Nowe prawo klimatyczne UE uderzy w gospodarkę
Co musisz wiedzieć:
- Nowy Industrial Accelerator Act ma być – według Komisji Europejskiej – planem ratowania europejskiego przemysłu.
- W rzeczywistości to kolejna odsłona European Green Deal.
- Długo oczekiwany akt UE o akceleratorze przemysłowym (IAA) pojawił się w środę po kilku miesiącach opóźnienia.
Nowy Industrial Accelerator Act ma być – według Komisji Europejskiej – planem ratowania europejskiego przemysłu. W rzeczywistości to kolejna odsłona European Green Deal, tylko pod nową nazwą
– ocenił na platformie X Piotr Müller.
Mechanizm jest prosty. Komisja chce wykorzystać ponad 2 biliony euro rocznie z zamówień publicznych, aby sztucznie tworzyć popyt na produkty i technologie oznaczone jako 'low-carbon'. Nie dlatego, że są tańsze. Nie dlatego, że są bardziej konkurencyjne. Ale dlatego, że spełniają polityczne kryteria klimatyczne
– wyjaśnił.
Zamiast wzmacniać europejski przemysł poprzez tańszą energię, mniej regulacji i większą konkurencyjność, Bruksela znów chce sterować rynkiem pieniędzmi podatników. Nie oszukujmy się – to nie jest neutralna polityka przemysłowa. To polityka klimatyczna w przebraniu, która może jeszcze bardziej osłabić konkurencyjność europejskiej gospodarki
– ostrzegał.
- IMGW wydał komunikat. Oto co nas czeka w najbliższych dniach
- Wyłączenia prądu. Ważny komunikat dla mieszkańców Wielkopolski
- Komunikat Straży Granicznej. Pilne doniesienia z granicy
- Szef CPAC Matt Schlapp do Tuska: Zadzierasz z nami wszystkimi
- „Cała Polska się zatrzęsie”. Stanowski zapowiada bombę
- Prokuratura uderza w wiceszefa Kancelarii Prezydenta. Karol Nawrocki reaguje
- Komunikat dla mieszkańców woj. kujawsko-pomorskiego
Nie podano zagrożeń
Długo oczekiwany akt UE o akceleratorze przemysłowym (IAA) pojawił się w środę po kilku miesiącach opóźnienia i określa szereg środków mających na celu zwiększenie popytu na produkty wyprodukowane w UE, a tym samym wzmocnienie bazy przemysłowej bloku, tworzenie miejsc pracy i zmniejszenie zależności od importu.
Kiedy szef przemysłu UE Stéphane Séjourné przedstawił w środę IAA, skupił się na obronie koncepcji „made-in-EU” i korzyści ekonomicznych wynikających z ustawy. Sprzeciw ze strony Komisji, stolic UE i krajów partnerskich również w dużej mierze skupiał się na ograniczeniach w handlu i inwestycjach.
Przyspieszenie dekarbonizacji
Z kolei zielone ambicje IAA pozostały niezauważone – mimo że mają równie kluczowe znaczenie dla projektu ustawy.
Na środowej konferencji prasowej nawet Séjourné ostatecznie przyznał tę prawdę:
Musimy wyrazić się bardzo jasno – akt o akceleratorze przemysłowym przyspieszy dekarbonizację. O to właśnie chodzi.
Akt kieruje pieniądze podatników nie na produkcję wyprodukowaną w całej UE, ale na materiały niskoemisyjne i technologie o zerowej emisji netto produkowane w bloku. Na przykład jedna czwarta stali związanej z budownictwem, którą kupują rządy, będzie musiała spełniać ekologiczne kryteria.
W ten sposób Komisja stara się rozwiązać kluczowy problem, który powstrzymuje dekarbonizację przemysłu – niepewność co do tego, czy ktoś kupi bardziej ekologiczne towary, które obecnie są zwykle droższe niż produkty konwencjonalne. Pieniądze publiczne, za pośrednictwem IAA, zagwarantują pewien poziom popytu.
Jak zauważa Politico, dokument nosił kiedyś nazwę Industrial Decarbonization Accelerator Act, ale kilka miesięcy temu po cichu zrezygnowano z odniesienia do klimatu. W środę nie było też nigdzie widać szefów klimatycznych bloku, a Séjourné przedstawił projekt aktu sam.
Zmiana retoryki
Komisja Europejska odeszła już od języka Zielonego Ładu, preferując retorykę „czystą” nad „zieloną” i „retorykę bezpieczeństwa” nad „argumentami moralnymi”. Nawet były szef UE ds. klimatu Frans Timmermans, architekt Zielonego Ładu, powiedział podczas niedawnego wydarzenia w Atenach, że biorąc pod uwagę reakcję, „dlaczego nie przeformułujemy Zielonego Ładu? Dlaczego nie nadamy mu innej nazwy?”.
W tym sensie IAA może być polityką klimatyczną dostosowaną do ery konkurencyjności UE. Jego wpływ na emisje przemysłowe bloku pozostaje jednak nieco niepewny.
Produkcja jest odpowiedzialna za około jedną czwartą zanieczyszczeń powodujących ocieplenie planety w UE. Aby temu zaradzić, Bruksela wykorzystuje już cały arsenał środków, zwłaszcza System Handlu Emisjami (ETS), który zobowiązuje fabryki do płacenia za uwalniany przez nie CO2.
Rozwiązanie zaproponowane przez Komisję koncentruje się na zapewnieniu, że pieniądze podatników UE będą finansować produkty wyprodukowane w Europie, które przynoszą korzyści klimatowi lub przynajmniej go nie szkodzą, tworząc przewidywalny popyt uzasadniający wymagane inwestycje dla przedsiębiorstw.
„Ogromny potencjał”
Zasadniczo, zamiast rezygnować z kolejnego prawa nakładającego obciążenia na przedsiębiorstwa, Bruksela żąda obecnie, aby rządy wydawały pieniądze na bardziej ekologiczne rzeczy – zachęcając w ten sposób przemysł do inwestowania w dekarbonizację w celu zdobycia zamówień publicznych
– wskazuje portal.
Teoretycznie potencjał jest ogromny: zamówienia publiczne stanowią 15 procent PKB bloku, czyli ponad €2 biliony rocznie. Jednak IAA wykorzystuje tylko część tego potencjału i zajmuje się jedynie ułamkiem emisji przemysłowych bloku
– dodaje.
Łącznie projekt ustawy stanowi, że sektory objęte IAA – stal, cement, aluminium, samochody elektryczne i inne czyste technologie – odpowiadają za około 15 procent produkcji w UE, mimo że „odgrywają nieproporcjonalnie dużą rolę strategiczną”.
Głównymi emitentami stal i cement
Głównymi emitentami są stal i cement, które odpowiadają odpowiednio za około 5 i 4 procent zanieczyszczeń gazami cieplarnianymi wytwarzanymi przez blok. Krytycy ostrzegają, że kwoty określone w IAA są zbyt niskie, aby znacząco ograniczyć emisje.
IAA żąda, aby 25 procent wyrobów stalowych kupowanych przez władze publiczne do wykorzystania w budownictwie lub transporcie spełniało normy niskoemisyjne, aczkolwiek bez wymogu ich wytwarzania w Europie. Kolejne 25 procent zakupów aluminium i 5 procent zakupu cementu musi spełniać zarówno kryteria niskoemisyjne, jak i kryteria produkcji w UE.
Szczególnie niski poziom cementu znalazł się pod ostrzałem krytyki.
5-procentowa kwota na zamówienia publiczne na beton niskoemisyjny jest znacznie niższa od kwoty wymaganej do rzeczywistego stworzenia wiodącego rynku cementu i betonu niskoemisyjnego w całej Europie
– powiedziała cytowana przez Politico Susan McGarry, dyrektor ds. spraw publicznych w niskoemisyjnym producencie cementu Ecocem.
W rzeczywistości Europa zużywa już dziś znacznie ponad 5 procent niskowęglowego cementu i betonu
– dodała.
Oprócz stali, aluminium i cementu propozycja obejmuje również samochody elektryczne i niektóre technologie o zerowej emisji netto – mianowicie akumulatory, pompy ciepła i elektrolizery, a także komponenty wiatrowe, jądrowe i słoneczne.
Nowe wymogi
Na przykład rok po wejściu w życie nowych rozwiązań w bloku musi zostać wykonany jeden element turbin wiatrowych, a po trzech latach obowiązywania ustawy liczba ta wzrośnie do dwóch elementów. W przypadku pomp ciepła cały produkt końcowy musi zostać wyprodukowany w UE po trzech latach, natomiast wszystkie pojazdy elektryczne zakupione publicznie będą musiały zostać zmontowane w UE w ciągu sześciu miesięcy. Jednak w przeciwieństwie do wcześniejszych projektów ostateczna wersja IAA nie określa już wymagań dotyczących produktów z tworzyw sztucznych, takich jak rury i izolacja.
Dobrowolna etykieta niskoemisyjna dla stali, zawarta we wcześniejszych wersjach, również nie pojawia się w wersji ostatecznej. Zamiast tego jeszcze w tym roku zostanie opracowana szersza etykieta dla produktów przemysłowych.
Ta etykieta nie jest jedyną, którą dyrektor UE może wyrzucić w błoto. Warto zauważyć, że definicje stali „niskowęglowej”, aluminium i cementu zostaną zawarte w dalszych przepisach.
Kryteria niskoemisyjne IAA zależą wyłącznie od aktów delegowanych, które nie zostały jeszcze napisane
– powiedziała Irene Domínguez Pérez z organizacji non-profit Bellona zajmującej się klimatem. – Komisja musi potraktować te akty delegowane pilnie; bez nich nie możemy zmobilizować europejskich pieniędzy publicznych, aby napędzać transformację naszych najbardziej zanieczyszczających gałęzi przemysłu – dodała.
Industrial Accelerator Act
Rozporządzenie Industrial Accelerator Act ustanawia ramy działań na rzecz przyspieszenia potencjału przemysłowego i dekarbonizacji w sektorach strategicznych. Zdaniem twórców tego dokumentu ma on zapewnić bezpieczeństwo i konkurencyjność. W rzeczywistości ma potencjał stać się potężnym ciosem dla gospodarek państw członkowskich.



