Ks. Janusz Chyła: Boże parytety
Gdy ideologia wkracza w naturę
Komedia "Seksmisja" to klasyka polskiego kina. Przed laty była bardzo chętnie oglądana, a niektóre dialogi z uśmiechem cytowane. Obecnie już tak nie śmieszy jak kiedyś. Życie bowiem dogania, a chwilami nawet wyprzedza filmowy scenariusz. W połowie lutego w Parlamencie Europejskim przegłosowano, że nie tylko biologiczna kobieta może zajść w ciążę.
Aż strach pomyśleć, co mogłoby być, gdyby w tym szaleństwie ktoś zaproponował głosowanie nad istnieniem grawitacji. Czemu nie, skoro głosowaniem można gwałcić prawa natury?
Ale to nie jedyne absurdy naszych czasów. Od lat jesteśmy świadkami eksperymentów na języku. To o tyle ważne, że słowo ma wielką moc i kształtuje naszą tożsamość i system wartości. Przyzwyczajamy się do określeń psycholożka, dyrektorka czy ministra. Tworzy się też różne konstrukty językowe pod pozorem równouprawnienia w zatrudnianiu pracowników. Zgodnie z nowomową niepoprawne politycznie jest zatrudnianie pielęgniarki, nauczycieli lub kucharki, z jednoznacznym określeniem płci adresatów oferty. Poprawne zatem jest wyrażenie zapotrzebowania na osobę pielęgniarską, osobę nauczycielską, osobę kucharską itd.
Założenia feministyczne w nowoczesnym wydaniu, odwołujące się do atrakcyjnych medialnie haseł, okazują się bardziej szkodzić niż pomagać kobietom. Choćby pomysł wyrównywania szans poprzez parytety, który w istocie uwłacza godności kobiety. W pełnieniu ważnych społecznie funkcji powinna obowiązywać zasada kompetencji, a nie statystyczna proporcjonalność płci. Niezależnie od słusznego wewnętrznego oporu i niejednokrotnie pojawiającego się uśmiechu na twarzy te zjawiska oddziałują na myślenie także ludzi wierzących.
Pytanie czy jesteśmy w stanie ustrzec normalność? W przeżywaniu wiary potrzebujemy zarówno wzorca męskiego, charakteryzującego się racjonalnością i nastawieniem na zewnętrzne działanie, jak i żeńskiego, cechującego się większą sentymentalnością i przeżywaniem wewnętrznym.
- Manifestacja pod siedzibą PeBeKa i KGHM w Lubinie. Związki zawodowe apelują o udział w demonstracji
- Rheinmetal planuje promować w Polsce niemiecki BWP Lynx w miejsce polskiego sprzętu?
- Pilne doniesienia z granicy. Jest komunikat Straży Graniczne
- Węgry stawiają ultimatum Ukrainie. Orban zapowiada wstrzymanie tranzytu
- Gaz może nie popłynąć do Polski. Nieoficjalne doniesienia
- Kandydat PiS na premiera. Błaszczak zdradził jego wiek
- Ceny paliw mocno w górę. Prezes NBP mówi wprost
- Serwis mObywatel wydał ważny komunikat
Duchowe matki i cicha siła wiary
O Kościele w Polsce mówi się żartobliwie, że jest żeńsko-katolicki, ponieważ statystycznie znacznie więcej wśród uczestników liturgii i wspólnot kościelnych jest kobiet. Wiele z nich to fantastyczne postaci. Niektóre są matkami w znaczeniu biologicznym i duchowym, a inne tylko duchowym. Do tej drugiej grupy zaliczyć możemy wiele sióstr zakonnych. Z lat dziecięcych pamiętam s. Ludwikę Małkiewicz, elżbietankę, która podczas wojny uratowała wiele żydowskich dzieci. Została zaliczona do grona Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. Miała wyjątkowo silną osobowość i ogromne poczucie humoru. Dużą radością i wyróżnieniem było przebywanie w jej towarzystwie. Siostry to duchowe matki oddane bez reszty dzieciom, młodzieży i dorosłym szukającym zrozumienia i ciepła. Są wszędzie tam, gdzie ludzie poszukują Boga i potrzebują człowieka – w domach pomocy i samotnej matki, w szpitalach, szkołach, przy oknach życia, w parafiach, na pielgrzymich szlakach i w wielu innych miejscach.
Kim naprawdę jest kobieta i na czym polega jej fenomen? Do odpowiedzi na te pytania nie wystarczy opis biologiczny, socjologiczny czy psychologiczny. Dyscypliny te zajmują się tylko pewnym fragmentem ludzkiego życia. Gdzie więc szukać pełniejszej odpowiedzi? Nikt tak dobrze nie zna człowieka jak Bóg, który nas stworzył. Prawdę ostateczną o kobiecie i mężczyźnie zna tylko On. Namysł nad kobietą w świetle Bożego Objawienia nie może dokonać się w oderwaniu od integralnego pojmowania człowieka. Wszak oboje – mężczyzna i kobieta – w równym stopniu noszą w sobie obraz i podobieństwo Boże. Trzymajmy się więc mocno natury i łaski, które siebie nie wykluczają, lecz wzajemnie potrzebują.
[Lead i śródtytuły od Redakcji; Felieton ukazał się w Piśmie Katolickim Pielgrzym, 1 i 8 marca, 2026, s. 8.]



