Dlaczego 40% Polaków może utknąć w biedzie i jak temu zapobiec - rozmowa z ekspertem

– Na problem bezrobocia można patrzeć z różnych stron. Z jednej – to gaszenie pożarów, walka o istniejące miejsca pracy i to rola związków zawodowych. Z drugiej – trzeba myśleć, jak zapobiegać bezrobociu w niedalekiej przyszłości i projektować szkolnictwo pod rynek już na poziomie powiatu – mówi dr Waldemar Jakubowski, przewodniczący Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność”, w rozmowie z Jakubem Pacanem.
Waldemar Jakubowski
Waldemar Jakubowski / Tygodnik Solidarność / fot. Marcin Żegliński

Co musisz wiedzieć:

  • Zdaniem rozmówcy ograniczanie bezrobocia w Polsce zależą głównie od reformy edukacji publicznej.
  • Dr Waldemar Jakubowski ostrzega też, że degradacja systemu edukacji grozi pogłębianiem podziałów społecznych.
  • Ponadto, wskazuje, że zapobieganie bezrobociu wymaga projektowania rozwoju lokalnego i systemowego przekwalifikowania pracowników.

 

Jakub Pacan (Tygodnik Solidarność): Wraz z Polskim Towarzystwem Cyfrowym oświatowa Solidarność prowadziła badania dotyczące scenariuszy dla edukacji do 2040 roku. Wynika z nich, że polem, na którym rozegra się przyszłość pracy, jest edukacja.

Dr Waldemar Jakubowski (przewodniczący Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność”): Tak, edukacja jest tym polem, na którym rozegra się przyszłość naszego kraju, ponieważ to szkoła przygotowuje przyszłe kadry do obsługi państwa. W istocie gra toczy się o szeroko dostępną, wysokiej jakości edukację publiczną. Są dwa scenariusze. Pierwszy zakłada nowoczesną, odpowiadającą na wyzwania cywilizacyjne edukację, która sprzyja rozwojowi indywidualnych talentów. Przygotowuje uczniów do samodzielnego i ciągłego poszukiwania wiedzy, jest nastawiona na większą indywidualizację. Z drugiej strony jest szkoła zmierzająca w stronę placówki terapeutyczno-socjalnej, nieefektywnej. Właściwą rolę edukacyjną przejmują placówki niepubliczne, ekskluzywne i za duże pieniądze, kształcące jednak tylko wąską grupę społeczeństwa.

Bez reformy edukacji publicznej czeka nas podział społeczeństwa na kasty, między którymi przepływy będą bardzo utrudnione. 5–10% elity będzie zarabiać ogromne pieniądze, około połowy ludzi pracujących w usługach pozostanie w średniej medianie zarobków i niestety około 40% będą to osoby zmarginalizowane osiągające połowę średniej mediany, skazane na pomoc społeczną.

 

– W epoce industrialnej zasobem strategicznym były (są) surowce, w epoce cyfrowej zasobem strategicznym są informacja i wiedza. Transformacja edukacji i gospodarki od jednego do drugiego to mentalnie w polskich warunkach przewrót kopernikański. Czy elity rządzące są na to przygotowane?

– Absolutnie nie. Gdy rozmawiam o tym z przedstawicielami klasy politycznej, to mam wrażenie, że nie do końca to do nich dociera. Zgadzają się co do generaliów, ale nie mają świadomości, jak głęboka będzie to zmiana.

 

Jak zmniejszyć "Klasę C"

– „Z jednej strony obserwujemy postępującą degradację systemu edukacji publicznej oraz trwałą niekonkurencyjność instytucji szkolnictwa wyższego, z drugiej zaś – ambitną strategię budowy gospodarki opartej na innowacyjnych produktach o zasięgu globalnym”. To klucz do rozmów o bezrobociu w niedalekiej przyszłości?

– Tak, na problem bezrobocia można patrzeć z różnych stron. Z jednej – to gaszenie pożarów, walka o istniejące miejsca pracy, to robi NSZZ „Solidarność” i to rola związków zawodowych. Z drugiej – trzeba myśleć, jak zapobiegać bezrobociu w niedalekiej w końcu przyszłości. Uważam, że samo gaszenie pożarów już nie wystarcza, my musimy projektować przyszłość. Zmiany technologiczne są tak ogromne, cyfryzacja tak głęboko ingeruje w niemal wszystkie dziedziny gospodarki, że na naszych oczach masowo znikają pewne zawody i pojawiają się nowe. Dzisiaj dostęp do wiedzy jest tak powszechny, że można wykształcić się poza formalnym szkolnictwem w bardzo wielu dziedzinach i zyskać odpowiednie certyfikacje. Dostęp jest, ale chodzi o to, by ktoś chciał i potrafił z tego skorzystać. Trzeba mu dać świadomość, że będzie musiał z tego korzystać i podnosić, zmieniać kwalifikacje, przez całe życie.

 

– W gospodarce opartej na wiedzy system merytokratyczny jest bezwzględny: 8–12% „Innowatorów” z nowych technologii ma dochody 250–350% mediany krajowej. 50–55% „Wykonawców” z administracji i usług to 80–120% krajowej, Klasa C: 33–40% „Wykluczonych” bezrobotnych ma miesięczne 35–55% krajowej.

– Klasa C jest zmarginalizowana, żyje z pomocy społecznej w różnej formie, nie potrafi odnaleźć się w zmieniającej się rzeczywistości, jest niemoblina. Co więcej, szanse na przedostanie się z Klasy C wyżej wynoszą 2%. To swego rodzaju powrót do sytuacji ludzi, którzy żyli w upadłych PGR-ach w latach 90. XX wieku. Pamiętamy te obrazki. Z kolei Klasa A to osoby, które same zadbały o swoje wykształcenie. Ich sukces w dużej mierze wynika z edukacji pozaformalnej. Sami zdobywali mikrocertyfikacje potrzebne w ich dziedzinach aktywności zawodowej. Są to często uprawnienia i kompetencje nieujmowane nawet w formalnym systemie edukacyjnym w Polsce, jednak bardzo ważne z punktu widzenia określonych specjalności i dziedzin gospodarki.

 

– Co zatem zrobić, by Klasa C była jak najmniejsza?

– Trzeba poważnie przedyskutować w Polsce szkolnictwo zawodowe. U nas ciężar dyskusji skupiony jest bardziej na szkolnictwie ogólnym. Jasne, trzeba mieć ogólną wiedzę, nikt tego nie podważa, ale mamy coraz większy kryzys w szkolnictwie zawodowym, a ono wydaje się kluczowe nie tylko, jeśli chodzi o dobrze funkcjonującą gospodarkę, ale także gdy mowa jest o prognozowaniu bezrobocia. Trzeba prognozować kierunki szkół zawodowych już na poziomie powiatów, przewidywać ewolucję wielu zawodów, żeby się nie okazało, że zawód, w którym wyuczyliśmy danego ucznia, za pięć lat będzie już nieaktualny. W szkolnictwie wyższym musi zapanować większa elastyczność i współpraca z biznesem, szczególnie z dziedziny nowych technologii. Repatriacja specjalistów, którzy wyjechali z Polski, także jest niezwykle istotna. Nie można dopuszczać do sytuacji, do której doszło w sieci Łukasiewicz, gdzie ściągnęliśmy specjalistów z całego świata, po czym zespoły naukowe zostały rozwiązane. To samobójstwo.

 

Koło się zamyka

– To brzmi paradoksalnie przy omawianiu bezrobocia, ale kryzysy kadrowy i luki pokoleniowe w wielu dziedzinach mogą pociągnąć za sobą jeszcze większe bezrobocie? Nauczyciel np. zajmuje 42. miejsce w rankingach prestiżu zawodowego.

– Tutaj mówimy o zastępowalności kadr, tak ważnej dla sprawnego funkcjonowania każdej instytucji. Z niżem demograficznym niewiele już zrobimy, dlatego trzeba uruchamiać programy mające na celu utrzymanie starszych pracowników w zawodzie. Do obsługi państwa będziemy mieli coraz mniej ludzi, ale nie jest to równoznaczne ze zmniejszaniem się bezrobocia, ponieważ w gospodarce opartej na wiedzy kluczowe będą kompetencje. Skoro edukacja ma decydować o jakości przyszłych kadr, to w szkole muszą być bardzo dobrzy nauczyciele. My jako NSZZ „Solidarność” wciąż alarmujemy, że w edukacji dzieje się źle, brakuje chętnych do zawodu. Bez dobrze opłaconych, szanowanych i nie szykanowanych nauczycieli nie zbudujemy profesjonalnej kadry pedagogicznej na poziomie przez nas pożądanym. Obyśmy nie obudzili się za późno.

 

– Jak zatem możliwy jest zrównoważony rozwój gospodarki innowacyjnej w warunkach systemowego kryzysu instytucji edukacyjnych i naukowych i jakie są długoterminowe konsekwencje społeczne takiego modelu rozwoju?

– To już widać, rozwija się w Polsce wielka piątka największych metropolii, czyli Gdańsk, Warszawa, Poznań, Wrocław, Kraków, gdzie nauczycieli ściąga się na siłę, a na prowincji nauczycielom coraz trudniej dopiąć etat. Część nauczycieli spoza wielkich miast odejdzie na emeryturę, ale część straci pracę, nowi zaś wobec kryzysu demograficznego po prostu nie będą chcieli wybierać tej drogi kariery zawodowej. Koło się zamyka. Pomagaliśmy jako oświatowa Solidarność opracowywać rozwój gospodarczy Polski na poziomie powiatów i adekwatnie do tego wychodzić z ofertą edukacyjną, by zatrzymywać ludzi na miejscu. To może zmniejszać skutki niżu demograficznego, co z kolei przekłada się na mniejsze bezrobocie. Na problem bezrobocia trzeba patrzeć holistycznie.

 

– W rekomendacjach dotyczących edukacji przyszłości proponuje się w tym opracowaniu większą elastyczność, indywidualizację w podejściu do nauczania.

– Ten akurat fragment budzi moje obawy. Z punktu widzenia biznesowego to dobry kierunek rozwoju, jednak z punktu widzenia integralności społecznej to duże wyzwanie. Tutaj trzeba kompromisu, np. szkoły zawodowe dla lokalnego biznesu, ale równocześnie dające szanse dalszego awansu zawodowego uczniów. To szkoły dające podstawy do zdobywania umiejętności także w dziedzinach pokrewnych. Szkoła jest tutaj platformą dającą pewne mocne podstawy z możliwością rozwoju i hybrydyzacji wyuczonych zawodów. Rozmawiam z biznesem i słyszę, że lepiej zatrudnić humanistę znającego trzy języki od kogoś, kto ma wysokie umiejętności cyfrowe, bo umiejętności cyfrowych można kogoś wyuczyć w kilka miesięcy, a trzech języków już nie. Rzetelna podstawa musi zatem być, a elastyczność ma uwzględniać lokalny rynek pracy.

 

Poza systemem

– W omawianym scenariuszu jest hipoteza mówiąca, że Polska w latach 2025–2040 rozwinie specyficzny model „ekosystemu innowacji pozainstytucjonalnych”. Będą jakieś antagonizmy z systemami oficjalnymi?

– Tak, przewiduję antagonizmy, jednak to nie przyszłość, to już się dzieje. Mamy już teraz nie kilka, ale kilkadziesiąt ścieżek rozwoju, często są to ścieżki poza oficjalnym systemem edukacyjnym. Oczywiście rodzi to konkurencję, jednak to już rzeczywistość, która funkcjonuje. Ba, system edukacji w Polsce nie jest jednolity, kwalifikacje zdobywa się na bardzo różnych poziomach i z różnych źródeł, a będzie jeszcze większe zróżnicowanie. Widzę to sam po sobie, nie jestem już nauczycielem, jestem szefem sekretariatu oświaty w związku zawodowym, wykształciłem zupełnie inne umiejętności i kwalifikacje, a teraz siedzę nad ustawami i prawem oświatowym być może więcej niż niejeden prawnik.

 

– Do roku 2040 wykształci się 300–400 nowych kategorii zawodowych, jak sektor edukacyjny powinien odpowiadać na dynamikę powstawania zawodów w gospodarce innowacyjnej?

– Zdajemy sobie sprawę, że tak będzie, mówimy o tym, robimy badania i dajemy je samorządom, ministerstwu, jednak to od nich zależy, czy z nich skorzystają, czy nie. Mam wrażenie, że mentalnie i strukturalnie tego nie przerobiliśmy. W projektowaniu przyszłości nie widać tych wyzwań. Mój ulubiony filozof Karl Jaspers mówił, że jeśli sam czegoś nie rozstrzygniesz, to zostanie to rozstrzygnięte poza tobą. Czy zawsze musimy biernie odpowiadać na problemy, czy możemy być stroną inicjującą? Jestem pod wrażeniem, jak robi to województwo pomorskie. Oni projektują przyszłość. Bardzo rozwijają branże związane z turystyką, ale także z transportem. Bez projektowania rozwoju w skali mikro nie będziemy skutecznie zapobiegać bezrobociu.

 

Rola związków

– Przewiduje się przekwalifikowanie dla 100 000 osób rocznie. Być może tutaj jest rola związków – wzięcie ludzi, którzy stracili pracę i są w kryzysie, za rękę, skierowanie w stronę zdobycia nowego zawodu?

– Tak uważam, widzę tutaj rolę związków. Zresztą Związek jak może pomaga zwalnianym kolegom, jednak trzeba już myśleć o rozwiązaniach bardziej systemowych. To nasze zadanie jako związków zawodowych w nowych czasach.

 

– Coraz częściej przekonuję się do teorii spiskowej, że 1% na naukę polską to działanie wrażych sił, szczególnie teraz, gdy zaczyna dominować gospodarka oparta na wiedzy. Mamy pozostać podwykonawcą i stąd ten symboliczny procent?

– Z kolei dla mnie to nie jest teoria spiskowa. Mimo tak niskich nakładów na naukę nasi naukowcy i studenci odnoszą sukcesy międzynarodowe. W ramach UE jest ogromna konkurencja i może się to nie podobać, że Polska stanowi dodatkową konkurencję. Skoro Polska ma być podwykonawcą i montownią, to trzeba odbierać jej szanse na rozwój nauki. Skoro Cypr potrafi wydawać 8% PKB na edukację, to o czym mówimy? Gdzie tutaj znajduje się Polska.

 

Bio:

Dr Waldemar Jakubowski jest pedagogiem, przewodniczącym Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność”, ekspertem w dziedzinie oświaty.


 

POLECANE
Prezydent zaprasza Tuska na spotkanie. Jest data z ostatniej chwili
Prezydent zaprasza Tuska na spotkanie. Jest data

Prezydent Karol Nawrocki zaprosił premiera Donalda Tuska, wicepremiera, szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza i prezesa NBP Adama Glapińskiego na spotkanie w najbliższy wtorek o godz. 15.

Nowy sondaż partyjny. KO na czele, ale PiS z największym wzrostem z ostatniej chwili
Nowy sondaż partyjny. KO na czele, ale PiS z największym wzrostem

Choć Koalicja Obywatelska pozostaje liderem, to najnowsze badanie preferencji partyjnych pokazuje zmieniający się układ sił na scenie politycznej. W sondażu przygotowanym przez United Surveys dla Wirtualnej Polski wyraźny wzrost notuje Prawo i Sprawiedliwość.

Paliwo będzie jeszcze droższe. Są wyliczenia na przyszły tydzień z ostatniej chwili
Paliwo będzie jeszcze droższe. Są wyliczenia na przyszły tydzień

Przez konflikt na Bliskim Wschodzie ceny ropy poszły w górę, a rynek reaguje nerwowo. Przyszły tydzień przyniesie kolejne podwyżki na stacjach paliw – przewidują analitycy serwisu e-petrol.pl.

Wojna na Bliskim Wschodzie uderza w Ukrainę. Potężny problem z pociskami do Patriotów z ostatniej chwili
Wojna na Bliskim Wschodzie uderza w Ukrainę. Potężny problem z pociskami do Patriotów

Wojna Izraela i USA z Iranem utrudnia rządowi Niemiec zdobycie pocisków do wyrzutni Patriot dla Ukrainy; jeśli Kijów nie otrzyma tego uzbrojenia, to wyczerpanie się ukraińskich zapasów będzie tylko kwestią czasu – ostrzegł w piątek „Der Spiegel”.

Nowy właściciel TVN. Czy stację czeka wyraźny zwrot? z ostatniej chwili
Nowy właściciel TVN. Czy stację czeka wyraźny zwrot?

TVN trafia w nowe ręce. Po przejęciu Warner Bros. Discovery przez Paramount Skydance pojawiają się pytania o przyszły kierunek jednej z największych stacji telewizyjnych w Polsce.

Ważny komunikat dla mieszkańców Łodzi z ostatniej chwili
Ważny komunikat dla mieszkańców Łodzi

Dobra wiadomość dla mieszkańców północnej części Łodzi. Coraz bliżej remontu torowiska tramwajowego na ul. Warszawskiej. Do przetargu zgłosiło się aż dziewięciu wykonawców, a wszystkie złożone oferty mieszczą się w budżecie miasta. To oznacza realną szansę na powrót tramwaju na trasę prowadzącą w kierunku Marysina i Rogów.

Czy sprawy gospodarcze idą w dobrym kierunku? Polacy dosadnie ocenili rząd Tuska [SONDAŻ] z ostatniej chwili
Czy sprawy gospodarcze idą w dobrym kierunku? Polacy dosadnie ocenili rząd Tuska [SONDAŻ]

Ponad połowa Polaków negatywnie ocenia kierunek, w jakim rozwija się gospodarka w kraju – wynika z najnowszego badania Ogólnopolskiej Grupy Badawczej. W lutym 2026 roku optymistyczne spojrzenie na sytuację gospodarczą deklarował zaledwie co trzeci respondent. Wyniki badania pokazują, że nastroje społeczne w tej kwestii pozostają raczej sceptyczne.

Gaz nie popłynie do Polski? Orlen wydał komunikat z ostatniej chwili
Gaz nie popłynie do Polski? Orlen wydał komunikat

Katarska spółka QatarEnergy poinformowała, że czasowo wstrzymuje produkcję gazu LNG. Orlen wydał komunikat, w którym uspokaja: "wstrzymanie części produkcji gazu LNG nie stanowi zagrożenia".

Zaginęła polska aktorka. Policja prosi o pomoc z ostatniej chwili
Zaginęła polska aktorka. Policja prosi o pomoc

Wrocławska policja prowadzi poszukiwania 41-letniej Magdaleny Majtyka, która zaginęła 4 marca 2026 r.

Gigantyczny kredyt UE dla Polski. Kto naprawdę zarobi na programie SAFE? tylko u nas
Gigantyczny kredyt UE dla Polski. Kto naprawdę zarobi na programie SAFE?

Polska chce pożyczyć 43,7 mld euro z unijnego programu SAFE – to największa planowana pożyczka w historii państwa. Rząd przekonuje, że 89 proc. środków trafi do polskiej zbrojeniówki, jednak ekspert, Jakub Krysiewicz, prezes Instytutu Suwerenności uważa to za mało realne. Analiza wskazuje, że duża część pieniędzy może ostatecznie zasilić niemieckie i francuskie koncerny zbrojeniowe.

REKLAMA

Dlaczego 40% Polaków może utknąć w biedzie i jak temu zapobiec - rozmowa z ekspertem

– Na problem bezrobocia można patrzeć z różnych stron. Z jednej – to gaszenie pożarów, walka o istniejące miejsca pracy i to rola związków zawodowych. Z drugiej – trzeba myśleć, jak zapobiegać bezrobociu w niedalekiej przyszłości i projektować szkolnictwo pod rynek już na poziomie powiatu – mówi dr Waldemar Jakubowski, przewodniczący Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność”, w rozmowie z Jakubem Pacanem.
Waldemar Jakubowski
Waldemar Jakubowski / Tygodnik Solidarność / fot. Marcin Żegliński

Co musisz wiedzieć:

  • Zdaniem rozmówcy ograniczanie bezrobocia w Polsce zależą głównie od reformy edukacji publicznej.
  • Dr Waldemar Jakubowski ostrzega też, że degradacja systemu edukacji grozi pogłębianiem podziałów społecznych.
  • Ponadto, wskazuje, że zapobieganie bezrobociu wymaga projektowania rozwoju lokalnego i systemowego przekwalifikowania pracowników.

 

Jakub Pacan (Tygodnik Solidarność): Wraz z Polskim Towarzystwem Cyfrowym oświatowa Solidarność prowadziła badania dotyczące scenariuszy dla edukacji do 2040 roku. Wynika z nich, że polem, na którym rozegra się przyszłość pracy, jest edukacja.

Dr Waldemar Jakubowski (przewodniczący Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność”): Tak, edukacja jest tym polem, na którym rozegra się przyszłość naszego kraju, ponieważ to szkoła przygotowuje przyszłe kadry do obsługi państwa. W istocie gra toczy się o szeroko dostępną, wysokiej jakości edukację publiczną. Są dwa scenariusze. Pierwszy zakłada nowoczesną, odpowiadającą na wyzwania cywilizacyjne edukację, która sprzyja rozwojowi indywidualnych talentów. Przygotowuje uczniów do samodzielnego i ciągłego poszukiwania wiedzy, jest nastawiona na większą indywidualizację. Z drugiej strony jest szkoła zmierzająca w stronę placówki terapeutyczno-socjalnej, nieefektywnej. Właściwą rolę edukacyjną przejmują placówki niepubliczne, ekskluzywne i za duże pieniądze, kształcące jednak tylko wąską grupę społeczeństwa.

Bez reformy edukacji publicznej czeka nas podział społeczeństwa na kasty, między którymi przepływy będą bardzo utrudnione. 5–10% elity będzie zarabiać ogromne pieniądze, około połowy ludzi pracujących w usługach pozostanie w średniej medianie zarobków i niestety około 40% będą to osoby zmarginalizowane osiągające połowę średniej mediany, skazane na pomoc społeczną.

 

– W epoce industrialnej zasobem strategicznym były (są) surowce, w epoce cyfrowej zasobem strategicznym są informacja i wiedza. Transformacja edukacji i gospodarki od jednego do drugiego to mentalnie w polskich warunkach przewrót kopernikański. Czy elity rządzące są na to przygotowane?

– Absolutnie nie. Gdy rozmawiam o tym z przedstawicielami klasy politycznej, to mam wrażenie, że nie do końca to do nich dociera. Zgadzają się co do generaliów, ale nie mają świadomości, jak głęboka będzie to zmiana.

 

Jak zmniejszyć "Klasę C"

– „Z jednej strony obserwujemy postępującą degradację systemu edukacji publicznej oraz trwałą niekonkurencyjność instytucji szkolnictwa wyższego, z drugiej zaś – ambitną strategię budowy gospodarki opartej na innowacyjnych produktach o zasięgu globalnym”. To klucz do rozmów o bezrobociu w niedalekiej przyszłości?

– Tak, na problem bezrobocia można patrzeć z różnych stron. Z jednej – to gaszenie pożarów, walka o istniejące miejsca pracy, to robi NSZZ „Solidarność” i to rola związków zawodowych. Z drugiej – trzeba myśleć, jak zapobiegać bezrobociu w niedalekiej w końcu przyszłości. Uważam, że samo gaszenie pożarów już nie wystarcza, my musimy projektować przyszłość. Zmiany technologiczne są tak ogromne, cyfryzacja tak głęboko ingeruje w niemal wszystkie dziedziny gospodarki, że na naszych oczach masowo znikają pewne zawody i pojawiają się nowe. Dzisiaj dostęp do wiedzy jest tak powszechny, że można wykształcić się poza formalnym szkolnictwem w bardzo wielu dziedzinach i zyskać odpowiednie certyfikacje. Dostęp jest, ale chodzi o to, by ktoś chciał i potrafił z tego skorzystać. Trzeba mu dać świadomość, że będzie musiał z tego korzystać i podnosić, zmieniać kwalifikacje, przez całe życie.

 

– W gospodarce opartej na wiedzy system merytokratyczny jest bezwzględny: 8–12% „Innowatorów” z nowych technologii ma dochody 250–350% mediany krajowej. 50–55% „Wykonawców” z administracji i usług to 80–120% krajowej, Klasa C: 33–40% „Wykluczonych” bezrobotnych ma miesięczne 35–55% krajowej.

– Klasa C jest zmarginalizowana, żyje z pomocy społecznej w różnej formie, nie potrafi odnaleźć się w zmieniającej się rzeczywistości, jest niemoblina. Co więcej, szanse na przedostanie się z Klasy C wyżej wynoszą 2%. To swego rodzaju powrót do sytuacji ludzi, którzy żyli w upadłych PGR-ach w latach 90. XX wieku. Pamiętamy te obrazki. Z kolei Klasa A to osoby, które same zadbały o swoje wykształcenie. Ich sukces w dużej mierze wynika z edukacji pozaformalnej. Sami zdobywali mikrocertyfikacje potrzebne w ich dziedzinach aktywności zawodowej. Są to często uprawnienia i kompetencje nieujmowane nawet w formalnym systemie edukacyjnym w Polsce, jednak bardzo ważne z punktu widzenia określonych specjalności i dziedzin gospodarki.

 

– Co zatem zrobić, by Klasa C była jak najmniejsza?

– Trzeba poważnie przedyskutować w Polsce szkolnictwo zawodowe. U nas ciężar dyskusji skupiony jest bardziej na szkolnictwie ogólnym. Jasne, trzeba mieć ogólną wiedzę, nikt tego nie podważa, ale mamy coraz większy kryzys w szkolnictwie zawodowym, a ono wydaje się kluczowe nie tylko, jeśli chodzi o dobrze funkcjonującą gospodarkę, ale także gdy mowa jest o prognozowaniu bezrobocia. Trzeba prognozować kierunki szkół zawodowych już na poziomie powiatów, przewidywać ewolucję wielu zawodów, żeby się nie okazało, że zawód, w którym wyuczyliśmy danego ucznia, za pięć lat będzie już nieaktualny. W szkolnictwie wyższym musi zapanować większa elastyczność i współpraca z biznesem, szczególnie z dziedziny nowych technologii. Repatriacja specjalistów, którzy wyjechali z Polski, także jest niezwykle istotna. Nie można dopuszczać do sytuacji, do której doszło w sieci Łukasiewicz, gdzie ściągnęliśmy specjalistów z całego świata, po czym zespoły naukowe zostały rozwiązane. To samobójstwo.

 

Koło się zamyka

– To brzmi paradoksalnie przy omawianiu bezrobocia, ale kryzysy kadrowy i luki pokoleniowe w wielu dziedzinach mogą pociągnąć za sobą jeszcze większe bezrobocie? Nauczyciel np. zajmuje 42. miejsce w rankingach prestiżu zawodowego.

– Tutaj mówimy o zastępowalności kadr, tak ważnej dla sprawnego funkcjonowania każdej instytucji. Z niżem demograficznym niewiele już zrobimy, dlatego trzeba uruchamiać programy mające na celu utrzymanie starszych pracowników w zawodzie. Do obsługi państwa będziemy mieli coraz mniej ludzi, ale nie jest to równoznaczne ze zmniejszaniem się bezrobocia, ponieważ w gospodarce opartej na wiedzy kluczowe będą kompetencje. Skoro edukacja ma decydować o jakości przyszłych kadr, to w szkole muszą być bardzo dobrzy nauczyciele. My jako NSZZ „Solidarność” wciąż alarmujemy, że w edukacji dzieje się źle, brakuje chętnych do zawodu. Bez dobrze opłaconych, szanowanych i nie szykanowanych nauczycieli nie zbudujemy profesjonalnej kadry pedagogicznej na poziomie przez nas pożądanym. Obyśmy nie obudzili się za późno.

 

– Jak zatem możliwy jest zrównoważony rozwój gospodarki innowacyjnej w warunkach systemowego kryzysu instytucji edukacyjnych i naukowych i jakie są długoterminowe konsekwencje społeczne takiego modelu rozwoju?

– To już widać, rozwija się w Polsce wielka piątka największych metropolii, czyli Gdańsk, Warszawa, Poznań, Wrocław, Kraków, gdzie nauczycieli ściąga się na siłę, a na prowincji nauczycielom coraz trudniej dopiąć etat. Część nauczycieli spoza wielkich miast odejdzie na emeryturę, ale część straci pracę, nowi zaś wobec kryzysu demograficznego po prostu nie będą chcieli wybierać tej drogi kariery zawodowej. Koło się zamyka. Pomagaliśmy jako oświatowa Solidarność opracowywać rozwój gospodarczy Polski na poziomie powiatów i adekwatnie do tego wychodzić z ofertą edukacyjną, by zatrzymywać ludzi na miejscu. To może zmniejszać skutki niżu demograficznego, co z kolei przekłada się na mniejsze bezrobocie. Na problem bezrobocia trzeba patrzeć holistycznie.

 

– W rekomendacjach dotyczących edukacji przyszłości proponuje się w tym opracowaniu większą elastyczność, indywidualizację w podejściu do nauczania.

– Ten akurat fragment budzi moje obawy. Z punktu widzenia biznesowego to dobry kierunek rozwoju, jednak z punktu widzenia integralności społecznej to duże wyzwanie. Tutaj trzeba kompromisu, np. szkoły zawodowe dla lokalnego biznesu, ale równocześnie dające szanse dalszego awansu zawodowego uczniów. To szkoły dające podstawy do zdobywania umiejętności także w dziedzinach pokrewnych. Szkoła jest tutaj platformą dającą pewne mocne podstawy z możliwością rozwoju i hybrydyzacji wyuczonych zawodów. Rozmawiam z biznesem i słyszę, że lepiej zatrudnić humanistę znającego trzy języki od kogoś, kto ma wysokie umiejętności cyfrowe, bo umiejętności cyfrowych można kogoś wyuczyć w kilka miesięcy, a trzech języków już nie. Rzetelna podstawa musi zatem być, a elastyczność ma uwzględniać lokalny rynek pracy.

 

Poza systemem

– W omawianym scenariuszu jest hipoteza mówiąca, że Polska w latach 2025–2040 rozwinie specyficzny model „ekosystemu innowacji pozainstytucjonalnych”. Będą jakieś antagonizmy z systemami oficjalnymi?

– Tak, przewiduję antagonizmy, jednak to nie przyszłość, to już się dzieje. Mamy już teraz nie kilka, ale kilkadziesiąt ścieżek rozwoju, często są to ścieżki poza oficjalnym systemem edukacyjnym. Oczywiście rodzi to konkurencję, jednak to już rzeczywistość, która funkcjonuje. Ba, system edukacji w Polsce nie jest jednolity, kwalifikacje zdobywa się na bardzo różnych poziomach i z różnych źródeł, a będzie jeszcze większe zróżnicowanie. Widzę to sam po sobie, nie jestem już nauczycielem, jestem szefem sekretariatu oświaty w związku zawodowym, wykształciłem zupełnie inne umiejętności i kwalifikacje, a teraz siedzę nad ustawami i prawem oświatowym być może więcej niż niejeden prawnik.

 

– Do roku 2040 wykształci się 300–400 nowych kategorii zawodowych, jak sektor edukacyjny powinien odpowiadać na dynamikę powstawania zawodów w gospodarce innowacyjnej?

– Zdajemy sobie sprawę, że tak będzie, mówimy o tym, robimy badania i dajemy je samorządom, ministerstwu, jednak to od nich zależy, czy z nich skorzystają, czy nie. Mam wrażenie, że mentalnie i strukturalnie tego nie przerobiliśmy. W projektowaniu przyszłości nie widać tych wyzwań. Mój ulubiony filozof Karl Jaspers mówił, że jeśli sam czegoś nie rozstrzygniesz, to zostanie to rozstrzygnięte poza tobą. Czy zawsze musimy biernie odpowiadać na problemy, czy możemy być stroną inicjującą? Jestem pod wrażeniem, jak robi to województwo pomorskie. Oni projektują przyszłość. Bardzo rozwijają branże związane z turystyką, ale także z transportem. Bez projektowania rozwoju w skali mikro nie będziemy skutecznie zapobiegać bezrobociu.

 

Rola związków

– Przewiduje się przekwalifikowanie dla 100 000 osób rocznie. Być może tutaj jest rola związków – wzięcie ludzi, którzy stracili pracę i są w kryzysie, za rękę, skierowanie w stronę zdobycia nowego zawodu?

– Tak uważam, widzę tutaj rolę związków. Zresztą Związek jak może pomaga zwalnianym kolegom, jednak trzeba już myśleć o rozwiązaniach bardziej systemowych. To nasze zadanie jako związków zawodowych w nowych czasach.

 

– Coraz częściej przekonuję się do teorii spiskowej, że 1% na naukę polską to działanie wrażych sił, szczególnie teraz, gdy zaczyna dominować gospodarka oparta na wiedzy. Mamy pozostać podwykonawcą i stąd ten symboliczny procent?

– Z kolei dla mnie to nie jest teoria spiskowa. Mimo tak niskich nakładów na naukę nasi naukowcy i studenci odnoszą sukcesy międzynarodowe. W ramach UE jest ogromna konkurencja i może się to nie podobać, że Polska stanowi dodatkową konkurencję. Skoro Polska ma być podwykonawcą i montownią, to trzeba odbierać jej szanse na rozwój nauki. Skoro Cypr potrafi wydawać 8% PKB na edukację, to o czym mówimy? Gdzie tutaj znajduje się Polska.

 

Bio:

Dr Waldemar Jakubowski jest pedagogiem, przewodniczącym Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność”, ekspertem w dziedzinie oświaty.



 

Polecane