii. Od marca 2026 roku Stellantis zrezygnuje zaś z trzeciej zmiany w zakładzie w Tychach, gdzie Solidarność ustaliła już z kierownictwem warunki Programu Dobrowolnych Odejść. Zostanie nim objętych 320 pracowników, ale jak informowali wcześniej związkowcy – łącznie prace może stracić nawet 740 osób, wliczając w to pracowników agencyjnych.

 

Zielony winowajca

Przyczyny tych zwolnień Solidarność upatruje w unijnej polityce klimatycznej, o czym mówił niedawno szef podbeskidzkiej Solidarności Marek Bogusz.

– My na tym terenie mamy bardzo dużo motoryzacji. Spadki produkcyjne są ogromne. Fiata już w Bielsku nie ma, w Tychach już słyszycie, że jedna zmiana jest likwidowana, a w 2028 roku nie będzie Fiata w ogóle, nie będzie Stellantisu. Tak działa Zielony Ład

– ocenił.

Zwolnienia w przemyśle są wyjątkowo bolesne, bo często dotyczą osób najuboższych, ludzi z kilkudziesięcioletnim stażem, niejednokrotnie związanych z firmą od czasu ukończenia szkoły. Takie duże przedsiębiorstwa są zazwyczaj największymi pracodawcami w regionie i największymi płatnikami podatków dla gminy. Ich upadek to prawdziwy horror dla lokalnej społeczności – zwłaszcza w obliczu braku alternatywy.

[Tytuł, niektóre śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]



 

Polecane