Prof. Jan Majchrowski o rządach Tuska: To wszystko służy likwidacji państwa polskiego
Co musisz wiedzieć:
- Zdaniem prof. Jana Majchrowskiego decyzje rządu idą w kierunku likwidacji państwa polskiego.
- Prawnik podkreśla również bardzo trudną sytuację gospodarczą Polski.
- Porusza też wymiar duchowy prób niszczenia Polski i narodu polskiego.
„To wszystko służy likwidacji państwa polskiego. Nie jakimś ograniczeniom. Nie. To już nie ten etap. Likwidacji państwa polskiego we wszystkich możliwych wymiarach. Mówię to z całą odpowiedzialnością. Jestem o tym całkowicie przekonany i krzyczałem o tym dużo wcześniej. Żałuję, że tak mało słuchało”
- mówił prof. Jan Majchrowski.
- Ważny komunikat dla mieszkańców Poznania
- Manifestacja pod siedzibą PeBeKa i KGHM w Lubinie. Związki zawodowe apelują o udział w demonstracji
- Rheinmetal planuje promować w Polsce niemiecki BWP Lynx w miejsce polskiego sprzętu?
- Pilne doniesienia z granicy. Jest komunikat Straży Granicznej
- Węgry stawiają ultimatum Ukrainie. Orban zapowiada wstrzymanie tranzytu
- Gaz może nie popłynąć do Polski. Nieoficjalne doniesienia
- Kandydat PiS na premiera. Błaszczak zdradził jego wiek
- Ceny paliw mocno w górę. Prezes NBP mówi wprost
- Pilne informacje z granicy. Straż Graniczna wydała komunikat
- Serwis mObywatel wydał ważny komunikat
Likwidacja instytucjonalna
Jako pierwszą wymienił kwestię likwidacji instytucjonalnej. Wskazywał, że pójście drogą nowych traktatów europejskich jest likwidacją suwerenności państwa, ponieważ najwyższa władza zostaje przesunięta na zewnątrz państwa.
„Wtedy nie ma suwerenności, a państwa nie ma, jeżeli nie jest suwerenne. Suwerenność jest immanentną cechą państwa. Jeżeli oddajemy suwerenność, czyli władzę ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą na zewnątrz, wtedy stajemy się częścią nowego organizmu, nie całością. Jesteśmy częścią czegoś. To może być oczywiście land, to może być federacja, a może być państwo scentralizowane”
- zauważył.
Obszar gospodarczy
Zwrócił również uwagę na kwestię gospodarczą i konsekwencje zaciągania coraz to nowych długów przez państwo polskie.
„Polska zadłuża się każdego dnia ponad miliard złotych. To jest upadek gospodarczy. To nie przypadek, że te elektrownie atomowe [zostały] zatrzymane, to nie przypadek – przyjęcie tych szaleńczych reguł pseudoekologicznych, które mają 'uratować płonącą planetę', a tak naprawdę zniszczyć każdą gospodarkę, każde gospodarstwo domowe w gruncie rzeczy. My tego przecież nie wytrzymamy, to jest jasne. I gdzie byśmy nie spojrzeli, to jest działanie, które trudno traktować jako idiotyczne. To nie może być idiotyzm, to musi być działanie celowe. I oni się spieszą, bo jeszcze wiele rzeczy trzeba załatwić”
- mówił prof. Majchrowski.
Przejmowanie przy pomocy zadłużenia
„'Może nie wszystko tym Polakom zwinąć, może jeszcze zostanie trochę zaskórniaków w kieszeni. Wiem! To trzeba jeszcze zrobić pożyczkę. To wtedy, jak tamci dochodzą do władzy, to i tak będą musieli płacić'. Ten dług na nas i na dzieci nasze. I nieważne, jak się władza zmieni, bo ci, którzy będą wierzycielami, wyciągną do każdego łapę i powiedzą: 'Ale płać'. 'A nie potraficie płacić, to znaczy, że nie potraficie się rządzić, ale nie bójcie się, my wam pomożemy. Przejmiemy wasze długi, i odpowiedzialność za długi, i w ogóle odpowiedzialność za was'”
- snuł ponury scenariusz państwa polskiego pod rządami obecnej ekipy.
W jego ocenie jest to sposób na przejęcie państwa i uczynienie z niego kolonii.
Zabić ducha narodu
W ocenie prof. Jana Majchrowskiego najgorszą jest kwestia społeczno-kulturalna czyli ducha narodu.
„Otóż żeby taki naród nigdy nie powstał, nigdy nie upomniał się o swoje i nie powiedział: 'Nie będziemy płacić waszych długów, sami je sobie płaćcie, bo sami je w oszukańczy sposób zaciągaliście. Nie będziemy płacić pożyczek i sum bajońskich', to taki naród musi mieć przetrącony skutecznie kręgosłup. Przede wszystkim ma go nie być, ma być nieliczny. 'Po co wam dzieci? Na to nieszczęście macie je na sumieniu mieć? Po co?', 'A jak już mają to nieszczęście się urodzić, to niech sobie poszukają lepszej ojczyzny', 'Po co mają taki polski garb nosić, przecież polskość to historia, polskość to nienormalność! Trzeba się z niej wyzwolić'”
- opisał obecnie prowadzoną politykę.
Odebrać ludziom godność i własność
„Mały naród to mały problem, ale ten mały naród musi być jeszcze mały duchem. On musi gnać za pieniądzem. Człowiek jest tyle wart, ile ma, jaką bryką jedzie, ale to można zredukować. Takiego się potraktuje, jak to w obozach koncentracyjnych dawniej było, rzuciło się chleb, a potem się patrzyło jak panowie profesorowie będą się tłukli między sobą, bo głodni, bo głód odbiera wolność człowieka. Zabrać co mają, spowodować, że nagle jakiś podatek katastralny będzie przekleństwem i nagle człowiek, który całe życie pracował, żeby sobie ten domek wybudować, skończy na tej mizernej emeryturze i myśli sobie: wyżyję z niej, dom mam, dożyję moich dni, i tak mi wiele nie potrzeba, to nawet się okaże, że on musi płacić tyle, że nie jest w stanie tego zrobić. A jeszcze fotowoltaika na dachu, a pompa ciepła w piwnicy, a wiatrak przed domem, a jakieś inne pomysły będą, bo przecież nie możesz napalić w piecu, bo planeta spłonie, no to kredyt w bankach. A banki dają kredyt na hipotekę”
- zauważył prawnik.
Odebrać wiarę
„Mówimy o wymiarze fizycznym, ale jest wymiar duchowy. Czasami człowiek słaby, pobity, fizycznie zmaltretowany utrzymuje godność. Ma punkt odniesienia, ważny i niezmienny i myśli sobie: przetrzymam, czy nie, ale ostateczna sprawiedliwość, prawda, dobro, piękno jest gdzie indziej. Ja wiem, gdzie ono jest i dlatego się nie ugnę. 'Jemu trzeba to zabrać. Wiarę trzeba zniszczyć, bo wtedy człowiek zostaje sam'”
- stwierdził prof. Majchrowski wskazując, że „ten metafizyczny punkt oparcia jest siłą człowieka przez całe jego życie i przez całą historię ludzkiego bytowania na ziemi. Jeżeli to się człowiekowi zabierze, to ten człowiek przegra”.
„Najpierw trzeba zabić duszę człowieka, a dopiero potem jego ciało. My nie mamy mieć duszy, ani pamięci”
- konkludował.
Prof. Jan Majchrowski
Prof. Jan Majchrowski to polski prawnik, politolog, nauczyciel akademicki, doktor habilitowany nauk prawnych, pierwszy wojewoda lubuski. W 2018 prezydent Andrzej Duda powołał go do pełnienia urzędu sędziego Sądu Najwyższego. 6 grudnia 2021 roku zrzekł się urzędu sędziego Sądu Najwyższego w proteście przeciwko dalszemu wykonywaniu pracy sędziego przez Józefa Iwulskiego, mimo zawieszenia Iwulskiego przez Izbę Dyscyplinarną w związku z zarzutami o zbrodnie komunistyczne i wniósł w sprawie nieuprawnionego orzekania wniosek do prokuratury; określając w 2022 r. sytuację w Sądzie Najwyższym „małą Magdalenką”.




