Samotni wobec korporacji? Jak wsparcie Sekcji branżowej NSZZ „Solidarność” zmieniło układ sił w MOWI Poland SA
Co musisz wiedzieć:
- Autor zadaje pytanie, dlaczego istnienie nadrzędnych struktur branżowych jest w dzisiejszych realiach absolutnie kluczowe?
- „Odpowiedzią niech będzie historia Organizacji Związkowej NSZZ «Solidarność» w firmie MOWI POLAND S.A.” – pisze.
- Przekonuje, że to klasyczne studium przypadku, które udowadnia, że w starciu z międzynarodową korporacją lokalny związek potrzebuje silnego zaplecza, aby przetrwać i skutecznie walczyć o prawa załogi.
Skandynawowie wchodzą do gry
Decyzja o powołaniu związku zawodowego rodzi się przeważnie z jednej, fundamentalnej przyczyny – narastającego niezadowolenia. Frustracja pracowników wynika zazwyczaj z niewłaściwego traktowania załogi przez pracodawcę i kadrę zarządzającą. Nie inaczej było w MOWI POLAND S.A. Gdy norweski inwestor przejmował zakład, załoga wiązała z tym ogromne nadzieje na poprawę standardów i wprowadzenie słynnej, skandynawskiej kultury pracy. Rzeczywistość jednak brutalnie zweryfikowała te oczekiwania – z biegiem czasu okazało się, że powody do zadowolenia z nowej sytuacji ma wyłącznie właściciel.
Powstanie NSZZ „S”
Wraz z firmą przejął on bowiem nie tylko budynki produkcyjne, lecz przede wszystkim bezcenny kapitał ludzki – pracowników, którzy doskonale znając się na swoim rzemiośle, od pierwszego dnia generowali dla niego zyski. W zamian narzucono im chłodny, korporacyjny system pracy, dając z siebie bardzo niewiele. Kiedy stało się jasne, że pojedyncze głosy i indywidualne wnioski są całkowicie ignorowane, miarka się przebrała. Grupka zdeterminowanych pracowników postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce, powołując do życia organizację zakładową NSZZ „Solidarność”.
Początki działalności wymagały od obu stron odnalezienia się w nowej rzeczywistości. Związek dynamicznie rósł w siłę – z początkowej grupy kilkudziesięciu członków szybko przerodził się w potężną, kilkusetosobową reprezentację. Pracownicy chcieli jednego: by ktoś wreszcie upomniał się o ich godność.
Pierwszym poważnym sukcesem OZ było wyegzekwowanie od pracodawcy respektowania zapisów Kodeksu pracy dotyczących tzw. postojowego. Zarząd nie potrafił jednak pogodzić się z faktem, że nowa organizacja patrzy mu na ręce. Zamiast konstruktywnego dialogu wybrał konfrontację i działania destrukcyjne. Gdy to nie przyniosło skutku, firma zmieniła taktykę na skrajnie pasywną – zaczęło się maksymalne przeciąganie każdej, nawet najprostszej sprawy i niekończąca się, bezproduktywna wymiana pism. To właśnie ten moment okazał się kluczowy w historii naszej organizacji. Zrozumieliśmy, że jako osamotniona grupa możemy po prostu ugrzęznąć w korporacyjnej biurokracji. Szukając szerszego wsparcia, Komisja Zakładowa podjęła strategiczną decyzję o wejściu w struktury branżowe NSZZ „Solidarność”.
Wejście w struktury branżowe
Przystąpienie do Krajowej Sekcji Przemysłu Mleczarskiego Spirytusowego i Koncentratów Spożywczych NSZZ „Solidarność”, a tym samym do Krajowego Sekretariatu Przemysłu Spożywczego i Rolnictwa NSZZ „Solidarność” przeniosło naszą działalność na zupełnie nowy, wyższy poziom profesjonalizacji. Udział w szkoleniach branżowych, bezcenna wymiana doświadczeń z innymi przewodniczącymi i profesjonalne wsparcie prawne sprawiły, że członkowie Komisji Zakładowej nabrali ogromnej pewności siebie. Przestaliśmy być odizolowanym problemem jednego zakładu – staliśmy się częścią potężnej, ogólnopolskiej machiny.
Uzbrojeni w wiedzę i wsparcie Sekcji nie obawialiśmy się już trudnych rozmów. Napięcie stale rosło, aż w końcu doszło do otwartej konfrontacji, do której pracodawca zdawał się dążyć. Co najbardziej absurdalne, kością niezgody wcale nie stały się żądania podwyżek czy łamanie prawa pracy, lecz… pomoc socjalna, jakiej Organizacja Związkowa chciała udzielić własnym członkom.
Zarząd firmy mocno się jednak przeliczył. Gdybyśmy działali sami, ta sprawa prawdopodobnie zginęłaby w gąszczu lokalnych procedur. Absolutnie nie spodziewano się jednak, że dzięki naszej determinacji i zapleczu, jakie dawała nam przynależność do szerszych struktur, stanowczy sprzeciw załogi odbije się głośnym echem w całej Europie. Sprawa dotarła bezpośrednio na biurka głównych właścicieli Mowi w Norwegii.
Efekt tej bezprecedensowej sytuacji był natychmiastowy. Po całej akcji nastąpiła totalna zmiana w relacjach pomiędzy zarządem firmy a Komisją Zakładową. Skończyło się ignorowanie postulatów i przedłużanie spraw w nieskończoność. W ich miejsce na nowo nawiązano normalny, konstruktywny dialog, oparty na wzajemnym szacunku. Pracodawca zrozumiał, że ma przed sobą poważnego partnera, z którym trzeba się liczyć. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że ten przełom i ustabilizowanie sytuacji zawdzięczamy właśnie wsparciu struktur branżowych.
Wnioski
Warto w tym miejscu zaznaczyć jeszcze jedną, absolutnie fundamentalną rzecz. Struktury, prawo i wsparcie branżowe to nasza tarcza, ale sercem związku zawsze są ludzie. Najlepszym i najbardziej poruszającym tego dowodem jest postawa obecnej przewodniczącej naszej Organizacji Związkowej. Od kilku miesięcy zmaga się ona z ciężką nowotworową chorobą, a mimo to – nieprzerwanie i z pełnym zaangażowaniem pracowała na rzecz załogi i związku. Nawet dziś, nie mogąc być fizycznie w biurze, wciąż trzyma rękę na pulsie, na bieżąco analizując raporty z działalności OZ. To właśnie tacy niezłomni ludzie, wspierani przez silne struktury branżowe, budują prawdziwą potęgę naszego związku i sprawiają, że korporacje muszą się z nami liczyć
Historia MOWI POLAND S.A. to najlepszy dowód na to, jak ważną rolę pełni nasza Sekcja. Od 35 lat dostarcza ona lokalnym organizacjom tlen do działania, narzędzia prawne i pewność, że w starciu z gigantami nigdy nie musimy walczyć w pojedynkę.
(rch)
- Nie żyje były reprezentant Polski i bramkarz znanych klubów
- Wyłączenia prądu. Ważny komunikat dla mieszkańców Dolnego Śląska
- SAFE to przebiegły niemiecki biznesplan
- Komunikat Straży Granicznej. Pilne doniesienia z granicy
- Komunikat dla mieszkańców Wrocławia
- Spada poparcie dla unijnego SAFE. Nowy sondaż pokazuje zmianę
- Resort klimatu przeniósł koncesję ze złoża Silesia na Bumech. Solidarność: Ludzie zostali bezczelnie oszukani




