Grzegorz Babij: Idziemy do przodu z podniesioną głową. Jeśli będzie trzeba, uratujemy Silesię
Co musisz wiedzieć:
- Grzegorz Babij, przewodniczący NSZZ "Solidarność" w PG Silesia mówił w wywiadzie dla "Solidarności Górniczej" o działaniach pracowników związanych ze spółką pracowniczą powołaną przez nich w styczniu tego roku.
- Opowiadał także o sytuacji samych pracowników, zarówno tych, którzy zostali zwolnieni z pracy, jak i tych, którym próbowano obniżyć świadczenia.
- Wreszcie opisywał, jakie działania pracodawca podejmuje wobec samej Solidarności.
"Ktoś nie zrozumiał, jaki jest nasz cel"
Grzegorz Babij był pytany o reakcję pracodawcy na fakt, iż pracownicy powołali w styczniu spółkę pracowniczą mającą na celu ratowanie kopalni.
Pojawiła się totalna panika. Momentalnie został skierowany list otwarty do przewodniczącego Komisji Krajowej Związku Piotra Dudy, w którym to liście stwierdzono, że próbujemy wrogo przejąć przedsiębiorstwo, że rola Solidarności jako związku zawodowego powinna być zupełnie inna. Ktoś najwyraźniej nie zrozumiał, jaki jest nasz cel. Od kilkudziesięciu miesięcy widzimy jasno, dokąd zmierza kopalnia. Spółka "Silesia-Bis" ma być alternatywą, "kołem ratunkowym" dla zakładu na wypadek próby jego likwidacji
- powiedział przewodniczący.
A takie ryzyko istnieje, o czym świadczą krążące po rozmaitych środkach masowego przekazu wypowiedzi pana Marcina Sutkowskiego. Jego zdaniem, kopalnia jest bankrutem i przestanie wydobywać węgiel najpóźniej za trzy lata. My - jako Solidarność - uważamy, że to złoże możemy jeszcze przez długi czas eksploatować. Rzeczywiście, dzisiaj jest nieco trudniej, bo zakład w ostatnim czasie został niesamowicie zadłużony. Wiemy doskonale, ile jest spornych spraw do "wyprostowania", ale też widzimy możliwości, by przedsiębiorstwo nadal istniało. I do tego chcemy doprowadzić
- dodał.
"Jeśli będzie trzeba, uratujemy Silesię"
Mówił także o działaniach w ramach nowej spółki.
Do tej pory złożyliśmy wniosek do Ministerstwa Klimatu i Środowiska o przejęcie koncesji. Zdaję sobie sprawę, że zanim to nastąpi, czekają nas skomplikowane procedury związane z uzyskaniem szeregu zezwoleń, ale traktujemy ten ruch jako alternatywę zabezpieczającą zakład przed zamknięciem
- relacjonował Grzegorz Babij.
Nie chcemy nikomu niczego zabierać. Reagujemy jedynie na wypowiedzi osoby decyzyjnej, twierdzącej oficjalnie, że nie będzie tu wydobycia, że do trzech lat nastąpi likwidacja kopalni. Jeśli chcemy temu zapobiec, musimy przygotować wariant zastępczy i to błyskawicznie. Temu właśnie służy cała ta inicjatywa. Już raz pokazaliśmy swoją determinację - w roku 2010. Wtedy, dzięki determinacji związków zawodowych z Solidarnością na czele, uratowaliśmy nasze miejsca pracy, powołując Przedsiębiorstwo Górnicze "Silesia" i znajdując dla kopalni zewnętrznego inwestora. Kilkanaście lat później firma Bumech przejęła zakład, zarobiła na nim pieniądze, a dzisiaj chce go zamknąć, przynajmniej w sferze deklaracji. Solidarność stoi na stanowisku, że nie wolno do tego dopuścić. Jeśli będzie trzeba, uratujemy "Silesię"!
- podkreślił.
Odniósł się również do działań spółki Bumech i przejęcia przez nią dzierżawy PG Silesia.
Kilkanaście miesięcy temu właściciele nie mieli środków na prowadzenie "Silesii", dlatego uruchomili postępowanie sanacyjne, a teraz - już jako dzierżawcy - nagle te pieniądze mają. Uchylę się od szerszej wypowiedzi, bo sam nie wiem, jak to rozumieć
- powiedział.
"Tak gardzi się ludźmi i ich ciężką pracą"
Grzegorz Babij poruszył także temat wypowiedzeń wręczanych w styczniu pracownikom Silesii. Jak zaznaczył, 27 lutego był ostatnim dniem roboczym, w którym byli oni pracownikami PG "Silesia". Mówił też o sytuacji pozostałych pracowników:
Na razie próbowano obniżyć im wynagrodzenia. 26 lutego odbyło się referendum, w którym załoga zdecydowanie odrzuciła możliwość częściowego zawieszenia układu zbiorowego pracy. Trudno się temu dziwić. Pracowników, którzy - jak na górnictwo - zarabiają bardzo mało, chciano pozbawić szeregu świadczeń. Wysokość nagrody barbórkowej - liczonej u nas w oparciu o wynagrodzenie zasadnicze i pewne pochodne, ale bez nadgodzin - miała zostać uzależniona od poziomu wydobycia. Proponowano całkowite zawieszenie ekwiwalentu za deputat węglowy w zamian za podwojenie funduszu socjalnego - ale fundusz nie ma charakteru roszczeniowego, więc pracodawcy łatwo byłoby to zobowiązanie pominąć i go nie realizować. Tymczasem ekwiwalent za deputat węglowy na "Silesii" to jedynie 4800 złotych brutto. Planowano zawiesić nagrodę frekwencyjną - świadczenie, które jakiś czas temu zastąpiło nagrodę z zysku. Wprowadzenie tych i szeregu innych rozwiązań obniżyłoby pracownicze pensje o około 30 procent.
Opisywał także reakcję pracodawcy na wynik referendum:
Jak stwierdził w wywiadzie udzielonym jednej ze stacji radiowych, pracownicy zadecydowali o upadłości tej kopalni. To wypowiedź wyjątkowo niefortunna, bardzo krzywdząca dla pracowników. Przypomnę tylko, że w kopalni "Silesia" na powierzchni zarabia się od 3 do 4 tysięcy zł netto. Pracownicy dołowi zarabiają między 4 a 5 tys. zł netto. W przodkach zarobki są niewiele wyższe. I nawet to pracodawca chciał ludziom zabrać? Wstyd! Na koniec przytoczę sytuację sprzed trzech dni, która dobrze obrazuje stosunek właściciela do załogi. Otóż na pracowniczych kontach pojawiła się kwota 132 zł i 5 groszy. Okazało się, że to pierwsza część "barbórki" za ubiegły rok, której górnicy z "Silesii" wciąż nie otrzymali. Tak gardzi się ludźmi i ich ciężką pracą. Nie znajduję kulturalnych słów, by móc to skomentować.
"Otrzymaliśmy wypowiedzenie najmu"
Przewodniczący Babij odniósł się również do działań pracodawcy wymierzonych w Solidarność.
Dalej nie działają nam telefony wewnętrzne, przez co kontakt z załogą jest utrudniony. Nie mamy bezpośredniego kontaktu telefonicznego z biurowcem, gdzie mieści się cała administracja. Dodatkowo otrzymaliśmy wypowiedzenie najmu lokalu, w którym od dawna zlokalizowana była siedziba Solidarności. Trudno nawet powiedzieć, gdzie zostaniemy przeniesieni. Chciałbym jednak podkreślić, że to w żaden sposób nie wpływa na naszą aktywność. Idziemy do przodu z podniesioną głową. Nie załamujemy rąk
- podkreślił.
- W ramach SAFE dostaniemy sprzęt z demobilu? Gen. Wroński: Nigdzie nie wyartykułowano, że będzie nowy
- Kto stoi za największym załamaniem oglądalności w historii TVP Info?
- Niemcy w tarapatach. Wracają niebezpieczne Tapinoma magnum
- Burza w Tańcu z Gwiazdami. Ta decyzja zaskoczyła widzów
- Komisja Wenecka akceptuje segregację sędziów. Ekspert: To przekracza granicę, której przekraczać nie wolno
- Netanjahu: "Wiele wskazuje, że najwyższego przywódcy Iranu Alego Chamenei już nie ma"




