SAFE. Gen. Wroński: Za brak interoperacyjności zapłacimy dodatkowo ukrytym podatkiem logistycznym
Co musisz wiedzieć:
- Program SAFE budzi wiele kontrowersji ze względu na liczbę pułapek, które zawiera.
- Lista niezbędnego dla Wojska Polskiego sprzętu została zastąpiona listą sprzętu spełniającego normy i warunki programu SAFE.
- Gen. Dariusz Wroński podkreślił, że nigdy nie było tak krótkiego czasu na analizę, wnioski oraz sporządzenie list i potencjalnych możliwości pozyskania sprzętu.
„Nigdy nie było tak krótkiego czasu na analizę, wnioski oraz sporządzenie list i potencjalnych możliwości pozyskania sprzętu, modernizacji tego sprzętu, wyposażenia, itd. To jest największa obawa i największe ryzyko, które Polska podejmuje ad hoc dokonywać w ciągu kilku tygodni zakupów i pozyskania na tak gigantyczną skalę”
- ocenił gen. Dariusz Wroński.
- Komunikat dla mieszkańców Poznania
- Pilny komunikat dla klientów PKO BP
- To dlatego KO naciska na przyjęcie SAFE? Airbus: program A400M ponownie wstrzymany
- 200 tys. zł zamiast 800 plus. Zaskakująca propozycja ekspertów
- Prof. Ryszard Piotrowski: SAFE jest niezgodny z Konstytucją i TUE
- Natsu zapytana o zarobki. Kwota zwala z nóg
- Złe wieści dla Donalda Tuska. Nowy sondaż partyjny
- ZUS wydał pilny komunikat
- Ostrzeżenie drugiego stopnia przed wezbraniem wody w Widawie. Komunikat dla mieszkańców Wrocławia
- KseF - niebezpieczny dla polskiej suwerenności cyfrowej bubel
„Mina kosztowa”
Zauważył, że dotychczas kupowaliśmy sprzęt w Stanach Zjednoczonych, w Korei Południowej, „a teraz mamy zakupywać sprzęt za pomocą jakichś odpowiedników, które są wytwarzane w zupełnie innych firmach”.
„Clou tego punktu dotyczy mnogości typów. To jest największa mina kosztowa całego programu. To nie jest problem zakupowy, tylko problem cyklu życia i architektury siły. Mówię to jako ekspert wojskowy, każdy typ równa się osobny łańcuch części, dostaw, szkolenia, identyfikacji, dokumentacji, symulatorów, zapasów wojennych itd. Każdy system C2, czy łączności równa się osobna integracja, kryptografia, testy cyber oraz kwestie związane z systemami odpowiedzi IFF (systemy swój-obcy). Jeżeli dołożymy do tego, że całe NATO w tej chwili pracuje na tzw. tajnych łączach, który to projekt nazywa się Link-16 – są to systemy utajnione na bazie których pracuje cały sprzęt, wszystkie systemy, od samego dołu aż po górę i odwrotnie. Jeżeli będziemy pozyskiwali sprzęt, który nie daj Boże jest niekompatybilny z tymi systemami, a prawdopodobieństwo jest ogromne, bo w tego typu projektach zakupuje się te systemy u Amerykanów, to nie będziemy mieli łączności ani kompatybilności sprzętu pomiędzy uczestnikami z NATO”
- wyjaśniał wojskowy.
Ukryty podatek logistyczny
„Jeżeli SAFE dołoży nowe programy obok amerykańskich i koreańskich, a my nie wymusimy jednej architektury interoperacyjności, to w ciągu najbliższych lat, 8-10, zapłacimy za to ukrytym podatkiem logistycznym, a gotowość spadnie”
- wskazywał.
Ukryty podatek logistyczny to nic innego, jak nieplanowane, dodatkowe koszty i obciążenia, które pojawią się podczas transportu, zakupu oraz obsługi sprzętu wojskowego, a które nie zostały ujęte w pierwotnym budżecie projektu. W praktyce oznacza to, że zakup nowoczesnego uzbrojenia (np. czołgów, samolotów) to tylko część wydatków. „Ukryty podatek” stanowią koszty, które ponosi wojsko i budżet państwa w celu wprowadzenia tego sprzętu do służby. Ministerstwo Obrony Narodowej nie przedstawiło dotychczas żadnej analizy czy symulacji tych dodatkowych, „ukrytych” kosztów jeśli chodzi o sprzęt zakupywany w Europie.
Wojsko zakładnikiem polityków?
Gen. Wroński, zapytany o słowa premiera, który stwierdził podczas dzisiejszej konferencji, że to rząd powiedział Brukseli, jak ma wyglądać ten projekt, podczas gdy gen. Jarosław Rybak, podczas połączonych Komisji Obrony Narodowej i Komisji Finansów przyznał, że zrezygnowano z wielu części potrzebnego uzbrojenia, aby spełnić warunki SAFE, pytany, czy nie mamy do czynienia z sytuacją, w której wojsko stało się zakładnikiem i cynicznej, politycznej gry, w której usiłuje jakoś przetrwać, odpowiedział:
„Tak, wydarzyły się bardzo niepokojące rzeczy, bo jeśli wierzyć, że temat wyposażenia, czy napełnienia przez Unię Europejską Wojska Polskiego technologią i techniką europejską trwa od co najmniej roku, a przynajmniej – jeśli to prawda – że w czasie polskiej prezydencji. Proszę zobaczyć ile czasu się w ogóle o tym nawet nie mówiło, a z tego co wiem od dowódców, to pracowali na sporządzenie listy najpilniejszych potrzeb już od co najmniej września ubiegłego roku. Taka lista była sensowna, bo dowódcy, szefowie i ci, którzy będą później walczyli na danym sprzęcie, oni wiedzą, co potrzebują, jaki sprzęt jest potrzebny, aby osiągnąć cel, aby wykonać rozkaz i zwyciężyć i to oni dają politykom listę, czego tak naprawdę potrzebują i politycy wówczas powinni temat przygotować, zaopatrzyć tych dowódców i taki sprzęt, takie systemy zapewnić i decydenta w mundurze nie interesuje, w jaki sposób rząd to zrobi, bo on wie, jak wygrać bitwę, jak wygrać wojnę. Natomiast do polityków należy zapewnić im niezbędne wyposażenie. I taka lista była przygotowywana, została sporządzona i kiedy ona dotarła do rąk ministra obrony narodowej, została wyrzucona do kosza”
- nie krył ubolewania.
Presja ze strony Niemiec?
Gen. Wroński doprecyzował, że tylko część zakupów ze sporządzonej pierwotnie listy trafiło do programu SAFE. W jego ocenie „to prawdopodobnie Unia Europejska, czytaj: Niemcy przygotowała taką listę, pod którą nasi musieli się prawdopodobnie podpisać”.
„Zagrywki pijarowskie”
Pytany, czy jest szansa na wyprodukowanie do 2030 niezbędnej amunicji 155 mm, jeżeli jej fabryki znajdują się dopiero w budowie, gen. Dariusz Wroński stwierdził:
„Wyprodukowanie amunicji 155 mm z nowych linii technologicznych to jest „ucho od śledzia”, absolutnie nie ma takiej możliwości”.
Generał podkreślał, że kilka tysięcy sztuk takiej amunicji ma w zasadzie zerową wartość bojową. Z jego szacunków wynika, że dopiero za 15-20 lat osiągniemy w tej materii gotowość bojową, w tym sensie, że będzie można produkować nieograniczone ilości.
„To wszystko są zagrywki pijarowskie”
- ocenił stanowisko rządu Donalda Tuska.
Gros produkcji będzie na zachodzie
Na pytania: „Zdaniem Tuska ponad 80 proc. (mówi się o 89 proc.) z tych 200 mld trafi do polskich firm, ale jak się przeanalizuje sytuację na polskim rynku zbrojeniowym, to czy polskie firmy będą w stanie sprostać wykorzystaniu tych środków? Czy nie grozi nam sytuacja, w której kontrakty będą przechodziły do zagranicznej konkurencji?”, gen. Wroński odpowiedział:
„Widzę tutaj dwa kanały. Jeden to jest taki, że już widzimy, że firmy niemieckie, francuskie szykują się do przejścia i do złapania pazurami przyczółka w Polsce i do budowy swoich linii technologicznych, czy montowni sprzętu i wyposażenia i środków bojowych w Polsce, ale tylko pewnych elementów. Gros będzie wytwarzana jednak na zachodzie, tym firmom nada się status firm polskich.
Drugi kanał to będzie taki, że ponieważ łatwo będzie udowodnić, że w Polsce nie ma odpowiednich wykonawców, to cała produkcja będzie szła na zachodzie. I pracownicy, i środki, które tam będą zaangażowane będą niemieckie, francuskie, włoskie, holenderskie itd. Natomiast Polska nie będzie z tego miała nic, jedynie tylko będziemy musieli za to zapłacić”.
„Natomiast nie jest określone, jakie certyfikaty są potrzebne i jakie ilości, jaka będzie to produkcja i w jakich ilościach na czas pokoju, oraz na czas zagrożenia i wojny, jakie zapasy na czas wojny – to są te dziury, na które dzisiaj nie ma odpowiedzi”
- wskazywał.
Sejm przyjął ustawę o SAFE
Sejm przyjął w piątek z poprawkami ustawę wdrażającą w Polsce program SAFE. Teraz dokument trafi na biurko prezydenta Karola Nawrockiego.
SAFE – czym jest?
Instrument SAFE to program, który oficjalnie ma na celu wzmocnienie obronności państw członkowskich UE. Przewiduje łącznie 150 mld euro wsparcia w postaci m.in. nisko oprocentowanych pożyczek, przede wszystkim na zakupy sprzętu wojskowego, zwłaszcza produkowanego w Europie. Pod koniec stycznia Komisja Europejska zaakceptowała polski plan w ramach SAFE. Polska wnioskowała o dofinansowanie 139 projektów na kwotę 43,7 mld euro.
SAFE ma wspierać państwa UE we wzmacnianiu ich potencjału obronnego. Został ustanowiony w 2025 r. w obliczu rosnącego zagrożenia ze strony Rosji oraz niepewności wokół dalszego zaangażowania Stanów Zjednoczonych w Europie. Celem programu jest też zmniejszenie uzależnienia od uzbrojenia z USA i wzmocnienie przemysłów obronnych państw unijnych. Z tego powodu SAFE dopuszcza możliwość zakupów w krajach trzecich tylko w ograniczonym zakresie. Koszt komponentów wyprodukowanych w państwach zaangażowanych w SAFE musi wynieść co najmniej 65 proc.
Krytycy programu SAFE mówią o zagrożeniach
Krytycy programu twierdzą, że SAFE skazywałby Polskę na gorszej jakości sprzęt niemiecki czy francuski, niekoniecznie kompatybilny z posiadanym przez nas sprzętem amerykańskim i koreańskim. Krytycy obawiają się także zaciągniętej w euro pożyczki o zmiennej stopie procentowej. Ich zdaniem może ona zagrozić wypłacalności państwa polskiego. SAFE jest ponadto obarczony mechanizmem warunkowości, co oznacza, że KE mogłaby zablokować Polsce te fundusze.




